Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

11 września 2026

ODKURZONE [BEZ TYTUŁU] 2012

 

[…] Wąska smużka światła otworzyła powieki jego oczu. Pomyślał, że stała się rzecz prawie niemożliwa, bo czy mógł przypuszczać, że w tej komórce, czy może stodółce zbitej z desek tak dokładnie, istnieje możliwość, przedostania się przez nie słonecznych promieni światła? Owinięty w koc i zagłębiony w miękkie gniazdo siana nie spodziewał się, że poranek odnajdzie go i wyrwie ze snu. Bardziej liczył na to, że zbudzi go gospodarskie ptactwo, może kot polujący o świcie na myszy albo ujadający pies, do którego nozdrzy dotrze zapach nieznajomego człowieka.

A nieznajomy człowiek, człowiek znikąd, nie bywa mile przyjmowany, choć, w gruncie rzeczy, jest mu wszystko jedno, czy być przeganianym czy źle przyjętym w nowym miejscu. Najlepiej przeganiają człowieka przyjaciele, stwierdziwszy, że nie jest już potrzebny nikomu. Zrozumiał tę zależność i nie miał wątpliwości co do tego, że przebudzony niepotrzebnie o świcie, czuje się właśnie w ten sposób, niepotrzebny nikomu do jego szczęścia. Prędzej byłby potrzebny parze synogarlic, które upatrzyły sobie parapet uchylonego okna wychodzącego na północ. Kiedy wstał wreszcie, nie bez trudu i pomimo ogromnej niechęci do ustawienia swego ciała w pozycji wyprostowanej, napotkał spojrzenie tej pary szarych, nieudomowionych gołębi, które z ciekawością przypatrywały się zjawisku pod tytułem „nieznajomy”. I gdyby wtedy wymacał dłonią na klepisku garść zeszłorocznego zboża, gdyby pochwycił je dłonią i delikatnie rzucił w stronę ptaków, mógłby być im potrzebny. Nieważne, że w pierwszej chwili, spłoszone, poderwałyby się do lotu; po pewnym czasie z tą samą co uprzednio ciekawością spostrzegłyby rozrzucone po parapecie, a także na zewnątrz okna ziarenka i spróbowałyby ich skosztować na śniadanie. […]



[11.09.2026, Toruń]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz