Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

10 lipca 2017

KARTKI Z KALENDARZA (1)

1.
Uchyliłam drzwi do pokoju rodziców. Tatuś pochrapywał jak zwykle, leżąc na wznak na swoim tapczanie. Nikt by nie uwierzył, ale tatuś budzi się w takiej samej pozycji, w jakiej układa się do snu i jeżeli kładzie się na plecach, wtedy chrapie, ale niezbyt głośno, nie przeszkadza mamusi, która z kolei przewraca się z boku na bok, nie mogąc się ułożyć na tyle wygodnie, aby zmógł ją sen.
Bardziej martwiłam się o mamusię. W końcu udało mi się ją zaprowadzić za rękę do lekarza, zupełnie jak dziecko. Kłopoty z sercem i skaczące ciśnienie to w jej wieku cichy, podstępny i zakamuflowany wróg. Powiada, że prawie nigdy nie chodziła do lekarza, bo od najmłodszych lat była zdrowa jak ryba. Zahartowało ją życie i praca, lecz w końcu nadeszła chwila, kiedy trzeba przeprosić się z doktorami. 
Najpierw mierzyłam jej ciśnienie domowym, elektronicznym aparatem.
- Pewno jestem zdenerwowana - mówiła, gdy na wyświetlaczu pokazało się sto osiemdziesiąt na sto dziesięć.
- A czym się mama zdenerwowała, no czym? - pytałam, nie oczekując odpowiedzi.
- Zawsze jak boli mnie głowa, denerwuję się.
- A mnie się wydaje, że boli mamę głowa właśnie z powodu wysokiego ciśnienia.
Przekomarzała się. Z nutką ironii w głosie ubolewała nad tym, że „nie poszłam w doktory”, bo gdybym zdecydowała się kiedyś iść na medycynę, jak mi radziła, moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Ale poprzestawała na tym stwierdzeniu, nie chcąc mi dokuczyć drążeniem tematu mojego życia i w końcu zdecydowała się pójść do lekarza. Skierował ją na badania. Przekonywałam ją, że tak się teraz robi. Lekarze dzisiaj nie zaryzykują własnej diagnozy bez badań.
- A kiedy ciebie, jak byłaś mała, bolał brzuszek, albo gdy na twarzy wysypały ci się krosty, to pan doktor Podemski od razu rozpoznał chorobę, nie męczył cię badaniami.
- Pan Podemski był istotnie świetnym fachowcem, ale najwidoczniej w tamtych przypadkach wystarczyły objawy, jakie stwierdził i rozmowa z tobą, mamo. Jestem przekonana, że gdyby choroba była poważniejsza, skierowałby mnie na badania.
Wyniki nie były najlepsze i lekarz przepisał mamusi tabletki na nadciśnienie, na rozrzedzenie krwi i zalecił dietę. Dał jej też pigułki uspokajające, aby lepiej spała.
Podeszłam do mamusi, słuchałam jak oddycha, dotknęłam dłonią jej czoła - nie było zroszone. Uspokoiłam się i na paluszkach przeszłam do swojego pokoju, aby przeczytać kilka kartek książki przed zaśnięciem. 

[08.07.2017, Campigneulles Les Grandes, Francja] 


1 komentarz:

  1. Samo życie. Przychodzi wiek, a wraz z nim wstrętne choróbska, a z każdym rokiem będzie ich więcej. Takie prawo natury. Koszmarny koniec życia. Każdego.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń