Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

21 marca 2017

DO WYRZUCENIA

Taki nastrój - do wyrzucenia na śmieci. 
W Derby, skąd brałem towar, jeden Anglik zareagował na pogodę:
- „It’s the rubbish weather, but it was hot yesterday”
Miał rację, bo temperatura bez względu czy to Francja, Hiszpania czy Anglia wahała się pomiędzy +15 a + 18, a tu nagle w Derby obniżyła się do +3.
A teraz doszedł do tego „rubbish mood”. 
Po załadowaniu się towarem z powrotem do Zamudio w Hiszpanii (dwa ładunki u Rollsa w Derby i jeden w Atherstone) wydawało mi się, że obiorę kurs na Dover i dalej do „domu kierowców” we Francji. Nic z tych rzeczy. Najpierw odbieram jeszcze dwa kartony od kolegi z firmy czekającego na mnie właśnie w Atherstone, aby potem podjechać do Royston, gdzie z kolei przeładowuję całą zawartość ciężarówki na kolejne firmowe auto. Pozostaję zatem „na pusto” w Royston na parkingu przy firmie, jem wątła kolację, zabieram się za pisanie i… nic z tego, sen łapie mnie na gorącym uczynku. Zasypiam więc, a pogoda robi się nieznośna. Przez cały wieczór i noc potwornie wieje i od czasu do czasu pada rzęsisty deszcz.
Budząc się po siódmej po dobrze, mimo wszystko, przespanej nocy, widzę pogodne niebo, słońce, wietrzysko też osłabło. Później pogoda wraca do angielskiej normy: całe niebo w chmurach, przelotny deszcz i ponuro, wiatr jednak osłabł. Późnym popołudniem podchodzi do mego auta para mieszana ochroniarzy:
- You can’t stay here. It’s a private place - mówi do mnie on, na co ja zadaję głupie pytanie, na które w odpowiedzi zobaczę wzruszenie ramion.
- Where to go?
Odjeżdżam. Objeżdżam Tesco, bo pewnie i tam jest „private place” i udaję się na krajówkę A505, gdzie dosyć szybko znajduję miejsce do zaparkowania auta, tyle że blisko drogi, a więc sporo hałasu, do którego jednak już się przyzwyczaiłem.

[18.03.2017, Royston przy A505 w Anglii] 

1 komentarz:

  1. Tych private place coraz więcej także u nas, niedługo nie będzie gdzie auta zostawić, by obejrzeć np. stary kościółek.

    OdpowiedzUsuń