Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

21 marca 2017

WEEKEND NA A505

1.
Rzucony na obrzeże pięćset piątki przepędzam weekend na błogim lenistwie. Zrobiło się cieplej, w niedzielne wczesne popołudnie, kiedy tylko zechciało wyjść słońce temperatura dochodzi do +17. Cóż z tego, że tego słońca mało i okropnie wieje, nie tak straszliwie jak w sobotę, ale i tak „drzwi urywa”, więc odczuwalna temperatura jest niższa. Tak sobie myślę, że może w poniedziałek, kiedy, jak myślę, będę zbierał ładunki na kontynent wiatr choć trochę ustanie i będzie można podróżować bez przeszkód, a i promem nie będzie tak kołysało.
2.
Czytam na zmianę: ponownie „Wariacje na najniższej strunie” Fuksa i „Nowe opowiadania” Andrzejewskiego.
Fuksa, jak już wspominałem kiedyś, uwielbiam za narrację, za ciekawe pomysły stylistyczne, za wiele znaczące powtórzenia, za atmosferę grozy przeplataną typowym czeskim humorem. W „Wariacjach” główny bohater, na początku ośmioletni Michał prowadzi wyimaginowaną rozmowę z babcią austriacką z portretu wiszącego w salonie, pluszowym misiem i tancerką z misieńskiej porcelany. Niezwykle zajmujące są te anegdotyczne, humorystyczne dialogi, dzięki którym chłopiec wkracza w bajkowej atmosferze w świat dorosłości. W ogóle sam pomysł posłużenia się „przedmiotami” jako równoprawnymi postaciami powieści uważam za niezwykły i trafny zarazem. A to wchodzenie w dorosłe życie małego Michałka jest o tyle skomplikowane, że przypada na okres dojścia Hitlera do władzy i aneksji Austrii, gdzie tkwią korzenie rodowe matki chłopca. Inną niezwykle ciekawą postacią jest gospodyni domu rodziców Michałka, Rużenka, przedstawiona w sposób niemal komiczny, posiadająca nadzwyczajną wyobraźnię i ulegająca podszeptom sąsiadki prowadzącej sklep warzywniczy, i występująca jako przewodnia dusza torująca drogę życiową małego chłopca, choć ten niemal za każdym razem sprawdza jej prawdomówność podczas rozlicznych rozmów z babcia z portretu.
3.
Przeczytałem kilka opowiadań Andrzejewskiego. Oparte w głównej mierze na autobiograficznych wspomnieniach, nie powalają na kolana, choć nie jest to literatura zła. Zainteresował mnie szczególnie jeden wątek z opowiadania „Ciemna gwiazda”. zacytyje fragmencik: „Z początkiem roku ubiegłego [pierwsza połowa lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku] w związku z przyznaniem mi pewnej, zresztą w skali światowej dość skromnie wyeksponowanej, międzynarodowej nagrody literackiej miałem do swojej dyspozycji sumę dość znaczną jak na nasze ograniczone możliwości dewizowe, nie były to jednak pieniądze wielkie, mogłem jednak dzięki nim pozwolić sobie na prawie roczny pobyt za granicą.” [podkreślenie moje].
Być może się czepiam, ale życzyłbym pieniędzy, za które „biedowałbym” niemal rok za granicą w Hamburgu, Kilonii, Paryżu, we Włoszech i nie musiałby być to pieniądze wielkie. Odnoszę wrażenie, że pan Andrzejewski (wynika to z treści niektórych opowiadań) ma być może przesadnie dobre zdanie o swojej twórczości.
4.
Na koniec kilka pozytywów o Anglii. Negatywy to pogoda oraz ta para ochroniarzy sugerująca, abym oddalił się w nieznane z zakładowego parkingu.
Ale od razu dla przeciwwagi nasuwa mi się na myśl przyjazne przyjęcie mnie w jednym z zakładów, poczęstowanie kawą…
Generalnie Anglicy pozytywnie są nastawieni wobec obcych, a ci starszej daty, pracujący nie w wielkich korporacjach a małych i średnich firmach są jak na ranę przyłóż. Zobaczymy, czy ten pogląd potwierdzi się, kiedy pojeżdżę sobie po Anglii dłużej.
I wreszcie te specyficzne krajobrazy angielskich wsi, wiosek i miasteczek, te szeregowe domy, niewielkie wypielęgnowane budyneczki, pola i łąki otoczone żywopłotami, wzniesienia i doliny, mnóstwo owiec na pastwiskach, wysportowane angielskiej rasy konie w wełnianych płaszczykach, konie skubiące wiecznie zieloną trawę - to wszystko zachwyca, choć przecież nie jestem na Wyspach, aby się zachwycać.

[19.03.2017, Royston przy A505 w Anglii] 

1 komentarz:

  1. Andrzejewski na początku był hołubiony przez władze, a potem atakowany.
    O Wyspach krążą legendy, czekamy na Twoją opinię.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń