Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

15 maja 2016

BLINDA

1. 
Daje się łatwiej prowadzić, zwłaszcza ten o niesprecyzowanym charakterze, nerwowy, lękliwy. 
Ciekaw jestem, czy klapki na oczach miał ten koń ciągnący furmankę w miasteczku, który jechał główną ulicą miasteczka (ulica opadała ku niewielkiej, wąskiej rzeczce) i naraz przestraszył się czegoś, prawdopodobnie jadącej z przeciwka ciężarówki. Koń poniósł, wpadł w szał, zerwał pas pociągowy, napierśnik i naszelnik piersiowy. Na starej, stuletniej kostce brukowej zagrzechotały w pełnym galopie kopyta, sypały się iskry a przerażeni ludzie w popłochu umykali z drogi. Z podporządkowanej nadjechał dostawczy Żuk i koń, nie mogąc wytracić prędkości uderzył piersią i łbem w boczne drzwi furgonetki. Padł na lewy bok, przejechał dobre pięćdziesiąt metrów po szorstkim bruku, wreszcie obrócił się i grzmotnął zadem o rosnącą między jezdnią a chodnikiem lipę i znów się obrócił, próbował powstać i biec dalej. Stalowe podkowy krzesały iskry a płytkim rynsztokiem wzdłuż krawężnika wiła się narastająca czerwienią smużka krwi. Koń nie mógł wstać. Charczał głośno jak ustrzelony odyniec. Konał. Długo konał. Milicjant pojawił się w chwili, gdy koń uderzał łbem o trotuar a spod rozdartego kasztanowego końskiego boku tryskała jasnoczerwona krew. Padł strzał. Furman, który wypadł z wozu, zatrzymując się na ścianie kamieniczki, z ogromnym trudem powstał i pokuśtykał w stronę zwierzęcia. Kiedy milicjant strzelił, on odwrócił głowę.
2. 
Człowiek nosi takie blindy na oczach, choć koniem nie jest. Pewnie dla bezpieczeństwa. A może nie tylko dla bezpieczeństwa.
Człowiek chce widzieć tylko to, co widzi przed sobą. Nie odwraca głowy, nie rozgląda się. Ten skadrowany obraz jaki ma przed sobą, całkowicie mu wystarcza. I chociaż widzi jedynie jedną stronę świata, zachowuje się tak, jakby innych nie było, wobec czego nawet nie rozważa możliwości skrętu w prawo albo w lewo, podobnie nie myśli, że mógłby iść wstecz, pod prąd.
Konia taka blinda - klapka na oczy - może uchronić przed niebezpieczeństwem w czasie podróży. Człowieka może uchronić przed człowiekiem.
- Idę sobie - myśli człowiek - raz na zawsze utartą i zaplanowaną drogę i nic mnie więcej nie obchodzi. Idę przed siebie słuszną, główną drogą, więc skoro słuszną, to wszyscy inni muszą iść podporządkowaną, muszą zaczekać, aż przejdę. 
Z klapkami na oczach nie widzi się wszystkiego. Nie widzi się także tego, czego zobaczyć się nie chce. Moja słuszna droga jest moją jedyną i nie do podważenia racją.
W pewnym momencie człowiek z klapkami na oczach napotyka innego człowieka idącego w przeciwnym kierunku. Z niejakim zakłopotaniem i niepokojem dostrzega blindy na oczach tamtego. Zastanawia się nad tym ile jest takich ludzi chodzących, tak jak on, z klapkami na oczach.
3.
Wszelkie nieszczęście na tym świecie pochodzi stąd, że ludzie kupują dla siebie blindy. Jestem za całkowitą likwidacją produkcji klapek na oczy dla ludzi. 
4. 
Blindy zniewalają umysł. I wcale nie chodzi mi o te najprostsze umysły, te nierozgarnięte, podatne na zachowania właściwe stadnym reakcjom tłumu. Blindy noszą ludzie, którzy w powszechnym mniemaniu mogą uchodzić za inteligentnych. Tak im prosto z oczu patrzy.
5.
Taka sytuacja. Parlament. Sejm. Pierwsze czytanie ustawy. Poseł sprawozdawca partii X skończył uzasadnienie. Debata. Na mównicę wchodzi inny poseł partii X. Wypowiada się na temat ustawy. Mówi, że wprawdzie jest członkiem partii X to jednak w przypadku zgłoszonej w pierwszym czytaniu ustawy, zagłosuje przeciw, tak jak opozycja. - W tym przypadku - mówi - uważam, że posłowie z opozycji mają rację.
To science fiction albo… albo źle przyspawane blindy. Poseł partii X rozejrzał się w prawo, rzucił okiem w lewo. Dostrzegł coś innego, niż dotąd widział w sformatowanym do wąskich rozmiarów kadrze, jakie dawały klapki na oczach.
6. 
Miałem krótki epizod w Solidarności. W tej pierwszej, przed stanem wojennym i w trakcie. Porwał mnie entuzjazm. Ale wkrótce mnie opuścił, kiedy usłyszałem hasło „im gorzej, tym lepiej”, kiedy usłyszałem gromkie brawa dla amerykańskich sankcji, kiedy „zamiast liści na drzewach będą wisieć komuniści”, kiedy jeden pan należący do ZSMP w pewnym zakładzie pracy, korzystający do woli z tego, że był tego ZSMP przewodniczącym, stał się z dnia na dzień szefem zakładowej Solidarności i najbardziej pomstował na ustrój, którego był beneficjentem. Zwróciłem uwagę na to, że ten pan przewodniczący Solidarności miał teraz odwrotnie przyspawane blindy do skroni. Czasami tak się zdarza. A może nawet częściej niż czasami.
7.
Blindy skracają pole widzenia i ograniczają wrażliwość na działanie bodźców zewnętrznych. Jeśli podsypią ci owsa, strzelą nad głową batem i krzykną: „wiooooo!!!”, jedziesz, nie pytasz dokąd i po co. 
Nic cię już nie obchodzi, bo masz wytyczoną drogę, prostą, na skróty, główną, a te inne, które mijasz… te inne są podporządkowane, więc mało się o nie troszczysz. Ci z lewej i z prawej muszą ci ustąpić drogi, bo jedziesz głównym nurtem. Nie wyobrażasz sobie, że może istnieć równorzędna droga, że kiedykolwiek natrafisz na czerwone. Nie natrafisz, bo twoja droga ma zielone światło, zawsze i wszędzie, bo jest ona najgłówniejsza, jedyna, bo ten, kto cię prowadzi to najlepszy w świecie furman.
Nadchodzi taki czas, kiedy przestajesz mieć wątpliwości. Zaczynasz parskać groźnie na tych, którzy próbują włączyć się do ruchu. Czasami śmiejesz się z ich niemocy; czasami nimi gardzisz, bo wiesz najlepiej, że droga, która jedziesz jest słuszna.
8.
Klapki na oczach uniemożliwiają obiektywną ocenę sytuacji. Jeśli furman powie, że „gówno” to najpiękniejsze ze słów, uwierzysz mu bez zastanowienia, bo wypowiedział je Twój furman, Twój wódz, Twój guru. To samo „gówno” w ustach oponenta jest obmierzłe i nie dostrzegasz w nim piękna.
9.
Dzięki klapkom na oczach dajesz się manipulować. Widzisz wszelkie zło u innych, u swoich go nie dostrzegasz. Przestajesz, albo nie chcesz myśleć logicznie i dlatego na przykład uważasz, że podwyższenie wieku emerytalnego przy jednoczesnej akceptacji umów o pracę, które nie pozwalają „odłożyć” składki na twoją emeryturę to posunięcie jak najbardziej dopuszczalne, by nie powiedzieć jedynie słuszne. Nie dostrzegasz w tym żadnych sprzeczności. Nie dostrzegasz błędów, zła, tego wszystkiego, co widzisz u innych. Ważne jest tylko to, co ty myślisz.
10.
W pewnym momencie blindy staję się niepotrzebne. Tak dobrze znasz swoją drogę, że przebiegasz ją z zamkniętymi oczami. Przestajesz mówić własnymi słowami. Stajesz się maszyną.
11.
Pomyślałem sobie, że milicjant bardzo dobrze uczynił, skracając cierpienie zwierzęciu. Tłum jaki zebrał się przy sprawcy i ofierze incydentu, jak sądzę, myślał podobnie. Żałowano konia, a najbardziej żałował go stary człowiek, który nie zdołał zapanować nad swym kasztankiem. 
Dzisiaj nawierzchnia ulicy, na której doszło do tego nieszczęśliwego wypadku, pokryta jest asfaltem i prawdopodobnie końskie kopyta nie skrzesałyby tylu iskier, ile popłynęło do nieba wtedy, gdy jezdnia pokryta była stuletnia kostką bruku.

[14.05.2016, Dobrzelin]

2 komentarze:

  1. Coraz więcej tych z klapkami na oczach. Z tym, że niektórzy to sobie je specjalnie zakładają. Dla wygody.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Klapki na oczach noszone są przez określony rodzaj ludzi. Miernoty muszą mieć klapki, ponieważ nie umieją samodzielnie myśleć, muszą mieć podpórki jak bluszcze, by się po czyichś plecach piąć w górę. Guru im dyktuje, jaką drogą mają iść, choćby i po trupach.

    OdpowiedzUsuń