(Krąg VIII. Tłumok
VI. Obłudnicy: Kajfasz i inni.)
Szliśmy w milczeniu
i bez towarzyszy,
Jeden za drugim, jak
dwa mnichy z celi³⁵⁶;
Diabli mi swoją
kłótnią przypomnieli
Bajkę Ezopa o żabie
i myszy³⁵⁷.
Dwie części mowy,
teraz i w tej chwili³⁵⁸,
Nie tyle z sobą
podobne być mogą,
----------------------------------------------------------------------
³⁵⁶Szliśmy w
milczeniu (…) jeden za drugim, jak dwa mnichy z celi — Obyczajem
było w średnich wiekach wszystkich zakonników, a szczególnie
franciszkanów, w znak głębokiej pokory iść jeden za drugim i z
głową w dół spuszczoną; tak szli obaj poeci rozmyślający nad
wypadkiem, jakiego naocznymi byli świadkami.
³⁵⁷Bajkę Ezopa
o żabie i myszy — Żaba ofiarowała się na swoim grzbiecie mysz
przez rów przesadzić, a rzeczywiście knuła w sobie zdradliwy
zamysł, aby ją utopić; lecz ptak drapieżny spadł niespodzianie i
połknął mysz zarazem z żabą. Żaba i mysz w tej bajce, są to
oszukujące siebie nawzajem dwa diabły, tym ptakiem drapieżnym jest
to smolne jezioro.
³⁵⁸Dwie części
mowy, teraz i w tej chwili — W oryginale: mo ed issa, dwa słowa
lombardzkie oznaczające rzecz jedną, synonimy, a które tu
wytłumaczyliśmy przez: teraz i w tej chwili; słowa te po francusku
tłumaczą się dosłownie à présent et maintenant.
----------------------------------------------------------------------
Jak z ową bajką
diabla bijatyka,
Gdy zagajali bitwę i
kończyli.
Jak z jednej myśli
myśl druga wynika,
Strach pierwszy drugą
przeraził mię trwogą;
Myślałem sobie, ci
diabli, zwiedzeni
Z przyczyny naszej i
okaleczeni
Wzajem ranami i
smolnym gorącem,
Gdy ze złą chęcią
ich gniew się ożeni,
Polecą w trop nasz
jak chart za zającem.
Strach włos mój
jeżył i ziębił mię mrowiem,
Patrzając za się
rzekłem: «Ledwo dyszę,
I mnie, i siebie
skryj, mistrzu, w zacisze,
Za ścianę skały,
lękam się zawziętych
Szatanów na nas i
ich szpon przeklętych:
Już, już za nami
szum ich skrzydeł słyszę».
Mistrz: «Gdybym
szkłem był podszytym ołowiem,
Prędzej bym twego
nie odbił obrazu,
Jak w głąb twej
duszy zajrzałem od razu:
W tej chwili myśli
twoje nie spostrzegły,
Jak jednolice przez
moje przebiegły,
Tak że z nas obu
jedną wziąłem radę.
Jeśli ta skała tak
na dół się kłoni,
Że po niej zstąpim
na drugą arkadę,
Umkniem rojonej przez
ciebie pogoni».
Ledwo swe zdanie
wyrzekł mistrz kochany,
Biegły spragnione
nas dognać szatany,
A grzmiał skrzydłami
ich legijon czarny.
Mistrz mnie co prędzej
w objęcia porywa;
Tak matka w nocy,
kiedy blask pożarny
Zaświeci w okna, z
pościeli się zrywa,
Chwyta swe dziecko i
w jednej koszuli
Wychodząc bosa, w
swój rąbek je tuli.
Mistrz w dół ze
skały, jak stoczona wstęga,
Śliznął się
grzbietem do drugiego kręgu³⁵⁹;
Nie jest tak szybki
prąd wody u młyna,
Gdy ją na koło pędzi
wąska rynna,
Jak on się stoczył,
tuląc mnie jak syna.
Ledwo dotknąłem
stopą dna otchłani,
Nad nami stali na
skale szatani;
Lecz o nich mało
dbała moja troska,
Bo dając w zarząd
im Opatrzność boska
Krąg piąty, kres
ich wskazała potęgi,
Aby nie śmieli w
inne wkraczać kręgi.
Tam napotkałem nową
trzodę ludu:
Duchy barwione szły
leniwym krokiem,
Płakały, mdlały z
boleści i trudu;
Głęboki kaptur
zwisał nad ich okiem.
Na wzór kolońskich
skrojony kapturów
Kapice zewnątrz
lśnią od złotych sznurów
A poły ołów
podszywa ciężący.
----------------------------------------------------------------------
³⁵⁹Śliznął
się grzbietem do drugiego kręgu — Przypomnijmy, że poeci
znalazłszy most złamany, który ich do szóstego Tłumoka, czyli
jamy wąskiej miał przeprowadzić, zeszli w dół z tamy na
upewnienie szatanów, że dalej most cały znajdą. Pochyłością
tej tamy oddzielającek oddział piąty od szóstego i w głąb tegoż
oddziału spuszcza się Wergiliusz z poetą; bo tam szatani już ich
nie dościgną, którym nie wolno przekroczyć przeznaczonych miejsc
dla ich straży. Dla obłudników stosowne zabarwienie, kaplice
zewnątrz jak złoto lśniące, wewnątrz ołowiane.
-----------------------------------------------------------------------
Za Fryderyka kapica
znajoma³⁶⁰
Przy tych byłaby tak
lekka jak słoma.
O, zbyt na wieczność
płaszczu mordujący
Na lewo szliśmy z
takimi duchami,
Słuchając jęków,
cierpiąc nad ich łzami.
Ci nieszczęśliwi
ciężarem zgarbieni
Szli tak leniwo i
ślimaczym ruchem,
Że wciąż się z
nowym spotykałem duchem.
Rzekłem: «Mój
wodzu, może wśród tych cieni
Są jacy sławni
czynem lub imieniem?
Idąc, nawiasem wskaż
ich mi spojrzeniem».
Jeden, toskańskiej
słysząc mowy brzmienie,
Zakrzyknął za mną:
«Wstrzymajcie swe kroki
Wy, co tak szybko
idziecie w tym ciemnie;
Ty zaś, co pytasz,
możesz sam ode mnie
Słyszeć odpowiedź».
I wódz mój bez zwłoki
Stanął i mówił:
«Zaczekajmy chwilę,
Krok z jego krokiem
zgadzaj ile tyle».
Krok mój wstrzymałem
i widzę dwa cienie,
Chęć ich być ze
mną zdradzało spojrzenie;
Poszedłszy ciężkim
od ciężaru krokiem
Patrzyły na mnie
zezowatym okiem,
Milcząc, a potem tak
mówiły z sobą:
«On jest, zaiste,
żyjącą osobą,
O ile wnoszę z
ruchów jego garła;
Gdyby szła tędy
para cieniów zmarła,
Jakiż przywilej ich,
w tym miejscu zwłaszcza,
Iść upoważnił bez
ciężkiego płaszcza?»
A potem do mnie: «Ty,
co z gór twych szczytów
Zstąpiłeś w zbór
nasz, smutnych hipokrytów,
Kto jesteś? Nie
gardź, odpowiedz mi, proszę».
A ja: «Gdzie płyną
pięknej Arny wody,
Tam życie wziąłem,
spędziłem wiek młody,
Z całych Włoch może
w najpiękniejszym mieście³⁶¹.
Wchodzę tu z ciałem,
jakie zawsze noszę.
Ale wy, którym
odwilża jagody
Boleść tak wielka,
mówcie, kto jesteście,
Skąd blask szat
waszych, co tak lśni źrenice?»
Jeden z nich mówił:
«Te żółte kapice
Są ołowiane, ołów
nas przywala,
Skrzypimy pod nim,
jako skrzypi szala
Pod swym ciężarem;
powiem prawdę całą:
W Bolonii bracią
wesołą nas zwano³⁶²,
On Loderyngo, jam
jest Katalano.
Miasto nas twoje na
urząd wezwało,
Abyśmy byli pokoju
stróżami
Ileśmy dbali o ten
pokój sami,
Świadczy Gardingo
dymem i gruzami».
----------------------------------------------------------------------
³⁶⁰Za Fryderyka
kapica znajoma — Opowiadano, że cesarz Fryderyk II przestępców
politycznych, obwinionych o obrazę majestatu, kazał obwijać w
opony ołowiane rozpalone żarem, w których ich ciała z wolna
gorzały.
³⁶¹Z całych
Włoch może w najpiękniejszym mieście — We Florencji.
³⁶²W Bolonii
bracią wesołą nas zwano — Za papieża Urbana IV utworzony był
zakon braci Świętej Maryi, zakon rycerski, który ślubował bić
się z niewiernymi; gdy z czasem ten zakon nie dochowując przyjętych
ślubów, rad żył w miękkim próżnowaniu i zatopił się w
zbytkach, lud włoski ironicznie nazwał go: „bracią wesołą”
(frati godenti). Katalano i Loderyngo, zakonnicy tego rycerskiego
bractwa, wezwani byli na urząd podestów do
Florencji; po
niedługim czasie czynnego zarządu uwiedzeni łakomstwem zaprzedali
się gwelfom i wespół z nimi spalili pałace Ubertich, które stały
przy ulicy zwanej Gardingo.
-----------------------------------------------------------------------
A ja mówiłem: «O
bracia, zła wasza³⁶³…».
I zamilczałem, bom
spostrzegł w tej skale,
Że człowiek leżał
jak kloc suchej kłody,
Rozkrzyżowany
pomiędzy trzy pale.
On gdy mnie
zoczył³⁶⁴, z pala zwiesił głowę,
Silnym westchnieniem
dmuchnął w miotłę brody,
A Katalano tak
ciągnął rozmowę:
«Patrz, ten
przybity, to duch Kaifasza³⁶⁵,
Nad którym cięży
świętej krwi przekleństwo:
Faryzeuszom wmówił,
że należy
Za lud człowieka
skazać na męczeństwo.
On, jak tu widzisz, w
poprzek drogi leży,
Aby czuł ciężar
tych, co tędy idą:
Z nim teść
Ananiasz, wszyscy co z tej rady
Dla żydów byli ich
nieszczęść nasieniem,
Skarani jedną karą
i ohydą,
W jamie, pod jednym
tym łukiem arkady».
Wtenczas Wirgili
spojrzał z zadumieniem,
Gdzie leżał
człowiek sromotnie deptany,
Na całą wieczność
tak ukrzyżowany!
Potem w te słowa
rzekł do Katalana:
«Czy jaki otwór ma
w prawo ta ściana,
Abyśmy mogli wyjść
z tych ciemnych dołów,
Nie przyzywając tych
czarnych aniołów?»
On odpowiedział:
«Stąd jak na rzut oka,
Bliżej jak myślisz
wznosi się opoka,
Co od wielkiego kręgu
nieprzerwanie
Idąc, przerzyna te
ciemne otchłanie;
Lecz tu strzaskana,
chyba wyłom tamy
Obejdziesz gruzem
kryjącym dno jamy».
Mój wódz przez
chwilę stał z spuszczoną głową
I rzekł: «O, jakże
zwiódł nas ten obrzydły,
Który grzeszników
rad bierze na widły!»
«Często w Bolonii»
mówił Katalano
«O figlach diabła
wiele mi bajano,
Ojcem go kłamstwa i
oszustem zwano».
Natenczas wódz mój
odszedł wielkim krokiem,
Z twarzą jak gniewu
zaćmioną obłokiem:
Rzuciłem duchy
zgięte ciężarami,
Idąc drogimi stóp
wodza śladami.
-----------------------------------------------------------------------
³⁶³O bracia, zła
wasza — Uzupełnij np.: „dola jest zasłużoną”.
³⁶⁴zoczyć —
zobaczyć.
³⁶⁵Patrz, ten
przybity, to duch Kaifasza — Według poety Kajfasz, teść jego
Ananiasz i wszyscy ci, którzy byli obecni na radzie, w której
zawyrokowano śmierć Chrystusa Pana, ukrzyżowani są w piekle.
Słowa te Kajfasza wzięte są z Ewangelii św. Jana rozdz. 11 w. 50:
„Ani myślicie, iż wam jest pożyteczno, żeby
jeden człowiek umarł za lud, a nie wszystek naród
zginął”.
[26.08.2026, Toruń]