1428.
W ciągu ostatnich 15 dni doliczyłem się minimum dziesięciu z opadami deszczu, co cieszy mnie niepomiernie, bo raz, że w Wiśle pod koniec sierpnia mało było wody, a dwa, że naprawdę deszcz był potrzebny, nie tylko rolnikom.
I tak doszliśmy do września, i z tej okazji miałem skrobnąć parę słów o nowym roku szkolnym, ale tego nie zrobiłem. Nie wiem, czy dobrze, gdyż gros mojego dorosłego życia, a także i wtedy, gdy byłem uczniakiem, to życie związane było ze szkołą. Nawet wtedy, gdy jeździłem sobie po Europie i jeździłem na początku września, to zauważałem idące do szkół dzieci, także te doroślejsze, i wtedy myślałem sobie, że gdyby los inaczej mną rozporządził, to znów czekałbym na przyjście do szkoły uczniów, i stanąłbym z nimi twarzą w twarz w klasie. Ale los zechciał inaczej.
Tak się zastanawiam, czy jest coś, co zdoła mnie zaskoczyć, sprawić, abym skwitował tę niespodziankę stwierdzeniem „to niemożliwe”. Myślę, że przed wybuchem drugiej wojny światowej ludzie nie podejrzewali, że będzie możliwe zagazowywanie ludzi, produkcja masła z ludzkiego tłuszczu, i palenie ciał. Myślę, że w narodzie żydowskim, tak przecież ciężko doświadczonych przez nazistów niemieckich sama myśl o tym, że podobny los czekać będzie z ich strony wobec Palestyńczyków, ta myśl dotycząca eksterminacji sąsiadującego z Izraelem narodu będzie obca, a co mamy?
Według legendy jak i też powieści „Ja, Klaudiusz” oraz „Klaudiusz i Messalina” autorstwa Roberta Gravesa, cesarz Kaligula uczynił swojego pięknego konia Incitatusa obywatelem, a następnie senatorem rzymskim. Ile w tym prawdy, kto zgadnie. Ciekaw jestem, czy w legendzie o czasach współczesnych znajdzie się miejsce dla pisowskiej posłanki, która zaczęła szczekać. Szczekająca posłanka-katoliczka to coś, co mnie, mimo wszystko, zaskoczyło. Zaskoczyło mnie, choć znam ten prymitywny lud wybierany do parlamentu przez nie mnie prymitywny elektorat. Czy znajdzie się sponsor, który sfinansuje budę lub kojec dla tej debilnej damy?
[07.06.2026, Toruń]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz