O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

13 stycznia 2018

KRAJOWE ZAPISKI - OBRAZA UCZUĆ

Będzie o tym, jak to panu Kuczokowi Wojciechowi (taki w średnim wieku, średnio utalentowany pisarz; Kuczok to nazwisko) nie podoba się okazywanie uczuć religijnych przez skoczków narciarskich, Kamila Stocha i Dawida Kubackiego. Okazywanie tychże religijnych uczuć, które obrażają uczucia ateistyczne Kuczoka Wojciecha, odbywa się poprzez  wykonywanie znaku krzyża przez sportowców tuż przed zjazdem z pochylni rozbiegu skoczni.
Zacznę od tego, że Kuczok Wojciech, który dorabia sobie w Wyborczej pisaniem felietonów sportowych musi być, tak mi się wydaje, kibicem sportowym, skoro o sporcie pisze. Nie wiem, czy jest kibicem obu wymienionych wyżej polskich skoczków, ale zakładam, że nie wyrwał sobie wszystkich włosów z głowy i nie załamał się psychicznie po sukcesie Stocha w konkursie czterech skoczni, może nawet się ucieszył, ale tę swoją radość okupił doznaniem obrazy uczuć przez te znaki krzyża.
Gdybym był tak zagorzałym kibicem jak Kuczok Wojciech, mnie osobiście nie przeszkadzałoby, gdyby nasi skoczkowie modlili się przed skokiem do Pallas Ateny, tudzież Światowita, albowiem, w emocjach, mógłbym nawet tego nie zauważyć.
Co innego Kuczok Wojciech, który średnio utalentowanym pisarzem jest, ale jest, i musi mieć się cały czas na baczności, znaczy się, musi uważać, czy przypadkiem podczas trwania zawodów nie zostanie bezczelnie obrażony. Kiedy się obrażonym poczuje, napisze:
„Sportowcy manifestujący wiarę podczas transmitowanych zawodów obrażają moje uczucia ateistyczne, choć mniej mnie drażnią tacy, którzy po odniesionym sukcesie dziękują Bogu, niż ci, którzy wzywają go na pomoc przed startem. Skoczek, który pół roku temu miażdżył rywali jeszcze bezlitośniej, niż czyni to obecnie Kamil Stoch, nie powinien się zachowywać jak pan Zenek z aerofobią, który umiera ze strachu w kołującym aeroplanie. Mateczko Boska, jak się nie przeżegnam, to spadniemy. A przecież Bóg nie ogląda skoków narciarskich – od kiedy istnieje TV Trwam, nie przełącza na inne kanały”.
Nie chcę być złośliwy, ale skąd u Kuczoka Wojciecha ateisty ta wiedza o Bogu, że poza telewizją "Trwam" niczego innego nie ogląda.
Kuczoka Wojciecha, średnio utalentowanego pisarza - felietonisty, cenić należy za to, że pomimo doznanej obrazy swego majestatu, znajduje w swym felietonie miejsce na humor. Oczyma wyobraźni widzę rozdziawioną od ucha do ucha buźkę Kuczoka Wojciecha, gdy wypisuje słowa: „w żadną pracę z psychologiem nie uwierzę, dopóki to nerwowe Wymię ojca będzie poprzedzało każdy dojazd do progu”.
Na "wymieniu ojca" Kuczok Wojciech nie poprzestaje. W odniesieniu do skoczka Dawida Kubackiego z ubolewaniem spostrzega, że ten "nie przestaje się żegnać przed skokiem", a jego "żona (Kuczoka Wojciecha) uznaje to za jeszcze jeden dowód na przewagę narciarstwa alpejskiego. Mówi, że nie byłoby problemu, gdyby miał kijki”.
Setnie się uśmiałem, bo jest to żart na miarę tego o dwóch żydach, którzy poszli na lody; jeden dostał dwie kulki, a drugi z automatu.
Powstaje na koniec pytanie: po co Kuczokowi Wojciechowi taka reklama, skoro i tak nie wydostanie się ponad swoją literacką przeciętność? Skąd u niego taka mania prześladowcza krzyża. "Kuczoka mianowicie strasznie łupie w krzyżu. A najbardziej – w krzyżu na Giewoncie" [za Rzeczpospolitą]. Ten Giewont też go boli, bo zauważa, że "Zakopiańczycy na przełomie wieków zmontowali tę kupę złomu", co pewnie też dla Kuczoka Wojciecha jest obrazą... jakiś taki obrażalski jest.
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby Kuczok Wojciech wszedł na wierch i własnoręcznie rozmontował ten krzyż z Giewontu. Nie może tak być, że będzie go jeno obrażał i obrażał jako to czynią nasi skoczkowie.
A że po zejściu na hale baciary porysują Kuczokowi Wojciechowi wte i wewte ryło, to akuratna to cena za jego głupotę

[13.01.2018, "Dobrzelin"]

9 komentarzy:

  1. A nie pomyślał taki Kuczok Wojciech, że jego pisanie felietonów o sporcie też kogoś obraża?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to swego rodzaju prowokacja, którą ktoś posługuje się zwykle wtedy, gdy nie ma niczego mądrzejszego do powiedzenia...

      Usuń
  2. O panu K.W można powiedzieć tyle :"co głupiemu po rozumie, gdy korzystać zeń nie umie". Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic dodać, nic ująć... celnie powiedziane...

      Usuń
  3. Ale z Ciebie złośliwiec. Nie znam żadnego Kuczoka, nigdy nie czytałam jego sportowych felietonów, jednak to demonstracyjne żegnanie się Dawida Kubackiego też mnie denerwuje.
    Kiedyś chyba cała polska ekipa skoczków dzień przed skokami brała udział w specjalnie dla nich odprawianej mszy.
    Ciekawa jestem, co na ten temat mówią komentatorzy sportowi stacji zagranicznych.
    Dawno temu mieliśmy jakiegoś niezłego skoczka, który czekając na swój skok, obrzydliwie pluł. To już wolę ten znak krzyża Dawida.
    Większość skoczków odprawia jakiś rytuał przed ruszeniem z belki, np. Małysz poprawiał gogle, sprawdzał zapięcia nart.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, jedynie przedsięwziąłem adekwatne działania: na prawy prosty odpowiedziałem lewym sierpem na wątrobę. Gdybym miał publicznie opowiadać o tym, co mi się nie podoba, nie miałbym czasu na co innego. A jeśli komu pomaga kreślenie znaku krzyża przed skokiem, to mnie nic do tego; jedynie zdobyłem informację o tym, że jest to osoba wierząca... to mam się obrażać na to, że ktoś wierzy w Boga? Myślę, że Kuczok nadmuchał balon, jakich pełno na weselach i zabawach, złudnie myśląc, że go ten balon uniesie. Dla mnie takie obrażanie się to piata liga...

      Usuń
    2. Wczoraj krzyż nie pomógł Kubackiemu na skoczni mamuciej, bo nie dostał się do trzydziestki.
      Na szczęście nie upadł i chyba o to mu chodziło.
      Często widuję makabryczne upadki przy lądowaniu i nie tylko. Może pamiętasz, jak w locie norweskiemu skoczkowi Romoerenowi odpięła się narta i lądował na jednej, lub jaki tragiczny wypadek miał Morgi w Bad Mitterdorf.
      Zawsze truchleję, gdy widzę takie tragiczne upadki i chcę wierzyć, że Kubacki prosi Boga o spokojny lot i lądowanie bez upadku, a nie demonstruje swej religijności.

      Usuń
  4. Doskonały tekst ironiczny, sarkastyczny, po którym od razu chce się tego Wojciecha wyrzucić z pamięci. A kiedyś ludzie wsiadali do pociągu i żegnali się, ale nikomu do głowy nie przyszło, by strofować ich za to.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem... nawet nie tak dawno popełniłem taki tekst, w którym przedstawiłem starego człowieka kreślącego znak krzyża na widok kościoła czy przydrożnej kapliczki i tak mi się wydaje, że w relacjach:
      świeckie Państwo - Kościół - Obywatel nie brak trudnych pytań i odpowiedzi, ale robienie problemu w sytuacji, gdzie aż się prosi o zachowanie zwykłej ludzkiej tolerancji, świadczyć może o frustracji tego, który w całym dostrzega dziurę...

      Usuń