Że już złem
własnym skarżysz sama siebie²⁵⁸».
Tak wykrzyknąłem z
podniesioną twarzą:
Słysząc to, cienie
po sobie spojrzały,
Jak ci, co głosem
prawdy się przerażą.
Potem samotrzeć tak
odpowiedziały:
«Jeżeli zawsze,
najskąpszy z gadaczy!
Tak małym kosztem
zbywasz twych słuchaczy,
Szczęśliwie
mierzysz miarą słów twe chęci:
Przecież gdy zdołasz
wyjść z tych miejsc rozpaczy
I ujrzysz świat twój
z gwiazd światłem tak miłym,
Jeśli ci zda się
mówić: ja tam byłem —
Chciej nas
przypomnieć żyjących pamięci!»
Wtem rozerwały koło
i uciekły
Szybko, jak gdyby
skrzydłami wiatr siekły;
I nikt tak prędko
Amen nie wymówi,
Jak znikły w stepie,
pędząc w ślad swej trzody.
Przeto iść dalej
zdało się mistrzowi,
Ja szedłem za nim,
wtem — o dziwo nowe!
Tak blisko łoskot
zagłuszył nas wody, Rzeka
Że szumem naszą
przerywał rozmowę.
Jak z własnym
ujściem zapieniona rzeka²⁵⁹
Na wschód od Wizo do
morza przecieka,
Z gór Apeninu, zwana
Aquachetą,
Nim zstąpi w głębsze
na dolinach łoże;
Przy Forli traci to
imię, a potem,
Jak z gór kaskada
spadając z łoskotem,
Grzmi wód hałasem
przy San Benedetto²⁶⁰,
Gdzie z tysiąc ludzi
pomieścić się może:
Z takim łoskotem ze
stromej skał ściany²⁶¹,
Staczał się
strumień krwią zafarbowany,
Ażem ogłuchnął na
oboje ucho.
A byłem w pasie
sznurkiem przepasany,
Jakim tuszyłem —
daremna otucho! —
Złowić panterę z
skórą cętkowaną²⁶².
Sznur odpasawszy, jak
mi rozkazano,
Zwinięty w kłębek
oddałem mistrzowi,
Mistrz się na prawo
zwrócił ku brzegowi
I z brzegu, stojąc
nad stromą opoką,
Cisnął go w otchłań
strumienia głęboką.
Rzekłem więc w
sobie: Pewnie coś nowego
Na ten znak nowy
odpowie, jak wróżę,
Gdy mistrz uwagi nie
zdejmuje z niego. —
------------------------------------------------------------------------
²⁵⁸Przybysze
nowi (…) skarżysz sama siebie — Przez wieśniaków i cudzoziemców
zwiększyła się liczba ludności, ale przybytek ten nie wyszedł na
korzyść Florencji.
²⁵⁹Jak z własnym
ujściem zapieniona rzeka — Rzeka tu wspomniana jest Montone,
wypływająca z gór apenińskich do morza, aż do Forli nazywa się
Aquacheta.
²⁶⁰San Benedetto
— Sławne opactwo benedyktyńskie, ówczesny właściciel ziemi
okolicznej chciał klasztor i kilka wsi połączyć w edną
miescowość; do tego odnosi się wiersz następny.
²⁶¹Z takim
łoskotem ze stromej skał ściany — Strumień z łoskotem
spadający i krwawy w kręgu, gdzie są gwałtownicy, ma tu swoje
głębokie znaczenie.
²⁶²A byłem w
pasie sznurkiem przepasany, jakim tuszyłem (…) złowić panterę —
Poeta wstąpił na krótko do zakonu franciszkanów, a właściwie
tercjarzy, lubo — chociaż; ślubu zakonnego nie wypełnił i
prędko habit klasztorny na suknię świecką zamienił. Tu się
dowiadujemy z tekstu słów samego poety, że opasywał się sznurem
franciszkańskim, którym miał nadzieję panterę, to jest
młodzieńczą pokusę zmysłową trzymać na wodzy, ale na próżno!
Na rozkaz swojego przewodnika, uosobionego tu przez Wergiliusza, to
jest rozumu, zrzuca ten sznur z siebie i ciska go w otchłań wodną,
z której wypływa potwór oszukaństwa. Aluzja do ówczesnego upadku
tego zakonu! Sens moralny alegorycznego obrazu, zgodnie z wykładem
wielu komentatorów jest następny następujący; dosyć jest
opasywać się sznurem franciszkańskim, ale jeszcze nadto przepasać
potrzeba swoje biodra pokorą, czystością i bojaźnią bożą,
ażeby zwierzchnią suknią swoją nie oszukiwać siebie i drugich.
-------------------------------------------------------------------------------------
Jak ludzie przy tym
powinni być baczni,
Który najskrytszą
myśl w nich zbadać może!
Mistrz mówił:
«Teraz pilno patrzeć zacznij,
To, na co czekam,
zaraz się objawi,
O czym ty marzysz,
wnet ujrzysz oczyma».
Niech człowiek
prawdę za ustami trzyma,
Jeśli choć pozór z
niej kłamstwa wynika,
Bo sam bez winy na
wstyd się wystawi.
Lecz tu zatrzymać
nie mogę języka:
Na te poemy,
czytelniku, tobie,
Klnę się, jak chcę
mieć twą łaskę po sobie,
Że przez mgły gęste
widziałem i mżące
Jakieś w powietrzu
widmo pływające
W postaci nurka, gdy
tonie w wód łono,
Aby odwiązać
kotew²⁶³ zaczepioną
O głaz podwodny lub
wynieść z wód łona
Jakiś tam przedmiot
morzem pochłonięty,
W chwili, gdy przed
się wyciąga ramiona,
A cały sobą
przysiada na pięty.
-------------------------------------------------------------------------------
²⁶³kotew —
kotwica.
[29.05.2026, Toruń]