Petrus Christus - Portret młodej kobiety

Petrus Christus  -  Portret młodej kobiety

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

14 kwietnia 2026

DANTE - PIEKŁO - PIEŚŃ XVI

 

(Krąg VII. Koło III. Ciąg dalszy. Gwidogwera. Rusticuci).

Już byłem w miejcu, gdzie słychać szum wody,

Która spadała w drugi krąg piekielny²⁴⁹

Szumiąc podobnie jak w ulach gwar pszczelny.

Trzy cienie od tej oderwane trzody,

Co przechodziła pod ognistym deszczem,

Podbiegły do nas, krzycząc w uniesieniu:

«O stój, poznajem po twoim odzieniu,

Żeś dziecko naszej występnej ojczyzny».

Widziałem na ich ciałach od płomienia

Świeże i stare wypalone blizny;

Niestety! Jeszcze wspominam je z dreszczem,

Choć czas na poły zatarł ślad wrażenia.

Na krzyk ich brzegiem idący porzecznym

Mistrz stanął; do mnie obrócił się twarzą

I rzekł: «Stań, jeśli chcesz być dla nich grzecznym:

Gdyby nie ognie, co te piaski skwarzą,

Rzekłbym, że witać z skwapliwością całą,

Więcej by tobie niźli im przystało».

Gdyśmy stanęli, starą pieśń okrzyków

Cienie zawyły z boleści wyrazem,

Kręcąc się w kółko wszyscy trzej zarazem²⁵⁰

I obyczajem nagich zapaśników

Już namaszczonych, co się okiem mierzą,

Nim w szrankach na się piersią w pierś uderzą,

Cienie wprost do mnie obracając twarze,

W krąg się kręciły po stepu obszarze,

W sposób, że szyja skrzywiona z ich nogą,

Ciągle jak w sporze, przeciwną szły drogą.

Jeden tak mówił: «Chociaż pełen groźby

Step ten ruchomy, smutny i spalony,

Podał w pogardę nas i nasze prośby,

Mów, naszej sławy odgłosem skłoniony,

Kto jesteś, co tu stopami żywemi

----------------------------------------------------------------------------

²⁴⁷Skarbiec mój — Brunetto zostawił dwa dzieła: pierwsze (Il Tesoro) Skarbiec, a drugie (Il Tesoreto) Skarbczyk; pierwsze prozą, a drugie wierszem pisane.

²⁴⁸Bieży do mety po sukno zielone — Sukno zielone, jakie w nagrodę otrzymywał zręczniejszy i szczęśliwszy biegacz do mety.

²⁴⁹słychać szum wody, która spadała w drugi krąg piekielny — Szum, jaki tu słyszy poeta, rozlega się od wodospadu Flegetonu, rzeki piekielnej, która wpada do kręgu ósmego.

²⁵⁰Cienie zawyły (…) kręcąc się w kółko — W następnych dwunastu wierszach poeta z niepospolitą i właściwą tylko sobie plastycznością przedstawia obraz kręcących się w kółko cieniów. Z pieśni XV wiemy, że każdy potępiony bieżący pod deszczem ognistym i na chwilę zatrzymać się nie może; trzem cieniom przypatrującym się stojącemu poecie na kamiennej tamie w chwili, kiedy chcą z nim zawiązać rozmowę, nie pozostało nic więcej jak przed nim w ciągłym być ruchu. Ruch kołowy w takim wypadku był najstosowniejszy, ponieważ cienie kręcąc się w kółko nie tak często do poety obracały się tyłem i nie potrzebowały wciąż tam i sam powracać, co by być musiało, jeśliby cienie w kierunku drogi poety szły z nim wzdłuż tamy. Obrót zaś ich szyi w przeciwnym kierunku z ich stopami i ruch kołujący trafnie przypomina starożytnych gladiatorów, którzy przed wstąpieniem do cyrku, w krąg oglądali swoje członki, czy dobrze są namaszczone oliwą.

-------------------------------------------------------------------------------

Stąpasz po piekle śmiało jak po ziemi?

Patrz, ten, którego ja zacieram ślady,

Nagi, żarami obdarty ze skóry,

Był dobrze większym, jak ty mniemasz mężem;

Był wnukiem skromnej i pięknej Gwalrady²⁵¹

Nazwisko jego było Gwidogwera,

Mąż zawołany radą i orężem.

Drugi, co ze mną, smutny i ponury,

Gorące żwiry stopami rozciera,

Wpatruj się dobrze, to Aldobrandini²⁵²,

Wieszcz bez słuchacza wśród swojej krainy!

Ich współmęczennik w tej ognia pustyni

Jam Rustikuci²⁵³; zaiste zła żona

Więcej jak wszystko, wwiodła mnie do winy».

Gdybym był pewny od ognia zachrony,

Skoczyłbym na dół ob􀰗ąć ich w ramiona,

Wierzę, nie byłby mistrz tym zasmucony;

Lecz myśl, że będę na żarach spieczony,

Strach w końcu we mnie dobry zamiar przemógł,

Żem ich uściskiem lubować się nie mógł.

Potem na takie zdobyłem się słowa:

«Nie jest to wzgarda, lecz boleść serdeczna,

Jaką mi sprawia wasza męka wieczna.

Mnie o was mistrza uprzedziła mowa,

Według słów ego pomyślałem wreszcie,

Jacyście przyszli, takimi jesteście,

Jestem wasz ziomek i zawsze z zapałem

O waszych czynach szlachetnych słuchałem.

Żółć porzuciłem²⁵⁴, cel mej drogi główny

Dojść do owoców, których treść tak słodka!

Co mi obiecał mój wódz prawdomówny;

Lecz tu wpierw muszę zstąpić aż do środka²⁵⁵».

Cień rzekł: «Niech dusza twoimi członkami

Kieruje długo, sława niech obleci

Zakres dni twoich i po tobie świeci.

Mów, czy waleczność i uczucia szczere

Żyją jak niegdyś pomiędzy ziomkami,

Czy już wygnane są u nich w bezcześci?

Bo gość niedawny Wilhelm Borsijere ²⁵⁶,

Który tu przybył społem jęczeć z nami,

Przerażające opowiada wieści».

«Zatyli²⁵⁷ na twym, Florencyjo, chlebie

Przybysze nowi (zysk nagły a lichy),

Zrodzili tyle swawoli i pychy,

------------------------------------------------------------------------------

²⁵¹Gwalrada — szlachetna florentynka, córka Belinciona Berti, którego prostotę obyczajów wychwala poeta w Raju pieśni XV. Wnuk jej Gwidogwera odznaczył się jako waleczny żołnierz pod chorągwią Karola Walezego.

²⁵²Aldobrandini — z domu Adimari, odradzał gwelfom staczać bitwę pod Arbią i przegranie tej bitwy wpierw im przepowiedział.

²⁵³Jakub Rustikuci — zamożny obywatel florencki, nieszczęśliwy w wyborze żony, która dla niego była drugą Ksantypą. Zmuszony rozwieść się z żoną, z nudów wpadł w nałóg występku, który tu jest karany.

²⁵⁴żółć porzuciłem — Tu napomknął poeta o celu swojej podróży. Żółć to grzech albo też gorzkie wspomnienie zamieszek politycznych.

²⁵⁵tu wpierw muszę zstąpić aż do środka — Do środka ziemi, a zarazem do najgłębszego piekła.

²⁵⁶Wilhelm Borsiere — rodem florentyńczyk, człowiek światowy i pełen dowcipu, większą część życia przebawił na dworach książęcych.

²⁵⁷zatyć — roztyć się, utyć.



[14.04.2026, Toruń]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz