Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

04 września 2024

O, TÉMPORA. O MORES! (34) [2219 - 2285] VANUS ERROR HÓMINIS ET INANIS CULTUS DIGNITATIS FULGERE PURPURA, MENTE SORDESCERE

 

2219. VACAT — Miejsce wolne

2220. VÁCUA VASA PLURIMUM SONANT — Puste naczynia najwięcej brzęczą

2221. VÁCUI DIES — Dni wolne

2222. VÁCUUM — Próżnia — Miejsce próżne

2223. VÁCUUS MIHI VENTER CRĆPITAT — Burczy mi w pustym brzuchu — Kiszki marsza grają

2224. VADE FORAS! — Idź precz!

2225. VADE IN PACE! — Idź w pokoju!

2226. VADE MECUM — Chodź ze mną

2227 VADEMECUM - przewodnik

2228. VADE RETRO ME, SÁTANA! — Odstąp, szatanie, ode mnie! (Ewangelia wg Marka VIII, 33)

2229. VADE, VALE, CAVE, NE TITUBES MANDATAQUE FRANGAS! — Idź, żegnaj, bacz, abyś się nie potkną! i spełnił polecenie! (Ho r á t i u s )

2230. VAE MIHI! — Biada mi!

2231. VAE MÍSERO MIHI! QUANTA DE SPE DÉCIDI! — Biada mnie nieszczęsnemu! Z jakich wyżyn nadziei spadłem (T é r e n t i u s Heautontimorumenos 2, 3, 9)

2232. VAE SOLI! — Biada samotnemu! (Ecclesiastes IV, 10)

2233. VAE VICTIS! — Biada zwyciężonym! (Li v i u s Ab u. c. V, 48)

2234. VALE! — Bądź zdrów! żegnaj!

2235. VALEANT CIVES MEI, SINT INCÓLUMES, SINT FLORENTES, SINT BEATI! — Niechaj rodacy moi będą silni, bezpieczni, szczęśliwi!

2236. VALEANT CURAE! — Niechaj żegnają troski! — Precz z troskami!

2237. VALETE! — Bądźcie zdrowi!

2238. VALET IMA SUMMIS MUTARE ET INSIGNEM ATTÉNUAT DEUS OBSCURA PROMENS — Bóg mocen zamienić wielkość w nicość, poniżyć sławnego wynosząc to, co nieznane (Ho r á t i u s Cármina 1, 34)

2239. VALE ET ME AMA! — Bądź zdrów i kochaj mnie!

2240. VALE ET MEMOR SIS MEI! — żegnaj i pamiętaj o mnie!

2241. VANA IMAGO — Zmora — Mara — Cień zmarłego

2242. VANA SINE VIRIBUS IRA EST — Próżny gniew bez siły

2243. VÁNITAS VANITATUM ET ÓMNIA VANITAS — Marność nad marnościami i wszystko marność (Ecclesiastes I, 2)

2244. VANUS ERROR HÓMINIS ET INANIS CULTUS DIGNITATIS FULGERE PURPURA, MENTE SORDESCERE — Próżny to błąd ludzi i pusty kult godności olśniewać purpurą, a umysłowo tkwić w błocie

2245. VARE, VARE, REDDE MIHI LEGIONES! — Warusie, Warusie, zwróć mi moje legiony! (S u e t o n i u s Augustus XXIII) (Słowa cesarza Oktawiana Augusta po bitwie w Lesie Teutoburskim)

2246. VARIA — Rozmaitości

2247. V.L. = VARIA LECTIO — Różne odczytywanie tekstu

2248. VARIAE SUNT RERUM FIGURAE — Różne są układy rzeczy — Różnie się rzeczy układają

2249. VARIANTE CÁUSA VARIATUR EFFECTUS — Zmiana przyczyny powoduje zmianę skutku

2250. VARIÁTIO DELECTAT — Zmiana cieszy

2251. VARIETAS DELECTAT — Rozmaitość bawi (P h a e d r u s )

2252. VARIUM ET MUTÁBILE SEMPER FÉMINA — Niewiasta jest zawsze istotą niestałą, zmienną (Ve r g í l i u s Aeneis IV, 569)

2253. VARSAVIANUM (L.MN. VARSAVIANA) — Druki dotyczące Warszawy

2254. VASA INÁNIA PLÚRIMUM SONANT — Puste naczynia robią najwięcej hałasu

2255. VÁTTBUS AÓNIS FÁCILES ESTOTE, PUELLAE! — Bądźcie, dziewczyny, przystępne dla poetów, dzieci muz (Ov í d i u s Ars am. III, 547)

2256. VATÍCINIA POST EVENTUM — Przepowiednie po wydarzeniu — Musztarda po obiedzie

2257. VEL — Albo

2258. VEL PECCANTIBUS VIRTUTIS SPECIES PRIMA IUCUNDA EST — Nawet grzesznikom miła jest dawna postać cnoty

2259. VEL SAPIENTÍSSIMUS ERRARE POTEST — I najmądrzejszy może się mylić

2260. VELIS PASSIS — Z rozwiniętymi żaglami (C í c e r o Tusc. disp. L 41)

2261. VELLE NON DÍSCITUR — Nie można się nauczyć chcieć

2262. VELÓCITER, FACÍLITER — Szybko, łatwo — Kto się pospieszy, ten na tym skorzysta

2263. VELUT AEGRI SÓMNIA — Jak sny chorego (Metafora odnosząca się do książek napisanych chaotycznie) (Ho r á t i u s Ars p. VII)

2264. VÉNDERE CUM POSSIS CAPTIVUM, OCCIDERE NOLI — Jeśli możesz sprzedać jeńca, nie zabijaj go (Ho r á t i u s )

2265. VÉNEREM QUICUMQUE VOLES ATTÍNGERE SERAM, SI MODO DURARIS, PRÁEMIA DIGNA FERES — Jeżeli w wieku dojrzałym zechcesz pokochać, osiągniesz należną nagrodę, jeśli będziesz wytrwały (Ov í d i u s Ars am. II, 701–2)

2266. VENI, CREATOR SPÍRITUS! — Przybądź, duchu Stwórco!

2267. VENI, SANCTE SPÍRITUS! — Przybądź, Duchu Święty!

2268. VENI, VIDI, VICI — Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem (Tak zwięźle zawiadomił Cezar senat o bitwie pod Zelą) (P l u t a r c h Vita I. Caesaris)

2269. VÉNIA AETATIS — Zwolnienie od warunku pełnoletności

2270. VÉNIA DOCENDI (LEGENDI) — Zezwolenie na wykładanie, nauczanie (na wyższej uczelni)

2271. VÉNIA PRIMUM DELINQUENTI — Przebaczenie dla dopuszczającego się występku po raz pierwszy

2272. VÉNIA SIT! — Niech będzie wolno! — Za pozwoleniem!

2273. VÉNIA STUDIORUM — Zwolnienie od nauk i egzaminów wymaganych przed otrzymaniem jakiegoś urzędu

2274. VÉNIAM PETIMUSQUE DAMUSQUE — Prosimy o łaskę i sami przebaczamy ( Ho r á t i u s Ars p. 11)

2275. VENIT MORBUS EQUES, SUEVIT ABIRE PEDES — Choroba przybywa konno (szybko), a odchodzić zwykła pieszo (powoli)

2276. VENTER CARET ÁURIBUS — Brzuch nie ma uszu — Słowami nie nasyci się brzucha (S é n e c a )

2277. VENTIS LÓQUERIS — Mówisz na wiatr

2278. VENTREM NIMIS REPLERE NOCET — Zbytnie przepełnianie żołądka jest szkodliwe (C e l s u s )

2279. VENTURAE MÉMORES IAM NUNC ESTOTE SENECTAE — Pamiętaj już teraz o zbliżającej się starości (Ov í d i u s Ars am. IV, 59)

2280. VENUS MULGÍVAGA — Prostytutka

2281. VERAE AMICITIAE DIFFICÍLLIME REPERIUNTUR IN 1IS, QUI IN HONÓRIBUS REQUE PÚBLICA VERSANTUR. UBI ENIM ISTUM INVÉNIES, QUI HONOREM AMICI ANTEPONAT SUO? — Prawdziwą przyjaźń najtrudniej znaleźć wśród tych, którzy piastują godności w rzeczypospolitej. Gdzie bowiem znajdziesz tego, który godność przyjaciela postawiłby wyżej od własnej? (Cí c e r o Laelius 64)

2282. VERAE AMICÍTIAE SEMPITERNAE SUNT — Prawdziwa przyjaźń jest wieczna

2283. VERBA ET VOCES PRAETERÉAQUE NIHIL — Słowa i słowa, nic ponadto

2284. VERBA FACERE MÓRTUO — Przemawiać do nieboszczyka — Przemawiać do ściany

2285. VERBA MOVENT (DOCENT), EXEMPLA TRAHUNT — Słowa wzruszają (uczą), przykłady pociągają — Lepszy przykład niźli rada


[04.09.2024, Toruń]

ZAPISKI (1309 – 1310) CIEPŁO. COŚ MNIE GNĘBI.

 

1309.

Cały czas mamy piękne lato. Nie będę ukrywał, że zawsze lubiłem ciepłe lato, no to teraz je miałem tego roku i mam, choć nie ma ono większego znaczenia w moim wieku, ba, nawet takie upały potrafią zaszkodzić. A zimą? Zimą lubiłem śnieg i mróz, bo jakże to tak bez śniegu i mrozu. Zmieniłem zdanie, kiedy zacząłem jeździć autem po Europie, właśnie zimą i to przez Alpy. Śnieg i mróz to przekleństwo na drogach. Pamiętam jak przedostawałem się zimą przez Alpy od Austrii w stronę Wenecji przez Cortina d’Ampezzo.

W kilka godzin nasypało śniegu 30-40 centymetrów, a ja jadę sam około północy, jest niedziela, więc nie ma co liczyć na odśnieżenie drogi… i to we Włoszech? Dojechałem na szczyt przełęczy, powolutku, na dwójce, ledwo ledwo… i zjazd, trochę łatwiejszy, bo mniejsza szansa na zakopanie się w śniegu, a tu nagle od lewej strony wskakuje bezpośrednio przed maskę sarna. Nie miałem możliwości na naciśnięcie pedału hamulce. Oblał mnie pot, ale sarenka okazała się być wysportowaną i nie drasnęła przedniej maski. Zacząłem się powoli zsuwać w dół. Inna historia, też Włochy. Uwaga – maj!!!. Jadę do Austrii, potem do Monachium. Muszę pokonać sporą górkę. U jej podnóża śniegu nie uświadczysz – wąska asfaltówka. I nagle gdy droga zaczyna się wspinać wyżej napotykam barierę i obok informacja dotycząca tego, że wyżej szosa nieprzejezdna. Ale jakoś tak wyszło, że ta bariera nie zagradzała całej drogi. Wyglądało to tak, jakby przed przejazdem kolejowym jedno skrzydło zapory było otwarte. Podkusiło mnie. A, co tam, jadę. Czas mnie goni, nie mogę sobie pozwolić na szukanie okrężnej drogi. I proszę sobie wyobrazić, że nagle pojawia się śnieg, jest go coraz więcej, przypominam, to maj. Nie mogę podjechać na szczyt, grzęznę. Też jest noc. Wyskakuję z auta – śniegu po kolana, ustalam trasę, gdzie się kierować, aby się wydostać. Udaje się, bo autko ma taką funkcję antypoślizgową. Przejeżdżam 30 metrów i znów staję. Do szczytu przełęczy nie więcej niż 30 metrów, a ja stoję. A tom sobie biedy napytał! I za drugim razem udaje mi się przejechać. Śniegu nie było tak dużo jak pod Cortina d’Ampezzo, w końcu wiosna w pełni. Obliczam, że zasypało zaledwie około 300 metrów drogi.

Dlatego właśnie modliłem się o bezśnieżne zimy, o brak gołoledzi i takie tam. A przecież tak lubiłem w dzieciństwie i młodości śnieżne zimy.


1310.

Właściwie to miałem napisać o reklamach, jak bardzo mnie wkurzają oraz o tym niezwykłym cudzie, który ciągnie się za mną jak kaczątka za matką prowadzącą małe do stawu. Jak to się dzieje, że kiedy przełączam kanał na inny, na tym pożądanym jest reklama, bez względu na porę dnia czy nocy. W 90 procentach tak jest. O reklamie napiszę jeszcze. Napiszę też o tym, co mnie gnębi, gdyby na ten przykład przyszło mi zejść z tego świata. Gnębi mnie to, że nie przeczytam tego wszystkiego, co mam zamiar przeczytać. Już dawno odpuściłem sobie podróże, także dalsze spacery. Pozostały mi książki.


[04.09.2024, Toruń]

BOHATEROWIE ANTYCZNEJ GRECJI - PANDORA

 


PANDORA

,,,była pierwszą śmiertelną kobietą uformowaną z gliny przez bogów.


Tytan Prometeusz otrzymał kiedyś zadanie stworzenia rasy ludzkiej. Później rozgniewał się na podły los narzucony przez bogów i ukradł ogień z nieba. Zeus rozgniewał się i rozkazał Hefajstosowi (Hefajstosowi) i innym bogom stworzyć pierwszą kobietę Pandorę, obdarzając ją urodą i przebiegłością. Następnie kazał ją dostarczyć głupiemu młodszemu bratu Prometeusza, Epimeteuszowi, jako narzeczoną. Zeus dał Pandorze dzban do przechowywania jako prezent ślubny, który otworzyła, uwalniając rój złych duchów uwięzionych w środku. Miały one na zawsze dręczyć ludzkość. Pozostała tylko Elpis (Nadzieja), jedyne błogosławieństwo, które miało złagodzić cierpienie ludzkości.


Córka Pandory, Pyrrha (Ogień), była pierwszym dzieckiem urodzonym przez śmiertelną matkę. Ona i jej mąż Deukalion byli jedynymi ocalałymi z Wielkiego Potopu. Aby ponownie zaludnić ziemię, nakazano im rzucać kamienie przez ramię, co utworzyło nową rasę mężczyzn i kobiet.


Stworzenie Pandory często przedstawiano w starożytnym greckim malarstwie wazowym. Pojawia się ona albo jako postać przypominająca posąg otoczona bogami, albo jako kobieta wyłaniająca się z ziemi (nazywana anodos po grecku). Czasami jest otoczona przez tańczących Satyrów [w scenie z zaginionej sztuki „Satyr” Sofoklesa.]


{jeszcze inaczej}

PANDO′RA (Pandôra), tj. dawczyni wszystkiego, lub obdarzona wszystkim, jest imieniem pierwszej kobiety na ziemi. Kiedy Prometeusz ukradł ogień z nieba, Zeus w zemście sprawił, że Hefajstos stworzył kobietę z ziemi, która swoim urokiem i urodą miała sprowadzić nieszczęście na rodzaj ludzki. Afrodyta ozdobiła ją pięknem, Hermes dał jej śmiałość i przebiegłość, a bogowie nazywali ją Pandorą, ponieważ każdy z Olimpijczyków dał jej jakąś moc, dzięki której miała działać na zgubę człowieka. Hermes zabrał ją do Epimeteusza, który zapomniał o radzie swego brata Prometeusza, aby nie przyjmował żadnego daru od Zeusa, i od tego momentu wszystkie nieszczęścia spadły na ludzi Późniejsi pisarze mówią o naczyniu Pandory, zawierającym wszystkie błogosławieństwa bogów, które zostałyby zachowane dla rodzaju ludzkiego, gdyby Pandora nie otworzyła naczynia, tak że uskrzydlone błogosławieństwa bezpowrotnie uciekły. Narodziny Pandory zostały przedstawione na cokole posągu Ateny w Partenonie w Atenach.

W poematach orfickich Pandora występuje jako piekielne, straszne bóstwo i jest kojarzona z Hekate i Eryniami. Pandora występuje również jako nazwisko Gai (Ziemi), jako dawczyni wszystkiego.

PANDORA W CYTATACH Z LITERATURY KLASYCZNEJ

Hezjod, Works & Days 54 i następne grecki epos VIII lub VII w. p.n.e.):

„Bogowie ukrywają przed ludźmi środki do życia [tj. ogień]... Zeus w gniewie swego serca ukrył je, ponieważ przebiegły Prometeusz go oszukał; dlatego zaplanował smutek i nieszczęście przeciwko ludziom. Ukrył ogień; ale szlachetny syn Japeta ukradł go ponownie dla ludzi od doradcy Zeusa w pustej łodydze kopru włoskiego, tak że Zeus, który rozkoszuje się piorunami, nie zobaczył go.

<Synu Japeta, przewyższający wszystkich w przebiegłości, cieszysz się, że mnie przechytrzyłeś i ukradłeś ogień — wielka plaga dla ciebie samego i dla ludzi, którzy nadejdą. Ale dam ludziom jako cenę za ogień złą rzecz, z której wszyscy będą mogli cieszyć się w sercu, podczas gdy obejmą własną zagładę>.

Tak powiedział ojciec ludzi i bogów i roześmiał się głośno. I nakazał sławnemu Hefajstosowi pośpieszyć się i wymieszać ziemię z wodą i włożyć w nią głos i siłę rodzaju ludzkiego, i ukształtować słodki, piękny kształt dziewicy, podobny do nieśmiertelnych bogiń z twarzy; i Atenie nauczyć ją robótek ręcznych i tkania różnorodnej sieci; i złotej Afrodycie zlać łaskę na jej głowę i okrutne tęsknoty i troski, które męczą kończyny. I nakazał Hermesowi, przewodnikowi, Zabójcy Argos, włożyć w nią bezwstydny umysł i zwodniczą naturę. Tak rozkazał. I posłuchali pana Zeusa, syna Kronosa. Natychmiast Hefajstos - sławny Kulawy Bóg uformował glinę na podobieństwo skromnej dziewicy, jak zamierzył syn Kronosa. I bogini jasnooka Atena przepasała ją i ubrała, a boskie Kharites -Gracje i królewska Peitho - Perswazja włożyli jej złote naszyjniki, a bogatowłosa Horai Pory Roku ukoronowała jej głowę wiosennymi kwiatami. A Pallas Atena ozdobiła jej postać wszelkimi rodzajami ozdób. Również Hermes - Przewodnik wymyślił w jej kłamstwach i podstępnych słowach oraz oszukańczą naturę na wolę głośnego grzmiącego Zeusa i Herold bogów (Zeus) umieścił w niej mowę. I nazwał tę kobietę Pandora (Wszystkie Dary), ponieważ wszyscy, którzy mieszkali na Olimpie, dali sobie dar, plagę dla ludzi, którzy jedzą chleb.

Ale gdy skończył z czystą, beznadziejną pułapką, Zeus wysłał chwalebnego Zabójcę Argos – Hermesa , szybkiego posłańca bogów, aby zaniósł ją Epimeteuszowi jako dar. A Epimeteusz nie myślał o tym, co powiedział mu Prometeusz, nakazując mu, by nigdy nie przyjmował daru od Zeusa Olimpijskiego, lecz by go odesłał, z obawy, że może okazać się czymś szkodliwym dla ludzi. Ale przyjął dar, a później, gdy zła rzecz była już jego, zrozumiał. Albowiem przedtem plemiona ludzkie żyły na ziemi odległej i wolnej od nieszczęść (kakoi) i ciężkiej pracy (ponoi) i ciężkich chorób (nosoi) które sprowadzają na ludzi Keres (Losy); bo w nieszczęściu ludzie szybko się starzeją. Ale kobieta zdjęła wielką pokrywę dzbana (pithos) rękami i rozrzuciła wszystko to, a jej myśl spowodowała smutek i nieszczęście dla ludzi. Tylko Elpis (Nadzieja) pozostała tam w niezniszczalnym domu wewnątrz pod krawędzią wielkiego dzbana i nie wyleciała przez drzwi; bo przedtem pokrywka dzbana ją zatrzymała, z woli dzierżącego Aigis Zeusa, który zbiera chmury. Ale reszta, niezliczone plagi (lugra), wędrują wśród ludzi; bo ziemia jest pełna zła, a morze jest pełne. Same z siebie choroby (nosoi) przychodzą na ludzi nieustannie dniem i nocą, przynosząc nieszczęście śmiertelnikom po cichu; bo mądry Zeus odebrał im mowę. Więc nie ma sposobu, aby uciec przed wolą Zeusa."



[04.09.2024, Toruń]

03 września 2024

PRZERYWNIK - PRZEŚLADWANIA

 



[03.09.2024, Toruń]

FILOZOFOWIE I ICH POGLĄDY - ANAKSAGORAS

 


Anaksagoras

500—428 p. n. e.


Anaksagoras, syn Hegezibulosa albo Eubulosa, pochodził z Kladzomen. Był uczniem, Anaksymenesa i pierwszym filozofem, który materii przydał rozum. Dzieło jego, napisane stylem pięknym i wzniosłym, tak się rozpoczyna: „Wszystkie rzeczy były razem pomieszane; aż doszedł rozum, który dopiero nadał im porządek". Stąd. też samego filozofa nazywano żartobliwie Rozumem, a Timon tak mówił o nim w Szydach:

<Jest też taki Anaksagoras, wielki człowiek, którego nazywają „Rozumem", bo też nie żaden inny rozum, tylko jego własny sprawił, że nagle zespoliło się to wszystko, co przedtem było bez ładu i składu>.

Anaksagoras pochodził z dobrego rodu. Był bardzo bogaty, ale też bardzo hojny; cały odziedziczony majątek oddał w końcu krewniakom. Kiedy bowiem robili mu wyrzuty, że nie dba o swój majątek, odpowiedział: „Dlaczego wy nie mielibyście się tym zająć?" Na koniec zupełnie się odsunął od rodziny i od życia publicznego i całkowicie poświęcił się badaniu przyrody. Na pytanie, czy nic go nie obchodzi ojczyzna, odpowiedział: „Jakżeby? Bardzo mię obchodzi moja ojczyzna!" — i wskazał na niebo.

Anaksagoras miał ponoć dwadzieścia lat w czasie przeprawy Kserksesa [przez Hellespont, w 480 p. n. e.], a żył ponoć 72 lata. W Kronice Apollodora czytamy, że urodził się w okresie siedemdziesiątej Olimpiady [500—497 p. n. e.], a zmarł w pierwszym roku osiem- dziesiątej ósmej Olimpiady [428/7 p. n. e.]. Filozofię zaczął uprawiać w Atenach za archontatu Kaliasa 1; miał wtedy 20 lat. Stwierdza to Demetrios z Faleronu w wykazie archontów, dodając, że filozof przebywał następnie w Atenach przez 30 lat.

Anaksagoras twierdził, że

  • słońce to masa rozpalona do czerwoności, większa niż cały Peloponez (pogląd ten inni przypisują Tantalowi). Utrzymywał, że

  • księżyc jest zamieszkały i znajdują się na nim góry i doliny.

  • Za elementy uważał jednorodne cząsteczki, czyli homoiomerie; jak złoto otrzymuje się z ziarenek, z tzw. złotego piasku, tak cały świat zbudowany jest z drobnych ciał, składających się z części jednorodnych.

  • W doktrynie Anaksagorasa sprawczą przyczyną ruchu jest rozum. Ciała ciężkie, np. ziemia, znajdują się w dole, ciała lekkie, jak ogień, na górze; pośrodku jest woda i powietrze. Dlatego też na ziemi, która jest płaska, układa się morze, powstałe z wilgoci, która wyparowała pod wpływem ciepła słonecznego. Gwiazdy poruszały się pierwotnie jak po kopule, tak że widoczny za każdym razem szczyt nieba znajdował się zawsze prostopadle do ziemi: obecne jego odchylenie nastąpiło dopiero później.

  • Droga Mleczna jest odbiciem światła tych gwiazd, które nie są oświetlane przez słońce, komety — połączeniem planet dających płomień, a meteory — rodzajem iskier, odrzucanych przez wiatr. Wiatry powstają wskutek rozrzedzania się powietrza pod działaniem słońca. Grzmot jest wynikiem zderzenia się chmur, a błyskawica — ich ocierania się o siebie. Trzęsienie ziemi powstaje wskutek przedostawania się powietrza do ziemi.

  • Pierwsze zwierzęta powstały z wilgoci, ciepła i substancji podobnej do ziemi; dalsze rodziły się już jedne z drugich, z zarodków prawostronnych samce, z lewostronnych — samice.

  • Tradycja podaje, że Anaksagoras przepowiedział upadek meteorytu w Aigospotamoi, wyjaśniając, że będzie to kamień, który spadnie ze słońca. Dlatego też Eurypides, który był uczniem filozofa, samo słońce nazywa w

„Faetonie” grudą złotą.

Innym razem, przybywszy na igrzyska do Olimpu, usiadł w płaszczu skórzanym, jak gdyby spaść miał deszcz: i rzeczywiście deszcz lunął. Kiedy ktoś go zapytał, czy góry Lampsaku staną się kiedyś morzem, miał odpowiedzieć: „Tak, ale to wymaga czasu". Zapytany, po co żyje, odparł: „Ażeby badać słońce, księżyc i niebo". Kiedy ktoś mu powiedział: „Jesteś pozbawiony towarzystwa Ateńczyków", odparł: „To oni są pozbawieni mojego". Na widok grobowca Mauzolosa zauważył: „Kosztowny grobowiec jest przykładem fortuny zamienionej w kamień". Człowiekowi skarżącemu się, że umiera na obczyźnie, powiedział: „Zewsząd jednaka jest droga do Hadesu".

Favorinus w Historiach rozmaitych stwierdza, że

  • Anaksagoras zwrócił pierwszy uwagę na ideał cnoty i sprawiedliwości w poezji homeryckiej (koncepcję tę prze-jął od niego i rozwinął jego przyjaciel Metrodor z Lampsaku, który znów pierwszy zainteresował się przyrodniczymi poglądami Homera).

Silenos (w pierwszej księdze Historii) wspomina o upadku meteorytu, Anaksagoras miał wówczas powiedzieć, że

  • niebo jest całe złożone z kamieni, które trzymają się tylko dzięki szybkości, z jaką się obracają, i spadłyby wszystkie, gdyby ich ruch był powolniejszy.

O procesie Anaksagorasa różne posiadamy relacje. Sotion w dziele „O szkołach filozoficznych” mówi, że skargę przeciw niemu wniósł Kleon, oskarżając go o bezbożność na tej podstawie, iż uważał słońce za rozżarzoną masę; że bronił go Perykles, który był jego uczniem; że filozof został skazany na zapłacenie pięciu talentów i na wygnanie. Inną wersję znajdujemy w „Żywotach” Satyrosa: czytamy tam, że oskarżycielem był nie Kleon, ale Tukidydes, wróg polityczny Peryklesa, że Anaksagoras był oskarżony nie tylko o bezbożność, lecz i o medyzm. [Medyzm — działanie na rzecz Persji, sprzyjanie Persji.] i że został zaocznie skazany na śmierć. Wiadomość o wyroku przyniesiono mu równocześnie z wiadomością o śmierci synów. Dowiedziawszy się o wyroku miał powiedzieć:

  • „Przyroda dawno już skazała na śmierć i moich sędziów, i mnie",

a usłyszawszy, że jego synowie nie żyją:

  • „Wiedziałem, że spłodziłem dzieci śmiertelne".

Powiedzenia te zresztą inni przypisują Solonowi, a niektórzy — Ksenofontowi. Demetrios z Faleronu w dziele O starości mówi, że filozof własnymi rękami pochował synów.

Hermippos (w Żywotach) opowiada, że Anaksagoras był uwięziony i z więzienia miał już być wyprowadzony na śmierć, kiedy na Zgromadzeniu wystąpił Perykłes i zapytał zebranych, czy mają mu coś do zarzucenia w jego działalności. A kiedy milczeli, zawołał: „A jestem uczniem tego człowieka! Nie dawajcie przeto wiary fałszywym oskarżeniom, nie zabijajcie tego człowieka, ale zaufajcie mi i uwolnijcie go!" Anaksagoras został wypuszczony na wolność, ale nie mógł znieść doznanej zniewagi i odebrał sobie życie.

Hieronim opowiada znowu (w drugiej księdze Zapisków), że Perykles przyprowadził do trybunału filozofa wyczerpanego i osłabionego chorobą i że sędziowie uwolnili go bardziej z litości niż z przekonania. Tyle na temat procesu Anaksagorasa.

Anaksagoras nienawidził podobno Demokryta za to, że nie chciał z nim dyskutować.

Ostatnie lata życia spędził w Lampsaku i tam też umarł. Kiedy rządcy miasta zapytali go przed śmiercią, czy ma jakieś życzenie, poprosił, by w miesiącu jego śmierci ustanowiono doroczne święto dla chłopców. Życzenie zostało spełnione i zwyczaj ten utrzymał się tam po dziś dzień.

Mieszkańcy Lampsaku wyprawili filozofowi uroczysty pogrzeb, a na grobie jego umieścili następujący napis:

  • Tutaj spoczywa Anaksagoras, który szukając prawdy niemal do niej dotarł, sięgając krańców nieba.

Oprócz filozofa Anaksagorasa było jeszcze trzech innych znaczniejszych ludzi tego samego imienia: retor ze szkoły Isokratesa, rzeźbiarz, o którym wspomina Antigonos, i gramatyk ze szkoły Zenodota.



[03.09.2024, Toruń]

JĘDRZEJ KITOWICZ - OPIS OBYCZAJÓW I ZWYCZAJÓW [...] ROZDZIAŁ 3 §. 19.

 

Cerkiew Bazylianów w Przemyślu


§. 19.

O zakonnikach ritus graeci.


W obrządku greckim nie widziemy w całym świecie, tylko jeden zakon ś. Bazylego, który dawnością swoją bierze pierwszeństwo wszystkim zakonom obrządku łacińskiego, wyjąwszy Karmelitów.

B a z y l i a n i e są w Polsce dwojacy: jedni są z kościołem rzymskim złączeni, i tych zowiemy „unitami;“ drudzy są od tego kościoła rzymskiego zdawna odszczepieni, i zowiemy ich „schyzmatykami.“

Unitów w Rusi i Litwie jest bardzo wiele klasztorów, a w Warszawie tylko jeden, rezydencya z trzech albo z czterech zakonników złożona przy kapliczce małéj, na Podwalu w pałacu metropolity ruskiego, dla wygody przychodniów i mieszkańców warszawskich, obrządku ruskiego uformowanéj.

Schyzmatyckie klasztory znajdują się także w tychże prowincyach i w Warszawie na Lesznie mają także kapliczkę małą.

Strój bazyliński unitów i dysunitów jednakowy, do jezuickiego dużo podobny, oprócz kaptura, którego nie nosili Jezuici, a Bazylianie noszą. Kolor habitu czarny, materya sukno

i kamlot, podług czasu pory. Na początku panowania Augusta III. wszyscy Bazylianie nosili zapuszczone brody, nawet i biskupi, którzy ordynaryjnie bywają z ich zakonu. Od średnich

lat panowania tegoż króla, biskupi ruscy poczęli golić brody, a ku końcu jego panowania, wszyscy tak Bazylianie, jak i biskupi brody ogolili; i w tém tylko powierzchownéj postaci różnią się od schyzmatyków, że ci tak biskupi, jak zakonnicy i popi, to jest, świeccy księża, noszą brody. Duchowieństwo zaś świeckie, obrządku ruskiego unickiego jedni noszą brody, drudzy je golą. Tak jako i jedni mają żony, drudzy nie mają.



[03.09.2024, Toruń]

02 września 2024

POEZJA (70) KAZIMIERA IŁŁAKOWICZÓWNA - COŚ SIĘ STAĆ MUSI.

