Wódz wszystkich Skrzydlatych musiał być poinformowany przez Naczelnego, że
zdarzyło się / zdarzy to i to i trzeba być w gotowości.
Trudno powiedzieć, czy Naczelny sam sprokurował to wydarzenie, czy też
dysponując dziesiątkami milionów par oczu po prostu dostrzegł, że szykuje się
coś niezwykłego i konieczna będzie szybka i zdecydowana reakcja.
I stało się – rozległ się huk i tuman kurzu wzniósł się ponad wiecznie
zielone pogłowie świerków i sosen.
Żelazny ptak przypominający ważkę wchłonął Go w swoje pojemne i nowoczesne
cielsko i dostarczył szybko i bezpiecznie do jednego z budynków, w którym
czekali na niego Skrzydlaci pierwszego i drugiego rzędu. Ci ważniejsi ubrani
byli w błękitne i seledynowe, doskonale wyprasowane okrycia; mniej ważni ubrani
byli w biel nieskazitelną, jaka zwykle towarzyszy wszystkim Aniołom na świecie.
Wybrańcy pierwszego i drugiego rzędu zajęli się NIM fachowo i troskliwie. Wtedy
właśnie czas odgrywał bardzo ważną rolę. Udało się. Wódz wszystkich
Skrzydlatych – Archaniołów i Aniołów dowiedział się w końcu o sukcesie jego
podwładnych i natychmiast przekazał tę miłą wiadomość Naczelnemu. Właściwie to
Naczelny nie musiał być informowany. On wiedział o wszystkim.
A co z NIM? ON znalazł się w obszernej sali i odpoczywał w pozycji
horyzontalnej. Nad NIM i wokół NIEGO fruwały Anioły, cierpliwe, niekrzykliwe,
mówiące, że jest dobrze, że jest coraz lepiej. Były przy nim kiedy płakał,
śmiał się, śpiewał i żartował. Najgorsze były noce.
Otóż pewnej nocy…
… pewnej nocy poczuł ogromne pragnienie przypominające błagalne modlitwy
saharyjskich Tuaregów o wodę choćby w jednej z libijskich oaz. Utkwiwszy wzrok
w pustej, półlitrowej, plastykowej butelce spoczywającej bezcelowo na
orzechowym blacie prostokątnego stolika ustawionego obok łóżka, ON
zapamiętawszy nazwę mineralnej wody wydrukowanej na elipsoidalnej etykiecie przyklejonej
do walcowatej powierzchni butelki, ON zdecydowany był wyruszyć w długą, a może
też niebezpieczną drogę do samego źródła, skąd mógłby zaczerpnąć płynu
ratującego mu życie. Odpłynął więc, odjechał, pokonał czasoprzestrzeń, nie
wiedząc przy tym, jak bardzo naruszył prawa fizyki, a ponadto ta wyprawa po
wodę, choć chwalebna i niezbędna dla jego organizmu, należało traktować jako
ucieczkę z krainy Aniołów. W końcu znalazł się w miejscu, w którym spodziewał
się otrzymać upragnioną butelkę wody. Zatrzymał swój niewidzialny pojazd przed
magazynem, na którego frontowych ścianach, nad podłużnymi taflami okien iskrzył
się na czerwono ten sam napis, który dostrzegł uprzednio na plastykowej butelce
pozostawionej na przyłóżkowym stoliku.
- Co pan tu robi? – zapytała kobieta w bieli, która wszakże nie była
Aniołem. – Jak się pan tutaj znalazł – zapytała w jego języku.
- Chcę pić – odparł słabym głosem – a jak tutaj się znalazłem, nie wiem.
Wielkie serce kobiety spowodowało, że wkrótce półlitrowa szklanka dobrze
schłodzonej wody znalazła się w JEGO dłoniach. Patrzyła na niego z podziwem,
jak szybko opróżnił podane mu naczynie, z niedowierzaniem usłyszała jego głos
proszący o więcej wody, o kolejną jej porcję.
- Nie mogę panu przynieść kolejne szklanki. Pan rozumie, przepisy… i nie wolno
panu pić więcej.
Najpierw prosił, potem błagał i wreszcie wykrzyczał na cały głos, że jest
spragniony, i jeżeli nie dadzą mu się napić, stanie się coś strasznego.
JEGO głos był tak skrzekliwy, tak donośny, że wszyscy pracownicy znajdujący
się w magazynie (każdy z nich ubrany był w biały, wyprasowany kitel) zamilkli.
W końcu jeden z nich, barczysty mężczyzna z brodą zajmującą trzy czwarte powierzchni
jego twarzy, podszedł do niego w menzurką wypełnioną bezbarwnym płynem.
Przysunął krawędź naczynia do jego spęczniałych ust.
- Tylko powoli – powiedział do NIEGO brodacz.
Kiedy otworzył oczy ujrzał jak jeden z Aniołów pociera jego usta zwilżonym tamponem
bawełnianej waty. Wysysał z niej niewidoczne kropelki wilgoci.
- Jeszcze trochę – poprosił Anioła.
Anielica nasączyła bawełniany tamponik mocniej. Ssał go powoli, delektując
się bezsmakiem płynu.
- Jutro pozwolę panu wypić ze szklanki – powiedziała.
Z uśmiechem na twarzy zasnął po raz drugi.
[19.01.2019, Mieczysławów
Myślę że tego rodzaju wspomnienia zostają na całe zycie.
OdpowiedzUsuńTeż mam podobne sprzed lat...
Litościwy Anioł, ale rozsądny...
OdpowiedzUsuńWzruszylam się po raz kolejny...Marta uk
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa, po czym odróżnić anioła od anielicy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Did you hear there is a 12 word phrase you can communicate to your man... that will trigger intense emotions of love and impulsive appeal to you deep within his heart?
OdpowiedzUsuńThat's because deep inside these 12 words is a "secret signal" that triggers a man's impulse to love, adore and care for you with all his heart...
12 Words That Fuel A Man's Desire Instinct
This impulse is so hardwired into a man's genetics that it will make him work better than ever before to love and admire you.
As a matter of fact, fueling this powerful impulse is so mandatory to achieving the best ever relationship with your man that as soon as you send your man a "Secret Signal"...
...You'll immediately find him open his heart and mind for you in a way he's never experienced before and he'll identify you as the one and only woman in the world who has ever truly tempted him.
Listen...
OdpowiedzUsuńWhat I'm going to tell you may sound a little weird, and maybe even a little "out there..."
HOW would you like it if you could just push "PLAY" and LISTEN to a short, "miracle tone"...
And miraculously bring MORE MONEY into your life?
And I'm really talking about thousands... even MILLIONS of DOLLARS!!!
Sounds way too EASY? Think it's IMPOSSIBLE?
Well, I'll be the one to tell you the news.
Many times the most magical miracles in life are the easiest to GET!!!
Honestly, I will PROVE it to you by allowing you to listen to a REAL "miracle abundance tone" I've synthesized...
You just hit "PLAY" and the money will start coming into your life. starting so fast, you will be surprised.
CLICK here NOW to play this marvelous "Miracle Abundance Sound Frequency" - as my gift to you!!!