Luis Alberto Sangroniz - Portret kobiety (1932)

Luis Alberto Sangroniz  -  Portret kobiety (1932)

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prywata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prywata. Pokaż wszystkie posty

25 sierpnia 2025

ZAPISKI EMIGRANTA (1341 – 1342) ZIELONA MILA. LUDOBÓJCY.

 

1341.

Zdarza mi się to, ale niezmiernie rzadko, obejrzeć w telewizorni amerykański film. Tak sobie myślę, że chyba ze dwa albo trzy lata się zeszło, odkąd ostatni raz obejrzałem. Czasami obejrzę coś francuskiego, częściej brytyjskiego, ale żeby oglądać amerykański? Tym razem stało się inaczej. Właściwie jestem w trakcie oglądania, przypominania sobie „Zielonej mili”. Nie będę streszczał tego filmu, gdyż, jak sądzę, swego czasu mnóstwo osób go oglądało i myślę, że się podobał. Ja tę produkcję odbieram jako film będący przyczynkiem do protestu przeciwko karze śmierci, a oprócz odczuwam patrząc na ten film pewien rodzaj mistyki, magicznego realizmu, co niewątpliwie jest interesującym dopełnieniem pomysłu Stephena Kinga oraz scenarzysty i reżysera Franka Darabonta.


1342.

Po tej zbrodni ludobójstwa jaką dokonuje Izrael w Strefie Gazy oraz po słowach izraelskiego polityka Moshe Feiglina: „Każde dziecko w Gazie jest wrogiem. Musimy podbić Gazę i ją zasiedlić, a ani jedno dziecko z Gazy nie powinno tam pozostać. Nie ma innej formy zwycięstwa” Polska w trybie natychmiastowym powinna zerwać stosunki dyplomatyczne z Izraelem.

Oczywiście nigdy do tego nie dojdzie, bo politycy polscy każdej opcji politycznej należą do gatunku człekopodobnego, nie ludzkiego.



[25.08.2025, Toruń]

22 sierpnia 2025

ZAPISKI EMIGRANTA (1339 – 1340) O REKLAMIE. BATYRA STAĆ NA DROGI PRĄD.

 

1339.

Wydaje mi się, że nigdy nie kupiłem jakiegokolwiek towaru pod wpływem reklamy, w każdym razie nigdy bezpośrednio po obejrzeniu czy przeczytaniu reklamy nie dokonałem zakupu, do którego mnie przymuszano. Nie twierdzę, że reklamowanie towarów i usług jest niepotrzebne, ale w moim przypadku nie ma to najmniejszego znaczenia. Wypowiem się natomiast na temat jakości, czy może bylejakości reklam, gdyż chcąc nie chcąc nie sposób ich uniknąć, więc przecieram oczy i uszy ze zdziwienia, dlaczego w telewizorni głośność reklam jest wyższa, aniżeli jakiegokolwiek innego programu. Już choćby ten fakt odpycha mnie od reklam. Czasami kiedy reklama wybitnie kłóci się z moim pojęciem dobrego smaku, obiecuję sobie, że nigdy ale to nigdy nie kupię danego towaru, ba, będę omijał go dalekim kręgiem. Co mnie wkurza? Oto kilka przykładów.

Pewnie każdy w swoim życiu choćby raz żuł gumę. Obecnie (nie będę wymieniał producentów) są dwie firmy zachęcające do żucia ich produktów zatrudniły kretynów, którzy pokazują w filmie reklamującym: jedna – jakąś człowieczka posiadającego dwie morzy do żucia, w tym jedną na czole, druga – ukazuje jakiegoś osobnika, który po żuciu gumy zalewa ekran jakimiś kuleczkami, a ściślej, przepraszam za wyrażenie, wypuszcza z mordy rzygowiny. Odtąd żucie gumy wiąże się u mnie z torsjami.

Nie dalej jak wczoraj usłyszałem w telewizorni, że jeśli zagrasz i wygrasz w Eurojackpot, staniesz się superbohaterem, bo będziesz miał dużo kasy i na wszystko będziesz mógł sobie pozwolić. Zdaje się, że temu kretynowi, który wymyślił sobie, że bohaterstwo wiąże się z losową wygraną zapłacono za ten idiotyczny wpis.

Jakkolwiek zdarza mi się robić zakupy w Lidlu i nie narzekam z tego powodu, to nie do przyjęcia jest dla mnie polityka tej firmy jaką prowadzi w stosunku do Biedronki. Polityka ta polega na stosowanej wobec konkurenta antyreklamie. Lidl wybiera sobie jakieś anonimowe produkty i porównuje ceny z podobnymi anonimowymi produktami Biedronki. Konia z rzędem temu, kto dowie się, jakie to produkty i czy to porównanie cen dokonywane jest przez jakąś obiektywną komisję, czy też przez samych pracowników Lidla. Myślę, że jest to w całości ściema, która ma przekonać konsumentów nie do tego, że towary w Lidlu są lepsze i tańsze, a sugerowanie ludziom, że w Biedronce jest drożej i gorzej. Uważam, że takie praktyki są niedopuszczalne i jakoś nie znalazłem przykładu, aby ktoś z grupy Toyoty przekonywał konsumentów, aby nie kupowali samochodów Audi.

O reklamach, które na mnie nie działają, mógłbym pisać całą noc, ale zanudziłbym każdego, a zwłaszcza siebie. Ale na koniec przytoczę przykład reklamy, który swego czasu bardzo mi się spodobał. Chodzi tu o telewizyjną, bodajże argentyńską reklamę jakiegoś kleju.

Otóż na ekranie widzimy jakiegoś dziadka kołyszącego się na fotelu bujanym. Sęk w tym, że podłoga, na której odbywa się „proces bujania” przeraźliwie trzeszczy, co zakłóca życie jakiejś postaci – mężczyźnie, który w pewnej chwili trzyma w dłoni tubkę z jakąś substancją. I kiedy dziadek odchyla się do tyłu z fotelem, mężczyzna upuszcza pod płozy bujanego fotela kropelkę kleju, i kiedy dziadek przesuwa się do przodu, nagle fotel staje w bezruchu, co oczywiście oznacza, że produkt – klej jest doskonały, bo w okamgnieniu skleja płozę fotela z podłożem. Dalej następuje obrazek tutki wraz z nazwą produktu. A zatem jest to reklama, która absolutnie odpowiada moim gustom: zero słów i muzyki, zero przekonywania, zachęcania do kupna – wszystko odbywa się tak jakby w innym obszarze percepcji.


1340.

Nawiązując do kultowego powiedzenia Grzegorza Halamy, mogę z całą odpowiedzialnością powtórzyć: „ja wiedziałam, że tak będzie”. Chodzi o to, że wiedziałem, iż kretyn batyr nie podpisze ustawy, która zamraża ceny energii. Inaczej mówiąc, sutener chce, aby ludzie (motyla noga, także pisiory) płacili drożej za energię. Ale nie to jest najważniejsze. Czy wyobrażacie sobie sytuację, kiedy to ustawa zamrażająca ceny energii zależałaby jedynie od woli Koalicji 15 października? Przecież pisiory w minucie po takiej ustawie rozniosłyby Tuska w pył, że jest to działanie antypolskie, że rodziny wielodzietne nie wytrzymają, że nastąpi bieda i całe państwo się rozleci, a kto wie, czy prawactwo nie poskarżyło się Unii?

