Leśmian 2017

Leśmian 2017
autor: Jotka

O "kawiarence"


Wszystkie teksty opublikowane w "kawiarence"
automatycznie stają się własnością publiczną, a
autor ich nie żywi pretensji do:
- nieczytania ich,
- komentowania, jak się komu podoba,
- wykorzystywania ich wedle życzenia wykorzystującego,
- a nawet do podawania się za autora pozostawionych
w kawiarence gryzmołów, od czego piszącemu te słowa
przecie nie ubędzie, a co najwyżej go rozbawi

07 lutego 2015

Czyż nie dobija się dzieci?

Znacie? To przeczytajcie. Wczoraj również, jak podają Wydarzenia w Polsacie Państwo polskie po raz kolejny dokonało kradzieży dzieci dla ich dobra. Tym razem ukradło ubogiej matce dzieci, w tym roczną córeczkę. Ten intratny, żywy towar został anektowany przez rodzinę zastępczą. Pani z MOPS-u czy GOPS-u powiedziała, że ma nadzieję, że aneksja dzieci nie będzie długotrwała i zostanie przez matkę wykorzystana do znalezienia sobie roboty. Matka jest młodą osobą, wychowana w domu dziecka, więc raczej mało prawdopodobne, że do tej pory pracowała. Nie może więc skorzystać z płatnego urlopu wychowawczego. Zawracanie głowy z taką matką. Ciekawe, że pomoc społeczna i sądy preferują rozdzielenie rodziny, tłumacząc swoje decyzje dobrem dziecka. Nie ma mądrego, który, nawet jeśli jest zaciekłym, pozbawionym uczuć liberałem, zechciałby obliczyć, że dla podatników mniejszym wydatkiem byłoby pomoc finansowa konkretnej rodzinie/matce/ojcu, aniżeli przeznaczanie znacznie wyższych kwot obcej rodzinie zastępczej. Rzecz jasna nie powinno to dotyczyć tych rodzin/matek/ojców, którzy znęcają się nad dziećmi, albo też w sposób rażący i nie budzący nadziei na poprawę, nadużywają alkoholu lub też w inny sposób deprawują własne dzieci. Bieda, ale też tak często związana z nią niewydolność wychowawcza nie mogą być wskazówką dla sądów i tak zwanej opieki społecznej do podstępnego (często własnie tak to się odbywa i tak było w omawianym przeze mnie przypadku) wykradania dzieci. 
Ta mądra pani z MOPS-u czy GOPS-u, która każe iść do pracy młodej matce, aby mogła utrzymać dwójkę małych dzieci doskonale wie, że gdyby to jej przytrafiła się ciąża, w te pędy załatwiłaby sobie urlop macierzyński, potem wychowawczy i żadna siła na świecie nie zmusiłaby jej do oddania własnego dziecka. Ten sędzia/sędzina, który/która utrzymuje, że więzi pomiędzy matką a dziećmi nie są warte ferowania wyroku odmiennego, od tego jaki miał miejsce, wystąpią (jeśli w ogóle wystąpią, bo jak dotąd obiektywowi i mikrofonowi umykają) przed kamerami, powiedzą, że w wyroku chodziło o dobro dziecka, o nic więcej. Wykonano zatem kawał dobrej roboty, w świetle "papiórków" i bezdusznego prawa. 
Przyznam szczerze, że zawsze "gotuje się we mnie", ilekroć słucham i patrzę, jak po najmniejszej linii oporu załatwiane są u nas podobne sprawy. Gdybym miał władzę, jakiej nie posiadam, ową zadowoloną z siebie panią z MOPS-u czy GOPS-u z roboty krzesełkowej bym zwolnił w trybie szybszym niż natychmiastowy, z zaleceniem, aby zatrudniono ją do rozwożenia gnoju na pole. Sędzia/sędzina, co najwyżej dostaliby mopa jako narzędzie pracy.
A tak przy okazji, niniejszy wpis dedykuję koalicji, która właśnie odrzuciła projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku.
[Może wspomniana przeze mnie matka podejmie jednak pracę, a wtedy to podniesienie kwoty wolnej od podatku w jej konkretnym przypadku byłoby jak najbardziej dla niej korzystne]

“Zabrali rodzicom piątkę dzieci, bo żyli w pustostanie, bez ciepłej wody.”

“To prawdziwy dramat! Szczęśliwa siedmioosobowa rodzina została rozdzielona siłą. Angelice (26 l.) i Mariuszowi (33 l.), młodym rodzicom z Wałbrzycha, odebrano piątkę dzieci. Sandra, Kacper, Nikola, Dominik i Mariusz trafili prosto do domu dziecka. Najstarsza dziewczynka, ma dopiero 7 lat, a najmłodszy Mariuszek zaledwie 5 miesięcy. Dlaczego doszło do takiego koszmaru? Dzieci zostały im odebrane, bo rodzice, choć uczciwi i starający się o dobro swoich dzieci, są... biedni!”

“Karolina Z. była w pracy, kiedy odebrała telefon, że kurator sądowy w asyście policji, przyjechał zabrać czwórkę jej dzieci.”

“Obejrzałam w telewizji program, z którego dowiedziałam się, że rodzinie chłopaka który utopił się (ok. 2 tygodni temu) MOPS zabrał 4 dzieci. Dwoje najmłodszych (w tym 4-miesięczne) do rodziny zastępczej, 2 do Domu Dziecka w Chojnie (…). Proszę napisać coś więcej o tej sprawie, bo z tego co widziałam, to bardzo skrzywdzili tych ludzi pogrążonych w głębokiej żałobie.”

“W Wydziale Rodzinnym Sądu Rejonowego w Nowym Sączu na posiedzeniu niejawnym sąd postanowił w trybie natychmiastowym umieścić w Domu Dziecka w Trzycieżu czwórkę małoletnich: Natalię, Michała, Dariusza i Laurę. - Pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nowym Sączu często nas nachodzili i sprawdzali jak się nam mieszka - mówi Andrzej W. - Szukali, jak nas załatwić, a nie pomóc. Chciałem zrobić łazienkę, kanalizację, ale na to nie godzą się sąsiedzi, którzy mówią, że nie są spełnione wymogi sanitarne. Na wniosek MOPS sąd zabrał nam dzieci do Domu Dziecka. “

“Pani Aneta na mieszkanie socjalne czekała sześć lat. Nie doczekała się. Praktycznie z dnia na dzień wraz z trojgiem dzieci została wyrzucona z wynajmowanego mieszkania na ulicę. W akcie desperacji "na dziko" zajęła jeden z opuszczonych lokali przy ul. Skibińskiej w Lublinie, w którym mieszka od czterech lat. Teraz kobieta ma być eksmitowana do noclegowni i z powodu braku mieszkania może stracić dzieci, którymi ma zająć się sąd rodzinny”.

“Kobieta straciła córki mimo pozytywnej opinii opiekuna rodziny. Od blisko roku Małgosia, córka pani Kornelii Zdańskiej, przebywa w oddalonym o 60 km od jej mieszkania Domu Małego Dziecka w Jaworze. Tak zdecydował sąd, mimo że matka zajmowała się w tym czasie drugą, czteroletnią córką, a podstawy do zabrania jej dziecka były dyskusyjne.”

“Anna Nowacka mówi z trudem, każde zdanie przerywa szloch. Siedzimy w hostelu dla ofiar przemocy. Tutaj skierował ją Ośrodek Interwencji Kryzysowej przy Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Świdnicy. Obok inna kobieta przytula swoje dziecko. – Dlaczego moje mi odebrali?Dlaczego nie jestem tu z Adasiem?– z rozpaczą pyta Anna. – Błagałam o pomoc. Były mąż pił i groził nam śmiercią, przy Adasiu odpalał piłę spalinową i krzyczał, że nas pozarzyna. Prosiłam, żeby go od nas zabrali, żebyśmy z Adasiem nareszcie przestali się bać. Ja jestem w hostelu, a on? Nie wiem, gdzie jest mój syn.”

“Masz dług? Ulga na dzieci trafi do wierzyciela”

2 komentarze:

  1. To jest straszne!!!! Ta bezduszność urzędników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyjemy w antyhumanitarnych czasach, Stokrotko i pod tym względem zrobiliśmy jako społeczeństwo słynny krok wstecz, czego nie zastąpi ofiarność Polaków podczas wszelkiego rodzaju zbiórek na rzecz najbardziej potrzebujących. Instytucjonalnie jesteśmy zacofani, zasłaniając się najczęściej przepisami i brakiem środków. Postaw mnie na ten stołek mopsowo-gopsowy, a daję sobie odciąć lewą łapę, że podobne sprawy załatwiłbym zgoła inaczej i postępowałbym tak aż do zwolnienia mnie z tej roboty.

      Usuń