Petrus Christus - Portret młodej kobiety

Petrus Christus  -  Portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

06 lutego 2025

STRUMIEŃ (2)

 

2.

Maurycy jest nad stawem, tam są krzaki, można się pokłuć, także zimą, akurat jest zima i Maurycy, wypadałoby powiedzieć Maurycek pozuje do zdjęcia z matką, stąd nie widać, kto to zdjęcie robi. Brzeg stawu jest niewysoki ale stromy, można się poślizgnąć, lecz nie wpadnie się do wody, bo chwycił mróz i woda w stawie zamarzła całkowicie, można sobie skrócić drogę do domu, idąc przez zamarznięty staw. Który mógłby to być rok? Tysiąc dziewięćset sześćdziesiąty pierwszy, drugi, a może trzeci. Maurycowi zostało to zdjęcie. Matce było zimno, więc szybko poszli do domu.

To właśnie to zdjęcie. Przyglądają się. Popatrz, jak się zestarzałem. Ja też, mówi tamten i przeciera szkła w okularach. Lata mijają, a Maurycy wciąż wpatruje się w tę zimę, kiedy z ojcem rozkładali na puszystym, zmarzniętym śniegu dywan, którego oklepywali trzepaczką, a potem odwracali na drugą stronę, następnie rolowali, zanosili do mieszkania i później jeszcze przejeżdżali szczotką. Był lekko wilgotny, więc nakładali na niego gazety, wręcz oblepili go całego, a wcześniej ojciec rozpalał ogień w kaflowym piecu, aby dywanowi było ciepło.

Z tym piecem to dopiero była historia, wspomina Maurycy. Kiedy wracało się ze spaceru, ze skądkolwiek, gdzie było zimno, mróz trzeszczał, śnieg chrzęścił pod stopami i tylko wiatr był cichy, a powietrze martwe, kiedy więc wracało się ze spaceru, a tu, proszę sobie wyobrazić – Maurycy sam sobie wierzyć nie chciał – w dwóch piecach napalone, a przytulić się do ciepłych białych kafli to obowiązek, a radość jaka, a miłość promieniująca...


[06.02.2025, Toruń]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz