O POTĘDZE TEATRU
Dyrektor teatru przysiadł się do stolika, przy którym byli panowie wraz z Profesorem Tutką. Dyrektorowi nie udało się czegoś załatwić w ministerstwie, więc rozgoryczony, zaczął narzekać, iż teatr jest wciąż nie doceniany przez niektórych ludzi jako wielka pomoc dla pedagogów w kształtowaniu charakterów młodzieży. Bo żadna sztuka — dowodził — nie działa tak silnie, bezpośrednio. Teatr to potęga!
— Tak, zgadzam się z panem dyrektorem — powiedział Profesor Tutka. — Przypomniał mi się w tej chwili wieczór, który spędziłem w nieznanym mi do owej pory mieście. Styczeń, mróz trzaskający, wstąpiłem do pierwszego lepszego teatru, przyznam się, aby spędzić w cieple parę godzin. Był to teatr tak zwanych «małych form». Dwa pierwsze numery programu niezbyt mnie zainteresowały. Bez wielkiej ciekawości czekałem na coś, co ma nastąpić i w afiszu nazwane zostało — Nokturn. Podniesiono kurtynę, widać wielki księżyc i dach jakiejś chałupy. W pobliżu ciemna, nieruchoma plama: to kotka. Nieprawdziwa: dziewczyna przebrana za kotkę. Obciągnięta czarnym trykotem, grzbiet miała przedłużony ogonem, okrągła główka i stojące uszka. Kotka uniosła się, stanęła na czterech łapkach, ziewnęła, przeciągnęła, wygięła grzbiet do góry, po czym siadła, myjąc łapkami pyszczek.
Robiła to z takim wdziękiem i tak «po kociemu», że chciało się do niej przemówić: «cacy, cacy, koteczko, przyjdą goście, prawda?»...
Proszę panów! Wszystko, co kotka przedstawiała, czy kiedy zaniepokoił ją jakiś szmer i widziało się, że czujnie nadsłuchuje, czy kiedy w pewnej chwili złapała mysz — wszystko to było tak sugestywne, że zatracała się po prostu granica między przebraną za kotkę kobietą a kotką prawdziwą. Można by powiedzieć, że w tej dziewczynie jest jakaś «dusza kocia». W pewnej chwili kotka skupiła się w sobie i z niewypowiedzianą lekkością skoczyła na dach. Spojrzała na księżyc i cichutko zamiauczała. Proszę panów! był styczeń, mróz trzaskający, ale tam w teatrze, odczuli wszyscy, że to marzec. I ja sam w pewnej chwili chciałem zerwać się z krzesła, skoczyć na dach i miauknąć rozdzierająco jak stary kocur!
Tak, proszę panów. Teatr to potęga, a dzięki swym cechom, dzięki swej sile sugestywnej, może mieć i wielkie znaczenie wychowawcze.
[06.09.2026, Toruń]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz