Deszcz jest samotny
tak po tej wojnie
ze wszystkim
ech pełno odpadków.
Matka od której
odcięli mnie
po urodzeniu
jest jak kamień.
Wyszedłem z niej
to ona — obca kobieta
niesie ubogi pęczek marchwi
i tak sobie chodzimy
każde w swoją stronę.
Oczy mam pełne łez
i wykrzywione usta
na ludzi patrzę z daleka
nie mogę się dźwignąć
z ziemi do nieba
deszcz jest samotny i czysty
opada i wznosi się wyżej.
[07.09.2026, Toruń]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz