Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

01 lutego 2015

Przy golonce

Przy golonce z kremem chrzanowym, ziemniakami i surówką z kapusty kiszonej, z koniecznym kieliszkiem czystej, najlepiej dawnej wyborowej, opowieści bez chronologii wydarzeń, zasłyszane i zapamiętane.

Szpital
Od samych drzwi doskoczył do niego. Miał szkliste oczy, co zdarzało mu się niezwykle rzadko, by nie powiedzieć nigdy.
- Nie masz raka! Wynik negatywny. Matka już rozmawiała z ordynatorem.
 Objął go i ucałował. Uścisk jakim go przytulił był tak silny, aż przeraził chorego.
Nie odpowiedział, czując jak Coś ścisnęło jego gardło, broniąc przed płaczem. Powstrzymywała go przed nim obecność ojca i to, że był mężczyzną i nie może sobie pozwolić nawet na płacz ze szczęścia.

Po schodkach
To prawda, nie chodził do kościoła. Te pięćdziesiąt minut podarowanej wolności dzielił pomiędzy cotygodniowy zakup czasopism u znajomego kioskarza i spędzenie dwóch kwadransów w restauracji „po schodkach”. Delektował się setką albo piwem. Spotykał tu znajomych, którzy podobnie jak on wątpili w boski początek wszechświata. Kiedy jednak jego syn nieopatrznie wyrażał się źle o religii, on, zdeklarowany ateista mawiał:
- Nie grzesz. Szanuj religię swoich przodków.
Taki był.

Nowe
Nie mógł się przyzwyczaić do nowego mieszkania w mieście. Nie lubił miasta. Przyfabryczne osiedle przytulone do parkowo-wodnych krajobrazów było dla niego wszystkim. Czuł się tutaj wolny i niezależny. Kiedy matka powtarzała, że nareszcie nie muszą palić w piecach a w domu nie unosi się ten nieznośny kurz, odpowiadał krótko:
- Co ty tam wiesz.
Przez pierwszych kilka lat mieszkania na „nowym” brał wędki i każdej niedzieli albo w wolną sobotę wyprowadzał się nad stawy. Później zostawiał je w autobusie przerobionym na stanicę wędkarską, która zresztą sam stawiał. 
W końcu przyzwyczaił się do nowego mieszkania, ale wtedy był już starszy i schorowany. Nie chodził już na ryby. Siedział w kuchni przy stole wpatrując się na przechodniów spacerujących chodnikiem wzdłuż bloku. Czasami patrzył stamtąd na włączony telewizor kiedy drzwi od kuchni i od pokoju były otwarte.

Race
Letnie przesilenie, ta noc najkrótsza, sobótkowa, noc podczas której zakwitał kwiat paproci, płonęła dziesiątkami rac, fajerwerków i pochodni. Pióropusze sztucznych ogni odbijały się w granatowych toniach wody i nieba.
Jako przewodniczący koła Ligi Obrony Kraju przywoził rokrocznie fajerwerki na tę szczególną noc. W dni powszednie zaprojektował, znalazł lokalizację i w końcu zbudował strzelnicę na wolnym powietrzu. W lokalu, pod kluczem, miał co najmniej 8 kbks-ów, w tym te najcelniejsze – czeskie. Nikt w tych czasach nie wyobrażał sobie, aby zgromadzoną broń i amunicję móc spożytkować w inny sposób aniżeli w celach sportowych. Kiedy nastały nowe czasy, musiał zwrócić cały arsenał i nigdy później go nie odtworzył.

Kropelki
Przykucał, wspierając się o ścianę przedpokoju. Wydawał się być mniejszy, niższy, ledwie zauważalny. Nie miał siły wstać; wtedy gdy wypił zbyt dużo (choć niewiele alkoholu wystarczało, aby znaleźć się w takim stanie) i wtedy, gdy objęła go w swoje posiadanie choroba. Choroba musiała go bardzo boleć. Wciąż prosił o te kropelki, które przecież już brał, lecz w podanej ilości przestały mu wystarczać. Jego organizm stopniowo się przyzwyczaił do stosowanych dawek, aż w końcu nawet te zwiększone nie działały. Tracił przytomność, lecz kto to wie, czy będąc nieprzytomnym nie odczuwa się bólu. Z całą pewnością nie zasłużył sobie na taką śmierć.

5 komentarzy:

  1. Denerwuje mnie przesąd, że mężczyzna nie powinien płakać.Czy wiesz, że przez to większość facetów choruje na wrzody żołądka i różne nerwice? Płacz wyzwala w organizmie produkcję endorfin, działających kojąco.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell... są takie sytuacje, w których nie myśli się o tym, co jest dobre, a co złe dla naszego organizmu... a jeśli płakać, to może lepiej w samotności???

      Usuń
    2. Kobiety też wolą płakać w samotności.

      Usuń
  2. Jesteśmy oboje ateistami, ale dzieciom też nie pozwalaliśmy się z wiary śmiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że macie rację, bo w końcu religia, wiara to bardzo prywatna sprawa, a śmiać, kpić i szydzić można raczej z niektórych czynów i zachowań, które zaprzeczają wyrażane/głoszone przez siebie poglądy

      Usuń