Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

10 sierpnia 2026

DANTE - PIEKŁO - PIEŚŃ XXI

 

(Krąg VIII. Tłumok V. Przedajni.)

Tak na most z mostu, mówiąc rzeczy inne³²⁴,

A których pieśń ta opiewać nie myśli,

Przez skalne chrapy, progi niegościnne,

Piąty z kolei, kiedyśmy już przyszli:

Wytchnąwszy trochę, ciekawością ginę,

Aby oglądać inną rozpadlinę

Tych złych tłumoków, inne łzy daremne;

Dno jej, widziałem, szczególnie jest ciemne.

Jak w arsenale weneckim wśród zimy

W dymiących kotłach war smoły widzimy,

Aby nadpsute przez morskie odmęty,

Już nieżeglowne naprawiać okręty;

Ci smołę leją, ci tkają pakuły

W szczel³²⁵ łodzi, którą podróże nadpsuły;

Ci nowych statków budową zajęci,

Ten struga wiosło, drugi linę kręci:

Tak nie przez ogień, lecz przez bożą wolę

Wrzały w tej jamie gęste wary smolne,

Jak klejem lepiąc jej ściany okolne.

Wydęte bąble na powierzchni waru,

Ciągle, widziałem, pękały od skwaru:

Podczas gdy oczy utkwiłem w tej smole,

Wódz mówiąc: «Strzeż się! strzeż się!» — mnie z zapałem

Do siebie z miejsca przyciągnął, gdzie stałem.

Jam się odwrócił, jak ów nieroztropny,

Co bieży³²⁶ widok oglądać okropny,

A patrząc, ledwie nie mdleje od trwogi.

I diabeł czarny biegł mostem za nami,

O jakże jego była postać dzika!

Jak groźne gesta³²⁷! Ciężkimi skrzydłami

--------------------------------------------------------------------

³²⁴Tak na most z mostu, mówiąc rzeczy inne — Tu poeci z tamy kamiennej, którą Dante nazywa mostem, spoglądają w oddział piąty kręgu ósmego. W tym oddziale karani są ci, którzy zawodząc wiarę swojego rządu kraju, na to tylko sprawują urzędy publiczne, ażeby się wzbogacić. Za czasów Dantego po miastach włoskich, w epoce ciągłych wstrząśnień i wojen domowych, magistratura publiczna musiała być bardzo skażona i sprzedajna, kiedy na kary przedajnych urzędników całe dwie pieśni poświęcił. I tu przedziwnie zastosował poeta karę do rodzaju przewinienia. Kto raz nadużył urzędu publicznego w celach osobistych, splamił się na zawsze, a nic tej plamy z niego nie zmyje. Pierwszy występek tego rodzaju, niszcząc zewnętrzną i wewnętrzną godność grzesznego, pozbywa go zdolności opierania się pokusom na przyszłość i strąca go do przepaści coraz głębiej. Szatani wyobrażają przełożonych takich przedajnych urzędników; z początku patrzyli przez palce na ich postępowanie i dzielili się z nimi zyskiem, potem nie dopuszczają do tego, aby tonący w bagnie zepsucia się ratował, lecz udaremniają wszystkie usiłowania jego w tym kierunku, strącając go coraz niżej.

³²⁵szczel — szczelina (tu prawdopodobnie forma skrócona dla zachowania rytmu jedenastozgłoskowca).

³²⁶bieżyć (daw.) — iść, dążyć.

³²⁷gesta — dziś popr. forma: gesty.

--------------------------------------------------------------------------

Szumiał, a lekko biegł na obie nogi:

Barki spiczaste, widzę, nowe cudo!

Na ostrych barkach unosił grzesznika,

Jak hakiem szponą trzymając za udo.

Z naszego mostu wołał zaperzony³²⁸:

«Oto jest jeden z radców z Santa-Zita³²⁹,

Rzucaj go w jamę, panie Ostroszpony!

Wracam, gdzie strona w takich dość obfita:

Oprócz Bontura, tam każdy ladaco³³⁰,

Nie w Tak przemieni, gdy mu za to płacą».

Rzucił go w jamę, a sam szybkostopy

Biegł jak pies dworny za złodziejem w tropy.

Grzesznik dał nurka i cały zbrukany

Wypłynął na wierzch; ukryte szatany

Za skałą, krzycząc taką groźbę gwarzą:

«Tu cię nie zbawi obraz z świętą twarzą³³¹.

Tu pływacz lekko jak w Serchio nie pierzchnie³³²,

Jeśli mieć nie chcesz od naszych szpon znaków,

Nie marszcz daremnie tej smoły powierzchnie».

I weń wrazili więcej jak sto haków,

Mówiąc: «Tam na dnie tańcuj sobie w koło,

Gdy możesz skraść co, to chyba pod smołą».

Tak kucharz swoim trójzębem w naczynie

Zatapia mięso, gdy na wierzch wypłynie.

A mistrz: «Oszukaj zgraję diabłów całą,

Chyłkiem pół zgięty skryj się za tą skałą.

Nie bój się o mnie, znam się z ich obrazą,

Już ja w tym zgiełku byłem inną razą³³³».

I ledwo przeszedł przez mostu upusty,

Dochodząc śmiałym krokiem pod most szósty,

W krąg pogodnymi spoglądał oczyma.

Wtem jak huragan, jakby psiarnia jaka,

Co się obcesem rzuca na żebraka,

Gdy żebrząc chleba u drzwi się zatrzyma,

Szatany biegły ze dna skałoziemu,

Wszystkie swe haki zwróciły ku niemu,

A wódz mój wołał: «Stój, rodzie obrzydły:

Wpierw nim na wasze weźmiecie mię widły,

Przyjdź który do mnie, niechaj mnie wysłucha,

Może się gniew wasz nieco udobrucha».

Jakby zahuczał grom jeden i drugi,

Wszyscy krzyknęli straszliwymi wrzaski:

«Idź sam do niego, Przeklęty Ogonie³³⁴!»

Jeden szedł, drudzy stali nieruchomie

Podchodząc: «Jestem» rzekł «na twe usługi».

-------------------------------------------------------------------------

³²⁸Z naszego mostu wołał zaperzony — Poeta dlatego mówi: „z naszego mostu”, że ten most, na którym stali, wraz z otchłanią pod nim powierzony był w straży tego szatana.

³²⁹Santa-Zita — Święta Zyta, patronka miasta Lucca. Magistratura tego miasta w owych czasach głośna była ze swego przekupstwa. Tu poeta chcąc jeszcze więcej zaostrzyć żądło ironii, nazwę miasta omawia imieniem jego patronki.

³³⁰Oprócz Bontura, tam każdy ladaco — Bontura wspomniany tu ironicznie jako wyjątek, był rzeczywiście największym oszustem w Lucca.

³³¹Obraz z świętą twarzą — to jest wizerunek świętej patronki tego miasta, z którego ten przekupień był rodem, a razem napomknienie, że urzędnicy chciwi a przekupnie często są świętoszkami.

³³²Serchio — rzeka blisko miasta Lucca płynąca.

³³³Już ja w tym zgiełku byłem inną razą — Aluzja do pierwszej pielgrzymki Wergiliusza do piekieł (Pieśń IX).


³³⁴Idź sam do niego, Przeklęty Ogonie — Przezwisko jednego z szatanów, jak poprzednio Ostroszpony, a później Sowizrzał.



[10.08.2026, Toruń]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz