Petrus Christus - Portret młodej kobiety

Petrus Christus  -  Portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

KAWIARENKA

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

31 marca 2026

FRAZEOLOGIZMY II (261-280)

 

261. chudy jak szczapa - bardzo chudy, przesadnie szczupły

262. chudy jak szkielet - bardzo chudy, przesadnie szczupły

263. chuj babski - wulg. atrapa penisa

264. chuj bombki strzelił, choinki nie będzie - wulg. zwrot używany w sytuacji utraty nadziei na spełnienie oczekiwań gdy coś poszło nie tak jak powinno, nie po czyjejś myśli; coś się nie udało

265. chuj go wie - wulg. nie wiem, nie wiadomo, trudno powiedzieć

266. chuj strzela - wulg. przen. ktoś jest bardzo zdenerwowany, rozgniewany, niezadowolony z jakiegoś powodu

267. chuj w dupę - wulg. okrzyk złości w stosunku do drugiej osoby

268. chuj, dupa i kamieni kupa - wulg. kiepsko, beznadziejnie

269. chwyt poniżej pasa - posunięcie niezgodne z przyjętymi normami etycznymi, postępek nieszlachetny, nieetyczny

270. chyba ty - slang. młodz. żart. riposta używana z braku innych argumentów lub w celu pokazania dystansu, lekceważenia dla tematu poruszanego przez rozmówcę [Spóźniłeś się. – Chyba ty.]

271. chylić czoła - podziwiać, okazywać komuś szacunek, uznawać czyjąś wyższość, zwierzchnictwo nad sobą, ulegać komuś lub czemuś

272. ciągnąć druta - wulg. doprowadzać mężczyznę do ejakulacji za pomocą ust

273. ciągnąć kota - pot. daw. oddawać się pijaństwu, upijać się, uczestniczyć w popijawie

274. ciągnąć za język - usiłować dowiedzieć się czegoś od kogoś, wypytywać kogoś

275. cisza jak makiem zasiał - absolutną ciszę, spokój i brak jakichkolwiek szmerów

276. cicho / cisza jak w grobie - tak cicho, że aż nieprzyjemnie, nie do zniesienia

277. cichy bohater - osoba, która dokonuje ważnych, pozytywnych lub heroicznych czynów, ale robi to bez wielkiego rozgłosu lub publicznego uznania

278. cichy wspólnik - inwestor, który wnosi wkład (kapitał, praca, majątek) do przedsiębiorstwa innej osoby (wspólnika jawnego), nie ujawniając się na zewnątrz i nie zarządzając firmą

279. cielęcy wiek - okres dzieciństwa i wczesnej młodości charakteryzujący się naturalną skłonnością do nieracjonalnych zachowań i buntu

280. cielęcy zachwyt - przesadny, wielki zachwyt (często nieuzasadniony, bezpodstawny)



[31.03.2026, Toruń]

PISZMY POPRAWNIE - INTERPUNKCJA (5-6)

 

5. Przecinek przed czyli

Wyraz czyli wprowadza zdanie lub wyrażenie o charakterze wyjaśniającym – drugi człon objaśnia pierwszy. W zdaniu pełni on funkcję spójnika synonimicznego, a zgodnie z zasadą interpunkcyjną przed tym rodzajem spójników stawiamy przecinek.

Przykłady:

Planuję wyjazd na wakacje za klika miesięcy, czyli mniej więcej w połowie lipca.

Nie mówisz mi całej prawdy, czyli kłamiesz.

Oto wykaz rynkowych nowości, czyli wszystkiego, co się najlepiej sprzedaje.

Gdy wyjaśnienie lub wyliczenie wprowadzone przez spójnik czyli znajduje się w środku zdania, należy je wydzielić z obu stron przecinkami.

Antek, czyli mój brat, robi najlepszą pizzę na świecie.

W Zamościu, czyli mieście nazywanym „Padwą Północy”, znajdują się piękne renesansowe kamienice.


6. Przecinek przed dlatego

Wyraz dlatego pełni w zdaniu funkcję spójnika wynikowego. Wprowadza on pewną informację, której uzasadnienie zostało podane wcześniej.

Przed wyrazem dlatego stawiamy przecinek, ponieważ zgodnie z regułą interpunkcyjną przecinkami rozdzielamy zdania złożone współrzędnie połączone spójnikami wynikowymi.

Padał deszcz, dlatego zostaliśmy w domu.

Byłam chora, dlatego nie poszłam do pracy.

Chciałem sobie dorobić, dlatego poszukałem dodatkowego zajęcia.



[31.03.2026, Toruń]

30 marca 2026

WERSETY (29) OCZY NA ŚWIAT OTWARTE

OCZY  NA  ŚWIAT  OTWARTE 

Czasami jednak wstaję

prawa dłoń na białym blacie stolika

lewa ciśnie krawędź wersalki

unoszę się na trzy czwarte

zablokowane nogi

dobrze

podchodzę do okna

mój świat jest niewielki

cudza bryła blokowiska

cudze okna

czasami błyśnie światło

albo postać za firanką

płci nie odróżniam

przydałby mi się peryskop

mój wzrok

uniósłby się ponad szczyty domów

ponad głowy wysokich sosen

tych które pozostały

są wspomnieniem lasu

mój wzrok

zobaczyłby Berliny Paryże i Londyny

i zmęczony wielkim światem

skierowałby się do miejsca poczęcia

mojego nieznanego nikomu żywota.




[30.03.2026, Toruń]

29 marca 2026

FILOZOFIA - SOLON - MYŚLI

 

1. Nic ponad miarę.

2. Nie bądź sędzią; w przeciwnym bowiem razie, znienawidzi cię człowiek chwytany na

występku.

3. Unikaj takiej rozkoszy, która rodzi smutek.

4. Pilnie przestrzegaj prawości obyczajów, pewniejszej od przysięgi.

5. Przypieczętuj słowa milczeniem, milczenie zaś stosownym momentem.

6. Nie kłam, ale mów prawdę.

7. Zajmuj się rzeczami stosownymi.

8. Nie mów rzeczy słuszniejszych, niż mówią rodzice.

9. Nie pozyskuj zbyt szybko przyjaciół, a tych, których pozyskasz, nie odtrącaj.

10. Naucz się sztuki rządzenia, ucząc się być posłusznym.

11. Żądając od innych sprawozdania, sam też zdawaj sprawę.

12. Doradzaj obywatelom nie to, co najprzyjemniejsze, lecz, co najlepsze.

13. Nie bądź zuchwały.

14. Nie przestawaj ze złymi.

15. Pytaj bogów o radę.

16. Szanuj przyjaciół.

17. Nie opowiadaj o tym, czegoś nie widział.

18. Zamilcz o tym, co wiesz

19. Bądź łagodny dla bliźnich.

20. O rzeczach niejasnych wnioskuj na podstawie jasnych.



[29.03.2026, Toruń]

FILOZOFOWIE I ICH POGLĄDY - PLATON (2)

 

Filozof był w młodości przyjacielem Isokratesa1. Praksifanes opisał pewną rozmowę o poetach, jaką prowadzono w posiadłościach Platona, gdzie Isokrates był jego gościem. Aristoksenos podaje, że Platon brał udział w trzech wyprawach wojennych na Tanagrę i na Korynt2 i w bitwie pod Delion, gdzie szczególnie odznaczył się męstwem.

1 Później Platon i Isokrates byli konkurentami (jako kierownicy dwóch najbardziej wpływowych szkół) i nieprzyjaciółmi. Platon wyszydzał Isokratesa (w Fajdrosie), Isokrates zaś zwalczał go jako „sofistę".

2 W wyprawie na Korynt (394 p. n. e.) rzeczywiście brał udział, wspomina o tym w Teajtecie 124 A; nie mógł jednak brać udziału ani w wyprawie na Tanagrę (457 p. n. e.), ani w bitwie pod Delion (424 p. n. e.).

Platon łączył naukę Heraklita, Pitagorasa i Sokratesa; w nauce o rzeczach podpadających pod zmysły szedł za Heraklitem, w nauce o rzeczach poznawalnych umysłem za Pitagorasem, w doktrynie politycznej za Sokratesem.

Niektórzy podają, że napisał list do Diona na Sycylię z prośbą, ażeby mu zakupił od Filolaosa trzy księgi pitagorejskie za 100 min. Żył bowiem Platon w dobrych warunkach materialnych, gdyż, jak mówią, otrzymał od Dionizjosa ponad 80 talentów. Mówi o tym także Onetor w dziele zatytułowanym: Czy mędrzec będzie się bogacił?

Platon wiele korzystał z utworów komediopisarza Epicharma, jak podaje Alkimos w czterech pismach adresowanych do Amyntasa. Otóż w pierwszym Alkimos mówi tak:

Jest rzeczą widoczną, że Platon czytał wiele utworów Epicharma. Zobaczmy więc. Platon twierdzi, że to, co podpada pod zmysły, nigdy nie jest czymś stałym ani pod względem jakościowym, ani ilościowym, lecz czymś zawsze płynnym i zmieniającym się, tak jakby ktoś odjął od rzeczy liczbę tak, żeby nie były ani równe, ani w ogóle nie były określone czy to co do ilości, czy co do jakości. Tak się dzieje z rzeczami, które znajdują się w stanie ciągłego powstawania i którym, nie przysługuje istnienie. Natomiast to, co jest poznawalne umysłowo, ma tę właściwość, że od mego nic się nie odłącza ani nic z nim się nie łączy. Taka jest natura rzeczy wiecznych, że są zawsze jednakowe i zawsze te same. A oto jak wyraźnie mówi Epicharm o rzeczach podpadających pod zmysły i o rzeczach poznawalnych umysłem:

A. Bogowie wiecznie istnieli i nigdy nie przestawali istnieć: rzeczy zaś wieczne są zawsze jednakowe, bo są zawsze te sanie.

B. Ale, jak mówią, wśród bogów jako pierwszy zrodził się Chaos.

A. Jakże to? Wszakże nie miał się z czego zrodzić i nie miał się w co obrócić.

B. A więc nic nie zrodziło się pierwsze?

A. Ani nawet, na Zeusa, nie zrodziło się drugie, przynajmniej spośród rzeczy, o których teraz mówimy, ale istniało zawsze. Jeżeliby ktoś do pewnej liczby kamieni, nieparzystej, czy parzystej, dodał jeden kamień lub ujął go od niej, to jak ci się zdaje, czy zostanie ta sama liczba?

B. Bynajmniej.

A. Tak samo, gdyby dodać do pewnej miary inną miarę albo od pierwotnej odjąć jakąś część, czy zostanie ta sama miara?

B. Z pewnością nie.

A. Tak samo spójrz na ludzi! Jeden rośnie, drugi się kurczy. Wszyscy ciągle się zmieniają. To zaś, co się zmienia zgodnie z naturą i nie pozostaje w tym samym stanie, ale staje się inne, niż było, gdy oddalało się od tego, czym było, nie pozostaje tym samym. A nawet i ty także, i ja byliśmy wczoraj inni, niż jesteśmy dziś, i jutro będziemy inni z tej samej przyczyny".

Ponadto dodaje Alkimos: „Mędrcy twierdzą, że dusza postrzega pewne rzeczy za pośrednictwem ciała, kiedy np. słyszy i widzi, inne zaś sama przez się, zgoła nie potrzebując ciała. Dwa są więc rodzaje rzeczy istniejących, jedne podpadają pod zmysły, inne są poznawalne umysłem. Dlatego właśnie Platon mówi, że ci, którzy chcą poznać początki wszechrzeczy, muszą rozróżnić najpierw idee same w sobie, takie jak podobieństwo i jedność, ilość i wielkość, spoczynek i ruch; następnie samo w sobie piękno, dobro i sprawiedliwość oraz inne tym podobne pojęcia; w końcu, po trzecie, muszą wiedzieć, jakie idee pozostają do siebie w stosunku, jak np. wiedza albo wielkość, albo władza — pamiętając zarazem, że rzeczy, z którymi spotykamy się w doświadczeniu, mają te same nazwy dzięki uczestnictwu w tych ideach; na przykład sprawiedliwym nazywa się to, co uczestniczy w sprawiedliwości, pięknym zaś to, co uczestniczy w pięknie. Każda zaś z tych idei jest wieczna, poznawalna umysłem, a ponadto nie podlegająca zmianom. Dlatego też Platon mówi, że idee istnieją w naturze jako wzory, rzeczy jednostkowe zaś, będąc do nich podobne, są podobiznami. Epicharm zaś tak mówi o dobru i o ideach:

A. Gzy gra na flecie jest jakąś rzeczą?

B. Bez wątpienia.

A. Czy człowiek jest grą na flecie?

B. Oczywiście, że nie jest.

A. A więc czym jest fletnista? Jak ci się zdaje: człowiekiem czy nie?

B. Na pewno jest człowiekiem.

A. Czyż więc nie sądzisz, że tak samo ma się rzecz z dobrem?

Dobro jest rzeczą samą w sobie, a ktokolwiek pojmie tę rzecz, sam staje się dobry. Podobnie bowiem jak ktoś nauczywszy się grać na flecie staje się fletnista, ktoś inny nauczywszy się tańczyć — tancerzem, a jeszcze ktoś inny nauczywszy się pleść koszyki — koszykarzem, tak też nauczywszy się jakiejkolwiek sztuki człowiek staje się nie tą sztuka, lecz artystą".

W swym wykładzie nauki o ideach Platon mówi: Jeśli istnieje pamięć, istnieją idee w rzeczach istniejących, ponieważ pamięć zakłada istnienie czegoś trwałego i stałego, a nic oprócz idei nie jest stałe. „W jakiż bowiem sposób — powiada — mogłyby utrzymać się przy życiu istoty żyjące, gdyby nie poznawały idei i gdyby w tym celu nie były obdarzone przez naturę zdolnością poznawania? Otóż pamiętają one podobieństwo pożywienia, jakie im jest właściwe, co dowodzi, że wszystkie istoty żyjące posiadają wrodzone poznanie podobieństwa i dlatego rozpoznają inne istoty tego samego gatunku".



[29.03.2026, Toruń]

27 marca 2026

JEDNO ZDJĘCIE PRZECHWYCONE Z INTERNETU

 


Dzisiejsze zdjęcie przedstawia Łuk Triumfalny w Paryżu wraz z otaczającym go rondem, do którego zbiega się 12 szeroki alej. Na rondzie obowiązuje zasada prawej ręki, czyli pojazd wjeżdżający na rondo ma pierwszeństwo, a nie jak ma to miejsce np. w polskich przepisach ruchu drogowego, gdzie pojazd będący na rondzie ma pierwszeństwo. Utrudnieniem dla kierujących jest także to, że na rondzie nie wytyczono linii oddzielających pasy ruchu. Jest to rzeczywiście trudne rondo dla kierujących pojazdami, o czym niech świadczy załączony poniżej film, ale nie zgodzę się z tym, że jest na Placu Charlesa de Gaulle’a panuje chaos – po prostu trzeba się przyzwyczaić. Wielokrotnie przejeżdżałem to rondo, więc piszę, co myślę.




[27.03.2026, Toruń]


POEZJA (92) LEOPOLD STAFF - DESZCZ MAJOWY

 

Leopold Staff - Deszcz majowy

Słońce świeci, deszczyk pada,

Czarownica się podkrada.

Chodźcie, chodźcie prędzej, dzieci!

Z nieba złoty deszczyk leci.

Maj na ziemi! Deszcz o wiośnie

Kogo zmoczy, ten urośnie.

Świeżą trawę skropi rosą,

Będziem po niej biegać boso,

Będziem wstrząsać mokre drzewa,

Niech nas zlewa, niech nas zlewa.

Rosi deszczyk nam na głowy,

Srebrny, złoty, brylantowy.

Iskry, perły i diamenty

Lecą z chmury uśmiechniętej.

To klejnoty, a nie deszcze...

Jeszcze, jeszcze... Jak szeleszcze,

Szepce, szemrze, szumi, śpiewa...

Trawy cieszą się i drzewa.

Róże w bieli, w złocie, w pąsie

Błyszczą, świecą, lśnią i skrzą się;

Kwiaty modre, żółte, białe

I czerwone w kroplach całe.

Mlecze, jaskry, niezabudki,

Dzwonki, fiołki i stokrotki,

Kwiaty pól i kwiaty matki:

Dziatki, bratki i bławatki,

Wszystko razem w żywej rzeszy

Dżdżem się cieszy, dżdżem się śmieszy...

...A po ścieżce skacze żaba...

Kto się boi, ten jest baba!

Mkną jaskółki z ostrym świrem,

Pachnie wkoło mokrym żwirem,

Pachnie w krąg mokrymi liśćmi...

"Nuże, dzieci, do dom iść mi!"

Nic pójdziemy! wolim w pole!

Tchórze noszą parasole!

Mazgaj, kto zostanie suchy,

A do domu chcą piecuchy!

Słońce świeci. Deszcz o wiośnie

Kogo zmoczy, ten urośnie.

Siedmiobarwna w niebie tęcza:

Niebo z ziemią się zaręcza.

A na tęczy wodna panna

Sieje perły: kwiatom manna!

Promieniste czesze sploty...

Słońce lśni czy włos jej złoty?...

Słońce świeci, deszczyk pada,

Czarownica dziwy składa.



[27.03.2026, Toruń]

SZTUKA - EKSPRESJONIZM NIENIECKI - ERICH HECKEL

 


1. Erich Heckel (Niemcy 1883–1970)

Dom w Dangast (Biały Dom) (1908)

Museo Nacional Thyssen-Bornemisza, Madryt


Stara poczta w Dangast – „Biały Dom” przedstawiony na obrazie Heckela – nadal stoi, niedaleko linii brzegowej i błotnistych równin tzw. Wattenmeer, zakrzywionej zatoki, która tworzy półkole między miastem Varel a portem Wilhelmshaven. Jednak najbliższe otoczenie zmieniło się tak bardzo, że trudno wyobrazić sobie tę okolicę taką, jaka musiała wyglądać na początku tego stulecia. W szczególności główna droga asfaltowa nie biegnie już wzdłuż budynku, ale obok dalszego szczytu domu. Sam dom jest również tak bardzo zasłonięty przez drzewa, że trudno wyobrazić go sobie w olśniewających, nasłonecznionych barwach obrazu Heckela.


2. Erich Heckel

Die Geigerin (Skrzypaczka) (1912)

Kolekcja prywatna


Jesienią 1911 roku Heckel przeniósł się do Berlina, gdzie przejął pracownię Otto Müllera. Jak napisał W. D. Dube: „Zmiana ta nie oznaczała zerwania z jego artystycznymi celami. Nie interesowała go, tak jak Kirchnera, dynamika miasta; odtąd interesowały go trendy, które nie podlegały chwili. Skupił swoją uwagę na różnorodności krajobrazu i przemijaniu pór roku, a także na zachowaniu ludzi w ich tęsknotach, radościach i cierpieniach. Jego obrazy wywodziły się z ludzkiego współczucia”.


3. Erich Heckel (Niemiec, 1883–1970)

Kąpiące się kobiety (ok. 1912–13)

Muzeum Sztuki w Saint Louis


Na przełomie XIX i XX wieku w Niemczech panowała moda na Freikörperkultur (kulturę wolnego ciała), ruch podkreślający korzyści zdrowotne wynikające z aktywności nudystów na łonie natury. Erich Heckel przedstawia tutaj widok z lotu ptaka na nagich kąpiących się, prawdopodobnie na wyspie Hiddensee u północnego wybrzeża Niemiec. Kąpiący się są przedstawieni za pomocą kanciastych linii, odzwierciedlających postrzępione brzegi jeziora.


4. Erich Heckel

Mężczyzna w brązie (1913)

Muzeum Sztuki w Saint Louis


Ten autoportret został prawdopodobnie namalowany w pracowni Ericha Heckela w Berlinie. Bogata brązowa paleta jest przełamana akcentami kolorystycznymi, takimi jak pomarańczowe guziki marynarki artysty. Heckel był założycielem i członkiem Die Brücke, grupy niemieckich ekspresjonistów, i skupiał się przede wszystkim na portretach i aktach. Surowa kanciastość twarzy i ciała wskazuje na inspirację artysty sztuką afrykańską i oceaniczną, zwłaszcza maskami. Artysta Franz Marc postrzegał obrazy Heckela jako mające „pobożne, głębokie znaczenie”.


5. Erich Heckel

Głośne czytanie” (1914)

Drzeworyt na papierze gładkim, 44,9 x 36,1 cm.

Muzeum Sztuki w Cleveland



6. Erich Heckel

Czytanie na głos” (1914)

Fundacja Moritzburg, Moritzburg




[27.03.2026, Toruń]

25 marca 2026

ŁACIŃSKIE MĄDROŚCI (121 - 140)

 

121. Tempus est optimus magister vitae.

Czas to najlepszy nauczyciel życia.


122. Vanitas vanitatum et omnia vanitas.

Marność nad marnościami i wszystko marność.


123. Venturae memores iam nunc estote senectae!

Już teraz bądźcie pomni starości, która ma nadejść.


124. Ver, aestas, autumnus, hiems, redit annus in annum; omnia cum redeunt, homini sua non redit aetas.

Wiosna, lato, jesień, zima, rok wraca; gdy wszystko wraca, człowiekowi nie wraca miniony okres życia.


125. Absentem, qui rodit amicum, qui non defendit alio culpante, solutos qui capiat risus hominum famamque dicacis, fingere qui non visa potest, commissa tacere qui nequit, hic niger est, hunc tu, Romane caveto!

Kto obmawia przyjaciela, kto go nie broni wobec oskarżeń innych, kto cieszy się z wyśmiewań ludzkich i łowi plotki gadułów, kto potrafi zmyślać rzeczy nie widziane, a nie potrafi zmilczeć zawierzonej tajemnicy, jest czarnym charakterem, tego wystrzegaj się, Rzymianinie! [Horacy]


126. Adeo familiariter est hominibus omnia sibi ignoscere, nihil aliis remittere.

Jest rzeczą ludzką po przyjacielsku nawzajem wszystko sobie wybaczać, nie pozostawiając nicinnym (w tej sprawie).


127. Adversas res leviores facit amicitia partiens communicansque.

Przyjaźń przez współczucie i współudział łagodzi nieszczęście.


128. Aliter cum tyranno, aliter cum amico vivitur.

Inaczej żyje się z tyranem, inaczej z przyjacielem.


129. Alter ego.

Drugi ja, sobowtór, przyjaciel, przedstawiciel.


130. Amici, diem perdidi.

Przyjaciele, zmarnowałem dzień (nie dokonałem niczego dobrego). [Swetoniusz]


131. Amici fures temporum.

Przyjaciele to złodzieje czasu.


132. Amici mores noveris, non oderis! [Horacy]

Poznaj obyczaje przyjaciela, a nie będzie nienawiści.

Obyczaje przyjaciela poznawaj, a nie czyń ich przedmiotem nienawiści!


133. Amicitae difficillimae reperiuntur in iis, qui in honoribus reque publica versantur. Ubi enim istum invenies, qui honorem amici anteponat suo?

Najtrudniej o przyjaźń wśród tych, którzy ubiegają się o zaszczyty w służbie państwu. Gdzie bowiem znajdziesz takiego, który godność przyjaciela przeniósłby ponad swoją?


134. Amicitia inter pocula contracta plerumque vitrea est.

Przyjaźń zawarta przy kielichu jest zwykle krucha jak szkło.


135. Amicitia nisi inter bonos esse non potest.

Przyjaźń może istnieć tylko między ludźmi prawymi.

Przyjaźń może istnieć tylko wśród dobrych.


136. Amicitiae immortales, mortales inimicitiae debent esse.

Związki przyjaźni powinny być nieśmiertelne, nieprzyjaźni – śmiertelne.


137. Amicitiam natura ipsa peperit.

Przyjaźń sama natura stworzyła.


138. Amico pectus, hosti frontem.

Dla przyjaciela pierś, dla wroga czoło.


139. Amicorum omnia sunt communia.

U przyjaciół wszystko wspólne.


140. Amicos res secundae parant, adversae probant.

Przyjaciół pomyślność zyskuje, niepomyślność próbuje.



[25.03.2026, Toruń]


DUBY SMALONE 1.

 

1.

Potrafię najlepiej zasypiać w godzinach porannych, nie wczesnoporannych i wtedy wystarczy wąski kawałek łóżka, byle jakie nakrycie; szum w uszach nie jest przeszkodą, cicha rozmowa też nie drażni mego zaśnięcia, nawet ostry błysk porannego słońca nie otwiera moich powiek, gdyż, wielce prawdopodobne jest to, że nakrywam głowę byle czym: flanelową koszulą, czarnymi miękkimi dresami, ręcznikiem, słowem – wszystkim, co znajduje się pod ręką. Zaczynam drzemać, a moje uspokojone myśli wschodzą przez uchylone okno do snu, który mnie zawładnął i rozdaje teraz dziesiątki obrazów i obrazeczków, jak chociażby ten zatytułowany „brzytwa mojego dziadka”. Całkiem poważnie o tym mówię, bo rzeczywiście pod przymkniętymi powiekami ukazało mi się to ostre narzędzie odbywające żniwa na starym zaroście dziadka Władysława. Ukazało się i znikło, jak to zwykle ma miejsce we śnie, więc przekręcam się, kładę na drugim boku i śpię, a ten mój sen należy do tych arkadyjskich, utopijnych, gdyż przedstawia mnie w jakimś nie do końca konkretnym, ale mimo wszystko spójnym świecie. Jest mi w nim dobrze, zdecydowanie lepiej niż tutaj, gdzie oddycham, właściwie tylko oddycham i obserwuję; w tamtym jestem radosny, młodszy i kobiety są w nim młodsze, i piękniejsze, a mężczyznom mogę ufać, albowiem nie nauczyli się jeszcze kłamać i hipokryzji. Tak jest mi błogo i szczęśliwie, że w pewnym momencie odczułem fizyczną potrzebę udania się do toalety i dokończenia nektaru z czarnej porzeczki, który stoi tuż obok w butelce na taborecie. Napiłem się i lekko zanurzyłem w sen, a że mam tę niepowtarzalną, jak sądzę zdolność wchodzenia w ten sam sen po raz wtóry, ponownie znalazłem się w swojej arkadii. Ta umiejętność kontynuowania życia w tym samym śnie, jak mi się wydaje, jest swoistym treningiem w obliczu odejścia z tego świata i udanie się do innego. Mam nadzieję, że moje życie po życiu rozpocznie się w momencie, kiedy zaczynałem mieć świadomość swego istnienia – u mnie był to czas przechodzenia odry w mieszkaniu moich dziadków, mieszkaniu znajdującym się na pierwszym piętrze starej kamienicy, której okna wychodziły na główną ulicę miasteczka.



[25.03.2026, Toruń]