Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

KAWIARENKA

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

13 sierpnia 2026

ŁACIŃSKIE MĄDROŚCI (281 – 300)

 

281. audi, vide, sile - słuchaj, patrz, milcz

282. audi, vide, tace, si vis vivere in pace - słuchaj, patrz, milcz, jeśli chcesz żyć w spokoju

283. audiatur et altera pars - niech i druga strona będzie wysłuchana

284. Augustus mortuus est, habemus novum Augustum - umarł król, niech żyje król; dosł. August jest martwy, mamy nowego Augusta

285. aurea mediocritas - złoty środek

286. aures multorum veritati clausae sunt - uszy wielu są zamknięte naprawdę

287. auri sacra fames - przeklęta żądza złota; przeklęta żądzo złota; przeklęty głodzie złota

288. auribus frequenitius quam lingua utere - uszu używaj częściej niż języka

289. auro quaeque ianua panditur - złoto otwiera wszelkie drzwi przed pieniędzmi wszystkie drzwi stoją otworem

290. aurora habet aurum in ore - kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje

291. aut amat, aut odit mulier, nil est tertium - kobieta albo kocha albo nienawidzi, nie ma nic trzeciego [Publiliusz Syrus]

292. aut bibat, aut abeat - niech albo pije, albo wychodzi

293. aut Caesar aut nihil - (być) albo Cezarem, albo niczym

294. aut prodesse volunt, aut delectare poetae - poeci chcą / pragną przynosić pożytek lub przyjemność

295. aut viam inveniam aut faciam - albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję [Hannibal]

296. aut vincere, aut mori - albo zwyciężać, albo umierać

297. avaritia et arrogantia praecipua validiorum vitia - chciwość i bezczelność to główne wady możnych

298. Ave Maria, gratia plena - rel. Zdrowaś Mario, łaskiś pełna

299. ave, Caesar, morituri te salutant - witaj, Cezarze, idący na śmierć pozdrawiają cię [słowa, którymi według Swetoniusza gladiatorzy rzymscy pozdrawiali Cezara wkraczając na arenę]

300. avida est periculi virtus - męstwo jest chciwe niebezpieczeństwa



[13.08.2026, Toruń]

SŁOWA JAKIE DRZEWIEJ BYWAŁY

 

2589. Zalecanka, zalecanki, zaleciny - zaleta; cena, wziętość, cześć; komplement,

nadskakiwanie, pochlebstwo

2590. Zaleciciel, zalecacz - ten, co zaleca kogo komu

2591. Zalecicielka - ta, co zaleca kogo komu

2592. Zalecić, zaletnić - zrobić letnim, zagrzać cokolwiek

2593. Zalecieć, zalatać, zalatować kogoś - zakasować, wyprzedzić swoim lotem; lecąc zastąpić komu; zasłyszeć

2594. Zaledz, zalegać - ledz, poledz, umrzeć; zająć czyje miejsce; zepsuć się, stracić na wartości przez długie leżenie, np. zaległy towar zleżały

2595. Zalenić się - rozleniwić się

2596. Zaleśnić - zapuścić w las, zadrzewić

2597. Zaleta, zalota, zalet - zalecanie, zachwalanie kogoś, czegoś; 2) chluba, zaszczyt, ozdoba; poważanie, cześć, szacunek

2598. Zła zaleta - niesława, zła opinia

2599. Zaletnica - zalotnica

2600. Zaletnik - zalotnik

2601. Zaletny - pełen zalet, czcigodny; zalotny, zalotniczy, umizgalski, skłonny do zalecanek.

2602. Zaletować, zalotować - odprawiać zaloty, umizgać się, być zalotnym.

2603. Zalewek - zalanie czegoś kruszczem roztopionym, miejsce zalane; zatoka, odnoga morska.

2604. Zalewka, zaliwka - wino, którem polewano ofiarę, mając ją palić

2605. Zależeć na kogoś - być czyjąś powinnością

2606. Zależeć się w chorobie - zapaść na chorobę ciężką

2607. Zalęk - zalęknięcie się

2608. Zalękliwy - skłonny do zalęknięcia się; tyczący się zalęknięcia

2609. Zalgnąć, zalnąć, zalipnąć - zalepić się, zakleić się

2610. Zali - czy

2611. Zaliczyć się, zaliczać się - omylić się w liczeniu, przeliczyć się

2612. Zaliszeć - stać się lichym, zmarnieć, skarłowacieć

2613. Zalitować się - zlitować się

2614. Zaliwy - zalewający, zalewny

2615. Zalot - zabieg, zachód, zapęd

2616. Zaloty - zalecanie kogoś, czegoś, rekomendacja przychylna

2617. Zalśnąć, zalśknąć, zaśklnąć, zaszklnąć, zalśknić się, zaśklnić się - zabłysnąć, olśnąć, oślepnąć; ulec zaślepieniu

2618. Zalżbanty - pewien strój kobiecy

2619. Załamać, załomić, załamywać, załamować, załamawać - ukrócić

2620. Załamiony - załamany

2621. Załapić - zachwycić, zagrabić

2622. Załata, załawta, załafta - plaster ranę ściągający; załatanie; łata zakrywająca dziurę; płachta do obwijania ciała

2623. Załeb, załebek, załebki - wodzenie się za łby, bijatyka

2624. Załeszny - kłamliwy, łgarski

2625. Załęże - mokradło nisko położone

2626. Załknąć się - zachłysnąć się

2627. Załoga, założka, załuska - klapa, okład

2628. Załoga, założka, załuska wód - zator, zalew

2629. Załoga, założka, załuska - eskorta, konwój, żołnierz z konwoju, z eskorty czyjej 2630. Załoga, założka, załuska na kogoś - zasadzka, sidła, zdrada, spisek

2631. Załoga, założka, załuska - skład, magazyn

2632. Załoga, założka, załuska - nakład, wydatek, koszt zapomoga, zaliczka

2633. Załom, załomek - załamanie się; wybieg

2634. Załomisko - urwisko załamane

2635. Załomisty - pełen załamów

2636. Załomny - grożący załamaniem się

2637. Załowić, załawiać na kogoś, na coś - dybać, czyhać, czatować, stawić sidła; zadzierać, szukać czegoś, przeć ku czemu, zakrawać na coś

2638. Założenie - fundament; zasadzka

2639. Założnica - nałożnica

2640. Założnictwo - nałożnictwo

2641. Założniczy - nałożniczy

2642. Założnik - cudzołóżca.

2643. Założyć, zakładać - zamierzać, obiecywać sobie

założyli; ten zamiar spraw swoich założył); 2)

2644. Założyć, zakładać coś czymś - zapełnić, zapchać; zasłonić, zakryć Z. Co,

2645. Założyć, zakładać się czymś - wymówić się, zastawić się, usprawiedliwić się

2646. Założyć karę na kogoś - nałożyć, wyznaczyć, wymierzyć

2647. Założyć ubogiego - wesprzeć, wspomóc

2648. Zasadzić się - zrobić zasadzkę

2649. Załtarz - psałterz

2650. Zamacać - pomacać

2651. Zamagazynować - umieścić w magazynie

2652. Zamalować, zamalowywać - odnowić malowanie, pomalować na nowo; zakreślić, ograniczyć

2653. Zamar - płód klaczy lub oślicy z bykiem albo krowy z ogierem

2654. Zamarszczki - srogość oblicza

2655. Zamarszczyć, zamarszczać - zmarszczyć, zmarszczyć się, nachmurzyć się,

2656. Zamartwieć - zdrętwieć, obumrzeć

2657. Zamaszny - zamaszysty, z zamachem rzucony, potężny, sążnisty, wielki, gruby, ciężki

2658. Zamaszny płaszcz - kolisty, obszerny, szeroki, do obwinięcia się

2659. Zamaścić, zamaszczać, tłuszczem, maścią - zasmarować

2660. Zamatorzały, zamotrzały, zamotorzały - zestarzały

2661. Zamącić, zamęcić, zamącywać - zmącić, zakłócić, pomieszać, zmylić; wzburzyć

zasmucić, strapić, zaturbować

2662. Zamąt - strapienie, smutek, turbacja

2663. Zamczysty - opatrzony zamkiem; pełen zamków

2664. Zamecznik, zamkarz - ślusarz



[13.08.2026, Toruń]

NOWA KAWIARENKA (1)

 

1. Rocznica

Wieś Dąbki ma sporej wielkości salę, w której odbywają się rozmaite uroczystości, a objętość tejże przydaje się nie tylko z tego powodu, że obywatele wioski, na którą składa się 95 kominów obchodzili uroczyście wigilię nocy świętojańskiej, lecz również tego akurat dnia przypada trzecia rocznica przedsięwzięcia z jakiego wszyscy Dąbkowianie mają prawo być dumni. Trudno jednoznacznie powiedzieć, kto zainicjował pomysł, aby rzekę zwaną Bystrym Zdrojem przedzielić, pozwalając aby część bystrej wody wpłynęło do zagłębienia – przyszłego jeziorka. Właściwie to jeziorko było onegdaj starorzeczem, odnogą, która swego czasu wyschła, aby po działaniach ludzi wypełnić się bieżącą wodą. Przewodniczący wioski poinformował mnie, że radni znacznie wcześniej myśleli o tym, aby podebrać w jakiś sposób wodę rzece, która podczas przyborów potrafiła narobić szkód zalewając tak samą wioskę, jak i też jej okolice. Owszem wzmacniano i usypywano wały przeciwpodziowowe, które rzeczywiście stanowiły niejaką ochronę przed kataklizmem, który zdarzał się co kilka lat, ale za sugestią zaproszonego do rady profesora hydrologii, postanowiono uczynić co, co pozwoliłoby zatrzymać część wody, tworząc sztuczne jezioro, które nie tylko, że zabezpieczy wieś przed powodzią, ale też stanie się zbiornikem retencyjnym wykorzystanym dla rekreacji oraz będzie magazynem wody w czasie suszy. I tak przed trzema laty zmaterializowano ów pomysł. Najpierw przygotowano i zabezpieczono nieckę, do której miała spłynąć woda; później należało uruchomić przepływ, swego rodzaju śluzę, przez którą miała przepływać woda Brystego Zdroju do przygotowanego zbiornika. Przedsięwzięcie było kosztowne, choć ukształtowanie terenu sztucznego zbiornika, który był, jako się rzekło, niecką powstałą w starorzeczu, pozwalało znacznie ograniczyć koszty; co ważne - należało uzbroić brzegi powstającego jeziorka, aby woda nie odpływała, wnikając byle gdzie w podłoże.

Trzy lata temu w lutym, a więc w roku, kiedy budowę ukończono, wieś Dąbki miała szczęście. Koniec marca i kwiecień oznaczał się ponadnormatywnymi opadami i nareszcie można było otworzyć śluzę, pozwalając na wpłynięcie do jeziorka części rzeczywiście bystrej owego czasu wody. Tak powstał sztuczny zbiornik, pola rolników sąsiadujące z rzeką nie były już, jak co roku podtopione, a i sama wioska z całą infrastrukturą, o czym opowiem we właściwym czasie, mogła zapomnieć o powodzi.

A wracając do rocznicy… już samo świętowanie nocy Kupały, najdłuższego dnia roku ma w sobie coś niezwykłego i chwytającego na serce. Wieczorem chyba cała wioska spotka się nad brzegiem jeziora, gdzie rozpoczną się tradycyjne tańce, śpiewy i zabawy z ogniem. Wcześniej należy się posilić przygotowaną strawą i napojami, a także porozmawiać o tym, jak doszło do budowy jeziorka, dzięki któremu ludzie przestali bać się wody i czerpią zeń rozmaite zyski. Co niektórzy mówią o tym, aby uruchomić sieć kanałów lub połączyć najodleglejsze gospodarstwa rurami prowadzącymi wodę w czasie spodziewanej suszy. Oczywiście te (na razie tylko projekty) należy dokładnie rozważyć, aby nie pozbyć się całości wody, która powinna służyć także rekreacji. Na szczęście rok temu nadeszła taka, letnia tym razem, ulewa, że odebrana rzece woda sięgnęła niemal krawędzi sztucznego zbiornika. Na szczęście tama wytrzymała, wody Bystrego Zdroju spłynęły, ale już nie uczyniły powodzi na terenach niżej położonych, za co zresztą przewodniczącemu wioski podziękowano listownie.

Słówko teraz o mnie, który opisuje tę historię. Jestem redaktorem jednego z regionalnych, poczytnych pism i wziąłem na siebie obowiązek przedstawienia szerszemu społeczeństwu wioski zwanej Dąbki, jej mieszkańców, ich życiu, obowiazków jakie wzięli na siebie i planów jakie mają. Przeprowadziłem się tutaj, pomieszkuję u jednego z zacnych obywateli wioski, który otworzył mały motel dla ludzi podobnych mnie, lubo też dla łazików, niemogących znaleźć dla siebie miejsca. Ja nazywam się Adam Karski.



[13.08.2026, Toruń]

12 sierpnia 2026

BOLESŁAW PRUS - LALKA - TOM I (5)

 

R.2. RZĄDY STAREGO SUBIEKTA, cd. / R.3. PAMIĘTNIK STAREGO SUBIEKTA


„Nic nie będzie! Giniemy bez ratunku” — wzdychał przewracając się na twardej pościeli.

Jeżeli dzień udał się dobrze, pan Ignacy był kontent⁵². Wówczas przed snem czytał historię konsulatu i cesarstwa⁵³ albo wycinki z gazet opisujących wojnę włoską z roku 1859⁵⁴, albo też, co trafiało się rzadziej, wydobywał spod łóżka gitarę i grał na niej Marsza

Rakoczego⁵⁵ przyśpiewując wątpliwej wartości tenorem.

Potem śniły mu się obszerne węgierskie równiny, granatowe i białe linie wojsk, przysłoniętych chmurą dymu… Nazajutrz miewał posępny humor i skarżył się na ból głowy. Do przyjemniejszych dni należała u niego niedziela; wówczas bowiem obmyślał i wykonywał plany wystaw okiennych na cały tydzień.

W jego pojęciu okna nie tylko streszczały zasoby sklepu, ale jeszcze powinny były zwracać uwagę przechodniów bądź najmodniejszym towarem, bądź pięknym ułożeniem, bądź figlem. Prawe okno przeznaczone dla galanteryj zbytkownych mieściło zwykle jakiś

brąz, porcelanową wazę, całą zastawę buduarowego⁵⁶ stolika, dokoła których ustawiały się albumy, lichtarze, portmonety, wachlarze, w towarzystwie lasek, parasoli i niezliczonej ilości drobnych, a eleganckich przedmiotów. W lewym znowu oknie, napełnionym okazami krawatów, rękawiczek, kaloszy i perfum, miejsce środkowe zajmowały zabawki, najczęściej poruszające się.

Niekiedy podczas tych samotnych zajęć w starym subiekcie budziło się dziecko. Wy dobywał wtedy i ustawiał na stole wszystkie mechaniczne cacka. Był tam niedźwiedź wdrapujący się na słup, był piejący kogut, mysz, która biegała, pociąg, który toczył się po szynach, cyrkowy pajac, który cwałował na koniu, dźwigając drugiego pajaca, i kilka par, które tańczyły walca przy dźwiękach niewyraźnej muzyki. Wszystkie te figury pan Ignacy nakręcał i jednocześnie puszczał w ruch. A gdy kogut zaczął piać łopocząc sztywnymi skrzydłami, gdy tańczyły martwe pary, co chwilę potykając się i zatrzymując, gdy ołowiani pasażerowie pociągu, jadącego bez celu, zaczęli przypatrywać mu się ze zdziwieniem i gdy cały ten świat lalek, przy drgającym świetle gazu, nabrał jakiegoś fantastycznego

życia, stary subiekt podparłszy się łokciami śmiał się cicho i mruczał:

— Hi! hi! hi! dokąd wy jedziecie, podróżni?… Dlaczego narażasz kark, akrobato?…

Co wam po uściskach, tancerze?… Wykręcą się sprężyny i pójdziecie na powrót do szafy. Głupstwo, wszystko głupstwo!… a wam, gdybyście myśleli, mogłoby się zdawać, że to jest

coś wielkiego!…

Po takich i tym podobnych monologach szybko składał zabawki i rozdrażniony chodził po pustym sklepie, a za nim jego brudny pies.

„Głupstwo handel… głupstwo polityka… głupstwo podróż do Turcji… głupstwo całe życie, którego początku nie pamiętamy, a końca nie znamy… Gdzież prawda?…”

Ponieważ tego rodzaju zdania wypowiadał niekiedy głośno i publicznie, więc uważano go za bzika, a poważne damy, mające córki na wydaniu, nieraz mówiły.

— Oto do czego prowadzi mężczyznę starokawalerstwo!

Z domu pan Ignacy wychodził rzadko i na krótko i zwykle kręcił się po ulicach, na których mieszkali jego koledzy albo oficjaliści⁵⁷ sklepu. Wówczas jego ciemnozielona algierka⁵⁸ lub tabaczkowy surdut⁵⁹, popielate spodnie z czarnym lampasem i wypłowiały cylinder, nade wszystko zaś jego nieśmiałe zachowanie się zwracały powszechną uwagę. Pan Ignacy wiedział to i coraz bardziej zniechęcał się do spacerów. Wolał przy święcie kłaść się na łóżku i całymi godzinami patrzeć w swoje zakratowane okno, za którym widać było …

----------------------------------------------------------------------

⁵²kontent — zadowolony.

⁵³historia konsulatu i cesarstwa — Rzecki czyta dzieło prawicowego polityka i historyka francuskiego Adolfa Thiersa (1797–1877) „Historia konsulatu i cesarstwa”, które ukazało się w latach 1845–1862. Konsulat — okres dyktatorskich rządów Napoleona Bonapartego w latach 1799–1804.

⁵⁴wojna włoska z r.1859 — wojna Królestwa Sardynii i Francji przeciw Austrii, jeden z etapów walk o zjednoczenie Włoch.

⁵⁵„Marsz Rakoczego” — narodowy marsz węgierski, skomponowany w połowie XVII w. dla księcia siedmiogrodzkiego, Franciszka II Rakoczego.

⁵⁶buduarowy — buduar: elegancki pokój damski.

⁵⁷oficjalista — niższy pracownik umysłowy.

⁵⁸algierka — rodzaj męskiego ubioru futrzanego.

⁵⁹surdut — ówcześnie nazwa wizytowego ubioru męskiego, zwykle ciemnego, z dwoma rzędami guzików.

-------------------------------------------------------------------------

gdzie czasami stał garnczek masła albo wisiały zwłoki zająca. Lecz im mniej wychodził, tym częściej marzył o jakiejś dalekiej podróży na wieś lub za granicę. Coraz częściej spotykał we snach zielone pola i ciemne bory, po których błąkałby się, przypominając sobie młode czasy. Powoli zbudziła się w nim głucha tęsknota do tych krajobrazów, więc postanowił natychmiast po powrocie Wokulskiego wyjechać gdzieś na całe lato.

— Choć raz przed śmiercią, ale na kilka miesięcy — mówił kolegom, którzy nie wiadomo dlaczego uśmiechali się z tych projektów.

Dobrowolnie odcięty od natury i ludzi, utopiony w wartkim, ale ciasnym wirze sklepowych interesów, czuł coraz mocniej potrzebę wymiany myśli. A ponieważ jednym nie ufał, inni go nie chcieli słuchać, a Wokulskiego nie było, więc rozmawiał sam z sobą i — w największym sekrecie pisywał pamiętnik.



R.3. PAMIĘTNIK STAREGO SUBIEKTA

…Ze smutkiem od kilku lat uważam, że na świecie Jest coraz mnieJ dobrych subiektów i rozumnych polityków, bo wszyscy stosują się do mody. Skromny subiekt co kwartał ubiera się w spodnie nowego fasonu, w coraz dziwniejszy kapelusz i coraz inaczej wykładany kołnierzyk. Podobnież dzisiejsi politycy co kwartał zmieniają wiarę: onegdaj wierzyli w Bismarcka, wczoraj w Gambettę, a dziś w Beaconsfielda⁶⁰, który niedawno był Żydkiem. Już widać zapomniano, że w sklepie nie można stroić się w modne kołnierzyki, tylko je sprzedawać, bo w przeciwnym razie gościom zabraknie towaru, a sklepowi gości. Zaś polityki nie należy opierać na szczęśliwych osobach, tylko na wielkich dynastiach. Metternich⁶¹ był taki sławny jak Bismarck, a Palmerston⁶² sławniejszy od Beaconsfielda i — któż dziś o nich pamięta? Tymczasem ród Bonapartych trząsł Europą za Napoleona I, potem za Napoleona III, a i dzisiaj, choć niektórzy nazywają go bankrutem, wpływa na losy Francji przez wierne swoje sługi, MacMahona i Ducrota.

Zobaczycie, co jeszcze zrobi Napoleonek IV⁶³, który po cichu uczy się sztuki wojennej u Anglików! Ale o to mniejsza. W tej bowiem pisaninie chcę mówić nie o Bonapartym, ale o sobie, ażeby wiedziano, jakim sposobem tworzyli się dobrzy subiekci i choć nie uczeni, ale rozsądni politycy. Do takiego interesu nie trzeba akademii, lecz przykładu — w domu i w sklepie.

Ojciec mój był za młodu żołnierzem, a na starość woźnym w Komisji Spraw Wewnętrznych⁶⁴. Trzymał się prosto jak sztaba, miał nieduże faworyty⁶⁵ i wąs do góry; szyję okręcał czarną chustką i nosił srebrny kolczyk w uchu. Mieszkaliśmy na Starym Mieście z ciotką, która urzędnikom prała i łatała bieliznę. Mieliśmy na czwartym piętrze dwa pokoiki, gdzie niewiele było dostatków, ale dużo radości, przynajmniej dla mnie. W naszej izdebce najokazalszym sprzętem był stół, na którym ojciec powróciwszy z biura kleił koperty; u ciotki zaś pierwsze miejsce zajmowała balia. Pamiętam, że w pogodne dnie puszczałem na ulicy latawce, a w razie słoty wydmuchiwałem w izbie bańki mydlane. Na ścianach u ciotki wisieli sami święci; ale jakkolwiek było ich sporo, nie dorównali jednak liczbą Napoleonom, którymi ojciec przyozdabiał swój pokój. Był tam jeden Napoleon w Egipcie, drugi pod Wagram, trzeci pod Austerlitz, czwarty pod Moskwą, [...]

⁶⁰Beaconsfield — właściwie Beniamin Disraeli (1804–1881), polityk angielski, przywódca konserwatystów, w tym czasie premier i kierownik polityki zagranicznej Wielkiej Brytanii.

⁶¹Klemens Metternich (1773–1859) — dyplomata austriacki, przywódca europejskiej reakcji politycznej po roku 1815, wróg liberalizmu i ruchów narodowowyzwoleńczych.

⁶²Henry Palmerston (1784–1865) — wybitny polityk angielski, przywódca liberałów.

⁶³Napoleonek IV — Eugeniusz Ludwik (1856–1879), syn Napoleona III, od roku 1870 przebywał w Anglii. Po śmierci ojca, w r. 1874 przybrał imię Napoleona IV 􀰗ako pretendent do tronu cesarskiego.

⁶⁴Komisja Spraw Wewnętrznych — naczelny organ administracyjny w Królestwie Kongresowym, odpowiadaący ministerstwu, ustanowiony konstytucją 1815 r., zniesiony w r. 1868.

⁶⁵faworyty — bokobrody



[12.08.2026, Toruń]

BUDDYZM (4)

 

5. Ćwiczenia jego byŁy niezwykle intensywne. Mobilizował, się myślą, że żaden asceta w przeszłości, teraz ani w przyszłości nie był, ani nigdy nie będzie tak gorliwy jak ja". Mimo to Książę nie mógł osiągnąć celu. Po szeciu latach zrezygnował z ascezy. Obmył się w rzece i przyjął miskę mleka z rąk dziewczyny imieniem Sudżata, która mieszkała w pobliskiej wsi. Zadziwił tym pięciu swoich towarzyszy, którzy żyli w ascezie od sześciu lat. Uznali, »e załamał się i porzucili go.

Książę zosta zupełnie sam. Był jszze osłabiony, lecz z narażeniem życia rozpoczął jeden jeszcze okres medytacji, mówiąc sobie: „Nie opuszczę tego miejsca, zanim nie odnajdę drogi do Oświecenia - choćby moja krew wyschła, ciało rozpadło się, a kości obróciły się w proch".

Jakże gwałtowne było to zmaganie! Książę był zrozpaczony, a jego myśli pomieszane. Głęboki cień okrył jego ducha i obległy go diabelskie pokusy. Lecz nie poddał się. Cierpliwie i dokładnie rozważył je po kolei i wszystkie odrzucił. Wytworzony trud zwolnił przepływ krwi i osłabił ciało, a kości popękały.

Lecz kiedy gwiazda zaranna pojawiła się na wschodnim niebie, walka była zakończona. Umysł Księcia byłczysty i jasny jak jutrzenka. Odnalazł wreszcie drogę do Oświecenia. Książę stał się Buddą ósmego dnia grudnia; miał wtedy trzydzieści pięć lat.


6. Od tego czasu był znany pod ró»nymi imionami. Nazywali go Buddą Doskonale Oświeconym, Tathagatą; inni mówili o nim: Siakjamuni „Mędrzec z rodu Siakjów". Jeszcze inni nazywali go Czczonym przez Cały świat.

Najpierw poszedł do Mrigadawa w Benares, gdzie przebywało pięciu żebraków - towarzyszy sześciu lat jego ascetycznego życia. Początkowo nie chcieli go przyjąć, lecz przekonał ich i uwierzyli mu, zostając pierwszymi jego naśladowcami. Następnie skierował sił do zamku Radżagriha – gdzie pozyskał sobie króla Bimbisarę, który był jego starym przyjacielem Stamtąd wyruszył na wędrówki po kraju, w czasie których nauczał, jak pójść drogą życia, którą odkrył; utrzymywał się z jałmużny.

Ludzie przyjmowali go, bo spragniony szuka wody, a głodny pożywienia.

Przyłączyło się do niego dwóch wielkich uczniów: Siariputra i Maudgaljajana z dwustu swoimi uczniami.

Król Siuddhodana, ojciec Buddy, cierpiał z powodu opuszczenia przez syna pałacu i początkowo trzymał się z daleka. Później jednak stał się jego wiernym wyznawcą. Mahapradżapati, macocha Buddy i Księżniczka Jasiodhara, jego żona oraz wszyscy z rodu Siakjów oraz wielu, wielu innychuwierzyło mu i zostali jego gorącymi zwolennikami i wyznawcami.



[12.08.2026, Toruń]

11 sierpnia 2026

MITOLOGIA GRECKA - NARODZINY ŚWIATA [WG. JANA PARANDOWSKIEGO] (2)

 

Zaczął się ostatni dzień walki. Dookoła Heraklesa skupili się wszyscy bogowie i wszystkie boginie. Bohater nakładał co chwila strzałę na cięciwę i szył w zbitą gęstwęnacierających. Nagle przyszedł mu z pomocą nieoczekiwany sprzymierzeniec. Dionizos nadciągnął z czeredą swoich satyrów siedzących na osłach. Kłapouchy, popędzane żegadłami, zmieszane wrzawą wojenną i widokiem dzikich postaci gigantów, podniosły ryk tak okropny, że bezmyślny, nieopanowany popłoch ogarnął nieprzyjaciela. W rozsypce łatwo już było dobić uciekających. Pozostał tylko jeden, piękny i wspaniały Alkioneus. Ten pierworodny syn Ziemi drwił ze wszystkich ciosów, albowiem wystarczało mu dotknąć tego miejsca ziemi, na którym się urodził, a natychmiast goiły się rany i wracały mu świeże siły. Herakles porwał go, zaniósł daleko poza granice jego ojczyzny i tam zabił.

Ta walka bogów z gigantami była po wszystkie wieki dla sztuki greckiej niewyczerpanym źródłem natchnienia. Triumf doskonałości, szlachetności, inteligencji nad brutalną, potworną siłą zwierzęcą, opiewany w wierszach poetów, błyszczał pełną chwałą w niezliczonych płaskorzeźbach świątyń, na malowidłach, na rysunkach waz greckich. Po wojnach perskich Grecy chętnie widzieli w scenach gigantomachii symboliczne przedstawienie ich własnych zmagań z przemocą barbarzyńskiej Azji.

Giganci byli dziećmi Gai. Sędziwa bogini nie mogła przebaczyć bogom, że tak okrutnie wytępili jej potomstwo. Uniesiona pragnieniem zemsty wydała na świat najstraszliwszego potwora, jakiego kiedykolwiek oglądało słońce. Nazywał się Tyfon. Od głowy do lędźwi miał ciało olbrzyma ludzkiej postaci, a zamiast nóg wiły się sploty wężów. Całe ciało miał upierzone, tylko na głowie i brodzie jeżyły się włosy szczecinowate.

Wzrostem najwyższe góry przenosił i aż do gwiazd sięgał. Gdy rozłożył ramiona, palcami

lewej ręki dotykał miejsca, skąd słońce wschodzi, a prawa dłoń nurzała się w mrokach dalekiego zachodu. Największymi skałami rzucał jak piłką. Latał w powietrzu napełniając je

krzykiem i sykiem. Z paszczy płynęła mu wrząca smoła, a ogień buchał ze ślepiów. Kiedy bogowie ujrzeli tego potwora u bram niebieskich, ogarnął ich popłoch. Uciekli do Egiptu, gdzie zmienili się w zwierzęta, żeby ich Tyfon nie poznał. Dzeus sam jeden stanął do walki z żelaznym sierpem, okrutną bronią, którą niegdyś Kronos okaleczył swego ojca, Uranosa. Tyfon, zraniony, broczył krwią tak obficie, że góry trackie zabarwiły się na czerwono i odtąd zwano je Hajmos — góry krwi. Na koniec osłabł zupełnie. Dzeus przywalił go wyspą Sycylią. Ilekroć Tyfon stara się wydobyć z tego więzienia, ziemia sycylijska drży, a przez krater Etny bucha ogień z paszczy pokonanego potwora.

Pamięć o tych walkach nie wygasła i dziś wśród ludu greckiego, chociaż tyle wieków upłynęło i tyle się zmieniło na starej ziemi Hellenów. Ale w pojęciach współczesnego chłopa greckiego zlały się postacie tytanów, cyklopów i gigantów w jedną całość. Opowiadają sobie po wsiach o jakichś olbrzymach, zwanych gigantami, nadludzkiego wzrostu i niezwykłej siły, co mają jedno tylko oko w środku czoła, błyszczące jak ogień, i noszą bardzo długie brody.

Ojcem ich jest pewien diabeł, a matką jakaś czarownica. Mieszkają w głębi ziemi, gdzie budują olbrzymie gmachy, kładąc wielkie głazy jeden na drugim. Podczas trzęsienia ziemi

mówią chłopi: “Na pewno znów jakaś budowla gigantów się wali". W podziemiach zamknął

ich Pan Bóg za to, że kiedyś zbuntowali się przeciw niemu. Kiedy Dzeus osiadł tron niebieski, ludzie już byli na ziemi i przed ich zatrwożonymi oczyma rozgrywały się walki bogów o panowanie nad światem.

O powstaniu rodu ludzkiego różne były podania: że wyszedł wprost z ziemi, wspólnej macierzy wszystkiego, co żyje; że lasy i góry wydały ludzi na podobieństwo drzew i skał; że ludzie pochodzą od bogów — tego mniemania byli zwłaszcza królowie i szlachta. Najchętniej jednak przyjmowano baśń o czterech wiekach ludzkości.

Najpierw był, oczywiście, wiek złoty. Panował wtedy Kronos. Rzeki płynęły mlekiem, z drzew sączył się miód najprzedniejszy, a ziemia rodziła wszystko w obfitości, nie przymuszona pracą rolnika. Ludzie żyli jak niebianie, bez trosk, bez trudów, bez smutków.

Ciało ich nie starzało się nigdy i żywot swój trawili na nieustannych biesiadach i zabawach. Z upadkiem Kronosa skończył się wiek złoty, a ówcześni ludzie zmienili się w dobroczynne demony.

Następne pokolenie było srebrne, a więc znacznie lichsze. Ludzie rozwijali się bardzo powoli. Okres dzieciństwa trwał u nich sto lat, a kiedy dochodzili do wieku dojrzałego, życie ich było krótkie i pełne zgryzot. Byli źli i dumni, bogom nie chcieli składać ofiar ani czcić ich, jak należy. Dzeus wytępił ich do ostatniego, lecz w pamięci ludzkiej pozostali oni jako dusze błogosławione.

W wieku brązowym żyło plemię gwałtowne, miłujące wojnę. Ludzie mieli siłę olbrzymów i serca twarde jak kamień. Żelaza nie znali. Wszystko sporządzali z brązu: i mury miast, i domy, i sprzęty, i oręż. Był to okres heroiczny. Wówczas żył wielki Herakles i dzielny Tezeusz, i bohaterowie spod Teb, i spod Troi. Dokonywano czynów tak niezwykłych, jakie już nie powtórzyły się w wieku następnym, żelaznym, który trwa do dzisiaj.



[11.08.2026, Toruń]

HOMER - ILIADA - KSIĘGA VI (21)

 

Oby zaraz pożarła ziemia nieszczęśnika!

Bo tylko klęska Troi przez niego wynika

I Pryjama, i synów jego zatracenie.

Gdyby go dzisiaj czarne ogarnęły cienie,

Zapomniałbym cierpianych nieszczęść przez czas długi».

Poszła matka do domu, rozesłała sługi,

Aby najszanowniejsze zwołały matrony⁴⁰⁸.

Sama idzie do miejsca, w którym jej zasłony

Misternie wyrobione⁴⁰⁹ miały swe schowanie,

Robót niewiast Sydońskich szacowne zebranie.

Parys je wywiózł z tego bogatego miasta,

Gdy z Grecyji powracał, a przy nim niewiasta

Sławna urodą, boska płynęła Helena.

Z tych jednę różnofarbną, której pierwsza cena,

Świecącą na kształt gwiazdy, spośród innych bierze

I niesie dla błękitnej Pallady⁴¹⁰ w ofierze;

Liczne ją otaczają matrony dokoła.

Gdy przyszły do świętego na zamku kościoła,

Antenora małżonka, poważna Teano

(Ją tam bowiem kapłanką Pallady obrano),

Otwiera drzwi świątnicy. One ręce wznoszą

I o litość bogini smutnym głosem proszą.

Teano, odebrawszy dar z ręki królowy

I kładąc u stóp bóstwa, tymi wzywa słowy:

— «Pallado, twą opieką Troja się zaszczyca,

Niechże oszczep Tydejda twa złamie prawica,

Niechaj przed Skajską Bramą zgubny cios odbierze;

My ci zabijem cielic⁴¹¹ dwanaście w ofierze,

Rocznych, jarzmem nietkniętych: ale na ostatek

Zlituj się Trojan, dzieci i trojańskich matek».

Tak się modlą matrony, śluby czynią święte,

Lecz na ich głosy ucho bogini zamknięte.

Tymczasem poszedł Hektor⁴¹² do Parysa dachu;

Sam Parys kształt wymyślił wspaniałego gmachu…

Znajduje brata swego pod domowym cieniem:

Gotował się bohater do Aresa sztuki,

Miał w ręku puklerz⁴¹³, kirys⁴¹⁴ i skrzywione łuki,

Helenę otaczało niewiast grono liczne,

Ta ich rozporządzała roboty prześliczne.

Do niego gniewnym słowem rzekł obrońca Troi:

— «Opętańcze, czyż teraz warzyć gniew przystoi,

Gdy pod miasta murami wojska nasze giną?

Tyś jest wojny, tyś wszystkich klęsk Troi przyczyną.

Sam byś tych łajał, co by bitwy unikali:

Wynidź⁴¹⁵ czym prędzej z miasta, nim je ogień spali!

A Parys: — «Znam, Hektorze, prawdę w tym wyrzucie,

Lecz posłuchaj, a moje wynurzę ci czucie⁴¹⁶.

--------------------------------------------------------------------

⁴⁰⁸matrona — powszechnie szanowana starsza kobieta.

⁴⁰⁹wyrobione — tu: wykończone.

⁴¹⁰Pallada (mit. gr.) — przydomek Ateny, bogini mądrości i sprawiedliwej wojny, w Iliadzie sprzyjającej Grekom.

⁴¹¹cielica (daw.) —jałówka (młoda krowa).

⁴¹²Hektor (mit. gr.) — brat Parysa, syn Priama i Hekabe. Najdzielniejszy wojownik trojański.

⁴¹³puklerz — rodzaj okrągłej tarczy.

⁴¹⁴kirys — rodzaj pancerza osłaniającego korpus.

⁴¹⁵wynijść (daw.) — wyjść, opuścić.

⁴¹⁶czucie — tu: punkt widzenia.

------------------------------------------------------------------------

Nie widząc w domu żony, Hektor miły bogu

Pyta się swych służebnic stanąwszy u progu:

— «Gdzie jest żona, wiernymi powiedzcie mi słowy!

Czy do której z sióstr poszła? Czy też do bratowy⁴³⁵?

Czyli⁴³⁶ do zagniewanej Pallady świątyni,

Gdzie zatrwożona Troja do niej modły czyni?

Na to skrzętna szafarka⁴³⁷ odpowie w tej mierze⁴³⁸:

— «Panie, kiedy ci prawdę mam powiedzieć szczerze,

Ni do sióstr, ni bratowych, ni też do świątyni

Nie poszła, gdzie strwożona Troja modły czyni;

Na ilijońską wieżę niosła krok skwapliwy⁴³⁹

Słysząc, że Trojan cisną orężem Achiwy.

Tam, podobna odeszłej od siebie kobiecie,

Pobiegła, za nią mamka, małe niosąc dziecię».

Taką słysząc odpowiedź wiernej służebnice⁴⁴⁰,

Nazad⁴⁴¹ Hektor obszerne przebiega ulice.

Gdy przeszedłszy przez miasto, był pod Skajską Bramą

I w pole trzeba było iść drogą tąż samą,

Tam bogato posażna zabiega mu żona,

Andromacha, wielkiego córa Etijona,

Który dziedziczył Teby⁴⁴² lasami okryte,

Nad Kiliki trzymając berło znakomite.

Tę więc sobie poślubił Hektor, mąż chwalebny.

Bieży naprzeciw męża; na rękach służebny⁴⁴³

Syn maleńki, jedynak, jak wschodzące zorze.

Tyś go Skamandriem⁴⁴⁴ zacny nazywał Hektorze,

Insi Astianaktem⁴⁴⁵: sam bowiem od zgonu

Ochraniał wielki Hektor mury Ilijonu.

Patrząc rycerz na syna, uśmiechnął się skrycie,

Andromacha zaś przed nim łzy lejąc obficie

Bierze za ręce męża i tak mówić pocznie:

— «Mężu! Męstwo cię twoje zgubi nieodwłocznie!

Nie masz żadnej litości nad dziecięcia głową

Ni nade mną nieszczęsną, wkrótce twoją wdową.

Na jednego Achaje wszystkie złączą siły

I odbiorą ci życie. Ach! Mój mężu miły,

Jeżeli mam cię stracić, obym legła w grobie!

Nie masz dla mnie pociechy żadnej już po tobie,

Smutki mnie gnębić będą aż do dni ostatka.

Zginął ojciec, kochana mi zginęła matka:

Ojca zabił Achilles, gdy Teby w perzynę

Obrócił⁴⁴⁶, silną możnych Kilików dziedzinę…

Siedmiu braci, rodzeństwa zaszczyt i kochanie,

Wszystkich w jednym dniu posłał w podziemne otchłanie,

Kiedy paśli na górach liczne ojca woły.

Matkę, z nim berło w Tebach dziedziczącą społy,

----------------------------------------------------------------------

⁴³⁵bratowy — dziś popr. forma D. l. mn.: bratowych.

⁴³⁶czyli — czy z partykułą pytajną -li.

⁴³⁷szafarka — kobieta zajmująca się zarządzaniem gospodarstwem domowym.

⁴³⁸w tej mierze — w sposób następujący.

⁴³⁹skwapliwy (daw.) — szybki a. chętny.

⁴⁴⁰służebnice — dziś popr. forma D. l. poj.: służebnicy (zniekształcone dla rymu).

⁴⁴¹nazad — z powrotem.

⁴⁴²Teby — miasto w Myzji.

⁴⁴³służebny — dziś popr. forma D. l. poj.: służącej (zniekształcone dla rymu).

⁴⁴⁴Skamander — od rzeki Skamander, naturalnej linii obrony dla Troi. Takim obrońcą miał też zostać syn Hektora. [przypis edytorski]

⁴⁴⁵Astianakt — imię nadane na cześć Hektora, oznacza obrońcę miasta.

⁴⁴⁶w perzynę obrócić — tu: zburzyć.

---------------------------------------------------------------------

Tu z sobą przyprowadził z innym razem łupem,

Później na wolność puścił za drogim okupem.

Ale bogini lasów⁴⁴⁷ na nią się rozżarła

I w domu ojca życie strzałami wydarła.

Tyś mi ojcem, tyś matką, kochany Hektorze,

Tyś mi bratem, ty mężem w dni kwitnących porze!

Zostań tu, zbyt rycerską nie uwodź się cnotą,

Nie zostawiaj mnie wdową, a syna sierotą!…

Na to Hektor, największy wódz na krwawe boje:

— «Kochana Andromacho, czuję żale twoje,

Lecz by Trojów i Trojek⁴⁴⁸ głosy mnie przebodły,

Gdybym się z dala boju chronił jak mąż podły.

Nie, nie może się serce moje upośledzać,

Chcę najżwawsze Trojany do boju uprzedzać,

Moją i ojca chwałę utrzymać przykładnie.

Wiem ja, że przyjdzie ów dzień, kiedy Troja padnie,

Kiedy wielki wielkiego ludu król polęże⁴⁴⁹,

A z nim zginą trojańscy straszni dzidą⁴⁵⁰ męże⁴⁵¹.

Ale nie tak się lękam trojańskiej zaguby⁴⁵²,

Nie tak ojca Pryjama i matki Hekuby,

Ani kochanych braci, choć nieprzyjaciele

Rycerskich dusz na placu położą tak wiele,

Jako nad stanem twoim serce mi się krwawi,

Gdy cię weźmie wódz grecki, wolności pozbawi.

Pod groźną panią nędzne będziesz życie wiodła,

Z Messei⁴⁵³ nosić wodę lub z Hiperii⁴⁵⁴ źródła:

Tak twardy zgotowany los dla królów córy.

Wtenczas, widząc płaczącą, rzecze z Greków który:

— «Oto żona Hektora, co niegdy pod Troją

Pierwsze męże⁴⁵⁵ przechodził walecznością swoją!»

Czym obudzi ból w sercu i męża żądanie,

Który by cię w tak smutnym poratował stanie.

Lecz wprzód⁴⁵⁶ niech padnę trupem, niż ujrzę twe płacze,

Niż twe jęki usłyszę lub więzy obaczę!»

Rzekł i wyciąga ręce do swojego syna.

Krzycząc, na mamki⁴⁵⁷ łonie⁴⁵⁸ tuli się dziecina,

Ojca się kochanego przeląkłszy widoku;

Tak miedź błyszcząca straszna niemowlęcia oku

I pióra, co się wznoszą na wierzchu przyłbice.

Uśmiechnęli się z próżnej⁴⁵⁹ bojaźni rodzice.

Zaraz Hektor zdjął szyszak⁴⁶⁰, który syna trwożył,

I błyszczące pokrycie na ziemi położył,

A dawszy słodkie dziecku swemu całowanie

I kołysząc go z lekka, bogów prosi za nie:

— «Zeusie i bogowie! Niech przy waszym względzie

----------------------------------------------------------------------

⁴⁴⁷bogini lasów (mit. gr.) — Artemida; jej strzały miały być przyczyną nagłej śmierci kobiet.

⁴⁴⁸Trojów i Trojek — dziś popr. forma D. l. mn.: Trojan i Trojanek.

⁴⁴⁹polęże — dziś popr.: polegnie.

⁴⁵⁰straszni dzidą — budzący zgrozę ze względu na swoje uzbrojenie.

⁴⁵¹męże — dziś popr. forma M. L. mn.: mężowie.

⁴⁵²zaguby (daw.) — zguby, klęski.

⁴⁵³Messeis — źródło w Lakonii.

⁴⁵⁴Hipereja — źródło w Tesalii.

⁴⁵⁵pierwsze męże — dziś popr. forma B. l. mn.: pierwszych mężów.

⁴⁵⁶wprzód (daw.) — najpierw.

⁴⁵⁷mamka — służąca, której rolą jest karmienie piersią dziecka swojej pani.

⁴⁵⁸łono — tu: pierś.

⁴⁵⁹próżny — tu: bezpodstawny.

⁴⁶⁰szyszak — rodzaj hełmu.



[11.08.2026, Toruń]