Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

28 marca 2017

ROZTERKI

Niezależnie od czytania, słuchania radia (głównie BBC Radio 3 - oczywiście klasyka), zasypywania kawiarenki, pożal się Boże, tekstami, przez te mijające dwa tygodnie staram się (wreszcie) uporządkować „Prowincję”/”Wydmuch”, aby nareszcie wyszło mi z tego pisania coś dłuższego, przerastającego opowiadanka, które do tej pory pisałem. Oczywiście tytuł „Wydmuch”, jak przewidywałem, przestał mi się podobać i umyśliłem sobie nowy „Peryferie”. Niby to nic wielkiego - jaki będzie tytuł, a jednak dokładam starań, aby komponował się on z treścią i atmosferą opisywanych zdarzeń. To z samego założenia ma być opowieść, w której akcja toczy się właściwie jedynie w świecie „z dala od szosy”, świecie, który pamiętam i chciałbym o nim coś powiedzieć. 
Pamięć nakazuje, abym umieścił w tej opowieści pewne wątki autobiograficzne, choć „Peryferii” nie należy odczytywać jako powieści autobiograficznej, zwłaszcza że wystąpi w niej kilku narratorów. Pogmatwane to wszystko, ale, jak sądzę, do przełknięcia. Nie chcę nazbyt komplikować fabuły, ale też nie jest moim zamiarem opisywanie świata i postaci, że tak powiem, od A do Z, w chronologicznej kolejności.
Zastanawiam się, czy „pakować” ten tekst do kawiarenki; jednym ciągiem absolutnie nie - takiej obfitości tekstu nikt by nie zniósł. Mam na razie gotowe jakieś 70 stron, a końca, ba, połowy nie widać. Najważniejsze, że dalsza, nienapisana jeszcze część, mocno „siedzi” w mojej głowie i nawet trochę mi żal, że myśli biegną znacznie szybciej aniżeli stukanie palcami w klawiaturę.
Kontynuując pisanie, a jednocześnie czytając (już kończę) „Wariacje na najniższej strunie” Ladislava Fuksa, natrafiłem, że się tak wyrażę, na dylemat. Otóż pewne fragmenty tej wspaniałej (polecam!) książki dotykają treści, które umyśliłem sobie przedstawić w mojej opowieści… no, może źle się wyraziłem, nie treści a zagadnień. Rzecz jasna nie chodzi o to, abym miał w jakikolwiek sposób naśladować mistrza, ale na przykład opis dnia zmarłych na cmentarzu to wątek, który będzie obecny również w „Peryferiach”. Oczywiście postaci będą inne, czas akcji zupełnie nie ten, co u Fuksa, ale atmosfera… no właśnie… powiem szczerze, tej umiejętności tworzenia mrocznej ale ciepłej zarazem atmosfery narracji autorowi „Palacza zwłok” zazdroszczę. Zazdroszczę mu też poczucia humoru i tych niezwykłych powtórzeń, niedopowiedzeń, czegoś z czym, czytając przecież wiele powieści, nie spotkałem się u żadnego innego autora. 
No cóż, spróbuję coś wymyślić, aby stosując nieco inne środki stylistyczne, zbliżyć się choćby na maleńki kroczek do tej jakości, jaką całym swoim pisarstwem prezentuje Ladislav Fuks. 

[21.03.2017, Campigneulles Les Grandes we Francji] 

1 komentarz:

  1. Podoba mi się tytuł "Peryferie", czyli będzie ciąg dalszy...
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń