Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

08 lutego 2016

PRZYTUL

- Przytul się.
- Teraz nie.
- Nie? Dlaczego?
- Zapukam do jego pokoju.
- Sam nie zejdzie?
- On lubi, jak się puka do jego drzwi.
- Dlaczego?
- Jest sam. Nie ma tutaj znajomych. Po prostu lubi, jak wchodzę do niego i przypominam mu o posiłku. Patrzy na mnie długo. Uśmiecha się do mnie.
- A jak będę zazdrosny?
- To starszy pan… ale możesz. Możesz być zazdrosny.
- Jesteś okrutna. Nie przytulisz się?
- Nie. Mówiłam ci. Idę do niego na górę.
- Możesz się przytulić, a potem iść do niego.
- Nie mogę, bo on pozna.
- Jak to pozna?
- A tak. Przytulę się do ciebie, a potem będziesz chciał czegoś więcej. Wiem, że pozna.
- Nie będę chciał niczego więcej.
- Nie kłam. Ty zawsze chcesz czegoś więcej.
- Bo cię kocham.
- Ja też cię kocham, ale nie tutaj.
- Ja kocham cię wszędzie.
- Nie powinieneś mnie kochać w miejscu, gdzie pracuję.
- Miłość nie ma granic.
- Gdzie to wyczytałeś?
- W twoich oczach. Jeżeli mnie kochasz…
- Wiesz o tym. Ile razy mam ci powtarzać, że teraz nie mogę, bo idę do niego, a on zobaczy, że mam zaczerwienione policzki i nabrzmiałe od pocałunków wargi.
- Powiedziałem ci, że chcę tylko tego, abyś się do mnie przytuliła.
- Nie kłam. Pocałujesz mnie.
- Tylko jeden raz i bardzo delikatnie.
- No widzisz, jaka z tobą rozmowa? A on to zobaczy na mojej twarzy i będzie mu przykro.
- Dlaczego miałoby mu być przykro?
- To starszy pan.
- Myślisz, że zrobi mu się przykro z tego powodu, że to nie on a ja cię pocałuję?
- Właśnie tak myślę.
- Sądzisz, że jest o mnie zazdrosny?
- Nie o to chodzi. On ma swój wiek i powinien unikać wzruszeń.
- Czy chcesz przez to powiedzieć, że podobasz mu się… że jest tobą zafascynowany?
- Tego nie wykluczam. W każdym bądź razie patrzy na mnie w taki sposób, jakby żałował, że nie jest młodszy.
- A gdyby tak on chciał się do ciebie przytulić?
- Przestań!
- No, załóżmy… gdyby chciał… pozwoliłabyś mu na to?
- Nie wiem.
- Nie wiesz?
- Nie dręcz mnie. Już powiedziałam. Nie wiem tego.
- Mógłby być twoim dziadkiem.
- Mógłby.
- Nie jesteś ciekawa, w jaki sposób chciałby cię przytulić, gdyby miał taki zamiar?
- Jestem tego ciekawa, ale wcale to nie oznacza, że tak się stanie.
- Nie pozwolisz mu?
- On się chyba na to nie zdecyduje. Co najwyżej pocałuje mnie w dłoń?
- Całował cię po rękach?
- Powiedziałam, że pocałuje mnie w dłoń. To co innego niż całowanie po rękach.
- Robił to?
- Tak.
- Szarmancko?
- Trudno mi to określić, ale było to przyjemne.
- Od tego się wszystko zaczyna.
- Przestań!
- Nie kokietuj. Przecież dobrze wiesz o tym, że podobasz się mężczyznom, także w starszym wieku. To chyba nic strasznego?
- Oczywiście, że mam tego świadomość. Ale to bardzo dobrze wychowany pan i na pewno nie posunąłby się o krok za daleko.
- A gdyby, przyjmijmy taką wersję, złamałby swoje dżentelmeńskie zasady?
- Do czego zmierzasz?
- Gdyby chciał się do ciebie przytulić, pocałować cię… a może nawet liczyć na coś więcej?
- Jesteś wstrętny.
- To tylko teoretyczne rozważania.
- W takim razie, jeżeli rozmawiamy teoretycznie, to powiem ci, że ten pan pomimo swego wieku, wcale nie wygląda na takiego, który nie chciałby być jeszcze z kobietą.
- Jesteś szczera.
- Szczera do bólu, bo mnie zadręczasz pytaniami, rozważaniami, gdy tymczasem zbliża się pora śniadania, a starszy pan na mnie czeka.

- A co ty tutaj robisz, dziecko?
- Idę, siostrzyczko do pana Stanisława. Jak zwykle informuję go o zbliżającym się posiłku.
- To ty, dziecko… nic jeszcze nie wiesz? Nie powiedziano ci? Hm… Pan Stanisław odszedł od nas tej nocy. Odszedł we śnie, bez bólu, dyskretnie. Wszyscy pensjonariusze spali w najlepsze, kiedyśmy go znosili do kaplicy.
- Siostro Henryko… to niemożliwe?
- Dziecko… ja wiem, że byłaś do tego pana przywiązana bardzo. A jak cię wychwalał! Przypominałaś mu córkę, kiedy była taka młoda jak ty. Ale na śmierć, dziecko, jeszcze nikt nie wynalazł lekarstwa. I z tą śmiercią musimy się pogodzić.

- Teraz ty mnie przytul. Przytul mocno.

[31.01.2016, Paryż]

3 komentarze:

  1. Świetnie uchwycony dialog młodych: ta oszczędność słów, przekomarzanie się, zazdrość o słowa, gesty, spojrzenia. To zapewnianie na każdym kroku, to udowadnianie i te rozważania, co byłoby, gdyby.. A w końcu i ta zaskakująca pointa. Świetne, tylko pogratulować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że tak to odczytujesz... :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po przeczytaniu tego rodzaju Twojego tekstu brak mi słów aby coś napisać.
    Więc napiszę TYLKO: Moje uznanie.

    OdpowiedzUsuń