Garść refleksji powyborczych.
1. Wynik wyborów do przewidzenia, pis zwyciężył, choć większość wyborców głosowała na komitety opozycyjne;
2. Koalicja Obywatelska ze Schetyną na czele nie ma sensu;
3. Platforma Obywatelska walnie przyczyniła się do kolejnego zwycięstwa wyborczego pisu: wyborcy zapamiętali podniesienie wieku emerytalnego, którego miało nie być; zapamiętali też "umowy śmieciowe", które przecież do emerytury się nie liczą; co bystrzejsi zauważyli, że dla zrównoważenia deficytu budżetowego podebrano sporą część środków z OFE i podczas ośmioletniego okresu sprawowania władzy nie docenili tego, że narastają różnice w dochodach pomiędzy tzw. klasą średnią a osobami najmniej zarabiającymi - myślę, że to była prawdziwa przyczyna uprzedniej porażki PO i wystąpiła ona również w ostatnich wyborach;
4. pis rządzi 4 lata a Koalicja Obywatelska ogłasza swój program na circa 2 miesiące przed wyborami;
5. W moim okręgu wyborczym KO (SLD, PO z Zielonymi i PSL/Kukiz) wystawia do senatu kandydata, który musiał przegrać (brak ludzi???);
6. Przypominany sobie, w jaki sposób pis potraktował nauczycieli? Jak niechlujną reformę edukacji przeprowadził? Na pis głosowało ponad 61% osób z wykształceniem podstawowym;
7. Wyniki wyborów potwierdzają, że w społeczeństwie konsumpcyjnym, które sprzężone jest z kapitalistycznymi wartościami, liczą się pieniądze i tylko pieniądze; nie można się dziwić temu, że głównie dzięki programom socjalnym pis zyskuje większość;
8. (w powiązaniu z 6 i 7) Sensowna i słuszna kampania środowisk demokratycznych na rzecz obrony Konstytucji, wolności i demokracji (także agitacyjne spoty znanych postaci kultury) przeszła mimo oczu i uszu ludzi, dla których celem nadrzędnym zaspokojenie podstawowych, materialnych potrzeb; dla ludzi o niskim wykształceniu kwestia np. zadłużania się państwa wskutek rozdawnictwa środków pieniężnych wydaje się być mało istotna; myślę, że zdecydowanej większości elektoratu pisu towarzyszyła maksyma: "wszyscy kradli, kradną i będą kradli, ale jedynie pis dzieli się z nami";
9. Niestety w ostatnich trzydziestu latach, od czasu transformacji ustrojowej następował w Polsce systematyczny proces "zdziczenia" obyczajów, wolność słowa traktowana była jako wolność mówienia czegokolwiek bez odpowiedzialności za słowa i w końcu ta "nowomowa" zadomowiła się na najwyższych szczeblach władzy, w parlamencie, w rządzie; także w tradycyjnych mediach, internecie, a ostatnio również w kościele. Plugawy język dyskusji stał się językiem Polaków. Nie ma zatem nic dziwnego, że wyborcom pisu nie przeszkadzały język nienawiści i groźby kaczyńskiego, kłamstwa morawieckiego czy też chamskie odzywki pawłowiczowej.
10. Wielkim sukcesem pisu było przekształcenie mediów publicznych w rozgłośnie partyjne i wyznaniowe, emitujące programy wzorujące się na propagandzie stalinizmu; w tym miejscu pewien wtręt - nie wiem, czy kto zwrócił uwagę na fakt, że spora część wyborców, nie tylko głosujących na pis, interesuje się sportem. I trzeba przyznać, że nasycenie sportem nastąpiło dopiero w partyjnej pisowskiej telewizji, co wcześniej, za wielu poprzednich rządów było niemożliwe - wydarzenia sportowe były reglamentowane.
11. Światełkiem w tunelu wydaje się być wynik Lewicy, na szczęście zjednoczonej, gdyż tylko w takiej postaci, pomimo istniejących różnic pomiędzy trzema kontrahentami wchodzącymi w jej skład, Lewica może mieć w kolejnym wyborczym rozdaniu większy wpływ na procesy społeczno-polityczno-gospodarcze w naszym kraju.
12. Fakt, że Konfederacja zdobyła mandaty poselskie, smuci może najbardziej, ilość oddanych na nią głosów budzi niepokój,
13. Zaskoczył mnie dobry wynik PSL-u, który mimo poważnego ubytku głosujących na ludowców rolników, znalazł się w sejmie.
Podsumowanie.
Wyniki wyborów są dla mnie rozczarowujące, choć, jak napisałem wyżej, przewidywalne. Zarzucam pisowskiemu elektoratowi krótkowzroczność, naiwność i niedostrzeganie cynizmu i kłamstw polityków tej partii. Nie mogę zrozumieć, jak można się godzić na dyktaturę, która nigdy i nigdzie nie stała za człowiekiem, nie mogę zrozumieć ludzi, którzy łykają kiełbasę wyborczą jak pelikany płotki. Ale cóż, nic na tym świecie nie trwa wiecznie, pis w końcu kiedyś upadnie, bo żadna władza nie trwa wiecznie. Nadejdzie czas, kiedy co światlejsi wyborcy partii wodza narodu zrozumieją, że złapano ich w pułapkę.
Z drugiej strony nie potępiam bezgranicznie wyborców pisu - może dali się zmanipulować... ale może być i tak, że opozycja antypisowska nie dostarczyła tym ludziom wystarczających argumentów, aby mogli suchą stopą przejść na ich stronę.
[15.10.2019, Dobrzelin]



