1396.
Co mnie wciąga, a co nie? Przyznaję, że lubię na fb czytać o zwierzętach, zwłaszcza w kontekście pomocy jaką udzielają im ludzie dobrego serca oraz w sytuacjach, gdy zwierzątka różnych gatunków potrafią z sobą żyć lepiej niż ludzie z sobą. Czasami bohaterowie filmików są naturalni, czasami sztuczna inteligencja wkracza do historyjek, ale jakoś w tym szczególnym przypadku nie mam jej tego za złe.
Nie lubię z kolei tego obrazów wykonanych przez AI publikowanych przez ludzi mających krytycznie niewielką wiedzę o sztuce, stawiających sobie za cel oszukanie odbiorcy, że ów wirtualny obraz został namalowany przez, dajmy na to, Moneta czy Cezanne’a.
Co mnie przeraża? Czołobitność, służalczość polskiego rządu wobec trumpa i Amerykanów. Przed oczami mam obraz leżących krzyżem Tuska, Kosiniaka-Kamysza i Sikorskiego, którzy w takiej pozycji uwielbiają rozmowy z amerykańskim rządem. O nawrockim nie wspominam – ten zlizuje kurz z butów pomarańczowego narcyza.
Przeraża mnie też nienachalna inteligencja większości parlamentarzystów. Czasami sobie myślę, kierując do tych egzemplarzy pocieszenia takie oto słowa: - człowieku, o czym ja mam z tobą rozmawiać, kiedy ty jesteś wciąż na poziomie dziecka baraszkującego w piaskownicy. Innym znów razem posługuję się w wyimaginowanej rozmowie z posłem takim oto tekstem, jaki wypowiada Cześnik Raptusiewicz wobec Papkina:
„Słuchaj: mówiąc między nami,
Bez mej chluby, twej urazy,
Więcej niż ty, mój Papkinie,
Mam rozumu tysiąc razy.”
[15.05.2016, Toruń]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz