Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

05 marca 2017

CHAOS

To prawda, zatrzymałem się w pół drogi. Telewizja była oknem na świat. W okienku pojawiała się ona, zjawiał się on z programem na jutro. Potem puszczano hymn. Oni trącali się kielichami wypełnionymi szampanem w noc sylwestrową. Kiedy doszło do awarii na łączach, na ekranie telewizora wyświetlano napis z przeprosinami, albo prezenterzy przepraszali za zakłócenia. Stopniowo zastępowano ich roześmianymi od ucha do ucha gębami komentatorów, a i awarii było też mniej.
Myślę, że całe nieszczęście zaczęło się jeszcze przed Big Brotherem, choć niewątpliwie ten idiotyczny program odegrał swoją rolę w ogłupianiu ludzi. Okazuje się, że w równym stopniu lubimy podglądać innych, jak i też cieszyć się z tego, że ktoś nas obserwuje. W dodatku w tym drugim wypadku przy odrobinie szczęścia możemy liczyć na kasę. Do tego dochodzą sportowe emocje: kto wygra, kto odpadnie, a kogo jedynie nominujemy do opuszczenia domu wielkiego brata.
Kiedyś znałem człowieka, który z lornetką przewieszoną przez ramię przechadzał się letnią porą po łąkach nad stawami, gdzie opalały się kobiety, gdzie flirtowały pary. Obserwował ich przez powiększające szkła, śliniąc się, gdy zauważył coś ciekawego w zachowaniu tych najczęściej młodych ludzi.
Prawdopodobnie tego człowieka, lekko upośledzonego, nie ma już na świecie, ale pozostawił po sobie następców, którzy z ochotą śledzą los par na wakacjach w hiszpańskich kurortach, albo też zacierają ręce, nie mogąc się doczekać tego, czy wreszcie dziesięciohektarowy rolnik znajdzie sobie żonę.
Ambitniejsi zabrali się za teczki, z których tak jak iluzjonista z kapelusza, tak oni z tych teczek wyciągają agentów.
Jeśli kto nie jest zainteresowany tym, jak piętnastoletnia gimnazjalistka wyrywa włosy koleżance z klasy za to, że ta „odbiła” jej chłopaka, może przejść na kanał, na którym wyświetlają filmy z cyklu „zabili go i uciekł” albo dwa tysiące sześćset piętnasty odcinek serialu, w którym wszyscy kochają się i nienawidzą na tle baśniowych, arystokratycznych plenerów w kraju, w którym dziesiątki tysięcy biedaków żebrze na ulicach.
Dla ambitniejszych wyświetlane są relacje z gal, wręczeń i pokazów na czerwonych dywanach.
Cyrk trwa każdego dnia. Powstały nawet telewizyjne kanały pokazujące jedynie komediantów. 
Lepiej może nie będzie, ale będzie ciekawiej, powiedział kiedyś pewien polityk.
Zatrzymałem się w pół drogi i nie chcę, aby było ciekawiej. Chcę, żeby było normalnie, ale się nie da.
Skąd biorą się idioci? Dlaczego dajemy się ogłupiać? Ba, płacimy za to ogłupianie.
Hordy bezimiennych szakali w internecie prowadzą pomiędzy sobą wojnę przy pomocy zdalnie kierowanych pocisków wypełnionych językiem nienawiści. Język nienawiści powinien być karany. Nie jest. Nie życzą sobie tego harcownicy, których pełno po wszystkich możliwych stronach barykady. Posiadacze języka nienawiści, łączcie się. Wspólny język przestał istnieć.
Zostały popłuczyny języka polskiego.
Myślałem, niesłusznie myślałem, że należy przeczekać jedno, dwa pokolenia, że w końcu coś się zmieni. Nie zmieni się, bo pokolenie głupców rodzi pokolenie głupców, niezależnie od tego, czy ktoś jest za aborcją czy nie.
Teoretycznie istnieje jeszcze państwo, teoretycznie…
Istnieje prawo i sprawiedliwość… teoretycznie.

[05.03.2017, Dobrzelin]

6 komentarzy:

  1. Ludzie chyba już wcale nie myślą...

    /Znowu podpisuję się pod Twoim tekstem/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... właściwie to powstał nadzwyczaj chaotyczny, nawet jak na mnie, tekst... ale czasami nie starcza właściwych słów...

      Usuń
  2. Ciekawym jest zjawisko chętnego oglądania sytuacji, w których sami nie chcielibyśmy się znaleźć, a im pikantniej, tym lepsza oglądalność, a na filmach najlepiej byłoby nie musieć myśleć, nawet dialogów nie potrzeba, bo tam gdzie napisy, to jeszcze czytać trza umieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... bo to jest, jak sądzę, rozwinięcie postulatu: IM GORZEJ, TYM LEPIEJ, tj. jeśli kogoś spotyka coś przykrego, tym lepiej dla nas, a zatem z przyjemnością patrzymy na nieszczęścia innych, na dwuznaczne sytuacje, w jakich się znaleźli, etc. Jest to wykładnia obecnej polskiej polityki, która przypomina fabułą komiks, a te głupawe filmy pełnią rolę wentyla bezpieczeństwa dla mas...

      Usuń
  3. Mnie to już tak bardzo przeszkadzało, że przestałam oglądać telewizję. Dawniej zajrzałam do TVN, obecnie doszlusowała do reszty badziewem, już nie potrafiłabym oglądać celebrę udającą agentów, czy oglądać pogody z drugiej półkuli, czy ze sponsorującego SPA, a reklamy banków przerażające. Może ludzie nabierają się, ja się wypisuję. Tyle że podobno i tak muszę płacić abonament.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też nie chcę, żeby było jeszcze ciekawiej... Aż mnie dreszcze na samą myśl przechodzą...

    A odnośnie telewizji, to zawsze mi się wydawało, że jestem bez winy, bo głupot nie oglądam. W ogóle mało co w TV oglądam. Najlepiej pójść do kina lub w zaciszu domowej kanapy odpalić laptopa z dobrym filmem, czy też relaksującą komedią. Ale... bez winy chyba nie jest tak naprawdę nikt, o czym przekonałam się trafiając jakieś trzy lata temu przypadkowo na pierwszy odcinek Warsaw Shore. Obejrzałam z ciekawości. A później mnie, czyli przecież osobę o wyrobionym smaku i całkiem niegłupią, wciągnęło bez reszty. Cały sezon w tydzień. Bo niby, że badam zachowania społeczne. A tak naprawdę, to chyba sama jestem jednym z tych podglądaczy, którzy wyśmiewając głupotę uczestników reality show, swojej nie widząc. Ech... Wstyd.

    OdpowiedzUsuń