Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

KAWIARENKA

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

16 sierpnia 2026

BOLESŁAW PRUS - LALKA - TOM I (7)

 

R.3. PAMIĘTNIK STAREGO SUBIEKTA (cd.)


[...]

— Boże miłosierny — jęknęła ciotka — ten drab już chyba na mnie pluć zacznie, kiedy brata nie stało… Oj! nieszczęśliwa ja sierota!…

— Wielka rzecz! — odezwał się pan Raczek. — Wyjdź jejmość za mąż, to nie będziesz sierotą.

— A gdzież ja znajdę takiego głupiego, co by mnie wziął?

— Phi! może i ja bym się ożenił z jejmością, bo nie ma mnie kto smarować — mruknął pan Raczek, ciężko schylając się do ziemi, ażeby wypukać popiół z fajki. Ciotka rozpłakała się, a wtedy odezwał się pan Domański:

— Po co robić duże ceregiele. Jejmość nie masz opieki, on nie ma gospodyni; pobierzcie się i przygarnijcie Ignasia, a będziecie nawet mieli dziecko. Jeszcze tanie dziecko, bo Mincel da mu wikt i kwaterę, a wy tylko odzież.

— Hę?… — spytał pan Raczek patrząc na ciotkę.

— No, oddajcie pierwej chłopca do terminu, a potem… może się odważę — odparła ciotka. — Zawsze miałam przeczucie, że marnie skończę…

— To i jazda do Mincla! — rzekł pan Raczek podnosząc się z krzesełka. — Tylko jejmość nie zrób mi zawodu! — dodał grożąc ciotce pięścią.

Wyszli z panem Domańskim i może w półtorej godziny wrócili obaj mocno zarumienieni. Pan Raczek ledwie oddychał, a pan Domański z trudnością trzymał się na nogach, podobno z tego, że nasze schody były bardzo niewygodne.

— Cóż?… — spytała ciotka.

— Nowego Napoleona wsadzili do prochowni!⁷⁶ — odpowiedział pan Domański.

— Nie do prochowni, tylko do fortecy. A–u… A–u… — dodał pan Raczek i rzucił czapkę na stół.

— Ale z chłopcem co?

— Jutro ma przyjść do Mincla z odzieniem i bielizną — odrzekł pan Domański. — Nie do fortecy A–u…, A–u… tylko do Ham–ham czy Cham… bo nawet nie wiem…

— Zwariowaliście, pijaki! — krzyknęła ciotka chwytając pana Raczka za ramię.

— Tylko bez poufałości! — oburzył się pan Raczek. — Po ślubie będzie poufałość, teraz… Ma przyjść do Mincla jutro z bielizną i odzieniem… Nieszczęsny Napoleonie!…

Ciotka wypchnęła za drzwi pana Raczka, potem pana Domańskiego i wyrzuciła za nimi czapkę.

— Precz mi stąd, pijaki!

— Wiwat Napoleon! — zawołał pan Raczek, a pan Domański zaczął śpiewać:

Przechodniu, gdy w tę stronę zwrócisz swoje oko,

Przybliż się i rozważaj ten napis głęboko…

Przybliż się i rozważaj ten napis głęboko.

Głos jego stopniowo cichnął, jakby zagłębiając się w studni, potem umilkł na schodach, lecz znowu doleciał nas z ulicy. Po chwili zrobił się tam jakiś hałas, a gdy wyjrzałem oknem, zobaczyłem, że pana Raczka policjant prowadził do ratusza⁷⁷. Takie to wypadki poprzedziły moje wejście do zawodu kupieckiego. Sklep Mincla znałem od dawna, ponieważ ojciec wysyłał mnie do niego po papier, a ciotka po mydło. Zawsze biegłem tam z radosną ciekawością, ażeby napatrzeć się wiszącym za szybami zabawkom. O ile pamiętam, był tam w oknie duży kozak, który sam przez się skakał i machał rękoma, a we drzwiach — bęben, pałasz i skórzany koń z prawdziwym ogonem.

Wnętrze sklepu wyglądało jak duża piwnica, której końca nigdy nie mogłem dojrzeć z powodu ciemności. Wiem tylko, że po pieprz, kawę i liście bobkowe szło się na lewo do stołu, za którym stały ogromne szafy od sklepienia do podłogi napełnione szufladami. Papier zaś, atrament, talerze i szklanki sprzedawano przy stole na prawo, gdzie były szafy.[...]

------------------------------------------------------------------------

⁷⁶Nowego Napoleona wsadzili do prochowni — zamach stanu Ludwika Napoleona w r. 1840 nie powiódł się. Ludwik Napoleon został wzięty do niewoli, skazany przez Izbę Parów na dożywotnie więzienie i 7 października 1840 r. osadzony w twierdzy Ham (w północnej Francji). Prochownią nazywano więzienie w Warszawie, które mieściło się w dawnej prochowni przy ulicach Rybaki i Boleść.

⁷⁷Ratusz mieścił się w przebudowanym pałacu Jabłonowskiego na placu Teatralnym (zniszczony w czasie powstania warszawskiego). W budynku ratusza znajdowały się biura policyjne

... z szybami, a po mydło i krochmal szło się w głąb sklepu, gdzie było widać beczki i stosy

pak drewnianych. Nawet sklepienie było zajęte. Wisiały tam długie szeregi pęcherzy naładowanych gorczycą i farbami, ogromna lampa z daszkiem, która w zimie paliła się cały dzień, sieć pełna korków do butelek, wreszcie — wypchany krokodylek, długi może na półtora łokcia⁷⁸. Właścicielem sklepu był Jan Mincel, starzec z rumianą twarzą i kosmykiem siwych włosów pod brodą. W każdej porze dnia siedział on pod oknem na fotelu obitym skórą, ubrany w niebieski barchanowy kaftan, biały fartuch i takąż szlafmycę. Przed nim na stole leżała wielka księga, w której notował dochód, a tuż nad jego głową wisiał pęk dyscyplin⁷⁹, przeznaczonych głównie na sprzedaż. Starzec odbierał pieniądze, zdawał gościom resztę, pisał w księdze, niekiedy drzemał, lecz pomimo tylu zajęć, z niepojętą uwagą czuwał nad biegiem handlu w całym sklepie. On także, dla uciechy przechodniów ulicznych, od czasu do czasu pociągał za sznurek skaczącego w oknie kozaka i on wreszcie, co mi się najmniej podobało, za rozmaite przestępstwa karcił nas jedną z pęka dyscyplin. Mówię: nas, bo było nas trzech kandydatów do kary cielesnej: ja tudzież dwaj synowcy starego — Franc i Jan Minclowie. Czujności pryncypała i jego biegłości w używaniu sarniej nogi⁸⁰ doświadczyłem zaraz na trzeci dzień po wejściu do sklepu. Franc odmierzył jakiejś kobiecie za dziesięć groszy rodzynków. Widząc, że jedno ziarno upadło na kontuar (stary miał w tej chwili oczy zamknięte), podniosłem je nieznacznie i zjadłem. Chciałem właśnie wyjąć pestkę, która wcisnęła mi się między zęby, gdy uczułem na plecach coś, jakby mocne dotknięcie rozpalonego żelaza.

— A, szelma! — wrzasnął stary Mincel i nim zdałem sobie sprawę z sytuacji, przeciągnął po mnie jeszcze parę razy dyscyplinę, od wierzchu głowy do podłogi. Zwinąłem się w kłębek z bólu, lecz od tej pory nie śmiałem wziąć do ust niczego w sklepie. Migdały, rodzynki, nawet rożki miały dla mnie smak pieprzu. Urządziwszy się ze mną w taki sposób, stary zawiesił dyscyplinę na pęku, wpisał rodzynki i z najdobroduszniejszą miną począł ciągnąć za sznurek kozaka. Patrząc na jego półuśmiechniętą twarz i przymrużone oczy, prawie nie mogłem wierzyć, że ten jowialny staruszek posiada taki zamach w ręku. I dopiero teraz spostrzegłem, że ów kozak widziany z wnętrza sklepu wydaje się mniej zabawnym niż od ulicy. Sklep nasz był kolonialno-galanteryjno-mydlarski. Towary kolonialne wydawał gościom Franc Mincel, młodzieniec trzydziestokilkoletni, z rudą głową i zaspaną fizjognomią⁸¹. Ten najczęściej dostawał dyscypliną od stryja, gdyż palił fajkę, późno wchodził za kontuar, wymykał się z domu po nocach, a nade wszystko niedbale ważył towar. Młodszy zaś, Jan Mincel, który zawiadywał galanterią i obok niezgrabnych ruchów odznaczał się łagodnością, był znowu bity za wykradanie kolorowego papieru i pisywanie na nim listów do panien. Tylko August Katz, pracujący przy mydle, nie ulegał żadnym surowcowym⁸² upomnieniom. Mizerny ten człeczyna odznaczał się niezwykłą punktualnością. Najraniej przychodził do roboty, krajał mydło i ważył krochmal jak automat; jadł, co mu podano, w najciemniejszym kącie sklepu, prawie wstydząc się tego, że doświadcza ludzkich potrzeb. O dziesiątej wieczorem gdzieś znikał. W tym otoczeniu upłynęło mi osiem lat, z których każdy dzień był podobny do wszystkich innych dni, jak kropla jesiennego deszczu do innych kropli jesiennego deszczu.

Wstawałem rano o piątej, myłem się i zamiatałem sklep. O szóstej otwierałem główne drzwi tudzież okiennicę. W tej chwili gdzieś z ulicy zjawiał się August Katz, zdejmował surdut, kładł fartuch i milcząc stawał między beczką mydła szarego a kolumną ułożoną z cegiełek mydła żółtego. Potem drzwiami od podwórka wbiegał stary Mincel mrucząc: Morgen!⁸³, poprawiał szlafmycę, dobywał z szuflady księgę, wciskał się w fotel i parę razy [...]

⁷⁸łokieć — dawna miara długości, łokieć warszawski — ok. 58 cm.

⁷⁹dyscyplina — przyrząd (kilka rzemieni umocowanych do rękojeści) służący do wymierzania kar cielesnych.

⁸⁰sarnia noga — rękojeść dyscypliny z wykonana z sarniej nogi.

⁸¹fizjognomia (a. fizjonomia) — twarz.

⁸²surowcowy — surowiec: rzemień wyrżnięty ze skóry surowej.

⁸³Morgen — skrócone powitanie poranne w języku niemieckim: dzień dobry.

---------------------------------------------------------------------

… ciągnął za sznurek kozaka. Dopiero po nim ukazywał się Jan Mincel i ucałowawszy stryja w rękę stawał za swoim kontuarem, na którym podczas lata łapał muchy, a w zimie kreślił palcem albo pięścią jakieś figury. Franca zwykle sprowadzano do sklepu. Wchodził z oczyma zaspanymi, ziewający, obojętnie całował stryja w ramię i przez cały dzień skrobał się w głowę w sposób, który mógł oznaczać wielką senność lub wielkie zmartwienie. Prawie nie było ranka, ażeby stryj patrząc na jego manewry nie wykrzywiał mu się i nie pytał:

— No… a gdzie, ty szelma, latała?

Tymczasem na ulicy budził się szmer i za szybami sklepu coraz częściej przesuwali się przechodnie. To służąca, to drwal, jejmość w kapturze, to chłopak od szewca, to jegomość

w rogatywce szli w jedną i drugą stronę jak figury w ruchomej panoramie⁸⁴. Środkiem ulicy toczyły się wozy, beczki, bryczki — tam i na powrót… Coraz więcej ludzi, coraz więcej wozów, aż nareszcie utworzył się jeden wielki potok uliczny, z którego co chwilę ktoś wpadał do nas za sprawunkiem.

— Pieprzu za trojaka⁸⁵…

— Proszę funt⁸⁶ kawy…

— Niech pan da ryżu…

— Pół funta mydła…

— Za grosz liści bobkowych…

Stopniowo sklep zapełniał się po największej części służącymi i ubogo odzianymi jejmościami. Wtedy Franc Mincel krzywił się najwięcej: otwierał i zamykał szuflady, obwijał

towar w tutki⁸⁷ z szarej bibuły, wbiegał na drabinkę, znowu zwijał, robiąc to wszystko z żałosną miną człowieka, któremu nie pozwalają ziewnąć. W końcu zbierało się takie mnóstwo interesantów, że i Jan Mincel, i ja musieliśmy pomagać Francowi w sprzedaży. Stary wciąż pisał i zdawał resztę, od czasu do czasu dotykając palcami swojej białej szlafmycy, której niebieski kutasik zwieszał mu się nad okiem. Czasem szarpnął kozaka, a niekiedy z szybkością błyskawicy zdejmował dyscyplinę i ćwiknął⁸⁸ nią którego ze swych synowców. Nader rzadko mogłem zrozumieć: o co mu chodzi? synowcy bowiem niechętnie objaśniali mi przyczyny jego popędliwości.

Około ósmej napływ interesantów zmniejszał się. Wtedy w głębi sklepu ukazywała się gruba służąca z koszem bułek i kubkami (Franc odwracał się do niej tyłem), a za nią — matka naszego pryncypała, chuda staruszka w żółtej sukni, w ogromnym czepcu na głowie, z dzbankiem kawy w rękach. Ustawiwszy na stole swoje naczynie, staruszka odzywała się schrypniętym głosem:

— Gut Morgen, meine Kinder! Der Kaffee ist schon fertig…⁸⁹

I zaczynała rozlewać kawę w białe fajansowe kubki. Wówczas zbliżał się do niej stary Mincel i całował ją w rękę mówiąc:

— Gut Morgen, meine Mutter!⁹⁰

Za co dostawał kubek kawy z trzema bułkami. Potem przychodził Franc Mincel, Jan Mincel, August Katz, a na końcu ja. Każdy całował staruszkę w suchą rękę, porysowaną niebieskimi żyłami, każdy mówił:

— Gut Morgen, Grossmutter!⁹¹

I otrzymywał należny mu kubek tudzież trzy bułki. A gdyśmy z pośpiechem wypili naszą kawę, służąca zabierała pusty kosz i zamazane kubki, staruszka swój dzbanek i obie znikały. Za oknem wciąż toczyły się wozy i płynął w obie strony potok ludzki, z którego co

chwila odrywał się ktoś i wchodził do sklepu. [...]

⁸⁴panorama — rozległy obraz wewnątrz okrągłego budynku, dający widzom złudzenie rzeczywistości.

⁸⁵trojak — trzy grosze (pół kopiejki), drobna polska moneta będąca eszcze wówczas w obiegu.

⁸⁶funt — dawna jednostka wagi, funt warszawski był równy dzisiejszym 405 gramom.

⁸⁷tutki — (z niem.) tu: zwinięte torebki papierowe.

⁸⁸ćwiknąć (gwar.) — uderzyć. [

⁸⁹Gut Morgen, meine Kinder! Der Kaffee ist schon fertig… (niem.) — dzień dobry, moje dzieci, kawa jest już gotowa.

⁹⁰Gut Morgen, meine Mutter! (niem.) — dzień dobry, moja matko!

⁹¹Gut Morgen, Grossmutter (niem.) — dzień dobry, babciu!



[16.08.2026, Toruń]

PODEBRANE INTERNETOWI (1-8)

 

Będę tu umieszczał zdjęcia miast, zabytków i inne, do których dotarłem przeszukując internet. Ponieważ uwielbiam czeskie klimaty, zaczynam właśnie od Czech.


1. Zamek Rožmberk



2. Zamek Hluboká nad Wełtawą



3. Zamek Kratochvíle



4. Zamek w Českim Krumlovie



5. Zamek Jindřichův Hradec



6. Zamek Nové Hrady



7. Zamek Nové Hrady (z innej strony)



8. Twierdza Žumberk




[16.08.2026, Toruń]

ZAPISKI EMIGRANTA (1426) ŚMIESZNE

 

1426.

  • Śmiesznostki zacznę od książki Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, która zdaniem dziennika „Daily Telegraph” jest jedną z 50 najlepszych książek świata. Widać, że angielscy krytycy, co przyznaję z ubolewaniem, nie przeczytali choćby „Lalki” Bolesława Prusa.

  • Pani H. Redaktorka jednej z telewizji dowiedziawszy się, że na terenie Europy będzie widziane zaćmienie Słońca, postanowiła udać się na Księżyc i stamtąd obserwować, jak Ziemia rzuca cień na Słońce, powodując jego zaćmienie.

  • Prezydent USA znany jest z tego, że każdego dnia, ma światu coś głupiego do powiedzenia. Pewnego dnia zażądał, aby Iran zapłacił kasę za każdego zabitego podczas najazdu armii amerykańskiej na Iran.

  • Bodajże następnego dnia ten źle wychowany gość oznajmił światu, że cieśnina Ormuz zostanie niebawem przejęta przez jankesów i stanie się terytorium należącym do USA; zachodzę w głowę dlaczego trump nie przyłączył jeszcze do USA Kanady i Iranu.

  • Wczoraj odbyła się impreza pod tytułem „Nie oddamy guzika”, czyli manifestacja z okazji Dnia Wojska Polskiego – jak widać pieniędzy ci u nas dostatek.

  • Podczas wspomnianej wyżej uroczystości pan rezydent nawrocki vel batyr jako, podejrzewam, pierwszy Polak, podziękował armii niemieckiej za obronę Monte Cassino.



[16.08.2026, Toruń]

BIBLIA WARSZAWSKA - STARY TESTAMENT - I KSIĘGA MOJŻESZOWA [5]

 

Potomkowie Adama


5:1 To jest księga potomków Adama: Kiedy Bóg stworzył człowieka, na podobieństwo Boże uczynił go.

5:2 Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich oraz błogosławił im i nazwał ich ludźmi, gdy zostali stworzeni.

5:3 Adam żył sto trzydzieści lat i zrodził syna na podobieństwo swoje, na obraz swój, i nazwał go Set.

5:4 Po zrodzeniu Seta żył Adam osiemset lat i zrodził synów i córki.

5:5 Adam przeżył dziewięćset trzydzieści lat i umarł.

5:6 Set żył sto pięć lat i zrodził Enosza.

5:7 Po zrodzeniu Enosza żył Set osiemset siedem lat i zrodził synów i córki.

5:8 Set przeżył dziewięćset dwanaście lat i umarł.

5:9 Enosz żył dziewięćdziesiąt lat i zrodził Kenana.

5:10 Po zrodzeniu Kenana żył Enosz osiemset piętnaście lat i zrodził synów i córki.

5:11 Enosz przeżył dziewięćset pięć lat i umarł.

5:12 Kenan żył siedemdziesiąt lat i zrodził Mahalalela.

5:13 Po zrodzeniu Mahalalela żył Kenan osiemset czterdzieści lat i zrodził synów i córki.

5:14 Kenan przeżył dziewięćset dziesięć lat i umarł.

5:15 Mahalalel żył sześćdziesiąt pięć lat i zrodził Jereda.

5:16 Po zrodzeniu Jereda żył Mahalalel osiemset trzydzieści lat i zrodził synów i córki.

5:17 Mahalalel przeżył osiemset dziewięćdziesiąt pięć lat i umarł.

5:18 Jered żył sto sześćdziesiąt dwa lata i zrodził Henocha.

5:19 Po zrodzeniu Henocha żył Jered osiemset lat i zrodził synów i córki.

5:20 Jered przeżył dziewięćset sześćdziesiąt dwa lata i umarł.

5:21 Henoch żył sześćdziesiąt pięć lat i zrodził Metuszelacha.

5:22 Po zrodzeniu Metuszelacha chodził Henoch z Bogiem trzysta lat i zrodził synów i córki.

5:23 Henoch przeżył trzysta sześćdziesiąt pięć lat.

5:24 Henoch chodził z Bogiem, a potem nie było go, gdyż zabrał go Bóg.

5:25 Metuszelach żył sto osiemdziesiąt siedem lat i zrodził Lamecha.

5:26 Po zrodzeniu Lamecha żył Metuszelach siedemset osiemdziesiąt dwa lata i zrodził synów i córki.

5:27 Metuszelach przeżył dziewięćset sześćdziesiąt dziewięć lat i umarł.

5:28 Lamech żył sto osiemdziesiąt dwa lata i zrodził syna.

5:29 Dał mu imię Noe, mówiąc: Ten nas pocieszy w pracy naszej i mozole rąk naszych na ziemi, którą przeklął Pan.

5:30 Lamech żył po zrodzeniu Noego pięćset dziewięćdziesiąt pięć lat i zrodził synów i córki.

5:31 Lamech przeżył siedemset siedemdziesiąt siedem lat i umarł.

5:32 A Noe miał pięćset lat, gdy zrodził Sema, Chama i Jafeta.



[16/08.2026. Toruń]

15 sierpnia 2026

BOLESŁAW PRUS - LALKA - TOM I (6)

 

R.3. PAMIĘTNIK STAREGO SUBIEKTA (cd.)


… piąty w dniu koronacji, szósty w apoteozie⁶⁶. Gdy zaś ciotka zgorszona tyloma świeckimi obrazami, zawiesiła na ścianie mosiężny krucyfiks, ojciec, ażeby — jak mówił — nie obrazić Napoleona, kupił sobie jego brązowe popiersie i także umieścił je nad łóżkiem.

— Zobaczysz, niedowiarku — lamentowała nieraz ciotka — że za te sztuki będą cię pławić w smole.

— I!… Nie da mi cesarz zrobić krzywdy — odpowiadał ojciec.

Często przychodzili do nas dawni koledzy o􀰗ca: pan Domański, także woźny, ale z Ko misji Skarbu⁶⁷, i pan Raczek, który na Dunaju⁶⁸ miał stragan z zieleniną. Prości to byli ludzie (nawet pan Domański trochę lubił anyżówkę), ale roztropni politycy. Wszyscy, nie wyłączając ciotki, twierdzili jak najbardziej stanowczo, że choć Napoleon I umarł w niewoli⁶⁹, ród Bonapartych jeszcze wypłynie. Po pierwszym Napoleonie znajdzie się jakiś drugi, a gdyby i ten źle skończył, przyjdzie następny, dopóki jeden po drugim nie uporządkują świata.

— Trzeba być zawsze gotowym na pierwszy odgłos! — mówił mój ojciec.

— Bo nie wiecie dnia ani godziny — dodawał pan Domański.

A pan Raczek, trzymając fajkę w ustach, na znak potwierdzenia pluł aż do pokoju ciotki.

— Napluj mi acan⁷⁰ w balię, to ci dam!… — wołała ciotka.

— Może jejmość i dasz, ale ja nie wezmę — mruknął pan Raczek plując w stronę komina.

— U… cóż to za chamy te całe grenadierzyska! — gniewała się ciotka.

— Jejmości zawsze smakowali ułani. Wiem, wiem…

Później pan Raczek ożenił się z moją ciotką…

…Chcąc, ażebym zupełnie był gotów, gdy wybije godzina sprawiedliwości, ojciec sam

pracował nad moją edukacją. Nauczył mię czytać, pisać, kleić koperty, ale nade wszystko — musztrować się. Do musztry zapędzał mnie w bardzo wczesnym dzieciństwie, kiedy mi jeszcze zza pleców wyglądała koszula. Dobrze to pamiętam, gdyż ojciec komenderując: „Pół obrotu na prawo!” albo „Lewe ramię naprzód — marsz!…”, ciągnął mnie w odpowiednim kierunku za ogon tego ubrania. Była to najdokładniej prowadzona nauka. Nieraz w nocy budził mnie ojciec krzykiem: „Do broni!…”, musztrował pomimo wymyślań i łez ciotki i kończył zdaniem:

— Ignaś! zawsze bądź gotów, wisusie, bo nie wiemy dnia ani godziny… Pamiętaj, że Bonapartów Bóg zesłał, ażeby zrobili porządek na świecie, a dopóty nie będzie porządku ani sprawiedliwości, dopóki nie wypełni się testament cesarza.

Nie mogę powiedzieć, ażeby niezachwianą wiarę mego ojca w Bonapartych i sprawiedliwość podzielali dwaj jego koledzy. Nieraz pan Raczek, kiedy mu dokuczył ból w nodze, klnąc i stękając mówił:

— E! wiesz, stary, że już za długo czekamy na nowego Napoleona. Ja siwieć zaczynam i coraz gorzej podupadam, a jego jak nie było, tak i nie ma. Niedługo porobią się z nas dziady pod kościół, a Napoleon po to chyba przyjdzie, ażeby z nami śpiewać godzinki.

— Znajdzie młodych.

— Co za młodych! Lepsi z nich przed nami poszli w ziemię, a najmłodsi — diabła

warci. Już są między nimi i tacy, co o Napoleonie nie słyszeli.

— Mój słyszał i zapamięta — odparł ojciec mrugając okiem w moją stronę.

Pan Domański jeszcze bardziej upadał na duchu.

— Świat idzie do gorszego — mówił trzęsąc głową. — Wikt coraz droższy, za kwaterę …

--------------------------------------------------------------------------

⁶⁶jeden Napoleon w Egipcie… — obrazy przedstawiały niektóre ważniejsze momenty z życia Napoleona: wyprawę do Egiptu (1798), zwycięstwo nad Austrią pod Wagram (1809), zwycięstwo nad Austrią i Rosją pod Austerlitz (1805), wyprawę na Moskwę (1812), koronację Napoleona na cesarza (1804).

⁶⁷Komisja Skarbu — Komisja Finansów i Skarbu odpowiadała dzisiejszemu Ministerstwu Finansów; ustanowionan przez konstytucję 1815 r., zniesiona w r. 1867.

⁶⁸Dunaj — ulica w Warszawie na Starym Mieście (zupełnie zniszczona w czasie powstania warszawskiego).

⁶⁹Napoleon I umarł w niewoli — angielskiej w r. 1821 na wyspie Św. Heleny (na Oceanie Atlantyckim).

⁷⁰acan — wyrażenie lekceważące, skrócone, zamiast „wasz-mość pan”.

… zabraliby ci całą pensję, a nawet co się tyczy anyżówki, i w tym jest szachrajstwo. Dawniej rozweseliłeś się kieliszkiem, dziś po szklance jesteś taki czczy, jakbyś się napił wody. Sam Napoleon nie doczekałby się sprawiedliwości!

A na to odpowiedział ojciec:

— Będzie sprawiedliwość, choćby i Napoleona nie stało. Ale i Napoleon się znajdzie.

— Nie wierzę — mruknął pan Raczek.

— A jak się znajdzie, to co?… — spytał ojciec.

— Nie doczekamy tego.

— Ja doczekam — odparł ojciec — a Ignaś doczeka jeszcze lepiej.

Już wówczas zdania mego ojca głęboko wyrzynały mi się w pamięci, ale dopiero późniejsze wypadki nadały im cudowny, nieomal proroczy charakter.

Około roku 1840 ojciec zaczął niedomagać. Czasami po parę dni nie wychodził do biura, a wreszcie na dobre legł w łóżku. Pan Raczek odwiedzał go co dzień, a raz patrząc na jego chude ręce i wyżółkłe policzki szepnął:

— Hej! stary, już my chyba nie doczekamy się Napoleona.

Na co ojciec spokojnie odparł:

— Ja tam nie umrę, dopóki o nim nie usłyszę.

Pan Raczek pokiwał głową, a ciotka łzy otarła myśląc, że ojciec bredzi. Jak tu myśleć inaczej, jeżeli śmierć już kołatała do drzwi, a ojciec jeszcze wyglądał Napoleona… Było już z nim bardzo źle, nawet przyjął ostatnie sakramenta, kiedy w parę dni później wbiegł do nas pan Raczek dziwnie wzburzony i stojąc na środku izby zawołał:

— A wiesz, stary, że znalazł się Napoleon⁷¹?…

— Gdzie? — krzyknęła ciotka.

— Jużci we Francji.

Ojciec zerwał się, lecz znowu upadł na poduszki. Tylko wyciągnął do mnie rękę i patrząc wzrokiem, którego nie zapomnę, wyszeptał:

— Pamiętaj!… Wszystko pamiętaj…

Z tym umarł.

W późniejszym życiu przekonałem się, jak proroczymi były poglądy ojca. Wszyscy widzieliśmy drugą gwiazdę napoleońską, która obudziła Włochy i Węgry⁷²; a chociaż spadła pod Sedanem⁷³, nie wierzę w jej ostateczne zagaśnięcie. Co mi tam Bismarck, Gambetta albo Beaconsfield! Niesprawiedliwość dopóty będzie władać światem, dopóki nowy Napoleon nie urośnie.

W parę miesięcy po śmierci ojca pan Raczek i pan Domański wraz z ciotką Zuzanną bzebrali się na radę: co ze mną począć? Pan Domański chciał mnie zabrać do swoich biur

i powoli wypromować na urzędnika; ciotka zalecała rzemiosło, a pan Raczek zieleniarstwo.

Lecz gdy zapytano mnie: do czego mam ochotę? odpowiedziałem, że do sklepu.

— Kto wie, czy to nie będzie najlepsze — zauważył pan Raczek. — A do jakiegoż byś chciał kupca?

— Do tego na Podwalu⁷⁴, co ma we drzwiach pałasz, a w oknie kozaka.

— Wiem — wtrąciła ciotka. — On chce do Mincla.

— Można spróbować — rzekł pan Domański. — Wszyscy przecież znamy Mincla⁷⁵.

Pan Raczek na znak zgody plunął aż w komin.

-----------------------------------------------------------------------

⁷¹znalazł się Napoleon — mowa o Ludwiku Napoleonie (tj. Napoleonie III), który jako pretendent do tronu francuskiego próbował go dwukrotnie zdobyć przez zamach stanu. Drugi zamach miał miejsce dnia 6 sierpnia 1840 r., kiedy Ludwik Napoleon powrócił z Anglii, gdzie przebywał na emigracji, i z grupą oficerów–bonapartystów wylądował w Wimereux. W Boulogne oddał się pod jego rozkazy tamtejszy garnizon wojskowy.

⁷²druga gwiazda napoleońska… — Rzecki w naiwnym kulcie dla dynastii napoleońskiej i w przekonaniu, że o biegu historii decydują wielcy ludzie, uważa Wiosnę Ludów za rezultat działalności Ludwika Napoleona.

⁷³pod Sedanem — w Ardenach, nad Mozą. W czasie wojny francusko-niemieckiej, 2 września 1870 wojska francuskie poniosły tam straszliwą klęskę, a Napoleon III dostał się do niewoli.

⁷⁴Podwale — jedna z ruchliwych ulic na Starym Mieście, wychodząca z placu Zamkowego.

⁷⁵Mincel — wśród mieszkańców Lublina do dziś utrzymuje się wersja, że pierwowzorem Minclów z Lalki byli lubelscy kupcy tegoż nazwiska.

[...]



[15.08.2026, Toruń]

14 sierpnia 2026

DANTE - PIEKŁO - PIEŚŃ XXI cd.

 

Zdrowym i całym, mimo wasze bronie,

Bez woli bożej i niebieskiej łaski?

Puść mnie! Bo niebo chce na twoją trwogę,

Abym jednemu wskazywał tu drogę!»

I na te słowa mistrza rozdąsana

Tak silnie pycha zgięła się szatana,

Że z rąk mu widły upadły pod nogi

I rzekł do swoich: «Nie brać go na rogi!»

A mój wódz do mnie: «Ty, co między skałą

Siedzisz w pół zgięty, nie chyłkiem, chodź śmiało!»

Jam biegł do wodza jak więzień z swej celi,

A diabli wszyscy naprzód się pomknęli;

Widząc biegnących zdjął mnie przestrach nowy,

By nie złamali warunków umowy.

Tak drżąc Kaprony zdała się załoga³³⁵

Na łaskę stokroć liczniejszego wroga.

Ja się tuliłem do wodza mojego,

Ich gesta, twarze wciąż mając na oku,

Którym patrzało z oczu nic dobrego.

Spuścili haki; wtem jeden z natłoku:

«Chcecie?» rzekł, «ja go zadrasnę tym hakiem».

«Zgoda, idź!» całym krzyknęli orszakiem.

Szatan, co z mistrzem zagajał rozmowę,

Do razu zgłuszył ich pogróżki nowe,

Wołając: «Cicho! cicho, Sowizrzale!»

Potem rzekł do nas: «Dalej po tej skale

Wam iść nie radzę, most szósty w ruinie;

Jednak gdy dalej tak pilno wam w drogę,

Tym stromym brzegiem zawróćcie swe kroki,

Tam jest do przejścia drugi most z opoki.

Później o godzin pięć jak w tej godzinie

Wczora, o ile zapamiętać mogę,

Tysiąc dwusetny sześćdziesiąty szósty

Rok się zakończył, gdy mostu upusty

Runęły w gruzy i drogę przerwały³³⁶.

Szlę³³⁷ mych szatanów, ażeby patrzały,

Czy kto nie wytknął głowy na powietrze;

Idźcie więc z nimi, was ich moc nie zetrze,

Przy nich was żadna nie spotka przygoda.

A wam ja karność zalecam w pochodzie:

Waszym naczelnym będzie Jeżobroda³³⁸,

Sam³³⁹ Łapiduszo, Psiakrwi, Smoczypłodzie,

Chodź Ostrohaku, Łasy, Drapigraco,

Z wami Zęboknur, Gniewożar ladaco.

------------------------------------------------------------------

³³⁵Kaprona — obronny zamek w Pizie, który pizanie zdali lukiezanom wspartym licznym posiłkiem gwelfów toskańskich.

³³⁶Wczora (…) tysiąc dwusetny sześćdziesiąty szósty rok się zakończył, gdy mostu upusty runęły w gruzy — Wskutek trzęsienia ziemi przy śmierci krzyżowej Chrystusa Pana. Chrystus Pan umaił na krzyżu w roku życia 34, Dante swoją pielgrzymkę po piekle odbywa w roku 1300 a zatem od czasu trzęsienia ogólnego ziemi w tej chwili wypadało liczyć lat 1266. Szatan oszukuje poetów, wskazując im inny most cały, cel kłamstwa nie jest wyraźny; sens moralny może być taki: że kto raz w kłamstwie podoba chociażby prawdę bez własnej szkody mógł powiedzieć, kłamie bez przerwy, żadnej innej w tym nie mając korzyści, oprócz zaspokojenia swojej ohydnej skłonności.

³³⁷szlę (daw.) — dziś popr. forma: ślę.

³³⁸Waszym naczelnym będzie Jeżobroda — Domyślamy się, że poeta przez naczelnika szatanów Jeżobrodę, wytyka naczelnika magistratury miasta Lucca złożonej z członków dziesięciu. Resztę nazwisk drugich szatanów, mniej więcej zgodnie z oryginałem i z naturą naszego języka wytłumaczyłem.

³³⁹sam (daw.) — chodź tu.

--------------------------------------------------------------------

Figlarzu, bierz mi za pas kurzą nogę,

Ich przeprowadzić sforą, jak przystoi,

Aż pod most, który jeszcze cało stoi».

«O mistrzu,» rzekłem, «cóż się stanie z nami?

Jeżeli tylko sam dobrze znasz drogę,

Bez tej piekielnej straży idźmy sami,

Gdy ciebie zwykły rozum nie opuszcza.

Patrzaj, jak strasznie zgrzytają zębami,

Złem nam widocznie przegraża ta tłuszcza».

A mistrz: «Dlaczego trwożysz się i o co?

Niech, jak chcą, pozwól, zębami klekocą,

To ich grymasy zwykłe i swawole

Z tymi, coś widział gorejących w smole».

I szli na lewo przez kamienne zęby

Na znak, że każdy ze swym wodzem zgodny,

A wódz ich tyłem trąbił marsz pochodny³⁴⁰.

----------------------------------------------------------------------

³⁴⁰A wódz ich tyłem trąbił marsz pochodny — To hasło Jeżobrody wyda się zapewne odrażającym dla nosa delikatnego. Tu Dante może ubliżył gustowi estetycznemu, ale za to wiernym był echem opinii średniowiecznej, która wyobrażenie obrzydliwości przywiązywała szczególnie do piekła, a sztuka w średnich wiekach malując piekielne obrazy, żywiołem grotesque zwanym, często się posługiwała. Ta pieśń i następna przypomina piekło Callota.



[14.08.2026, Toruń]

13 sierpnia 2026

ŁACIŃSKIE MĄDROŚCI (281 – 300)

 

281. audi, vide, sile - słuchaj, patrz, milcz

282. audi, vide, tace, si vis vivere in pace - słuchaj, patrz, milcz, jeśli chcesz żyć w spokoju

283. audiatur et altera pars - niech i druga strona będzie wysłuchana

284. Augustus mortuus est, habemus novum Augustum - umarł król, niech żyje król; dosł. August jest martwy, mamy nowego Augusta

285. aurea mediocritas - złoty środek

286. aures multorum veritati clausae sunt - uszy wielu są zamknięte naprawdę

287. auri sacra fames - przeklęta żądza złota; przeklęta żądzo złota; przeklęty głodzie złota

288. auribus frequenitius quam lingua utere - uszu używaj częściej niż języka

289. auro quaeque ianua panditur - złoto otwiera wszelkie drzwi przed pieniędzmi wszystkie drzwi stoją otworem

290. aurora habet aurum in ore - kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje

291. aut amat, aut odit mulier, nil est tertium - kobieta albo kocha albo nienawidzi, nie ma nic trzeciego [Publiliusz Syrus]

292. aut bibat, aut abeat - niech albo pije, albo wychodzi

293. aut Caesar aut nihil - (być) albo Cezarem, albo niczym

294. aut prodesse volunt, aut delectare poetae - poeci chcą / pragną przynosić pożytek lub przyjemność

295. aut viam inveniam aut faciam - albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję [Hannibal]

296. aut vincere, aut mori - albo zwyciężać, albo umierać

297. avaritia et arrogantia praecipua validiorum vitia - chciwość i bezczelność to główne wady możnych

298. Ave Maria, gratia plena - rel. Zdrowaś Mario, łaskiś pełna

299. ave, Caesar, morituri te salutant - witaj, Cezarze, idący na śmierć pozdrawiają cię [słowa, którymi według Swetoniusza gladiatorzy rzymscy pozdrawiali Cezara wkraczając na arenę]

300. avida est periculi virtus - męstwo jest chciwe niebezpieczeństwa



[13.08.2026, Toruń]

SŁOWA JAKIE DRZEWIEJ BYWAŁY

 

2589. Zalecanka, zalecanki, zaleciny - zaleta; cena, wziętość, cześć; komplement,

nadskakiwanie, pochlebstwo

2590. Zaleciciel, zalecacz - ten, co zaleca kogo komu

2591. Zalecicielka - ta, co zaleca kogo komu

2592. Zalecić, zaletnić - zrobić letnim, zagrzać cokolwiek

2593. Zalecieć, zalatać, zalatować kogoś - zakasować, wyprzedzić swoim lotem; lecąc zastąpić komu; zasłyszeć

2594. Zaledz, zalegać - ledz, poledz, umrzeć; zająć czyje miejsce; zepsuć się, stracić na wartości przez długie leżenie, np. zaległy towar zleżały

2595. Zalenić się - rozleniwić się

2596. Zaleśnić - zapuścić w las, zadrzewić

2597. Zaleta, zalota, zalet - zalecanie, zachwalanie kogoś, czegoś; 2) chluba, zaszczyt, ozdoba; poważanie, cześć, szacunek

2598. Zła zaleta - niesława, zła opinia

2599. Zaletnica - zalotnica

2600. Zaletnik - zalotnik

2601. Zaletny - pełen zalet, czcigodny; zalotny, zalotniczy, umizgalski, skłonny do zalecanek.

2602. Zaletować, zalotować - odprawiać zaloty, umizgać się, być zalotnym.

2603. Zalewek - zalanie czegoś kruszczem roztopionym, miejsce zalane; zatoka, odnoga morska.

2604. Zalewka, zaliwka - wino, którem polewano ofiarę, mając ją palić

2605. Zależeć na kogoś - być czyjąś powinnością

2606. Zależeć się w chorobie - zapaść na chorobę ciężką

2607. Zalęk - zalęknięcie się

2608. Zalękliwy - skłonny do zalęknięcia się; tyczący się zalęknięcia

2609. Zalgnąć, zalnąć, zalipnąć - zalepić się, zakleić się

2610. Zali - czy

2611. Zaliczyć się, zaliczać się - omylić się w liczeniu, przeliczyć się

2612. Zaliszeć - stać się lichym, zmarnieć, skarłowacieć

2613. Zalitować się - zlitować się

2614. Zaliwy - zalewający, zalewny

2615. Zalot - zabieg, zachód, zapęd

2616. Zaloty - zalecanie kogoś, czegoś, rekomendacja przychylna

2617. Zalśnąć, zalśknąć, zaśklnąć, zaszklnąć, zalśknić się, zaśklnić się - zabłysnąć, olśnąć, oślepnąć; ulec zaślepieniu

2618. Zalżbanty - pewien strój kobiecy

2619. Załamać, załomić, załamywać, załamować, załamawać - ukrócić

2620. Załamiony - załamany

2621. Załapić - zachwycić, zagrabić

2622. Załata, załawta, załafta - plaster ranę ściągający; załatanie; łata zakrywająca dziurę; płachta do obwijania ciała

2623. Załeb, załebek, załebki - wodzenie się za łby, bijatyka

2624. Załeszny - kłamliwy, łgarski

2625. Załęże - mokradło nisko położone

2626. Załknąć się - zachłysnąć się

2627. Załoga, założka, załuska - klapa, okład

2628. Załoga, założka, załuska wód - zator, zalew

2629. Załoga, założka, załuska - eskorta, konwój, żołnierz z konwoju, z eskorty czyjej 2630. Załoga, założka, załuska na kogoś - zasadzka, sidła, zdrada, spisek

2631. Załoga, założka, załuska - skład, magazyn

2632. Załoga, założka, załuska - nakład, wydatek, koszt zapomoga, zaliczka

2633. Załom, załomek - załamanie się; wybieg

2634. Załomisko - urwisko załamane

2635. Załomisty - pełen załamów

2636. Załomny - grożący załamaniem się

2637. Załowić, załawiać na kogoś, na coś - dybać, czyhać, czatować, stawić sidła; zadzierać, szukać czegoś, przeć ku czemu, zakrawać na coś

2638. Założenie - fundament; zasadzka

2639. Założnica - nałożnica

2640. Założnictwo - nałożnictwo

2641. Założniczy - nałożniczy

2642. Założnik - cudzołóżca.

2643. Założyć, zakładać - zamierzać, obiecywać sobie

założyli; ten zamiar spraw swoich założył); 2)

2644. Założyć, zakładać coś czymś - zapełnić, zapchać; zasłonić, zakryć Z. Co,

2645. Założyć, zakładać się czymś - wymówić się, zastawić się, usprawiedliwić się

2646. Założyć karę na kogoś - nałożyć, wyznaczyć, wymierzyć

2647. Założyć ubogiego - wesprzeć, wspomóc

2648. Zasadzić się - zrobić zasadzkę

2649. Załtarz - psałterz

2650. Zamacać - pomacać

2651. Zamagazynować - umieścić w magazynie

2652. Zamalować, zamalowywać - odnowić malowanie, pomalować na nowo; zakreślić, ograniczyć

2653. Zamar - płód klaczy lub oślicy z bykiem albo krowy z ogierem

2654. Zamarszczki - srogość oblicza

2655. Zamarszczyć, zamarszczać - zmarszczyć, zmarszczyć się, nachmurzyć się,

2656. Zamartwieć - zdrętwieć, obumrzeć

2657. Zamaszny - zamaszysty, z zamachem rzucony, potężny, sążnisty, wielki, gruby, ciężki

2658. Zamaszny płaszcz - kolisty, obszerny, szeroki, do obwinięcia się

2659. Zamaścić, zamaszczać, tłuszczem, maścią - zasmarować

2660. Zamatorzały, zamotrzały, zamotorzały - zestarzały

2661. Zamącić, zamęcić, zamącywać - zmącić, zakłócić, pomieszać, zmylić; wzburzyć

zasmucić, strapić, zaturbować

2662. Zamąt - strapienie, smutek, turbacja

2663. Zamczysty - opatrzony zamkiem; pełen zamków

2664. Zamecznik, zamkarz - ślusarz



[13.08.2026, Toruń]