Domenico Ghirlandaio - portret młodej kobiety

Domenico Ghirlandaio -  portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

03 września 2022

STAROPOLSKA (17) ARIANIE - ARSENAŁ

 

Modrzewiowy budynek zboru luterańskiego w Węgrowie z 1679 roku, 
zbudowany przez ewangelików w ciągu jednej nocy.



Arjanie - Nazwa tej sekty religijnej wzięła swój początek od Arjusza, żyjącego w wieku IV po Chrystusie prezbytera w Aleksandryi, który nie uznawał bóstwa Jezusa Chrystusa i dogmatu Trójcy Świętej. Pierwsze ślady arjanizmu w Polsce przypadają na r. 1546, a do głównych i pierwszych krzewicieli tej sekty należeli Piotr Giezka z Goniądza, Podlasianin, tudzież Stankar. Że nie uznawali Trójcy Św. więc nazywano ich pospolicie antitrynitarzami. Za wpływem Jerzego Blandraty, Leljusa Socyna i Piotra Statorjusa, arjanizm zagnieździł się około r. 1560 w Małej Polsce. Wyznawali go lub sprzyjali mu: Moskorzewscy, Arciszewscy, Wiszowatowie, Niemiryczowie, Przypkowscy, Gosławscy, Niemojewscy, Lubienieccy, Morszkowscy, Oleśniccy, Stadniccy, Tarłowie, Taszyccy, Czaplicowie, Sienińscy i inni. Najświetniejsze czasy dla arjanizmu w Polsce przypadają na ostatnie 25-lecie wieku XVI. Staraniem Jana Sienińskiego, wojewody podolskiego, który wprzód był kalwinem, a potem chwycił się arjanizmu powstały w sandomierskiem miasteczku Rakowie szkoły arjańskie, zbór i drukarnia. Sieniński ogłosił Raków jako przytułek wszelkich reformatorów i narodowości, ręcząc każdemu za bezpieczeństwo osoby, zachowując największą równość w pożyciu, wzajemną pomoc i braterstwo, skutkiem czego członkowie sekty arjańskiej nazywali się „braćmi polskimi“. Mała mieścina zawrzała niepospolitym ruchem apostołów i wyznawców sekty, zbiegających się tutaj z całej Polski i zagranicy.

Szkoła rakowska, obsadzona uczonymi profesorami, liczyła po 1000 uczniów, drukarnia Sternackiego tłoczyła tu mnóstwo dzieł i broszur treści polemicznej. Arjanie nazywali Raków „Atenami polskiemi“, a panowała tam zupełna wolność myślenia, wierzenia i pisania. Po śmierci głównego ich mistrza Socyna, od którego zaczęto nazywać ich socynianami, wyszedł w Rakowie r. 1605 katechizm socyniański, przetłómaczony niebawem z polskiego na język niemiecki i łaciński, a ustalający zasady wyznania. W Litwie Mikołaj Radziwiłł (Czarny), wojewoda wileński, stryj królowej Barbary, z początku podobno luteranin, potem kalwin, został przed śmiercią arjaninem. Inni różnowiercy na zborze pińczowskim r. 1558 uznali sektę antitrynitarzy za bezbożną i heretycką. Dysydenci litewscy, zjechawszy się na swój synod w Brześciu litewskim, potępili także Piotra z Goniądza, który przybył apostołować arjanizm na tym synodzie. Arjanie znowu na zborze w Mordach na Podlasiu r. 1563 potępili wszystkich różnowierców, wierzących w Trójcę Świętą. Sejm zebrany w Parczowie r. 1564 uchwalił wypędzenie z Polski cudzoziemców, wyznających arjanizm, ale prawo to pozostało na papierze. W r. 1627 pospólstwo zburzyło arjański zbór w Lublinie. Sejm w r. 1637 uznał za rzecz słuszną i konieczną wywołać wyznawców sekty arjańskiej z kraju. Nie wykonano wprawdzie tego postanowienia, jednakże zbór, szkoła i drukarnia rakowska w roku 1638 upadły. Zmarniała wkrótce i szkoła w Kisielinie, w której, po upadku rakowskiej, ogniskował się ruch umysłowy arjanów. Gdy za Jana Kazimierza nastąpił najazd szwedzki, a Karol Gustaw, król szwedzki, był jednym z głównych orędowników protestantyzmu w Europie, arjanie polscy popełnili ciężki błąd polityczny, stanąwszy po stronie najazdu i Karola, który, jak wszystkim było wiadomo, pracował nad planem rozbioru Rzplitej. Jenerał szwedzki Wirc, stojący załogą w Krakowie, miał głównych doradców z arjanów, którzy spełniali jego wszelkie tajemne zlecenia, wysyłani do Prus, Szląska i Węgier. Lubieniecki, Stegmon i Szlichtyng w

pismach swoich dotykali Jana Kazimierza, który też, przystępując do odebrania Szwedom Warszawy, w czerwcu r. 1656 „ślub solenny uczynił wypędzenia arjanów z Polski“. Jakoż, po wyparciu Szwedów z granic Rzplitej, sejm warszawski z r. 1658 wypędzenie arjanów uchwalił, pozostawiając tylko trzy lata czasu na wyprzedanie dóbr dla tych, którzy nie zechcą wyrzec się swojej sekty. Konstytucja z r. 1659 termin wydalenia się arjanów z kraju skróciła do lat dwuch, licząc od 10 lipca r. 1658. Pod naciskiem konstytucyi z r. 1658, niektórzy arjanie przeszli pozornie na protestantyzm lub katolicyzm. Znaczna liczba wyznawców sekty udała się na Szląsk, gdzie nawet w latach 1661 i 1663 odbywała synody. Niektórzy wyemigrowali do Niderlandów, Palatynatu i Prus. W Palatynacie wyznaczył im elektor na mieszkanie miasteczko Mannheim, skąd jednak, z powodu żarliwej propagandy swej nauki, już nie przez katolików, jak w Polsce, ale przez władzę protestancką w roku 1666 zostali wydaleni. Wielu, przyjąwszy katolicyzm i pozostawszy w kraju ojczystym, wyznawało skrycie zasady swojej sekty przez kilka pokoleń, czego dowodem jest ponawianie prawa względem arjanów w latach 1668, 1733 1764.

Ponieważ wyznawcy sekty arjańskiej nie mogli być grzebani na cmentarzach katolickich, mieli więc grobowiska oddzielne i stąd lud polski prawie wszystkie mogiły i dawne cmentarzyska pogańskie nazywał później grobami lub mogiłkami arjańskimi, tak jak dawne zamczyska — zamkami królowej Bony. W prawdziwych grobach arjańskich pod Pińczowem, które rozkopywał Tadeusz Czacki, każdy zmarły miał w ręku tabliczkę z napisem: Scio cui credidi (wiem, w com wierzył).

U boku, w butelce dobrze zatkanej, zachowywano opis żywota zmarłego. Grób arjański (lubo nie ma na to dostatecznych dowodów, czy był istotnie arjańskim), odkopany r. 1837 na przedmieściu Wesoła pod Krakowem, naprzeciw klasztoru karmelitanek, zawierał trzy trumny, wyżłobione w kłodach drzewa nakształt koryt, wylane żywicą i wyklejone suknem, a pokryte płaskiem wiekiem. Pogrzebani mieli na głowie czepce jedwabne, w jakich chadzał kr. Zygmunt I, siatka przytwierdzona była do paska z sukna grubego, oszytego aksamitem. Pod suknią zwierzchnią z ostrej wełnianej tkaniny, w kształcie opończy, mieli jedwabne żupany, ściągnięte nad biodrami paskiem jedwabnym czarnym, naszywanym czarną siatką.


Arkabuz, harkabuz, arkabuzik - najdawniejsza strzelba ręczna do prochu, z której strzelano, oparłszy ją na podpórce, zwanej hakiem. Sama nazwa razem z bronią przyszła do Polski z Europy zachodniej; arkabuz bowiem po hiszpańsku zowie się podobnież arcabuz, po niemiecku Arkebusier (z francuskiego). Włoskie nazwy: arcobugio, archibuso — niektórzy wywodzą z łac. arcus łuk i włos. bugio, buso — dziurawy, więc niby: łuk dziurawy. Zasłużony badacz naszej wojskowości Konstanty M. Górski powiada, że w r. 1364 arkabuz nie nadawał się jeszcze do użycia w boju, miał bowiem lufę tylko półtora stopy długą, wskutek czego doniosłość i celność strzału była bardzo słabą. Ale od początku XV wieku zaczęto wyrabiać arkabuzy o lufach na 3 do 4 stóp długich, dobrze osadzonych w łożu i z kolbą wdół spuszczoną, tak że można było ją przykładać do oka i na cel naprowadzać. Ulepszono także zamek i zastosowano go do użycia knota, zakładanego w dziobek kurka, który za pociągnięciem cyngla spadał na panewkę i udzielał ognia prochowi, na niej podsypanemu. Arkabuz ważył funtów kilkanaście, a kule, które w XVI wieku ważyły od 1/16 do 1/20 funta, donosiły najwyżej kroków 300 do 400.

W Polsce, gdzie cudów dokazywała osobista odwaga rycerstwa konnego, uzbrojonego w szable i kopje, arkabuzy piechoty nie miały nigdy takiego znaczenia, jak np. we Francyi, gdzie oddawały wielką usługę, np. w bitwie pod Pawją r. 1525.

Tarnowski w swojem „Consilium“ powiada: „pieszy (piesi) naszy błahą strzelbę mają, bo arkebuz mało, jedno podłe rusznice“. M W r. 1546 kosztował arkabuz w Krakowie 52 grosze ówczesne.

Statut litewski powiada: „Zakazujemy przy dworze hospodarskim (książęcym) z broniami chodzić, zwłaszcza z rusznicą, z harkabuzem“.

Ksiądz Wysocki w Żywocie św. Aloizego wyraża się: „Dla synaczka kazał narobić arkabuzików, działek“.

W wierszu Kazim. Auszpurgiera z r. 1674 p.n. „Historja o jedenastutysiącach dziewic” czytamy: „Stoją w kirysach cni kawalerowie: Usarze dzielni i arkabuzowie”.

Arkabuzerami nazywano pewien rodzaj rajtaryi, zniesiony w r. 1670, jak to widzimy z następującej uchwały sejmowej tegoż roku: „Rajtarją pod tytułem arkabuzerów, jako milicją w Polszcze mniej potrzebną i owszem Rzplitej dobrom ciężką, powagą sejmu tego, exnunc zwijamy i odtąd więcej jej nie zaciągać obiecujemy oprócz samej gwardyi naszej, w której oficerowie szlachta polska i W. X. Lit. być powinni“.


Arkan - z tatarskiego argan, petla, zadzierzg, postronek z włosów końskich, który zarzucają przez głowę na szyję koniowi tabunowemu go schwycić. Koń spłoszony zaciąga się sam w tę petlę, a krew zatrzymana przez to w naczyniach mózgowych, przyprawia go o zawrot tak że pada. Wtedy Tatarzyn lub Kozak zakłada mu prostą uździenicę na głowę, wskakuje nań i zaciąwszy nahajką, puszcza się na nim w step i póty hasa, aż go zupełnie zmęczy. Powróciwszy, przywiązuje do pala i zostawia, a koń, odzyskawszy nieco sił i chcąc się urwać, ciągnie tak mocno za sznur, że zwykle znowu krew zalewa mu mózg i pada na ziemię.

Wacław Potocki w wieku XVII pisze: „Trzech nieprzyjacioł arkanem strzynożywszy, królowi przyprowadził“. Jabłonowski mówi znowu: „Kmieć i szlachcic w arkan idzie społem, Matki z córkami dostają się w łyka”.

Na Pokuciu był taniec ludowy, zwany arkan. Trzymają się w nim za pas jedno za drugiem, tworząc długi łańcuch pląsających taneczników. Naprzód żwawo jak młode konie, spragnione bystrego biegu, z pogardą depczą ziemię, potem zwijając i rozwijając swe koło w szybkich obrotach, różne mu nadają postaci.


Arkas - potrawa z mleka. Łukasz Gołębiowski, wyliczając potrawy z nabiału, pisze:

Arkas, galareta mleczna, czyli mleko i cytryna w koszyczkach, zaprawione wodą różaną“. Autor niniejszej księgi zanotował od sędziwych gospodyń na Podlasiu, sięgających pamięcią w. XVIII, że arkas przyrządzano następującym sposobem:

6 jaj, razem żółtka z białkami, bije się mocno i wlewa do kwarty słodkiego mleka, które gotuje się na twarożek, odcedza z niego przez sito serwatkę, a twarożek „odciska“ i przykłada na sicie półmiskiem dla ścieku i ochłodzenia, potem kraje w paski i polewa kwaśną, niebitą, tylko rozmieszaną z cukrem i cynamonem, śmietaną.


Arkus z łac. arcus - łuk. Arkusami nazywano w ogrodach pańskich łuki na końcu ulic

niekiedy robione, niby bramy.


Arlekin - z włoskiego, śmieszek, błazen teatralny, osoba konieczna w dawnej komedyi włoskiej, zwanej commedia dell’arte, gdzie sami aktorowie dany przedmiot rozwinąć w grze improwizowanej byli obowiązani. Arlekin jest szczątkiem mimów starożytnych. W XVIII wieku z komedją włoską przeniesiono go do Francyi, gdzie został w owej epoce narodową osobą w teatrze francuskim. Panowie polscy w tymże wieku, naśladując w zabawach swoich wzory cudzoziemskie, wprowadzili arlekinadę do polskiego kuligu. Więc u możniejszych z pierwszych sani wyskakiwał do dworu arlekin kuligowy z trzepaczką i śpiewał, skacząc: Hej, kulig! kulig! kulig! Stąd Polacy zaczęli w XVIII stuleciu nazywać „arlekinadą“ niestosowny do wieku i powagi ubior, teatralne giesta i zachowanie się.


Armata, harmata z łac. armatauzbrojona. Karłowicz powiada, że w żadnym języku, prócz polskiego, nie znalazł wyrazu tego w znaczeniu działa. Ale i w polskim „armata“ oznaczała dawniej w ogóle: amunicję, wojsko, artylerję, armję, flotę morską. Knapski objaśnia armatę jako „wojsko wodnew“. Kromer pisze: „Król do Litwy, według potrzeby, żywności i armaty posłał“. Paprocki: „Henryk przyrzekł Polakom armatę na morzu chować“. Że wyraz ten pierwotnie wszelkie wojsko czyli armję oznaczał, dowodem tego to, co pisze Stryjkowski: „Dwa tysiące okrętów armaty wodnej im odjął“. „Starszy nad armatą“ zwał się także „armatnym koronnym“ lub „armatnym litewskim“, a później generałem artyleryi koronnej lub litewskiej. Armata oznaczała najpierw wszelką broń w znaczeniu zbiorowem, a dopiero za panowania Sasów utarło się nazywanie dział pojedyńczych armatami.


Arsenał - Nazwy: francuska i hiszpańska arsenal, włoska arsenale, pochodzą od wyrazu arabskiego darsana, znaczącego warsztat okrętowy, dom fabryczny, majsternię. W dawnej Polsce składy broni i amunicyi po miastach obwarowanych i po zamkach nazywane były cekauzami (ob. Cekauz). Dopiero w XVIII wieku pojawia się u nas nazwa arsenału, pod którym zaczęto rozumieć ludwisarnię czyli działolejnię z domem, przeznaczonym na skład dział, lawet i wszelkiej amunicyi dla artyleryi. Sejm czteroletni zastał arsenał w nieszczególnym stanie.

Widok zewnętrzny arsenału warszawskiego 
od ulicy Długiej w r. 1820

[03.09.2022, Toruń]

SŁOWA JAKIE DRZEWIEJ BYWAŁY (292 - 326)

 

Tomasz Morus - autor znanego dzieła "Zabacz"
inaczej "Utopia"

292. Za - azali, izali, czy

293. Zabacz - urojenie, utopia

294. Zabaczyć - zapomnieć

295. Zabaczyło się komu - przyszło mu do głowy, zażądało mu się

296. Zabać się - zacząć się bać, powziąć bojaźń, zalęknąć się

297. Zabakać kogo, co, kogo, czego - zawołać, wezwać

298. Zabarać - przeszkadzać, nie dopuszczać, zakazywać

299. Zabaryłować - zapakować w baryły; np. proch

300. Zabarzyć (się) zabażyć - zażądać, zachcieć, zamarzyć; zachcieć się, zamarzyć się

301. Zabawa - opóźnienie, zawada, przeszkoda w zatrudnieniu, w pośpiechu;

302. Zabawa - zajęcie, zatrudnienie, praca

303. Zabawca - ten, co opóźnia albo co się opóźnia

304. Zabawca - człowiek oddany zabawom, zabawiający się, hulaka

305. Zabawiać, Zabawić - zabawiać

306. Zabawiać kogo przy sobie - przetrzymać, zatrzymać; zająć, zatrudnić kogoś czym

307. Zabawiać - zagmatwać, zaplątać, zarazić, pociągnąć

308. Zabawiać się - spędzić czas z kim, przy czym

309. Zabawiony, p. Zabawny - zabawiony, zajęty, zatrudniony, nieczasowy

310. Zabawiony, p. Zabawny - przynoszący wiele zatrudnienia; roboczy

311. Zabawiony, p. Zabawny - wlokący się, ciągnący się długo

312. Zabawniczek - zabawniś, człowiek zabawiający kogo uciesznie

313. Zabawnisia - kobieta uciesznie zabawna

314. Zabezpieczyć, zabezpieczać - zapewnić, upewnić

315. Zabić, zabijać - wbić … np. sobie drzazgę za paznokieć

316. Zabić, zabijać koniowi za żywe - kując konia, trafić gwoździem w mięso, zagwoździć, zakłóć konia

317. Zabijać komu - zalewać sadła za skórę, doskwierać, dokuczać do

żywego

318. Zabijać kogo - rznąć, uderzyć, zadać mu raz, cios, sparaliżować, ruszyć

319. Zabić się np. w nogę - uderzyć się, urazić się

320. Zabiedać, zabiadać - zacząć biadać

321. Zabiedz - zabiegnąć, zabiegać, zabiegiwać

322. Zabiedz kogo - zaskoczyć; wypaść komu (wojna go zabiegła)

323. Zabiedz kogo, czemu, czego - zabiegać, starać się o coś

324. Zabiedz czemu - zabiegać/zapobiegać złemu, niebezpieczeństwu

325. Zabieglec - ten, co dokąd zabiegł, schronił się, zbieg

326. Zabiegły - daleko zapędzony, odległy, daleki



[03.09.2022, Toruń]

ZNANE, NIEZNANE, ZAPOMNIANE... (3)

 


ŻYCZENIE - autor Stefan Witwicki


Gdybym ja była słoneczkiem na niebie,

Nie świeciłabym jak tylko dla ciebie.

Ani na wody, ani na lasy:

Ale przez wszystkie czasy,

Pod twym okienkiem, i tylko dla ciebie,

Gdybym w słoneczko mogła zmienić siebie.


Gdybym ja była ptaszkiem w pięknym gaju,

Tylko bym w twoim chciała śpiewać kraju.

Ani na wody, ani na lasy:

Ale przez wszystkie czasy,

Pod twym okienkiem, i tylko dla ciebie..

Czemuż nie mogę w ptaszka zmienić siebie?



Autor anonimowy  -  Alboż my to jacy tacy

Alboż my to jacy tacy,

Chłopcy Krakowiacy!

Czerwona czapeczka,

Na cal podkóweczka.

I biała sukmana, dana moja dana!

Karazya wyszywana,

Ciecioć jakaś haftowana,

Pętliczkami, sznureczkami,

Złocistemi klapeczkami

Do kolusineczka, moja kochaneczka.

Mam i pasik wyszywany,

Rzemyczkami przeplatany,

Wybijany gwoździczkami,

Złocistemi sprzążeczkami

Do kolusineczka, moja kochaneczka!

I koziczek wyostrzony,

W piękną kaletę złożony:

Przy rum fajka i krzesiwko,

Kochajże mnie moja dziewko

Do kolusineczka, moja kochaneczka!

I koszulka z hafteczkami,

Z paciorkami, faworkami,

Z obszewkami z przyramkami;

Z czerwonemi wstążeczkami

Do kolusineczka, moja kochaneczka!

I buciki wywracane

Podkóweczki nitowane,

I przy kroju przeszywane,

Z uszeczkami, z przywiązkami

Do kolusineczka, moja kochaneczka!


Mam pieniądze za obsiewki,

Kochajcież mnie moje dziewki!

A która mnie będzie chciała,

To ta wszystko będzie miała:

I krakowski wianek i złoty pierścionek.

Rańtuch biały okolisty;

Gorset czysty i złocisty,

Sznurek koralów rzęsisty

Do kolusineczka, moja kochaneczka.


[03.09.2022, Toruń]

02 września 2022

FILMY (19) TRZY KROKI PO ZIEMI

 

TRZY KROKI PO ZIEMI - Jerzy Hoffman i Edward Skórzewski


Rok produkcji: 1965

Lokacje: m.in. Warszawa (dworzec Warszawa Wschodnia), Siedlce (stacja kolejowa).

W filmie wykorzystano zdjęcia i nagrania Polskiej Kroniki Filmowej.

Kolejny świetny film pary reżyserów Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzewskego (po "Gangsterzy i filantropi" oraz "Prawo i pięść"). Film "Trzy kroki po ziemi" podobnie jak "Gangsterzy i filantropi" ma budowę nowelową. Fabuły osadzone są w realiach życia lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. W filmie wykorzystano też materiały z kronik filmowych. Zgodnie z przesłaniem tytułu każda z trzech minifabuł mocno tkwi w realiach współczesności.

Reżyseria - Jerzy Hoffman i Edward Skórzewski

Scenariusz - Jerzy Janicki, Józef Kuśmierek, Jerzy Hoffman i Edward Skórzewski

Muzyka - Wojciech Kilar


ROZWÓD PO POLSKU - nowela pierwsza

opowiada o małżeńskich kłopotach Ludwika i Marii Gościków. Ona jest studentką, on zagorzałym działaczem społecznym. Kochają się, lecz ich małżeństwo przechodzi kryzys. Konflikt polega na tym, że Ludwik – działacz społeczny należący do partii jest altruistą i między innymi z tego powodu gotów jest poświęcić mieszkanie, które mu się należy osobom żyjącym w gorszych warunkach niż on. Maria z kolei pragnie stabilizacji i mieszkania, a w związku z tym, że Ludwik nie zaspokaja jej pragnień występuje do sądu o rozwód. Świetne role Ludwika Paka, Ewy Wiśniewskiej i Kazimierza Rudzkiego

Ludwik Pak i Ewa Wiśniewska

Obsada aktorska

Ewa Wiśniewska - Ania, żona Gościka

Ludwik Pak - Ludwik Gościk

Wiesław Michnikowski - sędzia

Kazimierz Rudzki - mecenas

Mieczysław Czechowicz - kierowca

Bogumił Kobiela - urzędnik

Bogdan Baer - ławnik

Zofia Czerwińska - bufetowa

Helena Dąbrowska - dzika lokatorka

Stanisław Gawlik - Andrzej Krasicki ławnik

Wacław Kowalski - woźny sądowy

Wojciech Rajewski - Łukaszek

Ryszard Ronczewski - dziki lokator


DZIEŃ URODZIN – nowela druga


Tematem tej noweli są urodziny emerytowanego urzędnika partyjnego, który gdy był czynnym na swoim stanowisku, pamiętano go i podziwiano. Był to bowiem człowiek uczynny i pomocny innym. Kiedy nadchodzi jego dzień urodzin, gdy jest już na emeryturze, spotyka go przykra niespodzianka. Wprawdzie w tym dniu przewijają się w jego mieszkaniu osoby dobrze mu znane, to jednak żadna z nich nie pamięta o jego urodzinach. Fabuła, jak widać, ponadczasowa. Znakomita rola Tadeusza Fijewskiego. Świetna jest także Irena Orska w roli żony emeryta Majchrowskiego.

Tadeusz Fijewski i Irena Orska

Obsada aktorska

Irena Orska - Marysia, żona Majchrowskiego

Tadeusz Fijewski - Majchrowski

Wiesław Gołas - Szkudlarek

Henryk Bąk - towarzysz z ruchu oporu

Roman Kłosowski - Bystry, towarzysz z ruchu oporu

Maciej Damięcki - elektrotechnik Mucha

Adam Perzyk - listonosz

Barbara Rachwalska - chłopka


GODZINA DROGI – nowela trzecia

Wartka akcja tej noweli obfituje w dramatyczne zwroty. W położonej na odludziu wsi ciężko zachorowało dziecko. Wezwana do niego doktor Wysocka w wyniku pośpiechu zostawia w domu dokumenty i torebkę. Tymczasem w pociągu zaczepia ją konduktor. Perswazje i tłumaczenia na niewiele się zdają. Lekarka musi wysiąść na najbliższej stacji i różnymi środkami transportu usiłuje dotrzeć do umierającego dziecka. Kiedy wreszcie napotyka na milicyjny radiowóz, mała pacjentka jest już w stanie śmierci klinicznej.

Anna Ciepielewska

Obsada aktorska - Anna Ciepielewska - doktor Wysocka

Bohdan Ejmont - ojciec dziecka

Zbigniew Koczanowicz - lekarz

Katarzyna Łaniewska - matka chorego dziecka

Zdzisław Maklakiewicz - lekarz powiatowy

Stanisław Niwiński - młody lekarz

Kazimierz Opaliński - ordynator szpitala

Teresa Szmigielówna - pielęgniarka

Marian Łącz - kierowca pogotowia ratunkowego

Jerzy Turek - kierowca pogotowia ratunkowego


Film można obejrzeć pod adresem:

https://ninateka.pl/vod/fabula/trzy-kroki-po-ziemi-jerzy-hoffman-edward-skorzewski/


[02.09.2022, Toruń]

01 września 2022

KALENDARIUM 1. WRZEŚNIA

 



KALENDARIUM 1. WRZEŚNIA


1678 – zmarł Jan Brueghel (młodszy) - flamandzki malarz [ur. 1601]



1756 — urodził się Jacek Przybylski - poeta, pisarz, krytyk literacki i tłumacz [zm. 1819]



1848 – urodził się Tomasz Łosik - malarz, grafik, rzeźbiarz [zm. 1896] 

1899 – urodził się 1899 – Andriej Płatonow - rosyjski pisarz [zm. 1951]



1901 – urodził się Jerzy Braun - pisarz [zm. 1975]



1939 – zmarł Józef Horyd - białoruski i polski malarz [ur. 1896]



1977 – zmarł Henryk Wars, polski i amerykański kompozytor, pianista, dyrygent pochodzenia żydowskiego [ur. 1902]



1982 – zmarł Władysław Gomułka - polityk, działacz komunistyczny, I sekretarz KC PPR, wicepremier, I sekretarz KC PZPR [ur. 1905]


[01.09.2022, Toruń]

ZAPISKI Z CZASÓW DYKTATURY (780) SPOTKANIE ZE SZKOŁĄ

 




780.

Wczoraj, zanim zmorzył mnie sen, pomyślałem sobie, że przypomnę sobie pewne zdarzenia związane ze szkołą, na początku ze szkołą podstawową. I tak…

  • Pójście do szkoły było dla mnie miłym przeżyciem, może dlatego, że umiałem już czytać i pisać (nawet starannie). Moją pierwszą nauczycielką – wychowawczynią była pani Lucyna Chmielecka (zdaje się, że Chmielecka właśnie, a nie Chmielewska). Pierwszy raz spotkałem swoją nauczycielkę na kilka dni przed pierwszym września. Spacerowaliśmy z mamą po parku. Moja mama musiała gdzieś poznać panią Lucynę wcześniej, gdyż obie kobiety przywitały się dosyć serdecznie, a młoda, chyba zaraz po studiach nauczycielka zwróciła na mnie uwagę, wymieniliśmy, jeśli mogę się tak wyrazić, parę słów i… spodobała mi się bardzo. Powiedziałem mamie, że ucieszyłbym się, gdyby ta pani była moją wychowawczynią, ale jak się później okazało dwie klasy pierwsze miały objąć dwie nauczycielki. Z niecierpliwością czekałem, do której klasy zostanę przydzielony, do A czy do B. Może to wydać się dziwne, ale wtedy wcale nie myślałem o tym, kto będzie moim kolegą w klasie, ale czy trafię do klasy pani Lucyny. I udało się. Trafiłem do klasy B (również w liceum należałem do społeczności klasy B) . Moja wychowawczyni uczyła na początku wszystkich przedmiotów, ale miała specjalność polonistki, była młodą ładną mężatką, bardzo miłą i świetnie nawiązywała z nami kontakt, chociaż szkoła w pobliskim Grabowie była pierwszym jej miejscem pracy.

  • Pamiętam zapach swojej szkoły – podłogi z desek były pastowane jakimś czarnym, jak mniemam, środkiem konserwującym, który łączył w sobie zapachy pasty do butów i dziegciu. Podłogi, co ważne szczególnie dla dzieciaków klas najmłodszych, nie były śliskie, co pozwalało uniknąć nieprzewidzianych upadków podczas przerw.

  • Nie upadaliśmy także dlatego, że w mojej szkole obowiązywało spacerowanie parami na korytarzu. Z dzisiejszego punktu widzenia ten przymus wydaje się może dziwny, ale raczej nie zdarzały się przypadki niesubordynacji. Ponadto mieliśmy zapewniony tzw. ruch podczas przerw. Kiedy pogoda była znośna, wychodziliśmy na podwórko, tam, gdzie odbywały się lekcje wychowania fizycznego na świeżym powietrzu. Współczuję woźnym, które musiały zamiatać podłogi po każdym dzwonku na lekcję.

  • W czasie trwania lekcji obowiązywała surowa zasada zajmowania wyprostowanej sylwetki podczas siedzenia. Plecy musiały przylegać do oparcia krzesła lub ławki, a poza tym należało wsuwać dłonie pomiędzy oparcie a plecy na wysokości kości ogonowej. Oczywiście miało to miejsce, gdy słuchaliśmy pani lub też szykowaliśmy się do odpowiedzi ustnej. Obowiązywało też zgłaszanie się nie tylko poprzez unoszenie ręki, lecz również trzeba było wysunąć dwa wyprostowane palce. Tak zwane „wyrywanie się do odpowiedzi” było źle widziane.

  • Pisaliśmy początkowo obsadkami z wsuniętymi doń stalówkami. W każdej ławce był pojemnik na atrament albo też większy pojemnik na atrament stał na jednej, specjalnie przygotowanej ławce. Później z biegiem czasu zaczął królować długopis, rzadziej - wieczne pióra. Początkowy przymus pisania stalówką miał oczywiście ten feler, że przy pisaniu liter pojawiały się kleksy, a prowadzone niecierpliwymi i niedoświadczonymi palcami stalówki skrobiąc po papierze psuły się. Na kleksy ratunkiem była bibułka obecna w każdym zeszycie dla maluchów, natomiast zdeformowaną stalówkę trzeba było wymienić. Taki zużyte stalówki niektórzy z nas używali do… jedzenia jabłka podczas przerw; po prostu wsuwało się uchwyt stalówki w jabłko i zręcznym ruchem przekręcało się nią, po czym wydłubywało się malutki „walec” owocu. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że naprawdę pisanie stalówką wyrabiało charakter pisma – kiedyś nauczyciele bardziej zwracali na to uwagę.

  • Przed moją / naszą szkołą był klomb, pośrodku którego ktoś wcześniej ułożył z białych kamyków lub pokruszonej białej cegły wizerunkowy symbol Polski – orła białego. Widniał on na czerwonym lub około-czerwonym tle sporządzonym z drobin czerwonej cegły. U stóp, a właściwie u pazurów orła stał maszt, na której powiewała biało-czerwona flaga. Nie będzie w tym przesady, gdy powiem, że byliśmy dumni z narodowych symboli umieszczonych przed szkołą. Cieszyliśmy się, kiedy na lekcji prac ręcznych pani nauczycielka zabierała nas, abyśmy uporządkowali cały klomb, wyrwali chwasty, czy też uporządkowali biało-czerwoną mozaikę – powód naszej dumy. Były to pierwsze lekcje patriotyzmu, choć może wówczas nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy.


[01.09.2022, Toruń]

KALENDARIUM 31. SIERPNIA

 



KALENDARIUM 31. SIERPNIA


1811 — urodził się Théophile Gautier - francuski pisarz, poeta, dramaturg i krytyk epoki romantyzmu [zm. 1872]



1848 — urodził się Włodzimierz Stebelski - poeta i satyryk, eseista, krytyk literacki, dziennikarz [zm.1891]



1855 — urodził się Karol Hoffman - animator i popularyzator kultury, pisarz, aktor, krajoznawca [zm. 1937]



1867 — zmarł Charles Baudelaire - poeta francuski, parnasista, dekadent [ur.1821]



1870 – urodziła się Maria Montessori - włoska lekarka, pedagog [zm. 1952]



1901 – zmarł Mikołaj Biernacki - poeta, satyryk [ur. 1836]



1941 – zmarła Marina Cwietajewa - rosyjska poetka, pisarka [ur. 1892]



1963 – zmarł Georges Braque - francuski malarz, grafik, rzeźbiarz [ur. 1882]



1967 – zmarł Ilja Erenburg - rosyjski prozaik, poeta, publicysta pochodzenia żydowskiego [ur. 1891]



1977 – zmarł Wsiewołod Rożdiestwienski - rosyjski poeta [ur. 1895]



[01.09.2022, Toruń]