CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

20 września 2021

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (530 - 531) ŚLAD. A JEDNAK WŁOSKI HYMN.

 


530.

Zdawać by się mogło, że jeśli chodzi o filmy kinowe i seriale z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku, to znam je prawie wszystkie, a jeśli nawet jakiś obraz kompletnie mi sie nie podobał, to przynajmniej pamiętam, z jakiego powodu. Tymczasem z całą pewnością nie oglądałem serialu w reżyserii Zbigniewa Chmielewskiego (nie Tadeusza... tego od "Daleko od szosy" czy "Profesora na drodze") pod tytułem "Ślad na ziemi". Film oparty jest na powieści Albina Siekierskiego, natomiast scenarzystą tego siedmioodcinkowego, pełnometrażowego serialu był świetny Andrzej Szypulski, czyli 1/2 scenarzysty Andrzeja Zbycha, według którego nakręcono "Stawkę większą niż życie" (Andrzej Zbych to Andrzej Szypulski i Zbigniew Safian).

Kiedym puścił pierwszy odcinek tego serialu korzystając z uprzejmości "YouTube", zdało mi się, że jest to zwykły, charakterystyczny dla kina radzieckiego "produkcyjniak", a zatem obraz propagandowy i nieco spłycający rzeczywistość. Tymczasem zwłaszcza z perspektywy lat (jest to film z roku 1978) serial ten ze wszech miar zasługuje na uwagę i nie jest laurką dla czasów zwanych "dekadą Gierka". Owszem, poszczególne odcinki mają pozytywne zakończenie, ale pokazują też polską rzeczywistość tamtych czasów we wszystkich możliwych płaszczyznach, ukazują prozę życia, w której życiorysy postaci negatywnych splecione są z pozytywnymi, ale w zakończeniu zawsze zwycięża człowiek. O czy jest ten serial - przytoczę kilka zdań z internetowej bazy filmowej filmpolski.pl.

"Opowieść o ludziach zatrudnionych na budowie wielkiego zakładu przemysłowego. Przez pryzmat konfliktów, w które są oni uwikłani w życiu prywatnym i zawodowym, film ukazuje obraz przemian, jakie zaszły w świadomości Polaków po roku 1970. Bohaterowie serialu to kierownicy budowy, inżynierowie, technicy, robotnicy wykwalifikowani i niewykwalifikowani; ludzie pochodzący z różnych stron kraju i różnych środowisk, trafiający na budowę niekiedy przypadkowo, poszukujący nie tylko większych zarobków, ale przede wszystkim szansy na nowe życie, czasem zapomnienia o własnych kłopotach. Każdy odcinek ma swojego bohatera. Wspólne dla wszystkich odcinków jest pokazanie, jak praca na wielkiej budowie zmienia ludzi, ich charaktery i postawy, wyzwala twórcze inicjatywy. Wspólne jest również tło serialu: budowa huty - tego "śladu na ziemi", jaki tysiące ludzi razem i każdy z budowniczych z osobna pozostawią po sobie."

Ta nienazwana huta to najokazalsze dzieło epoki gierkowskiej - Huta Katowice. Jestem po obejrzeniu czwartego odcinka. Jak dotąd odnajduję same pozytywy, prócz niskiej jakości kopii. To serial naprawdę o czymś - u mnie pierwszy z podziałów jeśli chodzi o filmy to: filmy o czymś i filmy o niczym. Ten jest właśnie o czymś, a okrasą tych obrazów jest choćby gra aktorska Wirgiliusza Grynia i Krzysztofa Stroińskiego.

Jaki ślad na ziemi pozostawią po sobie twórcy współczesnych seriali?

531.

Ciężko mi pisać, bo jakiś ból głowy, jak sądzę - "odżołądkowy" mi się przytrafił, co wespół z bólem nogi tworzy nie najlepsze samopoczucie, nawet pomimo brązowego medalu siatkarzy. Fakt, że liczyliśmy na więcej, ale wskażmy jakąś dyscyplinę zespołową, która dała nam w ostatniej dekadzie tyle powodów do satysfakcji. Mamy naprawdę świetnych siatkarzy i trenera, który oczywiście wiele dobrego zrobił, lecz w ostatnim okresie czasu za bardzo zawodnikom nie pomógł i przykre jest to, że na zakończonych właśnie mistrzostwach zapamiętany będzie raczej jako wybitny, kłótliwy krzykacz podczas gry, aniżeli ten, kto potrafi szybko zareagować w sytuacji, gdy komuś z naszych gra w danym momencie "nie idzie".

Natomiast zwycięstwo w mistrzostwach Włochów jest dla mnie sensacyjne. Dzięki niemu siatkówka mężczyzn i kobiet dołączyła do piłki nożnej i mogliśmy niemal nauczyć sie na pamięć hymnu włoskiego.


[20.09.2021, Toruń]

6 komentarzy:

  1. Nie znam i nie oglądałam nigdy.
    Ale wymieniłeś dwóch aktorów, których uważam za bardzo dobrych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie też nie oglądałem i, szczerze powiem, jestem pozytywnie zaskoczony. Film ten przypomina serial "Dyrektorzy"

      Usuń
  2. U mnie w domu sport na okrągło, mąż ogląda.
    Moja refleksja taka - sukces bywa cienka kreska pisany i nie zawsze właściwa osoba laury zbiera.
    Druga to taka, ze na hali pełnej ludzi nikogo w maseczkach, do restauracji i kina trzeba będzie mieć paszport covidowy, a w szkołach sielanka i cały dzień w maseczkach, ale tylko nauczyciele...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się Twojemu mężowi, bo jeśli mamy do wyboru w powszechnej telewizji oglądać kłótnie polityczne, bądź też śledzić głupawe seriale (no może nie wszystkie takie są, ale większość), ro sport przynajmniej przysparza emocji.
      A odnośnie tej drugiej refleksji - to woda na młyn antyszczepionkowców

      Usuń
  3. Uważam, że sportowiec każdy medal powinien cenić. Odniosłam wrażenie, że Serbowie najpierw zlekceważyli sobie Włochów, a jak dostali lanie, to do meczu z Polską podeszli "tumiwisistycznie", bo jak nie mogli walczyć o obronę tytułu, to zdobycie brązu już ich nie interesowało. Włoscy siatkarze zachwycili mnie swoją grą w ćwierćfinale jak i w walce o złoto. Osobiście myslałam, że zostaną rozgromieni przez Słoweńców, a tu takie zaskoczenie. Widocznie Słoweńcy nie wyciagnęłi wniosków z meczu Włochy-Serbia i też lekceważąco potraktowali młodziutkich włoskich siatkarzy. Film, o którym wspominasz na pewno oglądałam i obu wymienionych aktorów bardzo lubiłam. Szkoda, ze nie ma już programu "W starym kinie", gdzie można byłoby pokazywać filmy PRL-owskie, które nieznane są młodemu pokoleniu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że Serbowie mieli zbyt mało argumentów, czego przykładem był ostatni mecz z Polakami. To dobra drużyna, ale czegoś jej zabrakło. W przekroju całego turnieju najwyżej oceniam Słoweńców... no i w końcu przytrafił im się gorszy mecz - tak bywa w turniejach - akurat w finale. Myślę, że i Polacy mogli zostać mistrzami Europy, ale grali nierówno. I od tego jest trener, aby dał możliwość zmiany zawodnika, w sytuacji, kiedy któryś z grających ma słabszy okres gry. Vital tego nie robił. Inni trenerzy reagowali braniem czasu lub doraźną zmianą po dwóch stratach piłki, nasz trener czekał do czterech strat piłki. Tak podczas olimpiady jak i w czasie mistrzostw widać było, że np. Kurek gra ostatkiem sił i Heynen nie dokonywał zmian. To jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe, a może onaczać, że nasz trener po prostu nie "czytał" gry. Pamiętam, kiedy przed olimpiadą użalał się, że nie może zabrać 14 zawodników a tylko 12, a potem i tak grał co najwyżej dziewięcioma. Włosi grali nieźle, ale myslę, że w spotkaniu z pełną kadrą Rosji, z Francją i Brazylią, a także, jak sądzę, z Polakami, nie mieliby większych szans

      Usuń