Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

04 lutego 2015

Kuzyneczka

Kuzyneczko, jak ty dobrze z nim masz. Jaki on przystojny i pewnie całuje, że aż dreszcze przechodzą. Ty musisz mi opowiedzieć, jak to jest z tym całowaniem i czy naprawdę po nim to różne myśli przychodzą do głowy i sny przecudne się marzą, choć jakaś bojaźń w nich jest, i tego się najbardziej boję, co się w takim śnie stanie… a na jawie, już lepiej myśleć o tym.
A mnie kiedyś, gdy go widziałam, kiedy przyszedł z tobą do nas w odwiedziny – mateczka moja zachorowała, pamiętasz – to wpisał mi wierszyk do pamiętnika. - Smarkulo moja kochana - mówił do mnie i trudził się z tym wierszykiem, bo chciał koniecznie z rymem go ułożyć. W końcu pięknie napisał. Przeczytaj:
„Wiktorio, Słowiczku, Ty moje Kochanie,
panienką dziś jesteś, trzpiotką rezolutną.
Nie minie pięć roczków, a damą zostaniesz.
Czasu nie poganiaj i nie bądź mi smutną.
Pozostań na zawsze w kwitnącym humorze,
a swojego szczęścia poszukuj cierpliwie,
bo cierpliwemu wszystko zdarzyć się może.
W tym miejscu Twój Piotruś pozdrawia Cię tkliwie.”
Ach, jak ja się rozkochałam w tym wierszyku! Tylko sobie nie myśl co złego, kuzyneczko, bo ja wierna słowom T w o j e g o Piotrusia pozostanę i będę czekać cierpliwie na swojego tych pięć roczków, a nawet i dłużej, gdy los podwójnie mnie sprawdzić zechce. 
A ty mi musisz powiedzieć, jak to jest z tym czekaniem na niego. Długo czekałaś? A jeśli los okrutny choć na parę dni was rozłączył, to jak wtedy się czujesz? Czy serce cię boli? Czy pragniesz go z całych sił? Czy twoje ciało buntuje się przeciwko oczekiwaniu? Napisz mi, proszę i powiedz, jak to jest.
Mateczka z tatuńkiem wreszcie tego wspólnego urlopu się doczekali i nie ma ich teraz w domu. Dzwonili, że chociaż to połowa września, to letnią pogodę mają i ciebie, kuzyneczko, z całego serca pozdrawiają,  bo wiedzą, jaką przyjaźnią cię darzę, a mniemam, że i dla ciebie nasza zażyła znajomość cenną jest i serdecznie przyjmowaną.
Jeszcze chciałam ci napisać o… nasz Burek straszliwie ujada przed domem. Przeczuwam, że jakiś pies obcy jest za bramą, albo jakiś kocur przydrożny; a ten szczeka na czym świat stoi. Pójdę go uspokoić i uproszę, aby pilnował domu ciszej, a do ciebie napiszę… dokończę ten list rankiem, po przebudzeniu.
Kuzynko, jak mi z nim dobrze było. Przystojny to mało powiedziane. Silne ramiona, tors twardy i gorący, plecy i uda jędrne, umięśnione. Dotykał mnie swoim wzrokiem i już z samego tego dotyku dreszcze owładnęły moim ciałem. Poczułam, że płonę, to znów zimno mną wstrząsało. I wtedy mnie naprawdę dotknął, dotykał, uwolnił moje ciało, aż stanęłam przed nim naga. Och, jak on mnie całował. Nie pomijał żadnego miejsca. Przymknęłam oczy i stojąc, potem leżąc, nie odważyłam się ich otworzyć. Sunął po mnie jak jacht rozrywający morskie fale. Kiedy go czułam na sobie, w sobie, pod sobą niestrudzonego drapieżcę, pochwycił leżący na nocnej szafce pamiętniczek i nie przerywając ostrych ukołysań, otworzył go, odszukał stronicę z jego własnym wpisem i wydarł kartkę. Zmiażdżyliśmy ją w pocałunku swoimi zębami. W tej chwili, co ja mówię, w tej godzinie rozkoszy, gdyby tylko zechciał, połknęłabym ten zwitek papieru, pożarłabym cały swój pamiętniczek, sercu ukochany.
Kuzynko, rok przecież nie minął, a ja doczekałam się szczęścia, o jakim ty możesz tylko marzyć. Nienasycona jestem Piotrusiem M o i m  i gdybyś kiedyś życzyła sobie poznać, co teraz czuję, zawsze możesz zapytać. Odpiszę i po przyjacielsku opowiem, w jakim przebywam raju.
A ty na niego nie czekaj, nie przyjeżdżaj, bo zamierzamy tę naszą miłość sobie zostawić i doskonalić się w uniesieniach, o jakich marzyć ci niepodobna. Nasz pies Burek ostatnio niezwykle hardym stał się domowego miru obrońcą, więc nieproszonego gościa przegoni, a i pokąsać może.
Twoja od serca wierna przyjaciółka, Wiktoria. 

6 komentarzy:

  1. No..... no... nic nie powiem :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) .... że to taki prztyczek w nos kobiecy? Oj, jeno dowcipne ujęcie ludzkich słabości :-)

      Usuń
  2. Przecież nie darmo powstało porzekadło - nasze przyjaciółki z czasem stają się kochankami naszych mężów.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell, wprawdzie zależało mi w tym tekście na z przymrużeniem oka potraktowaniu kobiecej przyjaźni (zmienności?), lecz nie bez racji jest to, o czym napisałaś :-)

      Usuń
  3. I o przyjaciółkach, i o mężach takich jednakie mam zdanie.. ;)

    ~skowronek

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze słyszę Skowronku, że mężczyźni w uczuciach mogli być niestali.... no dobra, żartuję :-)

    OdpowiedzUsuń