Domenico Ghirlandaio - portret młodej kobiety

Domenico Ghirlandaio -  portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

19 lipca 2026

PROFESOR TUTKA (31) ŚNIEG PRZESZŁOROCZNY

 

Śnieg przeszłoroczny

Do towarzystwa, z którym siedział Profesor Tutka, zbliżył się jeden z gości i powiedział:

Przepraszam najmocniej, ale kiedy zobaczyłem śród panów Profesora Tutkę, nie mogłem przezwyciężyć chęci zbliżenia się do tego stolika. Czy pozwolą panowie, że siądę na chwilę, dosłownie na chwilę, gdyż nie chcę przeszkadzać, a poza tym spieszę.

Panowie powiedzieli «prosimy», a gość przedstawił się panom.

Ach, to pan! — powiedział Profesor Tutka. — Nie poznałem pana w pierwszej chwili. — Po czym przywitał gościa bardzo serdecznie.

Tak, nic dziwnego — mówił gość — że mnie pan nie poznał. Tam mieliśmy krótko strzyżone głowy, poza tym parę lat i przeżycia zmieniają człowieka. Po czym zwrócił się do panów:

Profesor Tutka jest moim kolegą więziennym. Spędziliśmy czas pewien razem, w warunkach... powiedzmy, dość ciężkich... a przy tym wisiał nad nami wciąż miecz na włosku, każdy ruch w nocy na dziedzińcu wzbudzał pytanie: «Czy to już po nas przyjechali, żeby nas uśmiercić, czy jeszcze nie po nas?» Może ten i ów z panów przeżywał to samo, ale wątpię, czy który natrafił w więzieniu na takiego towarzysza. Profesor Tutka w chwilach najcięższych opowiadał nam historie, które nas, kolegów z jednej celi, bardzo pocieszały. Pamiętam dobrze zwłaszcza jedną historię pocieszającą:

Profesor Tutka, idąc przez las, obliczał, wiele przypuszczalnie zgniótł bożych krówek, mrówek, gąsienic, zarodków motyli. Obliczywszy, powiedział, że choć zgniótł, świat pozostał taki sam. I nas jak uśmiercą, świat będzie szedł naprzód i nawet się za nami nie obejrzy. Ponieważ powiedziane to zostało w sposób bardziej interesujący, niż ja to podaję, i tak plastycznie przedstawiona została wielkość wszechświata, że nas, małych ludzi, to uspokoiło i zasnęliśmy tego wieczora pocieszeni.

Gość spojrzał na zegarek.

Uprzedziłem panów — powiedział — że nie będę przeszkadzał. Spieszę na kolej.

Pożegnał panów i poszedł.

Bardzo miły człowiek — powiedział sędzia. Potem zwrócił się do Profesora Tutki: — Opowiedział pan nam dużo historii ze swego życia, ale nigdy ani słowem nie wspomniał pan o swych przeżyciach więziennych.

Bardzo wielu historii ze swego życia panom nie opowiedziałem. A tamte chwile więzienne... Tylu moich rodaków to przeżywało i wielu o tym mówiło, więc nie uważam, aby to miało być specjalnie interesujące.

A jednak — mówił sędzia — niech nam pan z tych przejść coś opowie. W pańskim

oświetleniu może to będzie jednak interesujące. Nie wymagamy, aby to miało być wesołe. Niech dziś będzie smutne.

W tej chwili sędzia zwrócił się do kelnera:

Proszę o ptysia, tylko żeby krem był świeży! — po czym dalej mówił do Profesora Tutki: — Nic pan nam dzisiaj nie opowiedział. Dajemy panu temat i słuchamy.

Profesor Tutka zachmurzył się trochę, milczał, ale po chwili zaczął mówić, z wolna i melancholijnie.

Ubiegłej zimy, gdy się pewnego dnia obudziłem, podszedłem do okna: w nocy niespodzianie spadł obfity śnieg. Śnieg na gałęziach, na dachach, śnieg na balkonach, wszędzie, gdzie oczy widzą, wszędzie puszysty biały śnieg. Północny poeta, bajka, lecące łabędzie, sanna w dalekim dzieciństwie — to wszystko sunęło cicho, gdy spoglądałem na ten świeżo opadły śnieg.

Profesor Tutka zatrzymał się na chwilę, po czym mówił dalej:

Zapewne nie zauważyliście panowie, że w tym, co powiedziałem, nie użyłem do tej pory ani razu litery r. Nie jest to łatwe w naszej mowie: literę r spotykamy na każdym kroku. Lubi ona osiadać zwłaszcza w takich słowach, jak tragizm, rozpacz, piorun, krew lub armata. Ja chciałem powiedzieć łagodnie o bieli, ciszy, o śniegu.

Ponieważ Profesor Tutka przestał mówić, odezwał się sędzia:

Przyznaję, że wstęp był oryginalny. Słuchałem z zaciekawieniem i nie dotknąłem nawet podanego mi ptysia. Czekamy teraz na ciąg dalszy.

To nie był wstęp. To wszystko, co chciałem powiedzieć.

O przeżyciach więziennych?

Nie. O śniegu przeszłorocznym i o literze r.

Tematem miały być przeżycia więzienne.

Spotka pan, panie sędzio, niejednego, który woli czasem zmienić temat i mówić o czymś innym. A poza tym... cóż poza tym?... Panie sędzio, niech pan już zje tego ptysia z kremem, którego miał pan jeść podczas mego opowiadania o przeżyciach więziennych.



[19.07.2026, Toruń]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz