Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

23 października 2015

NAD STAWAMI (fragment 2.)

- Przecież że połów nie polega na tym, aby koniecznie złapać rybę - powiedział do siebie, zastanawiając się, czy przypadkiem jego głos nie jest niepotrzebnie przez kogoś słyszany, bo nad wodą cichą i spokojną, każdy szept może wzniecić pożar słów, które po tamtej stronie akwenu zapłoną w uszach tych, co słyszeć i słuchać potrafią. 
Zapalił latarkę, kierując smugi srebrzystego światła w miejsca, gdzie kąpały się spławiki obu wędzisk. Nie poruszały się; jedynie kołysały łagodnie, wtórując drobnej, niemal niedostrzegalnej, martwej fali. Nie słyszał też dźwięku dzwoneczków przytroczonych do żyłek, których to metaliczny pogłos jako pierwszy meldowałby o tym, że jakieś wodne stworzenie zainteresowało się przynętą, opływa ją, zbliża pysk, wreszcie trąca ją i skuszone ruchem, a może i zapachem, połyka wraz z hakiem, ciągnie w głębinę, a żyłka napręża się, a szczytówka wędki staje się napiętym łukiem.
Nic takiego dotąd nie miało miejsca, więc siedział wygodnie na składanym krzesełku, a dłonie ogrzewał ciepłą szklanką, którą przed chwilą zalał herbatą. Opróżniał ją bardzo powoli, gasząc pragnienie gorzką esencją ulubionego napoju.
Przypomniał sobie, że w pobliżu tego łowiska, które teraz zajmował, zlokalizował scenę jednego z pierwszych swoich opowiadań. Chodziło w nim o oddanie tego specyficznego klimatu rodzącej się miłości dwojga młodych ludzi, nie podejrzewających tego, że nagła zmiana pogody zbliży ich do siebie i zatracą się w tym zgoła nieoczekiwanym związku, i niszcząc za sobą mosty uciekną przed ludźmi jak wygnańcy z raju, i ślad wszelki o nich zaginie.
Albo ten fresk opowiadający o ostatniej podróży kolejką wąskotorową - symbolem upadku minionego świata - to opowiadanie umieścił również w scenerii tych okolic, w miejscu gdzie pobliskie łąki odgradza od pól uprawnych torowisko, dzisiaj zarosłe chwastem, wyszabrowane z podkładów, z szyn, po których dawniej przemieszczały się wagony towarowe i podróżne, słowem nastąpił upadek nikomu nie potrzebnego już świata.
Przysypiał z przymkniętymi oczami, a może nie, może gromadził kolejne obrazy, pragnąc z nastaniem dnia zapisać je w notesie ku pamięci; a czynił to ostatnio coraz częściej, gdyż z wiekiem przybywało mu myśli, z którymi często nie dawał sobie rady. Tak wiele ich było, że musiał je porządkować, uwalniać jedne kosztem uwięzienia w pamięci drugich.
I nagle usłyszał jakby szelest, jakby czyjeś kroki, a w każdym bądź razie coś przerwało mu to zamyślenie, w jakie popadł. Być może był to również dźwięk czyjegoś głosu, a może to tylko urojenie lub dźwięczący dowód na to, że znalazł się na krawędzi snu, a ów odgłos właśnie ze snu pochodzi, a nie z tego świata. Tak mocno słuch swój natężył, a wciąż nie odwracał głowy, że posłyszał jakby oddech… wciąż „jakby”, bo niczego nie mógł być pewien. Drżał już z zimna; chłód nocy objął jego nogi, potem szyję i plecy, lecz nie chciał jeszcze powstać, chciał jeszcze raz usłyszeć ten szelest, dźwięk nieznany, poszum oddechu i w pewnej chwili, aby nie wzbudzać w sobie lęku powiedział na głos, co nocą mogłoby się wydawać krzykiem:
- Kto tu jest?
I nie uzyskał odpowiedzi, a kiedy echo jego głosu przepadło bezpowrotnie, topiąc się w zimnej, stojącej wodzie stawu, zdawało mu się, że po wypowiedzeniu tych kilku słów zapadła jeszcze głębsza cisza. On jednak powtórzył zapytanie:
- Kto tu jest?
Dopiero wtedy wstał, obrócił się na pięcie i ujrzał jak z olszynowej gęstwy wypływa rumiany półbochen księżyca, a pomiędzy tym blaskiem a miejscem, w którym stał ukazała się czyjaś postać, szara, niemal grafitowa.
- Zimno mi - usłyszał - bardzo mi zimno.

8 komentarzy:

  1. Wpadłam tylko zajrzeć, poczytam wieczorem, gdyż muszę pilnie wyjechać; pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To okrutne zostawiać tak czytelnika wpół zdania, z dreszczami emocji i oczekiwaniem, kiedy znowu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ponieważ nie spodziewam się zaludnić opowieści nieczystymi siłami, nic złego nie ma prawa się stać... a te dreszcze to zapewne z powodu chłodu :-)

      Usuń
  3. Wiadomo nie od dziś, że dobry pisarz emocje tonuje. Zostawia w najciekawszym miejscu, zaciekawia, bohaterów przenosi w inny wymiar lub czas, a kiedy czytelnik wraca do znanych mu relacji, dzięki tym zabiegom już jest zaprzyjaźniony i zadomowiony na dobre w fabule na tyle, że i bohaterów traktuje jak swoich znajomych.

    OdpowiedzUsuń
  4. ojoj, Ultra, dobry pisarz, prawisz, pewnie tak, ale ja... inaczej rzeknę - dzieci w piasskownicki lubią się bawić piaskiem; ja natomiast w kawiarence, w ciuciubabkę ze słowem się baraszkuję, ot tajemnica cała...ale Twoja spostrzegawczość ... podziwiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Stokrotko, pozwalam śledzić, to takie fascynujące...
    A głos zabieram, ponieważ trochę na tym się znam.Takie skrzywienie zawodowe.

    OdpowiedzUsuń