Domenico Ghirlandaio - portret młodej kobiety

Domenico Ghirlandaio -  portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

26 grudnia 2024

JULIUSZ SŁOWACKI - BENIOWSKI - PIEŚŃ II CD.

 

Ktoś ty?” Ksiądz milczał. „Co tu robisz, mnichu?

Co znaczy papier ten? na Lucyfera!”

Tu Dzieduszycki zajęczał po cichu, Oko, Wzrok

Ale tak jęknął, jak człek, co umiera.

Spojrzał — chciał spojrzeć, lecz w powiek kielichu

Nie było oczu, tylko białość szczera

Jak w zwierciadlanym łysnęła odruzgu²⁰¹,

Szkło tylko — gałki uciekły do mózgu.


Starosta spojrzał i cofnął się biały

Jak wosk, jak oczy, którymi go szukał

Pan Dzieduszycki; ale okazały

W cofnieniu się swym na ludzi nie hukał,

Zwłaszcza, że ksiądz był wielki — a on mały.

Nieraz zaś przedtem pan Starosta fukał

Na równych sobie, niższym dawał szlagę²⁰²,

Licząc na swoją małość i powagę.


Więc co miał w oczach skier, wszystkie zapalił,

Co miał na czole zmarszczków²⁰³, zebrał razem.

Sam by się Jowisz oburzony chwalił

Tak olimpijskim na twarzy wyrazem.

Spiorunowany ksiądz się w proch nie walił,

Lecz w jedną szybę okien rzucił głazem;

Na ten brzęk wszystkie ganki i komnaty

Przewiał ogromny wrzask: Konfederaty²⁰⁴.


Starosta spuścił łeb — ksiądz się przybliżył

I wyjął szablę mu złoconą z ręki:

Przebacz, wielmożny pan, jeślim ubliżył,

Lecz zamek był nam potrzebny; a jęki

Tego człowieka słuszne. Bóg go zniżył.

Ten, co na krzyżu poniósł krwawe męki,

Ten go nam daje; a wyrok nie minie.

Kto mieczem grzeszył, ten od miecza zginie.” —


Podczas tej mowy twarze się wąsate

Pokazywały w podwojach, kołpaki²⁰⁵,

Konfederatki²⁰⁶, czapki i rogate,

I krągłe, i kapuzy²⁰⁷, i pakłaki²⁰⁸,

I owe jeszcze uszami skrzydlate,

Co ekonomów są laurem. Gdy taki

j czapek i rój północnych latarek

Zjawił się, rzekł ksiądz: „ja jestem ksiądz Marek!”

____________________________________________

²⁰¹odruzg — odłam. [przypis edytorski]

²⁰²szlaga — kula z drewnianą rękojeścią, bitnia, rodzaj maczugi.

²⁰³zmarszczków — dziś popr. forma D. lm: zmarszczek.

²⁰⁴konfederaty — dziś popr. forma M. lm: konfederaci.

²⁰⁵kołpak — wysoka czapka z futrzanym otokiem, popularna w XVIII w. w Europie Wschodniej.

²⁰⁶konfederatka — noszona przez konfederatów barskich czapka rogatywka, obszyta futrem, często ozdobiona czaplim piórem.

²⁰⁷kapuza (z łac. caput: głowa) — futrzana czapka-uszanka.

²⁰⁸pakłak — gruba tania tkanina.

_______________________________________________

Wstrzymał się — powiódł okiem po Staroście.

Zmarszczył się… i rzekł: „dla Kozaka Sawy²⁰⁹,

Który się bije z chłopami na moście,

Wypuścić racę nad zamkiem Ladawy,

Wy się tu, proszę, bracia, nie panoszcie

Rabunkiem, zamek się nie poddał krwawy;

Ale wielmożny dziedzic sam to czuje,

Że opór próżny — więc kapituluje” —


Na to Starosta krzyknął: „protestuję

Przeciwko zdradzie haniebnej waszmościów,

Jako Rzymianin, z zamku ustępuję.

Mieć nie będziecie nawet moich kościów.” —

Tu mi czytelnik zapewne daruje

Trochę w tej mowie niegramatycznościów;

Lub niechaj raczy ze mną na spoczynek

Do księżycowych wrócić Anielinek.


O! tam poezja gotowa — Romeo!

Pożycz mi twoich słów rozpłomienionych.

Zresztą już Ursę²¹⁰ mam z Kassyjopeą²¹¹,

Mam księżyc i mam dwoje serc pęknionych,

I Filomelę²¹², co tak jak J. B. O.²¹³

Ów Londyńczyków słowik zapalonych,

Śpiewa dla chcących spać arystokratów,

Tak że go wszyscy dają do stu katów.


O! tam poezja. — Gdyby tylko na to,

Aby się żegnać, warto brać amanty²¹⁴.

Czuliście kiedy tę łzę lodowatą

Przy pożegnaniu, ciężką jak brylanty?

Te słowa: „pójdę i skonam za kratą²¹⁵!”

Czyście słyszeli te słodkie kuranty²¹⁶,

Grane przez wszystkie pozytywki żywe,

A jednak — przysiągłbym, że nie fałszywe.


Czyście żegnali? klęczeli? włos rwali?

Tracili ducha? wymowę? kolory?

Pugilares²¹⁷ z paszportem? itd.²¹⁸

Czy przysięgaliście jako upiory

Wrócić po śmierci przy księżycu biali?

Łopotać w okno czarne skrzydłem zmory?

Kochankę swoją w noc poślubną napaść,

Unieść na koniu i w ziemię się zapaść?

_________________________________________

²⁰⁹Sawa — Józef Sawa Caliński (1736 - 1771), syn pułkownika kozackiego, Sawy Czałego, jeden z najwybitniejszych dowódców konfederacji barskiej, ranny pod Szreńskiem, zmarł w więzieniu.

²¹⁰Ursa (łac.: niedźwiedzica) — Wielka Niedźwiedzica, gwiazdozbiór okołobiegunowy płn. nieba; najjaśniejsze gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy tworzą tzw. Wielki Wóz.

²¹¹Kasjopea — tu: gwiazdozbiór nieba płn. układający się w kształt litery W; znajduje się w obszarze Drogi Mlecznej.

²¹²Filomela (mit. gr.) — siostra Prokne, królowej Fokidy, zamieniona przez bogów w słowika (lub w jaskółkę).

²¹³J. B. O. — Józefat Bolesław Ostrowski (1805 - 1871), krytyk, uczestnik estetyczno-literackiego sporu klasyków z romantykami, przebywający na emigracji w Londynie.

²¹⁴amanty — dziś popr. forma - amantów; amant — kochanek, ukochany.

²¹⁵za kratą — tj. w klasztorze.

²¹⁶kurant — melodyjka, grana przez zegar a. pozytywkę.

²¹⁷pugilares (daw.) — portfel. [

²¹⁸itd. — w kresowej wymowie Słowackiego „i tak daléj” rymuje się z „rwali”.

_________________________________________________________

Czy wam pozwolił potem los nie wrócić?

Zachować smutku wrażenie niestarte,

I całe życie się przeszłością smucić:

Odwiedzać morza, ludy, Egipt, Spartę,

A zawsze: — „ona teraz musi nucić!

Teraz na księżyc oczy ma otwarte!” —

Ach, takem ja śnił — lecz na piramidzie,

Tfu! — odebrałem list, że za mąż idzie.


To mię cokolwiek zmięszało²¹⁹ — nie bardzo —

Ale cokolwiek zmięszało, Bóg świadkiem! —

Są ludzie, którzy wtenczas klną i gardzą,

Lecz ja to smutnym nazywam wypadkiem.

Takich dwa: a me serce tak zatwardzą,

Że niezabudką już, ani bławatkiem

Nie da się nigdy wyprowadzić w pole,

Chyba mi posag położą na stole.


Ha, takem zgorzkniał, że nawet nie trącę

W tej pieśni smutnej lutni pożegnania.

Szeptali długo jak wierzby płaczące,

Gołębie słychać tam było gruchania,

Łzy zimne usta zmywają gorące,

Słychać serc bicia, płacze, słowa, łkania,

Już się rozeszli — rzecz skończona! — Horor²²⁰!

Miłość przechodzi już w pamiątek kolor…


W kameleona, w serdeczną jaszczurkę,

W rzecz poetycznie piękną, w sen niebieski,

W muzę, Olimpu zamglonego córkę,

W poemat smutny od deski do deski,

W mgłę podnoszącą się z łez, w białą chmurkę

Na tle przeszłości, w gwiazdę, w arabeski

Tęczowe — chmurą obwiedzione złotą.

W dole: Raphaël pinxit²²¹ albo Giotto²²².


W galerii siedzi dusza. — O! tęczowa

Kopuło myśli, tyś moim kościołem! —

Wymalowana, jasna, księżycowa

Nad srebrnym duszy wisząca aniołem,

Modlitwą w tobie są rozpaczy słowa,

Serce wygląda jak urna z popiołem

W najtajemniejszej kaplicy stojąca —

Tak jesteś, gdy cię żaden wiatr nie trąca. —


Lecz kiedy burza zawieje i zruszy

Z filarów ciebie, kopuło tęczowa,

Pękasz jak niebo nad aniołem duszy;

Próżno się broni w błyskawicach głowa,

Cały gmach na nią upada i kruszy

I ją, i serce, które biedna chowa

Jak smętny łabędź pod skrzydły²²³ białemi.

Pękło — popioły rozwiał wiatr po ziemi.

_____________________________________________________

²¹⁹zmięszać — dziś popr.: zmieszać.

²²⁰horor (z łac. horror: dreszcz, trwoga) — tu: okropność.

²²¹pinxit (łac.) — namalował; formuła używana przy podpisywaniu obrazów; Rafael Santi (1483 - 1520) — wybitny włoski malarz i architekt renesansowy.

²²²Giotto di Bondone (1266 1337) — malarz i architekt wł., wyznaczył drogę renesansowemu malarstwu wł. poprzez przejście od stylu wschodniego, bizantyjskiego do łacińsko-włoskiego.

²²³pod skrzydły — dziś popr. forma N. lm: pod skrzydłami.

________________________________________________

Skończona wielka tragedia powagi

I ciszy greckiej; reszta wiatru wyciem,

Myśl zabłysnęła nagle jak miecz nagi,

Marzenia stają się czynem i życiem,

Czyny się stają piorunem odwagi —

Rozbiły kościół! — Pod jego rozbiciem

I serce pękło, i burza przewyła…

Z wszystkiego… patrzcie co? — krzyż i mogiła.


Przez wszystkie takie sceny odgrywane

W teatrze naszych wnętrzności²²⁴ Maurycy

Przejdzie, uczuje sercem każdą zmianę,

Czas mu postawi zwierciadło różnicy,

Czas matematyk. Dziś serce strzaskane.

Ruszył na koniu pędem błyskawicy,

Za nim pasieka, szczęście, przeszłość, ona,

Kto wie za kilka lat, czy jego żona?


Panna Aniela, jeszcze nieświadoma

Odmian, które się w zamku wydarzyły,

Biegła, ścieżeczka przed nią była stroma,

Pomiędzy skalne wijąca się bryły;

Potem sadzawka i ów dąb z rękoma

Założonymi, ów dąb pełen siły,

Który się dawniej kochał bez nadziei,

Jedno swe oko topiąc w Galatei²²⁵.


Nad tą sadzawką nasza młoda panna

Już zadyszana stanęła, poprawić

Włosy. Sadzawka była bowiem szklanna,

Można się było w niej oczyma bawić,

I była to gwiazd kryształowych wanna.

I rybki się w niej zaczynały jawić

Długie, błyszczące robiąc korowody,

Ilekroć łezkę rzuciła do wody;


Ale przed rankiem rybki spały na dnie.

Panna Aniela uwiązała włosy,

Nie przypatrzyła się nawet — czy ładnie,

Lękała się tknąć kwiatów pełnych rosy…

I serce biło w niej — bo chciała zdradnie

Do zamku dostać się — a jakieś głosy

W powietrzu cichym brzęczały i gwary,

Jak gdyby przez sen mruczał zamek stary.


Konfederatów był to wrzask daleki,

Którzy już doszli byli do piwnicy.

Panna Aniela wezwała opieki,

Nabożną będąc, u Bogarodzicy —

A wtem, gdy wzniosła do nieba powieki,

Blask jakiś nagły jak od błyskawicy

Całą oślepił. — Nim oddech utracę

W tej strofie, powiem, że ujrzała racę.

________________________________________________

²²⁴wnętrzności — tu: wnętrze ludzkie, psychika, umysł.

²²⁵Jedno swe oko topiąc w Galatei — nazwiązanie do historii Cyklopa Polifema (mit. gr.), który zakochał się nieszczęśliwie w nimfie morskiej Galatei; dąb przy zamku był rzeźbiony tak, by przypominał Polifema.



[26.12.2024, Toruń]


TAK WŁAŚNIE (5)

 

5.

Panie z opieki społecznej miały się zjawić po dwunastej. Taka jest bowiem praktyka w tym urzędzie: najpierw sprawy papierkowe, później wizyty w terenie. Było tak przeważnie, ale zdarzały się odstępstwa od reguły. Można śmiało powiedzieć, że wizyta u Karskiego w celu sporządzenia cennej notatki i dokumentacji fotograficznej dotyczącej mieszkania, które Adam zaproponował pani Żarnickiej wychowującej dwójkę dzieci była tego dnia najważniejszą dla ośrodka pomocy społecznej w Żylinie. Prywatne zdanie obu pań były znane Adamowi i z jego zdaniem tożsame.

- To najlepsze rozwiązanie z możliwych – tłumaczyła wcześniej jedna z pań burmistrzowi miasteczka. - Po pierwsze poprzednia siedziba Żarnickich, zdewastowana przez mężczyznę, nie nadaje się kompletnie do użytku i nawet gdyby już więcej ten pijak nie pojawił się w ich wspólnym mieszkaniu, to trzeba koniecznie zainwestować poważne środki finansowe, aby przywrócić je do użyteczności. Pani Żarnicka takich środków nie posiada. Powstaje też problem prawny, bo mieszkanie tego państwa jest prywatną ich własnością, a zatem jeśli nawet pan burmistrz mógłby zainwestować w remont, to trzeba by zaangażować prawnika, który sprawę własności musiałby postawić na wokandzie. Najlepszym rozwiązaniem byłoby wywłaszczenie państwa Żarnickich, a następnie wyremontowanie mieszkania na koszt miasta, później zaś wynajęcia tegoż kobiecie, bo jej mąż za swoje zachowanie stracił już prawo do tego miejsca wyrokiem sądowym. Ale to zajmie nam sporo czasu – tłumaczyła pani Krystyna doskonale zorientowana w niuansach tej sprawy. - Po drugie - warunki mieszkaniowe, jakie oferuje pan Karski są wręcz idealne. Ani kobieta, ani pan burmistrz nie poniesie żadnych dodatkowych kosztów – mieszkanie składające się z dwóch pokoi, małej kuchni i toalety jest gotowe do zasiedlenia. Kobieta nie będzie też ponosić innych kosztów poza mediami, ale, jak powiada pan Karski, nie będą to sumy wygórowane, a w pierwszym okresie wszelkie koszty pokryje właściciel domu.

- Zapowiedzi są kuszące – zwrócił uwagę burmistrz - ale czy możemy bezgranicznie ufać temu człowiekowi?

- Zapewniam pana, że można. Zna pan przecież historię z Kornackim.

- Jakże mam nie znać. Nie zaprzeczę, że Adam Karski jest uczciwym człowiekiem.

- Wybieramy się do niego z Iloną w najbliższym czasie, bo jeszcze w tym tygodniu mamy udać się do sądu, który w przypadku gdyby stwierdził, że pani Żarnicka nie dysponuje lokalem, w którym mogłyby się wychowywać małe dzieci, sąd mógłby, przynajmniej okresowo zabrać pani Żarnickiej dwójkę małych dzieci.

- Czyżby mogłoby do tego dojść? - zapytał burmistrz.

- Niestety tak. Dobro dzieci jest na pierwszym miejscu.

Pan burmistrz pocieszył jednak pracownicę opieki społecznej, iż ma przekonanie, że sprawa zakończy się powodzeniem i przyznał, że będzie to zasługa w głównej mierze okoliczności spowodowanych decyzją Karskiego.

Istotnie, panie z domu opieki społecznej: Krystyna i Ilona przybyły punktualnie wyposażone w notatnik oraz aparat fotograficzny Praktica – przedmiot dumy ośrodka. Poczęstowane zostały wczesnym obiadem przez panią Weronikę. („Zawsze to lepszą atmosferę stworzy smaczny kąsek”) i przystąpiły do dzieła; obeszły cały piętrowy dom, niemal zadomowiły się w dwupokojowym mieszkaniu przeznaczonym dla kobiety i jej dzieci, robiły zdjęcia i rozpytywały Adama o sprawy związane z tak kunsztownym remontem. Wszystko poszło tak, jak było to zaplanowane, a co do ewentualnej obecności na procesie pani Weroniki wspólnie stwierdzono, że wystarczy, jak napisze oświadczenie, że w domu po Kornackim zajmuje się przyrządzaniem posiłków i obejmie nimi matkę z dziećmi, co nie spowoduje uszczerbku dla dotychczasowych mieszkańców domu. Niezależnie od tego ośrodek pomocy społecznej zobowiązał się przynajmniej do końca roku wspomagać panią Żarnicką, a właściwie jej dzieci doraźną pomocą żywnościową.



[26.12.2024, Toruń]

25 grudnia 2024

ZAPISKI (1343 – 1344) BEZ TELEWIZORA. CIESIELSKA.

 

1343.

Dwa dni poświęciłem na przeczytanie po raz kolejny „Mistrza I Małgorzaty” Bułhakowa, choć nie jestem tą lekturą zafascynowany. Ale co tam? Miałem słuchać w telewizorze tych samych piosenek bożonarodzeniowych. Bez przesady. W każdym programie i o dowolnej porze kolędy? Kolędowało się w domu onegdaj, przy ubranej choince, ale teraz? Z telewizora zupełnie zrezygnowałem, bo w nim (na stacji, gdzie czasami bywam) długie czasoumilacze w postaci Potopów czy Ogni i mieczów. Fajnie to opracowali – włączają filmik trwający prawie lub ponad trzy godziny plus reklamy i mają emisję z głowy. Co z tego, że publika widzi Wołodyjowskiego po raz trzysetny. Nie czytuję też świątecznych sms-ów, choćby z tego powodu, że ich nie dostaję – kompletnie nie dostaję. Jeszcze siedem – dziesięć lat temu dostawałem, teraz nie – no cóż, takie życie. Jeszcze dawniej to pisało się kartki mailowe, a już całkiem dawno wysyłało się i otrzymywało tradycyjne kartki pocztowe. Świat się zmienił… tylko ja wciąż ten sam.


1344.

Trochę wspomnień w bezładzie.

Ciesielska, sąsiadka. Ją pamiętam, jej męża mniej, choć przypominam sobie, że był łysy (trochę bałem się łysych ale byłem na jego pogrzebie jako dziecko i pamiętam, jak Ciesielski był na pogrzebie mojej babci – po mieczu). Pani Ciesielska musiała być samotna, kiedy umarł jej mąż. Chodziła – u mnie tak się mówiło – po kominkach, to znaczy zachodziła do sąsiadów. Niekoniecznie w odpowiednim czasie, ale przecież nikt z nas nie zamykał przed nią drzwi. Podczas rozmowy powtarzała jak mantrę „Boże zachowaj”. Z tego ją zapamiętałem oraz że okno jej kuchni (pierwsze piętro) wychodziło na podwórze, gdzie graliśmy w piłkę. Na tym podwórzu wałęsały się też jej kury, przeszkadzając w grze. Pani Ciesielska pilnowała je z góry, ale raz jej się nie udało, a właściwie nie stała przy oknie, kiedy akurat był mecz i otrzymawszy celne podanie, nie mniej celnie uderzyłem z woleja nie w piłkę a w kurę. Kura odeszła na tamten świat, a jej ciało wrzuciłem do piwnicy przez okienko. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Do dzisiaj wstydzę się tego.


[25.12.2024, Toruń]

24 grudnia 2024

KARTKA Z KALENDARZA - 24.12.2024

 

Kartka z kalendarza na dzi24 grudnia 2024 roku

Wtorek


Imieniny dzisiaj obchodzą: Adam, Ewa oraz Ada, Adamina, Adela, Delfin, Druzjan, Druzjanna, Eryk, Eryka, Ewelina, Godzisław, Godzisława, Grzegorz, Grzymisława, Hermana, Hermina, Herminia, Irma, Irmina, Józef, Paula, Tarsylia, Zenobiusz


Przysłowia na dziś:

Gdy w Narodzenie pogodnie, będzie tak cztery tygodnie”

Jak w Wigilię z dachu ciecze, zima długo się przewlecze”

Pogoda na Wigilię Narodzenia, do Nowego Roku się nie zmienia”

Wigilia jasna, święty Jan ciemny, obiecują rok przyjemny”

Na Adama i Ewy, dobre bydłu i plewy”

Słota w dzień Adama i Ewy, zabezpiecz od zimna cholewy”

W dzień Adama i Ewy daruj bliźnim gniewy”

Adam i Ewa pokazują, jaki styczeń i luty po nich następują”

Na Pasterkę po wodzie, Alleluja po lodzie”


Słońce

Świt: 07:00

Wsch. Sł.: 07:41

Zenit: 11:35

Zach. Sł.: 15:29

Zmierzch: 16:10


Cytat dnia:

Można być grzesznikiem, chociaż się wypełnia przepisy, i można być świętym, chociaż się żyje na bakier z przepisami” - Jan Twardowski


24 grudnia 1798 roku w Zaosiu urodził się Adam Mickiewicz - poeta, publicysta i działacz polityczny. Jeden z wielkich poetów polskiego romantyzmu. [zm. 26 listopada 1855 roku w, Stambule]



Poniżej wiersz poety „Nad wodą wielką i czystą


NAD WODĄ WIELKĄ

Nad wodą wielką i czystą

Stały rzędami opoki

I woda tonią przejrzystą

Odbiła twarze ich czarne.


Nad wodą wielką i czystą

Przebiegły czarne obłoki

I woda tonią przejrzystą

Odbiła kształty ich marne.


Nad wodą wielką i czystą

Błysnęło wzdłuż i grom ryknął

I woda tonią przejrzystą

Odbiła światło, głos zniknął.

A woda, jak dawniej czysta,

Stoi wielka i przejrzysta.


Tę wodę widzę dokoła

I wszystko wiernie odbijam,

I dumne opoki czoła,

I błyskawice pomijam.


Skałom trzeba stać i grozić,

Obłokom deszcze przewozić,

Błyskawicom grzmieć i ginąć:

Mnie płynąć, płynąć — i płynąć!...



[24.12.2024, Toruń]

POEZJA (76) FRANCISZEK KARPIŃSKI - PIEŚŃ O NARODZENIU PAŃSKIM

 

Bóg się rodzi, moc truchleje,

Pan niebiosów obnażony;

Ogień krzepnie, blask ciemnieje:

Ma granice - nieskończony:

Wzgardzony - okryty chwałą,

Śmiertelny - król nad wiekami!...

A Słowo Ciałem się stało

I mieszkało między nami.


Cóż, niebo, masz nad ziemiany?

Bóg porzucił szczęście twoje.

Wszedł między lud ukochany,

Dzieląc z nim trudy i znoje.

Niemało cierpiał, niemało.

Żeśmy byli winni sami.

A Słowo Ciałem się stało

I mieszkało między nami.


W nędznej szopie urodzony,

Żłób mu za kolebkę dano!

Cóż jest, czym był otoczony?

Bydło, pasterze i siano.

Ubodzy! Was to spotkało

Witać Go przed bogaczami!

A Słowo Ciałem się stało

I mieszkało między nami.


Potem i króle widziani

Cisną się między prostotą,

Niosąc Panu dary w dam:

Mirrę, kadzidło i złoto.

Bóstwo to razem zmieszało

Z wieśniaczymi ofiarami!...

A Słowo Ciałem się stało

I mieszkało między nami.


Podnieś rękę, Boże Dziecię!

Błogosław Ojczyznę miłą,

W dobrych radach, w dobrym bycie

Wspieraj jej silę, swa siłą.

Dom nasz i majętność całą.

I Twoje wioski z miastami.

A Słowo Ciałem się stało

I mieszkało między nami.



[24.12.2024, Toruń]