Domenico Ghirlandaio - portret młodej kobiety

Domenico Ghirlandaio -  portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

KAWIARENKA

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

09 lipca 2026

ŁACIŃSKIE MĄDROŚCI (201 – 220)

 

201. alienis delectari malis - voluptas inhumana - cieszyć się z cudzego nieszczęścia to radość nieludzka

202. alienum aes homini ingenuo acerba est servitus - dla człowieka zacnego dług jest gorzką niewolą [Horacy]

203. alii sementem faciunt, alii metunt - kto inny sieje, kto inny zbiera

204. alit aemulatio ingenia - współzawodnictwo żywi uzdolnienia; rywalizacja pobudza talenty

205. alitur vitium vivitque tegendo - wada podrasta i życie jej jest podtrzymywane, gdy jest w ukryciu

206. aliud clausum in pectore, aliud in lingua promptum habent - ludzie mają co innego w sercu, co innego na języku [Salustiusz]

207. aliud est facere, aliud est dicere - co innego jest dotrzymać słowa, co innego obiecać

208. alius est Amor, alius Cupido - co innego miłość, co innego namiętność

209. alter alterius onera portate - bibl. jeden drugiego brzemiona noście

210. alter alterum docet - jeden uczy drugiego

211. alteri vivas oportet, si tibi vis vivere - trzeba żyć dla innych, jeśli chcesz żyć z pożytkiem dla siebie [Seneka Młodszy]

212. alteri vivas oportet, si vis tibi vivere - musisz żyć dla innych, jeśli chcesz żyć z pożytkiem dla siebie [Seneka Młodszy – inna wersja]

213. ama et fac, quod vis - kochaj i rób, co chcesz [św. Augustyn]

214. ama nos et vale - kochaj nas i żegnaj lub kochaj nas i bądź zdrów

215. amantes amentes - zakochani są jak szaleńcy

216. amantium irae amoris integratio - gniewy kochanków są spoiwem miłości, kłótnie kochanków umacniają ich miłość

217. ambitiosa non est fames - głód nie ma ambicji [Seneka]

218. amici fures temporum - przyjaciele to złodzieje czasu

219. amici, diem perdidi - przyjaciele, straciłem dzień (nie zrobiłem nic dobrego) [Tytus Flawiusz]

220. amicorum omnia communia - u przyjaciół wszystko jest wspólne [Pitagoras]



[09.07.2026, Toruń]

MUZYCZNE POCZTÓWKI - MADCON - BEGGIN

 

Oooooh

Put your loving hand out, baby

I'm beggin


Beggin, beggin you

Put your loving hand out, baby

Beggin, beggin you

Put your loving hand out, darling


Riding high, when I was king

Played it hard and fast, 'cause I had everything

Walked away, won me then

But easy come and easy go

And it would end


So why anytime I bleed you let me go,

Anytime I feed you get me know

Anytime I see you let me know

But, I planted that seed just let me go


I'm on my knees when I'm (beggin)

'Cause I don't want to lose (you)

I got my arms on spread

And I hope that my heart gets fed

Matter of fact girl I'm beggin


Beggin, beggin you

Put your loving hand out, baby

Beggin, beggin you

Put your loving hand out, darling


I need you to understand

Tried so hard

To be your man

The kind of man you want in the end

Only then can I begin to live again


An empty shell

I used to be

Shadow of my life

Was hanging over me


A broken man

Without a none

Won't even stand the devil's dance

To win my soul


Why we chewing? Why we chasing?

Why the bottom? Why the basement?

Why we got good shit don't embrace it?

Why the feel for the need to replace me?


You're on the wrong way track from the good

I want to paint in the pictures any way we could be at

Like a heart in the best way should

You can give it the away, you had it and you took the pay


But I keep walking on, keep opening doors

Keep hoping for that the door is yours

Keep also home, 'cause I don't want to live in a broken home,

Girl, I am beggin


Beggin, beggin you

Put your loving hand out, baby

Beggin, beggin you

Put your loving hand out, darling


I'm fighting hard

To hold my own

No, I just can't make it

All alone


I'm holding on

I can't fall back

Now that big brass ring

Is a shade of black


Begging, beggin you

Put your loving hand out, baby

Beggin, beggin you

Put your loving hand out, darling


Beggin, beggin you

Put your loving hand out, baby

Beggin, beggin you

Put your loving hand out, darling


Beggin, beggin you

Put your loving hand out, baby

Beggin, beggin you

Put your loving hand out, darling


Tekst - Bob Gaudio

Muzyka - Peggy Farina



Oooooh...

Podaj swoją kochającą dłoń, kochana

Błagam


Błagam, błagam cię

Podaj swoją kochającą dłoń, skarbie

Błagam, błagam cię

Podaj swoją kochającą dłoń, kochana


Szalałem, gdy byłem królem

Grałem ostro i szybko - miałem wszystko

Odeszłaś wtedy, wygrałaś mnie

Ale łatwo przyszło, łatwo poszło

I to się skończyło


Więc dlaczego za każdym razem, gdy cię potrzebuję, ty mnie odtrącasz

Za każdym razem, gdy ci pomagam, czuję się poniżony

Za każdym razem, gdy cię widzę, przypominasz mi

Ziarenko już wykiełkowało, a ty każesz mi odejść


Padam na kolana, gdy cię błagam

Bo nie chcę cię stracić

Rozpościeram ramiona

I liczę na to, że nakarmisz moje serce

Prawda jest taka, że cię błagam


Błagam, błagam cię

Podaj swoją kochającą dłoń, skarbie

Błagam, błagam cię

Podaj swoją kochającą dłoń, kochana


Musisz zrozumieć

Bardzo się starałem

Być twoim mężczyzną

Takim mężczyzną, jakiego byś chciała już do końca

Tylko wtedy znowu zacznę żyć


Pusta muszla

Taki byłem

Cień życia

Wisiał nade mną


Mężczyzna na dnie

Bez tronu

Bez cienia szansy

Na odzyskanie swej duszy


Co my robimy? Za czym gonimy?

Dlaczego na dnie? Dlaczego tak nisko?

Mamy coś dobrego, dlaczego w to nie idziemy?

Dlaczego czujesz potrzebę, by mnie zastąpić?


Uciekasz od dobrego

Chcę namalować obraz drogi, na której moglibyśmy być

Jak serce, którego nie powinnaś była

Wyrzucać, powinnaś była mi je oddać


Ale ja wciąż idę, wciąż otwieram drzwi

Wciąż liczę, że następny telefon będzie od ciebie

Bo nie chcę tego pustego domu

Dziewczyno, błagam!


Błagam, błagam cię

Podaj swoją kochającą dłoń, skarbie

Błagam, błagam cię

Podaj swoją kochającą dłoń, kochana


Walczę z całych sił

By się utrzymać

Ale nie mogę tego zrobić

W pojedynkę


Trzymam się

Nie mogę się wycofać

Jestem skazańcem, który gaśnie i znika


Błagam, błagam cię

Podaj swoją kochającą dłoń, skarbie

Błagam, błagam cię

Podaj swoją kochającą dłoń, kochana


Błagam, błagam cię

Podaj swoją kochającą dłoń, skarbie

Błagam, błagam cię

Podaj swoją kochającą dłoń, kochana



[09.07.2026, Toruń]



08 lipca 2026

FRAZEOLOGIZMY II (341-360)

 

341. człowiek dobrej woli - człowiek wykazujący gotowość do bezinteresownego działania, pomocnego lub sprzyjającego innym

342. człowiek starej daty - osoba przywiązanej do tradycji, niezmienna w swoich poglądach i nawykach.

343. człowiek z charakterem - to ktoś wierny w wypełnianiu obowiązków – mimo przeszkód zewnętrznych, ale i tych wewnętrznych. To ktoś, kto jest prawy, niezłomny, nieugięty.

