Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

KAWIARENKA

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

22 września 2026

BIBLIA WARSZAWSKA - STARY TESTAMENT - I KSIĘGA MOJŻESZOWA [11]

 

Wieża Babel


11:1 Cała ziemia miała jeden język i jednakowe słowa.

11:2 Podczas swojej wędrówki ze wschodu znaleźli równinę w kraju Synear i tam się osiedlili.

11:3 I mówili jeden do drugiego: Nuże, wyrabiajmy cegłę i wypalajmy ją w ogniu! I używali cegły zamiast kamienia, a smoły zamiast zaprawy.

11:4 Potem rzekli: Nuże, zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt sięgałby aż do nieba, i uczyńmy sobie imię, abyśmy nie rozproszyli się po całej ziemi!

11:5 Wtedy zstąpił Pan, aby zobaczyć miasto i wieżę, które budowali ludzie.

11:6 I rzekł Pan: Oto jeden lud i wszyscy mają jeden język, a to dopiero początek ich dzieła. Teraz już dla nich nic nie będzie niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić.

11:7 Przeto zstąpmy tam i pomieszajmy ich język, aby nikt nie rozumiał języka drugiego!

11:8 I rozproszył ich Pan stamtąd po całej ziemi, i przestali budować miasto.

11:9 Dlatego nazwano je Babel, bo tam pomieszał Pan język całej ziemi i rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi.


Potomkowie Sema

11:10 Oto dzieje rodu Sema: Gdy Sem miał sto lat, zrodził Arpachszada w dwa lata po potopie.

11:11 Po zrodzeniu Arpachszada żył Sem pięćset lat i zrodził synów i córki.

11:12 Gdy Arpachszad miał trzydzieści pięć lat, zrodził Szelacha.

11:13 Po zrodzeniu Szelacha żył Arpachszad czterysta trzy lata i zrodził synów i córki.

11:14 Gdy Szelach miał trzydzieści lat, zrodził Hebera.

11:15 Po zrodzeniu Hebera żył Szelach czterysta lat i zrodził synów i córki.

11:16 Gdy Heber miał trzydzieści cztery lata, zrodził Pelega.

11:17 Po zrodzeniu Pelega żył Heber czterysta trzydzieści lat i zrodził synów i córki.

11:18 Gdy Peleg miał trzydzieści lat, zrodził Reu.

11:19 Po zrodzeniu Reu żył Peleg dwieście dziewięć lat i zrodził synów i córki.

11:20 Gdy Reu miał trzydzieści dwa lata, zrodził Seruga.

11:21 Po zrodzeniu Seruga żył Reu dwieście siedem lat i zrodził synów i córki.

11:22 Gdy Serug miał trzydzieści lat, zrodził Nachora.

11:23 Po zrodzeniu Nachora żył Serug dwieście lat i zrodził synów i córki.

11:24 Gdy Nachor miał dwadzieścia dziewięć lat, zrodził Teracha.

11:25 Po zrodzeniu Teracha żył Nachor sto dziewiętnaście lat i zrodził synów i córki.

11:26 Gdy Terach miał siedemdziesiąt lat, zrodził Abrama, Nachora i Harana.


Potomkowie Teracha

11:27 A oto dzieje rodu Teracha: Terach zrodził Abrama, Nachora i Harana, a Haran zrodził Lota.

11:28 Haran zmarł za życia ojca swego Teracha w ojczyźnie swojej, w Ur chaldejskim.

11:29 Abram i Nachor pojęli sobie żony. Imię żony Abrama było Saraj, a imię żony Nachora Milka, córka Harana, ojca Milki i ojca Jiski.

11:30 A Saraj była niepłodna, nie miała dzieci.

11:31 I wziął Terach syna swego Abrama i wnuka swego Lota, syna Harana, i synową swoją Saraj, żonę syna swego Abrama, i wyszedł z nimi z Ur chaldejskiego, aby udać się do ziemi Kanaan. Gdy przybyli do Haranu, zamieszkali tam.

11:32 Terach żył dwieście pięć lat. I umarł Terach w Haranie.



[22.09.2026, Toruń]

MITOLOGIA GRECKA - [WG. JANA PARANDOWSKIEGO [7]

BOGOWIE OLIMPIJSCY - DZEUS (JUPITER] (3)


Pewnego razu, przebrany za człowieka, udał się Dzeus wraz z Hermesem na ziemię, żeby się przekonać, czy ludzie zachowują jego święte prawo. O zachodzie słońca weszli do jakiegoś miasta i idąc od domu do domu szukali noclegu. Lecz wszystkie drzwi zamykały się przed dwoma podróżnymi. Już noc była, gdy zapukali do małej chatki stojącej na wzgórzu za miastem. Żyło tam dwoje ubogich staruszków: Filemon, i Baucis. Dobrzy ludziska podsunęli nieznajomym stołki i rozniecili wesoły ogień, dorzucając suchych liści i kory drzewnej. Filemon przyniósł z ogrodu trochę jarzyn, które Baucis ugotowała w garnku glinianym. Nakryli do stołu i ułożyli gości na łóżkach, wyścieliwszy je jak mogli najwygodniej. Widząc jednak, że jedzenia i napojów wciąż przybywa i że ich skromne naczynia zmieniają się w złotą zastawę, poznali bogów i padli na kolana. Filemon chciał złożyć ofiarę i zabić jedyną gęś, która chowała się w domu, ale Dzeus go zatrzymał. Wszyscy czworo wyszli na szczyt góry i w promieniach jutrzenki ujrzeli staruszkowie na miejscu swojej lepianki wspaniałą świątynię przeglądającą się w toni wielkiego jeziora. Bogowie zatopili niegościnne miasto, a jego mieszkańców przemienili w żaby. Filemon i Baucis żyli jeszcze długie lata, pełniąc służbę kapłańską w nowej świątyni, aż pewnego dnia wrośli w ziemię jako dwa drzewa, pniami ze sobą, złączone. Było to spełnienie ich ostatniej prośby: umrzeć razem, aby jedno nie patrzyło na śmierć drugiego. W gałęziach drzew ptaki ścieliły sobie gniazda, a podróżni, wypoczywając w ich cieniu, opowiadali historię o niegodnych mieszkańcach jeziora i pobożnych staruszkach.

Na całym obszarze świata greckiego odbierał Dzeus cześć najgłębszą. We wszystkich większych miastach stały jego świątynie. Na Lykajonie w Arkadii spełniały się dlań tajemnicze obrzędy, splamione krwią ludzką. Ale najświętszymi miejscami były Dodona i Olimpia.

U podnóża epirskiego Tinarosu, w dolinie żyznej i wilgotnej, owianej chłodnymi wiatrami, stała odwieczna świątynia dodońska. Gołębica przyleciała tu z dalekiego Egiptu, ze świętych Teb, i usiadłszy na dębie przemówiła głosem ludzkim. Na ten znak boży zbudowano świątynię, w której służbę pełnili dziwni kapłani, zwani selloi. Wiedli życie surowe, spali na gołej ziemi i nie myli się nigdy, podobni w tym do późniejszych ascetów. Zadaniem ich było objaśniać wolę boga ze szmeru liści dębu. Mówiono, że w pniu tego drzewa samo bóstwo przebywa. W jego koronie gnieździły się święte gołębie, a spod korzeni wypływało źródło cudowne. Stała tam jeszcze miednica z brązu, w której ściany uderzała zawieszona kulka i z tego dźwięku również starano się wyrozumieć przyszłość. Wyroczni udzielali kapłani odpowiadając na pytania, które podawano wyryte na ołowianych tabliczkach. W dzisiejszej Dodonie odkopano sporo takich tabliczek i możemy się z nich dowiedzieć, jakimi to ważnymi kwestiami trapiono boga. Na jednej z nich czytamy: “Agis zapytuje, czy kołdry i poduszki zgubiono, czy też skradziono". Kapłani odpowiadając przemawiali wierszami, które niezmiennie zaczynały się od słów: “Dzeus był, Dzeus jest, Dzeus będzie"


W krainie Elis, na Peloponezie, leżała Olimpia, najsławniejsze miejsce kultu Dzeusa w całej starożytności. U zbiegu dwóch rzek, Alfejosu i Kladeosu, między wzgórzami zarosłymi borem, wśród łąk zielonych, zebrane w świętym okręgu stały liczne świątynie i budowle przeznaczone na mieszkania kapłanów, ćwiczenia zawodników, składy kosztownych podarków. Co cztery lata odbywały się igrzyska, które od r. 776 przed n. e. przetrwały aż do r. 393 n. e., kiedy to zniósł je cesarz Teodozjusz; jego następca w trzydzieści lat później kazał spalić świątynię Dzeusa. Olimpia zmieniła się w to rumowisko, jakim jest dzisiaj, gdzie połamane kolumny i poprzerzucane kamienie porasta trawa pomieszana z rumiankiem. Olimpia nie była miastem, lecz jakby osadą świątyń, dokoła których kapłani spełniali nakazane obrządki. Ożywiała się jedynie raz na cztery lata, przez kilka dni igrzysk, wypadających w drugą lub trzecią pełnię Księżyca po przesileniu letnim, a więc w połowie sierpnia lub września. Na ten czas ustawały w całej Grecji spory i wojny: ogłaszano “pokój boży", aby szczęk oręża nie mącił powszechnej radości. W dolinie Alfejosu kramarze rozbijali namioty, budy i stragany. Pasterze z Arkadii i Mesenii spędzali trzody bydła, kóz i owiec, które chętnie kupowano na ofiary. Szły gromadnie orszaki pielgrzymów śpiewając pieśni pobożne lub wesołe. Ze wszystkich stron ściągali zawodnicy, każdy ze swoim nauczycielem gimnastyki. Na wozach jechali wielcy panowie, których konie stawały do wyścigów. Uroczyste procesje miast greckich wiozły bogate dary dla świątyni Dzeusa. Igrzyska trwały kilka dni i obejmowały wszelkie popisy zręczności i siły. Nagrodą był wieniec oliwny, symboliczny dar, bezcenny w oczach tysięcy młodych ludzi, którzy z najodleglejszych stron świata greckiego dążyli do Olimpii w nadziei zwycięstwa. Zawodnik ozdobiony tą świętą gałązką wracał do miasta rodzinnego jak triumfator. Stawiano mu posągi, na jego cześć układano hymny. Zajmował pierwsze miejsce na uroczystościach publicznych i miał utrzymanie na koszt państwa. Grecja, rozbita na szczepy, miasta i państewka, jednoczyła się pod dobrotliwym spojrzeniem Dzeusa. W Olimpii ogłaszano powszechnie ważne rozporządzenia i układy, historycy i poeci odczytywali swoje utwory, mówcy i filozofowie występowali z odczytami, wiedząc, że słucha ich naprawdę cała Hellada.

W świątyni olimpijskiej stał posąg Dzeusa, dzieło mistrza ateńskiego, Fidiasza — jeden z siedmiu cudów świata. Na złotym tronie siedział bóg olbrzymi, osiemkroć przerastający miarę ludzką. Głową sięgał sufitu, barkami rozpierał się na całą szerokość nawy. Mówiono, że gdyby wstał nagle, rozniósłby całe wiązanie gmachu. W wyciągniętej lewej ręce trzymał boginię Zwycięstwa, prawą zaś dzierżył berło, na którym złoty orzeł roztaczał skrzydła. Fałdzisty płaszcz szczerozłoty, ozdobiony figurami zwierząt i kwiatów, przez lewe ramię z tyłu przerzucony, owijał mu lędźwie i nogi aż ku stopom, odsłaniając nagą

pierś z kości słoniowej. Nogi w złotych sandałach opierały się na podnóżku podtrzymywanym przez lwy. Bujne kędziory, ujęte złotym wieńcem oliwnym, spływały po obu stronach twarzy, pełnej majestatu, łagodności i pogody. Posąg ten, na rozkaz jednego z cesarzy rzymskich przeniesiony do Konstantynopola, spłonął tam w czasie pożaru. Lecz dzieło Fidiasza było dla całej starożytności tak uświęconym wzorem, że tysiące posągów Dzeusa w naszych muzeach pozwalają domyślać się, jak ono mogło wyglądać.[…]



[21.09.2026, Toruń]


19 września 2026

MUZYCZNE POCZTÓWKI - COMPAY SEGUNDO - GUAJIRA GUANTAMERA

 

Yo soy un hombre sincero

De donde crecen las palmas

Yo soy un hombre sincero

De donde crecen las palmas

Y antes de morirme quiero

Echar mis versos del alma


Chorus:

Guantanamera

Guajira Guantanamera

Guantanamera

Guajira Guantanamera


Mi verso es de un verde claro

Y de un carmin encendido

Mi verso es de un verde claro

Y de un carmin encendido

Mi verso es un ciervo herido

Que busca en el monte amparo


Chorus


I am a truthful man from this land of palm trees

Before dying I want to share these poems of my soul

My verses are light green

But they are also flaming red


(the next verse says,)

I cultivate a rose in June and in January

For the sincere friend who gives me his hand

And for the cruel one who would tear out this

heart with which I live

I do not cultivate thistles nor nettles

I cultivate a white rose


Cultivo la rosa blanca

En junio como en enero

Qultivo la rosa blanca

En junio como en enero

Para el amigo sincero

Que me da su mano franca


Chorus


Y para el cruel que me arranca

El corazon con que vivo

Y para el cruel que me arranca

El corazon con que vivo

Cardo ni ortiga cultivo

Cultivo la rosa blanca


Chorus


Con los pobres de la tierra

Quiero yo mi suerte echar

Con los pobres de la tierra

Quiero yo mi suerte echar

El arroyo de la sierra

Me complace mas que el mar


Chorus


Jestem szczerym człowiekiem

Stamtąd, gdzie rosną palmy

Jestem szczerym człowiekiem

Stamtąd, gdzie rosną palmy

I zanim umrę chcę

Podzielić się tymi wersami mojej duszy


Refren

Guantanamera*

Guajira** Guantanamera

Guantanamera

Guajira Guantanamera


Moje wersy są jasnozielone

I karminowo czerwone

Moje wersy są jasnozielone

I karminowo czerwone

Moje wersy to zraniony jeleń

Który szuka w górach opieki


Refren


Jestem szczerym człowiekiem, stamtąd gdzie rosną palmy

I zanim umrę chcę podzielić się tymi wersami mojej duszy

Moje wersy są jasnozielone

I karminowo czerwone


(następna zwrotka mówi)

Hoduję białą różę zarówno w czerwcu, jak i w styczniu

Dla serdecznego przyjaciela, który podaje mi rękę

I dla okrutnika który wyrywa mi serce,

z którym żyję

Nie hoduję ostu ani pokrzywy

Hoduję białą różę


Hoduję białą różę

zarówno w czerwcu, jak i w styczniu

Hoduję białą różę

zarówno w czerwcu, jak i w styczniu

Dla serdecznego przyjaciela

Który podaje mi swoją hojną rękę


Refren


I dla okrutnika który wyrywa mi

Serce, z którym żyję

I dla okrutnika, który wyrywa mi

Serce, z którym żyję

Nie hoduję ostu ani pokrzywy

Hoduję białą różę


Refren


Z biednymi tej ziemi

Chcę dzielić moje szczęście

Z biednymi tej ziemi

Chcę dzielić moje szczęście

Strumyk górski

cieszy mnie bardziej niż morze.


Refren


* mieszkanka Guantanamo

** kobieta pracująca w polu



[19.09.2026, Toruń]

SŁOWA JAKIE DRZEWIEJ BYWAŁY

 

2918. Zapalczawie - zapalczywie

2919. Zapalczawy - zapalczywy, pełen zapału, zapalony, żarliwy

2920 Zapaliczliwie - zapalczywie

2921. Zapalić się, zapalać się - dostać koloru ognistego, płowieć, dostać zapalenia,

zaognić się, zarumienić się, zapłonąć wstydem

2922. Zapalisty - łatwy do zapalenia, zapalny, zapalający, barwy ognistej, ognisty, płowy

2923. Zapaliściwie - zapalczywie

2924. Zapalniczek - brantka u fuzji, na którą się nakłada kapiszon.

2925. Zapalny - przeznaczony do zapalania

2926. Zapał - zapalenie, zapalenie się, pożar, zajęcie się ogniem; ofiara palona na ołtarzu, całopalenie

2927. Zapała - żagiew, podnieta

2928. Zapamiętać, zapamiętywać, zapamiętawać - zapomnieć

2929. Zapamiętalec - człowiek zapamiętały, szaleniec

2930. Zapamiętliwy - łatwo zapominający

2931. Zapamiętny - nie pomny czegoś

2932. Zapar - para skądś wychodząca, wyziew

2933. Zaparcieć - zginąć przez parcienie

2934. Zaparstek, zapartek - jaje zalęgłe i zepsute, zbuk

2935. Zaparzysko, zaśniad, zaśniat, ześniad - płód nie donoszony

2936. Zapasić się, zapaszać się - zaopatrywać się w zapasy

2937. Zapaski - auka zapaśnicza, zapaśnictwo; zapasy, walka zapaśnicza.

2938. Zapasny - zapasowy

2939. Zapasować - zajmować, zagradzać, zamykać pasem albo jakby pasem, opasywać

2940. Zapasować, zapaszować - wstrzymać się od gry, powiedzieć: pas!; pójść z kwitkiem

2941. Zapastnictwo - zapaśnictwo.

2942. Zapaszny, zapaszysty - pełen zapachu, wonny

2943. Zapaść, zapadać - ginąć pogrążywszy się w coś wypaść ,w poprzek drogi,

zajść, wedrzeć się

2944. Zapaść, zapadać płodem - zajść w ciążę, zastąpić; 6) zajść (słońce już zapadło)

2945. Zapaść - zapadnięcie, zapadnięcie się, zapadanie się

2946. Zapaśniczyć - iść w zapasy, walczyć jako zapaśnik

2947. Zapatrzyć, zapatrzać, zapatrywać - upatrzyć, zauważyć

2948. Zapazucha - pazucha, zanadrze.

2949. Zapąd - zapęd

2950. Zapchać - zapchnąć, zakłóć, ukłóć, ugryźć, uciąć

2951. Zapech, zapchnięcie - zakłócie; to, co pozostało w ciele z zakłócia, zadra, drzazga

2952. Zaperzyć się, zapyrzyć się - zaczerwienić się, zarumienić się, zapłonąć ze wstydu

2953. Zapędliwy - gwałtowny, burzliwy

2954. Zapędzenie - wygnanie

2955. Zapęziały - karłowaty, nie wyrosły, zanikły

2956. Zapęzieć - skarłowacieć, zaniknąć, nie wyrosnąć, zmarnieć

2957. Zapiać - zaśpiewać

2958. Zapiąć - zamknąć

2959. Zapić, zapijać - zadłużyć się za picie, przepić

2960. Zapiec się, zapiekać się - cierpieć zapieczenie w żywocie, mieć trudny stolec

2961. Zapiecnik - ten, co za piecem wyleguje się, leniwiec, legart, domator

2962. Zapieklina - zapieczenie krwi

2963. Zapienić, zapieniać - zarobić w pocie czoła

2964. Zapienieć - zapienić się, spienić się

2965. Zapierzyć, zapierzać - obsadzić piórami, zagrodzić ścianą, przepierzeniem.

2966. Zapiły, zapity - opity, pijany

2967. Zapis, zapisa - rewers, skrypt, oblig; napis na domu wskazujący komuś gospodę; adres



[19.09. 2026, Toruń]

HOMER - ILIADA - KSIĘGA VIII (26)

 

KSIĘGA VIII cd.

[...]— «Tydejdzie — mówi z drżeniem — rzućmy dzisiaj boje,

Czym prędzej do ucieczki zwróć rumaki twoje.

Nie widzisz, że nam Zeus odmawia zwycięstwa?

Dziś dał chwałę dla tego bohatera męstwa,

Drugi raz, kiedy zechce, i nas nią ozdobi.

Lecz przeciw Zeusowi nic człowiek nie zrobi,

Choćby największej siły: bo on wszystkim włada».

A na to Nestorowi Tydejd odpowiada:

— «Z twoich ust wychodzącą prawdę uznać muszę.

Ale boleść okrutna przejmuje mi duszę;

Wśród Trojan Hektor powie: — «Gdym go w polu gonił,

Przed mym orężem Tydejd aż w nawach⁵³⁹ się schronił».

Tak on się chlubiąc, przyzna mi duszę nikczemną.

Ach! Niech się raczej ziemia rozstąpi pode mną».

— «Cóż ja to od mężnego słyszę Diomeda?

Niech cię Hektor upodla, nikt mu wiary nie da.

Darmo powie, żeś gnuśny⁵⁴⁰, żeś prędko strwożony,

Zawstydzą go Trojanie i trojańskie żony:

Tyle ich trupem legło z twojego oręża,

Nie􀰗edna tam młodego opłakuje męża».

Wraz⁵⁴¹ konie pędzi między pierzchające szyki.

A natenczas Trojanie z strasznymi okrzyki

Puszczają na nich groty, gdy zwrócili czoła;

A Aresowy Hektor wielkim głosem woła:

— «Tydejdo, ciebie Grecy szanują biesiadą,

Kruż⁵⁴² pełny nalewają i lepszą część kładą.

Teraześ wzgardy godzien, o podła niewiasto!

Leć na twą zgubę, dziewko! Nie ty pewnie miasto

I wieże nasze zwalisz, nie ty weźmiesz żony:

Prędzej legniesz na piasku tą ręką zwalczony».

Rzekł, a w Tydejdzie serce na dwoje się chwiało:

Już chciał konie skierować i spotkać się śmiało,

Trzykroć chciał iść za głosem rycerskiej ochoty,

Trzykroć Zeus hucznymi odezwał się grzmoty,

Da􀰗ąc znak niepewnego Trojanom zwycięstwa.

Hektor woła na swoich, zachęca do męstwa:

— «Trojanie i Likowie! Postawcie się śmiele

Okazać zwykłe męstwo, wierni przyjaciele!

Widzę, co nam przychylny Zeus zapowiada:

Nas pewna czeka chwała, a Greki zagłada.

Głupi! W tych murach słabych, w tej ufają tamie:

Nie zdoła nas odeprzeć, wnet Hektor ją złamie,

Konie me szybkim pędem przeskoczą te rowy.

Gdy do naw przyjdę, ogień niech będzie gotowy,

Flotę grecką na pastwę oddam mu i razem⁵⁴³

Przelękłe Greki w dymie wytępię żelazem».

Tak rzekł i tymi słowy zachęca swe konie:

— «Lampie szlachetny, Ksancie, Podargu, Ajtonie,

Nuż dziś godnie waszemu wysłużcie się panu!

Wszak Andromacha⁵⁴⁴ moja, królewskiego stanu, […]

----------------------------------------------------------------------

⁵³⁹nawa (daw.) — statek, okręt.

⁵⁴⁰gnuśny — leniwy, niechętny działaniu.

⁵⁴¹wraz (daw.) — zaraz.

⁵⁴²kruż (poet.) — dzban lub czara.

⁵⁴³razem — jednocześnie.

⁵⁴⁴Andromacha — żona Hektora.

----------------------------------------------------------------------

[…] Sama wam niesie obrok⁵⁴⁵, dostarcza napoju,

I ilekroć do domu powrócicie z boju,

Pierwej⁵⁴⁶ zawsze pamięta o wasze wygody,

Niźli o mnie, choć jestem jej małżonek młody.

Natężcież teraz siły, żebyśmy dostali

Lub Nestora puklerza (świat go cały chwali,

Bo sam złoty i jego rękojeść jest złota),

Lub kirysa Tydejda, na którym robota

Hefajsta⁵⁴⁷ wszystkie swoje wyraziła cuda.

Jeśli nam te dwa łupy dziś zdobyć się uda,

Tej nocy wsiadłszy Grecy na szybkie okręty,

Nazad⁵⁴⁸ wracając, morskie poorzą zamęty…

Tymi on słowy serca swym koniom dodaje.

Natychmiast aż do rowu odparci Danaje⁵⁴⁹.

Hektor na czele swoich śmiałym stąpał krokiem,

Naokoło rzucając zapalonym okiem.

A jako gdy pies żwawy lwa ściga lub dzika,

Wszystkie zważa obroty swego przeciwnika,

Skąd łatwiej pochwycony być może zwierz srogi,

Czyli⁵⁵⁰ go za bok urwać, czyli też za nogi:

Tak Hektor ściga Greki, trupem ziemię kryje

I z pierzchających szyków ostatniego bije.

Kiedy już za okopy przeszli i za rowy,

I pod orężem Trojan wielu dało głowy,

Stają, zachęcają się, ręce w górę wznoszą

I bogów nieśmiertelnych o ratunek proszą.

Hektor konie przy rowie pędzi zapalony,

Błyska Aresa wzrokiem i strasznej Gorgony⁵⁵¹.

Postrzegła Hera oręż Hektora zwycięski,

Więc mówi rozbolała nad greckimi klęski:

— «Nie damyż wsparcia Grekom, gdy ten naród luby

Już prawie do ostatniej przybliża się zguby?

Ile mąż jeden dzielnych obalił rycerzy!

Hektor zajadły wszędzie strach i pogrom szerzy,

Gdziekolwiek się obróci, mnóstwo Greków pada»,

— «Już by on dawno zginął — Pallas odpowiada

Orężem greckim w oczach Ilijonu pchnięty:

Lecz twardy na me chęci, na prośby niezgięty

I niesłusznie swoimi szafujący względy⁵⁵²,

Ojciec wstrzymuje serca mojego zapędy.

Niepomny, że przeze mnie jego syn ocalał,

Gdy go nieznośną pracą Eurystej przywalał.⁵⁵³

Tetydzie⁵⁵⁴ Kronid⁵⁵⁵ sprzyja, Tetys ukochana,

Że go wzięła za brodę, ściskała kolana,

Aby uczcił Achilla, który miasta wali; […]

----------------------------------------------------------------------

⁵⁴⁵obrok — pasza dla koni.

⁵⁴⁶pierwej — najpierw.

⁵⁴⁷Hefajstos (mit. gr.) — syn Zeusa i Hery, bóg kowali, złotników i ognia. Przedstawiany jako kulawy, gdyż Zeus zrzucił go z Olimpu, gdy Hefajstos wstawił się za Herą.

⁵⁴⁸nazad — z powrotem.

⁵⁴⁹Danaje — Grecy.

⁵⁵⁰czyli — czy z partykułą pytajną -li.

⁵⁵¹Gorgona (mit. gr.) — potwór, spojrzeniem zmieniający ludzi w kamień.

⁵⁵²względy — dziś popr. forma N.lm: względami.

⁵⁵³Niepomny, że przeze mnie jego syn ocalał, Gdy go nieznośną pracą Eurystej przywalał — mowa o Heraklesie, synu Zeusa.

⁵⁵⁴Tetyda — jedna z Nereid (boginek morskich), matka Achillesa.

⁵⁵⁵Kronid — przydomek Zeusa (syn Kronosa).

----------------------------------------------------------------------

[…] Przyjdzie czas, że i moich trosków⁵⁵⁶ się użali

I powie, że ma lubą swą córę w Palladzie⁵⁵⁷.

Twoja ręka niech jarzmo⁵⁵⁸ na rumaki kładzie,

A ja tymczasem w złotym Zeusa pokoju

Orężem ramię moje okryję do boju.

Obaczym, jeśli dumny Hektor się ucieszy,

Kiedy nas ujrzy nagle wśród walczącej rzeszy.

Złamane przy okrętach trojańskie zastępy

Tłustym ścierwem paść będą głodne psy i sępy».

Rzekła; Hera się jednej chwili nie ociąga,

Złoty szor⁵⁵⁹ kładzie, w jarzmo rumaki zaprząga,

Do Zeusa zaś domu odchodzi Pallada.

Tam fałdzista zasłona przy jej nogach spada,

Dzieło arcyozdobne jej przemyślnej ręki.

Sama, idąc na wojnę płodna w płacz i jęki,

Ojcowski wdziewa kirys⁵⁶⁰, a ręką niezłomną

Bierze tę dzidę ciężką, długą i ogromną,

Którą, gdy gniew jej serce lub zemsta zapala,

Najmężniejszych rycerzy zastępy obala.

Hera biczem ostrzegła bystre konie swoje;

Same się skrzypiąc niebios otwarły podwoje,

Których tam Hory⁵⁶¹ strzegą czuwającym okiem;

Te Olimp i zasłonią, i zamkną obłokiem.

Tędy boginie bystre poganiają konie.

Kronid⁵⁶² je obaczywszy strasznym gniewem płonie,

Woła Irydy⁵⁶³ w złote ustrojonej pióra:

— «Bież! Mów, niech mi się wróci i żona, i córa!

Niechaj mi się przed oczy nie stawią niebacznie⁵⁶⁴,

Nienajlepsza się bitwa między nami zacznie,

Bo co mówię, to zrobię, a wyrok mój taki:

Najpierwej im przy wozie skaleczę rumaki,

Same z wozów postrącam, a wozy połamię,

Na ciele zaś bolesne wypiętnuję znamię:

Dziesięć lat ran nie zgładzi, które piorun zada.

Co to jest walka z ojcem, obaczy Pallada.

Zaś Hery zapalczywość nie tak mi jest dziwna,

Bo ona zawsze moim zamysłom przeciwna».

Irys wyciągająca wiatr lekkim obrotem

Pospiesza z Idy bystrym do Olimpu lotem,

Przy bramie je spotyka, zatrzymać się prosi

I wiernie rozkaz dany Zeusa donosi:

— «Dokądże to spieszycie? Co was tak zapala?

Achajom Zeus wsparcia dawać nie pozwala.

Jeśli spełni, co wyrzekł, los wasz będzie taki:

Najpierwej wam przy wozie skaleczy rumaki,

Same postrąca z wozów, a wozy połamie,

Na ciele zaś bolesne wypiętnuje znamię:

Dziesięć lat ran nie zgładzi, które piorun zada. […]

----------------------------------------------------------------------

⁵⁵⁶trosków — dziś popr. forma D.lm: trosk.

⁵⁵⁷Pallada (mit. gr.) — przydomek Ateny, bogini mądrości i sprawiedliwej wojny, w Iliadzie sprzyjającej Grekom.

⁵⁵⁸jarzmo — rodzaj prostej uprzęży.

⁵⁵⁹szor — tu: uprząż.

⁵⁶⁰kirys — rodzaj pancerza osłaniającego korpus.

⁵⁶¹Hory (mit. gr.) — personifikacja pór roku.

⁵⁶²Kronid — przydomek Zeusa (syn Kronosa).

⁵⁶³Iryda a. Iris — (mit. gr.) bogini tęczy, posłanka bogów.

⁵⁶⁴niebacznie (daw.) — nieostrożnie.



[19.09.2026, Toruń]