Johannes Vermeer - Dziewczyna z perłą

Johannes Vermeer  -  Dziewczyna z perłą

CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

Down with the fascists Trump and Netanyahu!

02 sierpnia 2022

STAROPOLSKA (14) ANNUNATA - ANTYFONA

 

Annuata - dochód rocznie opłacany, nabyty za kapitał, którego zwrotu niemożna było żądać. Tad. Czacki powiada: „Annuata czyli roczny dochód tem się różni od czynszu odkupnego, że kapitał, którym kupiono annuatę, niknie i tylko ciężar płacenia annuaty zostaje“. Była to więc pożyczka na przepadek za dożywotni procent. To dawanie kapitału na annuatę działo się w Polsce często między krewnymi; mianowicie bezpotomni stryjowie, wujowie i ciotki zastrzegali sobie od pożyczonych kapitałów mały przychód w gotowiźnie, oraz mieszkanie ze stołem i wygodami do śmierci czyli alimenta.


Annus gratiae - rok łaski. Było to urządzenie Jana Lutka z Brzezia, który zasiadł na stolicy biskupstwa krakowskiego roku 1464. Urządzenie to zwane Statutem, umieszczone później w Vol. leg. stanowi: gdy beneficyant umiera w pierwszych trzech miesiącach roku, do jego majątku zaliczają się dochody w ¼ części; jeżeli zmarł w następnych trzech miesiącach, to w połowie; gdy zmarł w trzecim kwartale, to w ¾; a jeżeli w ostatnim, to zaliczają się w całości.


Anny św. bractwo - należało do szczupłej liczby bractw wyłącznie polskich. Sławny Jan Dymitr Solikowski, arcybiskup lwowski, pragnąc zachować na wieki pamięć cnotliwej, zasłużonej i ukochanej przez naród Anny Jagiellonki, żony Batorego, założył r. 1578 i rozszerzał bractwo św. Anny, matki Najśw. Maryi Panny, które papież Sykstus V potwierdził r. 1579. Pierwszym członkiem i opiekunem tego bractwa był Jan Zamojski, kanclerz i hetman wielki koronny; później zapisał się w jego poczet i król Zygmunt III, a za ich przykładem zapisywała się licznie wyższa szlachta. Wtedy to, po wszystkich prawie kościołach polskich, stawiano ołtarze i zaprowadzano bractwo św. Anny. stowarzyszenia. Bractwo miało też książkę, w języku polskim, wydaną staraniem ks. Szymona Hagenowa kanonika wolborskiego, która nadzwyczajnego używała powodzenia i zapalała serca braci do gorących poświęceń ku swojej patronce.


Anszkot - tkanina łokciowa z zagranicy sprowadzana od której instruktarz celny z r. 1643 cło płacić każe.


Antaba - z niem. die Handhabe, kabłąk żelazny, lub mosiężny, stały lub ruchomy, przytwierdzony do drzwi, szuflad i t. d. do chwycenia ręką dla ich otwarcia lub wysunięcia. U strzelby, flinty, pistoletu antaba nazywa się obłąkiem. W domach zamożnych antaby i okładki do zamków u kantorków i biurek dawano srebrne lub z bronzu czyli mosiądzu w ogniu pozłacanego. Przy powszechnem dawniej użyciu skrzyń silnie okutych, do przechowywania cennych rzeczy, antaby z boku skrzyni przybite, zastępowały „ucha“ i stanowiły ozdobę mniej lub więcej misterną. Stosowano antaby do trumien, do drzwi, bram i sieni, często w połączeniu z młotkiem nocnym. Ozdobne, wyrabiane z bronzu, pozłacane i posrebrzane służyły jako „ucha“ przy szufladach komod, w kasetkach i szafkach.


Antał, antałek, — beczułka dębowa do wina lub piwa. Nazwa pochodzi niewątpliwie z węgierskego: altalug, atalag, altalag ćwierćbeczek.


Antepedjum, antependiumiantependja, z łac. ante — przed i peda — stopa, lub pendo — wiszę, znaczy dosłownie: przednóże. Jest to zasłona, okrywająca dolną część ołtarza poniżej mensy, w „Rubryce mszału” nazywana pallium, jakoby płaszcz ołtarza, bo w znaczeniu mistycznem ołtarz oznacza Chrystusa. Antepedjum powinno być rozpięte na ramie lub blacie, niefałdowane, a zmienia się przed nieszporami, jeżeli całe nieszpory, albo od capitulum o święcie jutrzejszem innego koloru. Materja i ozdoby rysunku, choć zachwalane jedwabne, srebrne, złote, zostawione jednak do możności i byle stosowne. Zamożne kolatorki, parafianki i pobożne osoby składały w darze kościołom antepedja i ornaty, często nader pracowicie, kunsztownie i artystycznie ręką własną wyszywane.


Antualarz, Antularz - rodzaj koronek nicianych, szerokich, niekosztownych. Były gładkie, przewlekane, szersze i węższe, cieńsze i grubsze, z równym lub ząbkowym brzegiem. W ciągu wieku XVIII służyły niewiastom polskim do ubrania czepków, przystrajania gorsów i do garnirowania sukni lub wpuszczania w białe suknie pasów antularzowych. Pospolitsze antularze saskie i angielskie, w machinach robione i przecinane, nie miały właściwych brzegów. Francuskie, robione na klockach, więcej były cenione.


Antychryst - z grec. Antichristos t. j. przeciw-Chrystus, czyli przeciwnik nauki Chrystusowej, mający ukazać się na ziemi przed powtórnem przyjściem Chrystusa. Już w Starym Zakonie spotykają się często przepowiednie o potężnym a złośliwym przeciwniku Boga, mającym wystąpić z nim do walki przed samem nadejściem Mesjasza. Ezechjel przepowiada przyjście Goga z ziemi Magog, który będzie walczył z Panem. Daniel wróżył nadejście lepszych czasów dla narodu wybranego, ale dopiero po przebyciu strasznych prześladowań od wrogów. Za czasów Kaliguli, w pierwszym wieku po Chrystusie, ciężkie było prześladowanie wiary żydowskiej, więc o tym cesarzu myślano wówczas, że jest owym przepowiedzianym nieprzyjacielem Boga. Bestją apokaliptyczną w Objawieniu św. Jana (pisanem r. 68 po Chrystusie) jest już Antychryst w dosłownem znaczeniu, pod którego postacią należy rozumieć Nerona, największego prześladowcę Żydów i Chrześcjan. Od wieku IX i X w Niemczech i Francyi Antychryst daje przedmiot do poematów i dziełek w piśmiennictwie tych narodów. W pieśniach i podaniach ludu polskiego Antychryst nazywany jest Ancychrystem, Jancychrystem I Jancykrystem. Pod Krakowem opowiadano Oskarowi Kolbergowi, że przed sądnym dniem narodzi się syn Lucypera z 70 letniej Żydówki, który będzie miał nazwę Jancychrysta i przyjdzie na świat z zębami, a będzie jeździł w rozpalonym piecu i wciągał ludzi do siebie. To podanie o rozpalonym piecu Antychrysta było powszechne w narodzie, a narodziny jego z zębami przypominają opisywane przez Długosza zagadkowe wydarzenie w Krakowskiem narodzenia się dziecka z zębami. W Wielkopolsce jest podanie, że podczas bitwy pod Warną Antychryst wskrzeszał ciała poległych Turków, obracając ich twarze ku światłu księżyca. W wielu okolicach lud mniema, że gdyby kogut zniósł jaje, to z takiego jaja narodziłby się Antychryst. Pieśni kantyczkowe o Antychryście przeszły do ust ludu i śpiewane bywają nad ciałem zmarłych przy poczęstunku pogrzebowym. W jednej z nich, gdy świat się zepsuł i zbliża się jego koniec:

Wkrótce Jancykryst wyjedzie,

Piec ognisty wozić będzie,

Będzie się Bogiem mianował,

Będzie cuda pokazował.

Pokazując swoje rany,

Zwiedzie wierne chrześcijany” […]

fragment fresku Luki Signorelliego „Kłamstwa Antychrysta”

Antyfona - z grec. antifone przeciwgłos, t. j. głos przeciwny, przeciwbrzmiący, vox reciproca, gdy śpiew jednego chóru drugiemu odpowiada. W wieku VI stale przyjęły nazwę antyfon te krótkie zdania, które się odmawiają lub śpiewają przed psalmami, kantykami i po nich. Dzielą się antyfony na wzięte z pisma, historyi, jako też mieszane. Do kościoła łacińskiego wprowadził je św. Ambroży. W nabożeństwach prywatnych, w godzinkach, różańcach i po litanjach są modły krótsze, zwane antyfonami.

Najpospolitszą jest antyfona, drukowana pod obrazkami Matki Boskiej Częstochowskiej, które w r. 1860 zaczęły rozchodzić się setkami tysięcy: „Nie racz pamiętać Panie na występki nasze, albo rodziców naszych i racz nie karać nas za grzechy nasze“. Antyfoniarzem po polsku, antiphonarium lub antiphonale po łacinie zwała się księga, która pierwotnie zamykała w sobie tylko śpiewy chóralne podczas mszy. Od kilku jednak wieków księga śpiewów mszalnych nazywa się Graduale, a ze śpiewami innych nabożeństw — Antiphonarium. Mazurzy przechowujący ściślej stare dźwięki swej gwary, początek wyrazu antyfona wymawiają z dźwiękiem nosowym – ątyfona.


[02.08.2022, Toruń]


SŁOWA JAKIE DRZEWIEJ BYWAŁY (151 - 200)

 

Żupica szlachecka z XVII wieku


151. Żniwaczka, żniwka - żniwiarka

152. Żniwny - tyczący się żniwa

153. Żniwować - odbywać żniwo

154. Żog - palenie, ogień (swym żogiem go podniecała)

155. Żoła - znój, pot

156. Żołd - służyć w wojsku, być żołnierzem

157. Żołd - wojskowość, służba wojskowa; wojsko, siła zbrojna; służba

158. Żołdat - żołnierz

159. Żołdnierz - żołnierz

160. Żołdować - służyć w wojsku

161. Żołdownik - żołnierz na żołdzie będący

162. Żołnieraka - żołnierzyna

163. Żołnierczyk - żołnierzyk

164. Żołnierska - stan żołnierski, służba wojskowa, żołnierstwo

165. Żołnierskie - po żołniersku

166. Żołnierzyn - żołnierski

167. Żołtarz - psałterz

168. Żona - kobieta, białogłowa

169. Żonetka - kobietka, żoneczka

170. Żonie, żenie - gna, pędzi

171. Żorula - biedna żórawica (samica żórawia)

172. Żółciany - żółciowy

173. Żółcina - żółtość

174. Żółklina - żółtość

175. Żółtasy - żółtawy

176. Żółtnąć, żółtnieć - żółknąć

177. Żółtobrzuch - ten, co dogadza brzuchowi, gębie, rozkosznik

178. Żrawy, żrący - wyżerający, trawiący

179. Żreć - żre go w brzuchu, tzn.rznie

180. Żreć się - gryźć się, frasować się, martwić się

181. Żuchać, żuchleć - żuć pomału, przeżuwać

182. Żuchel - kawał np. chleba

183. Żuchwa, żucha, żuchawica - szczęka górna

184. Żuć, żwać - wziąć kogo na język, wycierać sobie kim zęby, źle o kim mówić

185. Żuć się, żwać się - gryźć się, trapić się, frasować się

186. Żuka, ażuka, hażuka - rodzaj długiej sukni wierzchniej

187. Żuława - niskie wybrzeże – błotniste, bagniste

188. Żuławczyk, żuławianin - mieszkaniec Żuław

189. Żuławski - tyczący się Żuław

190. Żupica - żupan

191. Żurzyć się - być markotnym, kwasić się, jątrzyć się, gniewać się (koń się żurzy, tzn strzyże uszami

192. Żuwka - zupka

193. Żuzel - pumeks; koniec palącego się knota u świecy

194. Żuzelica - żużel

195. Żużelasty, żużylisty, żużelowaty - podobny do żuzla, pełen żużla

196. Żużmant - gatunek sukni kobiecej

197. Żwacz - obmówca, plotkarz

198. Żwawliwy - mielący ciągle ustami

199. Żwawy - zębaty

200. Żwadło, żwawiedło - pierwszy żołądek u przeżuwających, żwacz


[02.08.2022, Toruń]

KALENDARIUM – 2. SIERPNIA

 


KALENDARIUM – 2. SIERPNIA


1609 – zmarł Piotr Artomiusz - polski teolog i kaznodzieja luterański, pisarz religijny [ur. 1552]



1620 — zmarł Piotr Kochanowski - polski poeta i tłumacz, sekretarz królewski; bratanek Jana Kochanowskiego [ur. 1566]



1627 – urodził się Samuel van Hoogstraten - holenderski malarz, grafik [zm. 1678]



1644 – zmarł Bernardo Strozzi - włoski malarz [ur. 1581]



1755 — urodził się Jan Henryk Dąbrowski - generał, jeden z dowódców Legionów Polskich we Włoszech [zm.1818]



1858 — urodził się William Watson – poeta angielski [zm. 1935]



1879 — zmarł Kazimierz Władysław Wóycicki (Wójcicki) - polski literat, wydawca, folklorysta i etnograf, historyk Warszawy. [ur. 1807]



1890 — zmarła Louise-Victorine Ackermann – francuska poetka [ur. 1813]



1897 — zmarł Adam Asnyk – poeta i dramaturg, autor nowel [ur.1838]



2017 – zmarła Wanda Chotomska - polska pisarka, autorka literatury dziecięcej [ur. 1929]


[02.08.2022, Toruń]

ZNANE, NIEZNANE, ZAPOMNIANE (1)

 

Józef Chełmoński - 1849 - 1914
"Powrót z łąk"



Ach! już się zbliża ta chwila rozstania,

Co może wiecznie rozłączy nas z sobą,

Może ostatnie są te pożegnania,

Może ostatni raz mówimy z sobą.

Szybko spędzone szczęśliwości chwile,

Szybko zleciały łąk srebrzyste zdroje,

O srogie męki i nieznośne żale

O jak dręczycie smutne serce moje.

Z tobą już zniknie nadzieja rozkoszy,

I serce tkliwe czuje wieczną zgubę,

Jednakże niebios o to tylko proszę,

By dały męstwo i spokojność lubą.

Ach spojrzyj na mnie, bo ja już w twe progi

Złożyć przychodzę mej przyjaźni chęci,

Niechaj ci szczęście sypie kwiat pod nogi,

Bywaj mi zdrowa, a miej mię w pamięci.

/autor anonimowy/


Ach mój Boże, ach mój Panie,

Źle na świecie źle!

Z biedą człowiek rano wstaje,

Z biedą kładzie się.

Mróz na dworze i wiatr wieje,

I do chaty dmie,

Na kominie skra nie tleje,

Niema drzewa, nie.

W jasnym dworze tańczą pany,

I kapela grzmi,

Lecz głośniejsze chłopskie tany,

Głośniej piosnka brzmi.

Chłopska piosnka, chłopskie tany,

Niema drzewa, nie,

Zimny komin, zimne ściany,

Źle na świecie, źle.

Niema drzewa, chleba niema,

W chacie mróz i głód,

Ciężkie lato, ciężka zima,

Na ubogi lud.

Źle na świecie i okrutnie,

Że aż w oczach łzy,

A tak w sercu gorzko, smutnie,

Że aż dusza drży.

/autor anonimowy/


Była babulinka z rodu bogatego,

Miała koziołeczka bardzo rozpustnego;

Fik mik, fik mik;

Szwadyrydyrydy ciach, mach, ciach,

Bardzo rozpustnego!

A ten koziołeczek był bardzo tłusty,

Wyjadł on babuli ogródek kapusty.

Fik mik, fik mik,

Szwadyrydyrydy ciach, mach, ciach,

Ogródek kapusty.

Wzięła babulinka kijaszka małego,

Zaczęła wyganiać koziołka psotnego,

Fik mik, fik mik!

Szwadyrydyrydy ciach, mach, ciach,

Koziołka psotnego.

I wygnała ci go na rozstajne drogi;

Zajedli go wilcy, zostawili rogi.

Fik mik, fik mik!

Szwadyrydyrydy ciach, mach, ciach,

Zostawili rogi.

W jednym różeńku piwo warzyła,

W drugim różeńku słoninę smażyła;

Fik mik, fik mik!

Szwadyrydyrydy ciach, mach, ciach,

Słoninę smarzyła.

