Petrus Christus - Portret młodej kobiety

Petrus Christus  -  Portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

KAWIARENKA

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

25 marca 2026

DUBY SMALONE 1.

 

1.

Potrafię najlepiej zasypiać w godzinach porannych, nie wczesnoporannych i wtedy wystarczy wąski kawałek łóżka, byle jakie nakrycie; szum w uszach nie jest przeszkodą, cicha rozmowa też nie drażni mego zaśnięcia, nawet ostry błysk porannego słońca nie otwiera moich powiek, gdyż, wielce prawdopodobne jest to, że nakrywam głowę byle czym: flanelową koszulą, czarnymi miękkimi dresami, ręcznikiem, słowem – wszystkim, co znajduje się pod ręką. Zaczynam drzemać, a moje uspokojone myśli wschodzą przez uchylone okno do snu, który mnie zawładnął i rozdaje teraz dziesiątki obrazów i obrazeczków, jak chociażby ten zatytułowany „brzytwa mojego dziadka”. Całkiem poważnie o tym mówię, bo rzeczywiście pod przymkniętymi powiekami ukazało mi się to ostre narzędzie odbywające żniwa na starym zaroście dziadka Władysława. Ukazało się i znikło, jak to zwykle ma miejsce we śnie, więc przekręcam się, kładę na drugim boku i śpię, a ten mój sen należy do tych arkadyjskich, utopijnych, gdyż przedstawia mnie w jakimś nie do końca konkretnym, ale mimo wszystko spójnym świecie. Jest mi w nim dobrze, zdecydowanie lepiej niż tutaj, gdzie oddycham, właściwie tylko oddycham i obserwuję; w tamtym jestem radosny, młodszy i kobiety są w nim młodsze, i piękniejsze, a mężczyznom mogę ufać, albowiem nie nauczyli się jeszcze kłamać i hipokryzji. Tak jest mi błogo i szczęśliwie, że w pewnym momencie odczułem fizyczną potrzebę udania się do toalety i dokończenia nektaru z czarnej porzeczki, który stoi tuż obok w butelce na taborecie. Napiłem się i lekko zanurzyłem w sen, a że mam tę niepowtarzalną, jak sądzę zdolność wchodzenia w ten sam sen po raz wtóry, ponownie znalazłem się w swojej arkadii. Ta umiejętność kontynuowania życia w tym samym śnie, jak mi się wydaje, jest swoistym treningiem w obliczu odejścia z tego świata i udanie się do innego. Mam nadzieję, że moje życie po życiu rozpocznie się w momencie, kiedy zaczynałem mieć świadomość swego istnienia – u mnie był to czas przechodzenia odry w mieszkaniu moich dziadków, mieszkaniu znajdującym się na pierwszym piętrze starej kamienicy, której okna wychodziły na główną ulicę miasteczka.



[25.03.2026, Toruń]

23 marca 2026

HOMER - ILIADA - KSIĘGA IV - (13)

 

W złotym Zeusa domu wspartym na obłokach

Zebrane radzą bogi¹⁹⁹ o wiecznych wyrokach;

Przypijają czaszami, nektar²⁰⁰ Hebe²⁰¹ toczy,

A na trojańskie mury obrócili oczy.

Wtedy Kronid²⁰², by dumną swą żonę rozdąsać,

Chytre czyniąc docinki, zaczął ją przekąsać:

«Dwie boginie Menelaj²⁰³ na swej liczy stronie,

Ma pomoc i w Palladzie²⁰⁴, i w mej wzniosłej żonie,

Lecz je bawią Olimpu²⁰⁵ rozkoszne pałace,

I tylko na rycerskie jego patrzą prace;

Zaś matka śmiechów zawsze, gdzie jej Parys luby²⁰⁶;

Teraz nawet od bliskiej wydarła go zguby.

Wszakże nikt Atrydowi²⁰⁷ zwycięstwa nie przeczy:

My radźmy, jaki obrót mają wziąć te rzeczy,

Srogichli bojów pożar na nowo rozszerzem,

Czyli²⁰⁸ dwa ludy wiecznym złączymy przymierzem?

Jeżeli rada bogów zdanie to pochwali,

Tak się i możne miasto Pryjama ocali,

I Atryd żonę weźmie krom²⁰⁹ wszelkiej zatargi²¹⁰».

Na te słowa z Palladą Hera gryzły wargi,

---------------------------------------------------------------------------------

¹⁹⁸Kiprys — Cypryda, przydomek Afodyty, która urodziła się z piany morskiej w pobliżu Cypru.

¹⁹⁹bogi — dziś popr. forma M.lm: bogowie.

²⁰⁰nektar — napój bogów, zapewniający im nieśmiertelność.

²⁰¹Hebe (mit. gr.) — córka Zeusa i Hery, personifikująca młodość.

²⁰²Kronid — przydomek Zeusa (syn Kronosa).

²⁰³Menelaos — król Sparty; porwanie przez Parysa jego żony, Heleny, stanowiło przyczynę wojny trojańskiej.

²⁰⁴Pallada (mit. gr.) — przydomek Ateny, bogini mądrości i sprawiedliwej wojny, w Iliadzie sprzyjającej Grekom.

²⁰⁵Olimp — góra w Grecji, w mitologii uznawana za siedzibę bogów.

²⁰⁶luby — miły, ukochany. [przypis edytorski]

²⁰⁷Atryd — syn Atreusa (tu: Menelaos).

²⁰⁸czyli — czy z partykułą pytajną -li.

²⁰⁹krom (daw.) — bez.

²¹⁰zatarga — dziś popr.: zatarg.

-----------------------------------------------------------------------------

W obu piersiach przeciwko Troi złość zaciekła.

Siedziały blisko siebie: Pallas nic nie rzekła,

Chociaż ją w głębi serca straszliwy gniew zjada;

Hera²¹¹ wstrzymać nie może i tak odpowiada:

«Twardy Kronosa synu, jakież słowa twoje?

Także więc próżne będą me prace i znoje?

Pozajeżdżałam konie, zgromadzając sama

Wojska greckie na Troi zgubę i Pryjama.

Czyń, jeśli się poróżnić żądasz z niebem całem».

A na to chmurowładca tak mówi z zapałem:

«O zajadła bogini, cóż Pryjam lub syny

Zgrzeszyły przeciw tobie? Jakie są ich winy,

Że tak zawzięcie dążysz na zniszczenie²¹² Troi?

Wtenczas twoja podobno zemsta się ukoi,

Gdy w miasto wszedłszy, które jest Azyi cudem,

Pożresz surowo króla z synami i z ludem.

Nasyć twoją nienawiść! Niechaj od tej pory

Obojga nas nie różnią więcej przykre spory.

Ty zważaj, bo ci moje chcę myśli wynurzyć:

Jeśli ja przedsięwezmę jakie miasto zburzyć,

Gdzie mają ludzie tobie przyjemni mieszkanie,

Nie wstrzymuj gniewu mego, nie wstawiaj się za nie.

To ja ci miasto daję z niemałym zmartwieniem.

Ze wszystkich miast pod słońcem i nieba sklepieniem

Najmilszy sercu memu Ilijon potężny

I król trojański Pryjam, i lud jego mężny;

Tam ofiary, tam święte czynią mi obrzędy

I wszystkie nieśmiertelnym należyte względy».

Na to Hera wielkimi oczyma wspaniała:

«Trzy miast kocham, tem sobie nad inne wybrała:

W Argos, w Sparcie, w Mykenach mam rozkosz jedyną,

Lecz gdy ci nienawistne będą, niechaj zginą…

Lecz niech i ja cierpię w chęciach mych zawodu,

Bom bogini, bom z tobą jednego jest rodu,

Jako córka Kronosa słusznie uwielbiona,

I stąd niemniej czci godna, żem Zeusa żona.

Wszyscy jednak twe berło najwyższe uznajem.

Odtąd my sobie chciejmy ulegać nawzajem:

Ty bądź dla mnie, ja będę uczynną dla ciebie,

A tak się naszej woli nic nie oprze w niebie.

Teraz zaś bez odwłoki daj rozkaz Atenie,

Niech zaszłą między ludy ugodę rozżenie²¹³;

Niech Troja z jej namowy, pomimo przymierzy,

Na Greki świeżą chwałą wyniosłe uderzy».

Takie były królowej Olimpu żądania.

Chętnie się do nich ojciec nieśmiertelnych skłania

I mówi do Pallady: «Bież²¹⁴, córo, bez zwłoki,

Gdzie i Grek, i Trojanin zajął plac szeroki,

I dokaż, że Trojanin, pomimo przymierzy,

Na Greki świeżą chwałą wyniosłe uderzy».

Tym słowem wrzącą z siebie Palladę podżega;

Wraz bogini z Olimpu śnieżystego zbiega.

----------------------------------------------------------------------------

²¹¹Hera (mit. gr.) — bogini niebios i macierzyństwa, żona i siostra Zeusa, w poemacie sprzyjająca Grekom.

²¹²na zniszczenie — dziś popr.: do zniszczenia.

²¹³rozżenąć — tu: zniszczyć.

²¹⁴bieżeć — biec.

----------------------------------------------------------------------------

Jak gdy zesłana gwiazda od Zeusa błyśnie,

W żeglarzach, w wojsku serca nagły przestrach ściśnie

Z niej tysiąc iskier pada i blask sypie złoty:

Tak się zniżała Pallas między zbrojne roty.

Wszystkich tam zadumienie objęło niezmierne,

I waleczne Trojany, i Greki pancerne;

Na dwie strony²¹⁵ ten widok rycerze tłumaczą:

«Ach! — mówią — znowu krwawe bitwy nam się znaczą,

Albo się też i pokój żądany odrodzi;

Wszak Zeus waśni ludzi i Zeus ich godzi».

Takie wnioski czynili Grecy i Trojanie,

Kiedy Pallas wpośrodku hufców zbrojnych stanie, Podstęp

Wydając się na twarzy mężnym Laodokiem;

Pandara między szyki bystrym śledzi okiem;

Postrzega bohatera, a przy nim rycerze

Od Ajzepu ściągnieni, przybrani w puklerze.

Do niego Pallas rzecze: «Synu Likaona,

Czy twoja, co ci rzeknę, prawica wykona?

Wypuść na Menelaja z łuku zgubną strzałę,

Pozyskasz stąd u Trojan znakomitą chwałę;

Od Parysa w nagrodę takiego uczynku

Wielkiego się spodziewać możesz upominku.

Czegóż by ten bohater mógł odmówić tobie,

Gdy z twej ręki Menelaj w smutnym legnie grobie?

Nuż więc, na króla Sparty puść grot zaostrzony;

A likijskiemu bogu²¹⁶, co łukiem wsławiony,

Ślubuj setne w ofierze jagniąt pierworody,

Gdy w ojczystej Zelei święte wrócisz grody».

Tak mówiła bogini, a chytra jej rada

Niebacznemu²¹⁷ mężowi do serca przypada.

Zatem świetny łuk bierze, ów łup okazały

Z dzikiego kozła, który gdy wyszedł ze skały,

Na zasadzce ukryty bohater nań galił²¹⁸

I ugodziwszy w piersi, na ziemię obalił.

Ten długie na szesnaście dłoni nosił rogi;

Przecudnie sztukmistrz umiał wykształcić²¹⁹ łup drogi:

Pyszny róg wystrugawszy, łuk z niego wyrobił

I oba jego końce złotem przyozdobił.

Ten łuk napina Pandar i do ziemi chyli;

Wierni go towarzysze tarczami okryli,

Aby go pierwej greckie nie postrzegły męże,

Niżeli zgubnym grotem Atryda dosięże.

Nie używaną jeszcze strzałę wziął w kołczanie,

Strzałę, co tylu bólów przyczyną się stanie,

Piórami nastrzępioną, raniącą straszliwie,

Umiejętnie na tęgiej nakłada cięciwie,

A likijskiemu bogu²²⁰, co strzela z daleka,

W dom wróciwszy, stugłową ofiarę przyrzeka.

Już grot wsparty na wierzchu, pierś dotyka żyły,

Gdy obwód skrzywił z wielkim natężeniem siły;

Szczękła struna, łuk warknął, a strzała skrzydlata,

-----------------------------------------------------------------------------

²¹⁵na dwie strony — na dwa sposoby, sprzecznie.

²¹⁶likijski bóg — Apollo.

²¹⁷niebaczny (daw.) — nieostrożny.

²¹⁸galić (daw., reg.) — czyhać.

²¹⁹wykształcić — tu: uformować.

²²⁰likijski bóg — Apollo.

-----------------------------------------------------------------------------

Okrutny cios niosąca na Greki wylata.

Lecz, Menelaju! Bogi pamiętne o tobie:

Pierwsza na pomoc Pallas w złej przybiegła dobie.

A jak matka z śpiącego dziecka muchę zgania,

Tak ona grot odpędza i ciebie zasłania.

Tam odwróciła strzałę, gdzie spięty pas złotem,

Drugim się stał kirysem²²¹ przed śmiertelnym grotem.

Jednak i tą przeszkodą nie był cios odparty;

I pas mocny, i kirys od strzały przedarty,

Nawet przeciw tysiącznym pociskom zasłona,

Blacha z miedzi została od niej zdziurawiona:

Dosięga ostrze ciała i skórę rozrywa,

Z niego zaraz krew na kształt purpury wypływa.

Jaką farbę z meońskiej²²² lub karyjskiej włości

Przebiegła robotnica słoniowej da kości,

Gdy ją w purpurze zmacza; tysiąc życzy sobie

Nabyć jej ku wspaniałej wędzidła ozdobie,

Lecz dla króla schowana w domu piękność taka,

Z której chwała dla jeźdźca, świetność dla rumaka:

Podobnie, Menelaju, czystej krwi płynienie

Zafarbowało twoje biodra i golenie.

Wzdrygnął się Agamemnon²²³, gdy krew postrzegł z rany,

I Menelaj sam został nie mniej pomieszany,

Ale nabiera serca, gdy widzi, że strzała

Kolcami²²⁴ w pas utkwiwszy, mało sięga ciała.

Z westchnieniem rzekł król, brata czule cisnąc w ręku.

Wokoło pełno wiernych towarzyszów jęku:

«Bracie, na zgubę twoją wszedłem w te umowy,

Dla Greków nadstawiwszy Trojanom twej głowy,

Gdy cię ranili zdrajcy, złamali przymierze.

Ale umowa w świętej uczyniona wierze

I wina poświęcenie, i prawic podanie,

I z ofiar krew rozlana próżno nie zostanie.

Jeśli pan nieba teraz nie karze tej zdrady,

To w przyszłości da pomsty okropne przykłady

Na ich głowy, na żony, na dzieci ją zleje.

Bo ja zawsze mam w sercu te pewne nadzieje,

Że przyjdzie dzień, gdy Pryjam i lud jego zginie,

A Ilijon się w smutnej zagrzebie ruinie…

Zeus obrażon tej zbrodni nie puści bezkarnie.

Lecz jeśli, Menelaju, ty byś zginął marnie,

Z jakim wtedy mi bólem i w jakiej ohydzie

Powracać się do Argów od tych brzegów przydzie…

A Menelaj go ciesząc: «Ukój ten żal srogi,

Nie trać serca i w wojsku nie rozszerzaj trwogi:

Bo nie wziąłem śmiertelnej rany od tej strzały;

Pas i kirys²²⁵, i blacha, te mnie ratowały».

«Najukochańszy bracie — król z jękiem odpowie

Ach! Żebyć uiścili te słowa bogowie!

Machaon²²⁶, lekarz biegły, z rany cię wyleczy

--------------------------------------------------------------------------

²²¹kirys — rodzaj pancerza osłaniającego korpus.

²²²meoński — pochodzący z Meonii, później określanej jako Lydia

²²³Agamemnon — syn Atreusa, króla Myken, wódz greckiej wyprawy przeciw Troi, brat Menelaosa, którego żona, Helena, została porwana przez Trojan, co dało początek wojnie.

²²⁴kolce — tu: haczyki na krawędziach grotu.

²²⁶Machaon — syn Asklepiosa, boga lekarzy.



[23.03.2026, Toruń]

PISZMY POPRAWNIE - INTERPUNKCJA

 

3. Przecinek przed chyba że

Połączenie wyrazowe chyba że wprowadza zdanie podrzędne, które wyraża pewien warunek, aby nie nastąpiło to, o czym jest mowa w zdaniu nadrzędnym.

Przecinek stawiamy przed całym wyrażeniem (tzw. cofanie przecinka).

Przykłady:

Zrobię to, chyba że zapomnę.

Będą głośno do samego rana, chyba że goście wyjdą wcześniej.


W niektórych przypadkach możemy rozdzielić przecinkiem części wyrażenia chyba że – mowa tu o sytuacjach, w których akcent zdaniowy pada tylko na słowo chyba, a nie na całe połączenie wyrazowe.


Przykłady:

Sądził chyba, że mu uwierzę.

Wierzył chyba, że ma rację.


4. Przecinek przed co do

Co do to wyrażenie zaimkowe, którym zwykle poprzedza się rzeczownikiem, aby zaznaczyć, że to, co nazywa, jest przedmiotem czyjegoś zainteresowania lub działania.

Przed tym wyrażeniem nie stawiamy przecinka.

Przykłady:

Mam wątpliwości co do tego zadania.

Wątpliwości nasuwają się co do zasad, którymi się kieruje.

Przedstawiam spis postanowień co do istoty sprawy


[23.03.2026.Toruń]

22 marca 2026

PROZĘ CZYTAM - MARCEL PROUST - W POSZUKIWANIU STRACONEGO CZASU - W STRONĘ SWANNA

 

I DZIELĘ SIĘ - W STRONĘ SWANNA (POCZĄTEK)


CZĘŚĆ PIERWSZA COMBRAY

I

Przez długi czas kładłem się spać wcześnie. Niekiedy, ledwiem zgasił świecę, oczy zamykały mi się tak prędko, że nie zdążyłem powiedzieć sobie: „Zasypiam”. I w pół godziny potem myśl, że czas byołby zasnąć, budziła mnie; chciałem odłożyć książkę, którą, zdawało mi się, że trzymam jeszcze w ręce, i zgasić światło; nie przestałem, śpiąc, zastanawiać się nad tym, com przeczytał; ale te refleksje przybierały charakter nieco odrębny; zdawało mi się, że to ja sam byłem tym, o czym mówiła książka: kościołem, kwartetem, rywalizacją Franciszka I z Karolem V. Przeświadczenie to trwało jeszcze kilka sekund po przebudzeniu; nie raziło mego rozumu, ale ciążyło mi jak łuska na oczach i nie pozwalało im uświadomić sobie, że świeca już się nie pali. Następnie świadomość ta zaczynała mi być niezrozumiała, niby po metempsychozie myśli z poprzedniego istnienia; treść książki odrywała się ode mnie, mogłem wrócić do niej albo nie; natychmiast odzyskiwałem wzrok i czułem się bardzo zdziwiony, że widzę dokoła siebie ciemność słodką i kojącą dla oczu albo bardziej może jeszcze dla ducha, któremu wydawała się rzeczą bez przyczyny, niezrozumiałą, rzeczą naprawdę ciemną. Pytałem sam siebie, która może być godzina; słyszałem gwizd pociągów, który — bliższy lub dalszy — jak śpiew ptaka w lesie, uwydatniając odległości, określał mi rozmiar pustkowia, kędy podróżny spieszy do najbliższej stacji: ścieżka, którą idzie, wyryje się w jego pamięci dzięki podnieceniu zrodzonemu z nieznanej okolicy, z niezwyczajnych czynności, z niedawnej rozmowy i z pożegnań w kręgu obcej lampy, biegnących za nim w ciszy nocnej — z bliskiej wreszcie słodyczy powrotu.

Przyciskałem czule twarz do pulchnych policzków poduszki, które, pełne i świeże, są niby policzkami naszego dzieciństwa. Pocierałem zapałkę, aby spojrzeć na zegarek. Blisko północ. Jest to chwila, w której chory, który musiał puścić się w podróż i spać w obcym hotelu, obudzony atakiem choroby, cieszy się, widząc pod drzwiami smugę dnia. Co za szczęście, to już rano! Za chwilę służba wstanie, będzie mógł zadzwonić, przybędą mu z pomocą. Nadzieja rychłej ulgi dodaje mu sił do cierpienia. Właśnie zdawało mu się, że słyszy kroki; kroki zbliżają się, potem oddalają. A smuga dnia, która była pod drzwiami, znikła. To północ: właśnie zgaszono gaz; ostatni służący odszedł i trzeba będzie przetrwać całą noc, cierpiąc bez ratunku.

Zasypiałem na nowo. Czasami miałem już tylko krótkie chwile ocknienia: tyle, aby usłyszeć trzeszczenie wyschłej boazerii, aby otworzyć oczy, wlepić je w kalejdoskop mroku, i — dzięki chwilowemu błyskowi świadomości — kosztować snu, w którym pogrążone są meble, pokój, wszystko, czego ja byłem tylko cząstką i z czym niebawem znów się łączyłem w bezczuciu. Lub też, śpiąc, cofałem się bez wysiłku w miniony na zawsze wiek mojego dawnego życia; odnajdywałem któryś z moich dziecinnych lęków, na przykład ten, że dziadek pociągnie mnie za pukiel włosów: obawa, której położył koniec dzień — data nowej dla mnie ery — kiedy je obcięto. Zapomniałem o tym wydarzeniu we śnie: odnajdywałem jego pamięć, skoro tylko udało mi się zbudzić, aby się wymknąć z rąk dziadka; ale przez ostrożność kryłem całkowicie głowę w poduszkę, zanim powrócę w świat snów.

Czasami, tak jak Ewa urodziła się z żebra Adama, kobieta rodziła się w czasie snu z niewłaściwej pozycji mego uda. Tworzyła się z rozkoszy, której doznania byłem bliski, — a ja wyobrażałem sobie, że to ona mi ją ofiaruje. Ciało moje, które czuło w jej ciele własne ciepło, pragnęło się z nim połączyć; budziłem się. Reszta ludzi wydawała mi się czymś bardzo dalekim wobec tej kobiety, którą opuściłem zaledwie przed chwilą; policzek mój był ciepły jeszcze od jej pocałunku, ciało zdrętwiałe od ciężaru jej ciała. Jeżeli, jak zdarzało się niekiedy, miała rysy kobiety, którą znałem w życiu, chciałem się je oddać całkowicie: odnaleźć ją, jak ci, którzy puszczają się w podróż, aby ujrzeć na własne oczy upragniony kraj, i wyobrażają sobie, że można kosztować w rzeczywistości czaru marzenia.

Pomału wspomnienie jej pierzchało, zapominałem córy swoich snów. Człowiek, który śpi, trzyma w krąg siebie nić godzin, porządek lat i światów. Radzi się ich instynktownie budząc się i odczytuje z nich w jednej sekundzie punkt ziemi, w którym się znajduje, czas, który upłynął aż do jego przebudzenia się; ale ich szeregi mogą się zmącić, przelewać. Niech nad ranem, po bezsennej nocy, sen zdejmie go podczas czytania w pozycji nazbyt różnej od tej, w której śpi zazwyczaj, wystarczy podniesionego ramienia, aby zatrzymać i cofnąć słońce; i w pierwszej minucie przebudzenia nie będzie już wiedział, która godzina, będzie myślał, że się dopiero co położył. Niech się zdrzemnie w pozycji jeszcze niewygodniejszej i bardziej niezwykłej, na przykład po obiedzie w fotelu — wówczas przewrót w wyważonych z orbit światach będzie kompletny; czarnoksięski fotel pogna z nim z zawrotną szybkością poprzez czas i przestrzeń i w chwili otwarcia powiek będzie myślał, że zasnął kilka miesięcy wprzód w innej okolicy. […]


[22.03.2026, Toruń]


JEDNO ZDJĘCIE PRZECHWYCONE Z INTERNETU

Witebsk

Most Puszkina nazywany jest miejscem, gdzie mieszka miłość i gdzie rodzą się szczęśliwe rodziny. To właśnie tutaj nowożeńcy przypieczętowują swoje szczęście.



[22.03.2026, Toruń]


21 marca 2026

LIST DO KRETYNA TRUMPA

 

Znany miliarder ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich Khalaf Ahmad Al Habtoor właśnie opublikował otwarty list do Trumpa.

Kto dał ci prawo wciągać nasz region w wojnę z Iranem? Kto dał ci pozwolenie na przekształcenie naszego regionu w pole bitwy?

Al Habtoor to ważna postać: miliarder, były dyplomata, aktywny polityk w Zatoce Perskiej. Kiedy przemawia, władze ZEA słuchają.

Jego pytania:

* Czy była to twoja decyzja, czy naciski ze strony Netanjahu?

* Czy przed strzałem obliczyłeś straty uboczne?

* Umieściłeś kraje Rady Współpracy Zatoki Perskiej w samym sercu niebezpieczeństwa, którego same nie wybrały.

* Wasze inicjatywy „Rady Pokoju” były finansowane przez państwa Zatoki Perskiej. Teraz jesteśmy atakowani. Gdzie podziały się te pieniądze?

* Obiecałeś żadnych wojen. Prowadziłeś operacje w 7 krajach: Somalii, Iraku, Jemenie, Nigerii, Syrii, Iranie i Wenezueli.

* 658 nalotów w pierwszym roku po powrocie = cała kadencja Bidena (którą krytykowałeś)

* Koszty działań wojennych wynoszą od 40 do 65 miliardów dolarów, łącznie prawdopodobnie 210 miliardów dolarów

* Twój wskaźnik akceptacji spadł o 9% w ciągu 400 dni

* Amerykanom obiecano pokój. Wojna jest finansowana z ich podatków.

Najostrzejsza odpowiedź: „Zanim atrament wyschnie na waszej inicjatywie Rady Pokoju, stoimy w obliczu eskalacji działań militarnych, która zagraża całemu regionowi. Gdzie więc podziały się te inicjatywy?”

Al Habtoor nie jest jakimś przypadkowym krytykiem. Jest członkiem establishmentu. Kiedy elity ZEA zaczynają publicznie kwestionować decyzje Trumpa, najbliżsi arabscy ​​sojusznicy Ameryki mówią: „nie pisaliśmy się na to”.

List kończy się słowami: „Prawdziwego przywództwa nie mierzy się decyzjami wojennymi, lecz mądrością, szacunkiem dla innych i dążeniem do osiągnięcia pokoju”.

Źródło: https://businessinsider.com.pl/


[21.03.2026, Toruń]

BIBLIA GDAŃSKA (1632) - KSIĘGA KAZNODZIEI SALOMONA [KOHELETA] KSIĘGA 8.

 

Księga: Kaznodziei Salomona

8:1

Mądrość człowieka oświeca oblicze jego, a hardość twarzy jego odmienia.

8:2

Jać radzę, abyś wyroku królewskiego przestrzegał, a wszakże według przysięgi Bożej.

8:3

Nie skwapiaj się odejść od oblicza jego, ani trwaj w uporze; albowiem cobykolwiek chciał, uczyniłciby.

8:4

Bo gdzie słowo królewskie, tam i moc jego: a któż mu rzecze: Co czynisz?

8:5

Kto strzeże przykazania, nie uzna nic złego; i czas i przyczyny zna serce mądrego.

8:6

Albowiem wszelki zamysł ma czas i przyczyny; aleć wielka bieda trzyma się człowieka,

8:7

Że nie wie, co ma być; bo kiedy się co stanie, któż mu oznajmi?

8:8

Nie masz człowieka, coby miał moc nad żywotem, żeby zahamował duszę, ani ma mocy nade dniem śmierci; ani ma, czem by się bronił w tym boju, ani wyswobodzi niezbożnego niepobożność.

8:9

Tom wszystko widział, gdym przyłożył serce swoje do tego wszystkiego, co się pod słońcem dzieje; widziałem ten czas, którego panuje człowiek nad człowiekiem na jego złe.

8:10

Tedym widział niezbożnych pogrzebionych, że się zaś nawrócili; ale którzy z miejsca świętego odeszli, przyszli w zapamiętanie w onem mieście, w którem dobrze czynili. I toć jest marność.

8:11

Bo iż nie zaraz wychodzi dekret na złe sprawy, przetoż na tem jest wszystko serce synów ludzkich, aby czynili złe rzeczy.

8:12

A chociaż grzesznik sto kroć źle czyni, i odwłacza mu się, wszakże ja wiem, że dobrze będzie bojącym się Boga, którzy się boją oblicza jego.

8:13

Ale niezbożnemu nie dobrze będzie, ani się przedłużą dni jego, owszem pomija jako cień, przeto, iż się nie boi oblicza Bożego.

8:14

Jest też marność, która się dzieje na ziemi, że bywają sprawiedliwi, którym się tak powodzi, jakoby czynili uczynki niepobożnych; zasię bywają niepobożni, którym się tak powodzi, jakoby czynili uczynki sprawiedliwych. Przetożem rzekł: I toć jest marność.

8:15

A tak chwaliłem wesele, przeto, iż niemasz nic lepszego człowiekowi pod słońcem, jedno jeść, i pić, i weselić się, a iż mu jedno to zostaje z pracy jego po wszystkie dni żywota jego, które mu Bóg dał pod słońcem.

8:16

A chociażem udał serce swe na to, abym doszedł mądrości, i zrozumiał kłopoty, które się dzieją na ziemi, dla których człowiek ani we dnie ani w nocy nie śpi;

8:17

A wszakże widziałem przy każdym uczynku Bożym, że nie może człowiek doścignąć sprawy, która się dzieje pod słońcem. Starać się człowiek chcąc tego dojść, ale nie dochodzi; owszem choćby rzekł mądry, że się chce dowiedzieć, nie będzie mógł znaleść .



[21.03.2026, Toruń]

MUZYCZNE POCZTÓWKI - BOCCHERINI - MENUET W: KWINTET SMYCZKOWY E-MOLL.

Ridolfo Luigi Boccherini (19 lutego 1743 – 28 maja 1805) był włoskim, a później hiszpańskim kompozytorem i wiolonczelistą epoki klasycyzmu, którego twórczość zachowała dworski i galantny styl, mimo że dojrzewał on nieco z dala od głównych europejskich ośrodków muzycznych. Najbardziej znany jest z menueta z Kwintetu smyczkowego e-moll, op. 11 nr 5 (G 275) oraz Koncertu wiolonczelowego B-dur (G 482).




[21.03.2026, Toruń] 

SZTUKA - SURREALIZM - SALVADOR DALI

 

1. Salvador Dalí (Hiszpania, 1904–1989)
Trwałość pamięci (1931)
Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Nowy Jork


Trwałość pamięci” to trafna nazwa, bo scena ta zapada w pamięć na zawsze. Twarde przedmioty stają się w niewytłumaczalny sposób wiotkie w tej ponurej i nieskończonej krainie snów, a metal przyciąga mrówki jak gnijące mięso. Opanowując to, co nazywał „zwykłymi paraliżującymi sztuczkami oszukującymi oko”, Dalí malował z, jak to ujął, „najbardziej imperialistyczną furią precyzji”, ale tylko po to, jak twierdził, „aby usystematyzować zamęt i w ten sposób pomóc całkowicie zdyskredytować świat rzeczywistości”. Jest to klasyczna ambicja surrealistów, jednak zawiera ona również pewien element dosłownej rzeczywistości: odległe złote klify to wybrzeże Katalonii, ojczyzny Dalíego.


2. Salvador Dalí

Metamorfoza Narcyza (1937)

Tate Gallery, Londyn


Obraz ten stanowi interpretację greckiego mitu o Narcyzie autorstwa Dalíego. Narcyz był młodzieńcem o wielkiej urodzie, który kochał wyłącznie samego siebie i łamał serca wielu kochankom. Bogowie ukarali go, pozwalając mu ujrzeć własne odbicie w wodzie. Zakochal się w nim, ale odkrył, że nie może go objąć i zmarł z frustracji.


3. Salvador Dalí

Autoportret z szyją w stylu Rafaela (ok. 1921)

Teatr-Muzeum Dalí, Figueres


6 lutego 1921 roku matka Dalí zmarła na raka macicy. Dalí miał wtedy 16 lat; później powiedział, że śmierć matki „była największym ciosem, jaki spotkał mnie w życiu. Czułem do niej wielką cześć... Nie mogłem pogodzić się z utratą osoby, na którą liczyłem, by ukryła nieuniknione skazy mojej duszy”. Po jej śmierci ojciec Dalí ożenił się z siostrą zmarłej żony. Dalí nie miał pretensji o to małżeństwo, ponieważ darzył ciotkę wielką miłością i szacunkiem.


4. Salvador Dalí

Dos Muchachas (Dwie dziewczyny) (ok. 1922)


Teatr-Muzeum Dalíego, Figueres


5. Salvador Dalí (Hiszpan, 1904–1989)

Postać w oknie (1925)

Museo Nacional Reina Sofia, Madryt


Według Rafaela Santosa Torroelli, jednego z największych znawców twórczości Salvadora Dalí, w latach 1923–1926 malarz wykonał co najmniej kilkanaście portretów swojej siostry Anny Marii, w tym dwa znajdujące się w kolekcji Museo Reina Sofía: Figura en una finestra (Postać w oknie) i Retrato (Portret). Po ich pokazaniu w 1925 roku w galerii Dalmau niektórzy krytycy, w tym Folch i Torres, powiązali portrety Dalígo z katalońskim noucentyzmem. Według samego Dalígo w jego książce „The Secret Life of Salvador Dalí” Picasso pochwalił te obrazy po wizycie w galerii Dalmau i nie ma wątpliwości, że zawierają one pewne echo pikassowskiego klasycyzmu.


6. Salvador Dalí

Kompozycja satyryczna (1923)

Teatr-Muzeum Dalíego, Figueres


Kompozycja wyraźnie inspirowana twórczością Matisse'a, w pełni nawiązująca do obrazu francuskiego artysty „Taniec”. Ponadto warto zwrócić uwagę na obecność dość satyrycznych postaci w lewym dolnym rogu obrazu, nawiązujących do popularnej estetyki ceramiki. Dalí przypomina nam popularną ikonografię rosyjską, zwłaszcza tę przedstawioną przez Marca Chagalla, w dziele niepozbawionym zarówno ironii, jak i satyry, biorąc pod uwagę podwójne znaczenie jednego z instrumentów, na którym grają postacie.



[21.03.2026, Toruń]

20 marca 2026

DANTE - BOSKA KOMEDIA - PIEŚŃ XV (ZAKOŃCZENIE)

 

Nie byłbyś pozwan przed sąd twej natury.

Wierzaj mi, zawsze w pamięci mej stoi

Drogi ojcowski obraz twarzy twojej,

Gdy mnie uczyłeś, jak dzieły wielkiemi

Unieśmiertelnia człek imię na ziemi.

Za to ci wdzięczność serce me przechowa,

Rad, póki żyję, wyznam ją przez słowa.

Co o mej gwieździe mówisz, będę baczył,

Abym tekst drugi o niej wytłumaczył²⁴⁰

Słowami pani, która mi odsłoni

Całą mą przyszłość, jeśli dojdę do niej.

Tylko ja chciałbym, byś wiedział, żem gotów

Znieść cios Fortuny, pociski jej grotów,

Abym w sumieniu był czystym aniołem.

Treść wróżb nienowa dla mojego ucha;

Niech więc Fortuna, jak chce, toczy kołem!»

Wtenczas na prawo zwrócił się Wirgili,

Popatrzał na mnie i mówił po chwili:

«Kto w swej pamięci bez błędu zapisze

Rzecz raz słyszaną, taki dobrze słucha²⁴¹».

Idąc i mówiąc wciąż z panem Brunetto,

Pytałem, jacy jego towarzysze

Znajomsi byli jakim czynem, chwałą,

Blaskiem nauki czy własną zaletą.

A on: «Niektórzy poznania są godni,

O drugich będzie zamilczeć wygodniej,

Mówić tak długo czasu by nie stało.

Wiedz: słowem, wszyscy byli to klerycy²⁴²,

A literaci wielcy, piśmiennicy,

A wszyscy grzechem tym samym zbrukani.

Prawnik z Akorso²⁴³ i mistrz Pryscyjani²⁴⁴,

Idą pospołu w tym nikczemnym tłoku.

Gdybyś pożądał szpetnego widoku,

Mógłby twojemu przedstawić się oku

Ów Andrzej z Mozzi²⁴⁵, którego sług sługa²⁴⁶

Przeniósł znad Arna do Bakiglijony,

Gdzie zmarł rozwięzią cały wykrzywiony.

Mówiłbym o nim dłużej, lecz nie mogę,

Dym bucha, idzie trzoda duchów druga,

Z którą mi w jedną nie wolno iść drogę.

--------------------------------------------------------------------------

²⁴⁰Abym tekst drugi o niej wytłumaczył — Przepowiednia Farinata w pieśni X, która mu będzie wytłumaczona przez Beatrycze

²⁴¹Kto w swej pamięci bez błędu zapisze rzecz raz słyszaną, taki dobrze słucha — Wergiliusz przez to zwięzłe zdanie mówi: W porę przypominasz i dobrze pamiętasz mój wiersz z Eneidy, księgi V: Superanda omnis fortuna ferendo est.

²⁴²słowem, wszyscy byli to klerycy — Klerykami w wiekach średnich w ogólności nabywano literatów, ludzi uczonych, sekretarzy i kanclerzy na dworach panujących książąt. Francuzi przez ten wyraz clerc to samo rozumieli.

²⁴³Prawnik z Akorso — Franciszek z Akorso, nauczyciel prawa we Florencji, sławny jurysta.

²⁴⁴Pryscjani — komentatorowie wnoszą, że Dante pod tym szczególnym nazwaniem, w ogólności przygania wszystkim pedagogom młodych chłopców, którzy w tamtych czasach znajomi byli po większej części jako bezwstydni sodomici; bo nie jest wiadomo, ażeby sławny gramatyk z Cezarei, jednoimienny Pryscjan, miał się brukać tym grzechem.

²⁴⁵Andrzej Mozzi — biskup florencki, który jako sodomita za karę wygnany był do Vicenzy, gdzie płynie zdrój Bacciglione.

²⁴⁶którego sług sługa — servus servorum: przez pokorę chrześcijańską pierwszy papież Grzegorz Wielki tak tytułować się zaczął, odtąd wszyscy papieże tego tytułu używają.

-----------------------------------------------------------------------

Skarbiec mój²⁴⁷ czasem otwórz i przeczytaj,

W nim tylko żyję; więcej mnie nie pytaj».

Potem zawrócił stopy w inną stronę.

Jak szybkobiegacz bawiący Weronę

Bieży do mety po sukno zielone²⁴⁸,

Podobnym krokiem dopędzał swych braci,

Jak ten, co w biegu wygrywa, nie traci.

------------------------------------------------------------------------

²⁴⁷Skarbiec mój — Brunetto zostawił dwa dzieła: pierwsze (Il Tesoro) Skarbiec, a drugie (Il Tesoreto) Skarbczyk; pierwsze prozą, a drugie wierszem pisane.

²⁴⁸Bieży do mety po sukno zielone — Sukno zielone, jakie w nagrodę otrzymywał zręczniejszy i szczęśliwszy biegacz do mety.



[20.03.2026, Toruń]