344. cztery kąty, a piec piąty - gra, w której cztery osoby stoją w kątach, a piąta w środku; pusty dom, izba

345. cztery kółka - samochód

346. cztery litery - eufem. dupa, pupa; przest. eufem. kiep (człowiek niezdarny, nierozgarnięty, głupi

347. cztery ściany - przen. pomieszczenie traktowane jako bezpieczna przestrzeń

348. czubek góry lodowej - przen. zauważalny lub ujawniony fragment jakiejś sprawy, zwykle o charakterze negatywnym; jawna, bardzo mała część jakiegoś problemu; objaw, symptom, początek afery

349. czuć bluesa - dobrze się orientować w jakiejś sytuacji, wyczuwać nastrój, umieć się dostosować do panującej gdzieś atmosfery

350. czuć coś przez skórę - czuć coś intuicyjnie, domyślać się czegoś; mieć złe przeczucia

351. czuć miętę - czuć sympatię do kogoś; czuć do kogoś pociąg; podkochiwać się

352. czuć się jak ryba w wodzie - czuć się gdzieś bardzo dobrze, swobodnie

353. czuć się jak u siebie w domu - w czyimś domu czuć się jak we własnym

354. czuć się jak zbity pies - czuć się sponiewieranym, odtrąconym; skrzywdzonym przez kogoś

355. czuć się na siłach - być przekonanym, że może coś robić lub czegoś dokonać

356. czuć wilka w życie - wyczuwać niebezpieczeństwo

357. czuć, że coś śmierdzi - czuć, że coś jest podejrzane

358. czupryna jak u Absalona - mieć bardzo długie włosy

359. czwarta władza - przen. polit. wolna, niezależna prasa i pozostałe środki masowej komunikacji

360. czwarty do brydża - ten, którego nie ma, a bez którego nic nie można zrobić




[08.07.2026, Toruń]

07 lipca 2026

DANTE - PIEKŁO - PIEŚŃ XVIII

 

(Krąg VIII. Tłumok 1 i 2. Rajfury i pochlebcy.)


Jest miejsce w piekle zwane Złe Tłumoki²⁷¹,

Żelaznej barwy, a całe z opoki²⁷²,

Okólna ściana także granitowa;

Pośrodku jama wrzyna się opoką,

Tworząc szeroką studnię i głęboką,

O której będzie na swym miejscu mowa²⁷³.

Od zrębu studni aż po skał podnoże,

Przestrzeń okrągła, a całe wydroże

Do dna porznięte na dziesięć oddziałów.

A jako liczne przekopy i jamy

Bronią przystępu do zamkowych wałów —

Pewne schronienie od wrogów napaści —

Na wzór ten były te kamienne tamy;

A jako twierdza fosą otoczona

Na brzeg jej drugi rzuca most od bramy,

Tak od stóp skały szły kamienne zęby,

Które przerżnąwszy fosy i przepaści,

Końcami w studni wpierały się zręby.

Kiedyśmy zsiedli z grzbietu Geryjona,

W takie skaliste weszliśmy warownie.

Z mistrzem na lewo zawróciłem kroku²⁷⁴,

Na prawo zasię widziałem w pół zmroku

I nowych katów, i nowe katownie.

--------------------------------------------------------------------

²⁷¹Złe Tłumoki — Malebolge, słowo złożone z bolgia: otchłań, wór, przez podobieństwo: tłumok, i z malo: zły, przeklęty. Bulgas Galii saccos scorteos appellant. Sam obraz miejsca szczegółowo tu opisany wyjaśnia stosowność użytego tu przez poetę porównania.

²⁷²opoka — skała.

²⁷³O której będzie na swym miejscu mowa — W pieśni XXXI.

²⁷⁴Z mistrzem na lewo zawróciłem kroku — Wergiliusz z Dantem zawsze na lewo schodzą w kręgi piekielne; kiedy przechodzą krąg jaki, zawsze mają po lewej stronie krąg wyższy, który już przeszli, a po prawej krąg niższy, który jeszcze przejść muszą

--------------------------------------------------------------------

Grzesznicy nadzy w tym pierwszym tłumoku ²⁷⁵

Jedni szli do nas, połowa szła bokiem

W naszym kierunku, ale sporszym²⁷⁶ krokiem.

Rzym gdy rok święci jubileuszowy,

Przyjęto zwyczaj, by przez most zamkowy

Dla ogromnego nacisku pątników

Lud, idąc, na dwie dzielił się połowy.

Jedni przechodząc, mają w Santo-Pietro

Twarz obróconą, ci w Monte-Giordano,

Że tłumy ludu nigdy się nie zetrą.

Tak z stron przeciwnych szatany rogale

Idąc z biczami po tej czarnej skale,

Okrutnie z tyłu smagały grzeszników.

I na trzask pierwszy bicza jakby gnano

Trzodę ze szkody, cały tłum uciekał,

Nikt na trzask drugi i trzeci nie czekał.

Podczas gdy szedłem ponad jamą ciemną,

Widzę, znajomy potępieniec kroczy,

I rzekłem: «Znam go, nie mylą mnie oczy».

Wstrzymałem kroku, a nie chcąc mnie smucić,

Wódz mój łagodny zatrzymał się ze mną,

Krok trochę na wstecz pozwolił mi zwrócić.

Lecz duch smagany wpadł na wybieg nowy,

Chciał mi się ukryć nachyleniem głowy;

Ja mówię: «Ty, co wzrok spuszczasz tak dziko,

Jeśli twych rysów wyraz niekłamany,

Poznaję ciebie, witaj Wenediko²⁷⁷

Za jaką winę jesteś tak chłostany?»

«Ze wstrętem mówię, jaka moja wina,

Chociaż wstręt głos twój łagodzi srebrzysty,

Głos, co mi świat mój niegdyś przypomina.

Jestem ten, który jako duch nieczysty

Skusiłem piękną mą siostrę Gizolę,

Aby się zdała na margrafa wolę.

Różnie w powieściach brzmi ta historyja!

Niejeden tutaj grzbiet biczami sieką,

Pełno tu moich ziomków Bolończyków;

Pomiędzy Reno a Saweny²⁷⁸ rzeką,

Więcej nie spotkasz nawykłych języków

Do wymawiania sipa zamiast sia²⁷⁹;

Gdy chcesz świadectwo mieć tej prawdy godne,

Wspomnij na nasze łakomstwo przyrodne.

Gdy mówił, szatan uderzył go biczem:

«Idź,» krzyknął, «z swoim gronem wszetecznieczem,

Tu nie ma targów na wdzięki niewieście!»

Ja do mojego wracam przewodnika;

Idąc znów za nim przyszliśmy nareszcie,

------------------------------------------------------------------

²⁷⁵Grzesznicy nadzy w tym pierwszym tłumoku — W pierwszym oddziale tego kręgu karani są ci, co dopuścili się oszukaństwa przeciw niewiastom, rajfury i zwodnicy. Pierwsi z drugimi są rozdzieleni i tu idą w przeciwnym kierunku. W tym pochodzie naprzeciw siebie rajfurów i uwodzicieli, widzimy wyraźny obraz ich wzajemnych stosunków. Szatany rogale mogą to być oszukani mężowie, którzy tych grzeszników już za ich życia przeklęli.

²⁷⁶sporszy — większy, szybszy.

²⁷⁷Venedico — rodem Bolończyk, ujęty pieniężnym datkiem piękną siostrę swoją Gizolę zaślubioną z Nicolo degli Alighieri nakłonił, ażeby się zdała na wolę margrabiego d’Este.

²⁷⁸Reno i Sawena — rzeki, między którymi leży Bolonia.

²⁷⁹Do wymawiania sipa zamiast sia — Bolończycy zamiast sia (tak, niech tak będzie) wymawiają sipa.

---------------------------------------------------------------

Gdzie skała ramię kamienne wytyka.

I szliśmy lekko po skale i żwawo,

Dalszy nasz pochód zwracając na prawo.

Gdyśmy wstąpili na łuk jej arkady,

Pod którą duchów przechodzą gromady,

Mój wódz «Stój,» mówił, «daj folgę krokowi!

Patrz, oto idą potępieńcy nowi,

Jeszcześ ich widzieć nie mógł oko w oko,

Bo w tym kierunku idą pod opoką».

Z starego mostu, pod jego łukami,

Widzę, cug duchów przeciągał przed nami²⁸⁰,

Biczem jak pierwszy zarówno smagany.

A dobry mistrz mój mówił niepytany:

«Patrz, wyższy głową nad wszystkich cień idzie,

A który mimo częstych razów bicza,

Zda się, łzą jedną nie zwilżył oblicza.

Jaka królewska w nim postać z powagą!

To Jazon²⁸¹, który mądrością, odwagą

Zmyliwszy straże, skradł runo w Kolchidzie.

Przez wyspę Lemnos przechodził w tę chwilę,

Kiedy niewiasty do samych jej krańców,

Mszcząc się okrutnie za mężów rozpustę,

Wymordowały jej męskich mieszkańców.

Tam przez namowy słowa złotouste,

Zwiódł i pogwałcił młodą Hipsypilę,

Która płeć swoją w całej okolicy

Zwiodła zarównież zdradą niepowszedną,

I tam ją w ciąży zostawił i jedną.

Grzech ten go wtrącił w męki tej otchłani,

Aby w niej poczuć mógł zemstę Medei.

Z nim idą jemu podobni zwodnicy.

Poznałeś pierwszy tłumok, a z kolei

Tych, co są biczem szatanów smagani».

Byliśmy w miejscu, gdzie wąska drożyna

W krzyż drugą tamę kamienną przecina

I z drugą pierwszą połączą arkadę;

Tam nową duchów widziałem gromadę,

Płaczącą w jamie drugiego tłumoka²⁸².

Każdy duch bił się własnymi pięściami,

Zawracał głowę i dyszał nozdrzami.

Wilgotny wyziew buchając z dna jamy,

Jak ciasto pleśnią przylegał do tamy,

Odrażający dla nosa i oka;

Dna trudno dojrzeć, tak jama głęboka.

Widziałem jednak, stojąc na tej skale,

Na dnie ugrzęzły duchy w ludzkim kale:

-------------------------------------------------------------------

²⁸⁰cug duchów przeciągał przed nami — Tu naprzeciw obu poetów idące duchy są to zwodnicy.

²⁸¹Jaka królewska w nim postać z powagą! To Jazon — Jazon z wyprawą Argonautów przybył do wyspy Lemnos. W tym czasie Wenus zagniewana na lemnejskie niewiasty wstręt od nich w mężach obudziła do tyla, że otwarcie z trackimi niewolnicami cudzołożyli. Niewiasty mszcząc się zniewagi płci swojej, wszystkich mężczyzn przez noc jedną, uśpionych snem głębokim, wymordowały; tylko Hipsypila, oszukując inne niewiasty, uratowała z tej powszechnej rzezi swojego ojca, króla Trasa. Argonauci przybyli do Lemnos przez dwa lata zastępowali pomordowanych mężów; młoda Hipsypila dostała się z losu Jazonowi, ale cel jego podróży, powołując go dalej, ten związek rozerwał. W Kolchidzie zagrzał gwałtowną miłością do siebie córkę królewską Medeę i za jej pomocą zdobył złote runo. Lecz i dla niej był niewiernym, rzuciwszy ją, ożenił się z córką Kreona.

²⁸²gromadę płaczącą w jamie drugiego tłumoka — Oddział drugi kręgu ósmego, w którym karani są pochlebcy; tu poeta, jako sam brzydzący się pochlebstwem, wtrąca pochlebców w kloakę pełną mierzwy, w której przeciw sobie się wściekają, ażeby widzieli, do czego doprowadziła słodycz pochlebnej ich mowy.



[07.07.2026, Toruń]

06 lipca 2026

SZTUKA - WOJCIECH GERSON - REALIZM

 

Wojciech Gerson był przedstawicielem realizmu. Współzałożyciel Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych (1860). 1872-96 profesor w warszawskiej Klasie Rysunkowej. W 1878 otrzymał tytuł profesora akademii petersburskiej. 1867-1900 odbył podróże po Europie.

