Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

01 stycznia 2015

Przedzimowe wieczory

W przedzzimowe wieczory i te zimowe, choć przesunięte w czasie albo zgoła nieobecne, do dawniejszych nie podobne, w te wieczory senne, mgliste; innym razem wietrzne, pierwszym śniegiem sypiące, siadam przy kominku, piecyku z symfoniczną, do czerwoności pomalowaną żarem rurą, przy piecu kaflowym, do którego przytulam policzek nieogolony; siedzę kołem z innymi na rozpostartej płachcie płótna, na folii, fasolę łuskam, obieram cebulę, dziadkiem orzechy łamię, drę gęsinie pierze albo... 
albo świeczki palę, aby rozpoznać rzędy wyrazów, aby starożytnymi rycinami, obrazami, malunkami nasycić wzrok własny, coraz słabszy, uzbrojony w szkło oprawne; słucham też, nie tylko kominowego wiatru i tego, co w niedomkniętych oknach świszczy; słucham tej muzyki skrzypiącej, dawnej, taneczne ronda i faranadole, pavany i gawoty albo słów opowiadanych w radioodbiorniku, a tam historie niezwykłe, czasami wręcz poetycko wzniosłe i tajemnicze i....
i rozmyślam przy tej pitnej czekoladzie, przy herbacie z rumem, rozgrzewając każdy atom swego ciała, a elektrony pędzące aż mrowią, dreszczy przydają ciału; rozmyślam i ołówki strugam, całą garść ołówków, cały ich kubek gliniany po promocyjnej kawie, po czym zapisuję, ach jak ja zapisuję te myśli słonymi smużkami ze skroni płynące, i niczego mi nie brak, niczego a ...
a jeśli zasypiam to wtedy, gdy oczy pijane, gdy nogi bezwładnie toczą się po wypastowanych podłogowych deskach, gdy głowa ciąży, kołysze się sztormowo; zatem przedostaję się przez te ciężkie powietrze, cięższe od mgły, jakby ścianą wody było; zatem płynę, dopływam, odpływam w sen boski, cudownie natychmiastowy i niczego mi więcej nie potrzeba, niczego... 

2 komentarze:

  1. Inspiracja "Traktatem o łuskaniu fasoli"?...
    Pewnie nie tylko ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie z tym łuskaniem coś na rzeczy jest, takowoż i z Andrzeja Kondriatiuka filmowych wizji jakieś myśli sprytnie zapożyczone; ze Stachury, jak najbardziej, a w tym przypadku także ze starożytnych wspomnień ważkości radia w życiu moim i jego fabularnych, teatralnych opowieści i... tak myślę sobie, że skoro jest z czego czerpać, to przecież że czerpać wypada i do tej studni z wiadrem biegać nawet należy...

    OdpowiedzUsuń