Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

26 czerwca 2012

W zaparte


Figurski to nawet nie przeprasza, a czuje się wręcz dumny ze swojego żartu. Jeśli już, to przeprasza za interpretację. Znaczy się, przeprasza między innymi za mnie, że nie zrozumiałem jego intencji. Czego więc nie zrozumiałem?
"Nasze żarty bywają grubiańskie i szokujące, a co do ich poziomu można dyskutować, ale przez to zaczynamy być coraz częściej zalążkiem narodowej dyskusji na dosyć istotne tematy dotyczące polskiego społeczeństwa, naszej tolerancji, rzekomej otwartości wobec innych nacji czy ras." 

Nie zrozumiałem tego, że pan Figurski na wieść o porażce Ukrainy w Euro 2012 powstrzymuje się przed zgwałceniem swojej ukraińskiej pomocy domowej z tego powodu, że nie jest ona dostatecznie piękna.
Nie wiedziałem, że pan Figurski nie dopuszczając się gwałtu na SWOJEJ WŁASNEJ Ukraince, czyni to w celu wywołania narodowej dyskusji na temat mojej rzekomej otwartości wobec innych nacji czy ras.
Myślę sobie, że jeśli pan Figurski ma jakiś problem z własną tolerancją lub jej brakiem, jeśli ma problem z sobą i poziomem swoich dowcipów, niech przyjmuje to na ciało i nie próbuje mną manipulować i nie każe, abym to ja przepraszał za jego głupotę.
Pan Wojewódzki gra z kolei na wolnościowej nucie. Broni swojej kabaretowej audycji, w której posłużył się był niewinnym żartem na temat SWOJEJ WŁASNEJ Ukrainki, której estetycznych walorów nie zdążył odkryć, bo ta wciąż na kolanach. Przecież nikt nie zmusza mnie do wysłuchiwania jego żartów i obserwowania jego głupawych min w telewizorni. 
W komentarzu do satyrycznego dialogu, jaki przeprowadził z panem Figurskim, pan Wojewódzki posuwa się ciut dalej. Otóż tłumaczy, że z audycją, w której demonstruje swój poziom humoru jest tak jak z Muzeum Techniki czy filmami Almodovara. Nie każdy musi odwiedzać jedno i patrzeć się na drugie. Nie wiem, skąd w tym satyrycznym, wymytym z jakiejkolwiek refleksji nad nieporadnością własnego umysłu celebrycie pomysł, że jego, świadomie prześmiewcza z innych twórczość słowna, stać może na poziomie Muzeum Techniki, czy też twórczych obrazów jednego z mistrzów współczesnego kina. 
Myli się też pan Wojewódzki sądząc, iż reprezentuje nurt Gombrowicza i Mrożka, którzy, wielkimi ludźmi będąc i humorem ponadprzeciętnym operując w opera omnia swoich, nade wszystko naszą własną, narodową, zaściankową często kondycję umysłową wykpiwali, nie obnosząc  się kpiną i prześmiewaniem wobec innych nacji.
Cały problem z obu panami polega na tym, że zdając sobie sprawę ze znikomej kulturowo-intelektualnej wartości słów swoich, dążąc wszelako do celebryckiej nieśmiertelności (a teraz i do okazywanego im współczucia za kneblowanie ust), robią co mogą, aby traktować ich jako niepokornych bojowników wolnego i nieskrępowanego słowa w ramach powszechnej wolności, która dla nich oznacza robienie wszystkiego, na co człowiek może się ważyć, bez oglądania się na to, że czyni krzywdę i szkodę innym, że stawia się ponad moralnym prawem, prawem, które Ich nie obowiązuje. 

22 czerwca 2012

Głupcy


"Wojewódzki mówi m.in. na antenie, że po porażce Ukrainy "zachował się jak prawdziwy Polak" i "wyrzucił swoją Ukrainkę". Figurski dodaje ze swej strony: "Ja po złości jej dzisiaj nie zapłacę" oraz "Powiem ci, że gdyby moja była chociaż odrobinę ładniejsza, to jeszcze bym ją zgwałcił".


za: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/msz-ukrainy-wojewodzki-i-figurski-powinni-przepros,1,5168080,wiadomosc.html


Podobno najtrudniej dyskutować z głupcami. Mają oni swój własny świat, w którym żyje im się dobrze i wesoło. Głupcy nie mają kontroli nad tym co mówią, robią i w jakich kontekstach komentują rzeczywistość.
Z Wojewódzkim i Figurskim nie dyskutuje się, bo nie ma o czym. Mają zaprogramowane wywoływanie skandali, kpiny i obrażanie innych, kiczowaty humor na poziomie najniższego poziomu kopalni w Wieliczce. Mało tego. Dostają za to kasę. Czytaj: jest ktoś, kto świadomie zatrudnia obu panów, aby ci naigrywali się do woli z dowolnie dobranych ludzi, grup, czy, jak to się ma w powyższym przypadku, narodu. 
Nie przekonuje mnie teza, że wolność daje prawo do wypowiadania bredni, oczerniania innych, naśmiewania się, wykluczając jednocześnie branie odpowiedzialności za słowo. Tak jak kłamstwo jest kłamstwem, tak poniżanie słowem jest poniżaniem i nie zmieni tego faktu wolność słowa. Za wypowiadane słowa, godzące w godność innej osoby powinno się odpowiadać. 
Kiedy Debbie Schlussel świadomie powtarza kłamstwa o polskich obozach koncentracyjnych i o wymordowaniu przez Polaków 4 miliony żydów, to pierwsza poprawka do Konstytucji USA nie ma tu nic do rzeczy.
Kiedy Wojewódzki z Figurskim, nie sprowokowani, kpią i poniżają godność  narodu ukraińskiego, to z urzędu powinni być oni ścigani przez polskie prawo.
I żadne "przepraszam" nie wystarczy. 
Jedynie bardzo dotkliwa kara finansowa za poniżanie godności innych osób, kara tak dotkliwa, która doprowadziłaby poniżających na skraj nędzy, mogłaby wyeliminować z naszego życia osoby, które wykorzystując swoja obecną pozycję, status społeczny, popularność, kompletnie nie liczą się z nikim i niczym.
Walczmy z patologią. 

17 czerwca 2012

Bez niespodzianki


I oto stało się to, co niestety, było do przewidzenia. Po lepszym meczu z Rosją, tym razem nie daliśmy rady Czechom. Za brakło pomyślunku, skuteczności, sił i ponownie odwagi trenera w prowadzeniu ofensywnej gry, który tak bardzo przejął się "zwycięskim" remisem z Rosją, że i tym razem składu nie zmienił, wprowadzając na boisko w środku pola "przeszkadzaczy" w grze rywala, nie zaś piłkarzy potrafiących atakować i odciążyć nieco pozostawionego na pastwę środkowych obrońców Lewandowskiego.
Ale spójrzmy realnie. Ambicji naszym nie brakło, z czego należy się cieszyć; nie starczyło umiejętności oraz jakiegoś pomysłu na rozegranie meczu ze strony Smudy. Optymizm komentatorów okazał się być na wyrost i nawet osłabione Czechy, nie grające jakiegoś kosmicznego futbolu, okazały się być poza zasięgiem. Ciekawe, że przed spotkaniem ekscytowano się tym, jakiego bramkarza powinien trener wystawić, tymczasem (a mecz mieliśmy wygrać) należałoby raczej pomyśleć nad wprowadzeniem do gry drugiego napastnika.
Z tego wszystkiego, przynajmniej ja, cieszę się, że Czesi wyszli z grupy, bo jakoś czuję sentyment do naszych najbliższych południowych sąsiadów Słowian.
Tak sobie myślę, że gdybym miał kierować się uczuciami z pogranicza metafizyki, to może fakt braku awansu Polaków i, co wydawało się niemożliwe, Rosjan, to odpowiedź nadprzyrodzonej siły na chuligańskie wybryki przedstawicieli obu nacji.
Ze sportowego punktu widzenia rozczarowujący jest awans Grecji, najbrzydziej grającej drużyny na Euro, ekipy boiskowych udawaczy, kłamczuszków lub, jak kto woli, płaczliwych panienek, wrażliwych na ból podczas  kontaktu z miękką, bądź co bądź, murawą boiska. Powiedzenie "udawać Greka" wspaniale wpisuje się w filozofię futbolu spod Aten.
Nie dajmy się jednak zwariować. Piłka nożna to tylko sport i nadymanie tego balona do politycznych wręcz rozmiarów nie ma sensu. Jak w każdej dziedzinie życia, aby odnieść sukces w światowej czy europejskiej skali, należy pracować od podstaw, tworzyć silne przedsiębiorstwa i skutecznie konkurować z innymi, zaczynając od rywalizacji na niższych szczeblach.
To prawda, że ważne jest, aby mieć ten łut szczęścia, jak to w życiu. Wtedy i niespodzianka się zdarzy.
Tym razem jej nie było.

