Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

09 września 2026

HOMER - ILIADA - KSIĘGA VIII (25)

 

KSIĘGA VIII

Już w szkarłatne Jutrzenka przybrana odzienie

Siała złote po całym okręgu promienie,

Gdy oJciec nieśmiertelnych, co piorunem włada⁵¹⁷,

Na wierzchołku Olimpu radę bogów składa.

Wszyscy milczą, on myśli obwieszcza w tej mowie:

— «Słuchajcie mnie boginie, słuchajcie bogowie,

I poznajcie niezmienne wyroki mej woli!

Niech przeciw nim wystąpić sobie nie pozwoli

Nikt z bogów ani bogiń! Chylcie się do zgody,

Bym spełnił me zamysły bez żadnej przeszkody!

A ktokolwiek z niebiańskiej wysunie się rzeszy

I Trojanom lub Grekom na wsparcie pośpieszy,

Ranny wróci do nieba: lub go sam pochwycę

I aż w okropną wtrącę Tartaru⁵¹⁸ ciemnicę,

W te dalekie, pod ziemią wydrążone jamy,

Które wzmacnia próg z miedzi, a z żelaza bramy

Tak głęboko pod Hadem, jak nad ziemią nieba:

Pozna, żem najmocniejszy, że mnie słuchać trzeba.

Na dowód, jak przeciw mnie słabiście i niscy.

Uwiążcie łańcuch złoty, ciągnijcie go wszyscy;

Lecz pracując z największym siły natężeniem,

Ściągnąć nie potraficie złączonym ramieniem

Zeusa rządzącego światem samowładnie.

A ja go wziąwszy w ręce wszystko zrobię snadnie⁵¹⁹,

Pociągnę ziemię, morza i wszelkie istoty;

Gdy do wierzchu Olimpu łańcuch przypnę złoty.

U góry wisieć będzie ten rzeczy zbiór mnogi:

Takem wyższy nad ludzi, tak wyższy nad bogi⁵²⁰…

Zeus zaprzągł z miedzianymi rumaki kopyty⁵²¹,

Włos im na pysznych karkach pływa złotolity;

Równie złotą na boskie ciało szatę wkłada, [...]

-------------------------------------------------------------------------

⁵¹⁷ojciec nieśmiertelnych, co piorunem włada — Zeus.

⁵¹⁸Tartar (mit. gr.) — najciemniejsza i najstraszniejsza część krainy umarłych.

⁵¹⁹snadnie (daw.) — łatwo.

⁵²⁰nad bogi — dziś popr. forma B.lp: nad bogów.

⁵²¹kopyty — dziś popr. forma N.lm: kopytami

-------------------------------------------------------------------------

Złoty bicz w rękę bierze i na wozie siada.

Ruszył lejc, zaraz bystre suwają rumaki

Między ziemią i nieba gwiaździstego szlaki;

Na wierzchołek wyniosłej Idy prosto zmierza,

Oblanej krynicami⁵²², płodnej matki zwierza.

Na poświęconym sobie wnet staje Gargarze⁵²³,

Gdzie się kadzidłem jego kurzyły ołtarze.

Tam ojciec nieśmiertelnych zatrzymuje konie

I wyprzągłszy je, w mglistej ukrywa zasłonie.

Sam, chwałą otoczony, usiada wysoko,

Skąd i Troję, i flotę widzi jego oko.

W namiotach swych posiłek wziąwszy greccy męże,

Zaraz kładli na siebie z pośpiechem oręże.

Trojanie w murach miasta przywdziewają zbroje,

A lubo⁵²⁴ mniejsi w liczbie, gotowi na boje:

Każdy śmiały, potrzebą twardą przynaglony,

Stawić piersi szlachetne za dzieci i żony.

Pełne miasto od miedzi błyszczącej się broni,

Otwarte wszystkie bramy: i mężów, i koni

Cisną się hurmem w pole niezliczone tłoki,

A zgiełk i pomieszanie przebija obłoki.

Gdy się na polu walki oba wojska znidą⁵²⁵,

Wnet się z puklerzem⁵²⁶ puklerz, dzida miesza z dzidą.

Siła walczy na siłę, tarcza trze się z tarczą,

Zgiełk się szerzy, pociski na powietrzu warczą,

Krzyczą zwycięzcy, smutnie jęczą zwyciężeni,

Ziemia płynie, od krwawych rozmiękła strumieni.

Póki się dzień przy świetle jutrzenki rozwijał,

Wzajemnie się srogimi razy⁵²⁷ lud zabijał;

Lecz gdy słońce ubiegło połowę swej drogi,

Ten, pod którego władzą i ludzie, i bogi,

Wziął złote w ręce szale, włożył dwa wyroki,

W których był oznaczony śmierci sen głęboki;

Ich ciężar przyszłość obu ludów zapowiada.

Waży je, wraz nieszczęście na Greki wypada,

Bo ich do ziemi na dół zniżają się losy,

A trojańskie się w górę wznoszą pod niebiosy.

Sam zaczął grzmieć na Idzie. Skoro gromy padły,

Zmieszały się Achaje⁵²⁸, zadrżały i zbladły.

Nie śmiał stać Idomenej ni Atryd⁵²⁹, ni drudzy,

Ni dwa Ajasy, godni Aresowi słudzy.

Sam Nestor⁵³⁰, czuwający w polu i obozie,

Został, choć mimo chęci: koń przy jego wozie

Ranny w głowę, gdzie z czoła zaczyna się grzywa,

A tam raz odebrany najszkodliwszy bywa;

Od Parysa⁵³¹ rzucony grot mu w mózgu siedzi,

Wspina się koń na nogi i pląta się w miedzi.

-------------------------------------------------------------------------

⁵²²krynica — źródło.

⁵²³Gargar — jeden z wierzchołków Idy.

⁵²⁴lubo (daw.) — chociaż.

⁵²⁵znijść się (daw.) — zejść się.

⁵²⁶puklerz — rodzaj okrągłej tarczy.

⁵²⁷raz — cios, uderzenie.

⁵²⁸zmieszały się Achaje — dziś popr.: zmieszali się Achajowie (tj. Grecy).

⁵²⁹Atryd — syn Atreusa (Agamemnon bądź Menelaos).

⁵³⁰Nestor — król Pylos, najstarszy uczestnik wojny trojańskiej, symbol wieku i związanego z nim doświadczenia.

⁵³¹od Parysa (daw.) — przez Parysa.

-------------------------------------------------------------------------

Gdy wstawszy, lejce starzec swym mieczem przecina.

Niosą Pryjamowego bystre konie syna:

Hektor leci, którego niezwalczona cnota.

Już by był koniec, starcze, twojego żywota,

Gdyby cię nie wsparł Tydejd⁵³² smutnym tknięty losem;

Więc zawołał straszliwym na Itaka głosem:

— «Zacny synu Laerta, mądry Odyssesie,

Co czynisz? Dokąd ciebie niegodny strach niesie?

Strzeż się, by cię kto z tyłu nie dostał orężem;

Zostań, zasłońmy starca przed zajadłym mężem!»

Tak wołał. Odyseusz tym głosem nie tknięty,

Choć zahartowan w bojach, bieżał na okręty;

Sam się więc Tydejd rzuca na dzidy, na miecze,

Starca wóz swym zasłania wozem i tak rzecze:

— «Przemagają się młodzi, bo są w wieku kwiecie,

Ciebie siła opuszcza i lat ciężar gniecie:

Sługa słaby, mdłe⁵³³ konie. Więc w tak ciężką porę,

Siadaj, szanowny mężu, na mój wóz cię biorę.

Doświadczysz koni Trosa, jak zręcznie koleją

I cofać się na polu, i natrzeć umieją,

Wzięte Ajnejaszowi przez krwawe spotkanie.

O twoich koniach słudzy mieć będą staranie,

Te zwróćmy na Trojany, wnet Hektor obaczy,

Ile ten oszczep w ręku Diomeda znaczy».

Tej przyjacielskiej radzie starzec był przychylny.

Eurymedon⁵³⁴ cnotliwy, a z nim Stenel silny

Zaraz Nestora konie na stronę odwiedli,

Dwaj zaś bohaterowie na jeden wóz wsiedli;

Nestor wziął lejc do ręki. Krótka była pora,

Gdy się do walecznego zbliżyli Hektora,

Który na świetnym wozie biegł na nich wzajemnie.

Pierwszy Tydejd grot rzucił, ale nadaremnie:

Chybił Hektora, tylko ostrzem swoje broni

Enijopa utrafił, stróża jego koni.

Padł z wozu, konie nagłym cofnęły się zwrotem,

A on z lubym⁵³⁵ na zawsze rozstał się żywotem.

Nie mógł Hektor nie uczuć nad tą stratą bolu,

Ale choć z umartwieniem⁵³⁶, zostawił go w polu.

Sam patrzy, czy gdzie jeździec nie nada się śmiały;

Niedługo rządcy jego bieguny⁵³⁷ czekały:

Widzi Archeptolema, mężnego rycerza,

Wraz go sadza na wozie i lejc mu powierza.

Byłyby srodze zbite dardańskie⁵³⁸ narody

I do miasta wpędzone jak do stajni trzody,

Gdyby tego nie postrzegł władca wiekuisty;

Zatem strasznie grzmieć zaczął i piorun ognisty

Tuż przed bystrymi końmi Diomeda cisnął;

Z zajętej na powietrzu siarki płomień błysnął.

Tym przestraszone konie pod dyszlem upadły,

Świetny lejc z rąk upuszcza sam Nestor wybladły

--------------------------------------------------------------------------

⁵³²Tydejd — syn Tydeusa; chodzi o Diomedesa, króla Argos, greckiego wojownika, którym opiekowała się Atena.

⁵³³mdły (daw.) — słaby.

⁵³⁴Eurymedon — woźnica Agamemnona.

⁵³⁵luby (daw.) — miły.

⁵³⁶umartwienie — tu: zmartwienie.

⁵³⁷biegun — koń.

⁵³⁸dardański — trojański



[09.09.2026, Toruń]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz