Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

27 sierpnia 2014

Jak najdalej od Tuskolandii

Będę w "rodzinnych" stronach: Bourges, Aubigny sur Nere, Gien, Blois, Briare. Nic, tylko jechać. Pogoda. Słońce. Bez upału.
Jedyny szkopuł - przeładowany o tonę peżocik. Autko kochane, dajże radę tej ułańskiej swawoli. Polak potrafi i z takim nadmiarem wrażeń na pace. Francuz kategorycznie by odmówił. Niemiec powiadomiłby żandarmerię o następującym właśnie wykroczeniu.
Ale nie my, biali murzyni niedawnego sowieckiego bloku. Nam kazano na dobrobyt tyrać i cieszyć się tym, że na sprzedaży narodowego majątku spryciarze zrobili już kasę.
Ja, obywatel wolnej, najjaśniejszej, zielonej jak Irlandia Tuskanii, pomykam przeładowanym autem aby móc się nażreć do syta i dzieciakowi coś do pyska dać, i na odzienie, i do szkoły na książki, z których niech wie, jakie toi szczęście, że otwarto granice i stary może uszczknąć trochę roboty Francuzowi, której by nie wykonał. Przynajmniej jak cygan pojeździ sobie na osłodę po kraju, pięknym kraju A nade wszystko niech z książek się dowie, że stary pracuje po to, aby podatkami Tuskowi i jego kamratom kabzy powypychać, aby na ambergoldy było, i na podsłuchy, i na czołgi i samoloty, i na ostrygi z kawiorem albo inne rekinie ścierwo w restauracjach, na pomoc bliźniej Ukrainie, na samoloty, hotele, płace dla posłów i senatorów, na te trzy miliony kasy dla prezesa upadającego ZUS-u. , dla premierowego syna i córki, coby nie musiała się wstydzić chodzić, w bucikach za marne tysiąc złotych.
W tej ponadwymiarowej tonie są pieniądze dla wszystkich członków Platformy i wszystkich tych jej wyborców, którym miłe jest to, że Polacy harują dla nowego pana na Zachodzie, bo w kraju gardzą tym tysiącem stoi do łapy.
Dla tuskowych klapiszonów to i dwie tony ponad przewiozę, a bez Kozery cztery.
Myśląc tak szalenie, udało mi się przyhamować przed beztroską sarną, która w lasach Blois wyskoczyła na drogę tuż przed maską.
Jak mi się nie chce wracać do Tuskolandii.

2 komentarze:

  1. Nie było takiego rządu, który by rodacy kochali po kilku latach kadencji... I nie ma się co łudzić, że po kolejnych wyborach będziemy szczęśliwi od morza do Tatr!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś Tuskolandia, jutro jakiś inny stwór, bez różnicy. Miał rację ksiądz Lemański mówiąc, że "muszą wymrzeć" (odnosił to do niektórych hierarchów Kościoła). Tak samo z obecną "klasą" polityczną - musi wymrzeć. W związku z powyższym oraz faktem, że co niektórzy polityczni mnie przeżyją, dałem sobie uroczyste słowo harcerza, że w ŻADNYCH wyborach brać udziału nie będę - jestem przeciwko przedłużaniu życia politykom. Wybacz, ale Tuskolandia, Kaczolandia, Millerland czy Palikot Country to nie mój kraj, nie dla takiej Polski nosiłem tornister wypełniony książkami...

    OdpowiedzUsuń