(Krąg VII. Koło
III. Ciąg dalszy. Gwidogwera. Rusticuci).
Już byłem w
miejcu, gdzie słychać szum wody,
Która spadała
w drugi krąg piekielny²⁴⁹
Szumiąc
podobnie jak w ulach gwar pszczelny.
Trzy cienie od
tej oderwane trzody,
Co przechodziła
pod ognistym deszczem,
Podbiegły do
nas, krzycząc w uniesieniu:
«O stój,
poznajem po twoim odzieniu,
Żeś dziecko
naszej występnej ojczyzny».
Widziałem na
ich ciałach od płomienia
Świeże i stare
wypalone blizny;
Niestety!
Jeszcze wspominam je z dreszczem,
Choć czas na
poły zatarł ślad wrażenia.
Na krzyk ich
brzegiem idący porzecznym
Mistrz stanął;
do mnie obrócił się twarzą
I rzekł: «Stań,
jeśli chcesz być dla nich grzecznym:
Gdyby nie ognie,
co te piaski skwarzą,
Rzekłbym, że
witać z skwapliwością całą,
Więcej by tobie
niźli im przystało».
Gdyśmy stanęli,
starą pieśń okrzyków
Cienie zawyły z
boleści wyrazem,
Kręcąc się w
kółko wszyscy trzej zarazem²⁵⁰
I obyczajem
nagich zapaśników
Już
namaszczonych, co się okiem mierzą,
Nim w szrankach
na się piersią w pierś uderzą,
Cienie wprost do
mnie obracając twarze,
W krąg się
kręciły po stepu obszarze,
W sposób, że
szyja skrzywiona z ich nogą,
Ciągle jak w
sporze, przeciwną szły drogą.
Jeden tak mówił:
«Chociaż pełen groźby
Step ten
ruchomy, smutny i spalony,
Podał w pogardę
nas i nasze prośby,
Mów, naszej
sławy odgłosem skłoniony,
Kto jesteś, co
tu stopami żywemi
----------------------------------------------------------------------------
²⁴⁷Skarbiec
mój — Brunetto zostawił dwa dzieła: pierwsze (Il Tesoro)
Skarbiec, a drugie (Il Tesoreto) Skarbczyk; pierwsze prozą, a drugie
wierszem pisane.
²⁴⁸Bieży
do mety po sukno zielone — Sukno zielone, jakie w nagrodę
otrzymywał zręczniejszy i szczęśliwszy biegacz do mety.
²⁴⁹słychać
szum wody, która spadała w drugi krąg piekielny — Szum, jaki tu
słyszy poeta, rozlega się od wodospadu Flegetonu, rzeki piekielnej,
która wpada do kręgu ósmego.
²⁵⁰Cienie
zawyły (…) kręcąc się w kółko — W następnych dwunastu
wierszach poeta z niepospolitą i właściwą tylko sobie
plastycznością przedstawia obraz kręcących się w kółko
cieniów. Z pieśni XV wiemy, że każdy potępiony bieżący pod
deszczem ognistym i na chwilę zatrzymać się nie może; trzem
cieniom przypatrującym się stojącemu poecie na kamiennej tamie w
chwili, kiedy chcą z nim zawiązać rozmowę, nie pozostało nic
więcej jak przed nim w ciągłym być ruchu. Ruch kołowy w takim
wypadku był najstosowniejszy, ponieważ cienie kręcąc się w kółko
nie tak często do poety obracały się tyłem i nie potrzebowały
wciąż tam i sam powracać, co by być musiało, jeśliby cienie w
kierunku drogi poety szły z nim wzdłuż tamy. Obrót zaś ich szyi
w przeciwnym kierunku z ich stopami i ruch kołujący trafnie
przypomina starożytnych gladiatorów, którzy przed wstąpieniem do
cyrku, w krąg oglądali swoje członki, czy dobrze są namaszczone
oliwą.
-------------------------------------------------------------------------------
Stąpasz po
piekle śmiało jak po ziemi?
Patrz, ten,
którego ja zacieram ślady,
Nagi, żarami
obdarty ze skóry,
Był dobrze
większym, jak ty mniemasz mężem;
Był wnukiem
skromnej i pięknej Gwalrady²⁵¹
Nazwisko jego
było Gwidogwera,
Mąż zawołany
radą i orężem.
Drugi, co ze
mną, smutny i ponury,
Gorące żwiry
stopami rozciera,
Wpatruj się
dobrze, to Aldobrandini²⁵²,
Wieszcz bez
słuchacza wśród swojej krainy!
Ich
współmęczennik w tej ognia pustyni
Jam
Rustikuci²⁵³; zaiste zła żona
Więcej jak
wszystko, wwiodła mnie do winy».
Gdybym był
pewny od ognia zachrony,
Skoczyłbym na
dół obąć ich w ramiona,
Wierzę, nie
byłby mistrz tym zasmucony;
Lecz myśl, że
będę na żarach spieczony,
Strach w końcu
we mnie dobry zamiar przemógł,
Żem ich
uściskiem lubować się nie mógł.
Potem na takie
zdobyłem się słowa:
«Nie jest to
wzgarda, lecz boleść serdeczna,
Jaką mi sprawia
wasza męka wieczna.
Mnie o was
mistrza uprzedziła mowa,
Według słów
ego pomyślałem wreszcie,
Jacyście
przyszli, takimi jesteście,
Jestem wasz
ziomek i zawsze z zapałem
O waszych
czynach szlachetnych słuchałem.
Żółć
porzuciłem²⁵⁴, cel mej drogi główny
Dojść do
owoców, których treść tak słodka!
Co mi obiecał
mój wódz prawdomówny;
Lecz tu wpierw
muszę zstąpić aż do środka²⁵⁵».
Cień rzekł:
«Niech dusza twoimi członkami
Kieruje długo,
sława niech obleci
Zakres dni
twoich i po tobie świeci.
Mów, czy
waleczność i uczucia szczere
Żyją jak
niegdyś pomiędzy ziomkami,
Czy już wygnane
są u nich w bezcześci?
Bo gość
niedawny Wilhelm Borsijere ²⁵⁶,
Który tu
przybył społem jęczeć z nami,
Przerażające
opowiada wieści».
«Zatyli²⁵⁷
na twym, Florencyjo, chlebie
Przybysze nowi
(zysk nagły a lichy),
Zrodzili tyle
swawoli i pychy,
------------------------------------------------------------------------------
²⁵¹Gwalrada
— szlachetna florentynka, córka Belinciona Berti, którego
prostotę obyczajów wychwala poeta w Raju pieśni XV. Wnuk jej
Gwidogwera odznaczył się jako waleczny żołnierz pod chorągwią
Karola Walezego.
²⁵²Aldobrandini
— z domu Adimari, odradzał gwelfom staczać bitwę pod Arbią i
przegranie tej bitwy wpierw im przepowiedział.
²⁵³Jakub
Rustikuci — zamożny obywatel florencki, nieszczęśliwy w wyborze
żony, która dla niego była drugą Ksantypą. Zmuszony rozwieść
się z żoną, z nudów wpadł w nałóg występku, który tu jest
karany.
²⁵⁴żółć
porzuciłem — Tu napomknął poeta o celu swojej podróży. Żółć
to grzech albo też gorzkie wspomnienie zamieszek politycznych.
²⁵⁵tu
wpierw muszę zstąpić aż do środka — Do środka ziemi, a
zarazem do najgłębszego piekła.
²⁵⁶Wilhelm
Borsiere — rodem florentyńczyk, człowiek światowy i pełen
dowcipu, większą część życia przebawił na dworach książęcych.
²⁵⁷zatyć —
roztyć się, utyć.
[14.04.2026,
Toruń]