/autor anonimowy/


[02.08.2022, Toruń]


WE FRAGMENTACH - JAN WŁADYSŁAW DAWID - O DUSZY NAUCZYCIELSTWA

 



    Podczas moich pedagogicznych studiów spotkałem się z psychologią wychowawczą i pedagogiką Jan Władysława Dawida, który należy do najwybitniejszych psychologów i jednocześnie pedagogów, który podejmował i opisywał różnorakie badania nad światem wyobrażeń dziecka, jego myśleniem i inteligencją, tudzież rozwojem umysłowym, wolą i procesami rozwoju umiejętności i działania.

    Zaczynając onegdaj pracę pedagogiczną starałem się wykorzystać wiedzę zaczerpniętą z doświadczeń wybitnego psychologa, nie ograniczając się jedynie do akademickiej konieczności poznania konieczności przynajmniej jego książki „Inteligencja, wola i zdolność do pracy”.

    W jaki sposób dzisiaj kształceni są nauczyciele, trudno powiedzieć. Zapewne sposób komunikowania się Dawida z czytelnikiem, nauczycielami trąci nieco myszką, bo też świat współczesny różni się bardzo od tego, w którym funkcjonował ten wybitny pedagog, jednakowoż przesłanie mistrza jest aktualne do dziś… problem w tym, czy do współczesnych nauczycieli ono dociera…


Jan Władysław Dawid [1859, Lublinie – 1914, Warszawa] – „O duszy nauczycielstwa”, Nasza księgarnia, Warszawa 1932, fragment.


[…]

Kierowniczym czynnikiem wychowania jest to, czem jest nauczyciel, a raczej za co się ma i czem jeszcze chciałby być. Dlatego w żadnym zawodzie c z ł o w i e k nie ma tak wielkiego znaczenia, jak w zawodzie nauczycielskim. Architekt może być złym człowiekiem i zbudować dom ładny i wygodny; inżynier, który przebił tunele, przeprowadził wielkie drogi, pobudował mosty — mógł być człowiekiem lichym. Już mniej to jest możliwe u lekarza; zapewne nie chciałby nikt leczyć się u takiego, o którym w iedziałby napew no, że jest złym człowiekiem

    A już nauczyciel — zły człowiek jest sprzecznością w samem określeniu, niemożliwością. Nauczyciel taki może tego lub innego czasem nauczyć rzeczy oderwanych, przypadkowych, ale pozostanie uczniowi obcym, w życiu jego żadnego wpływu nie odegra. Dlaczegóż tak jest? Co stanowi istotę nauczyciela, co sprawia, że ktoś jest nauczycielem „z urodzenia’’, z powołania? Ażeby nie gubić się w dowolnych wytworach fantazji, zapytajmy raczej: jacy nauczyciele są, jakich spotykamy, i jaki śród nich typ uznać należy za najdoskonalszy, za właściwy typ nauczyciela.

    Jest jeden objaw duchowego życia, u każdego w pewnym stopniu spotykany, w pewnych okolicznościach u niektórych ludzi występujący w wyjątkowym stopniu. Jest to potrzeba i zdolność sympatyzowania, wzajemnego przenikania się, udzielania swoich i uczestniczenia w cudzych stanach duchowych, dążenie do zgodności, harmonji jedności z duchowem życiem innych. [...]

[podkreślenia moje, oryginalną pisownię zachowano]


[02.08.2022, Toruń]

01 sierpnia 2022

KALENDARIUM – 1. SIERPNIA

 


KALENDARIUM – 1. SIERPNIA


1701 — zmarł Jan Chryzostom Pasek - polski pamiętnikarz [ur. 1636]



1857 — urodził się Ludwik Straszewicz - polski pisarz, dziennikarz, publicysta i polityk [zm.1 września 1913]



1834 — urodziła się Jadwiga Łuszczewska [Deotyma] - poetka i powieściopisarka epoki romantyzmu [zm. 23 września 1908]



1861 — zmarł Ignacy Chodźko - powieściopisarz i gawędziarz [ur. 29 września 1794,]



1863 — urodził się Stuart Merrill - amerykański poeta piszący po francusku, przedstawiciel symbolizmu [zm. 1 grudnia 1915]



1874 — urodził się Antoni Kucharczyk [Antek z Bugaja, Bartek Mądrala, Jantek Bugański, Jantek z Bugaja parobek wiejski, Maciek Bzdura] ur. (1.08 lub 2.08) - rolnik, przedwojenny poeta ludowy [zm.11 maja 1944]



1926 — zmarł Jan Kasprowicz - poeta dramaturg, krytyk literacki i tłumacz; czołowy przedstawiciel Młodej Polski [ur.1860]


[01.08.2024, Toruń]


WIĘŹ (4)

 

Pierre-Auguste Renoir (1841 - 1919)
"Taniec w Bougival"


[...]

    Dopiero kiedy wracali z zakupów Jadwiga powiedziała Pagaczewskiego, że po południu Karpiakowie zapraszają ich wszystkich, a właściwie z okazji powrotu ze szpitala Adama na swoją działkę na grilla, ściślej mówiąc na uroczystą wieczerzę. Karpiak tłumaczył, że skoro nie odwiedził cierpiącego na nerki sąsiada w szpitalu, to przynajmniej ugości go pod tymi jabłoniami. Piwo, powiadał, też będzie, bo na nerki jak znalazł.

- Właściwie, panie Adamie, miało do być tajemnicą – wyjaśniła Jadwiga, a Wacław, jej mąż, aż pokiwał z dezaprobatą głową, gdyż rzeczywiście miała to być tajemnica, a tu tymczasem żona zdradza sekret tej części kamienicy, w której mieszkają.

- Za chwilę zdradzisz więcej – wytknął Jadzi mąż i wcale się nie pomylił, albowiem Jadwiga oznajmiła, że wprawdzie główne danie mięsne i zupa to zasługa Karpiaków, ale i inni przygotowali a to sałatki, to znów napoje czy desery.

- Będziemy my, pan – kontynuowała Jadwiga – Stefa, Karpiakowie, Młoda Różycka z mężem i Zawiślakowie, cała czwórka starych, młodych i dwoje dzieci. Roman powiedział, że zaprasza Zawiślaków, bo najcieniej przędą i dobre by było ich podłączyć do naszego grona.

    Wieści rozgłoszone przez Jadwigę uradowały Pagaczewskiego, chociaż przykro mu było, że sam się nie dołożył do imprezy i na nic mu to chorobowe rozgrzeszenie. Pragnął się jeszcze dowiedzieć czego o Karpiaku… czyżby nagle się wzbogacił organizując taki festyn?

- A jakże – potwierdziła Jadwiga. - Naszemu panu stolarzowi trafiła się niezła robota za niewidziane dotąd pieniądze. Dlatego czasu nie miał na odwiedziny w szpitalu. Robią coś szczególnego z pomocnikiem dla jakiejś osobistości z wojewódzkiego miasta. Przedpłatę dostali, więc teraz z tego korzysta.

- To i dobrze, bo Karpiakowie są bardzo pracowici, a on dodatkowo zdolny, a jeżeli się martwię to tym, że sam niewiele potrafię, prócz tych książek i znaczków nic nie mam, także brak mi zdolności, które przydałyby się na emeryturze.

- A tu nie zgodzę się z tobą – zaoponował Wacław. A ten stół, który pan z Karpiakiem zbijał i polerował, to co? A to, że tak przepięknie kopiesz ogródek i że wszystko się w nim udaje, tak jakby rośliny lubiły cię niemal tak bardzo jak koty.

- A ja jeszcze dodam to, że potrafisz pan, panie Adamie, tak pięknie przykuwać uwagę swoją rozmową, swoimi planami, jakbyś jakąś ideologię przed nami wszystkimi roztaczał.

    Szli powoli, a że sąsiednie kamienice mijali, przy których na ławeczkach starsi i młódź siedziała beztrosko, to przystawali przy każdej ławce i wszczynali rozmowy.

Jadwiga miała rację odnośnie tej, jak to się wyraziła, „ideologii” którą Pagaczewski roztaczał. Otóż ujawniła się ona nie tak dawno, kiedy poszła fama, że na miejscu tych sześciu kamienic, zwanych tu i ówdzie familokami, zbuduje się nowe osiedle. Zamiast sześciu, włodarze miasta postawią dwa czteropiętrowe bloki, zaoszczędzą miejsca na dwa następne, no i infrastrukturę unowocześnią. Rok temu tak mówiono, a Pagaczewski, który akurat uwolnił się od pracy w przedsiębiorstwie oczyszczania miasta przechodząc na emeryturę, miał sporo wolnego czasu, który zamiarował poświęcić na zbadanie nastrojów mieszkańców tychże kamienic, co też mają do powiedzenia w kwestii szykującej się przeprowadzki. Adam podszedł do swej misji z powagą i opanowaniem. Okazało się (tu trzeba nadmienić, że żadnej presji ani choćby sugestii w rozmowach z ludźmi nie stosował), że kolosalna większość obywatelstwa wolałaby pozostać w swoich domach, nawet pomimo tego, że bloki miałyby być podłączone do sieci grzewczej miasta, co było właściwie jedynym argumentem za przeprowadzką. Decydowano się zatem na pozostanie w kamienicach podnosząc argumenty następujące:

- stan fizyczny kamienic przedstawiał się całkiem przyzwoicie, a co niektórzy mieszkańcy zainwestowali przecież w nowe okna, elewacje wszystkich kamienic były odnowione i w ogóle zamiast tańszym kosztem podłączyć je do miejskiej sieci, czemu budować nowe, burząc stare;

- ludzie przywykli do mieszkania w swoich kamienicach, mają działki, komórki, dużo zieleni, która musiałaby paść pod gąsienicami buldożerów i spychaczy;

- ileż to lat ciągnąć się będzie ta nieokrzesana inwestycja, a tu przecież żyją ludzie starzy, którym należy się odpoczynek po życiowej tułaczce, a nie życie w niepewności;

- nowe mieszkania zapewne będą droższe i wielu nie będzie na nie stać.

    Adam zbierał te opinie i wraz z dwoma chłopami spod trójki i szóstki przedstawił burmistrzowi, doradzając przy tym, aby miasto pomogło raczej we wpięciu miejskie sieci grzewczej do sieci jaka funkcjonuje przecież na starym osiedlu. Nie uzyskano wtedy jednoznacznej odpowiedzi, co będzie robione; tłumaczono się napiętym harmonogramem prac, koniecznością opracowania planów, ograniczonymi możliwościami finansowymi miasta, problemami z dofinansowaniem. Pagaczewski wiedział, że będzie trudno, jednakowoż nie ustępował i był częstym gościem burmistrza. No i w końcu zmieniono plany, ale nie poczyniono żadnych wobec starego osiedla na Lipowej. „Trzeba będzie ponownie dać znać o sobie” – myślał Adam.

    Ale nie tylko z powodu kontaktów z burmistrzem Pagaczewskiego Jadwiga uważała Adama za tego, kto posiada idee. Otóż zebrawszy raz całą społeczność sześciu kamienic na boisku sportowym położonym za ostatnim budynkiem, dodał ludziom wiary, wypowiadając słowa o konieczności współdziałania wszystkich mieszkańców osiedla, współdziałania takiego, jakie już stało się udziałem młodych, którzy właśnie założyli drużynę piłkarską składającą się bez wyjątku z chłopaków z osiedla, która uczestniczy z powodzeniem w rozgrywkach amatorskiej ligi piłkarskiej.

- Tak i my wszyscy – prawił Pagaczewski – powinniśmy wzorem naszych chłopców trzymać się razem i pomagać sobie w potrzebie, bo czasy idą ciężkie, a pieniędzy w naszych ogródkach nie wyhodujemy. Kto co może, niech pomaga, a już najbardziej naszych starzykom, ba nawet węgla przynieść z piwnicy, zakupy zrobić albo gdy taka potrzeba nastanie, zawieźć do lekarza, do kościoła, po większe sprawunki. Marzy mi się zbudowanie takiej długiej ławy przed oknami naszych kamienic, abyśmy siedli na niej, porozmawiali z sobą lub też – w tym momencie Adam skupił wzrok na Karpiaku – zbijmy drewnianą platformę na tańce.

    Tak powiedział i nie tylko o tym mówił, a cisza była przy tym wystąpieniu i ogólne poruszenie. Wprawdzie to, co powiedział o długiej na sześć kamienic ławce było tylko metaforą, to Karpiak i paru jeszcze innych powiedziało, że z nastaniem wiosny taneczna platforma powstanie… i powstała, i nawet już dwa razy w maju była w użyciu.

[...]


[01.08.2022, Toruń]