Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

22 lipca 2017

KARTKI Z KALENDARZA (6)

Nie wiem, czy dobrze zrobiłam, godząc się na to spotkanie. 
I znów noc bezsenna. Iskierki gwiazd ganiają się z myślami. Gotów sobie pomyśleć, że jestem zdesperowana… i będzie miał rację. Samotna kobieta dobrze po trzydziestce, jeśli chce odmienić swoje życie, musi być zdesperowana. Prawda, że czasy się zmieniły i nowoczesna kobieta robi teraz najpierw karierę, i, albo pozostaje przy okazji w luźnym, partnerskim związku, albo, jeśli jednak decyduje się na małżeństwo, to wiek, dajmy na to, trzydziestu pięciu lat, wcale jej nie dyskredytuje, a na dziecko, jeśli się na nie zdecyduje, ma jeszcze całe pięć lat życia, bo po czterdziestce to już raczej lepiej nie zachodzić w ciążę… chociaż… podobno dzieci urodzone przez bardzo dojrzałe matki są inteligentniejsze… tyle że kiedy odbierasz później córeczkę z przedszkola, możesz usłyszeć opiekunkę: - Agniesiu, pochowaj zabaweczki, babcia przyszła.
Ale nie jestem zdesperowana, co to, to nie. Nie, żebym czasu miała wiele, ale czy muszę się angażować w związek, który może nie mieć perspektyw? Ja wszystko rozumiem. Powiedzmy, że dla niego to małżeństwo było nieporozumieniem, choć kto to wie, czy wina nie była także po jego stronie. Mamusia, biorąc go w obronę, wcale nie musi mieć racji. Kieruje się współczuciem, a tato też ma swój udział w pozytywnym kreowaniu jego sylwetki. Że dobry fachowiec, pracowity i uczciwy, ambitny, ale niewywyższający się ponad innych, towarzyski i uczynny. I zeszły się w jedną te opinie, w które ja mam wierzyć. Ale co z nich wynika? Czy można je przełożyć na zgodność i trwałość małżeńskiego pożycia? A gdzie miejsce na miłość? Powinno przecież zaiskrzyć, a mnie się wydaje, że zgodziłam się na spotkanie z nim pod wpływem impulsu i… litości nad dolą niedawnego, zdradzanego męża, którego żona puściła kantem, a nie dość na tym - utrudnia teraz, jak może, ustalone przez sąd spotkania z synem. No powiedz, czy chciałbyś, aby kobieta, jakakolwiek kobieta, była z tobą z litości?
Ale o czym ja mówię - Natalio, uspokój się - to tylko mało znaczące spotkanie, choć z tego, co mówił, wyznaczył je w najlepszej restauracji w mieście. Mało tego, że wyznaczył - przyjedzie po mnie autem. Nota bene, jak to się stało, że ta pazerna jego „była” zostawiła mu samochód i mieszkanie? A tak, mamusia mówiła, że musiał sprzedać to mieszkanie, sorry, zamienił je na mniejsze, a ją spłacił z połowy… ale auta nie podzielili. Ma teraz podobno w gorszym miejscu dwa malutkie pokoje, ale przytulne, ładnie urządzone, czyste, tato mówił, ale tato to w ogóle jest do niego przyjaźnie nastawiony, więc nie brałabym i tej jego opinii tak bardzo poważnie. Powiedzmy, że nie mam wielkich wymagań odnośnie mieszkania, ale gdyby przydarzyło się dziecko… co ja mówię? Nie przydarzy się dziecko. Nie stanie się nic. Spotkamy się, pogawędzimy, może nawet zaprzyjaźnimy… nic poza tym, rozumiesz? Nie masz prawa oczekiwać niczego więcej. Robię to dla mojego ojca, który cię szanuje i dla mojej mamy, która żałuje, że twoje życie potoczyło się w taki sposób, że tylko współczuć ci i otoczyć matczyną opieką, skoro nie masz matki i ojca… prawda? Nie masz nikogo, kto by cię wsparł. Nie natrząsam się nad twym losem, to naprawdę przykre. I jeszcze ten syn, z którym nie możesz chodzić na spacery, do kina, na basen… człowieku, jakeś to zrobił, w czym zawinił, że los potraktował cię tak podle? A teraz liczysz pewnie na mnie, że wynagrodzę ci niedostatki szczęścia, którego i tak niewiele w życiu zaznałeś. A może jednak zasłużyłeś sobie na to, co cię spotkało, przyznaj się, zanim wyspowiadasz się przede mną z powodów swojej bezradności. Nie oczekuj na to, że znajdziesz we mnie wyrozumiałą pocieszycielkę, która wyprostuje twoje drogi życia i sprawi, że we dwoje łatwiej będzie nimi iść, pod rączkę, jak stare, dobre małżeństwo. A czy moje problemy nie są też istotne? Czy ja czegoś też nie potrzebuję? Nie ma lekko, musisz to wziąć pod uwagę, bo jak nie, wolna droga.
Żeby jeszcze nie był przystojny… ale jest, przyznaję, może się jeszcze podobać kobietom. Nawet mógłby trochę przytyć, bo teraz wydaje mi się mizerny, jakby niedożywiony nawet. Ale go rozumiem - przeżycia, nie ma się czemu dziwić, niesystematyczne odżywianie - raczej nie sprawia wrażenia takiego, co to porusza się po kuchni swobodnie i mógłby mnie czym w niej zaskoczyć. Wszystko mu smakuje, wszystko chwali, nie grymasiłby, nawet gdyby było co przesolone. Takiego faceta mieć, to z jednej strony wygoda dla pani domu, ale z drugiej, chcesz coś specjalnego mu przyszykować, postarasz się, a on zareaguje podobnie jak przy jedzeniu jajecznicy z boczkiem.
Mężczyźni są rozbrajający. Nie wiedzą, co może sprawić kobiecie przyjemność, bo myślą cały czas o seksie. Jak można cały czas myśleć o seksie? Zagadka.
Nie powiesz mi, że ty nie myślisz. Teraz może nawet częściej niż uprzednio. Odzyskałeś wolność i jesteś jak ten ptak, niezależny, pozbawiony kontroli, nic tylko leć i używaj. Ale, kochany, jeśli sądzisz, że ja dam się złapać w te sieci, to się, złotko, mylisz. Sądzisz pewnie, że jeśli kolację zjemy w restauracji na mieście, to śniadanie, które wyjątkowo sam zrobisz, już u ciebie w mieszkanku, w którym należy puścić głośno muzykę, aby sąsiedzi przypadkiem nie usłyszeli odgłosów miłości.
Nie patrz tak na mnie, ja nie powiedziałam tego w tym sensie, że odżegnuję się od tych spraw, ale, kochany, ty doskonale wiesz, że kobieta, mówię kobieta, nie dziwka, nie robi tego bez miłości. No, musi coś czuć do faceta… przyszło ci do głowy, że od tego wiele zależy?
No, dobrze. Powiedzmy, że jestem nowoczesną kobietą, która… niech ci będzie, idzie do łóżka z mężczyzną, ot tak, dla przyjemności, bez zobowiązań. Powiedzmy nawet, że mogłabym nią być… może nawet tego potrzebuję, ale… człowieku, no puknij ty się w głowę… na pierwszej randce?
Gwiazdy, gwiazdy, gwiazdy….
- Natalko, czy ty tam w nocy z kim nie rozmawiasz?
Poczułam, jak chłód nocy podszedł do mnie od tyłu i objął w pasie.
- Czy rozmawiam? Rozmawiam z gwiazdami, mamusiu. 

[18.07.2017, Campigneulles Les Grandes, Francja] 



3 komentarze:

  1. Rozmowy z gwiazdami są takie pouczające...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego Ona postawiła się w roli pocieszycielki?

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś mi się zdaje, że ona za dużo myśli...

    OdpowiedzUsuń