Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

21 marca 2017

WYPOŻYCZALNIA (10) TRZY POETKI

Aby ocieplić klimat przedwiosenny, a wiosna tuż tuż, spójrzmy jak kobiety radzą sobie ze słowem, a radzą sobie oszczędnie, przez szacunek dla własnych myśli złożonych w ofierze czystej kartce papieru.
Ulubiona, skondensowana, obrazowa, tęskniąca Halina Poświatowska na początek, wyraża swoje pragnienia. Podmiot liryczny, do którego się zwraca nienasycenie wciąż ten sam, a kto go nie rozpoznał w dwóch pierwszych strofach, w trzeciej nabierze pewności. Poświatowska jest mistrzynią tworzenia takich chwytających za serce przez gardło obrazów.

---- Halina Poświatowska ----
* * * [liściu]

liściu 
osłoń mnie zielenią
jestem jesienne nagie drzewo
z zimna drżę

wodo
napój mnie
jestem piaskiem
gorącej suchej pustyni
wiatr mnie przegarnia ręką

ogrzej mnie
ty który jesteś słońcem
przed którym stoję
ukryta w słowach jak w drzew cieniu
źródło bijące

Małgorzata Hillar z właściwym sobie humorem pisze o ciszy. Cisza potrafi być dręcząca, zwłaszcza wtedy, gdy dzielisz z nią nocne łoże w samotności. O, tak, kto spotkał taką ciszę, ten wie, jak bardzo jest dokuczliwa. Poetka odważnie odpędza ją od siebie, czy na długo? Świadoma słodkiego jej zapachu, przypominającego woń gazu, co bardzo brzydko się kojarzy, woła, aby nie zostawiano jej samej… ot, odwieczne, jak sądzę, pragnienie kobiet - lęk przed samotnością.
--- Małgorzata Hillar ---
Cisza
Kiedy jestem sama
przychodzi cisza
Kosmatymi łapami
łazi po ścianach
Ociera się o słoneczniki
w dzbanku

Kładzie się przy mnie
szepcze
Jesteś sama
Nie masz pieniędzy
Znowu nie spałaś
całą noc
Idź do diabła
mówię
a ona siada
glinianemu kogutowi na ogonie
i śmieje się
Jest miękka i słodka
jak zapach gazu
Nie zostawiaj mnie z nią
długo sam na sam

Tworzenie sytuacji paradoksalnych nie jest w liryce (i nie tylko w liryce) czymś nieznanym, a jednak w wierszu Ewy Lipskiej już sam tytuł zdaje się zaskakiwać. I dalsze prowadzenie narracji również. Odbieram ten tekst jako wiersz o przesłaniu pesymistycznym: my, żywi, żyjemy wszakże w grobowcach, choć jest nam w nich ciepło i możemy wlepiać swój wzrok w ekran telewizora.

--- Ewa Lipska --- 
Dzień Żywych

W Dniu Żywych
umarli przychodzą na ich groby
– zapalają neony
i przekopują chryzantemy anten
na dachach ich grobowców
z centralnym ogrzewaniem.
Potem
zjeżdżają windami
do swej codziennej pracy:
do śmierci.

[19.03.2017, Royston przy A505 w Anglii] 

1 komentarz:

  1. Kobiecym piórem napisane inaczej brzmią znajome słowa...

    OdpowiedzUsuń