Domenico Ghirlandaio - portret młodej kobiety

Domenico Ghirlandaio -  portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

KAWIARENKA

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

30 lipca 2026

POEZJA (99) SERGIUSZ JESIENIN - LIST DO MATKI

 

List do matki

Żyjesz jeszcze, biedna stara matko?

I ja żyję. Pozdrowienia ślę.

Niechaj sączy się nad twoją chatką

To wieczorne światło w sinej mgle.


Mnie pisano, ze ukrywasz trwogę,

Tęsknisz za mną, że cię trapi żal,

Że wychodzisz często znów na drogę

W swej salopie śmiesznej - patrzeć w dal.


A gdy siny mrok na wieś się kładzie,

Często widzisz, niby blisko tuż,

Jak ktoś mi nagle w karczemnej zwadzie

Wbił po serce fiński nóż.


Głupstwo mamo! Spokój nade wszystko.

To igraszka tylko sennych mar,

Już nie takie ze mnie pijaczysko,

Bym bez ciebie gdzieś tam z dala zmarł.


Po dawnemu łaknę twej pieszczoty

I o jednym marzę tylko w snach,

Bym czym prędzej od tej złej tęsknoty

Znów powrócić pod nasz niski dach.


Wrócę, wrócę, kiedy w słońca blasku

Rozwiosenni się nasz biały sad.

Tylko ty już więcej mnie o brzasku

Nie budź tak, jak osiem temu lat.


Nie rusz tego, co sie odmarzyło,

Nie budź tego, co na wieki śpi.

Zbyt mnie wcześnie życie doświadczyło.

Strata złud i nuda wszystkich dni.


I modlitwy nie ucz mnie. Bo po co?

Co odeszło, juz nie wróci, nie.

Tyś jedyną łaską i pomocą,

Tyś jedyne moje światło w śnie.


Więc zapomnij już tę swoją trwogę,

Przestań tęsknić, porzuć zbędny żal.

I nie wychodź tak często na drogę,

W swej salopie śmiesznej - patrzeć w dal.



[30.07.2026,Toruń]

29 lipca 2026

DANTE - PIEKŁO - PIESŃ XIX

 

(Krąg VIII. Tłumok III. Symoniacy. Mikołaj III i inni papieże).


Mistrzu Symonie²⁸⁵! Wy, jego sektarze,

Co rzeczy boże, o łakome dusze,

Jako goniący za zyskiem kramarze,

Cudzołożycie za srebro i złoto,

Gdy być powinno żenione z szczodrotą:

Teraz ja dla was zadąć w trąbę muszę,

Boście trzeciego tłumoka mieszkańce.

Już wstąpiliśmy na same skał krańce,

Skąd wzrok, jak stromą opoką kaskada,

Na dno otchłani prostopadle spada.

O jakże wielki twojej kunszt, o Panie,

Arcymądrości, którą Tyś przyodział

-----------------------------------------------------------------------

²⁸³Aleksy z Lukki — głośny za czasów Dantego pochlebca.

²⁸⁴dworka Tais — tu nie jest owa sławna Tais koryncka, ale osoba wzięta z komedii Terencjusza pod tytułem: Eunuch. Podobało się poecie tę urojoną figurę w piekle umieścić. Tais gra główną rolę w tej komedii, Fedrias, syn Lacheza, i Trason szalenie w niej się kochają. Trason przez Gnatona posyła na jej usługi młodą niewolnicę. Gdy Gnaton wraca, Trason go zapytuje: „Czy Tais wielką mi czyni dziękę?” „Zaiste, i bardzo wielką!” Gnaton odpowiedział. „Magnas vero agere gratias Thais mihi?, Ingentes.

²⁸⁵Mistrz Symon — Szymon czarnoksiężnik, (według Dziejów Apostolskich, widząc że Duch Święty napełniał tych, na których głowę wkładali ręce apostołowie, dawał pieniądz Piotrowi mówiąc: „Daj mi też moc, ażeby ten, na którego ja dłoń moją włożę, mógł przyjąć Ducha Świętego”. Na to Piotr odpowiedział: „Potępiony jesteś ze swymi pieniędzmi, jeżeli mniemasz, że dar boży za pieniądz można kupić”. Od tego to Szymona występek nazwany tu w trzecim oddziale kręgu ósmego, nadawanie i zyskanie urzędów kościelnych za pieniądze, nazywa się symonią, a symoniakami ci wszyscy, co kupczą rzeczami duchownymi. Kara ich zastosowana do ich winy. Jak za życia wywracali porządek kościelny, tak z głowami na dół uwięzione mają nogi, a ogień Ewangelii stał się dla nich żarem piekielnym, palącym ich stopy. Dla jedynej w swoim rodzaju godności papieskiej przeznaczony jest jeden tylko otwór, w którym jeden tylko papież naraz karę odbywa. Gdy inny, który jako symoniak zeszedł ze świata, przybywa, by zająć jego miejsce, poprzednik spada w głębię, gdzie go, jak wskazuje cała budowa piekła, tylko jeszcze gorsze katusze czekać muszą.

--------------------------------------------------------------------

Stosownie niebo, ziemię i otchłanie!

Jak sprawiedliwy przez ciebie jej podział!

Widziałem z brzegu i na dnie głaz szary,

Pełen dziur krągłych, wszystkie jednej miary:

Takie są w moim pięknym Świętym Janie²⁸⁶,

Gdzie kąpią dzieci przy chrzestnym obrzędzie;

Jedną z nich stłukłem niewiele lat temu,

Podając pomoc dziecku tonącemu;

A co przynajmniej niech dowodem będzie,

Aby człek każdy spostrzegał się w błędzie.

Grzesznik wytykał z jamy każdej dziury

Nogi po uda, resztę jego ciała

Więziła w środku swego lochu skała.

Dwie stopy płomień przypalał jaskrawy,

Boleść tak silnie miotała nóg stawy,

Że mógłby zerwać i więzy, i sznury.

Jak napo􀰗one przedmioty oliwą

Pochwycą płomień w sam wierzch wyciągnięty,

Tak płomień sięgał ich palców od pięty.

«Pojaśń²⁸⁷ mi mistrzu,» zagadłem go żywo,

«Kto by w tej dziurze rzucał się jak wściekły,

Czy mu tak ognie czerwone dopiekły?»

«Jeśli chcesz» mówił «zejść na dno tej jamy,

Dzieje ich zbrodni z ichże ust poznamy».

A ja: «Ty pan mój, jam sługa twej woli,

A sługa robi, co mu pan pozwoli».

I wstąpiliśmy na łuk czwartej tamy,

Tuż ponad fosę pokłutą dziurami.

Mistrz na dno fosy sprowadzał mnie z góry

I przyprowadził do otworu dziury,

Skąd duch boleśnie skarżył się udami²⁸⁸.

«O kto bądź jesteś, jak pal w dziurę wbity,»

Począłem mówić, «duchu nieszczęśliwy,

Jeżeli możesz, miarkuj ból twój żywy».

I stałem jak mnich kapturem zakryty,

Spowiadający zbójcę w jego jamie²⁸⁹,

Co się ma nad nim za chwilę zawalić;

Gdy spowiedź chytry złoczyńca odkłada,

To woła mnicha, a ten go spowiada,

Chciałby na chwilę bliską śmierć oddalić.

Duch krzyknął²⁹⁰: «Ha, tu jesteś, Bonifacy?

Już mi od dawna przepowiednia kłamie:

Gdzie skarby twoje, owoce twej pracy?

--------------------------------------------------------------------

²⁸⁶Takie są w moim pięknym Świętym Janie — W kościele Świętego Jana Chrzciciela we Florencji były kiedyś cztery lochy w kształcie krynicy, na dnie których utrzymywano święconą wodę do chrzczenia nowo narodzonych. Kapłan sam w ten loch wstępował i zanurzał w nim dziecko. Gdy razu jednego przypadkiem w loch chrzcielnicy upadło dziecko, Dante, wtedy prior miasta, rozbił siekierą marmurową pokrywę jednego lochu, ażeby doń wskoczyć: jakoż wskoczył i uratował już tonące niemowlę. Tym czynem od obecnych kapłanów ściągnął na siebie zarzut świętokradztwa, z którego tu się usprawiedliwia.

²⁸⁷pojaśń — dziś popr. forma: wyjaśnij.

²⁸⁸Skarżyć się udami — wyrażenie być może niezwyczajne, ale tu śmiało i stosownie do gwałtownej boleści i położenia cierpiącego przez poetę użyte.

²⁸⁹Spowiadający zbójcę w jego jamie — Za czasów Dantego, zbójców wrzucano głową do świeżo wykopanego dołu i w tej postawie żywcem zasypywano ich ziemią.

²⁹⁰Duch krzyknął — Cień tu mówiący jest papież Mikołaj III. Gdy mając głowę ukrytą w jamie lochu, posłyszał, że ktoś przy nim stoi, nie mogąc widzieć przychodnia, w domyśle bierze go za papieża Bonifacego VIII, który ma jego miejsce w tymże samym lochu zająć. Poeta swoją podróż do piekła odbył, jak podaje, w roku 1300, w którym Bonifacy VIII żył jeszcze, przeto Mikołaj III, według pieśni X, z której wiemy, że potępieni przewidują przyszłość zdziwiony był bardzo jakoby przyjściem Bonifacego do jego lochu.

---------------------------------------------------------------------

Dla których zdradą, drogami krzywemi,

Śmiałeś odważny zaślubić na ziemi

Piękną niewiastę²⁹¹, dać ją na targ zysku,

Abyś ją wzgardą zbrukał w twym uścisku».

Jak ten, co słysząc niepojęte słowa,

Ze wstydu milczy, stałem jak niemowa.

«Mów, odpowiadaj»: zawołał Wirgili,

«Zupełnie inne, nie to noszę miano,

Jak się domyślasz». Nie zwlekając chwili

Odpowiedziałem, tak jak mi kazano.

Duch kręcąc stopy konwulsyjnym ruchem,

Mówił z westchnieniem głębokiem i głuchem:

«O co mnie pytasz? Jeśliś wiedzieć chciwy,

Jaki w tej dziurze jest duch nieszczęśliwy,

Wiedz, że płaszcz wielki był moją odzieżą²⁹².

Jam syn, zaiste, niedźwiedzicy matki²⁹³

Pragnąc wychować pokrewne niedźwiadki,

Aby na złotym wierzgały obroku,

W mój wór złożyłem z całej ziemi złoto

A w końcu siebie w tym ciasnym tłumoku.

Jeszcze tu drudzy pod mą głową leżą

Symonijacy, co w tę jamę ciemną,

Między jej lochy zapadli przede mną²⁹⁴.

Tam ja zapadnę, gdy tu, o sromoto!

Przyjdzie i w lochach tych skał się zagrzebie

Ten, za którego mylnie wziąłem ciebie.

Lecz on nie będzie tak długo swej nogi,

Jak ja, wystawiał na ognia pożogi:

W ślad za nim przyjdzie pasterz od Zachodu²⁹⁵

Nieprawościami obciążon od młodu,

Gdy mu ostatnia godzina wybije,

On tu mnie sobą i jego nakryje.

Będzie to nowy Jazon w pysze swojej²⁹⁶,

O którym w Księdze Machabejskiej stoi;

W Filipie znajdzie swego Antyjocha».

Czy mnie uniosła żarliwość zbyt płocha²⁹⁷,

Nie wiem, lecz jego zgromiłem w te słowa:

«Mów, czego Pasterz nasz i Pan żywota

Żądał od Piotra? Może skarbów, złota?

Nim zdał klucz, taka była jego mowa:

Idź i dopełniaj dzieła mego dalej.

Czyż Piotr i drudzy przekupić się dali,

----------------------------------------------------------------------

²⁹¹Piękną niewiastę — Piękna niewiasta wyobraża tu święty Kościół.

²⁹²płaszcz wielki był moją odzieżą — Suknia, paliusz papieski.

²⁹³Jam syn, zaiste, niedźwiedzicy matki — Tu jest aluzja do familii Orsinich, z której pochodził ten papież.

²⁹⁴Między jej lochy zapadli przede mną — Jest tu mowa o innych, dawniejszych papieżach symoniakach.

²⁹⁵W ślad za nim przyjdzie pasterz od Zachodu — Bezpośrednim następcą Bonifacego VIII był bogobojny Benedykt XI, który krótko panował; po nim wstąpił na stolicę apostolską Klemens V, rodem Francuz, który wybrany papieżem za wpływem Filipa Pięknego, króla Francji, stolicę papieską przeniósł z Rzymu do Awinionu. Z nim poczyna się najhaniebniejszy okres rządów papieskich. Odwaga, śmiałość z którą poeta w tej pieśni się odzywa, tym bardziej uderza, iż Klemens V w czasie napisania jej żył jeszcze.

²⁹⁶Jazon — według Ksiąg Machabejskich ofiarował królowi Antiochowi wielką sumę pieniężną, ażeby zostać najwyższym kapłanem i uzyskać pozwolenie królewskie na otwarcie domów gier w jego państwie; sam przyczynił się do wzrostu pogaństwa.

²⁹⁷Czy mnie uniosła żarliwość zbyt płocha — Poeta powziąwszy wiadomość od grzesznika, kto on był za życia, zdobywa się na odwagę ojcu świętemu w piekle powiedzieć prawdę. Lecz waha się ją powiedzieć z bojaźni, ażeby zanadto nie uniósł się prawdomównością.

--------------------------------------------------------------------

Gdy los wyboru padł na Mateusza,

Miejsce swe chytra gdy straciła dusza²⁹⁸?

Nie skarż, zaiste, słuszna twa katusza,

Zważ sam, do czego złoto cię przywiodło,

Twych walk z Karolem przyczyna i źródło²⁹⁹.

Gdyby nie wzgląd mój, jak wiara poucza,

Poszanowania dla twojego klucza,

Któryś piastował w stolicy Piotrowej,

Dałbym ci uczuć większą gorycz mowy.

Pasterze, widział was Ewangelista³⁰⁰,

W owej niewieście, co ciałem nieczysta

Cudzołożyła z ziemskimi królami.

Ona, zrodzona aż z siedmiu głowami,

Moc swą czerpała z dziesięciu swych rogów,

Póki wdzięk miała dla jej męża cnota.

Wyście, o zgrozo! ze srebra i złota

Bez liku ziemskich natworzyli bogów;

Od bałwochwalcy w czym się wy różnicie?

On czci jednego, wy ich ze sto czcicie.

Ach! Źródło złego płynęło i płynie

Nie z nawrócenia twego, Konstantynie³⁰¹,

Lecz z twych posagów danych w dobrej wierze,

Na których pierwsi stanęli papieże».

Podczas gdym jemu nucił pieśń tej nuty,

Bądź gniew, bądź ostre sumienia wyrzuty

Tak dojmowały boleśnie duchowi,

Aż trząsł gwałtownie obiema stopami.

Jam się podobał mojemu wodzowi,

Który, pamiętam, zawsze rad mnie słuchał,

Gdy duch mój w słowach szczerością wybuchał.

I objął, wziął mnie na ręce po prostu,

I szedł, jak zstąpił, drożyną tą samą,

Do piersi mojej tulił się piersiami,

Aż wyszedł ze mną na arkadę mostu,

Gdzie czwarta z piątą połączą się tamą.

Słodki swój ciężar tam powoli złożył

Na skale śliskiej dla stóp podróżnika,

Gdzie ledwo może skakać koza dzika —

Skąd widok nowy oczom się otworzył.

----------------------------------------------------------------

²⁹⁸Miejsce swe chytra gdy straciła dusza — W miejsce Judasza z dwóch przeznaczonych świątobliwych ludzi, losem na urząd apostolski wybrany był święty Mateusz

²⁹⁹Twych walk z Karolem przyczyna i źródło — Papież Mikołaj III, dumny swym bogactwem, żądał od króla sycylijskiego Karola I, ażeby jednego ze swoich krewnych ożenił z jego synowicą; czym obraził dumnego króla i ściągnął na siebie jego prześladowanie.

³⁰⁰Pasterze, widział was Ewangelista — Apokalipsa Św. Jana - Vidi mulierem sedentem

super bestiam coccineam, plenam blasphemiae, habentem capita septem et cornua decem. Tu poeta może rozumie przez siedem głów i dziesięć rogów siedem sakramentów i dziesięć przykazań, które dają moc niezwyciężoną Kościołowi, gdy jego głowa jest świętobliwą i bogobojną.



[29.07.2026, Toruń]

BUDDYZM (2)

 

Budda Siakjamuni

1.1 Życie Buddy

Na południowym podgórzu Himalajów, wzdłuż» rzeki Rohini zamieszkiwał ród Siakjów. Ich król Siuddhodana Gautama założył w Kapilawastu stolicę i wybudował tam wielki zamek. Król rządził mądrze, a lud go chwalił.

Królowa miała na imię Maja. Ojciec jej był władc sąsiedniej prowincji tego samego rodu Siakjów i wujem jej męża.

Przez lat dwadzieścia byli oni bezdzietni. Ale pewnej nocy Królowa miała dziwny sen. Widziała białego słonia, który przez prawy jej bok wszedł do łona. I stała się Królowa brzemienną. Król i lud z nadzieją oczekiwali narodzin królewskiego dziecięcia. Królowa aby rodzić, według zwyczaju wracała do swych rodziców. W czasie drogi zatrzymała się aby odpocząć w ogrodzie Lumbini. Świeciło piękne, wiosenne słońce.

Wszędzie wokół niej kwitły drzewa Asioka. W zachwycie wyciągnęła Królowa prawą rękę aby ułamać gałązkę. Kiedy to uczyniła, narodził się Książę. Wszyscy wyrażali szczerą radość z chwały Królowej i książęcego dziecięcia. Niebo i ziemia weseliły się. Pamiętny ten dzień był ósmym dniem kwietnia.

Radość Króla była ogromna. Dziecko nazwano Siddhartha, co znaczy Spełnienie Wszystkich Marzeń.

1.2. A jednak w pałacu królewskim radość zamieniła się prędko w smutek. Ukochana Królowa nagle umarła. Jej młodsza siostra, Mahapradżapati, została opiekunką dziecka i z wielką wychowywała je troską.

Niezbyt daleko w górach żył pustelnik nazywany Asita. Zobaczył on blask dookoła zamku. Biorąc to za dobry znak, przyszedł do pałacu. Kiedy pokazano mu dziecko, przepowiedział jego przyszłość mówi¡c: Kiedy ten Książę dorośnie i nie opuści pałacu, wtedy zostanie wielkim królem i podbije cały świat. Ale jeśli porzuci on pałace i poświęci swe życie religii, wówczas stanie się Buddą, Wybawcą świata".

Król z początku rad był z tego proroctwa, lecz później zaczął się martwić, że jego jedyny syn może opuścić pałac by zostać bezdomnym samotnikiem.

Kiedy Książę Siddhartha skończył siedem lat, zaczęto go uczyć sztuki rządzenia i wojowania; lecz myśli jego zwracały się ku innym sprawom. Zdarzyło się, że pewnego wiosennego dnia Książę wyszedł z zamku razem z ojcem. Gdy przyglądali się rolnikowi orzącemu pole, Książę spostrzegł ptaka, który spadając z wysokości, porwał małego robaka wydobytego pługiem rolnika. Usiadł Książę w cieniu drzewa i zmyślił się. Po chwili wyszeptał - „To straszne! Czy wszystko, co żyje, musi się wzajemnie zabijać?".

On, który utracił matkę tak wcześnie, był wstrząśnięty tragedią owych małych istot. Ta rana w jego duszy powiększała się z biegiem lat. Jak rośnie z wiekiem blizna na młodym drzewku, tak przekonanie o cierpieniu, które niesie życie ludzkie, przenikało coraz bardziej myśli Księcia

Król martwił się wróżbą pustelnika coraz bardziej. Próbował różnymi sposobami rozweselić Księcia, aby jego myśli zwróciły się ku innym sprawom.

Gdy Książę ukończył dziewiętnaście lat, Król ożenił go z Księżniczką Jasiodhar - córką brata zmarłej Królowej Mai. Panował on na zamku Dewadaha, a nazywał się Suprabuddha.



[29.07.2026, Toruń]

PISZMY POPRAWNIE - INTERPUNKCJA (22-23)

 

Przecinek przed wraz

Wraz ma kilka znaczeń: wspólnie, łącznie, równocześnie lub razem. Zazwyczaj przed tym wyrazem nie stawia się przecinka.


Piłkarz wraz z żoną przekazali 10 milionów dolarów na cele charytatywne.

Na wesele zaprosiliśmy Nowaków wraz z dziećmi.

Ryzyko ciężkiego przebiegu choroby rośnie wraz z wiekiem.

Przecinek przed wraz możemy jednak postawić, gdy wyraz ten wprowadza wtrącenie.

Mężczyzna ten, wraz ze swoim synem, dokonał okropnej zbrodni.

Ciotka, wraz z moimi trzema kuzynkami, spóźniła się na ślub mojej siostry.



Przecinek przed ze względu

W języku polskim ze względu pełni funkcję wyrażenia przyimkowego określającego przyczynę wystąpienia sytuacji, o której mowa w członie poprzedzającym.

Przed tym wyrażeniem nie stawiamy przecinka, chyba że wprowadza wtrącenie, wówczas wydzielamy je z obu stron przecinkami.


Do spadku liczby zachorowań na grypę doszło ze względu na zwiększoną dostępność szczepionek.

Postanowiłam zrezygnować z wyjazdu ze względu na chorobę córki.

Niektórych słów, ze względu na ich znaczenie, nie możemy tutaj użyć.



[29.07.2026, Toruń]

28 lipca 2026

BIBLIA WARSZAWSKA - STARY TESTAMENT - I KSIĘGA MOJŻESZOWA

 

2:1 Tak zostały ukończone niebo i ziemia oraz cały ich zastęp.

2:2 I ukończył Bóg w siódmym dniu dzieło swoje, które uczynił, i odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które uczynił.

2:3 I pobłogosławił Bóg dzień siódmy, i poświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego, którego Bóg dokonał w stworzeniu.

2:4 Takie były dzieje nieba i ziemi podczas ich stworzenia. W dniu, kiedy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo,

2:5 A jeszcze nie było żadnego krzewu polnego na ziemi ani nie wyrosło żadne ziele polne, bo Pan Bóg nie spuścił deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał rolę,

2:6 A tylko mgła wydobywała się z ziemi i zwilżała całą powierzchnię gleby,

2:7 Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą. Ogród w Edenie

2:8 Potem zasadził Pan Bóg ogród w Edenie, na wschodzie. Tam umieścił człowieka, którego stworzył.

2:9 I sprawił Pan Bóg, że wyrosło z ziemi wszelkie drzewo przyjemne do oglądania i dobre do jedzenia oraz drzewo życia w środku ogrodu i drzewo poznania dobra i zła.

2:10 A rzeka wypływała z Edenu, aby nawadniać ogród. Potem rozdzielała się na cztery odnogi.

2:11 Nazwa pierwszej: Piszon. To ta, która opływa cały kraj Chawila, gdzie jest złoto,

2:12 A złoto tego kraju jest wyborne. Tam jest żywica bdelium i kamień onyksowy.

2:13 Nazwa drugiej rzeki: Gichon. To ta, która opływa cały kraj Kusz.

2:14 A nazwa trzeciej rzeki: Chiddekel. To ta, która płynie na wschód od Asyrii. Czwartą zaś rzeką jest Eufrat.

2:15 I wziął Pan Bóg człowieka i osadził go w ogrodzie Eden, aby go uprawiał i strzegł.

2:16 I dał Pan Bóg człowiekowi taki rozkaz: Z każdego drzewa tego ogrodu możesz jeść,

2:17 Ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz.

2:18 Potem rzekł Pan Bóg: Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego.

2:19 Utworzył więc Pan Bóg z ziemi wszelkie dzikie zwierzęta i wszelkie ptactwo niebios i przyprowadził do człowieka, aby zobaczyć, jak je nazwie, a każda istota żywa miała mieć taką nazwę, jaką nada jej człowiek.

2:20 Nadał tedy człowiek nazwy wszelkiemu bydłu i ptactwu niebios, i wszelkim dzikim zwierzętom. Lecz dla człowieka nie znalazła się pomoc dla niego odpowiednia.

2:21 Wtedy zesłał Pan Bóg głęboki sen na człowieka, tak że zasnął. Potem wyjął jedno z jego żeber i wypełnił ciałem to miejsce.

2:22 A z żebra, które wyjął z człowieka, ukształtował Pan Bóg kobietę i przyprowadził ją do człowieka.

2:23 Wtedy rzekł człowiek: Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką, gdyż z męża została wzięta.

2:24 Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem.

2:25 A człowiek i jego żona byli oboje nadzy, lecz nie wstydzili się.



[28.07.2026, Toruń]

ZAPISKI EMIGRANTA (1415) POLITYCZNO-MEDIALNY POST.

 

1415.

Kiedy zasiadam do napisania posta politycznego lub około-politycznego trafia mnie najjaśniejszy szlag i zwlekam z jego edycją. Mierzi mnie to, co dzieje się szczególnie w polskiej polityce plus trumpowskiej. Dlatego też oprócz bólu z powodu mojej neuropatii, towarzyszy mi ból, jeśli można tak określić, ból psychiczny z powodu słuchania niedorzeczeństw wypowiadanych przez nasze przedszkole polityczne.

Na tapecie mamy obecnie podział partii pisiorów, co stało się w naszych mediach wydarzeniem równym, a może nawet przewyższającym postawienie przez człowieka stopy na naszym naturalnym satelicie – Księżycu. Mnie ta separacja obchodzi tak bardzo jak marcowy śnieg sprzed czterech dekad, czyli wcale. Media, które obserwuję: TVN i TVP mają uciechę, a przy okazji, choć mają krytyczny stosunek do polskiej prawicy, robią podzielonemu pisowi reklamę, myślę, że przez głupotę i nieświadomość tego, że nie ważne na dany temat się mówi: pozytywnie czy negatywnie, chodzi o to, żeby powiedzieć.

Jak mówił wielki nazistowski teoretyk i praktyk propagandy, niejaki Goebbels twierdził, że „powtórzone tysiąc razy kłamstwo staje się prawdą”. Czy naprawdę promując demokrację należy grzebać się w szambie?

Zdaniem mediów trzeba, bo zła wiadomość to dobra wiadomość; dobra natomiast jest bezużyteczna. Czy cytując lub wręcz przedstawiając polityków, którzy robią sobie kloaczny, słowny łomot, widz, obserwator zyskuje cokolwiek, pogłębia sobie wiedzę… no chyba o zawartości szamba.

Odchodząc na bok od polityki, media mają niezwykły dar ilustrowania jakiegoś wydarzenia ruchomym obrazem, a to siedemset razy pod rząd pokazywany jest wypadek, albo też cieszy ich podjeżdżający na Nowogrodzką samochód prezesa, albo jakiś kataklizm – powódź lub pożar ukazywany jest widzom, po to, aby najbardziej ograniczeni umysłowo mogli się przekonać, że te czerwone ognie to pewnie pożar. Ciekawe są komentarze wydarzeń. Ot, na przykład pali się las. Redaktor / redaktorka wygłasza mowę na temat domniemanych przyczyn pożaru, zasięgu, tj. ilości hektarów objętych ogniem, liczbą strażaków i wozów strażackich. I po tym wykładzie zadaje on / ona pytanie strażakowi, który odpowiada o domniemanych przyczynach pożaru, jego zasięgu, liczbie strażaków czy użytego dotychczas sprzętu, czyli powielenie relacji… a w po prawej stronie obraz cały czas pojawia się palące się drzewo.

Przysięgam, że na własne uszy słyszałem, jak pewna pani redaktorka zapytała się strażaka mniej więcej tymi słowy:

- Jak znaleźliście się na miejscu, w którym już był pożar, co zrobiliście?

Strażak coś tam odpowiedział, a ja na jego na jego miejscu rzekłbym tak:

- Część z nas zaczęła grać w domino, a strażacy z kolejnego wozu, który przyjechał na miejsce katastrofy, umilali sobie czas grą w warcaby, których my akurat nie mieliśmy.

Kolejna kwestia, a od czasu do czasu piszę o tym, to szerzące właśnie w chwili rozpadu pisu oskarżenia, między innymi dotykające pana premiera Tuska. Co i rusz pojawiają się oskarżenia, że obecny premier jest Niemcem, zdrajcą działającym na rzecz Niemiec i obwinia się o to, że pis się rozpadł. Co na to Tusk? Zaśmieje się, skrobnie jakiś wpis na X-ie, jednym uchem wpuści, drugim wypuści. I jest to delikatnie mówiąc błąd, bo w ten sposób ośmiela innych do szerzenia nienawiści. Gdyby taki kurski zapłacił za pomówienia obecne i wcześniejsze milion polskich złotych, to pewnie odechciałoby się mu siać nienawiść. Chcesz być szanowany, premierze, szanuj sam siebie, nie bagatelizuj, nie ironizuj, bo tu nie chodzi o twoje tylko nazwisko; tu chodzi o stanowisko premiera. Zrozum, człowieku, że te bezpodstawne oskarżenia docierają także do uszu bezmózgowców, którzy uwierzą we wszystko, co goebbelsowski następca powie… a ty, co robisz? Pozwalasz się obrażać, pozwalasz obrażać urząd, państwo, pozwalasz obrażać Polaków.



[28.07.2026, Toruń]

26 lipca 2026

SZTUKA - CHRISTIAN EDUARD BOETTCHER - REALIZM, ROMANTYZM NIEMIECKI - SENTYMENTALIZM

 

Christian Eduard Boettcher, (9 grudnia 181815 czerwca 1889), był niemieckim malarzem, którego twórczość obejmowała portrety i malarstwo rodzajowe.

W swojej twórczości Böttcher koncentrował się przede wszystkim na malarstwie figuratywnym, początkowo preferując tematykę społeczno-krytyczną, czego przykładem są obrazy „ Der Blinde und sein Führer” (1845) i „Die Entlassung des Gefangenen” (1848). W latach 60. i 70. XIX wieku tworzył obrazy łączące przedstawienia ludzi, miast i krajobrazów nad Renem między Bingen a Kolonią , których tematyka wpisuje się niekiedy w tradycję malarza i grafika Adolpha Schroedtera. Odchodząc jednak od często satyrycznego i krytycznego podejścia tego ostatniego, popularne kompozycje Böttchera podkreślają późnoromantyczny nastrój sentymentalny, na przykład w Sianokosach nad Renem (1856), a także Wieczór nad Renem (1860) i Letnia noc nad Renem (1862) – oba ukazują rozpoznawalnych artystów z Düsseldorfu przed karczmą, oraz Reńskie żniwa pod Sinzig (1864). Inne obrazy obejmują Turystę nad Renem (1865), prawdopodobnie przedstawiającego malarza Adolfa Seela , Dom wiejski nad Renem (1866), Fragment winobrania (1867), Przy fontannie targowej nadreńskiego miasta (1870) i ​​Podróż po Renie w Loreley (1880).



1. Zabawy dziecięce



2. Powrót z wycieczki szkolnej




3. Dzieci zbierające olej z drewna opałowego




4. Bacharach, Brama Steegera




5. Krzywy orzech bukowy z regionu Renu



6. Młoda matka z dzieckiem




7. Młoda wieśniaczka ze śpiącym dzieckiem podczas zbiorów siana



8. Młoda winiarka





[26.07.2026, Toruń]

IGNACY KRASICKI - MIKOŁAJA DOŚWIADCZYŃSKIEGO PRZYPADKI - KSIĘGA I /6/

 

VI.

Gdyśmy już prawie byli na wsiadaniu, nagle zaszłe interesa przymusiły matkę moją do tego, iż mnie do jednego z najcelniejszych królestwa miast wyprawić umyśliła, ażebym tym lepiej rzeczy wykierował. Odwlekła się z niezmiernym moim i Jmci Pana Damona żalem, podróż do cudzych krajów: że zaś to miasto dość było dalekie od domu naszego, dany mi był list do jednego z krewnych, który tam przemieszkiwał. Przyjechaliśmy na to miejsce bez żadnego przypadku: osób, do których się stosował interes, nie zastałem, i krewny mój, aż za miesiąc miał powrócić.

Gdym więc, ile bez żadnej znajomości, czas dość smutnie trawił, namienił mi Jmć Pan Damon, iż szczęście zdarzyło nam dość pomyślną okoliczność: znalazł albowiem w temże mieście znajomą sobie damę, Baronową de Grankendorff, która urodzeniem Polka, nie dawno owdowiawszy, przyjechała z cudzych krajów, dla objęcia znacznej na siebie spadłej substancyi, i przez kilka niedziel w tem mieście bawić się umyśliła. Nie przyjmuje w dóm swój tylko afidowanych przyjaciół, i Wmć Pan, gdy tam będziesz przezemnie introdukowanym, staraj się, żebyś o jej tu bytności przed nikim nie wspomniał. Wziąwszy więc naprędce instrukcyą, jak mam sobie w tak dystyngwowanej kompanji postępować, uzbrojony w dobrą fantazyą, pierwszy krok, nie bez wewnętrznego wzruszenia, uczyniłem na teatrum wielkiego świata. Weszliśmy zatem do domu dość przystojnego, w którym znajdowała się białogłowa jedna podeszła, i córek dwie tej damy.

Po pierwszych ukłonach i ceremoniach, odezwała się gospodyni, iż ma sobie za honor przyjmować tak dystyngwowanego kawalera; prezentowała mnie zatem całej kompanji, w której było czterech Ichmościów bardzo maniernych, a jakom uważał przyjaciół Jmci Pana Damona; często albowiem z nim pocichu rozmawiali. Uderzyła mnie w oczy butelka wina szampańskiego, którąm na stole postrzegł, koło niej leżało kilka grów kart, i wszystkie inne do tego rzemiosła narzędzia. Jeden ze czterech Ichmościów nie dał się długo rozmowom szerzyć; i gdy ruszony wyskoczył czopek, pienistem winem zaczął zdrowie przybyłego do kompanji gościa. Nie mogłem tego na sobie przewieść, żebym ochoczej gospodyni zdrowia nie wypił. Gdy obeszły rzęsiste koleje godnej konsolacyi, pomyślnych sukcesów, i t. d.; wino rozweselające serce, przydało ustom wymowy na oświadczenie, jak byłem uszczęśliwiony tak miłem posiedzeniem.

Twarz J. Panny Baronównej starszej zdała mi się przedziwna; jużem chciał wstęp czynić do pożądanej z nią konwersacyi, gdy mi ofiarowano karty, i uczyniono przez to dywersyą wynurzenia affektów. Ochota długo w noc trwała; ja zaś nazajutrz obudziwszy się około południa, z ciężkim bólem głowy, gdy piłem herbatę, dowiedziałem się od Jmci Pana Damona, iż i pieniędzy nie mało wygrałem, i pozyskałem serce jednej z tych bogiń, która mnie była dnia wczorajszego wymównym uczyniła. Nie mógł się wypowiedzieć Pan Damon, z jaką satysfakcyą zapatrywał się na moję piękną prezencyą, i upewnił, iż pozyskałem estymacyą matki, a starsza Jmć Panna Baronówna coś więcej, niż dobrą przyjaźń ku mnie powzięła.

Uczęszczaliśmy codziennie do tego domu tak wielce przyjemnego: uznawałem coraz większe progressa w sentymentach Jmć Panny Baronównej, ale mnie dziwiła odmiana szczęścia w karty; przez pierwsze albowiem dwa dni powróciłem się do domu z korzyścią; zaś od tego czasu i w tryszaka dziewiątki mijały, i w maryaszu pamfil odemnie stronił: nakoniec gdym chciał rewanżować w pikietę, musiałem się z tuzami pożegnać, a co najgorsza, i z pieniędzmi; tak dalece, iż gdyby nie znajomy w mieście kredyt matki mojej, dawnoby już było trzeba do domu powracać.

Cieszył mnie w takowem utrapieniu Jmć Pan guwerner nadzieją odmiany szczęścia, i sam o sobie powiadał, iż grając raz w chapankę z Kardynałem de Fleury, przez jedną noc przegrał był sto sześćdziesiąt tysięcy liwrów; nazajutrz zaś i przegrane pieniądze odegrał, i jeszcze zostało mu się w zysku czterdzieści tysięcy. Na dobitkę zaś pocieszenia, przydał z misternym uśmiechem, iż kto w kochaniu szczęśliwy, w karty zyskiwać nie może. Byłbym z całego serca gry przestał, ale to było na przeszkodzie, iż Jmć Panna Baronówna starsza, która zniewoliła serce moje, rada sama zabawiała się kartami, a jam był w jej partyi. Oprócz ustawicznej przegranej gnębiły mój worek bardzo częste, a jakby na przemiany kolejno następujące urodziny i imieniny Jejmci Pani Baronowej, i jej pociech: nie obchodzić zaś tych uroczystości wiązaniem i ucztą, byłobyto wykroczyć przeciw wspaniałości umysłu, i sentymentów od Jmci Pana Damona zaleconych.

Już mijał czwarty tydzień proby sentymentowej, gdy raz na kolacyi Jmć Pan Damon winem nieco rozgrzany, przemówił się z jednym kawalerem naszej kompanji. Z początku, dość politycznie dawali sobie do wyrozumienia wzajemne nieukontentowanie; od słowa do słowa, przyszło do tego, iż adwersarz Jmci Pana Damona, nazwał go oszustem i filutem. Nie mogąc wytrzymać tej zniewagi Jmci Pana Markiza, porwałem się z miejsca, tamten do szpady, w momencie wszyscy do oręża. Stał się rozruch wielki i bitwa powszechna, z naszym jednak awantażem; albowiem przeciwnik Jmci Pana Damona dostawszy ciosu, padł na ziemię. Po długiej utarczce tamci tył podali; ja ich goniąc, wyparowałem na ulicę, obskoczony od żołnierzy, odbieżony od wszystkich w tym punkcie, gdy bagnety ucinać zamyślam, nie wiem, pałaszem, czyli berdyszem w głowę cięty, padłem bez zmysłów na pobojowisku.

Co się dalej ze mną stało, nie pamiętam: to wiem, iż gdym pierwszy raz oczy otworzył, zobaczyłem się w miejscu nieznajomem; a gdym się spytał, gdzie jestem, dowiedziałem się, iż byłem w kordygardzie. Prosiłem natychmiast otaczających mnie żołnierzy, ażeby przyszedł do mnie oficer, mający nad nimi zwierzchność: przyszedł natychmiast, i gdym mu nazwisko moje powiedział, zaraz mnie własną karetą odesłał do stancyi. Niech każdy osądzi, co się zemną wtenczas działo, gdym tylko cztery mury zastał, i tę niepocieszną od zdziwionego gospodarza nowinę, iż Jmć Pan Guwerner dnia wczorajszego w nocy, zabrawszy wszystkie rzeczy, pocztą wyjechał, opowiedziawszy wprzód, iżem ja go już był uprzedził, odebrawszy wiadomość o śmierci matki mojej.

Strapiony niezmiernie, zacząłem czynić starania, aby się dowiedzieć o zbiegłym Damonie, ale usiłowania moje były niewczesne. Chciałem się o nim informować w domu Jejmość Pani Baronowej, ale i tej nie zastano: pokazało się albowiem naówczas, iż to była awanturnica, od niedawnego czasu w tem mieście bawiąca się, która kilku młodzieży powabami mniemanych córek swoich, złudziła i oszukała. Zapewne zaś bojąc się dla siebie złych konsekwencyj, po ostatnim przypadku, uciekła z zabranym łupem nieostrożnej młodzieży.



[26.07.2027, Toruń]