Domenico Ghirlandaio - portret młodej kobiety

Domenico Ghirlandaio -  portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kretynizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kretynizm. Pokaż wszystkie posty

27 sierpnia 2024

ZAPISKI (1305) NIE JESTEM POLAKIEM, JESTEM BYDLĄTKIEM.

 

1305.

Znalazłem w internecie takie oto słowo na niedzielę. Nie potrafię przenieść do bloga tego filmiku, ale może nie ma takiej potrzeby reklamować tego gościa – księdza katolickiego, któremu, jak to mówią, odjechał peron. Zacytuję więc tę wypowiedź, która, tak sądzę jest reprezentatywna dla dzisiejszego kościoła katolickiego w Polsce.

Polska bezbożna nie jest Polską. Polacy bezbożni nie są już Polakami – są bydłem”.

W taki oto sposób zostałem bydlęciem. Jeżeli mam prawo wyboru rasy, to wybieram „Blonde d’Aquitaine” – krówki i byczki (rzadziej) widywałem podczas podróży po południowej i południowo zachodniej Francji.


[27.08.2024, Toruń]

01 sierpnia 2024

Z OSTATNIEJ CHWILI

Błagam, nie odbierajcie subwencji pisowi - nie chcę, aby nie było Polski.


 Kaczyński. "Jeżeli nie dostaniemy subwencji, skończy się Polska. Będziemy tylko sferą zamieszkiwaną przez Polaków"



[01.08.2024, Toruń]

13 stycznia 2023

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (841) O, RETY!!!

 

841.

Co jak co, ale policję mamy najlepszą na świecie.

  • Podczas protestów kobiet nasi dzielni mundurowi bohatersko pałowali panie, tudzież pryskali im w oczy gazem, a następnie więzili protestujące zbrodniarki w najodleglejszych miejscach warszawskiej krainy.

  • Zmotoryzowana armia chłopaków pilnowała kota prezesa, a każdego dziesiątego otaczała zwartym kręgiem schody prezesa.

  • Za covidowych czasów ganiali dzielni chłopcy każdego, kto maseczkę zakładał lewą stroną na prawą.

  • Bohaterski komediant policji otworzył uroczyście granatnikiem poligon doświadczalny w Komedii Głównej.

  • Dwa policjanty ułapiły dwie dziewczyny, coby było do pary, a następnie z tego podniecenia wyrżnęły w rosnące na poboczu drzewo.

  • Radiowóz policyjny przybył na sygnale do zuchwałej kradzieży bułki wartej 33 grosze, przestępstwa  poczynionego przez małoletniego przestępcę – głodomora.

  • Nareszcie posługując się strażackim podnośnikiem policyjni podglądacze z bronią u boku zajrzeli do mieszkania, gdzie zostali poczęstowani kawą, z którego to poczęstunku jednak nie skorzystali, prawdopodobnie z obawy przed ich otruciem.


To nie Witkacy, Mrożek, Ionesco, nawet nie Salvador Dali. To dzieje się w Polsce, anno domini 2021, w państwie pisowskim.


[13.01.2023, Toruń]

25 grudnia 2021

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (610 - 612) CO WOLNO WOJEWODZIE TO NIE TOBIE ... . NIEWIERZĄCY BARDZIEJ CHRZEŚCIJAŃSCY. NIE BÓJ, NIE BÓJ.

 


610.

    W Indiach są podobno święte krowy, tak jak świętą krową był prezes prezesów, przed którym w Wielkanoc 2020 roku otwarto cmentarz, choć wstęp na cmentarze jako do tzw. "obiektów zieleni miejskiej" był zabroniony. A teraz dowiadujemy się, że pan prezes pisowskiej telewizji kurski już piątego dnia po stwierdzeniu w jego organizmie wirusa SARS-Cov-2 wyjechał był do Paryża aby wziąć udział w finałach Eurowizji Junior. Zacytujemy "onet.pl".

    Badanie o numerze CN68343232 zostało wykonane 14 grudnia o godz. o 17:44. Ponieważ zlecenie było "na cito", wynik był gotowy już kilka godzin później, o 22:41. Onet widział opis wyniku testu. Jest jednoznaczny: „Wykryto RNA wirusa SARS-CoV-2”. Test wykonano metodą PCR, która jest uznawana za najdokładniejszy sposób rozpoznania wirusa i daje najbardziej precyzyjne wyniki między 7. a 14. dniem od kontaktu.

    W tym momencie prezes TVP od razu powinien udać się na dziesięciodniową, bezwzględną izolację domową, co jasno wynika z przepisów i opartej na nich instrukcji opublikowanej na rządowych stronach:

    "Jeżeli stwierdzono u ciebie zakażenie wirusem SARS-CoV-2, to możesz zarażać, nawet jeśli nie masz żadnych objawów choroby, dlatego bezwzględnie pozostań w domu. Od dnia uzyskania pozytywnego wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-Cov-2, podlegasz obowiązkowej izolacji w warunkach domowych (chyba że zostałeś skierowany do odbywania izolacji w izolatorium lub w ramach hospitalizacji)" - czytamy na stronie www.gov.pl w zakładce "koronawirus". I dalej czytamy:

    "Za złamanie przepisów i samowolne przerwanie izolacji sanepid może nałożyć karę w wysokości nawet 30 tys. zł. W przypadku Jacka Kurskiego 10-dniowy okres izolacji mijał 24 grudnia."

    Wniosek: stał się cud - prezes pisowskiej telewizji pokonał wirusa w try miga, a według mnie pojechał do Francji świadomie zarażać covidem osoby, z którymi się tam spotkał.

    Oczywiście pan prezes pisowskiej telewizji założy sprawę onetowi o oszczerstwo i bezprawne pozyskanie informacji o jego stanie zdrowia, a zyskał już sojusznika w osobie dyrektora szpitala rządowego.

611.

    Według jednego z sondaży zaledwie 52% katolików polskich zostawiłoby wolne miejsce i nakrycie przy wigilijnym stole dla emigranta - uchodźcy. Na to samo pytanie 70% niewierzących odpowiedziało, że przyjęliby na wieczerzę wigilijną emigranta. Pozostawię bez komentarza, bo mogłoby się okazać, że ateiści wykazują się chrześcijańskim miłosierdziem w znacznie większym stopniu aniżeli ludzie wierzący i spotkałbym się z zarzutem ataku na religię.

612.

    Nie bój, nie bój, ciebie też może spotkać to, co spotkało senatora Brejzę z Koalicji Obywatelskiej. Podaję za serwisem "Bankier.pl"

    "Jak podała amerykańska agencja prasowa Associated Press, działająca przy Uniwersytecie w Toronto grupa Citizen Lab poinformowała w czwartek, że senator Krzysztof Brejza był w 2019 roku inwigilowany za pomocą opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group oprogramowaniem Pegasus. Według Citizen Lab do telefonu Brejzy włamywano się 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r."

    Przez takie "coś" w roku 1972, to jest w wyniku "Afery Watergate" prezydent USA Richard Nixon musiał ustąpić ze stanowiska.


[25.12.2021, Toruń]

10 października 2021

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (547 - 548) EXIT. GRANIE NA POZIOMIE B-KLASY.

 

547.

    Nie ma co ukrywać. Po orzeczeniu kucharki prezesa nasz kraj de facto wyszedł z Unii Europejskiej, albowiem nie można być w Unii i jednocześnie pod względem prawnym w niej nie być, tak jak nie można zjeść całego jabłka i trzymać je w ręce. kaczyński pojechał na całość, po bandzie. Stary to gość, tyleż nienawistny, co zgorzkniały i jest mu obojętne, co będzie z Polską, kiedy odejdzie z tego świata. Ważne dla niego jest to, że udało mu się przekonać do swej paranoicznej wizji całą rzeszę ogłupiałych ludzi, którzy gotowi są oddać za swojego guru życie.

    Taki pełzający Polexit to po części wina samej Unii, która nie dość starannie zaglądała w psychikę starszego pana, który w swoim życiu nie przepracował uczciwie godziny życia, który zawsze mącił, dzielił i nienawidził tych, którzy myśleli inaczej niż on. Być może politycy i urzędnicy nie wzięli pod uwagę tego, że na czele jednego z krajów należących do Wspólnoty stanie ktoś o umyśle człowieka obłąkanego, nie wzięli pod uwagę obecności w polityce kaczyńskiego. Gdyby przewidziano taki rozwój wypadków, w traktatach unijnych powinien pojawić się zapis: "jeśli któreś z państw nie przestrzega prawa stanowionego w Unii, automatycznie przestaje być członkiem tej ponadpaństwowej organizacji". Trzymiesięczny okres domykania spraw związanych z wyjściem z UE i wolna droga. Tak być powinno, moim zdaniem. A wtedy, proszę bardzo, pis z miesiąca na miesiąc musiałby choćby w gospodarce zdobyć nowe rynki zbytu. Musieliby też pisowscy spece od niszczenia gospodarki liczyć się z tym, że gros inwestycji unijnych zniknie z przestrzeni gospodarczej naszego kraju, że miejsca rodzimych transportowców i firm wszystkich innych branż będą stopniowo zastępowane firmami z innych krajów europejskich. Ponieważ pisowska polityka zagraniczna praktycznie nie istnieje, a na całym świecie mamy samych wrogów (czy czytający te słowa zwrócili uwagę na dominujący wśród rządzących pogląd, że tylko pis i jego przystawka solidarna polska ma rację, a wszyscy pozostali, w kraju czy też za granicami, ba, nawet za morzami i oceanami racji nie mają - to zdaje się zasadnicza doktryna projektu politycznego prezesa, swoiste pierwsze pisowskie przykazanie - czuć od nich wódę, a tłumaczą, że wszyscy pili, tylko nie oni), marnie oceniam próby podłączenia się Polski pod inne polityczno-gospodarcze przedsięwzięcie.

    Ale może dopiero, gdyby była możliwość natychmiastowego usunięcia naszego kraju z Unii, może dopiero wtedy zwolennicy dziadka przejrzeliby na oczy, choć koszt takiej operacji dotknąłby nas wszystkich.

548.

    Za moich młodych, dziecięcych, a później młodzieżowych czasów mieliśmy w futbolu:

pierwszą ligę, drugą ligę, kilka grup (4?) trzecich lig, klasę okręgową, klasę A, klasę B i klasę C.

    Mam nadzieję, że się nie pomyliłem.

    Za moich dziecięcych i młodzieżowych czasów przy Cukrowni Dobrzelin istniał klub piłkarski Sparta Dobrzelin. Klub ten najczęściej występował w klasie B, choć czasami awansował do A klasy i nawet nieźle mu szło w tej o poziom wyżej lidze. 

    Po umocowaniu się postsolidarnościowej władzy w kraju klub zlikwidowano, boisko zaorano, obiekt, w którym mieścił się klub, szatnie z pakamerami dla piłkarzy, lecz również pomieszczenie, w którym znajdowała się klubokawiarnia, dalej - biblioteka, pomieszczenia dla zakładowej orkiestry dętej oraz to, w którym przechowywano instrumenty... wszystko to sprzedano, bo niby po co w wolnej Polsce zespół sportowy na prawach drużyny amatorskiej, po co boisko, na którym nie tylko ćwiczyli i grali piłkarze Sparty - seniorzy, juniorzy i młodzicy, ale również dzieciaki z pobliskiej szkoły podstawowej, gdzie organizowano taneczne i inne imprezy. Po co komu w wolnej Polsce biblioteka, a już w tej klubokawiarni to chyba tylko Sodoma i Gomora gościły, bo można było w niej zjeść ciasteczka, napić się kawy, herbaty, oranżady i klarowanego, niegazowanego owocowego napoju, ba, i można sobie było w tym klubie pograć w szachy, karty i warcaby, a dzieciaki zajmowały się grą w chińczyka i innymi planszowymi gierkami... no powiedzcie sami - po co to wszystko w wolnej, niekomunistycznej Polsce. Albo po jasną cholerą trzymać orkiestrę dętą? Żeby na pochodach pierwszomajowych albo podczas pogrzebów pracowników cukrowni grała? Co za bezeceństwo taka orkiestra dęta. A w jednym pomieszczeniu to nawet odbywały się lekcje gry na pianinie i gitarze. Widział to kto kiedy? A już kompletnym nieporozumieniem było utrzymywanie przez peerelowską cukrownię biblioteki, całkiem zresztą sporej. Trzeba mieć chyba niedobrze w głowie, aby sprowadzać do takiej biblioteki książki i kazać ludziom je wypożyczać. A zatem cały ten ośrodek kulturalno-sportowy upadł, podobnie zresztą jak domki wypoczynkowe nad jeziorem. Po co one komu? Wypoczynek dla pracowników cukrowni, ich rodzin i dzieci się nie należy. Niech sobie jadą na Karaiby!

    Zastanawia się może kto, do czego zmierzam i co mnie zainspirowało do napisania tego tekstu.

    Otóż ogłaszam powrót do przeszłości. Ogłaszam powrót do przeszłości po obejrzeniu meczu Polska - San Marino. Nasi dzielni reprezentacyjni piłkarze grali na poziomie zespołu Sparta Dobrzelin walczącego za czasów mojego dzieciństwa i młodości w rozgrywkowej klasie B. Koniecznie muszę w tym miejscu dodać to, że moja Sparta nie przegrałaby tak wysoko z reprezentacją fachury Sousy, jak San Marino, o ile w ogóle by przegrała, choć przecież w tej mojej Sparcie starsi ode mnie faceci robili od szóstej do czternastej, a może i (bo to październik) byli po nocnej zmianie i wbiegliby na boisko na Narodowym ciuteńko przemęczeni.

    Ale czasy!!!


[10.10.2021]

22 września 2021

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (532 - 534) MARQUEZ. SUKCES PAŃSTWA PIS NA WSCHODNIEJ GRANICY. W JAKIM KRAJU...

 


kadr z filmu "Miłość w czasach zarazy"


532.

Po raz kolejny sięgam po "Miłość w czasach zarazy" Marqueza. Nie wiem, dlaczego tak bardzo lubię pisarstwo tego kolumbijskiego geniusza pióra, choć bardzo prawdopodobne, że chodzi tu o styl pisania, formułowanie zdań, narrację i jednocześnie wprowadzanie czytelnika w narzucony przez autora świat przedstawiony, w którym ja osobiście czuję się znakomicie. Z drugiej strony ten świat opowiedziany jest także przez tłumacza, a pośród nich, wiadomo, zdarzają się też geniusze, jak choćby Tadeusz Boy-Żeleński - arcytłumacz literatury francuskiej. Przyjmijmy więc, że w przypadku "Miłości w czasach zarazy" tłumacz Carlos Marrodan Casas miał swój pozytywny udział, jednakowoż zdecydowanie na innym poziomie percepcji czyta się Gabriela Marqueza, a na innym takich mistrzów słowa jak Cortazar, Llosa Vargas czy Fuentes. Nie mogę powstrzymać się od przytoczenia jednego z początkowych fragmentów tej powieści:

"- Słyszałem, że ten człowiek był świętym - powiedział.

- Był kimś jeszcze bardziej niezwykłym - odparł doktor Urbino. - Świętym ateistą.

Ale te sprawy przynależą Bogu.

Z daleka, z drugiej strony kolonialnego miasta, dobiegło bicie dzwonów katedralnych wzywających na sumę. Doktor Urbino nałożył półokrągłe okulary w złotej oprawie i zerknął na przymocowany do dewizki cienki kwadratowy zegarek z otwieraną na sprężynkę kopertą: jeszcze trochę, a spóźni się na zielonoświątkowe nabożeństwo.

W pokoju stał olbrzymi aparat fotograficzny na kółkach, taki sam jak aparaty instalowane w parkach publicznych, i ekran z morskim zachodem słońca namalowanym przez amatora, ściany zaś obwieszone były zdjęciami dzieci z ich najbardziej pamiętnych chwil: pierwsza komunia, w przebraniu króliczka, szczęśliwe urodziny. Doktor Urbino był świadkiem, w czasie pełnych głębokich medytacji szachowych wieczorów, jak ściany te, stopniowo, rok po roku, pokrywały się kolejnymi warstwami zdjęć, i wielokrotnie, z drżeniem smutku, nawiedzała go myśl, że w tej galerii przypadkowych portretów znajduje się zarodek przyszłego, rządzonego i deprawowanego przez owe anonimowe dzieci miasta, w którym nie pozostanie nawet nikły ślad po popiołach jego chwały."

533.

Jakże przykro jest zestawiać prawdziwą sztukę słowa i informacją podawana przez różne źródła, że na naszej wschodniej granicy, w granicznej miedzy pomiędzy Białorusią a Polską pierwszych pięć osób, pięć albo trzy, a nawet choćby i jedna, odeszły z tego świata, bo żadna ze stron nie udzieliła emigrantom pomocy. W tym momencie Białoruś jest mi obojętna z tym swoim Łukaszenką - chodzi mi o pisowskie, ultrakatolickie państwo, które, aby nie pomóc uchodźcom, ogłosiło stan wyjątkowy, dzięki wprowadzeniu którego my, Polacy, mamy sie nie dowiedzieć, co też tam na granicy naszej wschodniej się dzieje. A umierają ludzie, i dzieje się to mniej więcej w tym samym czasie, kiedy prezydent duda na forum ONZ lukruje nasz rząd, jaki to dobry dla ludzi w czasie trwania covidowej epidemii. Cieszy się z tych niepotrzebnych śmierci nasza prawica, raduje się arcybiskup jędraszewski, bo paru niekatolików mniej, dziękuje Bogu prezes kaczyński, że nie zarazi się jakąś tajemną chorobą emigrantów, a wszyscy wyborcy pisiorów będą latać na msze i chwalić Boga za to, że dał światu takich miłujących ludzi, miłosiernych polskich katolików. A w wigilijny wieczór - wiadomo - każdy prawdziwy polak-katolik udostępni miejsce przy wigilijnym stole potrzebującemu (co za obłuda!!!)

534.

Mówisz, że nie piłeś, ale kiedy, jak w starym porzekadle, drugi, piąty, dziesiąty obserwator twych ruchów i słuchacz tego, co masz do powiedzenia, mówi ci, że jesteś kompletnie pijany, uwierz, że to nie ty masz rację, a oni.

Jakoś tak się złożyło, że pisowskie rządy ganione są nie tylko w kraju przez opozycję, ale i za granicą poklasku nie zyskują. Mówią ci z opozycji i ci za rubieżami kraju (ci w obcych językach) pisowcom, że nie szanują konstytucji, podporządkowują sobie prokuratorów i sędziów, mają w jak najgłębszym poważaniu medyków i nauczycieli, podporządkowali sobie publiczne media i sukcesywnie eliminują te, które im nie schlebiają, zadłużają kraj po uszy, szukają wrogów po całym świecie, a znajdują ich nawet tam, gdzie ich nie ma, pakują się w zabłoconych buciorach do łóżek obywatelskich i tak dalej... a pisiory swoje i swoje, że cały świat się nad nimi znęca, a nie powinien, bo takich mądrych ludzi jak prezes kaczyński to od Aleksandra Macedońskiego nie widziano.

Chciałem w tym miejscu napisać, że rządy pisiorów przypominają jako żywo proces dochodzenia do absolutnej władzy Hitlera, ale tego nie zrobię.

Teraz mają ci nasi biedni bezmózgowcy kłopoty z tym okrutnym TSUE i Czechami, i ani słówkiem się nie zająkną, że w sprawie tej kopalni w Turowie, a konkretnie w kwestii odszkodowań dla Czechów za to, że choćby w czeskiej okolicy studnie z wody wysychają, w tej sprawie coś tam nie poszło z naszej, polskiej strony.

Pisiory zawsze, a zawsze niewinni.

Chyba tylko polskiego premiera stać było na tak kłamliwe słowa, które padłu z jego ust jeszcze w maju bieżącego roku: "Jesteśmy bardzo bliscy porozumienia ze stroną czeską w sprawie kopalni Turów - ogłosił w nocy w Brukseli premier Mateusz Morawiecki. W wyniku nowych ustaleń. Czesi mają wycofać pozew w tej sprawie przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej."

Ponoć premier Czech zgodził się na wycofanie skargi na Polskę do TSUE (czeski premier zaprzeczył), a pinokio swoje, od maja prowadzi negocjacje i teraz, po wyroku trybunału w Strasburgu złorzeczy Unii i Czechom.

W jakim kraju przyszło mi żyć, w jakim?


[22.09.2021, Toruń]

10 sierpnia 2021

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (487 - 489) ZMARŁ ZGODNIE Z PROCEDURĄ. DO POMYŚLENIA W POLSCE. SPORTOWE ECHA.

 



487.

    Czy nie nazbyt retorycznie zabrzmi moje pytanie: czy poznamy prawdę o zdarzeniu w Lubinie, w którym zginął 34-letni mężczyzna? Podejrzewam, że tak jak to zwykle bywa w kontaktach policja - obywatele, mężczyzna zginął z powodu profesjonalnego i zgodnego z procedurami zatrzymania go przez policjantów, a ci, nie dość, że zostaną ukarani, lecz i medale dostaną. Chciałoby się napisać, że policji nie wierzę jak psom, przed czym powstrzymuje mnie posiadanie przesympatycznych suczek.

    To co się dzieje w naszej kochanej policji-milicji woła w ostatnich latach o pomstę do nieba. Nie dość, że policjantów wykorzystuje się do udziału w uroczystościach kościelnych, pilnowania prezesa wszystkich prawdziwych polaków oraz rozpędzania przy pomocy pałek i gazu protestujących kobiet, to gdy chodzi o znalezienie mordercy dwóch osób, policja jest bezradna. Nikt mnie nie przekona, że aby zatrzymać awanturującego się mężczyznę, trzeba go zabić. Skrajny brak profesjonalizmu albo cynizm polegający na tym, że przestępcy w mundurach zawsze mogą liczyć na ochronę swych zwierzchników. Jedno i drugie to podłość nad podłościami. Już słyszę te tłumaczenia, że w Lubinie mężczyzna popełnił samobójstwo albo ukatrupili go medycy z karetki. Zaprawdę strach wychodzić dzisiaj na ulicę. Spróbuj tylko nieść na ramieniu torbę o barwach tęczy lub pokaż się z uniesionym ponad głową kartonem z namalowanymi na nim ośmioma gwiazdkami, a wywiozą cię w nieznane miejsce, postawią przed sądem, który, póki co, jest z znacznym stopniu niezależny i uniewinni oskarżonego przez policję.

488.

    Czy jest do pomyślenia, aby urzędnik państwowy, druga osoba w państwie jeśli chodzi o władzę ustawodawczą miał się wyrazić o parlamentarzystach innego, bardzo zaprzyjaźnionego państwa, że ci napisali do niego jakiś list, bo naczytali się głupot? A owszem, jest to do pomyślenia... w Polsce, a tym urzędnikiem jest pan wicemarszałek Sejmu terlecki znany z szeregu chamskich wystąpień w rodzaju: "puknij się w głowę" albo skandalicznych odzywek do jednej z posłanek opozycji.

    Ale u nas wiele spraw jest do pomyślenia. W scenariuszu walki ze stacją TVN pojawił się ostatnio pan prezes wszystkich prawdziwych polaków, który zasugerował, że nieprzyjęcie ustawy przeciwko istnieniu na polskim rynku medialnym koncerny Discovery i reprezentującej go stacji TVN i uwzględnienie poprawki zgłoszonej przez "Porozumienie Gowina" oznacza ni mniej, ni więcej, że "pomysł z możliwością kupna przez kraj z OECD jest śmieszny, bo ryzyko z tym związane, w tym z praniem brudnych pieniędzy, wejściem do polskich mediów narkobiznesu, byłoby ogromne". Innymi słowy istnienie TVN to dla prezesa szeroko otwarta furtka dla narkobiznesu i prania brudnych pieniędzy. Ciekawe co na to szefowie Discovery? Czy zgadzają się z tą schizofreniczną wizją prezesa, który właśnie odkrył kolejnego wroga? Tu naprawdę nie ma się z czego śmiać.

489.

Kilka sportowych odniesień.

  • Głośną stała się sprawa francuskiego maratończyka, który w punkcie, gdzie biegacze odbierali butelki z wodą, świadomie pozrzucał ze stolika wszystkie z wyjątkiem ostatniej, którą zabrał dla siebie. Pytany o powód tego, co zrobił, odparł że nie zrobił tego naumyślnie, tylko butelki z wodą (oprócz tej jednej, którą udało mu sie pochwycić) były śliskie. Morhadowi Amdouniemu zawrotną karierą polityczną - politycy też opowiadają banialuki.

  • Po wywiadzie jaki Przegląd Sportowy przeprowadził trenerem polskich siatkarzy Heynenem stwierdzam, że czym prędzej Belg powinien być zwolniony z funkcji trenera reprezentacji Polski, bo tak się zafiksował w swojej trenerskiej pracy, że kompletnie nie rozumie stawianych mu zarzutów i nie będzie potrafił wyciągnąć odpowiednich wniosków.

  • Wielki szacunek dla Marii Andrejczyk, naszej srebrnej medalistce w rzucie oszczepem z Tokio... że udało się jej zwyciężyć ze straszliwą chorobą oraz z tego powodu, że zamierza zlicytować swój olimpijski medal na cele charytatywne.

  • Messi odchodzi z Barcelony. Nie lubię zawodowej piłki nożnej - pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze, choć doceniam tego gracza.



[10.08.2021, Toruń]

17 lipca 2021

PRZERYWNIK

 To naprawdę ukazało się w pisowskiej telewizji

Wystarczy kliknąć na poniższy link.

Miłych wrażeń.

https://streamable.com/1fs3ut


 [17.07.2021, Toruń]

13 lipca 2021

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (464 - 466) PODSUMOWANIE EURO. HYMN. PORAŻAJĄCA INTELIGENCJA.

 

464.

    Zdobywając się na podsumowanie zakończonych właśnie Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej, pogrupuję swoje refleksje:

- poziom sportowy wysoki, chyba tylko dwa wyniki 0-0, spotkania emocjonujące;

- na tle drużyn, które zdołały zakwalifikować się z grup do fazy pucharowej, polska drużyna wypadła miernie (1 punkt na 9 możliwych do zdobycia). Nie znęcając się już nad Bońkiem, Sousą i niektórymi piłkarzami, powiem, że nasza drużyna nie zasłużyła na awans, a jej wynik na zakończonych mistrzostwach odzwierciedla poziom piłki nożnej w naszym kraju;

- bardzo słabe sędziowanie;

- fatalny pomysł z wyznaczeniem tylu gospodarzy turnieju, co preferowało drużyny, które były gospodarzami; idiotyczny pomysł na rozgrywanie spotkań w Baku (Azerbejdżan);

- zaskoczeniem na plus była dla mnie postawa Danii i Węgier, na minus - Niemcy;

- przed mistrzostwami stawiałem na Belgię, a po pierwszej turze spotkań także na Włochów. Obie drużyny spotkały się w fazie grupowej, więc odbierając ten mecz jako przedwczesny finał, postawiłem na Włochów... i oni właśnie wygrali cały turniej;

- według mnie najlepszym zawodnikiem mistrzostw był Włoch Frederico Chiesa;

- najbardziej udawał faule na mistrzostwach Sterling - Anglia.

zasłużone radosne powitanie mistrzów Europy

465.

    Niewątpliwie kibice patrzący na finał mistrzostw, ale też na wcześniejsze mecze Włochów zauważyli, że piłkarze Manciniego nie mają sobie równych w śpiewaniu hymnu, choć może inne zdanie na ten temat mają pani Górniak i pan Kaczyński.

drużyna włoska śpiewająca hymn

    W niedzielę Włochom nie przeszkodziło to, że w trakcie grania filmu na Wembley, angielscy fani gwizdali, co stało się już tradycją, podobnie zresztą jak przedmeczowe opinie tabloidów na temat jakości gry drużyn spotykających się z Anglią. Oczywiście nie mam wątpliwości, że ci głośno gwiżdżący to margines, jaki uczestniczy w roli kiboli na meczach piłkarskich, bo nie przeciętny Anglik nie jest taki. Nie mniej jednak, przynajmniej u mnie, sam ten fakt poniżania przeciwnika w postaci nieuszanowania jego hymnu dotarł pewnie do Najwyższego, który wiedział co z tą materią zrobić.

    W tym miejscu chciałbym przedstawić fragment swoich wspomnień, które wiążą się z Włochami i hymnem. Otóż przed kilkunastu laty gościliśmy grupę młodzieży spod Neapolu (więcej na ten temat w oddzielnym poście). Między innymi pojechaliśmy z naszymi gośćmi do Warszawy, aby pokazać im stolicę. Tak więc znaleźliśmy się również na Placu Zamkowym pod Kolumną Zygmunta III Wazy, gdzie urządziliśmy sobie odpoczynek obu grup - naszej i włoskiej. Był to czas na wypicie kawy w pobliskich restauracjach, czy dokładniej - ogródkach restauracyjnych, posilenie się jakimś prędkim jedzonkiem, robienie zdjęć, a także rozmowy pomiędzy sobą łamaną angielszczyzną. I w pewnym momencie rozmowy zeszły na tematy sportowe, konkretnie na piłkę nożną, poszczególne kluby i... reprezentację. Jakież było nasze - Polaków zdziwienie, gdy w pewnej chwili męska część włoskiego towarzystwa wstała i w postawie niemal na baczność zaczęła śpiewać hymn włoski. A że śpiew ten był dostatecznie głośny, to pomimo tego, że na Placu Zamkowym, jak zwykle bywa w pogodny letni dzień, turystów i miejscowych było od zatrzęsienia i panował spory gwar, śpiewający swój narodowy hymn Włosi przykuli uwagę spacerowiczów. Mało tego, wkrótce okazało się, że wokół Kolumny znajdują się inni Włosi, niezwiązani z naszą grupą, i ci także zaczęli intonować znaną wszystkim melodię.

Pochwaliłem wtedy i pochwalam dzisiaj tę włoską spontaniczność, beztroskę z jednej strony, ale i szacunek dla patriotycznej melodii łączącej wszystkich Włochów.


to było w tym miejscu, już po zakończeniu śpiewania hymnu

466.

Ale nie samym sportem i hymnami człowiek żyje. Pora zejść na ziemię i przez chwilę stać się widzem tragifarsy.

- "Dr Paweł Skrzydlewski, doradca ministra edukacji i nauki opowiedział na łamach <Naszego Dziennika> o celach resortu oraz o tym, jak powinno wyglądać wychowanie do życia w rodzinie. Jego zdaniem należy rozwijać cnoty, a żeby tego dokonać, „trzeba mieć zdrową rodzinę, opartą na monogamicznym nierozerwalnym związku mężczyzny i kobiety>. Kluczowe ma być <właściwe wychowanie kobiet”, czyli <ugruntowanie dziewcząt do cnót niewieścich>."

Szczególnie podoba mi się sformułowanie "ugruntowanie dziewcząt do cnót niewieścich". Śmieszy to, że jeno dziewczęta będą "ugruntowywane". Czy kogoś, kto wypowiada idiotyczne poglądy można nazwać idiotą?

- "Gender może doprowadzić do związku człowieka z małpą" - pani Pawłowicz, sędzina, która radośnie a niegramatycznie udziela się na portalach społecznościowych. W dawniejszych czasach o tej wypowiedzi, jak i też o szeregu innych o wiele bardziej bulwersujących powiedzielibyśmy, że nie kolidują z funkcją, jaką pełni wypowiadająca podobne brednie osoba. Dzisiaj jest to pisowska norma.

- "Trener miał do wyboru bardziej doświadczonych i lepszych piłkarzy. Dlaczego wybrał akurat tych trzech? Podejrzewam, że zadecydował o tym parytet rasowy" - napisał na facebooku dr hab. Mirosław Szumiło, pracownika IPN i ekspert MEN od podręczników.

Dodałbym do tego, że pan habilitowany doktor oszczędnie dysponuje inteligencją własną, przy założeniu, że takową posiada.


[13.07.2021, Toruń]












06 lipca 2021

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (452 - 453) NA SPORTOWO. PUBLICZNA?

 

452.

Jeszcze parę słów o Euro 2020, nie tylko o wynikach

    Chyba jednym z najidiotyczniejszych pomysłów UEFA jest nawet już nie tyle tak wielu gospodarzy Mistrzostw Europy w piłce nożnej, ale umiejscowienie rozgrywek w Azerbejdżanie, który, jak powszechnie wiadomo, leży w samym sercu Europy, aczkolwiek złośnicy mówią, że to i tak dobrze, iż niektóre mecze nie rozgrywają się w Japonii, bo to też kraj europejski.

    Wprawdzie jeszcze Mistrzostwa trwają, lecz wiadomo już, że najsłabszym ogniwem rozgrywek było sędziowanie. Kuriozalna, niesłuszna decyzja sędziego o przyznaniu rzutu rożnego Danii w meczu z Czechami doprowadziła do tego, że po tym rzucie rożnym wpadła bramka dla tych pierwszych, co w ewidentny sposób wpłynęło na przebieg meczu i porażkę naszych południowych sąsiadów. Przykre jest to, że tego, iż Duńczykom nie należał się rzut rożny nie zauważyli sędziowie i relacjonujący spotkanie polski komentator, natomiast cały świat widział tę wypaczającą wynik meczu decyzję sędziego.

Na zdjęciu poniżej Bjoern Kuipers, sędzia holenderski, który wypaczył wynik meczu Dania Czechy. Mówi się, że pan Kuipers wziął srogi rewanż na drużynie czeskiej za uprzednią porażkę Holandii właśnie z Czechami. 😃


    Aby jednak nie być totalnym malkontentem jestem pozytywnie zbudowany postawą ukraińskiego trenera, onegdaj świetnego piłkarza Andrieja Szewczenki. Nie wiem czy ktoś zwrócił na to uwagę, że Szewczenko oprócz kurtuazyjnego pożegnania się z trenerem konkurencyjnej drużyny, podchodził do rywali - piłkarzy, dziękując im za mecz, po czym dopiero dziękował za grę swoim zawodnikom. To wielce oryginalna i, według mnie, warta rozpowszechnienia postawa, którą nazywam szacunkiem dla rywali, bez względu na to czy okazali się gorsi czy też lepsi od nas.

    Skoro jestem już przy sporcie, to nie mamy jako Polacy z czego się cieszyć, jeśli chodzi o udział, bądź co bądź, byłego mistrza świata - Kwiatkowskiego i niegdysiejszego zwycięzcy klasyfikacji na najlepszego "górala" w Tour de France - Rafała Majki. Obaj mają już pona godzinę strat do lidera, pełniąc rolę pomocników pomocników najlepszych. Tak oczywiście jest, że wyścigi wieloetapowe wygrywają najlepsi z pomocą nieco słabszych - taka jest hierarchia. Kiedy jednak poszczególne nacje mają po kilku - kilkunastu kolarzy, to zwykle bywa tak, że część z tych zawodników faktycznie pełni rolę "pomagaczy", ale też są tacy, którzy jeśli nie mianowani zostali liderami ekip, to przynajmniej mają zadanie brać udział w ucieczkach, aby być zauważonymi na poszczególnych etapach. Dla naszych dwóch uczestników tegorocznej Wielkiej Pętli pozostało być cieniem pozostałych - sparingpartnerami lepszych od siebie. W kraju Szurkowskiego, Szozdy czy Mytnika to odgrywanie bardzo podrzędnych, trzecioplanowych ról.

453.

    Czy ja kiedyś pomyślałem o tym, że będzie mi się zbierało na wymioty, słuchając i oglądając tak zwanej publicznej telewizji? Wydawałoby się, że skoro jest telewizja publiczna, państwowa, przeznaczona dla wszystkich obywateli, to koniecznym warunkiem jej istnienia jest obiektywność lub przynajmniej dążenie do obiektywizmu przy relacjonowaniu i komentowaniu bieżących wydarzeń politycznych. Kolejnym i potwierdzającym daleko posuniętą stronniczość faktem tak zwanej publicznej telewizji jest reakcja wiadomości na powrót do polskiej polityki Donalda Tuska. W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że wiedzę o tej stronniczości posiadłem poprzez umieszczone w internecie migawki z pisowskiej telewizji, bo "publicznej" nie oglądam, gdy chodzi o informacje polityczno-gospodarcze i rozrywkowe. Z całą pewnością ludzie kurskiego prześcignęli o całe okrążenie propagandę z jaka mieliśmy do czynienia w niektórych okresach PRL-u. tych plwocin nie da się po prostu słuchać.


[06.07.2021, Toruń]

19 czerwca 2021

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (429) DLACZEGO?

 


ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (429) DLACZEGO?

429.

„Dobrze to może nie będzie, ale na pewno ciekawiej” - zdaje się, że jest to cytat z Jacka Kuronia. Mamy i ciekawiej, i śmieszniej, i na poziomie oddziału zamkniętego, w którym umieszczani są ludzie z dysfunkcjami psychicznymi. Kiedy pozwoliłem sobie wczoraj obejrzeć i odsłuchać wywodów pani Staroń, kandydatki pisowskiej na Rzecznika Praw Obywatelskich, to temperatura, i tak wysoka podczas z powodu upałów, jeszcze bardziej mi podskoczyła. W jaki sposób ta pani mogła w ogóle zostać reprezentantką społeczeństwa? Ani kompetencji, ani erudycji, ani umiejętności zaprezentowania własnej osoby (nie mówię już o zaprezentowaniu jakimkolwiek programu w związku z funkcją, o którą się ubiega). A już na kuriozum zakrawa jej odpowiedź na pytanie w jaki sposób zamierza pełnić funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich, skoro jako polityk głosowała za odebraniem ludziom części przysługujących im praw, pani kandydatka odpowiedziała, że "normalnie". Gdzież jest ten wódz, który na taką rzeź śmieszności wystawił panią Staroń? Gdzież wreszcie są ludzie głosujący na osobę, która wypowiedzieć się nie potrafi?

Skąd wziął się w gronie pis / u samego kaczyńskiego pomysł na wystawienie na ministra od edukacji czarnka, człowieka tak niekompetentnego i jednocześnie tak skrajnie kontrowersyjnego? Czy naprawdę dla tego nieodpowiedzialnego wodza z Nowogrodzkiej prowadzenie polityki musi się odbywać kosztem podziału społeczeństwa? Kto kaczyńskiego tak wychował? Skąd się bierze u niego taka zajadła mściwość i nienawiść? Dlaczego nie mając żadnych dowodów utrzymuje, że Rosja ma w stosunku do Polski plany wojenne? Dlaczego zamiast dociekać, kto i w jakich okolicznościach dokonał kradzieży 40 tysięcy maili wysokich urzędników państwowych, oskarża o to Rosję, nie mając na to dowodów? Dlaczego należy dziękować... wróć... mamy obowiązek dziękować Bogu za braci kaczyńskich, zdaniem jędraszewskiego? Czy w związku z tym kościół katolicki zobowiązany będzie do ułożenia jakiejś oficjalnej modlitwy dziękczynnej za kaczyńskich i czy przypadkiem warunkiem przystąpienia do komunii świętej nie będzie przypadkiem odmówienie na głos tejże modlitwy?

Nareszcie.... czy Bóg to widzi?

Jeżeli widzi, to również dostrzega to, że krakowska kurator, słynna dewotka, nazwała Uniwersytet Jagielloński agencją towarzyską, gdyż uczelnia daje kandydatom na studia przy naborze możliwość (możliwość - nie obowiązek) określenia np. czy są osobami transseksualnymi czy niebinarnymi. Odpowiedział jej oczywiście w sposób taktowny, lecz dający do myślenia rektor uczelni, lecz nie spodziewa się, czy do tej pani w ogóle dotrze to, o czym, między innymi przekazał pani kurator rektor:

"Słowa często prowadzą do czynów. Mowa nienawiści nie jest wymysłem, abstrakcją. Napędzana słowami spirala agresji, skierowana wobec jakiejkolwiek grupy społecznej, oderwana od badań i faktów naukowych, błądząca wśród potocznych przekonań, wyrastająca z niewiedzy i lęków wywołanych „obcością”, może stać się inspiracją do bezpośrednich ataków i aktów przemocy.

Dlatego też pragnę zwrócić się do Pani Kurator Barbary Nowak z zaproszeniem na spotkanie z przedstawicielami Studenckiego Ośrodka Wsparcia i Adaptacji. Zapraszam do bliższego poznania problemów osób, których dotykają stygmatyzujące, obraźliwe słowa."

Podobnie jak pan rektor, również i ja nie wierzę, aby pani kurator zdołała ucywilizować swój mózg i wyjść z zaklętego kręgu religijnego fanatyzmu. I po raz kolejny zadają sobie pytanie: jakim człowiekiem jest ten, co powołuje na tak ważne stanowisko oświatowe osobę o skrajnie radykalnych, wstecznych, by nie powiedzieć zagrażających umysłowi młodych ludzi poglądach.


[19.06.2021, Toruń]

12 czerwca 2021

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (419-422) CZYTAM I PISZĘ. CHAM. BĘCWAŁ. NIE ZAZDROŚĆCIE MI.

 


Kadr z "Kartoteki" Tadeusza Różewicza, 
spektaklu telewizyjnego wyreżyserowanego w roku 1967 przez 
Konrada Swinarskiego z Tadeuszem Łomnickim w roli "Bohatera".

419.

Zabrałem się za "Śmierć w starych dekoracjach" i "Kartotekę" Różewicza.

Piszę z kolei coś w rodzaju powieści szkatułkowej, z elementami surrealistycznymi, będącej ni to wspomnieniami, ni to kreacją fikcyjną. Ponieważ podzielam pogląd Calderona, że życie jest snem, Schopenhauera, że świat zewnętrzny istnieje tylko jako wyobrażenie, z czego wyprowadzam wniosek, że życie jest fikcją, w tym moim tekście rzeczywista fabuła istnieje na dwóch poziomach: typowej fikcyjnej opowieści i takiej, która współistnieje z tą pierwszą. Chodzi mi o to, że narrator piszący "Księgę Tobiasza" pozwala do niej wejść innym osobom, ba, fabuła "Księgi" toczy swoje życie równolegle do rzeczywistości, a upraszczając powyższe dywagacje osoba z zewnątrz tego świata przedstawionego w "Księdze", może w każdej chwili porozmawiać z postacią występującą w opowieści. Ważne jest dla mnie to, że jako autor mam w pewnym sensie władzę boga, bo sam mogę tworzyć ten nierzeczywisty świat, nierzadko piękniejszy od tego, który został nam dany do przeżycia w nim swojej egzystencji.

420.

Zastanawiam się nad tym, czy koniecznie muszę hamować się podczas oceny zachowania czy postępowania innych ludzi, nie nazywając człowieka w sposób na jaki zasługuje, a ograniczając się do powiedzenia, że nie podoba mi się ten sposób zachowania, jaki prezentuje - to znaczy nie atakujmy ludzi ad persona, miejmy zastrzeżenia do prezentowanych przez nich poglądów. Co jednak zrobić w takiej sytuacji, gdy praktycznie całe publiczne życie naszego delikwenta obfituje w te same podłe zachowania? Czy i wtedy mam poddawać krytyce sposób myślenia, czy może lepiej nazwać tegoż człowieka po imieniu. Upraszczając sprawę, jeśli wiemy, że "X Kowalski" notorycznie kradnie, mam o nim pisać, że nie podoba mi się sposób zarabiania na życie tego pana, czy może nie powinienem raczej publicznie przestrzec ludzi przed złodziejem "X Kowalskim"?

Chociaż nie jest to poprawne politycznie, ale skłaniam się ku temu drugiemu rozwiązaniu w przypadku polityka pisu, marszałka terleckiego. Śmiało mogę nazwać tego pana prostakiem i chamem, bo gros jego wypowiedzi na temat innych osób, głównie polityków, świadczy o tym, że jest chamem, a pewne sprawy należy przecież nazywać po imieniu.

421.

Cieszę się niepomiernie z tego powodu, że nie nauczam w szkole, bo wtedy byłbym zobligowany do podporządkowania się człowiekowi, którego nazwanie tępakiem jest komplementem. Ale jakim tępym trzeba być pacanem, aby takiemu bęcwałowi powierzyć stanowisko ministra?!

422.

Nie zazdrośćcie mi tego, że w chwilach, kiedy potrzebna mi jest pomoc (broń Boże, nie chodzi mi o pomoc finansową), to nie znajduję sojuszników w członkach rodziny, która, to prawda, nie jest już liczna. Bo ja wiem, czasami wystarczyłoby jakieś dobre, nawet pocieszające słowo, jakaś rada, nie modlitwa, bo jeśli będę chciał, to się pomodlę i za siebie, aby móc się podbudować i wyjść z opresji. Dobrze jest wiedzieć, że gdyby przyszło co do czego, można na kogoś liczyć, a czas jest po temu najwłaściwszy. Nie będę oczywiście pisał co, jak i dlaczego - nieważne, choć dla mnie ważne. Może jeszcze kiedyś o tym napiszę, gdy sprawa nie będzie już aktualna i wątpię, że z korzyścią dla mnie się zakończy. Tak jakoś mi się wydaje, że w tych dawniejszych czasach rozwiązanie byłoby dla mnie pomyślne i nawet nie potrzebowałbym wsparcia bliskich mi osób... chociaż... ludzie byli wtedy inni, przygarnęliby mnie, ba, tylko ja - głupi, takim jakim byłem, taki jestem.


[12.06.2021, Toruń]

04 czerwca 2021

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (410) MURZYNEK BAMBO

 


410.

       Czy ktoś się zainteresował tym, dlaczego na lewicę głosuje w ostatnich czasach nie więcej niż 10% wyborców, choć ponoć badania pokazują, że największa część społeczności młodych podziela lewicowe poglądy? Oczywiście nie ma jednej właściwej odpowiedzi na to pytanie, co nie oznacza, że nie spróbuję podzielić się własnymi przemyśleniami na ten temat. Otóż wydaje mi się, że politycy uznający się za lewicowych po części bujają w obłokach naiwności, teoretyzując raczej, aniżeli stararając się rozwiązywać ludzkie problemy w lewicowy sposób, jak i też zajmują się sprawami siódmej lub ósmej rangi. Nie ukrywam, że denerwuje mnie u "lewicowców" hipokryzja, która zwykle polega na tym, że hasła przez nich głoszone nijak się mają do czynów. Kiedy bowiem pan czarzasty rok temu zapowiadał, że z pisem negocjować się nie powinno, a dzisiaj zasiada do rozmów z morawieckim to jedynym wytłumaczeniem jest to, że tylko krowa nie zmienia poglądów, a chociażby z wyglądu krowy pan czarzasty nie przypomina. Obserwuję też od jakiegoś czasu to, że polityczny język lewicy zbliżył się gwałtownie do narracji pisowskiej, stał się ordynarny i chamski.

        Niestety do polityki przychodzą ludzie o niezidentyfikowanych poglądach, które jedynie na czas przedwyborczy stają się określone. Kto wie, czy w ostatnich dwudziestu latach najwięcej takich niezidentyfikowanych politycznych obiektów aideowych było wśród ludzi lewicy. Między innymi przez nich rozpadł się onegdaj rząd SLD-owski, a obecnie pan czarzasty z panią żukowską skasowali SLD nie pytając nikogo o zdanie.

       Do lewicy trafił i za lewicowego uważa się poseł Gdula Maciej, habilitowany doktor, socjolog, związany z byłym prezydentem Kwaśniewskim - liberałem i liberalną "Krytyką Polityczną" (skąd zatem pomysł, aby uważać się za człowieka lewicy?). Dla mniej wtajemniczonych ten Gdula to poseł, któremu brakowało do pierwszego i kiedy pisiory kombinowali nad podwyżką dla parlamentarzystów, skwapliwie stanął po stronie źle opłacanych a niedożywionych posłów, tym bardziej, że komu jak komu, ale parlamentarzystom podwyżka się należy.

     Czemu zajmuję się tą śmieszną "lewicową" postacią? Momencik. Najpierw źródło - "Interia", w której zamieszczono poniższy artykuł:

"Z okazji Dnia Dziecka w sieci udostępniono nagranie z przedszkola w Kępnie, gdzie pracownicy ośrodka przedstawili inscenizację "Murzynka Bambo"; część z nich miała pomalowane na czarno twarze i stroje stereotypowo przypisywane ludności afrykańskiej, a także imitowali afrykańskie tańce oraz mówili w niezrozumiały, wymyślony sposób.

Popularność nagrania skomentował Maciej Gdula. - Całe to przedstawienie jest przesycone takim radosnym rasizmem - ocenił. - Moim zdaniem utrzymywanie w kanonie "Murzynka Bambo", udawanie, że nie ma tam rasistowskich treści i to zarówno na poziomie używania słowa "Murzyn", jak i także na poziomie takim, że Bambo nie chce pić białego mleka, bo się go boi, nie chce się myć, "bo się wybieli", jest jednak przyzwoleniem na rasizm, taki "codzienny, radosny, naiwny" - powiedział. Jak podkreślił, "to nie są sprawy, w których można udawać, że nie ma problemu, to nie jest kwestia, którą można ignorować".

- Powinniśmy się zastanowić, czy ten wierszyk to jest najbardziej odpowiedni wiersz dla dzieci i czy czytać go bez żadnego komentarza - wskazał poseł Lewicy."

        A teraz ten straszny, rasistowski wiersz autorstwa Juliana Tuwima.


Bambo


Murzynek Bambo w Afryce mieszka ,

czarną ma skórę ten nasz koleżka.


Uczy się pilnie przez całe ranki

Ze swej murzyńskiej pierwszej czytanki.


A gdy do domu ze szkoły wraca ,

Psoci, figluje - to jego praca.


Aż mama krzyczy: "Bambo, łobuzie!'

A Bambo czarną nadyma buzię.


Mama powiada: "Napij się mleka"

A on na drzewo mamie ucieka.


Mama powiada :"Chodź do kąpieli",

A on się boi że się wybieli.


Lecz mama kocha swojego synka.

Bo dobry chłopak z tego murzynka.


Szkoda że Bambo czarny , wesoły

nie chodzi razem z nami do szkoły.



      Słyszy Pan, Panie Julianie, jest pan rasistą!

      Takimi oto sprawami zajmuje się dzisiejsza habilitowana, doktorska gęba "lewicy" w osobie pana Gduli. Oto temat na miarę XXI wieku.

        Facet, który nie zna się na literaturze, nie odróżnia dramatu od komedii, nie potrafi zinterpretować tego dosyć przejrzyście napisanego wierszyka, nazywa tę perełkę literatury dziecięcej tekstem "przesyconym radosnym rasizmem" i domaga się wyrzucenia tego wiersza z kanonu lektur szkolnych.

         Pan habilitowany oszczędnie dysponujący umiejętnością logicznego myślenia nie jest w stanie zauważyć, że aby jakiś tekst lub autor, który go napisał, mógł zostać uznany za rasistowski, musiałby odnosić się do kwestii rasizmu w sposób intencjonalny. Innymi słowy, aby "Bambo" był wierszem rasistowskim, zamiarem Juliana Tuwima powinno było być świadome i celowe potraktowanie głównego bohatera w sposób poniżający, obrażający kolor jego skóry. Ponadto trzeba by było przyjąć założenie, że desygnat słowny "murzynek" sam w sobie jest "obiektem" o cechach rasistowskich, a zatem każdy utwór literacki, historyczno-literacki, także o charakterze stricto dokumentalnym i historycznym, zawierający słowa "murzyn", "murzynek" i pochodne (ciekawe, że dosyć popularne wśród rodaków ciasto "Murzynek" powinno być zakazane jako produkt spożywczy rasistowski) powinien być uznawany za mający znamiona tekstu rasistowskiego.

      Czy zatem Julian Tuwim miał zamiar poniżyć w jakikolwiek sposób tego afrykańskiego chłopca? A może intencją poety było poniżenie wszystkich dzieci o ciemnym, czarnym, a może też i żółtym kolorze skóry, a Bambo był tylko trafnie zlokalizowanym przedstawicielem gorszego sortu ludzi? Przyznaj się Pan, Panie Tuwim, do swoich rasistowskich poglądów, które trafiły do słynnego "Elementarza Falskiego" i do dzisiaj robią wodę z mózgu również piszącego te słowa.

     Podejrzewam jednak, że na takie dictum habilitowany lewak uzyskałby od autora "Kwiatów Polskich" taką oto odpowiedź:

"Próżnoś repliki się spodziewał.

Nie dam ci prztyczka ani klapsa.

Nie powiem nawet pies cię jebał,

bo to mezalians byłby dla psa."

      Zresztą... kim pan w ogóle jest, panie habilitowany cenzorze?

    Gdyby stać było pana na interpretację Tuwimowskiego wiersza, wiedziałbyś, panie habilitowany, że jeśli poeta pisze: "Mama powiada: <Napij się mleka>, A on na drzewo mamie ucieka. Mama powiada: <Chodź do kąpieli>, A on się boi że się wybieli." to przedstawia murzyńskiego chłopca jako osobę świadomą swego pochodzenia i dumną z koloru skóry, jaki posiada. Tak, tak, panie habilitowany Gdulo, Bambo chce być chłopcem czarnoskórym i jedyne, co można mu zarzucić to to, że z racji swego bardzo niedorosłego wieku nie wie jeszcze, że ani picie mleka, ani kąpiel nie spowodują, że stanie się białym. Ale ucząc się rankami ze swojej pierwszej murzyńskiej czytanki, pobierając nauki w szkole z całą pewnością dowie się, że picie mleka i kąpiel nie wybielą jego ciała.

        Jak bardzo trzeba mieć przesiąkniętą wpisami w publicznych toaletach głowę, panie habilitowany Gdulo, aby uznać, że ostatni dwuwiersz tekstu:

"Szkoda, że Bambo czarny, wesoły,

Nie chodzi razem z nami do szkoły."

     ...to wykładnia rasizmu Tuwima. Jakiż perfidny jest ten autor "Lokomotywy" - wyrażać żal, że Bambo nie chodzi razem z nami do szkoły, bo gdyby chodził, to dopiero byśmy mu urządzili rzeź niewiniątek.

Gdyby się kto pytał, to takimi oto sprawami zajmują się nasi parlamentarzyści.


[04.06.2021, Toruń]