Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

05 września 2015

WIELKA MIGRACJA

I stało się. Największy, najtragiczniejszy w XXI stuleciu kryzys cywilizacyjny przekroczył granice Europy, uwidaczniając jej hipokryzję i bezradność wobec problemów, które przewidzieć było tak łatwo. Mowa oczywiście o tej masowej, niekontrolowanej, spontanicznej migracji ludności z terenów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, która obrała sobie Europę, a zwłaszcza bogate państwa tzw. Starej Europy, za cel tej wędrówki.
Zdumiewają mnie te skrajne, przeciwstawne poglądy i opinie, jakie formułują tu i teraz Europejczycy. Jedni głęboko współczując uchodźcom, apelując do sumień i uczuć, powodowani humanitaryzmem i filozofią wolności i równości jaka, przynajmniej teoretycznie, stanowi jeden z podstawowych filarów, na których opiera się Unia Europejska skłonni są wręcz zapraszać do siebie te nieprzebrane tłumy, głównie muzułmanów i nie dostrzegają w związku z tym żadnego zagrożenia. Drugi, mocno konserwatywny pogląd sprowadza się to tego, aby tę masę ludzi objąć zakazem wstępu do Europy, widząc w nich zagrożenie, jeśli nie na dzisiaj, teraz, to w najbliższej przyszłości.
Trudno nie przyznać racji obu "obozom" światopoglądowym, które w jednym punkcie z pewnością się zgadzają: ten problem trzeba koniecznie rozwiązać, tyle że jak? I w tym właśnie tkwi problem.
Jednak według mnie nie jest możliwe rozwiązanie kwestii uchodźstwa i migracji bez zdefiniowania przyczyn tego zjawiska.
Pierwsza powinna być dobrze znana wszystkim tym, którzy czegokolwiek z historii ludzkości nauczyć się mogą i potrafią z pewnych faktów wyciągać słuszne wnioski. Otóż tak zwane wędrówki ludów nie są wymysłem obecnego stulecia i mają bogatą i starożytną nawet przeszłość. Ludzie migrowali i migrują aby poprawić swój los, byt materialny, znaleźć lepsze zajęcie, lepsze życie, pracę. Migrują, bo chcą uniknąć wojen, zagłady, prześladowań rasowych, kulturowych, religijnych, albo też tam, gdzie dotąd żyli te wydarzenia i zjawiska mają już miejsce. Jest też typ migracji progresywnej, która za cel stawia sobie znalezienia miejsca, obszaru dla tworzenia nowej cywilizacji. Myślę jednak, że obecnym uchodźcom z Syrii, Pakistanu, Iraku, Libii czy Somalii nie przyświeca ten ostatni cel. Oni nie chcą w Europie tworzyć nowej cywilizacji. Pragną raczej uniknąć śmierci, prześladowań, znaleźć pracę, żyć lepiej i bezpieczniej.
Druga przyczyna migracji wiąże się ogólnie z poziomem życia i zamożności społeczeństw i narodów. Im większe, im bardziej zauważalne i dotkliwe są różnice w zamożności jednostek i grup społecznych, tym większe prawdopodobieństwo, że ludzie zaczną się przemieszczać do miejsc obiektywnie dających większą szansę na rozwój i osiągnięcie wyższego poziomu satysfakcji z życie. W ten sposób powstawały miasta, wielkie miasta-metropolie; z tych właśnie przyczyn na przykład tak wielu Polaków wyjeżdżało i wyjeżdża "za pracą".  W opozycji do tego kryterium migracji jest rewolucja, która zwykle radykalnie odwraca proporcje zamożności.
Jest jednak druga przyczyna, czy raczej praprzyczyna tego zjawiska, które dzisiaj dzieli europejskie społeczności i reprezentowanych przez nie polityków. Zdaje się należałoby najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego doszło do tej migracji ludów doszło?
Otóż, proszę zwrócić uwagę na wymienione przeze mnie powyżej państwa: w każdym z nich dokonała się militarna interwencja Zachodu, bądź też istniało bardzo silne, polityczne, a także militarne wsparcie dla konkretnego rządu, bądź też opozycji, które (rząd/opozycja) z punktu widzenia Zachodu powinny zachować lub zdobyć władzę.
Innymi słowy, od przynajmniej 30 lat mamy do czynienia z agresywną, policyjną polityką Zachodu względem pewnych krajów, w których przy pomocy "militarnych środków perswazji" tenże Zachód stara się zdobyć kontrolę nad tymi państwami w pośredni sposób, poprzez postawieniu na stolcu wewnętrznej władzy zaufanych i często świetnie opłacanych, wiernych sobie sojuszników.
W ten sposób przymusowo wprowadza się w krajach muzułmańskich zachodnią demokrację, która niszczy plemienne struktury dotychczasowego państwa, tworząc nowe prawo, którego na tym etapie rozwoju cywilizacyjnego, w państwach muzułmańskich wprowadzić się nie da. 
Oprócz czołgów, samolotów i rakiet Zachód dysponuje jeszcze jedną, niezwykle silną bronią. Jest nią propaganda tworzona przez samych polityków i media. 
Argumentacja jest na przykład taka: 
zachodnia cywilizacja jest nośnikiem wolności i demokracji, a tych w państwach muzułmańskich nie mają kobiety. Zatem uzasadnione jest nawet użycie militarnej siły dla przeciwstawieniu się temu zjawisku.
Argumentacja może być również i taka:
w krajach muzułmańskich rządzą dyktatorzy, którzy skupiają w swoich rękach absolutną władzę, a zatem my, ludzie Zachodu, ludzie demokracji, jeśli nawet używamy swej militarnej potęgi to tylko po to, aby przynieść muzułmanom wolność na tacy.
A zatem Zachód, ten mądrzejszy, bardziej cywilizowany, ma przywilej interwencji w życie polityczne, społeczne i gospodarcze zacofanych krajów muzułmańskich, i ta interwencja będzie przyczółkiem do dokonania zmian, które są przez Zachód oczekiwane.
Zachód wspiera jednych, walczy z innymi, zbroi jednych przeciw drugim, umacnia obecną władzę lub wręcz przeciwnie, dąży wszelkimi środkami do jej zmiany.
Działania takie muszą doprowadzić w końcu do kontrreakcji niezadowolonych, zwolenników dawnego porządku, kultury, religii i obyczajów. Narasta pragnienie odwetu, umacniają się nastroje fundamentalistyczne, rodzi się terroryzm jako jedyny sposób walki z przeciwnikiem o wiele silniejszym i potężniejszym. 
Czasami dochodzi do takich sytuacji, w których wczorajszy, uzbrajany po zęby sojusznik Zachodu, uwikłany w międzyplemienne, zadawnione konflikty, kieruje otrzymaną broń w stronę niedawnych darczyńców, umacnia się, przejmuje samodzielnie władzę, rozszerza ją, tworzy Państwo Islamskie, które zaczyna walkę najpierw z wewnętrzną opozycją, mniej fanatycznie nastawioną, czasami wręcz bezbronną, a później zaczyna odgrażać się Zachodowi. Tworzy się w ten sposób nowy, niezwykle niebezpieczny byt, który, jak szarańcza, niszczy po drodze do całkowitego sukcesu wszystko, co staje mu na drodze. Ludzie się tej hydry boją, uciekają przed nią, szukają schronienia, przetrwania, wreszcie - lepszego życia, bo każdy do lepszego życia ma prawo...
A teraz zdefiniujmy słowo "Zachód".
Potocznie "Zachód" to niedawna Europa Zachodnia, kraje Starej Europy, lecz nade wszystko "Zachodem" są Stany Zjednoczone.
Tak, to Stany Zjednoczone Ameryki Północnej odpowiadają za obecny kryzys w regionie Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. To polityka USA doprowadziła do "Arabskiej Wiosny Ludów" z wszystkimi jej konsekwencjami. To agresywna polityka USA, chęć dominacji nad światem, nad ropą i gazem była praprzyczyną obecnej migracji. To sprawka prowadzonych przez USA militarnych interwencji i wojen prowadzonych w Iraku, Afganistanie, w Libii, w Syrii (gdzie dozbrajano opozycję), że z roku na rok narastał problem uchodźstwa. Ten sam rodzaj agresywny i pełen hipokryzji scenariusz USA próbują zrealizować na Ukrainie. To Stany Zjednoczone, aby dokuczyć Rosji rozmontowały Jugosławię, a następnie doprowadziły do oderwania od niej Kosowa. I Amerykanom nie przeszkadzało to, że w Kosowie przekazali władzę ludziom umoczonym w handel narkotykami i narządami ludzkimi. Co za hipokryzja!
Niestety, tak się jakoś składa, że tam gdzie sadowi się amerykańska armia, tam wojna, tam giną ludzie. Ktoś wyliczył, że od zakończenie II wojny światowej do chwili obecnej USA tylko przez lat siedem nie prowadziło wojen, wojen na czterech kontynentach i to najczęściej w znacznej odległości od swoich granic. Jeśli się mylę jest to do sprawdzenia, nawet w internecie.
Dla mnie symbolem polityki Stanów Zjednoczonych jest postać Madeleine Albright, sekretarza stanu za prezydentury Billa Clintona. Zacytuję teraz zamieszczony w Wikipedii fragment jej wywiadu, pozostawiając słowa, jakich w nim użyła bez komentarza.
Albright pełniąc funkcję Ambasadora Stanów Zjednoczonych przy ONZ została skrytykowana za opinię jaką wyraziła w czasie wywiadu 12 maja 1996, dla programu telewizyjnego 60 Minut. Tematem rozmów były amerykańskie sankcje nałożone na Irak, prezenter Lesley Stahl zadał pytanie:
- Słyszeliśmy, że pół miliona dzieci zginęło. Wydaje mi się, że to jest więcej niż zginęło w Hiroszimie. Jak pani myśli, czy ta cena jest warta tego?
Albright odpowiedziała: 
- Myślę, że to jest bardzo trudny wybór, ale cena – myślimy, że jest tego warta.
Dla ciekawości przypomnę, że pani Madeleine Albright została w 2009 roku odznaczona  Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

Ze względów humanitarnych, czysto ludzkich, należy nieść pomoc uchodźcom. Nie można im odmawiać prawa do życia w pokoju. Nie można z obojętnością przyglądać się ich cierpieniom i protestować przeciwko ich pobytowi w Europie dlatego, że nie są Europejczykami a ich religią jest islam.
Należy bezwzględnie dołożyć wszelkich starań, aby ta fala emigracji była ostatnią w tym stuleciu tułaczką, należy wyciągnąć właściwe wnioski z tej historii. Należy radykalnie zmienić europejską politykę wobec państw arabskich basenu Morza Śródziemnego. Należy zweryfikować politykę wobec bogatych, autorytarnych państw takich jak Arabia Saudyjska, które zdają się problemów z jakimi stykają się dzisiejsi i potencjalni emigranci, nie zauważać.
Ale nade wszystko należy pamiętać o tym, działania jakiego mocarstwa pośrednio doprowadziły do migracji ludów, która obecnie przelewa się przez Europę. Należy pamiętać i wyciągnąć z tej pamięci właściwe wnioski.

Ps. nie usłyszałem, aby USA w ramach solidarności z Europą, zadeklarowały, że przyjmą pewną grupę uchodźców. Być może nie mają na to środków, gdyż kolejnym państwem/rządem z którym USA zrobi porządek będzie ............................, a to przecież koszt niemały. 

[o problemie migracji w Europie także w artykule: "Who is responsible for the refugee crisis in Europe?" na stronie:
http://www.wsws.org/en/articles/2015/09/04/pers-s04.html

4 komentarze:

  1. Klik dobry:)
    Bardzo dobry tekst. Moje przemyślenia są takie same, tylko nie potrafiłam ich tak doskonale wyartykułować.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale to napisałeś.
    Podpisuję się pod tym.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniale to napisałeś.
    Podpisuję się pod tym.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny, mądry i pouczający post. Tylko jak trafić do rozsądku tym, którzy produkują coraz nowsze rodzaje broni, sprzedają ją, zbroją się, prowokują konflikty. Polacy takoż będą coraz więcej przeznaczać na wojsko. Smutne.

    OdpowiedzUsuń