Petrus Christus - Portret młodej kobiety

Petrus Christus  -  Portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

KAWIARENKA

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

30 marca 2026

WERSETY (29) OCZY NA ŚWIAT OTWARTE

OCZY  NA  ŚWIAT  OTWARTE 

Czasami jednak wstaję

prawa dłoń na białym blacie stolika

lewa ciśnie krawędź wersalki

unoszę się na trzy czwarte

zablokowane nogi

dobrze

podchodzę do okna

mój świat jest niewielki

cudza bryła blokowiska

cudze okna

czasami błyśnie światło

albo postać za firanką

płci nie odróżniam

przydałby mi się peryskop

mój wzrok

uniósłby się ponad szczyty domów

ponad głowy wysokich sosen

tych które pozostały

są wspomnieniem lasu

mój wzrok

zobaczyłby Berliny Paryże i Londyny

i zmęczony wielkim światem

skierowałby się do miejsca poczęcia

mojego nieznanego nikomu żywota.




[30.03.2026, Toruń]

29 marca 2026

FILOZOFIA - SOLON - MYŚLI

 

1. Nic ponad miarę.

2. Nie bądź sędzią; w przeciwnym bowiem razie, znienawidzi cię człowiek chwytany na

występku.

3. Unikaj takiej rozkoszy, która rodzi smutek.

4. Pilnie przestrzegaj prawości obyczajów, pewniejszej od przysięgi.

5. Przypieczętuj słowa milczeniem, milczenie zaś stosownym momentem.

6. Nie kłam, ale mów prawdę.

7. Zajmuj się rzeczami stosownymi.

8. Nie mów rzeczy słuszniejszych, niż mówią rodzice.

9. Nie pozyskuj zbyt szybko przyjaciół, a tych, których pozyskasz, nie odtrącaj.

10. Naucz się sztuki rządzenia, ucząc się być posłusznym.

11. Żądając od innych sprawozdania, sam też zdawaj sprawę.

12. Doradzaj obywatelom nie to, co najprzyjemniejsze, lecz, co najlepsze.

13. Nie bądź zuchwały.

14. Nie przestawaj ze złymi.

15. Pytaj bogów o radę.

16. Szanuj przyjaciół.

17. Nie opowiadaj o tym, czegoś nie widział.

18. Zamilcz o tym, co wiesz

19. Bądź łagodny dla bliźnich.

20. O rzeczach niejasnych wnioskuj na podstawie jasnych.



[29.03.2026, Toruń]

FILOZOFOWIE I ICH POGLĄDY - PLATON (2)

 

Filozof był w młodości przyjacielem Isokratesa1. Praksifanes opisał pewną rozmowę o poetach, jaką prowadzono w posiadłościach Platona, gdzie Isokrates był jego gościem. Aristoksenos podaje, że Platon brał udział w trzech wyprawach wojennych na Tanagrę i na Korynt2 i w bitwie pod Delion, gdzie szczególnie odznaczył się męstwem.

1 Później Platon i Isokrates byli konkurentami (jako kierownicy dwóch najbardziej wpływowych szkół) i nieprzyjaciółmi. Platon wyszydzał Isokratesa (w Fajdrosie), Isokrates zaś zwalczał go jako „sofistę".

2 W wyprawie na Korynt (394 p. n. e.) rzeczywiście brał udział, wspomina o tym w Teajtecie 124 A; nie mógł jednak brać udziału ani w wyprawie na Tanagrę (457 p. n. e.), ani w bitwie pod Delion (424 p. n. e.).

Platon łączył naukę Heraklita, Pitagorasa i Sokratesa; w nauce o rzeczach podpadających pod zmysły szedł za Heraklitem, w nauce o rzeczach poznawalnych umysłem za Pitagorasem, w doktrynie politycznej za Sokratesem.

Niektórzy podają, że napisał list do Diona na Sycylię z prośbą, ażeby mu zakupił od Filolaosa trzy księgi pitagorejskie za 100 min. Żył bowiem Platon w dobrych warunkach materialnych, gdyż, jak mówią, otrzymał od Dionizjosa ponad 80 talentów. Mówi o tym także Onetor w dziele zatytułowanym: Czy mędrzec będzie się bogacił?

Platon wiele korzystał z utworów komediopisarza Epicharma, jak podaje Alkimos w czterech pismach adresowanych do Amyntasa. Otóż w pierwszym Alkimos mówi tak:

Jest rzeczą widoczną, że Platon czytał wiele utworów Epicharma. Zobaczmy więc. Platon twierdzi, że to, co podpada pod zmysły, nigdy nie jest czymś stałym ani pod względem jakościowym, ani ilościowym, lecz czymś zawsze płynnym i zmieniającym się, tak jakby ktoś odjął od rzeczy liczbę tak, żeby nie były ani równe, ani w ogóle nie były określone czy to co do ilości, czy co do jakości. Tak się dzieje z rzeczami, które znajdują się w stanie ciągłego powstawania i którym, nie przysługuje istnienie. Natomiast to, co jest poznawalne umysłowo, ma tę właściwość, że od mego nic się nie odłącza ani nic z nim się nie łączy. Taka jest natura rzeczy wiecznych, że są zawsze jednakowe i zawsze te same. A oto jak wyraźnie mówi Epicharm o rzeczach podpadających pod zmysły i o rzeczach poznawalnych umysłem:

A. Bogowie wiecznie istnieli i nigdy nie przestawali istnieć: rzeczy zaś wieczne są zawsze jednakowe, bo są zawsze te sanie.

B. Ale, jak mówią, wśród bogów jako pierwszy zrodził się Chaos.

A. Jakże to? Wszakże nie miał się z czego zrodzić i nie miał się w co obrócić.

B. A więc nic nie zrodziło się pierwsze?

A. Ani nawet, na Zeusa, nie zrodziło się drugie, przynajmniej spośród rzeczy, o których teraz mówimy, ale istniało zawsze. Jeżeliby ktoś do pewnej liczby kamieni, nieparzystej, czy parzystej, dodał jeden kamień lub ujął go od niej, to jak ci się zdaje, czy zostanie ta sama liczba?

B. Bynajmniej.

A. Tak samo, gdyby dodać do pewnej miary inną miarę albo od pierwotnej odjąć jakąś część, czy zostanie ta sama miara?

B. Z pewnością nie.

A. Tak samo spójrz na ludzi! Jeden rośnie, drugi się kurczy. Wszyscy ciągle się zmieniają. To zaś, co się zmienia zgodnie z naturą i nie pozostaje w tym samym stanie, ale staje się inne, niż było, gdy oddalało się od tego, czym było, nie pozostaje tym samym. A nawet i ty także, i ja byliśmy wczoraj inni, niż jesteśmy dziś, i jutro będziemy inni z tej samej przyczyny".

Ponadto dodaje Alkimos: „Mędrcy twierdzą, że dusza postrzega pewne rzeczy za pośrednictwem ciała, kiedy np. słyszy i widzi, inne zaś sama przez się, zgoła nie potrzebując ciała. Dwa są więc rodzaje rzeczy istniejących, jedne podpadają pod zmysły, inne są poznawalne umysłem. Dlatego właśnie Platon mówi, że ci, którzy chcą poznać początki wszechrzeczy, muszą rozróżnić najpierw idee same w sobie, takie jak podobieństwo i jedność, ilość i wielkość, spoczynek i ruch; następnie samo w sobie piękno, dobro i sprawiedliwość oraz inne tym podobne pojęcia; w końcu, po trzecie, muszą wiedzieć, jakie idee pozostają do siebie w stosunku, jak np. wiedza albo wielkość, albo władza — pamiętając zarazem, że rzeczy, z którymi spotykamy się w doświadczeniu, mają te same nazwy dzięki uczestnictwu w tych ideach; na przykład sprawiedliwym nazywa się to, co uczestniczy w sprawiedliwości, pięknym zaś to, co uczestniczy w pięknie. Każda zaś z tych idei jest wieczna, poznawalna umysłem, a ponadto nie podlegająca zmianom. Dlatego też Platon mówi, że idee istnieją w naturze jako wzory, rzeczy jednostkowe zaś, będąc do nich podobne, są podobiznami. Epicharm zaś tak mówi o dobru i o ideach:

A. Gzy gra na flecie jest jakąś rzeczą?

B. Bez wątpienia.

A. Czy człowiek jest grą na flecie?

B. Oczywiście, że nie jest.

A. A więc czym jest fletnista? Jak ci się zdaje: człowiekiem czy nie?

B. Na pewno jest człowiekiem.

A. Czyż więc nie sądzisz, że tak samo ma się rzecz z dobrem?

Dobro jest rzeczą samą w sobie, a ktokolwiek pojmie tę rzecz, sam staje się dobry. Podobnie bowiem jak ktoś nauczywszy się grać na flecie staje się fletnista, ktoś inny nauczywszy się tańczyć — tancerzem, a jeszcze ktoś inny nauczywszy się pleść koszyki — koszykarzem, tak też nauczywszy się jakiejkolwiek sztuki człowiek staje się nie tą sztuka, lecz artystą".

W swym wykładzie nauki o ideach Platon mówi: Jeśli istnieje pamięć, istnieją idee w rzeczach istniejących, ponieważ pamięć zakłada istnienie czegoś trwałego i stałego, a nic oprócz idei nie jest stałe. „W jakiż bowiem sposób — powiada — mogłyby utrzymać się przy życiu istoty żyjące, gdyby nie poznawały idei i gdyby w tym celu nie były obdarzone przez naturę zdolnością poznawania? Otóż pamiętają one podobieństwo pożywienia, jakie im jest właściwe, co dowodzi, że wszystkie istoty żyjące posiadają wrodzone poznanie podobieństwa i dlatego rozpoznają inne istoty tego samego gatunku".



[29.03.2026, Toruń]

27 marca 2026

JEDNO ZDJĘCIE PRZECHWYCONE Z INTERNETU

 


Dzisiejsze zdjęcie przedstawia Łuk Triumfalny w Paryżu wraz z otaczającym go rondem, do którego zbiega się 12 szeroki alej. Na rondzie obowiązuje zasada prawej ręki, czyli pojazd wjeżdżający na rondo ma pierwszeństwo, a nie jak ma to miejsce np. w polskich przepisach ruchu drogowego, gdzie pojazd będący na rondzie ma pierwszeństwo. Utrudnieniem dla kierujących jest także to, że na rondzie nie wytyczono linii oddzielających pasy ruchu. Jest to rzeczywiście trudne rondo dla kierujących pojazdami, o czym niech świadczy załączony poniżej film, ale nie zgodzę się z tym, że jest na Placu Charlesa de Gaulle’a panuje chaos – po prostu trzeba się przyzwyczaić. Wielokrotnie przejeżdżałem to rondo, więc piszę, co myślę.




[27.03.2026, Toruń]


POEZJA (92) LEOPOLD STAFF - DESZCZ MAJOWY

 

Leopold Staff - Deszcz majowy

Słońce świeci, deszczyk pada,

Czarownica się podkrada.

Chodźcie, chodźcie prędzej, dzieci!

Z nieba złoty deszczyk leci.

Maj na ziemi! Deszcz o wiośnie

Kogo zmoczy, ten urośnie.

Świeżą trawę skropi rosą,

Będziem po niej biegać boso,

Będziem wstrząsać mokre drzewa,

Niech nas zlewa, niech nas zlewa.

Rosi deszczyk nam na głowy,

Srebrny, złoty, brylantowy.

Iskry, perły i diamenty

Lecą z chmury uśmiechniętej.

To klejnoty, a nie deszcze...

Jeszcze, jeszcze... Jak szeleszcze,

Szepce, szemrze, szumi, śpiewa...

Trawy cieszą się i drzewa.

Róże w bieli, w złocie, w pąsie

Błyszczą, świecą, lśnią i skrzą się;

Kwiaty modre, żółte, białe

I czerwone w kroplach całe.

Mlecze, jaskry, niezabudki,

Dzwonki, fiołki i stokrotki,

Kwiaty pól i kwiaty matki:

Dziatki, bratki i bławatki,

Wszystko razem w żywej rzeszy

Dżdżem się cieszy, dżdżem się śmieszy...

...A po ścieżce skacze żaba...

Kto się boi, ten jest baba!

Mkną jaskółki z ostrym świrem,

Pachnie wkoło mokrym żwirem,

Pachnie w krąg mokrymi liśćmi...

"Nuże, dzieci, do dom iść mi!"

Nic pójdziemy! wolim w pole!

Tchórze noszą parasole!

Mazgaj, kto zostanie suchy,

A do domu chcą piecuchy!

Słońce świeci. Deszcz o wiośnie

Kogo zmoczy, ten urośnie.

Siedmiobarwna w niebie tęcza:

Niebo z ziemią się zaręcza.

A na tęczy wodna panna

Sieje perły: kwiatom manna!

Promieniste czesze sploty...

Słońce lśni czy włos jej złoty?...

Słońce świeci, deszczyk pada,

Czarownica dziwy składa.



[27.03.2026, Toruń]

SZTUKA - EKSPRESJONIZM NIENIECKI - ERICH HECKEL

 


1. Erich Heckel (Niemcy 1883–1970)

Dom w Dangast (Biały Dom) (1908)

Museo Nacional Thyssen-Bornemisza, Madryt


Stara poczta w Dangast – „Biały Dom” przedstawiony na obrazie Heckela – nadal stoi, niedaleko linii brzegowej i błotnistych równin tzw. Wattenmeer, zakrzywionej zatoki, która tworzy półkole między miastem Varel a portem Wilhelmshaven. Jednak najbliższe otoczenie zmieniło się tak bardzo, że trudno wyobrazić sobie tę okolicę taką, jaka musiała wyglądać na początku tego stulecia. W szczególności główna droga asfaltowa nie biegnie już wzdłuż budynku, ale obok dalszego szczytu domu. Sam dom jest również tak bardzo zasłonięty przez drzewa, że trudno wyobrazić go sobie w olśniewających, nasłonecznionych barwach obrazu Heckela.


2. Erich Heckel

Die Geigerin (Skrzypaczka) (1912)

Kolekcja prywatna


Jesienią 1911 roku Heckel przeniósł się do Berlina, gdzie przejął pracownię Otto Müllera. Jak napisał W. D. Dube: „Zmiana ta nie oznaczała zerwania z jego artystycznymi celami. Nie interesowała go, tak jak Kirchnera, dynamika miasta; odtąd interesowały go trendy, które nie podlegały chwili. Skupił swoją uwagę na różnorodności krajobrazu i przemijaniu pór roku, a także na zachowaniu ludzi w ich tęsknotach, radościach i cierpieniach. Jego obrazy wywodziły się z ludzkiego współczucia”.


3. Erich Heckel (Niemiec, 1883–1970)

Kąpiące się kobiety (ok. 1912–13)

Muzeum Sztuki w Saint Louis


Na przełomie XIX i XX wieku w Niemczech panowała moda na Freikörperkultur (kulturę wolnego ciała), ruch podkreślający korzyści zdrowotne wynikające z aktywności nudystów na łonie natury. Erich Heckel przedstawia tutaj widok z lotu ptaka na nagich kąpiących się, prawdopodobnie na wyspie Hiddensee u północnego wybrzeża Niemiec. Kąpiący się są przedstawieni za pomocą kanciastych linii, odzwierciedlających postrzępione brzegi jeziora.


4. Erich Heckel

Mężczyzna w brązie (1913)

Muzeum Sztuki w Saint Louis


Ten autoportret został prawdopodobnie namalowany w pracowni Ericha Heckela w Berlinie. Bogata brązowa paleta jest przełamana akcentami kolorystycznymi, takimi jak pomarańczowe guziki marynarki artysty. Heckel był założycielem i członkiem Die Brücke, grupy niemieckich ekspresjonistów, i skupiał się przede wszystkim na portretach i aktach. Surowa kanciastość twarzy i ciała wskazuje na inspirację artysty sztuką afrykańską i oceaniczną, zwłaszcza maskami. Artysta Franz Marc postrzegał obrazy Heckela jako mające „pobożne, głębokie znaczenie”.


5. Erich Heckel

Głośne czytanie” (1914)

Drzeworyt na papierze gładkim, 44,9 x 36,1 cm.

Muzeum Sztuki w Cleveland



6. Erich Heckel

Czytanie na głos” (1914)

Fundacja Moritzburg, Moritzburg




[27.03.2026, Toruń]

25 marca 2026

ŁACIŃSKIE MĄDROŚCI (121 - 140)

 

121. Tempus est optimus magister vitae.

Czas to najlepszy nauczyciel życia.


122. Vanitas vanitatum et omnia vanitas.

Marność nad marnościami i wszystko marność.


123. Venturae memores iam nunc estote senectae!

Już teraz bądźcie pomni starości, która ma nadejść.


124. Ver, aestas, autumnus, hiems, redit annus in annum; omnia cum redeunt, homini sua non redit aetas.

Wiosna, lato, jesień, zima, rok wraca; gdy wszystko wraca, człowiekowi nie wraca miniony okres życia.


125. Absentem, qui rodit amicum, qui non defendit alio culpante, solutos qui capiat risus hominum famamque dicacis, fingere qui non visa potest, commissa tacere qui nequit, hic niger est, hunc tu, Romane caveto!

Kto obmawia przyjaciela, kto go nie broni wobec oskarżeń innych, kto cieszy się z wyśmiewań ludzkich i łowi plotki gadułów, kto potrafi zmyślać rzeczy nie widziane, a nie potrafi zmilczeć zawierzonej tajemnicy, jest czarnym charakterem, tego wystrzegaj się, Rzymianinie! [Horacy]


126. Adeo familiariter est hominibus omnia sibi ignoscere, nihil aliis remittere.

Jest rzeczą ludzką po przyjacielsku nawzajem wszystko sobie wybaczać, nie pozostawiając nicinnym (w tej sprawie).


127. Adversas res leviores facit amicitia partiens communicansque.

Przyjaźń przez współczucie i współudział łagodzi nieszczęście.


