A ksiądz mię posłem nazywa aniołem;
Ja listy noszę, ja zapalam słupy,
Ja zbieram, grzebię i obmywam trupy.
A któż przypomni o mnie, kiedy zginę?
Jeśli ty mówisz, że miłość tak trudno
Zyskać — kto w grobie położy Swentynę?
Kto różę na nim posadzi odludną?
Kto złoży na krzyż moje ręce sine?
O! jak tam w grobie niekochanym nudno
Spać na kamieniu”. — Tak mówiła śpiewna
Ta czarodziejska, stepowa królewna.
Sawie zabrakło na odpowiedź czasu…
Wybiegł na stepy, nad swój dom gliniany,
A za nim nimfa mojego Parnasu,
Jako duch ze mgły, na słońcu różany.
Stanęli. — Burzan podobny do lasu
Purpurowemi podpływał bałwany⁵²⁰,
By morze blaskiem piorunów rozbite,
W burzanie wojska brzęczały ukryte.
Czasem chorągiew wybiegła nad morze,
Jak maszt łaciński⁵²¹ u rybackiej łodzi;
Czasem ujrzałeś, że koń piersią porze⁵²²
Trawy i z trawy jak delfin wychodzi,
Lecz cały na wiatr wyskoczyć nie może;
Jak posąg, co się u snycerza rodzi,
I cały w głazie osadzony zadem,
Po piersi koniem jest — a po pas gadem.
I tak się wojsko przez burzany pruło,
Jak prąd ogromny sumów lub łososi.
I tak się jako wąż żelazny snuło,
Co czasem ogon, czasem łeb podnosi. —
Ale się pieśni narzędzie popsuło,
O wypoczynek moja Muza prosi;
Ambrozji słodkiej już zabrakło w krużu⁵²³,
A więc żegnajcie! na stepowem wzgórzu,
Moje posągi dwa od słońca złote!
Me szyki w trawach tonące i ziołach!
Tu Malczewskiego⁵²⁴ trzeba mieć tęsknotę,
Tęsknotę, co jest w ludziach pół-aniołach;
Tu trzeba śpiewać, a ja baśni plotę,
Bo kiedy grzebię w ojczyzny popiołach,
A potem ręce znów na harfie kładnę:
Wstają mi z grobu mary, takie ładne!
Takie przejrzyste! świeże! żywe! młode!
Że po nich płakać nie umiałbym szczerze,
Lecz z niemi taniec po dolinach wiodę,
---------------------------------------------------------------------
⁵²⁰purpurowemi bałwany — dziś popr. forma N. lm: purpurowymi bałwanami.
⁵²¹maszt łaciński — maszt z żaglem rozpiętym na długiej, ukośnej rejce.
⁵²²porze — rozpycha, przedziera się (por. uporać się).
⁵²³kruż (daw.) — kielich, czara.
⁵²⁴Malczewski, Antoni (1793 - 1826) — autor powieści poetyckiej Maria, poeta romantyczny tzw. szkoły ukraińskiej, pierwszy polski zdobywca Mont Blanc.
----------------------------------------------------------------------
A każda, co chce, z mego serca bierze,
Sonet, tragedią⁵²⁵, legendę lub odę,
To wszystko, co mam, co kocham, w co wierzę.
W co wierzę… Tu mię spytasz czytelniku:
W co?… Jeśli powiem — będzie wiele krzyku.
A naprzód ten rym, co drwi lub przeklina,
Ma polityczne credo⁵²⁶; jest to sfera
Dantejska⁵²⁷. Wierzę sercem poganina
W rym szekspirowski, w Danta⁵²⁸ i w Homera.
Wierzę w respublik jedynaka syna — Chrystus
Mochnacki⁵²⁹ nim był u nas, ten kostera⁵³⁰!
Co wielkich marzeń nie przestając snować⁵³¹,
Przez Dyktatora dał się ukrzyżować.
Wierzę, że powstał w człowieczej postaci,
I szedł na wielki sąd, co kraj rozwidni;
Po drodze wstąpił do arystokracji⁵³²,
I w tem bez ognia piekle bawił trzy dni;
Potem w książeczce⁵³³ sądził swoich braci,
Tych co, są prawi, i tych, co bezwstydni.
Weń uwierzywszy z dwóch tomów zaczętych,
W emigracyjnych wierzę wszystkich świętych,
I w obcowanie ich ducha z narodem,
I w odpuszczenie naszym wodzom grzesznym
I w zmartwychwstanie sejmu pod Herodem⁵³⁴
Obieranego, co jest bardzo śmiesznem
Ciałem i będzie najlepszym dowodem
Ciał zmartwychwstania, fenomenem wskrzesznym,
Na końcu dodam, o przyszłość bezpieczny,
Że w tego sejmu wierzę żywot wieczny.
Amen… To amen krztusi mię i dławi
Jak Makbetowe amen⁵³⁵. — Jednak wierzę,
Że ludy płyną jak łańcuch żurawi,
W postęp… że z kości rodzą się rycerze⁵³⁶,
Że nie śpi tyran, gdy łoże okrwawi,
I z gniazd najmłodsze orlęta wybierze;
Że ogień z nim śpi i węże i trwoga…
Wierzę w to wszystko — ha! — a jeszcze w Boga.
-----------------------------------------------------------------------
⁵²⁵tragedią — dziś popr. forma B. lp: tragedię.
⁵²⁶credo (łac.: wierzę) — wyznanie wiary, przekonania; poniższe strofy stanowią wyraźne nawiązanie do tekstu chrześcijańskiego wyznania wiary „Wierzę w Boga”.
⁵²⁷sfera Dantejska — nawiązanie do kręgów piekielnych, opisanych przez Dantego w Boskiej Komedii i wypełnionych przeciwnikami politycznymi autora.
⁵²⁸Danta — dziś popr. forma B.: Dantego.
⁵²⁹Mochnacki, Maurycy (1803 - 1834) — polski działacz, publicysta polit., jeden z teoretyków polskiego romantyzmu, uczestnik i kronikarz powstania listopadowego.
⁵³⁰kostera — hazardzista, ryzykant.
⁵³¹snować (daw.) — snuć.
⁵³²postaci, arystokracji, braci — Słowacki, pochodzący z Kresów, wymawiał głoskę ć półmiękko, jak Ukraińcy i Rosjanie, dlatego te wyrazy w jego ustach się rymowały.
⁵³³w książeczce sądził swoich braci — mowa o pracy publicystycznej Mochnackiego Powstanie narodu polskiego w roku 1830 i 1831.
⁵³⁴sejm pod Herodem obierany — sejm powstańczy i emigracyjny, obierany w Polsce znajdujące się pod panowaniem cara Mikołaja I.
⁵³⁵Makbetowe amen — bohater tragedii Makbet Shakespeare’a po dokonaniu królobójstwa bezskutecznie usiłuje się pomodlić.
⁵³⁶z kości rodzą się rycerze — nawiązanie do mitów i baśni, w których rycerze-mściciele wyrastają z kości, kamyków lub smoczych zębów.
---------------------------------------------------------------------
Boże! kto ciebie nie czuł w Ukrainy
Błękitnych polach, gdzie tak smutno duszy,
Kiedy przeleci przez wszystkie równiny
Z hymnem wiatrzanym, gdy skrzydłami ruszy
Proch zakrwawionej przez Tatarów gliny,
W popiołach złote słońce zawieruszy,
Zamgli, zczerwieni i w niebie zatrzyma
Jak czarną tarczę z krwawemi oczyma…
Kto cię nie widział nigdy, wielki Boże!
Na wielkim stepie, przy słońcu nieżywem,
Gdy wszystkich krzyżów⁵³⁷ mogilne podnóże
Wydaje się krwią i płomieniem krzywym,
A gdzieś daleko grzmi burzanów morze,
Mogiły głosem wołają straszliwym,
Szarańcza tęcze kirowe rozwinie,
Girlanda mogił gdzieś idzie i ginie —
Kto ciebie nie czuł w natury przestrachu,
Na wielkim stepie albo na Golgocie,
Ani śród kolumn, które zamiast dachu
Mają nad sobą miesiąc i gwiazd krocie,
Ani też w uczuć młodości zapachu
Uczuł, że jesteś, ani rwąc stokrocie
Znalazł w stokrociach i niezapominkach;
A szuka w modłach i w dobrych uczynkach
Znajdzie — ja sądzę, że znajdzie — i życzę
Ludziom małego serca, kornej wiary,
Spokojnej śmierci. — Jehowy oblicze
Błyskawicowe jest ogromnej miary!
Gdy warstwy ziemi otwartej przeliczę
I widzę koście⁵³⁸, co jako sztandary
Wojsk zatraconych, pod górnemi grzbiety⁵³⁹
Leżą — i świadczą o Bogu — szkielety;
Widzę, że nie jest On tylko robaków
Bogiem i tego stworzenia, co pełza,
On lubi huczny lot olbrzymich ptaków,
A rozhukanych koni On nie kiełza⁵⁴⁰…
On piórem z ognia jest dumnych szyszaków…
Wielki czyn często go ubłaga, nie łza
Próżno stracona przed kościoła progiem:
Przed Nim upadam na twarz — On jest Bogiem!
Gdzież więc ten człowiek, który jest zwiastunem
Pokory? co się Bogiem ze mną mierzył?⁵⁴¹
Ja go chcę jeszcze, w głowę tnę piorunem,
Tak jakem wczora go w piersi uderzył.
Czy widzieliście? i on ma piołunem
Zaprawne usta… Lud, co w niego wierzył,
----------------------------------------------------------------------------
⁵³⁷krzyżów — dziś popr. forma D. lm: krzyży.
⁵³⁸koście — dziś popr. forma B. lm: kości.
⁵³⁹pod górnemi grzbiety — dziś popr. forma N. lm: pod górnymi grzbietami.
⁵⁴⁰kiełzać — kiełznać, zmuszać konia do spokoju i uległości (za pomocą wkładanego w pysk metalowego wędzidła).
⁵⁴¹Gdzież więc ten człowiek… co się Bogiem ze mną mierzył? — aluzja do Mickiewicza.
[07.06.2026, Toruń]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz