Petrus Christus - Portret młodej kobiety

Petrus Christus  -  Portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

05 kwietnia 2026

ZAPISKI EMIGRANTA (1389) KROPIDŁO

 

1389.

Na początek składam życzenia świąteczne wszystkim tym, co celebrują Wielkanoc i związane z nią tradycje i zwyczaje rodzinne. Dla mnie, co pewnie czytających te słowa oburzy, nie obchodzę, jak to się mówi, świąt chrześcijańskich, co nie oznacza, że nie szanuję ich wymowy oraz tych wszystkich, dla których na przykład Wielkanoc jako czas odrodzenia coś ważnego znaczy. A i owszem, onegdaj, czy to jako dziecko, czy nawet później, szedłem w Wielką Sobotę do kościoła z koszyczkiem potraw świątecznych, aby kapłan poświęcił te jaja, plasterek szynki, chleb i co tam jeszcze mieściło się w wiklinowym pojemniku. Minęły lata i jakoś mi nieswojo pogodzić się z tym, aby ręce księdza chwytające kropidło uprzednio wsuwały się w majtki chłopców i pod spódniczkę dziewczynek. Ja wiem, że przesadzam i generalizuję, a tak być nie powinno, ale sami księża winni są temu, żeby myśleć o nich w ten sposób. Ponadto ten sam ksiądz z kropidłem w ręku (sądzę, że ponad 90% księży) podczas wyborów głosował na faceta, który dostarczał prostytutki do hotelu, „zajumał” mieszkanko staremu człowiekowi, z kastetem na palcach i kijem bejsbolowym w dłoni naparzał się z takimi jak on kibolami w lesie. Księdzu z kropidłem to nie przeszkadzało.

To prawda, że obecnie tacy duchowni jak Grzegorz Wojciech Ryś – arcybiskup, kardynał, metropolita archidiecezji krakowskiej oraz Konrad Krajewski – arcybiskup, kardynał, metropolita łódzki zmierzać będą do naprawy Kościoła Katolickiego w naszym kraju, ale, jak podejrzewam, że ciężko będzie odpolitycznić duchowieństwo i uczynić je przyjaznym ludziom. Niestety nawet dwie jaskółki wiosny nie czynią, choć chciałbym w to wątpić.



[05.04.2026, Toruń]

POEZJA (93) JAN KASPROWICZ - KSIĘGA UBOGICH (VI)

pisownia oryginalna 

VI

O starowierne melodje!

O bogomodlne organy!

Słucham was dzisiaj, jak dawniej,

Do głębi rozmiłowany.


Przychodzę pod zrąb zczerniały

Modrzewiowego kościoła

I słucham, jak głos mnie odwieczny

Do wielkich wyznań woła.


Przytulon do lipy stuletniej,

Oszołomiony jej wonią,

Ulegam świętym urokom,

Co w pieśni organnej dzwonią.


Zda mi się, że w jej potędze

Odzywa grom się znowu,

Gdy Twórca nadawał kształty

Swemu płodnemu Słowu.


Że w tych przycichłych akordach —

O jakżeż czekam ja na nie! —

Odzywa się Jego serdeczne

Tych kształtów umiłowanie.


Czuję, zagubion w przedwieczu,

Jak dusza się moja przemienia,

Jaka ją żądza porywa,

Jakie ją wznoszą pragnienia.


Z gliny, rzuconej mym rękom,

Chciałbym ulepić dzieło,

Co serce by miało organne,

Co z Niego początek wzięło.


Wiem: nie dorówna-ci ono

Prawdzie Pierwszego Mistrza,

Ale odbijać ją będzie,

Jak niebo woda najczystsza.


Chciałbym, ażeby się miłość

Spełniała w tworzącej duszy,

By oczy jej były otwarte

I zawsze otwarte uszy.


Wiem: nie dorówna-ci ona

Jego wszechwidnej miłości,

Ale ku źródłu swojemu,

Iść będzie jakonajprościej.


I oto, gdy w wiejskim kościele

Organy brzmią rozmodlone,

Ja z jarzmem tych pragnień moich

W Jego wędruję stronę.


Przytulon do lipy stuletniej,

Na łany śpieszę, nad zdroje,

Z pól Jego zbieram materjał

Na czyn mój, na dzieło moje.


Czasem mnie kłos zastanowi,

Najpłońsza zatrzyma trawa,

Lub fali jeziornej dalekie

Wspomnienie wpoprzek mi stawa.


I wówczas mi się wydaje —

O dumo, idąca z Boga! —,

Że miłość moja tak wielka,

Jak w krąg ta ziemia droga...


O starowierne melodje!

O bogomodlne organy!

Słucham was, dzisiaj, jak dawniej,

Do głębi rozmiłowany…



[05.04.2026, Toruń]