Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

08 grudnia 2015

PRELUDIUM

Oto w żywioną jedynie sennym obrazem
krainę wkroczyłem o bezbarwnym poranku,
doznając uczucia, że znów jesteśmy razem:
ja i ty, domie mój dawny, siadłem na ganku

świątyni mojej - najmilsza i upragniona,
zapraszasz rozwartymi okien ramionami
tego, co w życiu zbłądził, lecz jeszcze nie skonał
i pragnie przepłynąć je raz jeszcze, nie snami

zatruwać wyobraźnię chętną opowieści
o podróży w nieznane kraje - ja powrotu
pragnę i dawne czasy cnym słowem wypieścić
dla tych, co spodziewali się wyższego lotu

po mnie, gdy tymczasem wspiąłem się i upadłem,
i ponownie wdziewałem skrzydła, i znów klęska,
i łańcuch do skały, i kruk karmi się sadłem
moim; usta zaciskam, łza to rzecz niemęska.

Tutaj jestem, w ojczyźnie wczesnego wzrastania.
Poznaję miejsce, gdzie kamień mchem przyprószony,
gdzie jesion w bezwietrzną pogodę się kłania
mojemu powrotowi; choć życiem zmęczony,

a widział wiele i gdyby dano mu mowę,
swoimi opowieści toczyłby wspomnienia,
a każda z nich przenicowana ciepłym słowem,
co złego nie pamięta lub zło w dobro zmienia.

Witajcie mi, których znałem i opuściłem,
w świat daleki, jak syn marnotrawny, bez słowa
brnąc w nieznane, skuszony życia tanim winem,
co rozum mąci i puchnie od niego głowa.

Do tych wszystkich, których w pamięci nie pomieszczę,
którzy mnie znają, lubo nie poznają wcale,
odrzucę podłe myśli i słowa złowieszcze, 
zanucę poemat z marzeń, co tak niedbale

rozrzuciłem po świecie, czyniąc srogi zamęt
w sercu, co ledwie oparło się skurczom mięśni,
pokonując słów miernych rozlany atrament,
aby po raz kolejny narodzić się w pieśni.
(...)

[Esztergom, na Węgrzech, 06.12.2015]

2 komentarze:

  1. Piękny, ciepły wiersz o czasoprzestrzeni dzieciństwa. Obraz domu dzieciństwa uczuciowo zespolony z człowiekiem. Wrócić do niego w realu nie można, ale od czegóż wyobraźnia?
    Nie ma człowieka, któremu się wszystko udało. Można powiedzieć wtedy, że udało się na miarę czasów i możliwości. Ten niemy świadek - kamień z pewnością by to potwierdził. Obrazowanie bogate w wymowie. I tak skrzydła - wiadomo wzloty, a łańcuch przypięty do skały oznacza niemoc, szamotanie, poczucie przegranej. Jak to w życiu. Poemat z marzeń rozrzuconych po świecie urzeka swą prostotą, a należy wiedzieć, że wielkość zawsze poznaje się po prostocie formy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to chciałem nazwać to wierszydło
      "Uwertura", bo jakoś mi się marzy poszaleć rymowanym słowem wbrew panującym w obecnej poezji obyczajom... może coś takiego sie stanie, kto wie...

      Usuń