Petrus Christus - Portret młodej kobiety

Petrus Christus  -  Portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

21 stycznia 2017

UWERTURA KU CZCI STAROŚCI

Pewnie nigdy nie spełni się moje pradawne marzenie - osiąść na starość gdzieś na odludziu. 
Warunek niezbędny - muszę być zniechęcony światem; w innym wypadku - działam, wykuwam swoją energię, tak jak wtedy, kiedy byłem….
Ale ponieważ czuję się zniechęcony i rozczarowany, pradawne marzenie jest aktualne, choć, jak to u mnie, z marzeniami tak bywa, że raczą się nie spełniać.
Na odludziu… więc gdzie?
W zaprzeszłych czasach, znaczy się w poprzednim życiu byłem chłopem, wieśniakiem, kmiotkiem, wyrobnikiem - do wyboru. Ba, kiedyś nawet wierszyk o tym napisałem.
„Modrzewiowy, podmurowany dworek
wychowywał mnie od poczęcia.
Myślałem, że jestem szlacheckim dzieckiem.
Nic z tego.
W parafialnych księgach odnotowano,
że pochodzę z czworaków.
Jestem chłopem z dziada pradziada,
nie mam błękitnej krwi…”
Czy wstydzę się swego poprzedniego życia? Nic podobnego! A że w zabłoconych chodakach na salony mnie nie wpuszczano, to co i z tego?
Zatem jakieś sioło, przysiółek, wioska, siedlisko położone z dala od asfaltowej szosy - to być może.
Ponieważ ciągnie mnie, jak wilka, do lasu, to czemu nie osiąść pośród dzikiej kniei, w roślinny i zwierzęcy żywioł bogatej i podzielić swój los ze stworzeniem płowym, dostojnym, lotnym, grzebiącym, skubiącym, ocierającym łby o porowatą korę dumnych sosen, dębów i brzóz? I z jakim ukontentowaniem stwierdzić, że te leśne i podleśne gadziny nie plotkują, głupstw nie plotą, nie narzekają na mnie na czym świat stoi, nie oszukują, nie są wredne, a hipokryzji ich jeszcze nie nauczono.
Jest jeszcze inna kraina, do przebywania w której może i bym się najął. Pomiędzy wioską a lasem bywają łąki wybujałe, przestronne, rozłożyste, najlepiej kwieciem łubinu pokryte; łąki wykrotami tu i ówdzie przeryte, z wierzbami, co nad rowami czupryny głów swoich pochylają; są w tej dziedzinie staruteńkie grusze i jabłonie, są krzyże i kurhany, o których nikt już baśni nie powiada; i są też tam strumienie szemrzące, wody płynące i takie, co stoją, odbijając w szklistej a znieruchomiałej tafli zwierciadła swego dzienne słońca, nocne gwiazdy i księżyce.
A zatem znalazłby się na pograniczu tych trzech dominiów. Czy sam? Niekoniecznie, choć kto tam ze mną na starość wytrzyma, skoro i teraz jestem nie do wytrzymania, i głowę mi suszą, słusznie, bo albo nijakiego znaku nie daję, albo też siły do przetrwania nie mam.
Jednakowoż spróbuję coś napisać o tym, co to mnie samego już spotkać nie, lecz w opowieści przecież wszystko zdarzyć się może. W niej odbiją się te pogrzebane za życia marzenia….

[18/19.01.2017, Rillieux la Pape we Francji]

3 komentarze:

  1. Mój mąż ciągle powtarzał, że chciałby mały domek pod lasem na emeryturze. Gdy czas mija i pojawiaja sie dolegliwości i ograniczenia, mały domek już nie stoi pod lasem, ale gdzieś bliżej ludzi.
    Ostatnio zamienił domek na wygodne mieszkanie w innym miescie - blizej syna...

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to za życie bez tych marzeń? Mały domek w każdych snach pewnie...

    OdpowiedzUsuń