Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

28 grudnia 2015

KOREPETYTOR

I prosi mnie pani, abym nauczał tę małą? Ileż to dziecko ma lat? Siedemnaście? I pisze? Historii też? Moja droga… może jeszcze  kawki?… panie Henryku, dwie kawy, dla pani z mleczkiem, a dla mnie wie pan jaką. Toż historii już nie ma, jest polityka. Pani nie zdaje sobie z tego sprawy, o co prosi. Historia współczesna jest niczym innym jak interpretacją politycznych racji, zatem, wybaczy pani, w tym przypadku rezygnuję, a dziecko niech się uczy pisać życiorysy przydatne w każdej sytuacji. Już teraz, bo wykształcenie wykształceniem, a trzeba się umieć znaleźć i dostosować. Historia nie jest tak bardzo potrzebna, o ile myśli się poprawnie, czyli w sposób, którego wymaga epoka wielkich, niespożytych możliwości. 
Pani Halinko, przecenia pani moje możliwości, bo ja nawet tych życiorysów pisać nie potrafię i nie pomogę; nie mogę tak po prostu łgać, choć zasadę znam: pisze pani o sobie to, co chce przeczytać ten, do kogo się pisze. Język obcy zna? To dobrze… niech napisze, że biegle, może sprawdzą, a może nie, biorąc pod uwagę urodę. A zgrabna być musi, jeśli to pani córka, więc językowe niedostatki nie przeważą. Ale żeby wiersze pisała? Prawo młodości, choć z tego nie wyżyje. Owszem, teoretycznie z literatury… tak, tak, mógłbym pomóc i bardzo dobrze, że czyta, bo bez tego, rozumie pani… o kawkę mamy… jedną łyżeczkę brązowego… służę, ja jak zwykle normalną, parzoną, gorzką.
A jaką pani dla niej przyszłość, że tak powiem, widzi, wyjąwszy te pisanie wierszy? O, tak, spora, międzynarodowa korporacja… przebijać się trzeba, dlatego o tym cv pomyślałem. Nie, no oczywiście to bardzo dobrze, że chciałaby pani, aby córka zdobyła solidne podstawy wiedzy ogólnej. Waha się pomiędzy socjologią a psychologią w kontekście marketingu? Świetnie to pani wyraziła, bo skoro córka nie ma nadzwyczajnych zdolności do przedmiotów ścisłych, to do marketingu psychologia i socjologia się przydadzą, chociaż… wie pani, zdaje się, że chodzi tu bardziej o poznanie zasad stosowania socjotechnik, które przy sprzedaży towarów są nie do zastąpienia, i nie mam na myśli jedynie prostych relacji pomiędzy sprzedającym a klientem. Zatem sądzi pani, że ta wiedza ogólna sprzyjająca rozwojowi osobowości będzie cennym walorem przy rozpoczynaniu kariery zawodowej? Ja oczywiście jestem tego samego zdania, choć znam pewną zagraniczną firmę, która wymagała od zatrudnionych znajomości konkretnych poleceń związanych z wykonywaną pracą w języku właściciela zakładu. Tak… oczywiście, córka mierzy wyżej… należy temu przyklasnąć. Od kiedy więc? Też sądzę, że im wcześniej, tym lepiej. Całkowicie podzielam pani zdanie, że dwa lata porządnej nauki przed matura powinno wystarczyć. Szkoda tylko, że trzeba korzystać z takiej dodatkowej motywacji, … bo wie pani, szkoła sama z siebie powinna przygotowywać.
Tak… i ja słyszałem o tym. W tym sławnym liceum dziewięćdziesiąt pięć procent maturzystów korzysta z pomocy korepetytorów, a szkoła wysoko w rankingach stoi. Takie czasy. Może ciasteczko? No… ja sobie pozwolę, panie Henryku… jasne, że ptysia… pani tym razem nie skorzysta.
Tylko od razu pani powiem, że jeśli zgodzę się na tę literaturę, to poczytamy sobie znacznie więcej niż to, czego dzisiaj wymagają od córki… musi być na to przygotowana. Nie interesuje mnie te trzydzieści procent, niech tak pani córce powie. 
Świetnie… proszę bardzo… na skwerze czeka? Niechże ją pani poprosi. Nie można tak. Zaczekam na ciasteczko i na nią…
Jakże ty urosłaś! Od takiej cię znam. No cóż… wydaje mi się, że uzgodniliśmy najważniejsze z mamą… teraz chodzi o to, abyś ty chciała. Naprawdę wiążesz swoją przyszłość z jakąś znaną korporacją? Ale od tej chwili nie myślisz o tym, rozumiesz? Przyjdziesz do mnie i najpierw sobie porozmawiamy szczerze, co zamierzasz w życiu osiągnąć. Na pewno nie jest za późno. 

[28.12.2015, Dobrzelin]

10 komentarzy:

  1. OJ, biedna mała... Życie Ją zweryfikuje!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacyjny tekst.
    Mój mąz mówi, że teraz w liceach główny nacisk kładzie się na to jak umiejętnie napisać CV żeby się nim ktokolwiek zainteresował. A wie co mówi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda... a w cv należy tak pięknie się przedstawić, jakby się w konkursie na miss/mister polonia brało udział...

      Usuń
  3. Niektórzy licealiści maja wiele zainteresowań i wielki problem powstaje przy wyborze kierunku co dalej..byc moze w pożniejszym czasie okaże sie ,że to nie był trafny wybór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda... a najgorsze jest to, że juz w gimnazjach każe się wybierać...

      Usuń
  4. Mój syn jest na studiach i pracuje w dobrej firmie, radzi sobie nieźle, ma szanse na stały etat. Nigdy nie korzystał z korepetycji,języka nauczył się w szkole i z Internetu, maturę zdał na piątki, na studia uniwersyteckie dostał się bez problemu. Najeżam się wiec, gdy ktoś wmawia wszystkim dookoła, że bez korepetycji ani rusz!
    Dobra motywacja, oparcie w rodzinie i ciężka praca są lepsze od drogich korepetycji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja fikcyjna scenka wszakże nie oznacza, że jedynie drogą korepetycji daje się do czegoś dojść

      Usuń
  5. A mnie urzekła mądra pani korepetytor. Proszę zauważyć, że od razu zaznaczyła, iż będzie wymagała więcej niż przewiduje program. Spróbuje ukierunkować, rozwinąć zainteresowania, a przede wszystkim usystematyzować i utrwalić materiał. Takiej pani życzę, która zaczyna rozmowę od przemyśleń własnych - każdemu młodemu człowiekowi, a potem wielu wspólnych dyskusji. Wzbogaci świat wiedzą, która różni się od metody paznokciowej, czyli stąd - dotąd się dziecko naucz. Naucz, a nie: zrozum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słowo "korepetytor" jest trochę drażniące ale rzeczywiście mieć w zyciu takiego "mentora" nie zawadzi

      Usuń