A co słyszę teraz? Szept, jedynie szept, aby przypadkiem nie urazić kibola. Słowo daję, przejdzie tydzień, dwa, a publika dowie się z republiki, że trzeba było, aby kłamca zawetował tę ustawę, bo w niej stało jak byk, że prąd ma być droższy.



[22.08.2025, Toruń]

20 sierpnia 2025

ZAPISKI EMIGRANTA (1337 – 1338) KTO CHAMEM? WIELKA ŚCIEMA.

 

1337.

Jest wiele profesji, których przedstawiciele posługują się specyficznym językiem, nierzadko trudnym do zrozumienia przez przeciętnego słuchacza czy czytelnika. Jakkolwiek chciałoby się zrozumieć ten naukowy język, nie zawsze jest to dane ludziom, którzy odbiegają od zagadnień poruszanych przez lekarzy, prawników, profesorów uniwersyteckich czy nawet nauczycieli, którzy powinni być przez uczniów zrozumiani, lecz niejednokrotnie w pracy szkolnej wymagany jest specjalny kod językowy, którymi posługują się nauczający i uczący. Wierzę i a’priori ufam ludziom, których słownictwo jakim się posługują, świadczy o ich wiedzy i doświadczeniu.

Inaczej jest z politykami, a dotyczy to również tych ludzi, którzy przebranżowili się właśnie z prawników, magistrów, profesorów czy doktorów. Nagle język tych ludzi schodzi do poziomu rynsztoka, zabarwiony jest pospolitym chamstwem i prostactwem. Ci spośród nich, którzy przez lata bawią się w politykę, opanowali sztukę chamstwa do perfekcji i przyzwyczaili się do swego prostactwa, a ich dobre samopoczucie wzmacniane jest oklaskami zwolenników – ludzi, który najczęściej pozbawieni są elementarnej kultury, którzy po prostu zostali źle wychowani.

Człowiek dobrze wychowany nigdy nie nazwie innego człowieka elementem animalnym, nie powie o nim, że należy do gorszego sortu, nie powie o drugim człowieku, że jest śmieciem albo chamem.

Trzeba jednak stanowczo powiedzieć, że są tacy ludzie. Nie dość, że są, ale dzięki swemu prostactwu i umiłowaniu kłamstwa dochodzą do władzy. Czy to nie jest ciekawe, że właśnie politycy, oczywiście, że nie wszyscy, posługują się językiem nienawiści w sposób niemal doskonały?


1338.

Ty jedź. Nie pojadę. A dlaczego nie ty? Ja mam inną koncepcję. Masz tam kumpla. Powinieneś, bo on cię lubi. No widzisz, ponieważ on ciebie nie lubi, powinieneś pojechać, ja mam na głowie nominacje.

On nie pojechał, bo nie dostał zaproszenia. On też nie dostał, a skoro błagałeś na kolanach, aby ten był pominięty, to teraz jedź. On przecież pojedzie trzeciego… i tak dalej, przekomarzają się, kto winien, a kto mniej.

Z miłą chęcią cisnąłbym telewizor za okno – non stop Ukraina. Na miły Bóg, ileż można? Cztery osoby zginęły w ataku Rosji na Ukrainę wczorajszej nocy, a w Strefie Gazy tego samego dnia armia izraelska zabiła 28 Palestyńczyków, w tym 9 osób czekających na pomoc żywnościową. Pół tysiąca pracowników humanitarnych zabito w atakach Izraela, a ile dzieci, ile śmierci z głodu – czy ci wszyscy to bojownicy Hamasu, te dzieci też? Wstyd za Amerykę, za Trumpa, za Izrael, ale też za nasze media, w których jedynym agresorem jest Rosja a Izrael jako państwo wspierane przez lata przez USA robi co chce z Palestyńczykami.

Dowiaduję się, że po negocjacjach pomiędzy Rosją a Ukrainą, Ukraina odbierze 1000 ciał poległych żołnierzy. Nie może być! To rosyjscy żołnierze strzelają do żołnierzy ukraińskich? To chyba nie może być prawda, bo w mediach mówi się, że Rosjanie zabijają jedynie cywili. W tym roku, zdaniem mediów, nie zginął żaden żołnierz ukraiński, to skąd te ciała.

Oto wielka tajemnica mediów, tej niekończącej się celebracji związanej z wojną rosyjsko-ukraińską, wojną, którą Trump miał skończyć w jeden dzień. Istny matrix, czyli system, w którym ludzie, a więc my, widzowie, słuchacze i czytający podawane nam wiadomości, jesteśmy nieświadomi prawdziwej sytuacji na świecie. Oferuje nam się świat baśniowy, podaje się na tacy reklamy produktów, abyśmy kupując je przestali myśleć.



[20.08.2025, Toruń]

16 sierpnia 2025

ZAPISKI EMIGRANTA (1335 – 1336) PO WODĘ. ROZMOCZONY JAK CHLEB.

1335.

Zrobiło się gorąco, nie powiem. Zanotowałem u siebie w pokoju / aneksie kuchennym temperaturę 29,3 stopnia. Gołębie oczywiście wpadają na wodę (wystawiłem im w takim półlitrowym plastykowym pojemniku, przywiązanym do sznurka przytroczonego z drugiej strony do kaloryfera), Masza leży plackiem na chłodnych płytkach, a ja robię sobie przewiew. Idzie też mnóstwo wody. Dzisiaj muszę uzupełnić zapasy, raczej z rana, choć mówią, że przejdzie jakiś zachodni front i się oziębi o jakieś 8 stopni.


1336.

Sutener nie podpisał tej ustawy o zamrożeniu cen prądu i o wiatrakach. Co na to Tusk? Nic, jak zwykle spóźniony, bawi się wpisami na X-ie. Motyla noga, on naprawdę uważa, że można kierować rządem, państwem za pomocą wpisów na portalach społecznościowych. Tragedia, jak nasz premier daje się ogrywać – brutal, cham i przygłup batyr ograł go w sprawie tej konferencji w Berlinie, a Tusk ruki po szwam, mina grabarza i cytuje nam wyjątki z konstytucji. Nie ma tam blisko rządu jakiegoś PR-owca, który wytłumaczyłby premierowi, żeby od czasu do czasu spojrzał w lustro, bo jak nie, to dołączy do pismarszałka hołowni? Wspominałem już nieśmiało o tym, że rozważany jest Sikorski na premiera. Coraz bardziej skłaniam się ku tej propozycji. Sikorski nie jest wprawdzie moim ulubieńcem, nigdy nim nie był, ale byłby lepszy niż Tusk, który przypomina rozmoczony w wodzie chleb rzucony na zanętę dla słodkowodnych ryb.



[16.08.2025, Toruń] 

12 sierpnia 2025

ZAPISKI EMIGRANTA (1334) JESZCZE JEDEN PIĘKNY DZIEŃ, W KTÓRYM ŻYJĘ.

