Wykład filozofii w XIV wieku
§. 3. Szkoły.
[1/2]
Lubo niektóre
dzieci pojętniejszych zmysłów od pięciu lat zaczynano uczyć
czytać w domu; nie oddawano ich atoli powszechnie do szkół aż w
roku siódmym zaczętym lub skończonym.
Dla mieszkających
po miastach pierwsza szkoła była
parochialna, przy farze lub katedrze:
gdzie się znajdowała; po wsiach ztrudna gdzie przy farze znajdowała
się taka szkoła. Dla tego szlachcic mieszkający na wsi nim oddał
dzieci do szkół, musiał w domu wprzód je nauczyć czytać,
przyjmując na ten koniec jakiego nauczyciela, jeżeli między
domowymi niemiał nikogo do téj usługi sposobnego.
W szkole
parafialnéj uczono samych chłopców, dziewczęta zaś oddawano do
niewiast statecznych tem się bawiących, które ich uczyły samego
czytania po polsku, dzierzgania pończoch i szycia rozmaitego.
Majętniejszych córek uczono języka niemieckiego i francuzkiego,
który już zaczął wchodzić w modę. Panów wielkich córki uczone
były tego wszystkiego w domu przez ochmistrzynie, a przy tém przez
metrów pisania i tańcowania.
Chłopców w
szkole parafialnéj uczono czytać na elementarzu i pierwszych
początków łaciny na grammatyce, alwarze lub donacie. Katechizm
czyli nauka religii, była najpierwszą przed wszystkiemi innemi.
Kara szkolna na tych, którzy się uczyć niechcieli, albo swawolę
jaką popełnili, była niedopuszczenie jedzenia obiadu, klęczenie,
albo plagi.
Instrumenta kary:
Placenta, to jest
skóra okrągła gruba wkilkoro złożona na dłoń ręki szeroka, na
trzonku drewnianym obdłużonym osadzona,
którą za omyłki w czytaniu, lub na pamięć tego, czego się
nauczyć naznaczono, odmawianiu, bito w rękę; za zupełne
nienauczenie się wydziału swego, lub za swawolą, albo inne
przestępstwo praw szkolnych, instrument kary rózga brzozowa, albo
dyscyplina pospolicie rzemienna;
u surowszych zaś
nauczycielów z sznurków nicianych tęgo spleciona siedm lub
dziewięć odnóg mająca, którą to rózgą lub dyscypliną bito na
ciało, uderzając najmniéj
trzy a najwięcéj piętnaście razy, według przewinienia, według
cierpiętliwości ciała; i według surowości nauczyciela.
Na sporszych
chłopczaków więcéj nad lat siedm starszych, używano kańczuga,
a tym niebito na ciało, któreby kaleczył, ale przez suknie, a
przynajmniéj przez spodnie, a i tak silno przyłożony, dosyć bolu
zadawał. Znajdowały się atoli tak twardego ciała dzieci, że
kańczugowe plagi na samo ciało wytrzymowały, bez zbyt wielkiego
bólu; lecz te, które miały tak twarde ciało były też pospolicie
równie tępych zmysłów, i małe w naukach czyniły postępy.
Jeszcze był
jeden rodzaj kary w szkole parochialnéj, a ten mało gdzie używany.
Kiedy który chłopiec nieprzyzwojcie się w izbie sprawił, tedy
oskarzony, musiał się sam dobrowolnie położyć na stołku na
środku szkoły wystawionym; tam
każdy współstudent zdiąwszy bót z nogi, uderzył go raz cholewą,
i to była kara wstydząca, nieboląca, występkowi równa.
Przekrzesanych
w szkole parochialnéj w pierwszych rudymentach łaciny, oddawano do
szkół publicznych, jezuickich lub pijarskich,
które po wszystkich miastach, w których się znajdowały, bywały
tak liczne, że się w niektórych po tysiącu studenta znajdowało.
Wszyscy mieszczanie i szlachta i panowie najwięksi oddawali dzieci
swoje do szkół; edukacya i karność dla wszystkich była równa,
bez względu na panicza i chudego pachołka, na szlachcica i
mieszczanka, albo chłopka. Paniczowie co do szkolnych obowiązków z
najchudszymi zrównani, mieli jednak tę dla siebie preferencyą, że
zasiadali w szkole pierwsze ławy; chyba że się który źle uczył,
to poszedł ad scamnum asinorum. Była to ława przy piecu tak
nazywana dla tych, którzy się uczyć nie chcieli; a jeżeli i taka
degradacya nie pomagała gnuśnemu, wdziewano mu na głowę słomianą
koronę; na ostatni zaś bodziec do nauki, oprowadzono go w takiéj
koronie po wszystkich szkołach wołając za nim: asinus asinorum in
saecula saeculorum, do któréj ostatniéj a nieznośnéj hańby
ledwo kiedy przychodziło; bo jeżeli który doszedł korony
słomianéj, już się tak pocił i mozolił nad książką, że
oprowadzenia uniknął; i wkrótce się z ławicy ośléj wydobył,
abdykowawszy słomianą koronę kołkowi, na którym zawsze wisiała,
wiele razy głowy do niéj niebyło; zapatrywali się na nią leniwi
do nauki jak na straszydło, chętni zaś jak na figiel dla śmiechu
wymyślony.
Nauka dzieliła
się na szkoły. Pierwsza szkoła u Jezuitów zwała się infima, i
dzieliła się na dwie, na infimę Minorum i na infimę Majorum;
lubo w obydwóch niemal jedna była nauka, zgadzać adjectivum cum
substantivo, i casus nominum cum temporibus et modis verborum, z tą
tylko różnicą, iż w infimie mniejszéj, wybierali także składy
co łatwiejsze; w infimie większéj co trudniejsze, i druga różnica,
że drobniejsze dzieci przychodzące do szkół oddawano do infimy
mniejszéj, a sporsze do infimy większéj.
U Pijarów tego gradusu szkoła zwała się parwa; uczono w niéj
jednéj tego samego, co w dwóch infimach u Jezuitów. Po parwie
następowała Grammatyka, od któréj począwszy aż do końca jedna
była tak u Pijarów, jak u Jezuitów szkół gradacya, to jest:
„Grammatyka, Syntaktyka, Poetyka, Rhethoryka, Philosophia i
Theologia“, do któréj
ztrudna studenci postępowali, chyba ci, którzy już w szkołach do
stanu duchownego czuli powołanie; którzy zaś nie mieli tego ducha,
szkoły najwięcéj kończyli na filozofii, a często na rhethoryce.
— „Grammatyka“, uczyła składać małe i krótkie sensa
prostémi wyrażeniami. — „Syntaktyka“, dawała sposoby, jak
mowę prostą, okrasić rozmaitemi figurami i słów wykrętami.
„Poetyka“, uczyła quantitatem łacińskich słów, które się
krótko, a które przeciągle wymawiać powinny: także pisania
wierszów łacińskich i polskich, przez które się dowcip
rozprzestrzeniał, a tak już z łaciną w syntaktyce przetartą, z
dowcipem w poetyce rozprzestrzenionym promowowało się do
„Rhethoryki“, sztuki dobrze i długo w jakiéj materyi mówienia,
dobrze myśli swoich, bądź w dyskursie, bądź w pisaniu
tłómaczenia. Co jako każdemu człowiekowi w jakimkolwiek sposobie
życia zostającemu jest wielce potrzebne; tak też edukacya
młodzieży szkolnéj to za najpierwszy cel miała, i do niego
wszystkie swoje usiłowania zmierzała. „Philosophia“, miała
swój kunszt inny w cale od szkół przed sobą opisanych; ale ja
przepraszam czytelnika mego, że mu o niéj doskonałéj nie dam
informacyi, ponieważ jéj nietraktowałem, na rhethoryce trzy lata
słuchanéj, skończywszy moje szkoły. Ilem słyszał o téj nauce,
zabawia się poznawaniem natury, czyli przyrodzenia przyczyn i
skutków, wniosków i wypadków, prawd niezawodnych; ale zapomniałem
na sam przód położyć, że uczy najprzód terminów pewnych, przez
które się w innych filozoficznych sciencyach krótko i dokładnie
tłumaczyć można.
Dzieliła się
ta nauka w szkołach ordynaryjnych tak pijarskich jak jezuickich, na:
„dyalektykę, fizykę, logikę i metafizykę“, dla niektórych
zaś studentów kilka razy w tydzień po godzinie dawano
„matematykę.“
W akademiach
publicznych, czyli generalnych, jako to krakowskiéj, zamojskiéj i
wileńskiéj, prócz nauk dopiero wyliczonych, były nadto: Nauka
„matematyki“, wszelkiego rodzaju, „astrologii, geografii,
geometryi, kosmografii“, do tego: jurisprudencyi, „medycyny“, i
zwały się te akademie universitates. Co
się tycze ogółem filozofii, téj patryarchów nie było więcéj
jak dwóch. Arystoteles i S. Tomasz, ponieważ na wszystkich
dysputach, nie tłumaczyli się inaczéj walczący z sobą, tylko
albo juxta mentem Aristotelis, albo juxta mentem divi Thomae.
W akademiach kto się promowował
do godności doktora w filozofii, musiał przysięgać, jako inaczéj
nie będzie trzymał i uczył, tylko juxta mentem divi Thomae; ci
tedy, którzy się trzymali zdania Arystotelesa, zwali się
peripatetici, a którzy S. Tomasza zwali się Tomistae.
Pierwsi
Pijarowie jakoś około roku 1749. czyli trochę wyżéj odważyli
się wydrukować w jednym kalendarzyku politycznym, niektóre kawałki
z Kopernika, dowodzące, że się ziemia obraca, a słońce stoi.
Czego ledwo
dostrzegli Jezuici, nieomieszkali nie tylko swoich rozumów, co ich
tylko mieli najbystrzejszych, użyć przeciwko Pijarom, ciężkim
przeciwnikom swoim; ale téż inne zakony przecim nim poburzyć o
takową hypothezym, czyli zdanie dawnéj nauce przeciwne. Rozruch ten
po szkołach był nakształt pospolitego ruszenia przeciwko Pijarom;
wydawali książki zbijające takową opinią, zapraszali Pijarów na
dysputy, i najwięcéj z téj materyi Pijarom dokuczyć usiłowali.
Ci atoli coraz nowy jaki kawałek wyrwawszy z teraźniejszych wodzów
filozoficznych: „Kopernika, Kartezyusza, Newtona i Leibnitza“,
dokazali tego, że wszystkie szkoły przyjęły Neoteryzm, czyli
naukę recentiorum, według któréj ziemia się obraca koło słońca,
nie słońce około ziemi, tak jak pieczeń obraca się koło ognia,
nie ogień koło pieczeni. Że koloru niemasz żadnego w rzeczach,
tylko te barwy, które na nich widzimy białe, czarne, zielone,
czerwone, żółte, sprawuje temperament oczu i światła, czego jest
wielkim dowodem jabłko naprzykład w dzień zielone, w nocy przy
świecach wydaje się granatowe. Że ból, świerzbienie i inne
czucia nie mają swego placu w ciele, tylko w duszy, ponieważ ciało
bez duszy nic nieczuje. Mnie się zda, iż tak ciało nieczuje bez
duszy, jak dusza bez ciała; organy niegrają bez organisty, i
organista bez organów, a jeżeli czucie nie jest w ciele tylko w
duszy, to też i głos niejest. Zgoła pod Augustem III., jakoś
wśród czasu panowania jego, wzięła w szkołach polskich początek
nowa filozofia, ale z wielką bojaźnią rozszerzała swe zdania;
ośmieliła się zupełnie na końcu jego panowania. [...]
[27.12.2022, Toruń]