09 czerwca 2012

Para poszła w pierwszy gwizdek


No i zaczęło się. Nawet przejezdność zachowana. Ukraińskie feministki się rozebrały, popieprzyły Euro, domagając się, aby UEFA nie zarabiało pieniędzy i nie wykorzystywało seksualnie Polek i Ukrainek, tudzież, aby nie rozpijało mężczyzn. Całe szczęście, że istnieją jeszcze kobiety myślące innymi częściami ciała poza cyckami.
Zaczęło się więc to igrzysko. Chłopaki w pierwszej połowie nawet nieźle zagrali. Lewandowski strzelił. Sędzia, urzeczony polską gościnnością, wyrzucił jednego Greka. Po przerwie chłopaki wybiegli na boisko zmęczeni, dali sobie strzelić gola; Szczęsny wykosił Greka, sędzia nie miał wyjścia i zagrał w czerwień, a Tytoń bez rozgrzewki wybił piłkę z karnego. Zmęczeni chłopcy (jejku, czekają nas trzy mecze, a tu po 45 minutach błaszczykowscy i adamiakowie padają jak muchy ze zmęczenia) dogrywają w końcu na remis ten mecz z najbrzydziej w Europie grającą reprezentacją.  Z tych nerwów zapewne trener zapomniał, że do kadry powołał więcej niż jedenastu piłkarzy i postanowił poznęcać się nad całą pozostałą na boisku dziesiątką graczy, nie dając zmian.
Zerkam do swoich prognozowych notatek. Z grupy wychodzą Rosja i Czechy. Typy pierwszych dwu spotkań: Rosja pokonuje Czechy  (trafiony, zatopiony: 4-1), Polska pokonuje Grecję (pudło: 1-1).
Wynika stąd, że z grupy nie wychodzimy i punkt z Grecją będzie pewnie jedynym, jaki zdobędziemy.
I właśnie w tym miejscu niech mi będzie dane przytoczyć o dziwo, najmądrzejsze od wielu, wielu miesięcy słowa pana premiera: "piłka nożna to naprawdę bardzo ważna sprawa, ale to jednak jest zabawa, to jest sport, a nie wojna", które to słowa dedykuję również cycatym feministkom z Ukrainy.

02 czerwca 2012

Wilcze prawo silniejszego




Олег Горохов - "Kleopatra"



Znów nam dokopali, i nie jest to wiadomość z piłkarskich boisk, tuż przed Euro. Palnął prezydent Obama o polskich obozach śmierci. Beznamiętnie i na wpół świadomie przyłączył się do powtarzanych tu i ówdzie rewelacji, jakoby Polacy podjęli starania, aby naród żydowski pozamykać w gettach i przewieźć do obozów, gdzie miał zakończyć swój żywot. A wszystko to polskie plany i ich realizacja.
Rzecz jasna nikt rozsądnie myślący nie powie, że czczący pamięć wielkiego Polaka Jana Karskiego prezydent USA, świadomie przeinaczył historię, wzbudzając złość i niepokój Polaków. Gafa stała się jednak gafą z rodzaju tych, które z trudem pominąć milczeniem. Wypadałoby raczej spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego do niej doszło?       I tu, wbrew pozorom, wyjaśnienie jest stosunkowo proste. Otóż wilczym prawem wielkich tego świata, zamożniejszych i potężnych jest nie przywiązywanie wagi do tego, co dzieje się na opłotkach świata. Z punktu widzenia geopolityki światowej, Polska była i jest mało znaczącym trybikiem, który, co najwyżej, przydatny jest w mechanizmie polityki lokalnej. Dlatego też Zachód nie zawierzył, lub zawierzyć nie chciał relacjom Karskiego o zagładzie żydów, dlatego zgodna cisza zapanowała wokół Katynia, dlatego sprawa premiera Sikorskiego, a później porządku, jaki zapanował po wojnie, nie były to kwestie godne zainteresowania się nimi przez sojusznicze mocarstwa Związku Radzieckiego. Jeśli nie przywiązuje się wagi do tego, co dzieje się na peryferiach świata, trudno wymagać, aby historia tychże rejonów była mocarstwom znana i aby ta ignorancja nie skutkowała przekłamaniem, nawet podczas uroczystości o tak jednoznacznie brzmiącym przesłaniu.
Wydaje się, że w większości przypadków, nawet nie włączając w to wielkiej polityki, mocarstwo możniejsze, czy społeczeństwo, któremu wydaje się, że stoi na wyższym szczeblu rozwoju, w znacznie większym stopniu ignoruje słabszych, niej istotnych. Dopóty, dopóki polski aktor/film nie trafi do Hollywood, dopóki piosenkarz nie zaśpiewa po angielsku, dopóki pisarz nie znajdzie dobrego tłumacza swych utworów, dopóki nie zainwestuje się pieniędzy na reklamę wyżej wymienionych, aktor, film, piosenkarz czy pisarz w wielkim świecie nie istnieją. Uczeń polski, aczkolwiek ostatnio mniej chętnie, przyswoi sobie wiedzę na temat panowania Henryka VIII, Komuny Paryskiej czy wojny secesyjnej, aniżeli zachodni studenci zdołają ogarnąć rozbiory Polski, powstanie styczniowe czy bitwę warszawską.
Ignorancja zawsze wynika z poczucia wyższości. 
Nie sądzę, aby dotyczyło to jedynie relacji pomiędzy państwami. Niestety tę prawidłowość można dostrzec wszędzie tam, gdzie uwidacznia się, bądź też jest z natury przypisana, przewaga jednego podmiotu nad drugim. Słabszemu zawsze wiatr w oczy i bez różnicy, czy będzie nim dziecko w opozycji do rodziców, podwładny wobec szefa, słabszy fizycznie od silniejszego. Gafę może popełnić silniejszy; dla słabszego gafa to uderzenie w pysk.