 

1334.

Wstaje dzień. Teraz najpierw o szóstej. Na wsi kogut budzi domowników, a mnie para gołębi i jeśli nie padam o tej porze dnia, to rzucam im jakieś jedzonko, bo głodne gotowe są wejść do mieszkania, na szczęście tylko na parapet, i gruchać nad głową.

Najlepiej śpi mi się pomiędzy szóstą a dziewiątą – przynajmniej wtedy zasypiam bez liczenia baranów, ale ostatnio potrafię wstać około ósmej. Sprzątam wtedy pokoik, właściwie sprzątam biurko, które służy mi za podstawę pod laptopa, a także konsumuję na nim nocne posiłki, konsumuję i piję: herbata czarna, herbata smakowa, mięta, czasami rumianek, wapno w płynie albo saszetka z żurawiną przepisana przez lekarza ostatniego kontaktu, jest też kawa, niekoniecznie prawdziwa, bo przyzwyczaiłem się do zbożowej (Anatol) w saszetkach – lepiej smakuje od Inki. Tak więc rano mam na biurku minimum 7 kubków z płynami, końcówką płynów pozostałych po „orgii” kolacyjnej. A zapomniałem jeszcze o półtoralitrowej wodzie gazowanej i właściwie to od niej zaczynam nowy dzień. W proteście przeciwko dyrektywie unijnej po odkręceniu butelki nożykiem albo nożyczkami oddzielam nakrętkę od butelki i przypominam sobie jak to drzewiej na osiedlu, na którym mieszkałem, wystawiony był kosz na nakrętki z przeznaczeniem jego zawartości na pomoc dla chorego dziecka. W całej gminie stały takie kosze i, jak sądzę, w całym kraju, w szkołach zbierano plastykowe nakrętki na jakiś szlachetny cel. A rok temu jakaś debilka od Tuska albo najpewniej od hołowni tłumaczyła w telewizorze, że konieczność przytwierdzania na stałe nakrętki do butelki nie wpłynie na zbieranie nakrętek w intencji chorych dzieci. Za taką głupią wypowiedź takiego kopa zasadziłbym tej pani, że chyba krążyłaby do dzisiaj jako podły i sztuczny satelita Ziemi.

Pewnie każdy z nas widzi, że świat, przynajmniej Europa, skręca na prawo, że pojawia się prawicowy ekstremizm, który panoszy się przedstawiając idiotyczne, populistyczne hasła. Skąd to się bierze? Myślę, że głównie z takich unijnych pomysłów jak ten z plastykowymi nakrętkami, bo jak nie będziemy odrywać nakrętek od butelek, to uratujemy ludzkość. A przecież wystarczyłoby obok pojemników na śmieci wstawić zwykłe kartonowe pudełko i poprosić ludzkość miast i wsi, aby wrzucała w nie właśnie nakrętki. Daję sobie zdrową nogę uciąć, że lepiej by się stało niż jest obecnie. Ale urzędnicy unijni w końcu kasę dostają, więc kombinują, co by tu zrobić, aby ludzi wkurzyć, a wymyślą, żeby ogródków nie było, a to faktycznie zmuszają do jeżdżenia elektrykami, choć jakoś elektrycznego napędu nie instalują w czołgach czy samolotach, a to znów mamy dokładać jedną szybę do dwóch, które już mamy w oknach. Przesadzam, to fakt, ale założenie jest takie, aby jednostka w tym super państwie miała niewiele albo nic do powiedzenia i doprowadza to nas do takiego miejsca w „Rejsie”: - "Więc dlatego z punktu mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było. Tylko aplauz i zaakceptowanie".

No i wyobraźmy sobie, że mamy takiego człowieka daleko na prawo ode mnie. Czyta on takie banialuki, przysłuchuje się i… zaczyna ganiać emigrantów, których nie ma, wybiłby wszystkich o innym kolorze skóry, zapominając o tym, że to Europejczycy najeżdżali tubylców obu Ameryk i Afryki, i wycinali w pień ludność, którą przy okazji grabili.

Na śniadanie to różnie – dwie kromki chleba z masłem, żółtym serem i pomidorem albo cztery kromki, z tym że dwie zostaną na obiad. A na obiad bulion rosołowy z kostki, ewentualnie też ziemniaki z mielonym, ogórek kiszony lub garść kapusty kiszonej (w zeszłym roku robiłem taką surówkę, uzupełniając kapustę startą marchewką i jabłkami). Dzisiaj jabłka są rarytasem, niżej sześciu złotych za kilogram nie schodzą, są po siedem, osiem, a nawet dziesięć złotych za kilogram w kraju, który jest potentatem w produkcji jabłek. Już mandarynki, pomarańcze i banany są ci u nas tańsze – widać, że polscy rolnicy przerzucili się na uprawę egzotycznych owoców. Nikt tego nie kontroluje, bo rząd ma ważniejsze sprawy – produkcję broni i amunicji dla Ukrainy.

Jedyna nadzieja w AI – może sztuczna inteligencja wyjaśni, dlaczego nie stać mnie na truskawki, wiśnie, czereśnie i jabłka.



[12.08.2025, Toruń]

08 sierpnia 2025

ZAPISKI (1323) KRETYN OUT

 

1323.

Parafrazując czytaną obecnie „Miłość w czasach zarazy” Marqueza, mógłbym nadać tytuł tym zapiskom: „Zapiski w czasach sutenerstwa”. A bo nastał nam nowy wódz, sutener-kibol, który zastąpił kretyna. Kretyn ułaskawiał przestępców (ułaskawienie nie oznacza, że przestępcy są niewinni) i nagradzał m.in. ogórkową oraz taką posłankę pisowską, która pracowała w sejmie pijana w sztok. Pomijam już to, że kretyn nagradzał swoich kolesi, ale nie mogę się otrząsnąć z faktu, że odznaczył prezesa PZPN, za którego panowania nasi kopacze dostają w tyłek i spadli do niższej narodowej ligi, a nie odznaczył pana Świderskiego, albo kogoś tam z siatkówki, w której bijemy niemal cały świat. Ale kretyn to kretyn. Ten, co nastaje, wyskakuje do góry jak osioł ze Shreka i szarogęsi się jak kogut na trzepaku.

Miałem jeszcze napisać o pis-marszałku hołowni, ale zrezygnowałem ze względu na to, żeby mój stan zdrowia się nie pogorszył.



[08.08.2025, Toruń]

02 sierpnia 2025

ZAPISKI (1322) KAPUSTA Z GROCHEM

 

1322.

Nie wiem, co się dzieje, ale w zeszłym tygodniu wmówiłem sobie, że jest sobota, a była niedziela, natomiast teraz, tzn. w chwili, gdy piszę te słowa, wydaje mi się, że jest niedziela, a jest sobota, co musiałem sprawdzić na laptopie. Nie wiem z czego to wynika, lecz podejrzewam, że z monotonii – te wszystkie dni są tak bardzo do siebie podobne, że ciężko to ogarnąć; to tak jak z pogodą – identyczna każdego dnia.

Wlecze się też ta moja opowieść « Sześć tygodni lata» i chociaż moje plany i wyobraźnia wybiegają daleko w przyszłość, to jakoś trudno mi się zebrać do porządnego pisania. Czytam z kolei „Pieśń o Rolandzie”, przypominam sobie „Dziady część III” i jednocześnie biorę się za „Miłość w czasach zarazy” Marqueza i „Gawędziarza” Llosy… ale pora spać.



[02.08.2025, Toruń]

01 sierpnia 2025

ZAPISKI (1320 – 1321) LIPNY LIPIEC. PODŁA KREATURA.

 

320.

Skończył się ten podły miesiąc, mokry, parny, raczej zimny, media nie piszą o rekordowych temperaturach. Bywały takie lata lub miesiące w przeszłości. Pamiętam jeden z takich okresów – też lało, powietrze było jakieś niezdrowe, hodowałem pomidory – nic nie pomogło, żadne opryski – zgniło wszystko, a przecież nie było jeszcze ocieplenia klimatu. Pierwsze dziesięć dni nie były takie złe – doniesiono mi o świetnych wynikach moich „podwładnych” z matury i egzaminu ósmoklasisty – wszyscy zdali, i to bardzo dobrze, a pewna dziewczyna zaszalała z angielskiego – 97% z podstawy i 90% z rozszerzonego. Przyjemne to, że nadaję się nie tylko do karmienia gołębi i głaskania Maszy. Umilałem i umilam sobie życie patrząc na rywalizację siatkarek i siatkarzy. Kibicowałem bardzo siatkarkom i tak nie a’propos, to chciałem przeciwstawić Magdalenę Stysiak Idze Świątek. Chodzi mi nie tyle o grę, jej jakość, bo przecież reprezentują inne dyscypliny sportowe, choć są w podobnym wieku, a skupiam się na tym, co obie panie (w sumie dziewczyny) mówią po swym występie. Magda jest otwarta, rodzinna, pozdrawia ją zawsze, ba, całą wioskę, z której pochodzi, czasami gdy mecz odbywa się w Polsce, w trakcie wywiadu trzyma na rękach dziecko. Oto w jaki sposób nie tylko swoją grą, ale i zachowaniem, przyciągają, tak myślę swoich fanów, młode dziewczyny, które chciałyby zostać w przyszłości siatkarkami lub w ogóle uprawiać jakiś sport. A panna Iga, półsierota – nigdy nie pozdrowiła matki – przekaz idzie w świat, trafia do młodych ludzi i nie jest ważne jaka tam jest w rodzinie Igi sytuacja – matka jest, czy tego Iga chce czy nie, tą, która dała jej życie, ech, nie kończę, nie będę ciągnął tego tematu.


1321.

Lipiec charakteryzował się też brudną polityką. Obserwujemy przepiękną katastrofę hołowni. Marszałek wiedząc, że późną jesienią przestanie być marszałkiem, nie może przeżyć tego faktu i stawia się w roli żaby, która nie wie, czy ma stanąć po stronie mądrych czy pięknych, walczy z sobą, bo wie, że jest i piękna, i mądra. Politycy i publicyści dziwią się, co hołowni strzeliło do głowy z tymi spotkaniami z kaczyńskim u bielana albo z tym przymuszaniem go do zamachu stanu. A ja nie dziwię się, bo od czasu kiedy z celebryty stał się politykiem, wiadomo było, że h. gra na siebie, ma narcystyczną osobowość i stać go na płacz nad Konstytucją i na zdradę, na wchodzenie w cztery litery kaczora. Hołownia to jedna z najpaskudniejszych politycznych kreatur XXI stulecia w naszym kraju.



[01.08.2025, Toruń]

28 lipca 2025

ZAPISKI (1318 – 1319) UŚMIECH. BRZYDALE.

 

1318.

Kiedy patrzy się na zachowanie polskiej publiczności, tj. kibiców siatkówki na finale WNL w Łodzi, to nasuwa się pytanie, czy to ci sami Polacy, którzy patrzą na siebie wilkiem, stojąc po obu stronach politycznej barykady. Dlaczego na widowni panuje taka jedność. A może na mecze siatkówki nie chodzą pisiory, bo pisiory nie uśmiechają się, ba, stawiają zarzut tym drugim, że należą do tej „uśmiechniętej Polski”, tak jakby uśmiech sam w sobie był zjawiskiem negatywnym. Tymczasem tego uśmiechu jest jak na lekarstwo, a powinno być go więcej.


1319.

Uprzedzam, że to, co teraz napiszę to moje prywatne filozofowanie, chociaż widzę w nim niejakie podobieństwo typologii – skali Kretschmera czy Sheldona. Otóż dostrzegam pewną zależność pomiędzy warunkami fizycznymi, wyglądem, twarzą człowieka z osobowością względnie temperamentem. Otóż nie wszyscy ludzie są piękni, co oczywiście ma związek ze starzeniem się, ale można powiedzieć, że niektórzy ludzie, których twarze poorane są zmarszczkami, mają też inne defekty urody… są piękni, nawet w wieku mocno zasłużonym. Inni z kolei nie podobają się, mając w swych twarzach coś odpychającego. Ciekawe, że ci drudzy nie muszą być starzy, wręcz przeciwnie, są młodzi, dojrzali i gdzie im tam do wieku emerytalnego. Czym obie grupy różnią się od siebie? Ci drudzy do swoich twarzy przyklejone mają chamstwo i nienawiść. „Pięknolicy” brzydzą się językiem nienawiści i zawsze przegrywają z „brzydalami” w walce na rynsztokowe słowa. A teraz przymknijcie oczy i w swojej wyobraźni odtwórzcie jakiegoś „brzydala” albo „uszami wyobraźni” usłyszcie szpetne słowa wypowiadane przez kogoś – zaręczam, że wypowiadane będą przez brzydali.

Popis brzydalki, podejrzewam, że katoliczki, tylko prze you tube.




[28.07.2025, Toruń]

22 lipca 2025

PRZERYWNIK

 


Kaśka w całej okazałości


Od lewej: pojemnik na maść do masażu, kwiatek - pieniążek,
Kaśka, ojciec Mateusz


Kaśka a za nią jej amant - Bolek



Zapach dzieciństwa - strumyczek,
z którego można pić wodę.



[22.07.2025, Toruń]



21 lipca 2025

ZAPISKI (1317) FILMOWO

 

1317.

Kilka zagadnień filmowych, które wiążą się ze stwierdzeniem, że współczesne filmy: czy to polskie, czy to zagraniczne, niewiele mnie obchodzą. W internecie szukam filmów starych. Peerelowskich, mniej lub bardzie udanych, ale bliższych mojej wizji kina. Przeraża mnie dzisiejsza brutalność, wulgarność, chamstwo, tematyka wojen zabójstw traktowanych jako rozrywka, polecanych, reklamowanych w mediach oraz portalach prezentujących konieczne do obejrzenia nowości. Na takim portalu „cda”, z którego korzystam, bo rzeczywiście można tam wyszukać mnóstwo interesujących mnie filmów (niestety TVP VOD poszedł na komercję i powtarzające się reklamy skutecznie umożliwiają oglądanie filmów czy spektakli teatralnych) oczywiście przed obejrzeniem danego filmu trzeba koniecznie wysłuchać i obejrzeć reklam filmów, w których trup kładzie się w każdych możliwych pozycjach. No, to takie pozycję z cyklu „zabili go i uciekł”, ale przedtem poćwiartkowali jego ciało i aby go dogonić wystrzelili dwa wagony amunicji. Naprawdę, takie filmy powinniśmy oglądać i w dodatku zobaczymy je jedynie w płatnym pakiecie „premium”. Nie dość, że puszczają dziadostwo, to jeszcze trzeba za to płacić – kuriozum.

Oprócz tych oceanów krwi najbardziej denerwuje mnie wulgarność.

Przypominam sobie pewne sceny z „Czterech pancernych…”. W którymś z odcinków drugiej serii Tomasz Czereśniak nad ranem przygotowuje dla przyjaciół śniadanie, konkretnie – jajecznicę. Ponieważ bohaterowie pancerniacy, Wichura i Lidka są zmęczeni i mocno śpią, nie reagują na słowa pobudki. Tomuś chwyta więc harmonię, zaczyna grać i śpiewa: „Ja tu trąbię od godziny, a wy śpicie s…..”. Oczywiście Czereśniak nie kończy kupleciku niestosownym słowem (podobnie było w scenariuszu i książce Przymanowskiego). Wyobrażacie sobie tę scenę w «nowej wersji „Pancernych” którą może i wyprodukuje Netfliks, bo Netfliks nastawia się na produkcje takiego badziewia)? Tam nie trzeba by wykropkowywać literek po „s”. Inna scena, tym razem z Gustlikiem (Franciszek Pieczka), który kryguje się wypowiadając d..a i natychmiast poprawia je na delikatniejsze „pupa”.

Te niewinne przypadki obrazują kolosalną różnicę pomiędzy kinem dawnym a współczesnym – bez względu na tematykę, przeznaczenie filmów: dla dorosłych, młodzieży i dzieci, twórcy mieli świadomość tego, że słownictwo zawarte w dialogach powinno być stonowane, a użycie wulgaryzmów, czy tego chcemy, czy nie, wpływa na ich obecność w języku potocznym i nie tylko potocznym – dezawuuje proces wychowawczy. Nie jestem purystą językowym i mam świadomość, że w filmach, w literaturze nie ma zakazu rozpowszechniania brudnego języka, ale taki język może pojawić się w określonych kontekstach, na przykład wtedy, gdy autor, scenarzysta pragnie przedstawić język określonej grupy społecznej albo też ma na uwadze dokonanie charakterystyki bohatera.



[21.07.2025, Toruń]

19 lipca 2025

ZAPISKI (1316) SUBLIMACJA I WYPARCIE.

 

Sublimacja jest tym psychologicznym organizmem obronnym, który świadomie stosuję w swoim życiu i staram się radzić sobie z trudnymi emocjami i próbuję przekształcić podejmowane przez siebie działania w postępowanie społecznie akceptowalne. Po napisaniu tego zdania pomyślałem sobie, czy jednak nie byłoby właściwsze użycie czasu przeszłego. Otóż będąc nauczycielem, a także dyrektorem szkoły średniej istotnie uważałem, że poświęcenie się pracy było właściwą reakcją na problemy osobiste.

W przeciwieństwie do innych mechanizmów obronnych, sublimacja kieruje negatywną energię w pozytywne kierunki, dzięki czemu umożliwia wyrażanie siebie w sposób konstruktywny.

Pozytywną cechą sublimacji jest to, że jednostka posługująca się tym mechanizmem obronnym nie tłumi swoich emocji, lecz przekształca je w działania pożyteczne zarówno dla niej samej, jak i też dla otoczenia, w jakim funkcjonuje. Będąc nauczycielem, a później dyrektorem wydawało mi się, że moja rola w systemie edukacyjnym nie powinna się ograniczać do przekazywania wiedzy i w jakimś sensie wychowania, lecz powinna ona wychodzić poza tradycyjny model szkoły; stąd opracowywanie i wdrażanie w życie projektów międzynarodowych oraz współudział w działalności artystycznej, wychodzącej poza teren oddziaływania szkoły.

Oczywistym jest, że sublimacja może przyczynić się do budowania zdrowych relacji interpersonalnych poprzez kierowanie energii emocjonalnej w pozytywny sposób, a jednostki, są wtedy bardziej otwarte komunikacyjnie, łatwiej współpracują i darzą inne osoby uczuciami empatii.

Nie mniej jednak oprócz pozytywnych aspektów sublimacja ma także wady, wśród których można wymienić nadmierne zaangażowanie w pracę, ignorowanie innych obszarów życia (życie osobiste) albo wręcz prowadzenie do wypalenia zawodowego.

Niestety nie potrafiłem zachować równowagi i to zaniedbanie życia osobistego oraz wypalenie zawodowe dotknęło mnie głęboko i nieodwracalnie.

Z tego też powodu świadomie zastosowałem mechanizm wyparcia, o którym wcześniej pisałem. Może wydawać się to dziwne, ale wyparłem z pamięci i świadomości moją pracę w szkole średniej, po prostu nie chcę jej pamiętać, nie chcę pamiętać nauczycieli, uczniów, personelu pomocniczego, rodziców. Zapominam przy tym imiona i nazwiska, i traktuję pracę w mojej ostatniej szkole oraz dyrektorowanie nią jako czarną plamę w swoim życiu. Nie życzę sobie też, aby ktoś przypominał te lata, a jeśli już do tego dochodzi, to odpowiada zdawkowo, że nie pamiętam i proszę o zmianę tematu.

Jak widać od sublimacji do wyparcia niedaleka droga.



[19.07.2025, Toruń]

18 lipca 2025

ZAPISKI (1314 – 1315) IM GORZEJ TYM LEPIEJ. ŚMIERĆ ŚMIERCI NIERÓWNA.

 

1314.

Czy ktoś pamięta, co miało się zdarzyć po 15 lipca? Nie, nie chodzi mi o rekonstrukcję rządu, idzie o gwałtowne, by nie powiedzieć katastrofalne ocieplenie spowodowane ogromnym strumieniem gorącego powietrza przypływającego znad Sahary. No i jak? Ani wyżu, ani saharyjskiego piachu, tylko ulewy. W ostatnich nocach i dniach nad Toruniem przeszły chyba 3 lub 4 burze deszczowe, a w sumie lekko, lecz bezustannie padało circa 14 - 16 godzin, z przerwami oczywiście, a w czasie tych przerw buszowała mżawka.

Oj, wybitnych mamy meteorologów! W stolicy też ponoć padało, a przed opadami stan Wisły mieścił się w dolnym stanie stanów dolnych i wynosił 13 cm. Jak wam się wydaje, czy pismaki sprawdziły, czy poziom wody w Wiśle podniósł się. Ponoć na większości terenów naszego kraju panowała (a może i teraz panuje) susza i trzeba uważać w lasach, aby nie wzniecić pożaru. Czy media poinformują nas, że w lasach wokół Torunia nie ma suszy? Nie poinformują, bo zadaniem mediów dobra informacja to zła informacja, a jeżeli przy okazji można kogoś przestraszyć, to dlaczego nie. Podpalenia, wypadki, inwazja cudzoziemców – oto materiał, którym należy zabawić czytelników i słuchaczy. Dla pismaków smakowitym kąskiem jest zawalenie domu, aniżeli jego zbudowanie.


1315.

W średniowiecznych tekstach Śmierć była jedyną sprawiedliwą postacią odbierającą życie ludziom, była sprawiedliwa, gdyż każdy człowiek prędzej czy później umrze.

Zastanawiam się, czy w dzisiejszych czasach śmierć człowieka X tyle samo wyzwala łez, ile wylewa się z oczu łez, gdy umiera człowiek Y. Teoretycznie te dwa wiaderka łez powinny się równoważyć. Otóż zasmucił i zdenerwował mnie pewien wywiad (w publicznej lub w TVN-ie) z jakąś panią minister, której zadano pytanie (w sumie dwa pytania od osób młodych), dlaczego rząd nie reaguje na rzeź ludności w Strefie Gazy, którą ustawicznie prowadzi armia izraelska. Chcę w tym miejscu zaznaczyć, że opierając się na doniesieniach medialnych w wojnie rosyjsko – ukraińskiej giną ludzie, mniej więcej od 2 do 8 podczas każdego ataku; dodam też, że giną jedynie cywile (nie zdarzyło się jeszcze, aby na „paskach” podano, że zginął jakiś ukraiński żołnierz) Ale ja nie o tym – w tym samym czasie pojawiają się na paskach informacje o śmierci kilkudziesięciu Palestyńczyków zamieszkujących Strefę Gazy. Oczywiście polski rząd wspiera Ukrainę, przesyła militaria do tego kraju, zachęca całą Europę do pomocy Ukrainie. Wydawałoby się, że postępuje słusznie, bo napadniętemu trzeba pomóc. Dlaczego jednak inne są kryteria w stosunku do Palestyńczyków, którzy są bombardowani i do których się strzela. Kiedy rakieta rosyjska trafia jakiś obiekt, budynek, blok mieszkalny, to widać poważne, ale częściowe zniszczenia. Kiedy obserwuje się stan Gazy po izraelskich bombardowaniach, widać zgliszcza, dosłownie zgliszcza.

Wróćmy teraz do pani minister. Jaką zaserwowała nam odpowiedź na… powtórzę pytanie:

dlaczego rząd nie reaguje na rzeź ludności w Strefie Gazy, którą ustawicznie prowadzi armia izraelska?

Otóż my, Polacy współczujemy bardziej tym, którzy są naszymi sąsiadami. Podła to odpowiedź, gdyż oznacza ona, że śmierć sąsiada ze wschodu więcej znaczy dla pani minister niż śmierć jakiegoś tam Araba, Palestyńczyka. Od razu narzucają się słowa z piosenki Kazika: „Twój ból jest większy niż mój”.

Dla mnie postawa pani minister to podłość.



[18.07.2025, Toruń]

16 lipca 2025

ZAPISKI (1313) PSYCHOLOGICZNE MECHANIZMY OBRONNE

 

Mechanizmy obronne, zdefiniowane przez psychoanalityków, to zestaw strategii i zachowań, których celem jest zmniejszenie napięcia emocjonalnego lub obrona przed nieprzyjemnymi myślami i uczuciami. Wśród tych mechanizmów znajdują się takie procesy jak zaprzeczanie, projekcja, tłumienie, przemieszczenie, identyfikacja czy sublimacja. Każdy z tych mechanizmów ma swoje specyficzne działanie i może być wykorzystywany w różnych sytuacjach życiowych.

Wyróżniamy zatem następujące mechanizmy:

  • Zaprzeczenie i wyparcie

  • Sublimacja

  • Formowanie reakcji

  • Racjonalizacja

  • Izolacja

  • Identyfikacja

  • Fiksacja i regresja

  • Przemieszczenie i projekcja

Nie jest moim celem przypomnienie wszystkich wymienionych wyżej mechanizmów, być może kiedy czas pozwoli zajmę się całościowo powyższym zagadnieniem; póki co przedstawię dwa, chyba najczęściej spotykane mechanizmy: zaprzeczenia i wyparcia.

Zaprzeczenie jest więc procesem, w którym jednostka odmawia uznania istnienia trudnych lub niepożądanych faktów, zdarzeń lub uczuć, innym słowem zaprzecza niekorzystnej dla sieb ie rzeczywistości. Na przykład osoba uzależniona od alkoholu czy narkotyków będzie bagatelizować swoje uzależnienie, nie będzie się przyznawać do tego, że jest owym narkomanem czy alkoholikiem.

Zaprzeczanie często wynika z potrzeby utrzymania poczucia kontroli i bezpieczeństwa emocjonalnego. Osoba stosująca ten mechanizm rozumuje w taki sposób, że skoro nie uznaje problemu, to nie musi z nim walczyć. to nie musi się z nim zmierzyć. Jednak w rzeczywistości zaprzeczanie może prowadzić do zanegowania rzeczywistych wyzwań i utrudniać proces radzenia sobie z nimi.


Natomiast wyparcie polega na usuwaniu z pamięci świadomej bolesnych lub niepożądanych wspomnień, myśli lub uczuć. Osoba stosująca wyparcie nie jest świadoma, że odrzuca pewne aspekty rzeczywistości, co odróżnia to działanie od zaprzeczania, gdzie człowiek jest świadomy, ale nie akceptuje istnienia problemu.

Wyparcie może wynika zatem z chęci ochrony psychiki przed nieznośnymi wspomnieniami lub traumatycznymi doświadczeniami, co jest procesem logicznym, gdyż stanowi próbę odizolowania się od „złej” i „natrętnej” przeszłości. Wyklucza więc z pamięci i świadomości nieprzyjemne treści, jednakowoż w dłuższej perspektywie, to wyparcie może prowadzić do nieumiejętności rozwiązywania konfliktów emocjonalnych i innych problemów psychologicznych, które prędzej czy później staną na drodze jednostki.

[…]



[16.07.2025, Toruń]

12 lipca 2025

ZAPISKI (1310 – 1312) SŁOMA WYSZŁA Z BUTÓW. POLSKA ZASYPANA OWOCEM. POGODYNKA Z PRZYMRUŻENIEM OKA.


1310.

Tego się już nie zahamuje. Wyłazi słoma z butów prezydenta pisowskiego, który kieruje groźby karalne pod adresem sędziów, a robi to ten, który po wielokroć złamał Konstytucję. Zaraz po skończeniu pajacowania powinien być natychmiast postawiony pod Trybunał Stanu, ale do tego nie dojdzie, bo w Polsce nie odpowiada się za złamanie przepisów Konstytucji.

Pytam się, dlaczego braun nie widzi świata zza krat, dlaczego bąkiewicz nie siedzi w ciupie, dlaczego nie ma wyroku na ziobrę i tych pozostałych kanalii pisowskich? Dlatego, że w naszym kraju nie ma odpowiedzialności za złe słowa i czyny. Muszę powiedzieć, że nie pamiętam w historii naszego kraju w wieku XX i XXI tak ślamazarnego wymiaru sprawiedliwości, który został najpierw rozbity przez podrzędnego prawnika ziobrę, a potem który błądzi jak ślepy we mgle, aby znaleźć kogokolwiek w tym tworzonym przez siebIe chaosie.


1311.

Doszedłem do wniosku, że pierwszy raz w życiu nie zjem rodzimych czy jakichkolwiek innych truskawek… no po prostu mnie nie stać. Cały czas zachodzę w głowę, dlaczego banany są tańsze niż jabłka. Wydawałoby się, że banany sprowadzamy z daleka, z Karaibów, drogą morską lub powietrzną, a podobno jesteśmy światowym potentatem, gdy chodzi o jabłka. Pewnie drugim owocem, który zniknie z mojej diety będą jabłka i inne owoce pestkowe, bo one również horrendalnie kosztują. Tymczasem pan premier pojechał do Włoch, aby porozmawiać o pomocy w odbudowie Ukrainy po wojnie, pomocy i zyskach płynących z tego tytułu, a powiedziane jest, aby nie dzielić skóry na żyjącym niedźwiedziu. Panie Boże, dlaczego nas opuściłeś, dając nam tak głupich polityków.


1312.

Kiedy kiedyś Wicherek powiedzał, że będzie ślizgawica, deszcz, burze, śnieg, roztopy – wszystko się spełniało. Kiedy dzisiaj Instytut Meteorologii powiedział, że niż genueński zagraża całej wschodniej Polsce, zatrzyma się nad nią i powróci na zachód, okazało się, że ów niż osłabnie i zatrzyma się nad Litwą, i nie będzie miał ochoty podążyć na zachód, deszcz owszem, spadnie, ale z chmur niżu usadowionego w północno-zachodniej Europie.

Wcześniej miał spaść na nasz kraj kataklizm z południa, gorące powietrze znad Sahary. I powiało, circa 2 dni. Powiało i rozwiało się.

Nasi naukowcy powinni się przerzucić na komentowanie bieżącego stanu pogody – będzie to tańsze i skuteczniejsze zajęcie – otwierasz okno, wyciągasz rękę i stwierdzasz… aha, dzisiaj pada.



[12.07.2025, Toruń]

10 lipca 2025

ZAPISKI (1309) AGAPE SATANAS!!!

 

1309.

Człowiek podły, budzący wstręt, łotr, człowiek bez zasad, człowiek podły, budzący wstręt kanalia, nikczemnik...

bubek, buc, bufon, chwalipięta, fanfaron, megaloman, pyszałek, samochwała, ważniak, zarozumialec...

egocentryk, egotysta, kabotyn, osoba nadęta, pępek świata, picuś…

arcyłgarz, bajerant, blagier, blefiarz, farbowany lis, farmazon, kabotyn, kanciarz, kłamczuch, kombinator, krętacz, łgarz, manipulator, mitoman, naciągacz, matacz, mistyfikator, kuglarz, nabieracz, oszust, pozorant, szachraj, szalbierz, pozer, spryciarz...

Do wyboru do koloru – możemy się pośmiać z drugiej osoby w państwie, płaczącej nad Konstytucją, uczestnikiem nocnej, politycznej orgii…

agape, Satanas!!! I to natychmiast



[10.07.2025, Toruń]

06 lipca 2025

ZAPISKI (1307 – 1308) ROZMOWA Z GOŁĄBKĄ. ROZMOWA KOALICJANTA Z KRÓLEM.

 

1307.

Dokarmiam swoją parkę gołąbków, ale ostatnimi dniami przyfruwa jeszcze jedna para składająca się z nieznanego pana gołębia oraz białej Ślicznotki. Ta druga para jest płochliwa oraz ta pierwsza traktuje ją nieelegancko, prawdopodobnie dlatego, że czuje się włacicielami zaokiennego parapetu. Czasami wynikają z tego tytułu kłótnie, a ptaki były tak zacietrzewione (zagołągbczone), że jednego pochwyciłem za ogon i puściłem w świat z pewnym opóźnieniem, chcąc oddzielić tę grupę, i w sumie nawet nie wiedziałem, który gołąbek był prowodyrem kuchni. Z jedną gołębicą, tą najwierniejszą, często rozmawiam sobie. Tematem rozmowy jest mój protest związany z pojawieniem się jej na parapecie o piątej rano, a nawet przed, czemu towarzyszy bezustanne „gruuchuu” z tamtej strony oczywiście. Ponieważ śpię przy otwartym oknie, początkowo odpowiadam donośnym „ciiiiii”, co na chwilę pomaga, lecz potem znów:

- Gruuuuchuuuu!

- Gruuuuchuuuu – odpowiadam, po czym następuje pewna konsternacja z tamej strony, ale nie na długo, bo znów słyszę:

- Gruuuuuchuuuuu!

- Głodna jesteś, to rozumiem, ale dlaczego budzisz mnie o piątej ran.

Rozmawiamy sobie ale chcąc nie chcąc podsypuję gołąbce ziaren słonecznika, aby mieć spokój. I mam, dopóki nie przyleci ta druga para i ponownie zaczną się kłótnie.


1308.

Ostatnie sondaże pokazały, że po zerwaniu sojuszu z PSL Polska2050 s. hołowni dryfuje w dół i może zniknąć pod progiem w kolejnych wyborach parlamentarnych i w związku z tym szef tej partyjki, szuja podobna do kukiza, celebryta, nieuk i osoba kompletnie niewiarygodna pobiegła na spotkanie z j.kaczyńskim po wskazówki, które doprowadzą wkrótce lub po wyborach do trwałego sojuszu resztek Polski2025 z pisem.

Często piszę krytycznie w swoich zapiskach o panu premierze, ale szczerze współczuję mu koalicjantów, zwłaszcza tego płaczka nad konstytucją. Ileż trzeba determinacji, aby tolerować te bezustanne fochy hołowni. Powiem szczerze, że gdybym był na miejscu pana premiera, wziąłbym swoje zabawki z tej śmierdzącej piaskownicy, rzekłbym adios i odszedłbym z polityki, a te koalicjanty – niech drą lapy i całują na czas pośladki nawrockiego, mentzena i króla jarosława wspaniałego.



[06.07.2025, Toruń]

02 lipca 2025

ZAPISKI (1304 – 1306) NIE DAŁEM GŁOSU. WRĘCZ WSPÓŁCZUJĘ. OCHRONA KOMENDANTA W GOTOWOŚCI.

 

1304.

Jestem zadowolony, tak jak każdy, kto nie dał się okpić. Ponieważ wybór prezydenta jest ważny, choć w wyniku pomyłek (sic!) i fałszerstw nie dowiemy się, ile głosów padło na poszczególnych kandydatów, to z punktu siedzącego i piszącego te słowa zachowuję neutralną wściekłość – w liczniku i tumiwisizm – w mianowniku. Nie oddałem głosu na nikogo, a zatem nikt nie posłużył się moim zdaniem, wolą. Ale przyznać muszę, że wcale nie dziwię się wściekłości tych, których los wbrew ich woli przeszedł nieopacznie z jednej kupy na drugą. Aby się nie stresować, jeśli dożyję, głosu nie dam – hau!


1305.

Oj, kończy nam się pan premier, kończy, a ślamazarny jest jak mucha w oliwie. Po co mu było iść w konkury za damskim bokserem bąkiewiczem i jego przygraniczną zgrają. Czy przypadkiem pan bąkiewicz nie powinien siedzieć? Czy przypadkiem kontrolowanie pojazdów przez osoby nieuprawnione (mam skojarzenia z ORMO, ale zdaje się, że PRL-owskie prawo dawało ormowcom takie uprawnienia) nie jest przestępstwem? Mam pretensje do pana premiera o to, że nie wprowadził obostrzeń na przejściach granicznych z Niemcami na drugi dzień, kiedy to nasz zachodni sąsiad zaczął kontrolować auta. Sam pan Tusk nadstawia oba policzki prawicy, która oczywiście wykorzystuje sytuację i powiada, że nasz premier sprzyja Niemcom. Coś mi się wydaje, że powolutku zaczyna naszemu premierowi odjeżdżać pociąg i małe to pocieszenie, że prezesowi wszystkich prezesów już dawno odjechał peron.


1306.

Kogo policji łatwiej schwytać:

a) niepełnosprawnego umysłowo złodzieja batonika czekoladowego,

b) złodzieja złapanego przez obywateli i dostarczonego na komisariat

c) mordercę.

Nie ryzykowałbym odpowiedzi „c”, choć pochwycenie mordercy, który po dokonaniu zbrodni popełnił samobójstwo, nie jest sztuką na najwyższym poziomie, zwłaszcza że ponoć szukało dwukrotnego zabójcy 840 ludzi, drony i helikopter. Komendant wojewódzki policji w Krakowie na zorganizowanym briefingu był uszczęśliwiony; ja nie byłym w takim humorze zważywszy na fakt, że zabójca targnął się na życie w promieniu około 3 kilometrów od miejsca dokonanej zbrodni i ,co by nie mówić, troszeczkę ułatwił służbom pojmanie przestępcy. Akurat widziałem tę króciutką konferencję komendanta i oprócz jego radosnej miny z powodu uchwycenia pana dudy, zauważyłem, że po bokach policyjnego wodza stało po trzech zamaskowanych jegomościów z giwerami gotowymi do strzału, a wyglądało to tak, jakby pana komendanta ochraniano, jakby w tym miasteczku / wiosce roiło się od zbrodniarzy gotowych zastrzelić komendanta. Ja wiem, naigrywam się nieco, a sprawa jest poważna i tragiczna zwłaszcza do pozostałej przy życiu rodziny, ale chyba należy od dowódcy poszukiwań wymagać nieco inteligentniejszej wypowiedzi.



[02.07.2025, Toruń]

30 czerwca 2025

ZAPISKI (1403) PO CO STUDIA?

 

1403.

Kiedy dawno, dawno temu zacząłem studiować polonistykę na Uniwersytecie Łódzkim, mój stryj mieszkający w Krakowie, pełniący nieformalną rolę mojego guru, oczywiście ucieszył się bardzo, chociaż „dlaczego nie historia” i „dlaczego nie na Uniwersytecie Jagiellońskim” pytał. Do tego dochodził jeszcze fakt, że miałbym pokoik w mieszkanku stryjostwa za free i tylko trzeba by było dokładać się do wyżywienia, a na wykłady dojeżdżałbym tramwajem – jakieś 7 przystanków. Kraków szczycił się ze swojej Jagiellonki, a ja wybrałem bliższą memu miejscu urodzenia Łódź. Czy popełniłem błąd? Trudno powiedzieć. Co najwyżej mój magisterski dyplom wyglądałby inaczej. Patrząc jednak na krakowską uczelnię z dzisiejszego punktu widzenia, dochodzę do wniosku, że jednak nie chciałbym być absolwentem UJ, gdy był nim niejaki prezydent części Polaków duda czy ziobro, którzy jeno wstyd przynoszą kolebce naszych szkół wyższych, a profesorowie Jagiellonki mają szeroko zamknięte oczy i uszy na poczynania tych prawniczych kanalii,

Po części uderzam w krakowską uczelnię, mając jednak na uwadze to ile takich zakutych łbów jak wyżej wymienieni wydały polskie szkoły wyższe. Pozostając przy polityce i prawie, trudno mi uwierzyć w to, że partyjni, pisowscy neo-sędziowie nie zdają sobie sprawę z ich zaprzaństwa, z tego, że sprzeniewierzyli się prawu, konstytucji i zwykłej przyzwoitości, która częściej występuje u przysłowiowych „pijaczków spod budki z piwem, aniżeli u nich.

Problem polega na tym, że nie ma możliwości weryfikowania nie tyle samej wiedzy, co przyzwoitości magistrów, doktorów i profesorów, po prostu nie ma takiego mechanizmu. W PRL-u w tatach siedemdziesiątych istniało tzw. „kino moralnego niepokoju”, powstawały filmy będące krytyką jeśli nie samego ustroju, to funkcjonujących w nim ludzi, których postawy były amoralne. Dzisiaj panuje chaos. Jeśli już dochodzi do krytyki konkretnej osoby, to nie opiera się ona na merytoryce, a przynależności partyjnej; dominuje filozofia Kalego, polegającej na tym, że przysłowiowemu Kalemu wolno wszystko, co jest dla niego dobre, natomiast jeśli dotyczy to innej osoby, to już dla Kalego dobrym nie jest.

Jeśli zatem nie można zaakceptować lub odrzucić postaw poszczególnych postaw ludzi wykształconych, to czy przypadkiem wykształcenie wyższe nie jest zbyteczne i nie należy młodego pokolenia zachęcać do studiowania, skoro po studiach nauczona wiedza na nic się nie przyda albo też przyda się, gdy zabierzemy się za rządzenie krajem?


[30.06.2025, Toruń]

27 czerwca 2025

PRZERYWNIK - JESION

 Dziwne zjawisko. Na moim balkonie (jest to balkon na pierwszym piętrze, pod nim nie ma parteru, jest podziemny parking) rośnie piękny jesion, rośnie od paru ładnych lat. Obecnie jego wysokość przekracza 2,5 metra, ale najciekawsze jest to, że nie posadziła go żadna ręka.

Na pierwszym zdjęciu widać, jak łodyga / pień drzewka przedostaje się pomiędzy ścianką balkonu a zewnętrznym murem budynku i ginie pod nim, przechodzi dalej i … biegnie pod ziemią, będąc odrostem sporego jesionu, co jednak jest ukryte przed ludzkim wzrokiem. Ja oczywiście nie śmiem ścinać tego drzewka, bo ono poniżej i tak odbije.



Jest jednak pewien problem spowodowany, jak sądzę, złą konstrukcją budynku – budowniczy pobudowali blok mieszkalny zbyt blisko drzew (obok jesionu rośnie też rozłożysty klon, którego gałęzie wprost wchodzą do okien), a ponadto, co związane jest z bliskością drzew, nie zadbano o to, aby korzenie drzewa nie podkopywały fundamentu.



[27.06.2025, Toruń]