CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

24 grudnia 2022

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (830) PARODIA

 


830.

Zapewne za poniżej napisane słowa chwalony nie będę. Nie lubię świąt, każdych świąt, w tym tych, które akurat trwają. Owszem, składam świąteczne życzenia, boć przecież dla kogoś mogą one znaczyć wiele, czy to w sensie czysto religijnym, czy też bardziej związanym z tradycją rodzinną.

Skłamałbym mówiąc, że zawsze tak było, że zawsze święta znaczyły dla mnie niewiele. Otóż przypominam sobie takie dni i lata, kiedy to celebrowanie np. Świąt Bożego Narodzenia było dla mnie wielką przyjemnością. Wspomnienia te dotyczą głównie najdawniejszych czasów, mojego rodzinnego domu, wielorodzinnej kamienicy, gdzie się wychowałem, gdzie żyli moi dziadkowie ze strony ojca, ale i później, gdy tylko rodzice mi pozostali. Następnie, po przeprowadzce, było już mniej uroczyście, choć oczywiście rodzice dokładali starań, aby podczas każdych świąt czuć było niezwykłą atmosferę tych czasów, tych kilku dni. Kiedy to zaczęło się psuć? Mniej więcej w tej „nowej” Polsce, kiedy stanąłem na nogi jako, powiedzmy, głowa rodziny, kiedy przejrzałem na oczy, że to świętowanie coraz bardziej staje się iluzją.

Nie tak bardzo dawno temu moja siostra zgasiła mnie, kiedy powiedziałem, że nie po drodze mi chodzić do kościoła, mając u boku ludzi, którzy obnosząc się swoją wiarą, tak naprawdę diabła za skórą posiadają. Odpowiedziała, że ona przecież nie chodzi do kościoła dla tych ludzi, tylko dla Boga. Niby prawda, ale jako przeciętny człowiek mam chyba prawo oczekiwać, że ci, którzy, dajmy na to, celebrują mszę, istotnie wierzą w to, co robią i po wyjściu z kościoła zachowują się tak jak Pan Bóg przykazał… a tak nie jest. Jeżeli wierzę więc w Boga, to obojętne w jakim miejscu; jeśli nie wierzę, to nie wierząc nie muszę być określany jako ktoś gorszego sortu, gdyż sama wiara w Boga nie czyni człowieka wielkim.

To co powyżej to jedno, a drugie stało się z nadejściem pisowskiej władzy, która sprawę stawia jasno: jeśli chodzisz do kościoła, akceptujesz finansowanie wszystkich Kościoła zachcianek i uważasz, że niewierzący, i wszyscy inni to wrogowie już nawet nie tylko kościoła katolickiego, ale i ojczyzny, to oczywiście jesteś nasz, jesteś prawdziwym Polakiem. Pozostali racji nie mają.

Może więc nie mam racji, ale chcę jasno i wyraźnie powiedzieć, że kościół katolicki w obecnej formule mi nie odpowiada i póki on się nie zmieni, póty ja nie będę go darzył sympatią; nie akceptuję upolitycznienia tej instytucji, nie zaakceptuję wchodzenia hierarchów kościelnych w brudnych buciorach do mojego domu… nawet gdybym był wielkiej wiary.

Z mojego punktu widzenia Boże Narodzenie, Wielkanoc to puste słowa; została jedynie tradycja, piękna, nie powiem, lecz coraz mniej wypełniona wiarą i kultywowana raczej na pokaz, bo po świętach znów zacznie się najeżdżanie jednych na drugich i kłapanie ozorami.


[24.12.2022, Toruń]


4 komentarze:

  1. Trudno się z Tobą nie zgodzić, dla mnie święta to przede wszystkim spędzanie czasu z rodziną , ale tak jak lubimy najbardziej, by wszystko nie ograniczało się do biesiady...a kościoły? Zmilczę ten temat.
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a ja z racji wciąż tymczasowości zamieszkania, do wykruszyła się bardzo, mam daleko...

      Usuń
  2. Dla mnie Święta to jednocześnie czas radości i czas smutku.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to połączenie pięknych wspomnień, smutku i obojętności.

      Usuń