Petrus Christus - Portret młodej kobiety

Petrus Christus  -  Portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

KAWIARENKA

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

16 marca 2026

ZAPISKI EMIGRANTA (1388) POETYKA WSPÓŁCZESNOŚCI CZYLI TO, CO LUBIMY NAJBARDZIEJ.

 

1388.

Jest noc. Przypadkowo włączyłem telewizor. Jakiś Polsat. Jakiś serial… Znaki. Nie oglądałem wcześniej, lecz, jak sądzę, mieści się w poetyce współczesnego rynsztoku. Pokazano jak facet zabija drugiego, o co i dlaczego, nie mam pojęcia, i nie o to chodzi w tej scenie. Chodzi o to, aby współczesny widz zobaczył, jak ten facet miażdży twarz tego gościa, potem zakopuje go, podpala jakąś chałupę, rozbiera się do naga, a następnie wrzuca do ognie swoje buty i majtki. Potem okaże się, że ten morderca jest policjantem. Kiedyś pomyślałbym, że twórcy tegoż filmu to czuby; dzisiaj to elita filmowców, a gra aktorów wspaniała – gęby ponure jak twarze grabarzy, mało co można zrozumieć, bo przepięknie seplenią, a najważniejsze jest to, że klimat fabuły przypomina opowieść o oddziale psychiatrycznym – świecie bez klamek, co oczywiście inspiruje oglądaczy.

Inspiracją są też napieprzanki w tak zwanym sporcie „mieszanych sztuk walki” czyli MMA. Sport ten polega na nawalaniu się pięściami, łokciami, kolanami, łbami, czym popadnie. W MMA chodzi o to, aby podbić oczy przeciwnika, ewentualnie wybić mu oko, zmiażdżyć nos, poddusić, skopać łeb przeciwnika, a jak uda się go powalić, to należy albo rozkwasić mu nochala, albo też przybić łokciem do podłoża. Myli się ten, kto przyzwyczaił się do oglądania boksu, kiedy to potrącony ciosem przeciwnik pada na matę i wtedy sędzia przerywa walkę, i wylicza padłego boksera do ośmiu lub do dziesięciu. W MMA chodzi o to, że jeśli już powalisz przeciwnika, to możesz go zabić. Najciekawsze jest jednak to, że komentatorzy przy każdym powaleniu jednego bezmózgowca przez drugiego doznają orgazmu i wyliczają techniki, jakie zostały użyte przy doprowadzeniu pokonanego do nieprzytomności.

Jest jeszcze jeden rodzaj sportu polegający na waleniu się po mordach w lasach lub gdziekolwiek indziej na ustawkach. Z reguły w tym sporcie współzawodniczą kolesie z dysfunkcjami centralnego ośrodka nerwowego albo też nie posiadający tegoż, ale więcej na ten temat mógłby nam powiedzieć nasz kibolski krzykacz.


[16.03.2026, Toruń]

15 marca 2026

KONRAD GÓRSKI - TRZY NOTATKI O SŁOWACKIM

 

Na podstawie artykułu Konrada Górskiego "Trzy notatki o Słowackim" zawartego w czasopiśmie kwartalnym "Pamiętnik Literacki" (1964)

Adresatka „Rozłączenia”

Od chwili gdy Rozłączenie zostało ogłoszone drukiem na podstawie autografu, nikt nie miał wątpliwości, że adresatką wiersza była Maria Wodzińska. W swej monumentalnej monografii o Słowackim podobnie interpretował ten wiersz Juliusz Kleiner. Ale w zwięzłej jednotomowej książce o Słowackim, wydanej po ostatniej wojnie, Kleiner niespodziewanie zmienił zdanie. Okazuje się, że na pewnym zebraniu naukowym we Lwowie w 1940 r. zabrał głos w tej sprawie Eugeniusz Kucharski

i zdołał przekonać Kleinera, jakoby adresatką Rozłączenia miała być matka poety. Ostatnio przyłączył się do ludzi tak myślących Czesław Zgorzelski w książce O lirykach Mickiewicza i Słowackiego (Lublin 1961), a że skrócona monografia Kleinera jest o wiele lepiej znana nauczycielom języka polskiego w szkołach średnich, niż jego wielkie dzieło,

więc pogląd Kucharskiego, przekazany przez Kleinera, utrwalił się w pamięci młodzieży szkolnej jako fakt nie podlegający wątpliwości.

Co miało przemawiać za tym, że adresatką wiersza jest matka poety?

Oto kontrast sytuacyjny, wynikający stąd, że podmiot liryczny wie, w jakim otoczeniu zewnętrznym żyje i co musi przeżywać adresatka, ona zaś nie wie, jak wygląda krajobraz i otoczenie codzienne podmiotu lirycznego. A skoro Maria Wodzińska dobrze znała krajobraz szwajcarski, matka poety natomiast w Szwajcarii nie była, więc adresatką wiersza mogła być tylko ta ostatnia.

Zanim weźmiemy pod uwagę te szczegóły wiersza, które są nierównie

bardziej zrozumiałe i stosowne, jeśli je odniesiemy do Marii

Wodzińskiej, niż do Salomei Bécu, trzeba będzie naprzód usunąć przeszkody,

jakie sugeruje argumentacja Kucharskiego. Jej zasadniczą słabością jest poczytywanie krajobrazu szwajcarskiego za pojęcie jednoznaczne. W rzeczywistości, jeśli mówię: „krajobraz alpejski” albo „krajobraz tatrzański”, to mam na myśli zespół pewnych składników krajobrazowych, które mogą występować w najrozmaitszych połączeniach

[…] Jeżeli Maria Wodzińska nie wiedziała, w jakiej miejscowości przebywa Słowacki i nie znała otoczenia Veytoux, to nie była wcale w lepszej sytuacji, niż matka poety. Jak wiadomo, Wodzińska i Słowacki odbyli wspólną wycieczkę po Szwajcarii i przyglądali się jednocześnie różnym widokom alpejskim, z czego nie wynika wcale, żeby Wodzińska mogła sobie wyobrazić tę konfigurację elementów krajobrazowych, która decydowała o indywidualnym wyglądzie miejscowości dotąd jej nie znanej. Skąd mogła wiedzieć, że Słowacki zamieszkał nad jeziorem, a nie w jakiej dolinie odległej od większego obszaru wodnego? I dlatego doskonale mogą być do niej zwrócone słowa:


Nie wiesz, że trzeba niebo zwalić i położyć

Pod oknami, i nazwać jeziora błękitem.

Potem jezioro z niebem dzielić na połowę,

W dzień zasłoną gór jasnych, w nocy skał szafirem;

Nie wiesz, jak włosem deszczu skałom wieńczyć głowę,

Jak je widzieć w księżycu odkreślone kirem.

[…] W liście do matki z 20 października 1835, pisanym już po powrocie do Genewy, Słowacki donosi, mówiąc o swoim pobycie w Veytoux:

Patrząc na jezioro napisałem kilka lirycznych kawałków, które malują stan mojego umysłu przez te kilka miesięcy i dlatego może kiedyś podobają Ci się, moja droga.

Jakkolwiek nie znamy bliżej daty napisania Przekląstwa, nie ulega wątpliwości, że ono należy do liczby wymienionych „kawałków” . Pozostałe natomiast są datowane przez poetę. A mianowicie: Rozłączenie — 20 lipca 1835; Stokrotki — 21 lipca 1835, rano; Chmury — 21 lipca 1835, Ostatnie wspomnienie. Do Laury — 30 lipca 1835.

A więc daty utworów, o których na pewno możemy wnioskować, że powstały w związku z Wodzińską, bezpośrednio sąsiadują z Rozłąсzeniem. Kiedy Słowacki pojechał do Veytoux? [...] list z 23 sierpnia zaczyna się od słów: Od dwóch miesięcy prawie już nie w mieście, ale na wsi zamieszkałem, nad jeziorem Lem [an] — w najpiękniejszym miejscu. Długo byłoby pisać, co i jak przeniosło mnie w dzikie strony. Ludzie różnie o tym sądzą — jedni mówią, żem się był zakochał szalenie w pannie Wodzińskiej] i uciekłem... Nie ma w tym za grosz prawdy. Ponieważ z Tobą, najdroższa kuzynko, mówię otwarcie, otóż wyznam Ci, że uciekłem, a to dlatego, że biedna córka domu, widząc mię dosyć zajętego panienką młodszą od niej — i widząc tę panienkę dosyć mi sprzyjającą — zaczęła schnąć — i zachorowała niebezpiecznie — i matka domyśliła się, o co rzecz idzie, i musiałem postąpić sumiennie, to jest odjechać… [...]

Ucieczka do Veytoux nastąpiła w pierwszej połowie lipca, niewątpliwie na krótko przed datą napisania Rozłączenia, Stokrotek i Chmur, a nastrój swój ówczesny najlepiej odmalował poeta w […] Przeklęstwie:

Tej czekam omamiony, tej samotny płaczę,

Która mi była siostrą na wygnania ziemi,

Myśląc, że kiedyś duszy oczyma zobaczę

Tę, co w duszę oczyma patrzy anielskiemi.

Zważywszy na te okoliczności powstania całego cyklu związanego z Marią Wodzińską, wypadnie uznać za mało prawdopodobne, żeby Rozłączenie, tak bliskie czasem napisania wierszom pozostałym, miało nagle świadczyć o wybuchu tęsknoty do matki poety, gdy cała jego świadomość pełna była żalu i smutku z powodu nagłego rozstania z tą, co mu „była siostrą na wygnania ziemi”. Bo jeśli Słowacki zapewnia matkę kategorycznie, że w ludzkiej gadaninie o jego szalonym zakochaniu się w Wodzińskiej nie ma za grosz prawdy, to sądząc z innych odezwań się jego o tej panience (zwłaszcza w liście z 30 czerwca) wypieranie się miłości do niej nie było żadnym wykrętem. Gdy minęła pierwsza fala żalu, uświadomił sobie, że w Wodzińskiej może by się i pragnął zakochać, ale wzbudzić w sercu tego uczucia nie zdołał, a odpowiedzialnością za to obarczył „Laurę” . Jej przypisał winę, że był „na sercu zabity” . Zawarł to oskarżenie w Ostatnim wspomnieniu, które

powstało dokładnie w 10 dni po Rozłączeniu. Słowem — przez dłuższy czas po nagłym wyjeździe z Genewy i gwałtownym rozstaniu się z Wodzińską psychika Słowackiego wypełniona jest intensywnym przeżywaniem tego, co tak niespodziewanie

zaszło. [...]

Posłuchajmy, jak brzmi wyznanie podmiotu lirycznego o tym, co on wie o adresatce wiersza:

Wiem, kiedy w ogródku,

Wiem, kiedy płaczesz w cichej komnacie zamknięta;

Wiem, o jakiej godzinie wraca bolu fala,

Wiem, jaka ci rozmowa ludzi łzę wyciska.

A choć mi teraz ciebie oczyma nie dostać,

Znając twój dom — i drzewa ogrodu, i kwiaty,

Wiem, gdzie malować myślą twe oczy i postać,

Między jakimi drzewy szukać białej szaty.

Wszystko w tych słowach świadczy zarówno o świeżej przyczynie smutku, jaki przeżywa adresatka, jak i o pozostawaniu podmiotu lirycznego pod świeżym wrażeniem szczegółów codziennego życia, znanych doskonale im obojgu. A jakkolwiek Słowacki na pewno dobrze pamiętał swój dom rodzinny w Krzemieńcu i doskonale mógł sobie wyobrażać swą matkę na tle dawnego otoczenia, to jednak sześcioletnie oddalenie od tych stron na pewno nie pozwoliłoby mu na tak drobiazgowe i konkretne widzenie rzeczywistości, jakie przebija tu z każdego słowa.

Potwierdzeniem ostatniej uwagi niech będzie następujący urywek ze wzmiankowanego tu już listu: Chciałbym być w sercu Twoim, Mamo, w godzinę, kiedy siedzisz sama wieczorem — tak samotna na ziemi jak ludzie przeszłych wieków — kiedy księżyc wschodzi nad Górą Zamkową i mówi Tobie o wielu rzeczach i o tej róży, z którą posyłałaś mnie kiedyś — małe dziecko — do biednego... M.... Widzisz, Matko, że ja teraz pamiętam każde słowo rzucone kiedyś w duszę Twojego syna. Przypomniałem sobie wiele rzeczy, o których jużem był zapomniał przed laty... Zdaje mi się czasem, że przypominam sobie coś z przeszłego życia na tej ziemi...

Czy można zestawiać ten ty p przypomnienia, jaki demonstruje Słowacki w cytowanym urywku, ze świeżością i bezpośredniością wrażeń, którymi pulsuje każde słowo trzech pierwszych strof Rozłączenia? […]

Podsumowując rozważania Konrada Górskiego, utrzymuje on, że adresatką pięknego wiersza Słowackiego „Rozłączenie” jest Maria Wodzińska, nie zaś Salomea Becù, matka poety. Czy badacz literatury ma rację? Trudno jednoznacznie to stwierdzić. Dzisiaj panuje pogląd, że wiersz Juliusza Słowackiego skierowany jest do matki, a głównym argumentem jest fakt, że matka poety nie znała alpejskiego krajobrazu.

A teraz wiersz Juliusza Słowackiego – „Rozłączenie”.


Rozłączeni - lecz jedno o drugim pamięta;

Pomiędzy nami lata biały gołąb smutku

I nosi ciągłe wieści. Wiem, kiedy w ogródku,

Wiem, kiedy płaczesz w cichej komnacie zamknięta;


Wiem, o jakiej godzinie wraca bolu fala,

Wiem, jaka ci rozmowa ludzi łzę wyciska.

Tyś mi widna jak gwiazda, co się tam zapala

I łzę różową leje, i skrą siną błyska.


A choć mi teraz ciebie oczyma nie dostać,

Znając twój dom - i drzewa ogrodu, i kwiaty,

Wiem, gdzie malować myślą twe oczy i postać,

Między jakimi drzewy szukać białej szaty.


Ale ty próżno będziesz krajobrazy tworzyć,

Osrebrzać je księżycem i promienić świtem:

Nie wiesz, że trzeba niebo zwalić i położyć

Pod oknami, i nazwać jeziora błękitem.


Potem jezioro z niebem dzielić na połowę,

W dzień zasłoną gór jasnych, w nocy skał szafirem;

Nie wiesz, jak włosem deszczu skałom wieńczyć głowę,

Jak je widzieć w księżycu odkreślone kirem.



Nie wiesz, nad jaką górą wschodzi ta perełka,

Którąm wybrał dla ciebie za gwiazdeczkę-stróża?

Nie wiesz, że gdzieś daleko, aż u gór podnóża,

Za jeziorem - dojrzałem dwa z okien światełka.


Przywykłem do nich, kocham te gwiazdy jeziora

Ciemne mgłą oddalenia, od gwiazd nieba krwawsze,

Dziś je widzę, widziałem zapalone wczora,

Zawsze mi świecą - smutno i blado - lecz zawsze...


A ty - wiecznie zagasłaś nad biednym tułaczem;

Lecz choć się nigdy, nigdzie połączyć nie mamy,

Zamilkniemy na chwilę i znów się wołamy

Jak dwa smutne słowiki, co się wabią płaczem.


Nad jeziorem Leman, d. 20 lipca 1835 r.


[15.03.2026, Toruń]


JULIUSZ SŁOWACKI - BENIOWSKI PIEŚŃ 5 - (23)

 

Albo — lecz sposób ten porównań stary

Krasickim trąci i złoconą miedzią,

Więc prosto bez gawędy i odwleczeń:

Beniowski, ludzi ujrzawszy i pieczeń,


Zsiadł z konia… Teraz, kiedy go prowadzą

Tak materialne gusta, moja Muza

Opuszcza, z całą swą harfiarki władzą.

Chociaż tam złota leży kukuruza⁴⁷⁷,

Choć kapuściane tam kociołki kadzą,

Choć nerka na kształt czerwiennego tuza⁴⁷⁸

Leży i w maśle na patelni warczy,

Jak serce wroga na Odyna⁴⁷⁹ tarczy;


Choć piękny ten las, gdzie o piersi dębów

Ogień czerwony swoje skrzydła łamie,

Chociaż Perkunas ma na kształt trójzębów

Widelec w ręku i Neptuna⁴⁸⁰ ramię,

Które do czarnych dymu wchodzi kłębów

Jak ów wąż, co chce Danta chwycić w bramie

Dytejskiej⁴⁸¹ i w żar łeb żelazny kładzie;

Choć uczty prostsze􀰗 nie było w Helladzie,


Wolę porzucić dym, płomień, pieczywo,

Rycerza, moję szlachtę — a sam w stepy

Jako ognisty koń z rozwianą grzywą,

Jak Ariost⁴⁸², nie jak Homer idę ślepy.

Ta rozmaitość może być pokrzywą…

I pieśń na różne podzieliwszy szczepy,

Może do końca nie trafię i ładu;

Lecz rozmaitym będę — dla przykładu.


Chodzi mi o to, aby język giętki

Powiedział wszystko, co pomyśli głowa;

A czasem był jak piorun jasny, prędki,

A czasem smutny jako pieśń stepowa,

A czasem jako skarga nimf miętki⁴⁸³,

A czasem piękny, jak aniołów mowa…

Aby przeleciał wszystko ducha skrzydłem.

Strofa być winna taktem, nie wędzidłem.


Z niej wszystko dobyć — zamglić ją tęsknotą:

Potem z niej łyskać błyskawicą cichą,

Potem w promieniach ją pokazać złotą,

Potem nadętą dawnych przodków pychą,

Potem ją utkać Arachny⁴⁸⁴ robotą,

------------------------------------------------------------------------------------

⁴⁷⁷kukuruza (ros.) — kukurydza.

⁴⁷⁸czerwienny tuz — as kierowy.

⁴⁷⁹Odyn (mit. skand.) — najwyższe bóstwo nordyckie, bóg wojny i wojowników, mądrości, poezji i magii.

⁴⁸⁰Neptun (mit. rzym.) — bóg morza, odpowiednik gr. Posejdona, jego atrybutem był trójząb do połowu ryb.

⁴⁸¹Brama Dytejska (właśc. Dantejska) — w Boskiej Komedii brama prowadząca do piekieł.

⁴⁸²Ariost — własc. Ariosto, Ludovico Giovanni (14741533), włoski poeta renesansowy, autor poematu rycerskiego Orland szalony.

⁴⁸³miętki (reg.) — dziś popr.: miękki.

⁴⁸⁴Arachne (mit. gr.) — prządka, która wyzwała na pojedynek tkacki boginię Atenę i za swą pychę została zamieniona w pająka.

--------------------------------------------------------------------------------

Potem ulepić z błota, jak pod strychą⁴⁸⁵

Gniazdo jaskółcze, przybite do drzewa,

Co w sobie słońcu wschodzącemu śpiewa…


I gdyby stary ów Jan Czarnoleski⁴⁸⁶

Z mogiły powstał: to by ją zrozumiał,

Myśląc, że jakiś poemat niebieski,

Który mu w grobie nad lipami szumiał,

Słyszy, ubrany w dawny rym królewski,

Mową, którą sam przed wiekami umiał.

Potem by, cicho mżąc⁴⁸⁷, rozważał w sobie,

Że nie zapomniał mowy polskiej — w grobie.


Więc nie mieszajcie mi się tu harfiarze,

Którym dziś klaska tłum! — precz mowo smętna,

Co myślom własne odejmujesz twarze,

Da􀰗ąc im ciągłą łzę lub ciągłe tętna;

Wolałbym słuchać morza na wiszarze⁴⁸⁸

Jakiej opoki, co wieków pamiętna,

W szumie, jakoby nie w skończonym rymie,

Odrzuca falom jedno — wielkie imię…


Niż… moja Muzo stój… Od imion własnych

Wara! z tej strony zrobiłabyś cmentarz;

Coś na kształt Danta⁴⁸⁹ tercetów niejasnych,

Do których trzeba dodawać komentarz.

Krytykę Dońców⁴⁹⁰ i Sławian prekrasnych

Zostawmy drugim. Lepiej ją spamiętasz,

Gdy ich, jak złota strzała Meleagra⁴⁹¹,

Przeszyje pióro Pana Michała Gra…⁴⁹²


Ej ty na szybkim koniu⁴⁹³!… Dalej wiecie…

Wieszcz wielki sobie zapytanie czyni;

A drugi mu wieszcz w przyległym powiecie

Odparł: Skąd, powiedz, wracają Litwini?⁴⁹⁴

That is the question⁴⁹⁵! Tu pytanie trzecie:

Komu ty jedziesz? jak mówią Żmudzini⁴⁹⁶,

--------------------------------------------------------------------------------

⁴⁸⁵strycha — strzecha.

⁴⁸⁶Jan Czarnoleski — Jan Kochanowski z Czarnolasu.

⁴⁸⁷mżeć — drzemać; śnić (por.: mżonki).

⁴⁸⁸wiszar — urwisko, występ skalny.

⁴⁸⁹Coś na kształt Danta tercetów niejasnych, do których trzeba dodawać komentarz — Dante Alighieri (12651321) w Boskiej Komedii zamieścił wiele niejasnych nawiązań do znanych sobie osób.

⁴⁹⁰Dońcy — Kozacy znad Donu, w XVIII i XIX w. żołnierze na służbie rosyjskiej; oddziały kozackie były używane m.in. do pacyfikowania demonstracji patriotycznych w Warszawie w XIX w.

⁴⁹¹Meleager (mit. gr.) — Meleagros, uczestnik wyprawy Argonautów po złote runo. Urządził polowanie na ogromnego dzika kalidońskiego, którego zabił, a skórę z niego podarował Atalancie za to, że pierwsza trafiła dzika ze swojego łuku. Na skutek tej decyzli Meleager skłócił się z rodziną, co przypłacił śmiercią.

⁴⁹²Michała Gra… — Michał Grabowski (18041863), pisarz, publicysta i krytyk, tworzył powieści o tematyce ukraińskiej, np. „Koliszczyzna i stepy” i „Stannica hulajpolska”.

⁴⁹³Ej ty na szybkim koniu — „Ej! Ty na szybkim koniu gdzie pędzisz kozacze?”, pierwsze słowa poematu Maria Antoniego Malczewskiego (17931826).

⁴⁹⁴Skąd, powiedz, wracają Litwini? — „Skąd Litwini wracali? Z nocnej wracali wycieczki”, pierwsze słowa Powieści Wajdeloty z Konrada Wallenroda Mickiewicza.

⁴⁹⁵That is the question (ang.) — właśc. That is the question: oto jest pytanie; słowa z monologu Hamleta w tragedii Szekspira.

⁴⁹⁶Komu ty jedziesz? jak mówią Żmudzini — właściwością reg. polszczyzny na Litwie i Podlasiu jest zastępowanie form konstrukcjami z przyimkiem „dla” lub „do” . i odwrotnie.


Które ja czynię, naśladując metra⁴⁹⁷

Galop w połowie pierwszej heksametra⁴⁹⁸.


Komu ty jedziesz? Jadę księżycowi,

Aby się w konia przeglądał kopytach.

Wonnemu jadę na stepach kwiatowi,

Dziewannom, które w złotych stoją kitach;

Anioł mię srebrny, jasny w skrzydła łowi,

I leci za mną sen po błękitach,

Na koniu stojąc rycerskim, jak sława,

I goni mię w kurhany — mówi Sawa⁴⁹⁹.


Tak mówiąc leciał. A zaś nimfa ładna

Złożyła złote skrzydełka powoli,

Potem usiadła, ale taka zdradna,

Jak wrona, kiedy z wieśniakiem po roli

Chodzi szykowna i do lotu składna;

Widać, że z chłopa drwi, a z psem swawoli.

Usiadłszy, włosy zrzuciwszy na łono,

Dwie nożek w jedno włożyła strzemiono⁵⁰⁰.


Kozak ustąpił i nie mówiąc słowa

Pędził do swego stepowego domu.

Była to grota podziemna, stepowa,

Mało widziana i wiadoma komu.

Koń się w niej mieści i trzoda się chowa,

Kiedy po niebie leją węże gromu.

Tam młody Sawa żył pośrzód burzanów.

Z nim koń, pies wierny i kilka baranów.


Pies pod niebytność Pana był pastuchem,

Wyganiał trzodę i wilki zagryzał,

Straszny pies czarny z obszarpanem uchem,

Gdzie krew zawrzała, jakby kto ponizał⁵⁰¹

Korale; szyja obtarta łańcuchem;

Bo pies swojego pana tylko lizał,

Gości zaś zębem przerażał i białkiem,

Sądząc się w Pana pałacu marszałkiem.

Sawa wracając raz znad Styru⁵⁰² dolin —

(Jeździł albowiem nieraz w ziemię Łucką

Z atencyjami⁵⁰³ do jednej z Podstolin),

Wracając… patrzy, pies z mordą kałmucką⁵⁰⁴,

-----------------------------------------------------------------------------

⁴⁹⁷metr — tu: metrum, wzorzec rytmiczny w poezji

⁴⁹⁸heksametr — miara wierszowa, którą napisana jest m.in. Iliada (heksametr daktyliczny) i Pieśń Wajdeloty w Konradzie Wallenrodzie Mickiewicza (heksametr polski); pierwszą połowę heksametru reprezentuje wspomniane w tej strofie zdanie „Skąd Litwini wracali?”;

⁴⁹⁹Sawa — Józef Sawa Caliński (17361771), syn pułkownika kozackiego, Sawy Czałego, jeden z najwybitniej szych dowódców konfederacji barskiej, ranny pod Szreńskiem, zmarł w rosyjskim więzieniu.

⁵⁰⁰strzemiono — forma użyta dla rymu, na prawach licencji poetyckiej, popr.: strzemię.

⁵⁰¹ponizać — nawlec na nitkę.

⁵⁰²Styr — rzeka na Wołyniu, w pł.-zach. części Ukrainy, dopływ Prypeci; nad Styrem leży miasto Łuck.

⁵⁰³atencyje (z łac.) — tu: konkury, pretendowanie do ręki panny.

⁵⁰⁴Kałmucy — naród mongolski o ciekawej kulturze, mieszkający na granicy Europy i Azji nad Morzem Kaspijskim; nazwy tej używało się w polszczyźnie jako pogardliwego określenia dzikich i okrutnych mieszkańców azjatyckiej części Rosji (prawdopodobnie dlatego, że Kałmucy w armii carskiej, z którymi stykali się Polacy, pełnili często funkcję oprawcy).



[15.03.2026, Toruń]


14 marca 2026

SZTUKA - ALBRECHT DÜRER

 

1. Albrecht Dürer (Niemcy, 1471–1528)

Autoportret w szacie obszytej futrem (1498)

Alte Pinakothek, Monachium


Ostatni z trzech wspaniałych autoportretów Dürera powstał na początku 1500 roku, przed jego 29. urodzinami, które przypadły 21 maja. Obraz opatrzony jest dumnym napisem: „Tak więc ja, Albrecht Dürer z Norymbergi, namalowałem siebie nieusuwalnymi barwami w wieku 28 lat”. Jest to ponury obraz, utrzymany głównie w odcieniach brązu, na prostym, ciemnym tle.


2. Albrecht Dürer

Chrystus wśród uczonych w Piśmie (1506)

Olej na desce, 65 x 80 cm.

Museo Thyssen-Bornemisza, Madryt


Dürer był czołowym przedstawicielem niemieckiej sztuki renesansowej i kluczowym propagatorem nowych idei w Europie Północnej. Obraz ten powstał w Wenecji podczas jego drugiej wizyty we Włoszech — gdzie był okrzyknięty artystą doskonałym — i został zidentyfikowany jako dzieło, o którym wspomina Dürer w liście do swojego przyjaciela, norymberskiego humanisty Willibalda Pirckheimera. Wykorzystanie postaci przedstawionych do połowy długości oraz rozmieszczenie głów wokół punktu centralnego, utworzonego przez twarz i dłonie dziecka, sprawia, że kompozycja wyraźnie nawiązuje do współczesnego malarstwa włoskiego. W ten sposób niemiecki artysta umiejętnie łączy dwa renesansowe światy: północnoeuropejski i włoski.


3. Albrecht Dürer

Chrystus jako Człowiek Boleści (ok. 1493)

Olej na desce, 30 x 19 cm.

Staatliche Kunsthalle, Karlsruhe


Dzieło przedstawia Jezusa po tym, jak został wychłostany i wyśmiewany przez żołnierzy, tuż przed tym, jak został odprowadzony na ukrzyżowanie. Jezus obficie krwawi z ran i trzyma narzędzia, którymi go bito – bicz z trzema węzłami oraz wiązkę gałązek brzozy. Ma na głowie koronę cierniową i opiera głowę na prawej dłoni w geście smutku. Drugą ręką opiera się o półkę, co jest pozą, którą Dürer często stosował, aby nadać portretowi wrażenie głębi. Twarz jest namalowana z wielkim realizmem. Na złotym tle Chrystus spogląda poza obraz, wyrażając rezygnację z własnego losu.


4. Albrecht Dürer

Dziedziniec dawnego zamku w Innsbrucku z chmurami (1494)

Akwarela na papierze, 33,5 x 26,7 cm.

Muzeum Albertina, Wiedeń


Obraz przedstawia drugą wersję dziedzińca zamkowego w Tyrolu, z chmurami. Dziedziniec gotyckiej budowli widziany jest z innej strony niż na pierwszym widoku. Tutaj Dürer wybrał balkon w wieży bramnej jako punkt widzenia, podczas gdy na pierwszym arkuszu punktem wyjścia było okno w przeciwległym skrzydle poprzecznym.


5. Albrecht Dürer

Św. Hieronim na pustyni (ok. 1495–96)

Olej na drewnie gruszy, 23 x 17 cm.

National Gallery, Londyn


Św. Hieronim klęczy w pokucie. W prawej ręce trzyma Biblię, którą przetłumaczył na łacinę, a w lewej kamień, którym uderza się w pierś. Jego wzrok skierowany jest ku górze, ponad mały krucyfiks wbity w pień drzewa. Ubrany w niebieską szatę, ma obok siebie na ziemi czerwony płaszcz i kardynalską czapkę. Za nim stoi jego wierny lew, z którym zaprzyjaźnił się po tym, jak usunął mu cierń z łapy. W tle widoczny jest krajobraz z dramatycznymi formacjami skalnymi, prawdopodobnie oparty na szkicach, które Dürer wykonał w kamieniołomach w pobliżu Norymbergi. Scenę oświetla dramatyczne wieczorne niebo.


6. Albrecht Dürer

Młoda Fürlegerka z upiętymi włosami (1497)

Olej na płótnie, 56,5 x 42,5 cm.

Gemäldegalerie, Berlin



Portret ten, wraz z „Portretem młodej Fürleger z rozpuszczonymi włosami” stanowi część dyptyku. Kiedy portrety były jeszcze razem, przeszły z rąk Carla von Waagena do innych właścicieli, aż w końcu w 1977 roku zostały nabyte przez muzea w Berlinie.


[14.03.2026, Toruń]