Napis: „Kwiatek”. W tle Zdzisław Leśniak stojący na ulicy z tulipanem w ręce.
Zdzisław Leśniak próbuje wręczyć kwiatek kolejnym kobietom.
Milicjantka ruchu drogowego na służbie.
Zdzisław Leśniak z tulipanem w ręce.
...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...
...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...
Napis: „Kwiatek”. W tle Zdzisław Leśniak stojący na ulicy z tulipanem w ręce.
Zdzisław Leśniak próbuje wręczyć kwiatek kolejnym kobietom.
Milicjantka ruchu drogowego na służbie.
Zdzisław Leśniak z tulipanem w ręce.
V.
Gdybym chciał na wzór inszych amantów opisać piękność tej, którąm ukochał, fatygowałbym czytelników zbyt przeciągłem wyobrażeniem. Lilije i róże, perły i rubiny, kształt Dyany, wdzięk Wenery, byłyby zapewne na placu. Ale jako piękność prawdziwa nie potrzebuje przysad, tak styl mój prosty i szczery, nie wyrównałby żądaniu mojemu.
Julianna nie miała tego blasku płci, która jak mówią romanse, lilije zawstydza: nie chcę ja różom, ani lilijom krzywdy czynić, powiem więc zprosta, iż była biała, rumieniec miała piękny; a co najbardziej przymilało jej postać, była skromność przedziwna w ułożeniu. Oko czarne, lubo żywe i pełne, nie bujało przecie na wszystkie strony, ani zbyt pierzchliwą jaskrawością uprzedzało cudze spójrzenia; chód był pomiarkowany, choć lekki, głos wdzięczny, lubo nie pieszczony. Możeby się dla tych przywar innym nie podobała; mnie przypadła do serca.
Nie daleko naszego dworu był staw obszerny: ku tamtej stronie matka moja z Julianną wyszły na przechadzkę, i chodziły w cieniu drzew, zasadzonych na grobli: ja tymczasem obaczywszy u brzegu małą łódkę, wsiadłem w nią, i puściłem się na wodę. Gdym prawie był na samym środku, zawołany od matki, chcąc raptem skręcić w biegu łódkę, ta się tak nagle przechyliła, iż straciwszy wagę, wpadłem w wodę i zanurzyłem się. Skoczyli zaraz domowi, i już nieraz pogrążonego, z wielką ciężkością i hazardem wpół prawie nieżywego na brzeg wynieśli.
Gdym pierwszy raz po otrzeźwieniu oczy otworzył, postrzegłem płaczącą Juliannę. Widok ten taką we mnie uczynił rewolucyą, iż straciwszy powtórnie zmysły, wtenczas dopiero przyszedłem do siebie, gdy mnie zaniesionego do domu na łóżku położono. Szukałem ciekawie, skorom do siebie przyszedł, jeżeli Julianny nie zobaczę, i gdym się o nią matki pytał, odpowiedziała, iż powtórna moja słabość tak ją przestraszyła, że zemdloną ledwo się było można dotrzeźwić, teraz dla nabrania sił u siebie spoczywa. Jeżeli słabość Julianny była mi przyczyną żalu, okazya słabości orzeźwiła serce moje; skutek jednak, czyli z przestrachu, czyli zaziębienia, tak był dzielny, iż przez kilka niedziel z łóżka wstać nie mogłem. Przez czas słabości mojej ustawicznie prawie przesiadywała przy mnie matka: raz gdy wyszła z pokoju, kazała Juliannie zostać się przy mnie, mówiąc, iż zaraz powróci.
Skorom się sam bez świadków, z Julianną obaczył, uczułem takową bojaźń i pomięszanie, żem ust otworzyć nie śmiał; przezwyciężając jednakże wstręt nadzwyczajny, rzekłem drżącym głosem: « Mamże mieć nadzieję, że moja niedyskretna może porywczość znajdzie odpuszczenie!.... czyż wiarę pozyskam, gdy to, com przyrzekł, stokrotnie potwierdzę!..... » Z początku zbyła milczeniem pytania; jam w nię oczy wlepiwszy, czekał wyroków szczęścia, lub nieszczęścia mojego. Nakoniec westchnąwszy ciężko, na tę się zdobyła odpowiedź. « Nie zdaje mi się, aby to było z dobrem domu tego, w którym się prawie z miłosierdzia mieszczę, iżby jedyny tak znacznej fortuny dziedzic, do takowego brał się postanowienia, któreby mu nic więcej może nie przyniosło, nad prawdziwe przywiązanie i wdzięczność. Nie taję się, żebym była szczęśliwą, ale lepiej będzie, że mnie powinność uczyni nieszczęśliwą, aniżeli niewdzięczną. Przestańmy o tym mówić: postrzegam, iżem więcej powiedziała, niż mówić należało. » Rozrzewniony tak boleśną, a niemniej pożądaną odpowiedzią, otwierałem usta, chcąc jej niewczesną delikatność przełamać, matka w tym punkcie nadeszła, i zaraz się o czem inszem dyskurs zaczął.
Szukałem przez długi czas sposobnej okazyi do wynurzenia żądań moich. Widząc raz matkę w dobrym humorze, rozmawiającą o przyszłem mojem postanowieniu; mówiąc niby w powszechności, rozwodzić się szeroce nad tem począłem, jako w zamęściu szukać posagu i bogatej wyprawy, jestto upadlać tak święte związki: zacząłem dalej wyliczać przymioty, jakiebym chciał znaleźć w przyszłej małżonce, i nieznacznie czyniłem definicyą Julianny. Nie wiem, czy się domyśliła fortelu mojego matka, czy postrzegła w attencyach moich więcej, niż grzeczność, czy oczy Julianny wydały: pod pretextem doskonalszej edukacyi, postanowiła odwieźć ją do blizkiego klasztoru panien zakonnych, i żadnej w tem nie używając affektacyi, w potocznym dyskursie spytała mnie, czyli jestem w tej mierze jednego z nią zdania? Wydał mnie nieprzygotowanego nagły rumieniec; ocuciwszy się jednak nieco, zacząłem szeroce przekładać defekta edukacyi klasztornej, i tak, mniemam, natenczas byłem wymównym, iż gdyby nie była wiadoma matce przyczyna tych remonstracyj, przedsięwzięta podróż nie wzięłaby skutku.
Przyszedł nakoniec dzień smutny rozstania naszego. Cośmy wzajemnie ucierpieli, wieleśmy skrytych łez wylali, wiele przysiąg i oświadczeń zobopólnie uczynionych było! ten chyba pojmie, który się w podobnym razie znajdował. Po odjeździe Julianny, postrzegła matka moja nadzwyczajną we mnie melancholią; strzegłem się towarzystwa, a najmilsza, i prawie jedyna zabawa moja była uczęszczać do miłego, a teraz jeszcze szacowniejszego lasku. Bojąc się więc, żeby zbyteczna melancholia zdrowiu mojemu nie zaszkodziła, chcąc uczynić dywersyą, tak niewczesnemu, jak mniemała, kochaniu, za radą brata swego, umyśliła mnie wysłać do cudzych krajów. Żeby zaś raz poznany od wuja mego Pan Damon, nie był odłączony do mego towarzystwa, tak wyjazd mój naglił, iż w niedziel kilka, wszystko już było gotowe do podróży.
[16.07.2026, Toruń]
Alboż nie dość, że słabe uwodzisz kobiety?
Jeśli ci jeszcze wojny pożądać się zdarzy,
Sama jej wzmianka róże z twojej spędzi twarzy».
Tak mówił, ona wolną stopą rzuca pole,
Pomieszana i ostre z rany cierpiąc bole…
A tymczasem Diomed Ajnejasza ściga,
Wie, że go w swoim ręku sam Apollo dźwiga,
Lecz się nawet i boga wielkiego nie boi,
Pragnie zabić rycerza i odrzeć ze zbroi.
Po trzykroć nań zabójczym dzirytem²⁹⁶ naciera;
Po trzykroć go Feb silną swą tarczą odpiera,
Lecz gdy jak bóg, czwarty raz groził zgubnym ciosem,
Apollo tak do niego rzekł straszliwym głosem:
— «Umiarkuj się, Tydejdo, w szalonym zapędzie
I nie chciej się z bogami w jednym stawiać rzędzie!
Inny ród bogów, górne dzierżących siedlisko,
Inny ludzi, po ziemi wlekących się nisko».
Uchodzi ani dalej ścigać się ośmiela,
Chroniąc się gniewu boga, który śmiercią strzela.
Apollo do Pergamu zaniósł Ajnejasza,
Do świątyni, gdzie Troja moc jego ogłasza:
Tam Leto i Artemis mają o nim pieczą²⁹⁷
I w przysionku wspaniałym bohatera leczą.
Łudząc Greki, gdzie ranny Ajnejasz się podział,
Feb marę w jego postać i zbroję przyodział.
Przy niej równie trojańscy, jak greccy rycerze
Długimi dzirytami ogromne puklerze
I lekkie tłuką tarcze: trwała walka sroga,
Gdy bóg srebrnego łuku rzekł do wojny boga:
— «Ares, Ares, okrutny! Co gubisz narody,
Przelewasz krew i w gruzy mienisz²⁹⁸ pyszne grody!
Nie pójdzieszże usunąć z boju tego męża,
Co by się na Zeusa porwał do oręża?
Naprzód Kiprydę zranił zuchwalec, a potem
Mnie, równając się z bogi, krwawym ścigał grotem».
To rzekłszy, na wyniosłym Pergamie²⁹⁹ usiada.
Ares, którego sercem zapalczywość włada,
Nie mógł dłużej spokojnie na miejscu pozostać;
Wziąwszy więc Akamasa, wodza Traków, postać,
Zapala bohatery trojańskiej krainy,
I szlachetne Pryjama tak zachęca syny:
— «Wielkiego króla plemię, możnego w dostatki,
Pókiż z rot waszych Grecy czynić będą jatki?
Czekacie-li, aż przyprą bój pod same bramy?
Mąż, co go jak Hektora czcimy i kochamy,
Ajnejasz, syn Anchiza, rozciągnion na piasku:
Wyrwijmy towarzysza spośród krwi i wrzasku!
Tak to Ares im wszystkim śmiałości dodaje…
Więc Hektor z wozu skacze, oszczepy wykręca,
Licznie obiega szyki, do bou zachęca.
Idą mężni Trojanie; Grecy roty zwarli,
I murem nieprzełomnym nieprzyjaciół sparli.
Jak gdy wieją rolnicy, czyste ziarnka ciska
-------------------------------------------------------------------
²⁹⁶dziryt — rodzaj włóczni.
²⁹⁷piecza — opieka.
²⁹⁸mienić — dziś: zmieniać.
²⁹⁹Pergamon — tu: forteca wewnątrz Troi, w obrębie której znajdowały się świątynie.
-------------------------------------------------------------------
Demeter³⁰⁰, a plewami bielą się klepiska:
Tak lud achajski cały kurzem był okryty,
Który konie twardymi wzruszały kopyty.
Wracają wozy, jeźdźcy nową walczą mocą,
A Ares okrył pole nieprzejrzaną nocą…
Feb³⁰¹ Ajnejasza w swoim krytego kościele³⁰²,
Tchnąwszy mu ogień w piersi, postawia na czele;
Niezmiernie towarzysze jego się cieszyły,
Że im wrócił wódz pełen zdrowia, męstwa, siły,
Ale nikt go nie pyta: bitwa nie pozwala,
Którą Feb, Ares, krwawa niezgoda zapala.
Achajom niezwalczeni dowodzą mężowie,
Odyseusz i Diomed, i dwaj Ajasowie;
Nic ich siły trojańskie, nic nie trwożą krzyki,
Stoą na ich wstrzymanie mężne Greków szyki.
Jak się wydają chmury wśród cichych błękitów,
Zawieszone przez Zeusa u urwistych szczytów,
Kiedy Boreasz³⁰³ z wiatry innymi uśpiony,
Bo mgły najgrubsze w różne wnet rozpędzi strony:
Tak stale Trojan greckie oczekują roty.
Agamemnon obiega, dodaje ochoty:
— «Walczcie śmiało, mężami chciejcie się pokazać,
A nade wszystko hańbą lękajcie się zmazać!
Ludzi, cześć kochających, więcej się ochroni —
Dla tchórza i czci nie masz, i śmierć go dogoni»…
Postrzegł ich wśród zastępów Hektor zapalony,
Leci, pole głośnymi napełniając krzyki,
Za nim tłumem trojańskie śpieszą wojowniki.
Wnet Ares na ich czele i Enijo³⁰⁴ stanie:
Ta zgiełk szerzy i smutne bojów zamieszanie;
Ares dzidą wstrząsając, by się we krwi skąpał,
Już przed, już za Hektorem wielkim krokiem stąpał.
Ujrzawszy go, Diomed uczuł w sercu drżenie.
Jak człek wędrowny, długie obiegłszy przestrzenie,
Nad niezgłębionej rzeki wstrzymuje się brzegiem,
Która nurty do morza bystrym pędzi biegiem
I w tył uchodzi, groźnym przerażony szumem:
Tak się cofnął Diomed i rzekł między tłumem:
— «Widzicie, jaki Hektor, mężni przyjaciele,
Jak śmiało dzidą robi, jak zastępy ściele:
Nieustannie go boska zasłania opieka;
Teraz Ares jest przy nim w postaci człowieka.
Cofnijcie się, do Trojan obróciwszy czoła,
Nic przeciw bogom wasza prawica nie zdoła!»…
Gdy został bój straszliwy przez Aresa wszczęty,
Ni z podłą Grecy trwogą biegną na okręty,
Ni nadchodzą, lecz kroku cofają niewiele,
Słysząc, że Ares Troi przywodził na czele…
Widziała z nieba Hera³⁰⁵ Achajów tysiące,
Pod Hektora, Aresa żelazem ginące,
---------------------------------------------------------------------
³⁰⁰Demeter (mit. gr.) — bogini urodzaju.
³⁰¹Feb — przydomek Apollina.
³⁰²kościół — tu ogólnie: świątynia.
³⁰³Boreasz (mit. gr.) — bóg wiatru północnego.
³⁰⁴Enijo (mit. gr.) — Popłoch, personifikacja strachu odczuwanego podczas bitwy.
³⁰⁵Hera (mit. gr.) — siostra i żona Zeusa, w poemacie sprzyjająca Grekom.
-------------------------------------------------------------------
I zaraz do Pallady³⁰⁶ tymi rzecze słowy:
— «Można córo, z Zeusa urodzona głowy!
Jakże więc obietnica nasza się ostoi,
Że Menelaj³⁰⁷ powróci po zburzeniu Troi,
Jeżeli dłużej Ares tyle broić będzie?
Śpieszmy prędzej w szalonym wstrzymać go zapędzie».
Słucha Pallas, co niebios królowa e radzi:
Zaraz Hera pod złoty szor³⁰⁸ konie prowadzi,
Śliczna zaś Hebe³⁰⁹ koło do wozu wynosi,
Wartkim biegiem krążące na żelaznej osi.
Ośm szprych niezłomnych sztuczna³¹⁰ dała im robota,
Spiżowa wzmacnia blacha obwody ze złota;
Z czystego srebra piasty³¹¹, a świetne rzemienie
Utrzymują na sobie wspaniałe siedzenie;
Do przywiązania lejców było dwie obwódek,
Nareszcie dyszel srebrny wybiegał na przodek,
Do niego piękna Hebe złote jarzmo³¹² wiąże,
A gdy równie bogate cugle³¹³ mocno sprząże,
Chciwa³¹⁴ czym prędzej zbrojne odwiedzić orszaki,
Sama Hera pod jarzmo prowadzi rumaki.
Idzie do ojcowskiego mieszkania Pallada,
Tam przy nogach fałdzista z niej okrywka spada,
Dzieło cudowne, wyszłe z jej przemyślnej ręki.
Sama śpiesząc na walkę, płodną w płacz i jęki,
Gromów boga kirysem³¹⁵ piersi swoje kryje:
Mnóstwo wężów na groźnej egidzie³¹⁶ się wije,
Strach ją wkoło otacza i co na krew dyszy,
Zwada, Przemoc i Napaść tam jej towarzyszy;
Na środku znak gniewnego Zeusa skrwawiony:
Okrutnego potworu³¹⁷, srogiej łeb Gorgony³¹⁸.
Czterokitny na głowę mocny szyszak bierze,
Którego nie przełamią ze stu miast rycerze.
Siada na wóz bogini tak groźnie okryta:
Długą, ciężką, ogromną dzidę w rękę chwyta;
Tą, kiedy gniew lub zemsta serce jej zapala,
Największych bohaterów zastępy obala.
Hera biczem ostrzegła bystre konie swoje;
Same się skrzypiąc niebios otwarły podwoje,
Których Hory³¹⁹ pilnują czuwającym okiem:
Te niebo i otworzą, i zamkną obłokiem.
Tedy boginie bystre poganiają konie;
Znajdują siedzącego Zeusa na stronie,
Na wyniosłym Olimpie. Tam niebios królowa
Wstrzymuje wóz i rzecze do męża w te słowa;
³⁰⁶Pallada (mit. gr.) — przydomek Ateny, bogini mądrości i sprawiedliwej wojny.
³⁰⁷Menelaos — król Sparty; porwanie przez Parysa jego żony, Heleny, stanowiło przyczynę wojny trojańskie.
³⁰⁸szor (daw.) — uprząż.
³⁰⁹Hebe (mit. gr.) — córka Zeusa i Hery, personifikująca młodość.
³¹⁰sztuczny (daw.) — tu: umiejętnie wykonany.
³¹¹piasta — część, którą koło styka się z osią.
³¹²jarzmo — rodzaj prostej uprzęży.
³¹³cugle — lejce.
³¹⁴chciwy — tu: chętny.
³¹⁵kirys — rodzaj pancerza osłaniającego korpus.
³¹⁶egida (mit. gr.) — tarcza wykonana przez Hefajstosa, którą posługiwali się Zeus i Atena.
³¹⁷potworu — dziś popr. forma D.lp: potwora.
³¹⁸Gorgona (mit. gr.) — potwór, którego spojrzenie zmieniało przeciwników w kamień.
³¹⁹Hory (mit. gr.) — personifikacja pór roku.
[16.07.2026, Toruń]
Piotr Czajkowski, koncert fortepianowy nr 1, b-moll, op. 23 - Khatia Buniatishvili
[15.07.2026, Toruń]
2403. Zagrzebiony - zagrzebany
2404. Zagrzebny - zagrzebany
2405. Zagrzewacielka - ta, co zagrzewa
2406. Zagrzytać, zagrzytnąć, zagrytnąć, zagrytać - zazgrzytać
2407. Zagubca - zagubiciel
2408. Zagubić, zagubiać - zatracić, zniweczyć, zagładzić
2409. Zagubny - zgubny
2410. Zaguzikować - zapiąć na guziki
2411. Zagwindować - zawindować
2412. Zagzić - zapalić, zakorcić, pobudzić, pokusić
2413. Zahaftować, zahawtować - zaszyć przez haftowanie
2414. Zahalzować - u flisaków: zapiąć linę
2415. Zahamować - przytrzymać, zaaresztować; zachować, utrzymać
2416. Zahańbić, zahańbiać - zawstydzić, okryć wstydem
2417. Zahołdować, zahołdowywać - zrobić hołdowniczym, podbić
2418. Zahorować, zaharować - zapracować ciężko
2419. Zaigrać - zagrać
2420. Zaimać - zajmować
2421. Zaimię - zaimek
2422. Zaimek - zajęcie, zainteresowanie
2423. Zainteresować - zająć się interesami, zatrudnić
2424. Zaiskrzyć, zaskrzyć, zaiskrzywać coś - zasypać iskrami - zaiskrzyć
2425. Zaistny - stotny, rzeczywisty, prawdziwy
2426. Zajachać - zajechać
2427. Zajadki, zajedki - zajady, pryszczyki w kątach ust, skwarki
2428. Zajadliwy - zajadły, zawzięty wściekle
2429. Zajałowieć - stać się jałowym
2430. Zajaśnić, zajaśniać - rozjaśnić, wyjaśnić
2431. Zający - zajęczy
2432. Zająć się, zajmować się, zaimać się - zacząć się, zawiązać się, wszcząć się,
zalęgnąć się
2433. Zająkała, zajękacz - ten, co się zająkuje, jąkała
2434. Zająkawy - zająkający się
2435. Zajątrywać - zajątrzać
2436. Zajdowy - flisak siedzący przy zyzie.
2437. Zajechały - ten, który zajechał.
2438. Zajednać, zajednywać - załagodzić
2439. Zajedź - choroba pyska końskiego połączona z nabrzmieniem dziąseł
2440. Zajem - zajmowanie, zajęcie, zachwyt, zachwycenie
2441. Zajemny - wzajemny
2442. Zajeść, zajadać - ukąsiwszy zabić; ugryźć śmiertelnie, zagryźć
2443. Zajeść się - wpaść w zajadłość, zażreć się, zawziąć się
2444. Zajęczego szukać - trwożyć się
2445. Zajędurzyć, zaindyczyć - rozjątrzyć
2446. Zajękać, zajękiwać - zaczynać jęczeć
2447. Zajękiwać się - zająkać się
2448. Zajmacz, zajmiciel - ten, co zajmuje
2449. Zajrzeć, zajzrzeć, zajźrzeć, zaźrzeć, zazierać - ogarnąć wzrokiem, spojrzeć na kogo, zoczyć, zobaczyć, spostrzec, dojrzeć
2450. Zajrzeć komuś - pozazdrościć
2451. Zajść, zachodzić - przyjść ku schyłkowi, ustać, zwątleć; zabrnąć, wdać się pokłócić się
2452. Zachodzić w głowę - wariować
2453. Zajść, zachodzić do kogoś, czegoś - napaść, najść kogoś, coś
2454. Zachodzić kogoś - obchodzić, interesować kogo, nie być mu obojętnym;
2455. Zachodzić się od śmiechu - zanieść się od śmiechu
2456. Zajurzyć - zapalić jurnością, rozjurzyć
2457. Zajurzyć się - zapalić się jurnością, rozjurzyć się
2458. Zajusza, zajuszenie - rozbestwienie, rozłakomienie na krew
2459. Zajuszyć, zajuszać - rozbestwić
2460. Zajuszyć się - zaprawić się na krew; rozwścieczyć się, rozbestwić się
2461. Zajutrz, zajutrze, zajutrzek, zajutrek, zajutro - dzień nazajutrz
2462. Zajutrzejszy, zajutrzny - jutrzejszy, nazajutrz przypadający
2463. Zajutrzyć - odłożyć na jutro
2464. Zajzdrościć - zazdrościć
2465. Zajzdrość - zazdrość
2466. Zakalisty - pełen zakalców, zakalcowaty
2467. Zakał, zakała - zarodek, zawiązek czego; gniew, zawiść, przywara, skaza, wada, plama; plama, hańba, wstyd; zachmurzenie, zasmucenie
2468. Zakamiały, zakamioniały, zakamieniały - zatwardziały grzesznik, lichwiarz;
2469. Zakamieć, zakamienieć - zatwardzieć
2470. Zakamienić, zakamić - zamienić w kamień, zatwardzić
2471. Zakamienować, zakamionować - zabić kamieniami, ukamienować
2472. Zakapać, zakapywać - zakropić
2473. Zakarmić - zabić zbytnim karmieniem, zapaść
2474. Zakarpować - zakarczować
2475. Zakasać się - z usilnością zabrać się do czegoś
2476. Zakaz - zaloty, umizgi ; zameldowanie, deklaracja, zapowiedź,
2477. Zakazać, zakazywać, zakazować - zapowiedzieć, uprzedzić
2478. Zakazać kartę w grze - zadać, wyświęcić
2479. Zakazać się - zalecić się, popisać się; dać się poznać, narzucać się,
ofiarować się, zalecać się
2480. Zakazny - zakazany, zabroniony.
2481. Zakącie, zakąt, zakątek - ustronie, zacisze, partykularz
2482. Zakątny - tyczący się zakąta; skryty, tajemniczy
2483. Zakchnąć, zaknąć - zatknąć
2484. Zakcieć - zakwitnąć
2485. Zakinąć - skinąć
2486. Zakirzyć się - zaciągnąć się kirem; zachmurzyć się, zaciemnić się
2487. Zakląć, zaklinać kogoś - rzucić na kogoś klątwę, wykląć, przekląć
2488. Zaklęczeć - paść na kolana
2489. Zaklęśnina - zaklęsłość, wpadlina, miejsce zaklęśnięte
2490. Zaklinaciel - ten, kto zaklina, zaklinacz
2491. Zaklinacz - egzorcysta (stopień duchowny).
[14.07.2026, Toruń]
1407.
Tak to jest, kiedy nie rozlicza się poprzedniej władzy. Rząd Morawieckiego zamówił 64 mln dawek szczepionek antycovidowych i Polska nie odebrała tychże, i w związku z tym firma zwróciła się do sądu. Zapadł wyrok w wyniku którego Polska ma zapłacić koncernowi 5,644 mld zł, a także pokryć koszty procesowe, wynoszące około 170 mln zł. Winny całej sytuacji jest oczywiście rząd Morawieckiego i to prawica rządząca naszym krajem powinna sięgnąć do własnej kieszeni, aby firmie farmaceutycznej zapłacić za zamówiony towar, gdyż obiektywnie biorąc, warunków umów należy przestrzegać… ale nie w Polsce.
1408.
Kolejna porażka ministra sprawiedliwości - Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił wniosek o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Według mnie było to do przewidzenia. Niestety prawo w naszym kraju nie obowiązuje, zwłaszcza to, które dotyczy wysoko postawionych osób. Przykro przyznać, że jedynymi sukcesami ministra Żurka jest postawienie zarzutów przestępcom, co nie pociąga żadnych sądowych rozwiązań, chyba że chodzi o płotki lub ukleje. Pan minister zdaje się w swoich wypowiedziach oferować rosół (żurek), gdy tymczasem kurczaki biegają sobie na dwóch nogach po podwórku. Prawdopodobnie nie pójdę na kolejne wybory, gdyż nie widzę w tym sensu… no, chyba że jakaś partia zadeklaruje całkowite zniesienie wszelkich immunitetów.
1409.
Kolejny tekst ma również ten sam mianownik. W Bielsku-białej jakiś gość zbeształ wulgarnymi słowami dziewczynki z Ukrainy. Nie świadczy to dobrze ani o tym facecie, ani o Polakach w ogóle. Skąd się to bierze, chciałoby się zapytać. I znowu odpowiem – tak to jest, kiedy nie rozlicza się tych, którzy posługują się językiem nienawiści, kiedy toleruje się nazywanie części społeczeństwa elementem animalnym albo ostatnio hołotą. Są równi i równiejsi, to raz, a z drugiej strony, proszę zauważyć, że jeśli mowa nienawiści skierowana jest w stronę konkretnych osób, to i owszem, można takiego gościa szybciutko przesłuchać, a prokurator położy na nim swoją łapę; gdy jednak, co jest specjalnością kaczyńskiego, mowa nienawiści kierowana do pewnej grupy społecznej, która jest wprawdzie rozpoznawalna, ale niedookreślona, nieznana z imion i nazwisk, autor nienawistnych słów za nic nie odpowiada.
1410.
Wydaje mi się, że pan premier Tusk robi wszystko, aby nie wygrać kolejnych wyborów. Z całą pewnością, słuszna skądinąd decyzja o wzmocnieniu siły polskiej armii z jednej strony
popchnie polską gospodarkę do przodu, ale z drugiej, Boże broń, co się stanie, jeśli Rosja nas nie zaatakuje? Osobiście wolałbym zwiększyć inwestycje w służbę zdrowia, także sprawdzić przyczyny tak wielkiej liczby pożarów, nie tylko lasów. Wypadałoby przeznaczyć środki finansowe na szeroko rozumianą infrastrukturę pozwalającą walczyć ze skutkami katastrof ekologicznych i żywiołów. Należałoby też zaoszczędzić troszkę pieniążków na wyjazdy zagraniczne naszych polityków.
Pan premier cieszy się z lokalizacji Centrum Europejskiej Agencji Kosmicznej w Polsce - zapewniając, że Polska staje się jednym z europejskich liderów "szeroko pojętej aktywności w kosmosie". No to wyobraźmy sobie wybory, w których Koalicja Obywatelska niesie na sztandarach hasło, że stajemy się jako Polska krajem zdobywającym kosmos. Już widzę te miliony przy urnach.
[13.07.2026, Toruń]
1406.
Trwa jeszcze piłkarski Mundial, a ja, choć fanatykiem futbolu nie jestem dostrzegłem śmiesznostki. W meczu decydującym o wejściu do 1/8 mistrzostw Maroko pokonało 3-0 Kanadę, współgospodarza zawodów odbywających się w trzech krajach – Kanadzie, Meksyku i USA. Słucham ci ja wywiadu z trenerem reprezentacji kraju klonowego liścia, Amerykaninem i słyszę: - Byliśmy lepsi. Znaczy się lepsi przegrali trzy do koła.
Druga śmiesznostka jest jeszcze bardziej drogocenna. Oto piłkarz USA Folarin Balogun otrzymał w meczu 1/16 turnieju czerwoną kartkę za co został zawieszony na mecz z Belgią, co jest typowa karę za wykroczenie, jakiego się dopuścił. Ale od czego Ameryka ma Trumpa. Ten pomarańczowy gość, który porwał prezydenta Wenezueli, dokonał zuchwałego napadu na Iran, wskutek czego podrożała ropa i gaz, który szykuje się do przejęcia Grenlandii i zagrażającej bezpieczeństwu USA Kuby, który organizuje w Waszyngtonie zawody urywaczy głów (MMA), ten człowiek poskarżył się władzom światowego futbolu, aby podarowali sobie tę czerwoną kartkę jaką sędzia pokazał amerykańskiemu wojownikowi i dopuścili Baloguna do meczu z Belgią. Władze FIFA przystały na propozycje prezydenta USA i piłkarz zagrał. Wynik meczu – 4-1 dla Belgii jest świadectwem, że Bóg jednak istnieje albo też, ja powiedziałby św. pamięci komentator Jan Ciszewski, „sprawiedliwości stało się zadość”. Belgia wprawdzie wczoraj przegrała z Hiszpanią… może dobrze się stało, bo Trampek w przypadku zwycięstwa belgijskiego zespołu mógłby podnieść cła na towary eksportowane do Stanów Zjednoczonych. Ale sukces Hiszpanii też nie jest na rękę temu narcyzowi, bo przecież Hiszpania jest okropnym sojusznikiem, a ludzie na Półwyspie Iberyjskim niemądrzy.
No cóż, musimy dotrwać do końca tej prezydentury człowieka, któremu ostatnio Federalny sąd apelacyjny podtrzymał wyrok w sprawie cywilnej uznający Donalda Trumpa winnym napastowania seksualnego dziennikarki E. Jean Carroll. Na mocy tego wyroku Trump ma zapłacić Carroll 5 mln dolarów odszkodowania.
[11.07.2026, Toruń]
Założyciel ruchu sztuki metafizycznej, Giorgio de Chirico (ur. 10 lipca 1888 w Wolosie, zm. 20 listopada 1978 w Rzymie, był włoskim malarzem surrealistycznym, którego twórczość implikowała metafizyczne kwestionowanie rzeczywistości. Po studiach w Atenach i Florencji przeniósł się do Niemiec, aby studiować w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium, gdzie jego twórczość wywarła wpływ na twórczość Nietzschego i Arthura Schopenhauera. W drodze do Paryża De Chirico wrócił do Florencji, a następnie do Turynu, gdzie zachwyciło go metafizyczne piękno otoczenia. Po raz pierwszy wystawił swoje prace w Salonie Niezależnych w 1913 roku i sprzedał swój pierwszy obraz, „Czerwona Wieża”, podpisując później kontrakt z marszandem Paulem Guillame.
Po wybuchu I wojny światowej De Chirico wrócił do Włoch i zaciągnął się do wojska. Uznano go jednak za niezdolnego do walki i przydzielono do pracy w szpitalu wojskowym. W tym czasie kontynuował malowanie w swoim unikalnym stylu metafizycznym. Jesienią 1919 roku De Chirico opublikował artykuł w czasopiśmie artystycznym, w którym opowiadał się za powrotem do klasycznej ikonografii takich mistrzów jak Rafael i Signorelli. Otwarcie krytykował również sztukę nowoczesną i stał się jej zagorzałym przeciwnikiem.
W 1939 roku malował w stylu neobarokowym, silnie inspirowanym twórczością Petera Paula Rubensa, ale jego późniejsze prace nigdy nie spotkały się z tak przychylnymi opiniami krytyków, jak te, które żywił do jego wcześniejszych dzieł. Nie mógł znieść braku uznania dla swoich późniejszych prac, które uważał za dojrzalsze i lepszej jakości. Zarówno dla zysku, jak i z zemsty, De Chirico tworzył falsyfikaty swoich prac z antydatowaniem i potępiał wiele swoich wcześniejszych prac jako falsyfikaty.
De Chirico pozostał płodnym artystą, malując aż do 90. roku życia. Jego obrazy wywarły silny wpływ na surrealizm, inspirując tak wybitnych artystów, jak Max Ernst, Salvador Dali, René Magritte i Philip Guston. Jego obrazy stały się inspiracją dla autorów książek, twórców muzyki, a nawet twórców gier wideo.
1. Tajemnica i melancholia ulicy
2. Rozmowa
3. Plazza d’Italia
4. Luikrecja
5. Włoski plac z czerwona wieżą
6. Kąpiel nimf
7. Głowa starca
8. Krajobraz Cascine
[11. 07.2026, Toruń]
Przecinek przed tak aby
Tak aby jest połączeniem zaimka ze spójnikiem, dlatego zgodnie z regułą interpunkcyjną przecinek należy postawić przed całym wyrażeniem.
W najbliższym czasie będziemy wprowadzać szereg zmian, tak aby usprawnić proces rejestracji.
Wszelkie działania prowadzimy w przemyślany sposób, tak aby chronić naszych pracowników.
Tego typu połączenia rozdzielamy jednak przecinkiem, gdy na zaimek pada akcent zdaniowy, a w miejscu przecinka robimy pauzę oddechową.
Powinieneś postępować tak, aby nikogo nie skrzywdzić.
Zrób to tak, aby klient był zadowolony.
Przecinek przed tak jak
Przed wyrażeniem tak jak nie stawiamy przecinka, natomiast może on wystąpić wewnątrz tego wyrażenia.
Tak jak to konstrukcja paralelna, dlatego postawienie przecinka zależy od przerwy oddechowej oraz tego, czy chcemy, aby człony porównania były wyraźnie sobie przeciwstawione. Jeśli przed drugim członem porównania robimy przerwę oddechową lub porównanie ma wyrazisty charakter paralelny, przecinek należy postawić. W pozostałych przypadkach możemy go pominąć.
Powinnaś załatwić to tak, jak ci mówiłam.
Zrobił to tak, jak chciałam.
Zrób to tak jak zawsze.
[10.07.2026, Toruń]
Stefanowi H.
na pamiątkę spotkania się w Ziemi Świętej i pod górami
Libanu
Rozdział I
Przyszli wygnańcy na Ziemię Sybirską¹, i obrawszy miejsce szerokie, zbudowali dom drewniany, aby zamieszkać razem w zgodzie i w miłości braterskiéj; było zaś ich około tysiąca ludzi z różnego stanu.
A rząd dostarczył im niewiast, aby się żenili, albowiem dekret mówił, że posłani są na zaludnienie.
Przez jakiś czas był pomiędzy nimi wielki porządek i wielki smutek, albowiem nie mogli zapomnieć, że są wygnańcami i że już nie zobaczą ojczyzny; chyba Bóg zechce…
A gdy już zbudowali dom i każdy się zajął swoją pracą, oprócz ludzi, którzy chcieli, aby je² nazywano mądrymi i zostawali w bezczynności, mówiąc: oto myślimy o zbawieniu ojczyzny, ujrzeli raz wielką gromadę ptaków czarnych, lecącą z północy.
Za ptakami zaś ukazał się obóz, jakoby i tabor³, i sanie zaprzężone psami, i trzoda renów⁴ z gałęzistymi rogami, i ludzie na łyżwach niosący oszczepy; był to cały Lud Sybirski.
Na czele zaś szedł król ludu, a zarazem ksiądz, ubrany podług zwyczaju w futrach i w koralach, na głowie zaś miał wieniec z wężów nieżywych zamiast korony.
Więc mocarz ów, przybliżywszy się do gromady wygnańców, przemówił językiem ich ziemi: Witajcie!
Oto ja znałem ojców waszych także nieszczęśliwych i widziałem, jak żyli bogobojnie i umierali, mówiąc: Ojczyzno! Ojczyzno!
Więc chcę być przyjacielem waszym i zrobić przymierze między wami a moim ludem, abyście byli w ziemi gościnnej i w kraju dobrze życzących.
A z ojców waszych już nie żyje żaden, oprócz jednego, który jest już stary i mnie sprzyja; a mieszka stąd daleko w samotnéj chacie.
Jeżeli chcecie, aby przyjaciel ojców waszych był przewodnikiem waszym, zostanę z wami i lud mój opuszczę; albowiem wy jesteście nieszczęśliwsi.
Mówił jeszcze dłużéj starzec ów, i uszanowali go, i zaprosili do swojéj szopy.
I zrobiono przymierze z Ludem Sybirskim, który się rozszedł i zamieszkał w swoich śnieżnych siołach⁵; a król jego został z wygnańcami, aby je⁶ pocieszał.
I dziwiono się mądrości jego, mówiąc: oto jéj zapewne od ojców naszych nabył, a słowa jego są od przodków naszych.
Nazywano go zaś Szamanem, tak albowiem nazywa Lud Sybirski królów i księży swoich, którzy są czarownikami.
------------------------------------------------------------------
¹sybirski (z ros.) — syberyjski.
²je (tu daw.) — dziś popr. forma B. lm r.m-os.: ich (tj. ludzi; tu jest to celowa archaizacja).
³tabor — szereg wozów, z których na postojach tworzy się obóz, aby podróżującym łatwiej było się bronić; w taborach obozowały ludy koczownicze oraz wojska w pochodzie.
⁴ren — renifer.
⁵sioło (daw.) — wieś.
[10.07.2026, Toruń]