 

Co się stać musi

Jeszcze się serce twe ku mnie nachyli,

jeszcze będziemy ze sobą mówili

o wielkim mieście leżącym na wodzie,

gdzie pełne kwiatów czarne płyną łodzie,

gdzie co wieczora słońce kryje głowę

za niewidzialne lasy koralowe,

gdzie, byle tylko trochę woda spadła,

morskie na światło wychodzą dziwadła.


Jeszcze będziemy w miesiącu jechali

przy czarnych wiosłach po szumiącej fali

gęstwią kanałów, pod zwodzone mosty,

gdzie się jak węże czają wodorosty,

i gdy nas pusta wesołość ogarnie,

liczyć będziemy gwiazdy i latarnie,

bo przy miesiącu i śród szybkiej jazdy

nikt nie rozpozna promyka od gwiazdy.


Jeszcze się we mnie miłość raz rozżarzy...

Milczeć będziemy czasem twarz przy twarzy

lub urywane prowadzić rozmowy,

trwożnie od siebie odchylając głowy

i bacząc pilnie, z tajnym tylko drżeniem,

by się wejrzenie nie zbiegło z wejrzeniem,

by z powitaniem albo też w podzięce

dłużej się czasem nie zetknęły ręce.


Jeszcze się płomień rozpali ostatni.

Schwytani razem do śmiertelnej matni,

złączeni - potem oddarci od siebie,

w najgłębszym piekle, to w najwyższym niebie,

miotani uczuć przeciwnych tysiącem,

rażeni chłodem, paleni gorącem

będziemy, nawet w najszczytniejszej chwili,

jak potępieńcy do siebie tęsknili,

na jednym stosie do krzyża przybici,

wiecznie pragnący i nigdy nie syci!


[02.09.2024, Toruń]


KARTKA Z KALENDARZA - 02.09.2024

 

Kartka z kalendarza na dzień 2 grudnia 2024 roku

Poniedziałek


Imieniny dzisiaj obchodzą: Julian, Wilhelm, Stefan oraz Absalon, Adelina, Aleksander, Antonin, Apolinary, Bohdan, Czesław, Dziesław, Dionizy, Eliza, Elpidia, Elpidiusz, Franciszek, Ingryda, Jakub, Jan, Oliwier, Oktawian, Piotr, Salomon, Seweryn, Sobiemysł, Teodor, Walenty, Walentyn, Zenon, Zofia, Stefania


Przysłowia na dziś:

„Jeśli wrzesień z pogodą zaczyna, zwykle przez miesiąc pogoda trzyma”

„Szron wrześniowy i pajęczyny po ziemi, są snadź znakiem tęgiej zimy”


Słońce

Świt: 05:13

Wsch. Sł.: 05:48

Zenit: 12:35

Zach. Sł.: 19:22

Zmierzch: 19:57


Cytat dnia:

„Samotność leczy się kontaktem z rzeczywistością” - Anthony de Mello


2 września 1886 roku we Lwowie zmarł Andrzej Bronisław Grabowski) – polski malarz. [ur. 19 listopada 1833 roku w Zwierzyńcu]


Poniżej obraz Grabowskiego „Zamek w Wiśniczu z 1857”




[02.09.2024, Toruń]

SŁOWNICZEK (551 - 565)

 

551. Adelka

zdrobnienie od: Adela (imię żeńskie)


552. Aden

miasto w Jemenie


553. Adenauer

[czytaj: adenałer] nazwisko niemieckie, m.in. Konrad Adenauer (1876-1967) - niemiecki polityk, prawnik


554. adenina

związek organiczny, zasada purynowa


555. adenium

rodzaj roślin z rodziny toinowatych


556. adenka

mieszkanka Adenu (miasta w Jemenie)


557. adenoid

migdałek gardłowy


558. adenomyoma

łagodny nowotwór składający się z tkanki gruczołowej i tkanki mięśniowej gładkiej; gruczolakomięśniak


559. adenopatia

chorobowe powiększenie lub obrzęk węzłów chłonnych wskutek infekcji lub na tle nowotworowym


560. adenotom

przyrząd medyczny do usuwania migdałka gardłowego


561. adenotomia

chirurgiczne usunięcie migdałka gardłowego


562. adenowirus

wirus szeroko rozpowszechniony w przyrodzie, występujący w wielu odmianach, u człowieka najczęściej wywołujący łagodne infekcje dróg oddechowych o objawach przeziębienia; mastadenowirus


563. adenozyna

naturalny nukleozyd występujący we wszystkich komórkach organizmu, odgrywa ważną rolę w wielu procesach biochemicznych, jest m.in. nośnikiem energii, przekazuje informację genetyczną, rozszerza naczynia krwionośne, stosowany jako lek przeciwko arytmii serca


564. adept

1. człowiek kształcący się w jakiejś dziedzinie;

2. zwolennik doktryny


565. adermina

związek chemiczny z grupy związków heterocyklicznych, pochodna pirydyny; pirydoksyna; pirydoksal



[02.09.2024, Toruń]

PROZĘ CZYTAM... (10) FRANZ KAFKA - ZAMEK

 

… I DZIELĘ SIĘ


Był późny wieczór, kiedy K. przybył. Wieś leżała pod głębokim śniegiem. Góry zamkowej nie było wcale widać, otoczyły ją mgły i mrok, nawet najsłabsze światełko nie zdradzało obecności wielkiego zamku. K. stał długo na drewnianym moście, wiodącym z gościńca do wsi, i wpatrywał się w pozorną pustkę na górze.

Potem poszedł szukać noclegu; w oberży jeszcze czuwano, oberżysta nie miał wprawdzie żadnego wolnego pokoju do wynajęcia, ale - zaskoczony i speszony w najwyższym stopniu przybyciem spóźnionego gościa - zaproponował, aby K. przespał się w jadalni na sienniku. K. zgodził się. Kilku chłopów siedziało jeszcze przy piwie; nie chciał jednak z nikim rozmawiać, sam przyniósł siennik ze strychu i położył się w pobliżu pieca. Było ciepło, chłopi zachowywali się cicho. K. przez jakiś jeszcze czas patrzył na nich zmęczonymi oczyma, potem zasnął. Ale wkrótce obudzono go. Ubrany z miejska młodzieniec z twarzą aktora, o wąskich oczach i krzaczastych brwiach, stał nad nim w towarzystwie oberżysty. Chłopi też jeszcze byli, niektórzy z nich poodwracali się wraz z krzesłami, by lepiej widzieć i słyszeć. Młodzieniec przeprosił grzecznie, że obudził K., przedstawił się jako syn burgrabiego na zamku i powiedział:

- Wieś ta należy do zamku. Kto tu mieszka lub nocuje, mieszka lub nocuje do pewnego stopnia w zamku, nikomu jednak nie wolno tego uczynić bez hrabskiego zezwolenia. Pan takiego zezwolenia nie ma albo przynajmniej dotychczas go nie okazał.

K. na wpół się podniósł, przygładził włosy, spojrzał na ludzi z dołu i rzekł:

- Do jakiejż to wsi zabłądziłem? Czy jest tu zamek?

- Oczywiście - oznajmił powoli młodzieniec, podczas gdy ten i ów z obecnych kiwał nad K. głową - zamek pana hrabiego Westwest.

- i trzeba mieć zezwolenie na nocleg? - spytał K., jak gdyby chciał się upewnić, czy to, co uprzednio mu zakomunikowano, nie było przypadkiem snem.

- Zezwolenie trzeba mieć - brzmiała odpowiedź, a w jej tonie słychać było drwinę z K., kiedy młodzieniec z wyciągniętą ręką zwrócił się do oberżysty i gości z pytaniem:

- A może nie trzeba mieć zezwolenia?

- W takim razie muszę wystarać się o zezwolenie - powiedział K. ziewając i odrzucił kołdrę, jak gdyby chciał wstać.

- A od kogo? - spytał młodzieniec.

- Od pana hrabiego - odparł K. - Nie ma innego wyjścia.

- Jak to? Teraz, o północy, uzyskać zezwolenie od pana hrabiego? - zawołał młodzieniec i zrobił krok w tył.

- Czy jest to niemożliwe? - spytał K. obojętnie. - Wobec tego po co pan mnie obudził?

Teraz młodzieniec się zirytował.

- Zachowuje się pan jak włóczęga! - krzyknął. - Wymagam respektu dla hrabskiej władzy! Obudziłem pana, aby mu zakomunikować, że musi pan niezwłocznie opuścić granice hrabskich posiadłości.

- Dość tych komedii - powiedział K. dziwnie cicho, położył się i naciągnął kołdrę na głowę. -Posuwa się pan, młodzieńcze, trochę za daleko i będę musiał jutro powrócić do sprawy pańskiego zachowania się. Oberżysta i ci tam panowie są świadkami, o ile w ogóle potrzebuję w tej sprawie świadków. Poza tym pozwoli pan sobie oznajmić, że jestem geometrą, którego hrabia kazał tu sprowadzić. Moi pomocnicy z przyrządami mierniczymi przybędą tu jutro wozem. Ja nie chciałem pozbawiać się przyjemności spaceru po śniegu, niestety jednak kilka razy zmyliłem drogę i dlatego tak późno przybyłem. O tym, że teraz jest już za późno na meldowanie się w zamku, sam dobrze wiedziałem jeszcze przed pańskim pouczeniem. Dlatego też zadowoliłem się tym noclegiem, który, mówiąc łagodnie, był pan nieuprzejmie zakłócić. Na tym kończę swoje wyjaśnienia. Dobranoc panom. - I K. odwrócił się do pieca.

- Geometra? - usłyszał jeszcze za swoimi plecami niepewne pytanie, po czym zaległa ogólna cisza. Ale młodzieniec opanował się wkrótce i rzekł do oberżysty głosem na tyle ściszonym, iż mógł on uchodzić za respektowanie snu K., i na tyle głośnym, by K. mógł go zrozumieć: - Zapytam przez telefon.

Jak to? i telefon mają w tej wiejskiej oberży? Wszystko tu doskonale zorganizowane. W szczegółach było to dla K. niespodzianką, choć na ogół tego się spodziewał. Okazało się, że telefon znajdował się niemal nad samą jego głową, czego przedtem nie zauważył, gdyż był zbyt senny. Jeśli więc młodzieniec miałby rozmawiać przez telefon, nie mógłby mimo najlepszych chęci snu K. uszanować. Chodziło tylko o to, czy K. ma mu na to pozwolić, w końcu wszakże zdecydował się pozwolić. Ale wtedy nie było sensu udawać śpiącego i dlatego przewrócił się znowu na wznak. Ujrzał, jak chłopi nieśmiało przysunęli się do siebie bliżej i naradzali.

Przybycie geometry nie było przecież drobnostką. Drzwi od kuchni otworzyły się. […]



[02.09.2024, Toruń]