Domenico Ghirlandaio - portret młodej kobiety

Domenico Ghirlandaio -  portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

KAWIARENKA

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

01 czerwca 2026

ODKURZONE - OGRODY

 

Ogrody (2013)

W moim ogrodzie poszczególne alejki miały nazwy dziewiętnastowiecznych pisarzy. Płot rozdzielający ogród od drogi odgrywał rolę kolejowego wagonu. Wymiana barterowa pomiędzy ogrodami: moim i sąsiada dotyczyła głównie malin, truskawek, agrestu i pomidorów. Pomidory w moim ogrodzie podlewane były cieczą będącą mieszaniną wody, obornika oraz roztartej na drobno próchnicy wierzbowej. Dziadek „podkurzał” pszczoły i był odporny na ukąszenia. Miód był lepki, słodki, lejący się i ciepły, a jego smak przewyższał smakiem wszystkie miody świata. W pobliżu ogrodu, na alejce, znajdowało się ustrojstwo, którego nazwy nie pamiętam. Wyglądało to tak: Wbita w ziemię i zapewne zalana cementem szyna; przyspawana do niej, również z szyny kolejowej zrobiona poprzeczka – przypominało to niesymetryczny krzyż; do poprzeczki po obu stronach tej pionowej, zawieszono prostokątny kawał grubej blachy i mniejszą, wąskotorową szynę nie więcej niż półmetrowej wielkości; z poprzeczki zwisała też na łańcuchu żelazna pałka. Z urządzenia tego korzystano w dwu przypadkach: podczas pożaru lub innego nieszczęścia oraz w czasie rojenia się pszczół. Z drzew w ogrodzie rosły głównie jabłonie – renety i kosztele. Należały one do dziadka; babki domeną były warzywa, ja uprawiałem truskawki.


Pewnego roku przyszła „zła”, ruda woda z pokaźną domieszką słodu. Ogród podupadał na zdrowiu z każdym rokiem. Wcześniej zmarła babka. Rozlany z woreczka żółciowego płyn skaził organizm. Dziadek zmarł kilka lat później pozostawiając ogród mnie i ojcu. Pszczoły wyroiły się i odleciały. Miód przestał istnieć a ogród podupadał na zdrowiu. Musiał tęsknić za dziadkiem.


To było dawniej.


Mój obecny ogród znajduje się w zupełnie innym miejscu. Istniał jeszcze w zeszłym roku. W obecnym trafił go szlag. Pozostały na nim zioła i bezkrólewie roślin mniej lub bardziej zbędnych. O ile poprzedni ogród zamierał stopniowo, ten zaczął cierpieć na nieuleczalną chorobę zapomnienia. I ja straciłem serce. Tyle niepotrzebnej pracy, nie tylko w ogrodzie. Każdego dnia obserwuję ten upadek. Czuje się wtedy tak, jakbym patrzył w lustro. Nie poznaję siebie. Nie poznaję ogrodu. Życie przechodzi obok. Może już przeszło i nie ma co się łudzić, że powróci. Czasami jednak w chwili nieuzasadnionego optymizmu, myślę, że chciałbym mieć jeszcze trzeci ogród i nie chodzi mi o ten rajski. Do raju zgubiłem klucz. A zresztą, kto mnie tam wpuści bez listu referencyjnego. Chciałbym jeszcze dożyć do tego trzeciego ogrodu. Nie musiałby być tak piękny jak pierwszy i tak zmuszający do pracy jak drugi. Wystarczy kilkadziesiąt metrów kwadratowych, za to w trzecim wymiarze sięgnąłby nieba. Jeśli nie dożyję, to trudno. Oby pamięć została ze mną do końca.



[01.06.2026, Toruń]

 IGNACY KRASICKI - MIKOŁAJA DOŚWIADCZYŃSKIEGO PRZYPADKI - KSIĘGA I (4)

 

IV.

Wprawiony już nie tylko w rozumienie, ale i mówienie po francuzku, żebym nie tylko coraz bardziej wzmacniał się w tym języku, ale i począł nabierać pierwsze sentymentów elementa: osądził za rzecz potrzebną Jmć Pan Damon, abyśmy się udali do xiąg miłośnomoralnych. W domu, oprócz heroiny, głosu synogarlicy, i ołtarzyka wonnego kadzenia, żadnej inszej xiążki nie znaleźliśmy.

Za wielkiem Jmci Pana Damona staraniem, po kilku miesięcznem oczekiwaniu, przybyły nakoniec romanse Cyrusa i Klelji. Nie przestraszyła mnie bynajmniej niezmierność tak przeciągłych historyj; owszem, takiegom nabrał gustu w słuchaniu, gdy je Pan Damon czytał, iż chcąc czasem dójść końca zawiłej intrygi, trawiłem bezsenne nocy dla wielkiego Alkandra, lub wiernej Mandany. Duchem bohatyrstwa napełniony, nie mając jeszcze żadnej Dorynny, lub Kleomiry, wzdychałem przecie; uskarżałem się na bogi; i ażeby mogło powtarzać echo żałośne jęczenia, nie raz wykradałem się do blizkiego rezydencyi naszej gaiku.

Raz gdym właśnie, najżałośniejszy rozdział czytał historyi Hippolita, leżąc u stoku na miękkiej murawie, wołać począłem żałośnym głosem: « Czemuż się nademną zlitować nie chcesz kochana Julianno? pastwisz się nad tym który uznałby się za najszczęśliwszego, gdyby mógł być wiecznym twoim sługą... Rozkaż!... wszystko dla ciebie uczynić gotowem, byleś mię tylko nie chciała tak niemiłosiernie prześladować!... Pójdę w świat gdzie mnie oczy poniosą... »

Ach! nie czyń mi Wmć Pan tej krzywdy, rzekła w tym punkcie stojąca przy mnie młoda matki mojej wychowanica, tegoż właśnie imienia, która trafunkiem przechodząc się po tym lasku, właśnie za mną stała wtenczas, gdym się ja na te heroiczne okrzyki zdobywał. « Nie rozumiem, rzekła dalej, iżby postępki moje miały komukolwiek czynić przykrość, a dopieroż synowi tej, która w mojem sieroctwie matką mi się staje! »

Nie wiem, czyli tak osobliwy przypadek, czyli głos wdzięczny i zarumienienie się, gdy mówiła, Julianny, czyli natężona z romansów imaginacya, ten we mnie w momencie sprawiła skutek, iż w tym punkcie zdała mi się być boginią. Padłem jej do nóg, łzami oblewając jej ręce, uczyniłem protestacyą miłości wiecznej; i gdyby była gwałtem z rąk moich nie wydarła się, rozumiem, iż cokolwiek Cyrus Mandanie, Hippolit Julji powiedział, wszystkoby to była usłyszała przy tym moim wstępie, w sentymentowe awantury. Respekt nadzwyczajny nie pozwolił mi dalej sprzeciwiać się jej rozkazom.

Zostałem na temże miejscu, i tracąc ją z oczu, dopierom rozmawiać począł z rzeczką, drzewami i pagórki, zgoła kopijując wszystkie, które mi tylko przyjść mogły na myśl oryginały; nie opuściłem najmniejszej okoliczności, i tych, które w romansach czytałem przy każdym pierwszym poznaniu.

Do tego czasu piękność Julianny, lubo była wyborna, nie nader wielką czyniła we mnie impresyą. Przyzwyczajony do jej widoku, zachowywałem się w granicach należytego względem płci damskiej uszanowania; ten osobliwy przypadek tak mi się zdał być niezwyczajnem losu przeznaczeniem, iż każde Julianny wzruszenie wskróś serce moje przerażało: to zaś mając już prawdziwe objektum, nie zatrudniało się fantastycznemi awanturami.

Gdym do domu powrócił, postrzegłem, iż za mojem przybyciem twarz jej się zarumieniła, i skorom wszedł, spuściła oczy. Nie dobrze jeszcze istotnych romansów świadom, zdało mi się, iżem niedyskrecyą na jej gniew zasłużył; i tak mnie ta myśl zasmuciła, iż nadzwyczaj byłem ponury i zamyślony, czekając czasu spoczynku, żebym w cichości zgryzotę serca ulżył. Noc ta była prawie bezsenna: Julianna raz w takiej postaci, jakem ją w lasku widział, zagniewana; drugi raz stała mi ustawicznie w oczach: i gdy przededniem zmorzone powieki sen zamknął, marzyła się przecie ustawicznie jej postać wdzięczna i miła.





[01.06.2026, Toruń]

31 maja 2026

PISZMY POPRAWNIE - INTERPUNKCJA (13-14)

 

Przecinek przed oprócz

Wyraz oprócz to przyimek wyłączający z jakiegoś zbioru określony element, którego nazwa występuje po tym przyimku.

Przed wyrazem oprócz nie stawiamy przecinka.


Kupił wszystko oprócz jajek.

Zwiedził całe miasto oprócz jednej atrakcji.

Odpowiedziała na wszystkie pytania oprócz jednego.


Przecinek przed przez

Wyraz przez pełni w języku polskim funkcję przyimka.

Nie oddziela się go przecinkiem od pozostałej części zdania.


Droga wiedzie przez las.

Rozmawiałam z nią tylko przez chwilę.

Obostrzenia mają obowiązywać przez najbliższe dwa tygodnie.

To wszystko przez ciebie!



[31.05.2026, Toruń]

ŁACIŃSKIE MĄDROŚCI (161 – 180)

 

161. A capite ad calcem – Od głowy do pięty (Od stóp do głów).

162. A casu ad casum – Od przypadku do przypadku.

163. A fructibus eorum cognoscetis eos – Po ich owocach ich poznacie.

Autor: Jezus Chrystus - Wulgata, Ewangelia Mateusza 7:15, 20

164. A maximis ad minima – Od największych do najmniejszych.

Znaczenie: od spraw najważniejszych do najbardziej błahych.

165. A planta pedis usque verticum eius. – Od podeszwy stopy do głowy jego.

Znaczenie: od stóp do głów.

Źródło: Wulgata, Księga Hioba 2, 7

166. A priori – Uprzedzając fakty (dosł. z góry).

Opis: pojęcie filozoficzne sformułowane przez Immanuela Kanta oznaczające to, co wcześniejsze, pierwotne, nie podlegające dowodzeniu.

167. A verbis ad verbera – Od słów do rękoczynów.

168. Ab alio exspectes, alteri quod feceris – Od innego oczekuj tego, co robisz drugiemu; jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.

Autor: Seneka

169. Ab equis ad asinos – Z deszczu pod rynnę, z pieca na łeb (dosł. z koni na osły).

170. Ab Iove principium – Początek od Jowisza.

Autor: Wergiliusz, Eklogi 3, 60

Znaczenie: zaczynać od osoby lub sprawy najważniejszej.

171. Ab ovo – Od jaja.

Autor: Horacy, O sztuce poetyckiej

Znaczenie: od początku.

172. Ab ovo usque ad mala – Od początku do końca (dosł. od jajka do jabłek).

Autor: Horacy, Satyry I, 3, 6

173. Ab urbe condita – Od założenia miasta [Rzymu]; od początku.

Autor: Tytus Liwiusz

174. Absens carens – Nieobecny traci.

175. Absente reo – Pod nieobecność oskarżonego.

176. Absterget Deus omnem lacrimam ab oculis eorum – I otrze Bóg wszelką łzę z oczu ich.

Źródło: Wulgata, Apokalipsa wg św. Jana

177. Acta est fabula – Sztuka jest skończona.

Opis: ostatnie słowa Oktawiana Augusta

178. Paupertas artes omnes docet - Ubóstwo uczy wszelkich sztuk

179. Peculium re, non verbis augetur - Majątek rośnie czynem, nie słowami

180. Permultis is indiget, qui permulta possidet - Bardzo wiele potrzebuje ten, kto bardzo wiele posiada



[31.05.2026, Toruń]

30 maja 2026

SŁOWA JAKIE DRZEWIEJ BYWAŁY (2237 - 2293)

 

2237. Zacz, zac - za co, nie wiedzieć dlaczego, bez przyczyny; poważać, cenić, szanować

2238. Zaczajny - dotyczący zaczajenia się

2239. Zaczapić - zacapić

2240. Zacząć, zaczynać - zaśpiewać tańcując i godując, wesoło sobie piosnki zaczynać

2241. Zaczep, zaczepek, zaczypek - zaczepka

2242. Zaczepca, zaczepnik - ten, co zaczepia, co szuka zaczepki, co zaczyna z kim zwadę

2243. Zaczerw - zaczerwienie się, zalężenie się robactwa

2244. Zaczerwić się - zapełnić się robakami, stać się robaczywym; zagnieździć się;

2245. Zacześć się - zaczytać się

2246. Zaczubić - wystroić w czuby

2247. Zaczuć, zaczuwać - zasłyszeć z daleka

2248. Zaczyn, zaczynanie - śpiew, pieśń

2249. Zaczynek - zaczęcie, początek

2250. Zaczynić, zaczyniać - zadziałać, zarobić na coś, wyświadczyć, wyrządzić uprzednio, zarobić, zagrodzić, załatać

2251. Zaczynszować - puścić na opłatę, na czynsz

2252. Zaćma - zaćmienie, ciemnota

2253. Zaćmiać, zaćmiwać - zaciemniać

2254. Zaćmienie w mieszku, w kieszeni - pustki

2255. Zaćpać - zapchać, zamulić

2256. Zaćwierdzić, zaćwierdzać - zatwierdzić; zatwardzić

2257. Zad - w tył, w tyle, z tyłu; nazad, na powrót

2258. Po zadzie, na zadzie - w tyle

2259. Z zadu - z tyłu

2260. Zadać, zadawać - dać zadatek; zawiesić, zaczepić

2261. zadają sobie - idą o pierwszeństwo (niechby uderzył moje dziecko, oj, zadałbym ja mu dałbym, pokazałbym mu, poczułby mnie

2262. Zadać ciastu - zakwasić ciasto

2263. Zadać syna do szkoły - oddać, posłać syna do szkoły

2264. Zadar - darmo

2265. Zadatny - tyczący się zadania czegoś, np. trucizny

2266. Zadawnić - zatrzeć wskutek dawności, przedawnić się

2267. Zadawność - przedawnienie

2268. Zadawny - przedawniony, zadawniony

2269. Zadąć, zadymać - np. księżyc zadęty, tzn. zachmurzony, zadymką zakryty

2270. Zadać na sowę / sowę - spuścić z tonu, spuścić nos na kwintę, smutnie się

odezwać.

2271. Zadebić - zabić, zatłuc kogoś

2272. Zadechnąć, zadychać - zamrzeć

2273. Zadeczny, zadkowy - tyczący się zadka, pośladkowy

2274. Zadem, zadma - zadęcie, zawiew

2275. Zademek, zadymek, zademka - zadymka.

2276. Zaderewisty - szybki, wart

2277. Zadłabić, zadłabać - zadławić, zadusić

2278. Zadmuchnąć, zadmuchywać, zadmuchować - wdmuchnąwszy zapełnić wdmuchnąć,

2279. Zadnica - tyłek, zadek

2280. Zadnie - w tyle, z tyłu

2281. Zadny - tyczący się zadu, zadka

2282. Zadowolność - zadowolenie

2283. Zadowolny - zadowolony

2284. Zadrali - zadarli

2285. Zadrał - zadarł

2286. Zadrap - zadrapanie, zadrapanie się

2287. Zadrewnić - zadrzewić

2288. Zadrętwieć, zatrętwieć - zdrętwieć, zamrzeć

2289. Zadrobić - drobiąc zapuścić; zdrobnić

2290. Zadrobnieć, zadrobniewać - zacząć drobnieć maleć; skarłowacieć

2291. Zadrzeć, zadzierać - fałszować, drapać uszy

2292. Zaduch, zaduszność - dychawica, duszność, dychawiczność

2293. Zadum - zaduma



[30.05.2026, Toruń]

29 maja 2026

DANTE - PIEKŁO - PIEŚŃ XVI cd.

 

Że już złem własnym skarżysz sama siebie²⁵⁸».

Tak wykrzyknąłem z podniesioną twarzą:

Słysząc to, cienie po sobie spojrzały,

Jak ci, co głosem prawdy się przerażą.

Potem samotrzeć tak odpowiedziały:

«Jeżeli zawsze, najskąpszy z gadaczy!

Tak małym kosztem zbywasz twych słuchaczy,

Szczęśliwie mierzysz miarą słów twe chęci:

Przecież gdy zdołasz wyjść z tych miejsc rozpaczy

I ujrzysz świat twój z gwiazd światłem tak miłym,

Jeśli ci zda się mówić: ja tam byłem —

Chciej nas przypomnieć żyjących pamięci!»

Wtem rozerwały koło i uciekły

Szybko, jak gdyby skrzydłami wiatr siekły;

I nikt tak prędko Amen nie wymówi,

Jak znikły w stepie, pędząc w ślad swej trzody.

Przeto iść dalej zdało się mistrzowi,

Ja szedłem za nim, wtem — o dziwo nowe!

Tak blisko łoskot zagłuszył nas wody, Rzeka

Że szumem naszą przerywał rozmowę.

Jak z własnym ujściem zapieniona rzeka²⁵⁹

Na wschód od Wizo do morza przecieka,

Z gór Apeninu, zwana Aquachetą,

Nim zstąpi w głębsze na dolinach łoże;

Przy Forli traci to imię, a potem,

Jak z gór kaskada spadając z łoskotem,

Grzmi wód hałasem przy San Benedetto²⁶⁰,

Gdzie z tysiąc ludzi pomieścić się może:

Z takim łoskotem ze stromej skał ściany²⁶¹,

Staczał się strumień krwią zafarbowany,

Ażem ogłuchnął na oboje ucho.

A byłem w pasie sznurkiem przepasany,

Jakim tuszyłem — daremna otucho! —

Złowić panterę z skórą cętkowaną²⁶².

Sznur odpasawszy, jak mi rozkazano,

Zwinięty w kłębek oddałem mistrzowi,

Mistrz się na prawo zwrócił ku brzegowi

I z brzegu, stojąc nad stromą opoką,

Cisnął go w otchłań strumienia głęboką.

Rzekłem więc w sobie: Pewnie coś nowego

Na ten znak nowy odpowie, jak wróżę,

Gdy mistrz uwagi nie zdejmuje z niego. —

------------------------------------------------------------------------

²⁵⁸Przybysze nowi (…) skarżysz sama siebie — Przez wieśniaków i cudzoziemców zwiększyła się liczba ludności, ale przybytek ten nie wyszedł na korzyść Florencji.

²⁵⁹Jak z własnym ujściem zapieniona rzeka — Rzeka tu wspomniana jest Montone, wypływająca z gór apenińskich do morza, aż do Forli nazywa się Aquacheta.

²⁶⁰San Benedetto — Sławne opactwo benedyktyńskie, ówczesny właściciel ziemi okolicznej chciał klasztor i kilka wsi połączyć w 􀰗edną mie􀰗scowość; do tego odnosi się wiersz następny.

²⁶¹Z takim łoskotem ze stromej skał ściany — Strumień z łoskotem spadający i krwawy w kręgu, gdzie są gwałtownicy, ma tu swoje głębokie znaczenie.

²⁶²A byłem w pasie sznurkiem przepasany, jakim tuszyłem (…) złowić panterę — Poeta wstąpił na krótko do zakonu franciszkanów, a właściwie tercjarzy, lubo — chociaż; ślubu zakonnego nie wypełnił i prędko habit klasztorny na suknię świecką zamienił. Tu się dowiadujemy z tekstu słów samego poety, że opasywał się sznurem franciszkańskim, którym miał nadzieję panterę, to jest młodzieńczą pokusę zmysłową trzymać na wodzy, ale na próżno! Na rozkaz swojego przewodnika, uosobionego tu przez Wergiliusza, to jest rozumu, zrzuca ten sznur z siebie i ciska go w otchłań wodną, z której wypływa potwór oszukaństwa. Aluzja do ówczesnego upadku tego zakonu! Sens moralny alegorycznego obrazu, zgodnie z wykładem wielu komentatorów jest następny następujący; dosyć jest opasywać się sznurem franciszkańskim, ale jeszcze nadto przepasać potrzeba swoje biodra pokorą, czystością i bojaźnią bożą, ażeby zwierzchnią suknią swoją nie oszukiwać siebie i drugich.

-------------------------------------------------------------------------------------

Jak ludzie przy tym powinni być baczni,

Który najskrytszą myśl w nich zbadać może!

Mistrz mówił: «Teraz pilno patrzeć zacznij,

To, na co czekam, zaraz się objawi,

O czym ty marzysz, wnet ujrzysz oczyma».

Niech człowiek prawdę za ustami trzyma,

Jeśli choć pozór z niej kłamstwa wynika,

Bo sam bez winy na wstyd się wystawi.

Lecz tu zatrzymać nie mogę języka:

Na te poemy, czytelniku, tobie,

Klnę się, jak chcę mieć twą łaskę po sobie,

Że przez mgły gęste widziałem i mżące

Jakieś w powietrzu widmo pływające

W postaci nurka, gdy tonie w wód łono,

Aby odwiązać kotew²⁶³ zaczepioną

O głaz podwodny lub wynieść z wód łona

Jakiś tam przedmiot morzem pochłonięty,

W chwili, gdy przed się wyciąga ramiona,

A cały sobą przysiada na pięty.

-------------------------------------------------------------------------------

²⁶³kotew — kotwica.



[29.05.2026, Toruń]

27 maja 2026

ZAPISKI EMIGRANTA (1397 – 1398) SCENA MACHANIA NOGAMI. NEUROPATIA.

 

1397.

Czasami wspomnienia są tak wyraźne i bliskie, że wręcz czuje zapachy towarzyszące pamięci. Bywa i tak, że czasami nie potrafimy odtworzyć części tych wspomnień, niejednokrotnie bardzo istotnych. Samo wspomnienie jest dziwne. Oto jestem w klasie, w podstawówce, trzecia, może czwarta klasa. Jest lekcja polskiego i moja wychowawczyni, pani Lucyna (no właśnie, za nic nie potrafię przypomnieć sobie rysów jej twarzy) w pewnej chwili uśmiecha się, by nie powiedzieć śmieje się do nas, może z nas - jej wychowanków. W pewnej chwili przywołuje mnie do swego biurka i każe objąć wzrokiem całą klasę.

- Co ciekawego widzisz? – pyta mnie, choć pewnie powinna powiedzieć: co widzisz śmiesznego obserwując koleżanki i kolegów.

Nie wymyśliłem niczego szczególnego i wtedy pani Lucyna dała mi znać szeptem, abym popatrzył na nogi dziewczynek i chłopców – te nogi poruszały się w nieskoordynowanym rytmie – była to scena machania nóg, scena rzeczywiście zabawna.



1398.

Zaprawdę, powiadam wam, neuropatia cukrzycowa to cholerne schorzenie.





[27.05.2026, Toruń]

FRAZEOLOGIZMY II (281-300)

 

281. ciemna masa - pejorat. - osoba mało inteligentna, zacofana i nieorientowana w aktualnych wydarzeniach

282. ciemno, choć w pysk daj - bardzo ciemno

283. ciemności egipskie - bibl. przen. całkowita, nieprzenikniona ciemność

284. ciemny jak tabaka w rogu - o człowieku nie mającym o niczym pojęcia, tępym, niemądrym; takim, który mało wie lub mało potrafi

285. ciepłe kluchy - przen. człowiek powolny, niezdarny, mało energiczny, także nieskuteczny, niezaradny

286. ciężki jak ołów - bardzo ciężki

287. ciężki kawałek chleba - zarobki, które zdobywa się ciężką pracą; zawód trudny, niewdzięczny

288. ciężki motor - mot. duża pojemność skokowa

289. cios poniżej pasa - posunięcie wykorzystujące czyjś słaby punkt, nieetyczny postępek wobec kogoś

290. cisnąć w kąt - porzucić coś nagle, przestać się czymś zajmować, przerwać jakieś działanie

291. cisza jak makiem zasiał - bez najmniejszego szelestu, bardzo cicho, spokojnie

292. cisza przed burzą - pozorny spokój (często nic nie zapowiada gwałtownych wydarzeń, awantury, kłopotów itd.; jeśli jest spokojnie, można się spodziewać najgorszego)

293. co do joty - szczegółowo, bardzo dokładnie, całkowicie

294. co łaska - ile ktoś może dać, ile uważa za stosowne wręczyć lub wpłacić (najczęściej jako zapłatę, datek lub jałmużnę); pot. kwota należna księdzu za posługę

295. co ma piernik do wiatraka - przekonanie o braku jakiegokolwiek związku między dwoma rzeczami / sprawami

296. co nagle, to po diable - jeśli robi się coś szybko, to nie wychodzi to na dobre

297. co najmniej - nie mniej niż…

298. co nieco - pot. trochę czegoś

299. co rok prorok (dziecko) - sytuacja, w której komuś co roku rodzi się dziecko; powiedzenie nieco żartobliwe i uszczypliwe

300. co tchu - możliwie szybko



[27.05.2026, Toruń]


FILOZOFIA - PYRRON Z ELIDY - SCEPTYCYZM

 

[ Na podstawie: Jan Legowicz - Historia filozofii starożytnej Grecji i Rzymu]

[…]

Według starej tradycji twórcą sceptycyzmu jako odrębnego nurtu filozoficznego w epoce hellenistycznej był Pyrron z Elidy, dalszymi zaś teoretykami byli jego uczniowie Filon z Aten, Nauzyfanes z Teos i Tymon z Fliuntu, z innych zaś, którzy pochodzili z Akademii platońskiej, trzeba wymienić A rkesilaosa, Karneades z Kyreme, Klejtomachosa, z kolei sceptyków usiłujących wtórnie nawiązywać do dogmatyzmu platońskiego, jak Fil on z Laryssy czy Antioch z Askalonu. […]

Pyrron z Elidy (ok. 365 - ok.. 270 p.n.e.), znany raczej z legendy, miał być z początku malarzem i w 35 roku życia rzuciwszy pędzle ok. 330 roku p.n.e, założył własną szkołę, w której podjął nauczania filozofii. Podobno brał udział w zdobywczym pochodzie Aleksandra na Wschodzie i w Indiach, gdzie miał się zetknąć z „gimnosofistą” hinduskim Kolanosem, który skłonił go do usunięcia się od świata i namówił do życia samotnego. Wieść głosi, że przed niczym nie ustępował i nie zważał na napotykane po drodze wozy, rowy, czy psy i tylko towarzyszącym mu zawsze uczniom — jak pisze Diogenes Laertios— zawdzięczał, że wychodził cało. Nic go nie mogło wyprowadzić z równowagi. Często rozmawiał sam ze sobą, twierdząc, że w ten sposób ćwiczy się w dobroci. Był bardzo poważny w roztrząsaniach filozoficznych i tak czczony w ojczystym mieście, że mianowano go wyższym kapłanem i ze względu na niego zgromadzenie ludowe uchwaliło prawo o zwalnianiu filozofów od podatków. Mieszkał z Filistą, swoją siostrą, która była położną i sam wykonywał wszystkie czynności gospodarcze. W swoich poglądach Pyrron najczęściej powoływał się na Demokryta i wysoko cenił Homera. Jak legenda niesie miał być człowiekiem niezwykle skromnym, opanowanym i dobrodusznym a zarazem stanowczym, niewzruszonym w swoich poglądach i zdecydowanym przeciwnikiem sofistów. Pyrron miał dożyć dziewięćdziesięciu lat zostawiając wielu uczniów, których,.jak pisze Diogenes Laertios, po nauczycielu nazywano pyrrończykami, a po ich własnej doktrynie, aporetykami, sceptykami, efektykami lub zetetykami. «Zetetykami (poszukującymi) dlatego, że wszędzie szukali prawdy, sceptykami (badającymi) dlatego, że wciąż badali, ale rozwiązania nie znajdywali, efektykami (wstrzymującymi się) od ich postawy badawczej, to znaczy od powstrzymywania się od sądu, aporetykami (bezradnymi) dlatego, że ich zdaniem także dogmatycy stają przed trudnościami; wobec których są bezradni».

Nie ma systematycznego wykładu filozofii Pyrrona, która znana jest również tylko z przekazów, głównie Tymona; Zadaniem filozofii jest nauczanie życia szczęśliwego, kto zaś takie szczęście pragnie osiągnąć, ten winien umieć sobie odpowiedzieć na trzy pytania:

1. jak zbudowany i jaki jest świat rzeczy,

2. jak winniśmy się do tego świata rzeczy odnosić i

3. jaką korzyść możemy odnosić z tego ustosunkowywania się do niego.

Odpowiadając na pierwsze pytanie, można jedynie stwierdzić, że w swej istocie świat rzeczy pozostaje niedostępny poznaniu, ponieważ wszystko w nim jawi się w przeciwieństwach i każda afirmacja implikuje równocześnie negację: wszystko .jest wielkim i małym, pięknym i brzydkim, czymś dobrym i czymś złym, sprawiedliwym i niesprawiedliwym. Poznania pewnego nie dają zmysły ani umysł: zmysły obejmują jedynie ustawicznie zmienne zjawiska, umysł podlega zwyczajowym sposobom pojmowania i tłumaczenie rzeczy. W obu wypadkach jest tylko opinia, która okazuje się równie prawdziwa, jak i fałszywa. Pozostaje więc tylko sceptyczne — badawcze — odnoszenie się do świata rzeczy, w czym tkwi odpowiedź na drugie pytanie. Jeśli nie wiemy, jaki jest świat rzeczy, nie możemy też o niczym w nim z pewnością powiedzieć: czy istnieje, czy też nie istnieje, wobec czego trzeba wstrzymywać się od wydawania sądów o czymkolwiek. Każde twierdzenie bowiem pozostaje aktem subiektywnym, w którym wyznaje się wprawdzie, że jakaś rzecz tak lub inaczej się przejawia, ale brak możności utrzymania, że jest ona naprawdę taką, jaką się ukazuje. Dlatego i tu również wolno jedynie, opiniować o naszym stosunku i odnoszeniu się do świata rzeczy, ponieważ jest to sprawą subiektywną i nie opartą na realnie obiektywnym poznaniu. A więc i tu nakazem pozostanie rezerwa w twierdzeniach i sceptyczne patrzenie na ludzkie odnoszenie się do świata rzeczy. Stąd wywodzi się odpowiedź na trzecie pytanie: chcąc odnieść jakąś korzyść z życia w świecie rzeczy, trzeba być niewzruszonym, wieść żywot beznamiętny, osiągać „ataraksję” jako najwyższe możliwe do osiągnięcia szczęście. Zapewniać to winna

filozofia sceptyczna jako wiedza zajmowania i utrzymywania rozsądnej postawy spokoju patrzenia i myślenia w przekonaniu, że nawet jeśli istnieje prawda rzeczy, to dla poznania ludzkiego jest niedostępna. Wszelki wysiłek umysłowy pod tym względem pozostaje bezsilny i musi pozostać wyłącznie w sferze subiektywnych domniemań. Nawet jego własna teoria, według Pyrrona, bynajmniej nie miała być apodyktycznie pewną, a tylko prawdopodobną.

W życiu codziennym człowiek jednak nie może pozostać bezwzględnie nieczynnym, gdyż to również sprzeciwiałoby się postawie sceptycznej, a zatem musi działać przyjmując za podstawę swego postępowania zwyczajowo ustalane zasady i normy, które mogą być prawdopodobnie słuszne. Albowiem, jak według Diogenesa Laertiosa miał Pyrron powiedzieć, «trudno jest człowiekowi całkowicie wyzbyć się słabości, ale trzeba ze wszystkich sił przeciwstawiać się rzeczom, najlepiej czynem, a jak na to nas nie stać, to przynajmniej słowem». Była to postawa indywidualistyczno-subiektywna i „wiedza życia" oparta prawie że wyłącznie na danych podmiotowych mających decydować o racjach istnienia rzeczy i człowieka, o zasadach myślenia i normatywach postępowania. [...]



[27.05.2026, Toruń]

24 maja 2026

SZTUKA - SZTUKA WEIMARSKA

 

53. Anita Clara Rée (ur. 9 lutego 1885 r. w Hamburgu, zm. 12 grudnia 1933 r. w Kampen)

była niemiecką malarką awangardową w okresie Republiki Weimarskiej. Popełniła samobójstwo po tym, jak antysemicki rząd uznał jej twórczość za „zdegenerowaną”.

Autoportret 1930 r.

Hamburger Kunsthalle, Niemcy


54. Herbert Ploberger - Portret okulisty

(6 kwietnia 1902 r. Wels, Austria – 22 stycznia 1977 r. Monachium, Niemcy) był jednym z najważniejszych przedstawicieli nowego realizmu w Austrii.


W latach 20. XX wieku Ploberger mieszkał w Berlinie i prezentował swoje prace na wystawach nowego realizmu w Niemczech i Holandii. Większość jego obrazów uległa zniszczeniu podczas intensywnych bombardowań w czasie II wojny światowej. Obecnie zachowało się zaledwie kilka jego obrazów, które są pokazywane na wystawach w muzeach.


55. Karl Kluth (Niemiec, 1898–1972)

Wybrzeże w Północnym Szlezwiku, 1931

Hamburger Kunsthalle


56. Jeanne Mammen - Way Out - ok. 1930 r.


Jeanne Mammen (21 listopada 1890 r., Berlin – 22 kwietnia 1976 r., Berlin) była niemiecką malarką, ilustratorką i graficzką. Jej twórczość kojarzona jest z nurtami nowej obiektywności, symbolizmu i kubizmu. Najbardziej znana jest z przedstawień berlińskiego życia miejskiego w okresie republiki weimarskiej.


57. George Grosz

Scena uliczna, Berlin, nowa piosenka - 1932

Kolekcja prywatna


George Grosz (26 lipca 1893 r. Berlin – 6 lipca 1959 r. Berlin [Berlin Zachodni]) był niemieckim artystą znanym przede wszystkim ze swoich karykaturalnych rysunków i obrazów przedstawiających życie Berlina w latach 20. XX wieku. Był wybitnym członkiem berlińskich grup dadaistów i nowej obiektywności w okresie Republiki Weimarskiej. W 1933 r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, a w 1938 r. uzyskał obywatelstwo amerykańskie. Porzuciwszy styl i tematykę swoich wcześniejszych prac, regularnie wystawiał swoje dzieła i przez wiele lat wykładał w Art Students League of New York. W 1959 r. powrócił do Berlina, gdzie wkrótce potem zmarł.


58. Anita Clara Rée
Półnaga przed kaktusem opuncją - 1922–1925
Hamburger Kunsthalle, Niemcy



[24.05.2026, Toruń]