PIEŚŃ XXVI
(Krąg VIII. Tłumok
VIII. Źli doradcy: Ulisses.)
Ciesz się,
Florencjo! Twe skrzydła olbrzymie
Przez ląd i morze
szeleszczą w tej dobie,
Nawet do piekła
zaniosły twe imię.
W kręgu złodziei,
daj wiarę zaklęciu,
Obywateli twych
znalazłem pięciu³⁹³,
A co mnie wstydem
rumieni i tobie,
Zda się, nie robi
wielkiego zaszczytu,
Jeśli po ranu³⁹⁴,
w marzeniach przedświtu,
Marzących sny są
prawdziwsze niekiedy,
Wkrótce się
dowiesz, co ci życzy Prato³⁹⁵
Jeśli nieszczęście
już cię nawiedziło,
Co być musiało, nie
przed czasem było;
Bo w czas im dalej
zajdzie moje lato³⁹⁶,
Więcej mi będą
ciężyć twoje biedy!
Wódz szedł i tymi
szczeblami, co skały,
Gdyśmy schodzili,
dla nas wykowały,
Powraca, ciągnąc
mnie za swoją nogą³⁹⁷.
I tak samotną pośród
głazów drogą
Stopa się plącząc,
między skał osęki,
Postępowała za
pomocą ręki.
Jam się zasmucił i
jeszcze się smucę,
Po ile razy pamięć
moją zwrócę
Na dziwne, co tam
widziałem, przedmioty,
Zawściągam silniej
wodze mego ducha,
By swej nie stracił
przewodniczki cnoty;
I gdy mi gwiazda rai
światłem błogiem
Jakie bądź dobro,
nie chcę być mu wrogiem. [...]
-------------------------------------------------------------------------
³⁹³Florencjo (…)
obywateli twych znalazłem pięciu — Tu Poeta z gorzką ironią
wyrzeka na zepsucie obyczajów publicznych w średniowiecznej
rzeczypospolitej florenckiej; ze szlachetnych jej rodzin nalicza aż
pięciu złodziei, zapewne skarbu publicznego, których nazwiska
wymienił w pieśni uprzedniej.
³⁹⁴po ranu —
rano, o poranku.
³⁹⁵Wkrótce się
dowiesz, co ci życzy Prato – Dante prorokuje nieszczęścia dla
Florencji, które właśnie nawiedziły ją w czasie, kiedy pisał
swój poemat, jako to: pożar, który w 1301 r. zniszczył 1700 domów
tego pięknegomiasta; w roku 1304 załamał się most na rzece Arnie;
uwagi godne na koniec klęski, jakie wojujące między sobą
stronnictwa sprowadziły na miasto. Mieszkańcy pobliskiej
miejscowości Prato życzą Florencji takich nieszczęść.
³⁹⁶Bo w czas im
dalej zajdzie moje lato — Nieszczęścia, na które od dawna
zasłużyła sobie Florencja, nie będą przedwczesne. Poeta życzy,
aby nieuniknione klęski nadeszły rychło, gdyż im on będzie
starszy, tym mniej będzie miał siły zniesienia nieszczęść jego
rodzinnego miasta.
³⁹⁷Powraca,
ciągnąc mnie za swoją nogą — Tu poeci wstępują na most
prowadzący do ósmego oddziału.
-----------------------------------------------------------------------
[…] Jak w porze
roku, gdy więcej palące
Twarz swą najdłużej
nam odkrywa słońce,
Wieśniak na wzgórku
wczasując przed nocą,
Gdy komar brzęczy, a
zamilknie mucha,
Widzi w dolinie
robaczki błyszczące,
Gdy w ciemnych
liściach winnicy migocą:
Tak ja widziałem na
dnie ósmej jamy
Mnóstwo płomyków
patrząc z wierzchu tamy.
Jak ów pomszczony za
się przez niedźwiedzi
Za lekkomyślną
niewiarę gawiedzi³⁹⁸,
Widząc ognisty
rydwan Elijasza³⁹⁹,
Gdy zaprząg wichru w
niebo go unasza,
Tylko oczyma lekki
płomyk tropił,
Co się jak obłok w
powietrzu roztopił:
Tak na dnie jamy
każdy kształt płomyka
Ruszał się, kryjąc
w swym wnętrzu grzesznika.
Z mostu uwięzłem
cały w tym widoku
I gdybym ręką nie
chwycił się głazu,
Niepchnięty w
otchłań upadłbym do razu.
Wódz widząc moje
wytężenie w oku,
Rzekł: «Tu duch
każdy żyć w ogniu skazany,
Chodzi płomieniem
jak suknią odziany⁴⁰⁰».
Odpowiedziałem:
«Mistrzu, z twego słowa
Na to, co widzę,
pada jasność nowa:
Mów, z tylu ogni
migających w zmierzchu,
Jaki to płomień, co
rozdzielon z wierzchu,
Jako ze stosu na dwie
strony wionął,
Na którym z bratem
swym Eteokl płonął⁴⁰¹?»
Mistrz: «Dyjomeda
duch i Ulissesa
Za karę wspólnej
ich zdrady po zgonie
W jednym płomieniu
nierozdzielnie płonie;
W nim płaczą
sławnej zasadzki trojańskiej⁴⁰²,
Z której nam wyszedł
piękny szczep rzymiański⁴⁰³;
W nim za łzy cierpią
córki Likomeda⁴⁰⁴,
Co w swoim żalu
ukoić się nie da,
Umarła skarży
jeszcze Achillesa;
I w nim pokutę
cierpią i karanie,
Za uwiezione
Palladium kryjomie⁴⁰⁵». [...]
-----------------------------------------------------------------------
³⁹⁸pomszczony za
się przez niedźwiedzi za lekkomyślną niewiarę gawiedzi —
Elizeusz, po widzeniu swoim wstępującego do nieba na wozie ognistym
proroka Eliasza, przyszedł do miasta Betel i opowiadał swoje
widzenie; gdy chłopcy uliczni z niego szydzili, Elizeusz przeklął
ich w imię Pańskie, i wkrótce niedźwiedzie wypadły z pobliskich
lasów i rozszarpały szyderców (Księgi Królewskie, rozdz. 2 w.
23).
³⁹⁹Elijasza —
Eliasza; tu: forma wydłużona (zgodna z daw. wymową) dla zachowania
rytmu jedenastozgłoskowca.
⁴⁰⁰Chodzi
płomieniem jak suknią odziany — W tym ósmym oddziale ósmego
kręgu piekła spotykamy oszukańczych doradców. Mówią ognistymi
syczącymi językami, bo język ich był według słów apostoła
żarem, który całe lasy zapalał.
⁴⁰¹Na którym z
bratem swym Eteokl płonął — Eteokles i brat jego Polinik, w
pojedynku nawzajem siebie zamordowali. Gdy ciało drugiego brata na
stos włożono, podczas gdy pierwszego już gorzało, w tej chwili
płomień się rozdzielił, ażeby prochów tych, co za życia
najzaciętszymi byli wrogami, zarazem jeden ogień nie strawił.
⁴⁰²płaczą
sławnej zasadzki trojańskiej — Zbudowany za radą Ulissesa koń z
drzewa, za pomocą którego Grecy zdobyli Troję.
⁴⁰³Z której nam
wyszedł piękny szczep rzymiański — Rzymianie pochodzenie swe
wywodzili od Trojan: treść Eneidy Wergilego.
⁴⁰⁴za łzy
cierpią córki Likomeda — Deidamia, córka Likomeda, króla
Scyrosu. Na dworze tegoż króla Tetys syna swojego, Achillesa,
przebranego za dziewczynę chowała, ażeby go ocalić od
niebezpieczeństwa, jakim wyrocznia z Troi jemu groziła. Ulisses
odkrył jego kryjówkę i namówił Achillesa, aby rzucił swoją
kochankę Deidamię i szedł z Grekami na wyprawę pod Troję.
⁴⁰⁵Za uwiezione
Palladium kryjomie — Palladium, posąg, od którego zawisł los
Troi, wykradli Odyseusz i Diomedes.
------------------------------------------------------------------------
[…] — «O! jeśli
mogą przemówić z płomienia,
Niech ci ta prośba
za tysiąc próśb stanie,
Pozwól mi czekać,
nim dwoiste płomię
Zbliży się do nas,
wszak po tośmy przyszli.
Patrz, z jaką żądzą
ku niemu się chylę!»
A mistrz: «Rad
spełnię chwalebne życzenia,
Lecz trzymaj język
na wodzy milczenia;
Ja mówić będę,
odgadłem twe myśli;
Bo ci grzesznicy w
uprzedzeniu dzikiem
Może, jak Grecy,
wzgardzą twym językiem?»
Gdy płomień do nas
zbliżył się, mistrz chwilę
I miejsce k’temu
wybrawszy stosowne,
W tych słowach usta
otworzył wymowne:
«Wy, w jednym ogniu
jak dwóch w jednym ciele,
O, jeśli miła wam
mało czy wiele,
Pisana, wielka moja
pieśń na świecie!
Stójcie, niech jeden
z was powie poecie,
Gdzie umarł, trudy
skończywszy wędrowne?»
Starożytnego
wierzchołek ogniska
Zaczął się ruszać,
o dziw niepojęty!
Szumiąc jak płomień
wiatrami rozdęty;
I wierzch zwężony w
kształcie obeliska
Tam i sam wodząc,
jak język gotowy
Przemówić słowo,
zabrzmiał tymi słowy:
«Gdym zbiegł od
Cyrcy⁴⁰⁶, jej więzień niestety!
Z wyspy, skąd blisko
do miasta Kajety⁴⁰⁷,
Już ani słodycz
pocałunków syna,
Ni stary ojciec,
tęskniąca rodzina,
Miłość wzajemna
czułej Penelopy,
Nie mogły wstrzymać
wędrownika stopy:
Chciałem świat
poznać i zwyczaje ludów
I opowiedzieć dzieje
jego cudów.
Zebrawszy szczupłą,
lecz wierną drużynę,
Na pełne morze w
jednej łodzi płynę;
Wody, co brzegi
marokańskie liżą,
Aż po hiszpański
półwysep, ostrowy,
Ile ich patrzy w
morskie wód zwierciadła,
Łódź białoskrzydła
obleciała chyżo.
Już mnie i moich
wiek nachylił długi,
Gdyśmy wpłynęli do
morskiego gardła⁴⁰⁸,
Gdzie stoi wbity słup
jeden i drugi,
Jakby ostrzegał znak
herkulesowy:
Człowieku, tutaj
kres twojej żeglugi!
W prawo rzuciłem
Sewilli wybrzeże,
Na lewo Septy
mauretańskiej wieże.
— O bracia!
rzekłem, po tylu przygodach
Rzucamy kotew⁴⁰⁹
na zachodnich wodach;
A więc użyjmy tej
reszty żywota.
Zwiedźmy, wszak
krótkim tu każdy z nas gońcem,
Świat niemieszkalny
tam dalej za słońcem! […]
------------------------------------------------------------------------
⁴⁰⁶Gdym zbiegł
od Cyrcy — Cyrce, czarownica, która przemieniła współtowarzyszy
podróży Ulissesa w wieprze. Sam Ulisses cudownym zielem obronił
się od tej przemiany, lecz zakochał się w niej szalenie, a
czarownica przytrzymała więźnia kochanka cały rok na swojej
wyspie.
⁴⁰⁷Z wyspy,
skąd blisko do miasta Kajety — Miasto Gaeta wzięło swoją nazwę
od Kajety, mamki Eneasza.
⁴⁰⁸Gdyśmy
wpłynęli do morskiego gardła — Cieśnina Gibraltar, która
prowadzi pomiędzy słupami Herkulesowymi. Septa, wybrzeże
Mauretanii, kraju północnej Afryki.
⁴⁰⁹kotew —
kotwica.
------------------------------------------------------------------------
[…] Myślcie, skąd
człowiek swój początek bierze:
On nie stworzony, aby
żył jak zwierze,
Cel jego trudów
nauka i cnota.
Tą mową, jakbym
połechtał ostrogą,
Zagrzani dalszą
puszczają się drogą,
Gdzie morze szerzej
roztacza wód łona.
Łódź ku wschodowi
tyłem obrócona,
Na lewo zwraca tor
zuchwałej jazdy,
Skrzydłami wioseł
jak ptak upierzona;
Z drugiej półkuli
wszystkie nocne gwiazdy
Patrzały na nas, gdy
z pierwszej półsenne
Spadając oczy
mrużyły promienne.
Księżyc pięć razy
swe oblicze zmienne
Zmienił od czasu,
jakeśmy pływali
Po tej bezbrzeżnej
oceanu fali:
Wtem nam się góra
pokazała w dali⁴¹⁰,
Tak wielkiej żywe
nie widziało oko.
Pierś naszą radość
wypełnia szeroko,
Lecz za radością w
ślad rozpacz przychodzi:
Zrywa się burza od
nowego lądu,
Uderza wichrem w sam
przód naszej łodzi,
Trzy razy wirem
okręca ją prądu,
Za czwartym…
snadź⁴¹¹ tak chciały sądy boże,
Z szumem nad nami
zamknęło się morze». […]
-----------------------------------------------------------------------
⁴¹⁰Wtem nam się
góra pokazała w dali — Według wykładu jednych komentatorów
Dante przez tę górę chciał wyrazić czyściec; według drugich:
chciał przez tę górę wyrazić fantastyczną wyspę Atlantis w
Oceanie Atlantyckim. Może pragnął przestrzegać przed zbyt
śmiałymi wyprawami morskimi. A może chciał wyrazić tę prawdę,
że pragnienie wiedzy dążące poza granice umysłowi ludzkiemu
zakreślone, gotuje zgubę człowiekowi.
⁴¹¹snadź (daw.)
— zapewne, widocznie, prawdopodobnie.
[19.10.2026, Toruń]