CHMURKA I WICHEREK

...życie tutaj jest także fikcją, choć nie zawsze...

01 lipca 2022

WE FRAGMENTACH - BOLESŁAW PRUS - LALKA - TOM I - ROZDZIAŁ VIII - MEDYTACJE

 



Jeden z piękniejszych fragmentów "Lalki". 

[...] „Obok niego stał jakiś człowiek w wypłowiałej kapocie z rudawym zarostem. Zdjął czapkę i pocałował Wokulskiego w rękę. Wokulski przypatrzył mu się uważniej.

Wysocki?… — rzekł. — Co ty tu robisz?

Tu mieszkamy, wielmożny panie, w tym domu — odpowiedział człowiek wskazując na niską lepiankę.

Dlaczego nie przyjeżdżasz po transporta? — pytał Wokulski.

Czym przyjadę, panie, kiedy jeszcze na Nowy Rok koń mi padł.

Cóż robisz? Bieda

A ot tak — razem nic. Zimowaliśmy u brata, co jest dróżnikiem na Wiedeńskiej

Kolei. Ale i jemu bieda, bo go ze Skierniewic przenieśli pod Częstochowę. W Skierniewicach ma trzy morgi i żył jak bogacz, a dzisiaj i on kiepski, i grunt wynędznieje bez dozoru.

No, a z wami co teraz?

Kobieta niby trochę pierze, ale takim, co nie bardzo mają czym płacić, a ja — ot tak… Marniejemy, panie… nie pierwsi i nie ostatni. Jeszcze póki wielkiego postu, to człowiek krzepi się mówiący: dzisiaj pościsz za dusze zmarłe, jutro na pamiątkę, że Chrystus Pan nic nie jadł, pojutrze, na intencję, ażeby Bóg złe odmienił. Zaś po świętach nie będzie nawet sposobu i dzieciom wytłomaczyć, na jaką intencję nie jedzą… Ale i wielmożny pan coś markotnie wygląda? Taki już widać czas nastał, że wszyscy muszą zginąć — westchnął ubogi człowiek.

Wokulski zamyślił się.

Komorne wasze zapłacone? — spytał.

Nawet nie ma, panie, co płacić, bo nas i tak wypędzą.

A dlaczego nie przyszedłeś do sklepu, do pana Rzeckiego? — spytał Wokulski.

Nie śmiałem, panie. Koń odszedł, wóz u Żyda, kubrak na mnie jak na dziadzie… Z czymże było przyjść i jeszcze ludziom głowę zaprzątać?…

Wokulski wydobył portmonetkę.

Masz tu — rzekł — dziesięć rubli na święta. Jutro w południe przyjdziesz do sklepu i dostaniesz kartkę na Pragę. Tam u handlarza wybierzesz sobie konia, a po świętach przyjeżdżaj do roboty. U mnie zarobisz ze trzy ruble na dzień, więc dług spłacisz łatwo. Zresztą dasz sobie radę.

Ubogi człowiek dotknąwszy pieniędzy zaczął się trząść. Uważnie słuchał Wokulskiego, a łzy spływały mu po wychudzonej twarzy.

Czy panu powiedział kto — zapytał po chwili — że z nami jest… ot tak?… Bo już nam ktoś — dodał szeptem — przysyłał siostrę miłosierdzia, będzie z miesiąc. Mówiła, że muszę być ladaco, i dała nam kartkę na pud węgla z Żelaznej ulicy. Czy może pan tak sam z siebie?…

Idź do domu, a jutro bądź w sklepie — odparł Wokulski.

Idę, panie — odpowiedział człowiek kłaniając się do ziemi.

Odszedł, lecz przystawał na drodze; widocznie rozmyślał nad niespodziewanym szczęściem.

W tej chwili Wokulskiego tknęło szczególne przeczucie.

Wysocki!… — zawołał. — A twemu bratu jak na imię?

Kasper — odpowiedział człowiek wracając pędem.

Przy jakiej mieszka stacji?

Przy Częstochowie, panie.

Idź do domu. Może Kaspra przeniosą do Skierniewic.

Ale ten zamiast iść, zbliżył się.

Przepraszam, wielmożny panie — rzekł nieśmiało — ale jak mnie kto zaczepi: Pieniądz

skąd mam tyle pieniędzy?…

Powiedz, że na rachunek wziąłeś ode mnie.

Rozumiem, panie… Bóg… niech Bóg…

Ale Wokulski już nie słuchał; szedł w stronę Wisły myśląc: Bieda, Bogactwo, Głód,

<Jakże oni szczęśliwi, ci wszyscy, w których tylko głód wywołuje apatię, a jedynym Szczęście cierpieniem jest zimno. I jak łatwo ich uszczęśliwić!… Nawet moim skromnym majątkiem mógłbym wydźwignąć parę tysięcy rodzin. Nieprawdopodobne, a przecież — tak jest.>

Wokulski doszedł do brzegu Wisły i zdumiał się. Na kilkumorgowej przestrzeni Miasto, Warszawa, Woda, wznosił się tu pagórek najobrzydliwszych śmieci, cuchnących, nieomal ruszających się pod słońcem, a o kilkadziesiąt kroków dalej leżały zbiorniki wody, którą piła Warszawa.

<O, tutaj — myślał — Jest ognisko wszelkiej zarazy. Co człowiek dziś wyrzuci ze swego mieszkania, jutro wypije; później przenosi się na Powązki i z drugiej znowu strony miasta razi bliźnich pozostałych przy życiu>”. [...]


[01.07.2022, Toruń]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz