Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

07 lutego 2016

PRZEZ HISZPANIĘ

Tym razem „robię” szerokości geograficzne od Degonzo de Arriba pod Madrytem aż po Hudiksvall w Szwecji, a jak ma się okazać, przejadę jeszcze ponad 300 kilometrów dalej na północ Szwecji, do Umea nad Zatoką Botnicką.
Hiszpania zdobywana od strony San Sebastian, w miejscu, gdzie niskie jeszcze Pireneje sąsiadują z oceanem, przemierzana w stronę Saragossy aż po Madryt, z okien renówki nie wygląda imponująco. Wprawdzie gdy odwróci się w tył głowę widać przepięknie bielące się i błyszczące w słońcu, odległe szczyty Pirenejów, które wieńczą cały północny horyzont, to przez większość trasy napotykam na szorstki, niemal pustynny, wyludniony krajobraz, pozbawiony niemal w zupełności drzew, brunatny i szary. Zima czyni swoje i w Hiszpanii. Temperatura ledwo przekracza zero stopni, gdyż droga wije się na wysokości 500 - 800 metrów nad poziomem morza, a na takiej wyżynie jest zawsze chłodniej.
Widoki za oknami znacznie uboższe od tych, które podziwiałem we Francji, jadąc przez Owernię w stronę Limoges i dalej przez Bordeaux aż po granicę z Hiszpania i ocean. W Bordeaux odnotowuję najwyższą temperaturę - jest plus dziewięć stopni, a już pod samym Madrytem, także w nocy, termometr pokazuje minus dwa stopnie.
Niestety nie mam ani czasu ani sposobności na to, aby przyjrzeć się Hiszpanii „od wewnątrz”. Mijam niewiele miasteczek a w drodze powrotnej wprawdzie przejeżdżam przez Madryt, ale widok tego  wielkiego miasta widzianego zza szyb auta to jednak nie to samo, co obserwacja tegoż z perspektywy piechura.
Spod Madrytu wracam nieco inna, bardziej interesująca drogą przez sławny wąwóz Somosierra. Czeka mnie Neuland w Niemczech, a mam do przejechania prawie 1800 kilometrów. Dystans ten pokonuję jadąc non stop w 22 godziny. To niezły wynik.
A w Niemczech prawdziwa zima.  

Zdjęcie:
Byczek Fernando przy trasie

Zdjęcie:
To także Hiszpania


[24.01.2016, Hudiksvall w Szwecji]

1 komentarz:

  1. Zimna Hiszpania? Zaledwie parę stopni poniżej zera. A my czasem musimy przyjąć minus dwadzieścia i zawieje. Trudno pojąć ten maraton jazdy 22 godzinny. Już pomijam zmęczenie fizyczne, ale ważne i psychiczne, ponieważ zjada stress i ta napięta uwaga tyle godzin. A i pogoda przeważnie nie sprzyja prowadzącym. Pozdrawiam. Życzę szerokiej i bezpiecznej drogi.

    OdpowiedzUsuń