128. Aliter cum tyranno, aliter cum amico vivitur.

Inaczej żyje się z tyranem, inaczej z przyjacielem.


129. Alter ego.

Drugi ja, sobowtór, przyjaciel, przedstawiciel.


130. Amici, diem perdidi.

Przyjaciele, zmarnowałem dzień (nie dokonałem niczego dobrego). [Swetoniusz]


131. Amici fures temporum.

Przyjaciele to złodzieje czasu.


132. Amici mores noveris, non oderis! [Horacy]

Poznaj obyczaje przyjaciela, a nie będzie nienawiści.

Obyczaje przyjaciela poznawaj, a nie czyń ich przedmiotem nienawiści!


133. Amicitae difficillimae reperiuntur in iis, qui in honoribus reque publica versantur. Ubi enim istum invenies, qui honorem amici anteponat suo?

Najtrudniej o przyjaźń wśród tych, którzy ubiegają się o zaszczyty w służbie państwu. Gdzie bowiem znajdziesz takiego, który godność przyjaciela przeniósłby ponad swoją?


134. Amicitia inter pocula contracta plerumque vitrea est.

Przyjaźń zawarta przy kielichu jest zwykle krucha jak szkło.


135. Amicitia nisi inter bonos esse non potest.

Przyjaźń może istnieć tylko między ludźmi prawymi.

Przyjaźń może istnieć tylko wśród dobrych.


136. Amicitiae immortales, mortales inimicitiae debent esse.

Związki przyjaźni powinny być nieśmiertelne, nieprzyjaźni – śmiertelne.


137. Amicitiam natura ipsa peperit.

Przyjaźń sama natura stworzyła.


138. Amico pectus, hosti frontem.

Dla przyjaciela pierś, dla wroga czoło.


139. Amicorum omnia sunt communia.

U przyjaciół wszystko wspólne.


140. Amicos res secundae parant, adversae probant.

Przyjaciół pomyślność zyskuje, niepomyślność próbuje.



[25.03.2026, Toruń]


DUBY SMALONE 1.

 

1.

Potrafię najlepiej zasypiać w godzinach porannych, nie wczesnoporannych i wtedy wystarczy wąski kawałek łóżka, byle jakie nakrycie; szum w uszach nie jest przeszkodą, cicha rozmowa też nie drażni mego zaśnięcia, nawet ostry błysk porannego słońca nie otwiera moich powiek, gdyż, wielce prawdopodobne jest to, że nakrywam głowę byle czym: flanelową koszulą, czarnymi miękkimi dresami, ręcznikiem, słowem – wszystkim, co znajduje się pod ręką. Zaczynam drzemać, a moje uspokojone myśli wschodzą przez uchylone okno do snu, który mnie zawładnął i rozdaje teraz dziesiątki obrazów i obrazeczków, jak chociażby ten zatytułowany „brzytwa mojego dziadka”. Całkiem poważnie o tym mówię, bo rzeczywiście pod przymkniętymi powiekami ukazało mi się to ostre narzędzie odbywające żniwa na starym zaroście dziadka Władysława. Ukazało się i znikło, jak to zwykle ma miejsce we śnie, więc przekręcam się, kładę na drugim boku i śpię, a ten mój sen należy do tych arkadyjskich, utopijnych, gdyż przedstawia mnie w jakimś nie do końca konkretnym, ale mimo wszystko spójnym świecie. Jest mi w nim dobrze, zdecydowanie lepiej niż tutaj, gdzie oddycham, właściwie tylko oddycham i obserwuję; w tamtym jestem radosny, młodszy i kobiety są w nim młodsze, i piękniejsze, a mężczyznom mogę ufać, albowiem nie nauczyli się jeszcze kłamać i hipokryzji. Tak jest mi błogo i szczęśliwie, że w pewnym momencie odczułem fizyczną potrzebę udania się do toalety i dokończenia nektaru z czarnej porzeczki, który stoi tuż obok w butelce na taborecie. Napiłem się i lekko zanurzyłem w sen, a że mam tę niepowtarzalną, jak sądzę zdolność wchodzenia w ten sam sen po raz wtóry, ponownie znalazłem się w swojej arkadii. Ta umiejętność kontynuowania życia w tym samym śnie, jak mi się wydaje, jest swoistym treningiem w obliczu odejścia z tego świata i udanie się do innego. Mam nadzieję, że moje życie po życiu rozpocznie się w momencie, kiedy zaczynałem mieć świadomość swego istnienia – u mnie był to czas przechodzenia odry w mieszkaniu moich dziadków, mieszkaniu znajdującym się na pierwszym piętrze starej kamienicy, której okna wychodziły na główną ulicę miasteczka.



[25.03.2026, Toruń]

23 marca 2026

HOMER - ILIADA - KSIĘGA IV - (13)

 

W złotym Zeusa domu wspartym na obłokach

Zebrane radzą bogi¹⁹⁹ o wiecznych wyrokach;

Przypijają czaszami, nektar²⁰⁰ Hebe²⁰¹ toczy,

A na trojańskie mury obrócili oczy.

Wtedy Kronid²⁰², by dumną swą żonę rozdąsać,

Chytre czyniąc docinki, zaczął ją przekąsać:

«Dwie boginie Menelaj²⁰³ na swej liczy stronie,

Ma pomoc i w Palladzie²⁰⁴, i w mej wzniosłej żonie,

Lecz je bawią Olimpu²⁰⁵ rozkoszne pałace,

I tylko na rycerskie jego patrzą prace;

Zaś matka śmiechów zawsze, gdzie jej Parys luby²⁰⁶;

Teraz nawet od bliskiej wydarła go zguby.

Wszakże nikt Atrydowi²⁰⁷ zwycięstwa nie przeczy:

My radźmy, jaki obrót mają wziąć te rzeczy,

Srogichli bojów pożar na nowo rozszerzem,

Czyli²⁰⁸ dwa ludy wiecznym złączymy przymierzem?

Jeżeli rada bogów zdanie to pochwali,

Tak się i możne miasto Pryjama ocali,

I Atryd żonę weźmie krom²⁰⁹ wszelkiej zatargi²¹⁰».

Na te słowa z Palladą Hera gryzły wargi,

---------------------------------------------------------------------------------

¹⁹⁸Kiprys — Cypryda, przydomek Afodyty, która urodziła się z piany morskiej w pobliżu Cypru.

¹⁹⁹bogi — dziś popr. forma M.lm: bogowie.

²⁰⁰nektar — napój bogów, zapewniający im nieśmiertelność.

²⁰¹Hebe (mit. gr.) — córka Zeusa i Hery, personifikująca młodość.

²⁰²Kronid — przydomek Zeusa (syn Kronosa).

²⁰³Menelaos — król Sparty; porwanie przez Parysa jego żony, Heleny, stanowiło przyczynę wojny trojańskiej.

²⁰⁴Pallada (mit. gr.) — przydomek Ateny, bogini mądrości i sprawiedliwej wojny, w Iliadzie sprzyjającej Grekom.

²⁰⁵Olimp — góra w Grecji, w mitologii uznawana za siedzibę bogów.

²⁰⁶luby — miły, ukochany. [przypis edytorski]

²⁰⁷Atryd — syn Atreusa (tu: Menelaos).

²⁰⁸czyli — czy z partykułą pytajną -li.

²⁰⁹krom (daw.) — bez.

²¹⁰zatarga — dziś popr.: zatarg.

-----------------------------------------------------------------------------

W obu piersiach przeciwko Troi złość zaciekła.

Siedziały blisko siebie: Pallas nic nie rzekła,

Chociaż ją w głębi serca straszliwy gniew zjada;

Hera²¹¹ wstrzymać nie może i tak odpowiada:

«Twardy Kronosa synu, jakież słowa twoje?

Także więc próżne będą me prace i znoje?

Pozajeżdżałam konie, zgromadzając sama

Wojska greckie na Troi zgubę i Pryjama.

Czyń, jeśli się poróżnić żądasz z niebem całem».

A na to chmurowładca tak mówi z zapałem:

«O zajadła bogini, cóż Pryjam lub syny

Zgrzeszyły przeciw tobie? Jakie są ich winy,

Że tak zawzięcie dążysz na zniszczenie²¹² Troi?

Wtenczas twoja podobno zemsta się ukoi,

Gdy w miasto wszedłszy, które jest Azyi cudem,

Pożresz surowo króla z synami i z ludem.

Nasyć twoją nienawiść! Niechaj od tej pory

Obojga nas nie różnią więcej przykre spory.

Ty zważaj, bo ci moje chcę myśli wynurzyć:

Jeśli ja przedsięwezmę jakie miasto zburzyć,

Gdzie mają ludzie tobie przyjemni mieszkanie,

Nie wstrzymuj gniewu mego, nie wstawiaj się za nie.

To ja ci miasto daję z niemałym zmartwieniem.

Ze wszystkich miast pod słońcem i nieba sklepieniem

Najmilszy sercu memu Ilijon potężny

I król trojański Pryjam, i lud jego mężny;

Tam ofiary, tam święte czynią mi obrzędy

I wszystkie nieśmiertelnym należyte względy».

Na to Hera wielkimi oczyma wspaniała:

«Trzy miast kocham, tem sobie nad inne wybrała:

W Argos, w Sparcie, w Mykenach mam rozkosz jedyną,

Lecz gdy ci nienawistne będą, niechaj zginą…

Lecz niech i ja cierpię w chęciach mych zawodu,

Bom bogini, bom z tobą jednego jest rodu,

Jako córka Kronosa słusznie uwielbiona,

I stąd niemniej czci godna, żem Zeusa żona.

Wszyscy jednak twe berło najwyższe uznajem.

Odtąd my sobie chciejmy ulegać nawzajem:

Ty bądź dla mnie, ja będę uczynną dla ciebie,

A tak się naszej woli nic nie oprze w niebie.

Teraz zaś bez odwłoki daj rozkaz Atenie,

Niech zaszłą między ludy ugodę rozżenie²¹³;

Niech Troja z jej namowy, pomimo przymierzy,

Na Greki świeżą chwałą wyniosłe uderzy».

Takie były królowej Olimpu żądania.

Chętnie się do nich ojciec nieśmiertelnych skłania

I mówi do Pallady: «Bież²¹⁴, córo, bez zwłoki,

Gdzie i Grek, i Trojanin zajął plac szeroki,

I dokaż, że Trojanin, pomimo przymierzy,

Na Greki świeżą chwałą wyniosłe uderzy».

Tym słowem wrzącą z siebie Palladę podżega;

Wraz bogini z Olimpu śnieżystego zbiega.

----------------------------------------------------------------------------

²¹¹Hera (mit. gr.) — bogini niebios i macierzyństwa, żona i siostra Zeusa, w poemacie sprzyjająca Grekom.

²¹²na zniszczenie — dziś popr.: do zniszczenia.

²¹³rozżenąć — tu: zniszczyć.

²¹⁴bieżeć — biec.

----------------------------------------------------------------------------

Jak gdy zesłana gwiazda od Zeusa błyśnie,

W żeglarzach, w wojsku serca nagły przestrach ściśnie

Z niej tysiąc iskier pada i blask sypie złoty:

Tak się zniżała Pallas między zbrojne roty.

Wszystkich tam zadumienie objęło niezmierne,

I waleczne Trojany, i Greki pancerne;

Na dwie strony²¹⁵ ten widok rycerze tłumaczą:

«Ach! — mówią — znowu krwawe bitwy nam się znaczą,

Albo się też i pokój żądany odrodzi;

Wszak Zeus waśni ludzi i Zeus ich godzi».

Takie wnioski czynili Grecy i Trojanie,

Kiedy Pallas wpośrodku hufców zbrojnych stanie, Podstęp

Wydając się na twarzy mężnym Laodokiem;

Pandara między szyki bystrym śledzi okiem;

Postrzega bohatera, a przy nim rycerze

Od Ajzepu ściągnieni, przybrani w puklerze.

Do niego Pallas rzecze: «Synu Likaona,

Czy twoja, co ci rzeknę, prawica wykona?

Wypuść na Menelaja z łuku zgubną strzałę,

Pozyskasz stąd u Trojan znakomitą chwałę;

Od Parysa w nagrodę takiego uczynku

Wielkiego się spodziewać możesz upominku.

Czegóż by ten bohater mógł odmówić tobie,

Gdy z twej ręki Menelaj w smutnym legnie grobie?

Nuż więc, na króla Sparty puść grot zaostrzony;

A likijskiemu bogu²¹⁶, co łukiem wsławiony,

Ślubuj setne w ofierze jagniąt pierworody,

Gdy w ojczystej Zelei święte wrócisz grody».

Tak mówiła bogini, a chytra jej rada

Niebacznemu²¹⁷ mężowi do serca przypada.

Zatem świetny łuk bierze, ów łup okazały

Z dzikiego kozła, który gdy wyszedł ze skały,

Na zasadzce ukryty bohater nań galił²¹⁸

I ugodziwszy w piersi, na ziemię obalił.

Ten długie na szesnaście dłoni nosił rogi;

Przecudnie sztukmistrz umiał wykształcić²¹⁹ łup drogi:

Pyszny róg wystrugawszy, łuk z niego wyrobił

I oba jego końce złotem przyozdobił.

Ten łuk napina Pandar i do ziemi chyli;

Wierni go towarzysze tarczami okryli,

Aby go pierwej greckie nie postrzegły męże,

Niżeli zgubnym grotem Atryda dosięże.

Nie używaną jeszcze strzałę wziął w kołczanie,

Strzałę, co tylu bólów przyczyną się stanie,

Piórami nastrzępioną, raniącą straszliwie,

Umiejętnie na tęgiej nakłada cięciwie,

A likijskiemu bogu²²⁰, co strzela z daleka,

W dom wróciwszy, stugłową ofiarę przyrzeka.

Już grot wsparty na wierzchu, pierś dotyka żyły,

Gdy obwód skrzywił z wielkim natężeniem siły;

Szczękła struna, łuk warknął, a strzała skrzydlata,

-----------------------------------------------------------------------------

²¹⁵na dwie strony — na dwa sposoby, sprzecznie.

²¹⁶likijski bóg — Apollo.

²¹⁷niebaczny (daw.) — nieostrożny.

²¹⁸galić (daw., reg.) — czyhać.

²¹⁹wykształcić — tu: uformować.

²²⁰likijski bóg — Apollo.

-----------------------------------------------------------------------------

Okrutny cios niosąca na Greki wylata.

Lecz, Menelaju! Bogi pamiętne o tobie:

Pierwsza na pomoc Pallas w złej przybiegła dobie.

A jak matka z śpiącego dziecka muchę zgania,

Tak ona grot odpędza i ciebie zasłania.

Tam odwróciła strzałę, gdzie spięty pas złotem,

Drugim się stał kirysem²²¹ przed śmiertelnym grotem.

Jednak i tą przeszkodą nie był cios odparty;

I pas mocny, i kirys od strzały przedarty,

Nawet przeciw tysiącznym pociskom zasłona,

Blacha z miedzi została od niej zdziurawiona:

Dosięga ostrze ciała i skórę rozrywa,

Z niego zaraz krew na kształt purpury wypływa.

Jaką farbę z meońskiej²²² lub karyjskiej włości

Przebiegła robotnica słoniowej da kości,

Gdy ją w purpurze zmacza; tysiąc życzy sobie

Nabyć jej ku wspaniałej wędzidła ozdobie,

Lecz dla króla schowana w domu piękność taka,

Z której chwała dla jeźdźca, świetność dla rumaka:

Podobnie, Menelaju, czystej krwi płynienie

Zafarbowało twoje biodra i golenie.

Wzdrygnął się Agamemnon²²³, gdy krew postrzegł z rany,

I Menelaj sam został nie mniej pomieszany,

Ale nabiera serca, gdy widzi, że strzała

Kolcami²²⁴ w pas utkwiwszy, mało sięga ciała.

Z westchnieniem rzekł król, brata czule cisnąc w ręku.

Wokoło pełno wiernych towarzyszów jęku:

«Bracie, na zgubę twoją wszedłem w te umowy,

Dla Greków nadstawiwszy Trojanom twej głowy,

Gdy cię ranili zdrajcy, złamali przymierze.

Ale umowa w świętej uczyniona wierze

I wina poświęcenie, i prawic podanie,

I z ofiar krew rozlana próżno nie zostanie.

Jeśli pan nieba teraz nie karze tej zdrady,

To w przyszłości da pomsty okropne przykłady

Na ich głowy, na żony, na dzieci ją zleje.

Bo ja zawsze mam w sercu te pewne nadzieje,

Że przyjdzie dzień, gdy Pryjam i lud jego zginie,

A Ilijon się w smutnej zagrzebie ruinie…

Zeus obrażon tej zbrodni nie puści bezkarnie.

Lecz jeśli, Menelaju, ty byś zginął marnie,

Z jakim wtedy mi bólem i w jakiej ohydzie

Powracać się do Argów od tych brzegów przydzie…

A Menelaj go ciesząc: «Ukój ten żal srogi,

Nie trać serca i w wojsku nie rozszerzaj trwogi:

Bo nie wziąłem śmiertelnej rany od tej strzały;

Pas i kirys²²⁵, i blacha, te mnie ratowały».

«Najukochańszy bracie — król z jękiem odpowie

Ach! Żebyć uiścili te słowa bogowie!

Machaon²²⁶, lekarz biegły, z rany cię wyleczy

--------------------------------------------------------------------------

²²¹kirys — rodzaj pancerza osłaniającego korpus.

²²²meoński — pochodzący z Meonii, później określanej jako Lydia

²²³Agamemnon — syn Atreusa, króla Myken, wódz greckiej wyprawy przeciw Troi, brat Menelaosa, którego żona, Helena, została porwana przez Trojan, co dało początek wojnie.

²²⁴kolce — tu: haczyki na krawędziach grotu.

²²⁶Machaon — syn Asklepiosa, boga lekarzy.



[23.03.2026, Toruń]