Tworzył głównie pejzaże (wiele tatrzańskich), obrazy historyczne (Jadwiga i Dymitr z Goraja 1869, Śmierć Przemysława 1881), rodzajowe (Pożegnanie włościanina z koniem 1865, Przy studni 1870), religijne i portrety. Uprawiał ilustratorstwo i litografię (Album widoków Warszawy 1852 wraz z A. Lerue). Publikował w czasopismach warszawskich artykuly o sztuce i recenzje z wystaw. Interesował się archeologią, etnografią, historią i konserwacją zabytków. Próbował sił w architekturze i inscenizacji.

Uczniami jego byli m.in.: Józef Chełmoński, Leon Wyczółkowski, Władysław Podkowiński, Józef Pankiewicz.


1. Krajobraz tatrzański



2. Cmentarz w górach



3. Widok Płocka



4. Ruiny baszty zamkowej w Ojcowie



5. Przed chatą



6. Przy studni



7. Odpoczynek



8. Wyschnięty potok




[06.07.2026, Toruń]

BIBLIA WARSZAWSKA - KSIĘGA JOBA (3:1 – 3:26)

 



Pierwsza skarga Joba

3:1

Wreszcie Job otworzył usta i przeklął dzień swego urodzenia.

3:2

Job odezwał się i rzekł:

3:3

Bodajby zginął dzień, w którym się urodziłem, i noc, w której powiedziano: Poczęty jest mężczyzna!

3:4

Bodajby ów dzień obrócił się w ciemność, bodajby o niego nie pytał Bóg na wysokości i nie zabłysł nad nim jasny promień!

3:5

Bodajby go ogarnęła ciemność i pomroka, zawisnął nad nim ciemny obłok i trwożyły go zaćmienia dzienne!

3:6

Bodajby ową noc ogarnął mrok, aby się nie łączyła z dniami roku, nie weszła w poczet miesięcy!

3:7

Tak, bodajby ta noc pozostała niepłodna, nie odezwał się w niej głos radości!

3:8

Bodajby ją przeklęli zaklinacze czasu, którzy potrafią podrażnić Lewiatana!

3:9

Bodajby się zaćmiły gwiazdy jej świtania, bodajby oczekiwała światła, a nie było go, i nie zobaczyła rzęs rannego brzasku,

3:10

Bo nie zawarła łona mojej matki i nie zakryła nędzy przed moimi oczyma!

3:11

Czemu nie umarłem już w łonie matki, czemu nie zginąłem, gdy wyszedłem z łona?

3:12

Czemu wzięto mnie na kolana, czemu do piersi, abym je ssał?

3:13

Leżałbym teraz i odpoczywał, spałbym i miałbym spokój

3:14

Wraz z królami i wielkimi ziemi, którzy sobie wystawili grobowce,

3:15

Albo z książętami, bogatymi w złoto, którzy swe domy napełniają srebrem.

3:16

Lub byłbym jak poroniony, zagrzebany płód, jak niemowlęta, które nigdy nie ujrzały światła.

3:17

Tam bezbożni przestają szaleć, tam odpoczywają utrudzeni.

3:18

Razem wypoczywają więźniowie, nie słyszą głosu nadzorcy.

3:19

Tam mały i wielki są razem, a niewolnik nie jest poddany swemu panu.

3:20

Dlaczego jest dane światło nędzarzowi, a życie tym, którzy są do głębi zgorzkniali!

3:21

Tym, którzy wyglądają śmierci, a nie przychodzi, którzy poszukują jej gorliwiej niż skarbów ukrytych,

3:22

Którzy się radują i weselą, gdy trafią do grobu -

3:23

Człowiekowi, który nie wie, dokąd iść, którego Bóg zewsząd osaczył?

3:24

Bo westchnienia są moim pokarmem i jak woda płyną moje skargi.

3:25

Bo to, czego się bałem, nawiedziło mnie, a to, przed czym drżałem, przyszło na mnie.

3:26

Jeszcze nie wytchnąłem, jeszcze się nie uspokoiłem i nie odpocząłem, a znów przyszła trwoga.





[06.07.2026, Toruń]