Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

18 października 2026

DANTE - PIEKŁO - PIEŚŃ XXVI

 

PIEŚŃ XXVI

(Krąg VIII. Tłumok VIII. Źli doradcy: Ulisses.)


Ciesz się, Florencjo! Twe skrzydła olbrzymie

Przez ląd i morze szeleszczą w tej dobie,

Nawet do piekła zaniosły twe imię.

W kręgu złodziei, daj wiarę zaklęciu,

Obywateli twych znalazłem pięciu³⁹³,

A co mnie wstydem rumieni i tobie,

Zda się, nie robi wielkiego zaszczytu,

Jeśli po ranu³⁹⁴, w marzeniach przedświtu,

Marzących sny są prawdziwsze niekiedy,

Wkrótce się dowiesz, co ci życzy Prato³⁹⁵

Jeśli nieszczęście już cię nawiedziło,

Co być musiało, nie przed czasem było;

Bo w czas im dalej zajdzie moje lato³⁹⁶,

Więcej mi będą ciężyć twoje biedy!

Wódz szedł i tymi szczeblami, co skały,

Gdyśmy schodzili, dla nas wykowały,

Powraca, ciągnąc mnie za swoją nogą³⁹⁷.

I tak samotną pośród głazów drogą

Stopa się plącząc, między skał osęki,

Postępowała za pomocą ręki.

Jam się zasmucił i jeszcze się smucę,

Po ile razy pamięć moją zwrócę

Na dziwne, co tam widziałem, przedmioty,

Zawściągam silniej wodze mego ducha,

By swej nie stracił przewodniczki cnoty;

I gdy mi gwiazda rai światłem błogiem

Jakie bądź dobro, nie chcę być mu wrogiem. [...]

-------------------------------------------------------------------------

³⁹³Florencjo (…) obywateli twych znalazłem pięciu — Tu Poeta z gorzką ironią wyrzeka na zepsucie obyczajów publicznych w średniowiecznej rzeczypospolitej florenckiej; ze szlachetnych jej rodzin nalicza aż pięciu złodziei, zapewne skarbu publicznego, których nazwiska wymienił w pieśni uprzedniej.

³⁹⁴po ranu — rano, o poranku.

³⁹⁵Wkrótce się dowiesz, co ci życzy Prato – Dante prorokuje nieszczęścia dla Florencji, które właśnie nawiedziły ją w czasie, kiedy pisał swój poemat, jako to: pożar, który w 1301 r. zniszczył 1700 domów tego pięknegomiasta; w roku 1304 załamał się most na rzece Arnie; uwagi godne na koniec klęski, jakie wojujące między sobą stronnictwa sprowadziły na miasto. Mieszkańcy pobliskiej miejscowości Prato życzą Florencji takich nieszczęść.

³⁹⁶Bo w czas im dalej zajdzie moje lato — Nieszczęścia, na które od dawna zasłużyła sobie Florencja, nie będą przedwczesne. Poeta życzy, aby nieuniknione klęski nadeszły rychło, gdyż im on będzie starszy, tym mniej będzie miał siły zniesienia nieszczęść jego rodzinnego miasta.

³⁹⁷Powraca, ciągnąc mnie za swoją nogą — Tu poeci wstępują na most prowadzący do ósmego oddziału.

-----------------------------------------------------------------------

[…] Jak w porze roku, gdy więcej palące

Twarz swą najdłużej nam odkrywa słońce,

Wieśniak na wzgórku wczasując przed nocą,

Gdy komar brzęczy, a zamilknie mucha,

Widzi w dolinie robaczki błyszczące,

Gdy w ciemnych liściach winnicy migocą:

Tak ja widziałem na dnie ósmej jamy

Mnóstwo płomyków patrząc z wierzchu tamy.

Jak ów pomszczony za się przez niedźwiedzi

Za lekkomyślną niewiarę gawiedzi³⁹⁸,

Widząc ognisty rydwan Elijasza³⁹⁹,

Gdy zaprząg wichru w niebo go unasza,

Tylko oczyma lekki płomyk tropił,

Co się jak obłok w powietrzu roztopił:

Tak na dnie jamy każdy kształt płomyka

Ruszał się, kryjąc w swym wnętrzu grzesznika.

Z mostu uwięzłem cały w tym widoku

I gdybym ręką nie chwycił się głazu,

Niepchnięty w otchłań upadłbym do razu.

Wódz widząc moje wytężenie w oku,

Rzekł: «Tu duch każdy żyć w ogniu skazany,

Chodzi płomieniem jak suknią odziany⁴⁰⁰».

Odpowiedziałem: «Mistrzu, z twego słowa

Na to, co widzę, pada jasność nowa:

Mów, z tylu ogni migających w zmierzchu,

Jaki to płomień, co rozdzielon z wierzchu,

Jako ze stosu na dwie strony wionął,

Na którym z bratem swym Eteokl płonął⁴⁰¹?»

Mistrz: «Dyjomeda duch i Ulissesa

Za karę wspólnej ich zdrady po zgonie

W jednym płomieniu nierozdzielnie płonie;

W nim płaczą sławnej zasadzki trojańskiej⁴⁰²,

Z której nam wyszedł piękny szczep rzymiański⁴⁰³;

W nim za łzy cierpią córki Likomeda⁴⁰⁴,

Co w swoim żalu ukoić się nie da,

Umarła skarży jeszcze Achillesa;

I w nim pokutę cierpią i karanie,

Za uwiezione Palladium kryjomie⁴⁰⁵». [...]

-----------------------------------------------------------------------

³⁹⁸pomszczony za się przez niedźwiedzi za lekkomyślną niewiarę gawiedzi — Elizeusz, po widzeniu swoim wstępującego do nieba na wozie ognistym proroka Eliasza, przyszedł do miasta Betel i opowiadał swoje widzenie; gdy chłopcy uliczni z niego szydzili, Elizeusz przeklął ich w imię Pańskie, i wkrótce niedźwiedzie wypadły z pobliskich lasów i rozszarpały szyderców (Księgi Królewskie, rozdz. 2 w. 23).

³⁹⁹Elijasza — Eliasza; tu: forma wydłużona (zgodna z daw. wymową) dla zachowania rytmu jedenastozgłoskowca.

⁴⁰⁰Chodzi płomieniem jak suknią odziany — W tym ósmym oddziale ósmego kręgu piekła spotykamy oszukańczych doradców. Mówią ognistymi syczącymi językami, bo język ich był według słów apostoła żarem, który całe lasy zapalał.

⁴⁰¹Na którym z bratem swym Eteokl płonął — Eteokles i brat jego Polinik, w pojedynku nawzajem siebie zamordowali. Gdy ciało drugiego brata na stos włożono, podczas gdy pierwszego już gorzało, w tej chwili płomień się rozdzielił, ażeby prochów tych, co za życia najzaciętszymi byli wrogami, zarazem jeden ogień nie strawił.

⁴⁰²płaczą sławnej zasadzki trojańskiej — Zbudowany za radą Ulissesa koń z drzewa, za pomocą którego Grecy zdobyli Troję.

⁴⁰³Z której nam wyszedł piękny szczep rzymiański — Rzymianie pochodzenie swe wywodzili od Trojan: treść Eneidy Wergilego.

⁴⁰⁴za łzy cierpią córki Likomeda — Deidamia, córka Likomeda, króla Scyrosu. Na dworze tegoż króla Tetys syna swojego, Achillesa, przebranego za dziewczynę chowała, ażeby go ocalić od niebezpieczeństwa, jakim wyrocznia z Troi jemu groziła. Ulisses odkrył jego kryjówkę i namówił Achillesa, aby rzucił swoją kochankę Deidamię i szedł z Grekami na wyprawę pod Troję.

⁴⁰⁵Za uwiezione Palladium kryjomie — Palladium, posąg, od którego zawisł los Troi, wykradli Odyseusz i Diomedes.

------------------------------------------------------------------------

[…] — «O! jeśli mogą przemówić z płomienia,

Niech ci ta prośba za tysiąc próśb stanie,

Pozwól mi czekać, nim dwoiste płomię

Zbliży się do nas, wszak po tośmy przyszli.

Patrz, z jaką żądzą ku niemu się chylę!»

A mistrz: «Rad spełnię chwalebne życzenia,

Lecz trzymaj język na wodzy milczenia;

Ja mówić będę, odgadłem twe myśli;

Bo ci grzesznicy w uprzedzeniu dzikiem

Może, jak Grecy, wzgardzą twym językiem?»

Gdy płomień do nas zbliżył się, mistrz chwilę

I miejsce k’temu wybrawszy stosowne,

W tych słowach usta otworzył wymowne:

«Wy, w jednym ogniu jak dwóch w jednym ciele,

O, jeśli miła wam mało czy wiele,

Pisana, wielka moja pieśń na świecie!

Stójcie, niech jeden z was powie poecie,

Gdzie umarł, trudy skończywszy wędrowne?»

Starożytnego wierzchołek ogniska

Zaczął się ruszać, o dziw niepojęty!

Szumiąc jak płomień wiatrami rozdęty;

I wierzch zwężony w kształcie obeliska

Tam i sam wodząc, jak język gotowy

Przemówić słowo, zabrzmiał tymi słowy:

«Gdym zbiegł od Cyrcy⁴⁰⁶, jej więzień niestety!

Z wyspy, skąd blisko do miasta Kajety⁴⁰⁷,

Już ani słodycz pocałunków syna,

Ni stary ojciec, tęskniąca rodzina,

Miłość wzajemna czułej Penelopy,

Nie mogły wstrzymać wędrownika stopy:

Chciałem świat poznać i zwyczaje ludów

I opowiedzieć dzieje jego cudów.

Zebrawszy szczupłą, lecz wierną drużynę,

Na pełne morze w jednej łodzi płynę;

Wody, co brzegi marokańskie liżą,

Aż po hiszpański półwysep, ostrowy,

Ile ich patrzy w morskie wód zwierciadła,

Łódź białoskrzydła obleciała chyżo.

Już mnie i moich wiek nachylił długi,

Gdyśmy wpłynęli do morskiego gardła⁴⁰⁸,

Gdzie stoi wbity słup jeden i drugi,

Jakby ostrzegał znak herkulesowy:

Człowieku, tutaj kres twojej żeglugi!

W prawo rzuciłem Sewilli wybrzeże,

Na lewo Septy mauretańskiej wieże.

— O bracia! rzekłem, po tylu przygodach

Rzucamy kotew⁴⁰⁹ na zachodnich wodach;

A więc użyjmy tej reszty żywota.

Zwiedźmy, wszak krótkim tu każdy z nas gońcem,

Świat niemieszkalny tam dalej za słońcem! […]

------------------------------------------------------------------------

⁴⁰⁶Gdym zbiegł od Cyrcy — Cyrce, czarownica, która przemieniła współtowarzyszy podróży Ulissesa w wieprze. Sam Ulisses cudownym zielem obronił się od tej przemiany, lecz zakochał się w niej szalenie, a czarownica przytrzymała więźnia kochanka cały rok na swojej wyspie.

⁴⁰⁷Z wyspy, skąd blisko do miasta Kajety — Miasto Gaeta wzięło swoją nazwę od Kajety, mamki Eneasza.

⁴⁰⁸Gdyśmy wpłynęli do morskiego gardła — Cieśnina Gibraltar, która prowadzi pomiędzy słupami Herkulesowymi. Septa, wybrzeże Mauretanii, kraju północnej Afryki.

⁴⁰⁹kotew — kotwica.

------------------------------------------------------------------------

[…] Myślcie, skąd człowiek swój początek bierze:

On nie stworzony, aby żył jak zwierze,

Cel jego trudów nauka i cnota.

Tą mową, jakbym połechtał ostrogą,

Zagrzani dalszą puszczają się drogą,

Gdzie morze szerzej roztacza wód łona.

Łódź ku wschodowi tyłem obrócona,

Na lewo zwraca tor zuchwałej jazdy,

Skrzydłami wioseł jak ptak upierzona;

Z drugiej półkuli wszystkie nocne gwiazdy

Patrzały na nas, gdy z pierwszej półsenne

Spadając oczy mrużyły promienne.

Księżyc pięć razy swe oblicze zmienne

Zmienił od czasu, jakeśmy pływali

Po tej bezbrzeżnej oceanu fali:

Wtem nam się góra pokazała w dali⁴¹⁰,

Tak wielkiej żywe nie widziało oko.

Pierś naszą radość wypełnia szeroko,

Lecz za radością w ślad rozpacz przychodzi:

Zrywa się burza od nowego lądu,

Uderza wichrem w sam przód naszej łodzi,

Trzy razy wirem okręca ją prądu,

Za czwartym… snadź⁴¹¹ tak chciały sądy boże,

Z szumem nad nami zamknęło się morze». […]

-----------------------------------------------------------------------

⁴¹⁰Wtem nam się góra pokazała w dali — Według wykładu jednych komentatorów Dante przez tę górę chciał wyrazić czyściec; według drugich: chciał przez tę górę wyrazić fantastyczną wyspę Atlantis w Oceanie Atlantyckim. Może pragnął przestrzegać przed zbyt śmiałymi wyprawami morskimi. A może chciał wyrazić tę prawdę, że pragnienie wiedzy dążące poza granice umysłowi ludzkiemu zakreślone, gotuje zgubę człowiekowi.

⁴¹¹snadź (daw.) — zapewne, widocznie, prawdopodobnie.



[19.10.2026, Toruń]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz