Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

01 maja 2016

OPOWIASTKA PIERWSZOMAJOWA

Właściwie powinien dzisiaj powstać tekst o 1-szym maja, jedynym chyba święcie oznaczonym w kalendarzu na czerwono, które nie ma konotacji religijno-narodowych i czasami dziwię się, że jeszcze tego dnia precz nie przepędzono w ramach likwidacji przeszłości. Póki co, na szczęście, na to się jeszcze nie zanosi, bo kolejnym posunięciem mogłoby być na ten przykład likwidacja wszystkiego, co się wiąże z PRL-em, od budynków i ulic, zakładów pracy (tutaj są pewne sukcesy) aż po wykształcenie i tytuły naukowe przyznawane w niesłusznych czasach, bo skoro niczego dobrego nie zrobiono w Polsce po wojnie światowej, to niby czemu do pozytywów zaliczać akurat wyższe wykształcenie, jakie ten czy ów uzyskał z brudnych rąk komunistów.
Ale postęp w likwidacji przeszłości widać. Ot, choćby w ukazie likwidującym niesłuszne nazwy istniejących jeszcze zakładów pracy czy ulic. Obecnie miłościwie nam panujący w ramach dobrej zmiany zapewne uszczęśliwią rodaków, gdyż zmiana nazwy ulicy z „Nowotki” na „Ojca Rydzyka” wymiernie wpłynie na rozwój naszej gospodarki i podniesie poziom życia obywateli.
Czekam więc z utęsknieniem na to, kiedy przyduszony do ziemi nakazem samorząd mojego rodzinnego miasteczka zmieni nazwę ulicy, przy której lat trzydzieści mieszkali moi dziadkowie z „Hanki Sawickiej” na „Poległych w zamachu pod Smoleńskiem”.
Podobno nie będzie też ulicy „Armii Ludowej” w stolicy, czy gdzieś tam jeszcze, bo przymiotnik „ludowa” podpadł obecnej władzy. Gdzieś tam w niesłusznej przeszłości uczyłem się, że  Armia Ludowa to mimo obecności tego fatalnego przymiotnika walczyła z Niemcami, więc jeśli podpadła w całości rządzącym, to może by zamienić jej nazwę na, dajmy na to, „Aleję Wehrmachtu”, ulicę „Hermanna Goeringa” albo pierwszego dowódcy tej słusznej siły zbrojnej „Wernera von Blomberga”.
Rząd ma także inne sukcesy na swoim koncie. Ostatnio udaremnił najazd na Polskę rosyjskich, motocyklowych „Nocnych Wilków”, którą tą decyzją przyczynił się do zdecydowanej poprawy bezpieczeństwa na naszych drogach, ba, udaremnił terrorystyczny zamach (zamachy!!!), bo wiadomo, że „Nocnym Wilkom” chodziło ni mniej ni więcej jak o unicestwienie państwa polskiego. I nie pomagają te ordynarne komentarze ludzi drugiego czy trzeciego sortu, że polscy motocykliści wybierający się do Rosji, aby uczcić pamięć ofiar Katynia, otrzymują od tamtejszych władz zielone światło na wjazd, co więcej, są przez zwykłych mieszkańców serdecznie witani.
Z tą Rosją to każdy kolejny rząd i obiektywne niezależne polskie media mają cały czas kłopoty. Ostatnio mnożą się przypadki niebezpiecznego przelatywania rosyjskich samolotów nad okrętami US Navy na Morzu Bałtyckim. Czy Rosjanie tego nie wiedzą, że wody bałtyckiego morza oblewają wybrzeża Stanów Zjednoczonych? Dlaczego cały czas prowokują bogu ducha winnych i jak najbardziej pokojowo nastawionych Amerykanów, którzy chcieli sobie zwyczajnie w świecie po Bałtyku popływać, a w czasie wolnym połowić flądry albo śledzie?
A te nasze niezależne media to nie mniejszy od polityków z Rosjanami problem mają. Już chyba lat dwadzieścia szukają, co by tu pozytywnego o Rosjanach napisać… o Rosji. A tu masz… niczego nie znajdują. Na żadnym poziomie. Polityka - fe, gospodarka - podobnie, kultura, sport, rodzina, obyczaje - bida nędzę pogania. Taki wielki kraj i nic… niczego dobrego, ba, niczego neutralnego nie znajdują.
Ale dajmy temu pokój. Cieszmy się z mijającego, majowego święta, póki jeszcze je mamy.

[01.05.2016, Dobrzelin]

6 komentarzy:

  1. A ja ustaliłam sobie taki program-minimum.
    Zeby miłość, Rodzina, minimum kultury i książki pozostały. I żeby nikt mi nie mówił co jest dobre a co złe, bo sama wiem najlepiej.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie powiedziane, Stokrotko... a ja czasami jeszcze mniej... oby nie być głodnym i nastepnego dnia jeszcze raz się obudzić... pozdrawiam

      Usuń
  2. Zmianę nazw ulic już nie raz przerabialiśmy, ostatnio nawet w tym zapamiętaniu Puszkin się nie podobał, chociaż z komunizmem miał tyle wspólnego co koza z żyrafą...patronów ulic z kręgów duchownych u mnie dostatek, więc jak jeszcze coś dojdzie, to mały Watykan powstanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja we Francji spotkałem nazwy "Bohaterów Stalingradu", "Obrońców Stalingradu" durnym :-) Francuzom jakoś to nie przeszkadza .... pozdrawiam

      Usuń
  3. Świetny, żartobliwy wpis o tym, jak radni, posłowie czy partyjna celebra pragną nam zaprogramować życie, a nawet podpowiadać, w co mamy wierzyć i kogo szanować, a kogo obrzucać błotem. A ponieważ nie ma na co wydawać pieniędzy, ostatnimi czasy w świętym zapędzie przemianowano niesłuszną Krakowską na słuszną Ojca Pio. Powsało kilka pomników, w tym dwa Kaczyńskiego. Przyszło żyć w chorym świecie, a ja od władzy oczekuję, aby zapewniła mi bezpieczeństwo, sprawną służbę zdrowia i emeryturę. Więcej NIC.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie... nie mają na co pieniędzy wydawać... i jakby tej zmiany nazw jakiś wymierny pożytek wyniknął i zacytuję... "Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, by ich nie podeptały nogami, i obróciwszy się, was nie poszarpały. Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują." (Mt 7:6,12-14)

      Usuń